piątek, 15 grudnia 2017

344. O generale, który jeździł windą, czyli nawet szturmowcy mają uczucia (1/ 2)





Analizują: Kura, Vaherem i Babatunde Wolaka.




Chapter 1


Chapter Text


"I've been up in the air, out of my head
Stuck in a moment of emotion I destroyed
Is this the end I feel?"




Jestem taka sama jak wszyscy. Nie pamiętam swojego prawdziwego imienia, zostałam zabrana swoim [dobrze, że swoim a nie cudzym] rodzicom gdy byłam jeszcze dzieckiem,wyszkolona i nasiąknięta ideologiami Najwyższego Porządku...
Czy mi się zdaje, czy w wyrażeniu “zostałam nasiąknięta” słychać jakieś zakłócenie Mocy?


Myśleliście, że Szturmowcy są tylko mężczyznami?
W Najwyższym Porządku istnieje jeden inny oddział. Kobiecy Oddział Szturmowców, w skrócie KOS. Jest nas mało, zaledwie dwadzieścia. To całkiem dużo jak na oddział, ale mało w porównaniu do ogólnej liczby żołnierzy.
Ot, większy od hełmu Kylo Rena, ale mniejszy od Starkillera.
To znaczy… dwadzieścia kobiet na całą armię o galaktycznej skali? Wow.


Mimo tego wszystkie znamy siebie na wylot. Żeby było nam łatwiej, nadałyśmy sobie nawet imiona. Nazwano mnie Rose, ponieważ mam różowy odcień skóry i łatwo się rumienię.
Za koleżanki miała: Chocolate, Ivory, Ebony i Daffodil.


Jesteśmy jedną, wielką rodziną. Mamy za sobą kilka udanych misji, którymi zazwyczaj dowodzi żywa legenda- Kylo Ren.
Żadna z nas nigdy nie widziała jego twarzy.
Tyle ile jest nas w naszym oddzialiku, tyle istnieje hipotez co do jego wyglądu. Ash, moja najbliższa przyjaciółka [ma szarą skórę] uważa, że jest brzydkim, pomarszczonym staruchem. Najtwardsza z nas, Leah [ją z kolei tak nazwały, bo często opowiada o swojej młodszej siostrze Rachel] jest pewna, że za maską kryje się kobieca twarz. Niektórzy widzą w nim przystojnego bohatera, inni rudego piegusa. To, co kryje się za czarną maską jest powodem nielicznych kłótni w naszym oddziale.
Gdybym ja był szturmowcem przebywającym w pobliżu Kylo Rena, to miałbym gdzieś jak wygląda, ile ma lat i jakiej jest płci. Myślałbym tylko o tym, żeby nie być w pobliżu, gdy znów będzie miał napad wściekłości.


Myślę, że jest blondynem w średnim wieku. Ma stalowe oczy i wąskie, zaciśnięte wargi.


Nasze pomieszczenie jest malutkie, jednak jest to atut. Dużo łatwiej jest zasnąć, wsłuchując się w dziewiętnaście spokojnych oddechów.
Znacznie trudniej – w chrapanie na dziewiętnaście melodii.
To jest jakiś okrutny żart Huxa. Pewnie to jakaś komórka pod schodami.
Skoro już naszej szturmówce przyszło mieć dziewiętnaście współlokatorek na małej przestrzeni, to nie zostało jej nic innego, jak wmawiać sobie, że to dobre jest.


I wszystko byłoby normalne: poranny posiłek, apel, misja, apel, posiłek, sen...gdyby nie ten jeden dzień. Dzień, który zmienił wszystko.
Poranny posiłek zamiast porannych czynności, apel zamiast schodzenia na śniadanie, misja zamiast dnia w szkole...


***
Nigdy nie lubiłam generała Huxa. Zawsze wywołuje we mnie dziwny niepokój. Dzisiaj mężczyzna przeraża mnie bardziej niż zwykle. Właśnie zwołał apel. Tylko dla naszego oddziału.
- Zdjąć hełmy! - wrzeszczy. Z jego ust wylatują kropelki śliny. Brzydzę się go. To znaczy...brzydzi mnie jego osobowość, nienaganne maniery i wiecznie niezadowolony wyraz twarzy.
Przejawem nienagannych manier jest wrzeszczenie połączone z pluciem?
Huksio pluł z nieopisanym wdziękiem.


Każda z nas ściąga gorący hełm z głowy i ukazuje swoja twarz. Nie jestem brzydka. Mam ogromne, niebieskie oczy, zadarty nos i całkiem zwyczajne usta. Moje włosy mają niezwykły kolor - są bardzo jasne, wręcz białe. Przy innych dziewczynach z oddziału wyglądam jednak bardzo przeciętnie.
To znaczy, że inne mają włosy we wszystkich kolorach tęczy.
Nie, każda pewnie jest wyjątkowa na swój sposób. O, patrz - tamtej po ściągnięciu gorącego hełmu rozwija się warkocz do kostek, ta ma kryształki we włosach, a trzecia okazuje się być rodianinem.


- Kylo Ren potrzebuje strażniczki, która będzie strzec jego sypialni dzień i noc. Zostanie jej przydzielony specjalny, osobny pokój obok dowódcy. Nie będzie go opuszczać, a posiłki będzie otrzymywać przez specjalny szyb.
Założą jej też cewnik i pampersa.
To znaczy… ma strzec sypialni Kylo Rena, ale nie może opuścić własnego pokoiku? I tylko jedna strażniczka? Czy Hux słyszał o czymś takim jak warta? Zmiana posterunku? Nie? Och.
Coś mi się wydaje, że bez Mocy nie da rady.


Nie można odwołać się od tej decyzji, ani próbować opuścić dowódcy.
Patrzymy ze zgrozą na siebie. Któraś z nas odejdzie? Przecież wszystkie jesteśmy do siebie tak przywiązane.
To musiał być oddział reprezentacyjny, nigdy nie wysyłany do walki.
Więc te wszystkie misje po apelach ograniczały się do klimatycznego stania obok promu, gdy wychodził z niego Kylo?


Stawiam, że pójdzie Shai, ona jest najładniejsza. Będę tęskniła za jej ciepłym, kojącym głosem.
Aha, to tak się nazywa, że szukają strażniczki, ale każda wie, o co chodzi.
To dlatego Hux kazał ściągnąć hełmy.


Generał przechadza się po woli. Wwierca spojrzenie w każdą z nas. Pod jego okiem czuję się okropnie brzydka. Mam wyłupiaste oczy i okropnie szeroki nos, a moja cera ma odcień skóry prosiaka. Gdy spogląda prosto w moje oczy, nie cofam wzroku. Nie pozwolę mu wygrać. Hux zatrzymuje na mnie swoje lodowate spojrzenie, w głębi duszy wiję się pod nim, jednak na zewnątrz nie okazuję żadnej emocji. Odwzajemniam jego wzrok, a w moich oczach błyszczą iskierki rozbawienia.
Kolejna, która widzi siebie z zewnątrz...
Może obok stoi kapitan Phasma, w której pancerzu wszystko się odbija?


Niestety, na twarzy mężczyzny nie widać absolutnie niczego. "Jak zwykły droid"-myślę.


Po chwili generał cofa się.
Wskazuje na mnie palcem.
- Ty - mówi. - Pójdziesz z nami. Od dzisiaj przypada tobie zaszczytna funkcja.
Podchodzi do mnie i chwyta za ramię. Udaje mi się tylko rzucić mojej "rodzinie" pełne rozpaczy spojrzenie, zanim zostaję wyprowadzona z pomieszczenia.
Zaczyna się nowy rozdział mojego życia.
A jest to...


Chapter 2


"Sometimes solutions aren't so simple
Sometimes goodbye's the only way"


Razem z drzwiami zamyka się to, co wcześniej było moją rutyną. Zostawiam za sobą wszystkie przyjaciółki i idę się zmierzyć z nieznanym.
Naprawdę, można by pomyśleć, że opuszcza przedszkole, a nie oddział w armii.
Cóż, w armii obecność towarzyszy (-ek) broni ma ogromne znaczenie.


Palce Huxa mocno trzymają moje ramię. Gdyby nie pancerz, pewnie miałabym na nim siniaki.
- To całkiem niedaleko. Trzeba pojechać kila pięter w górę - mówi chłodno. - Lubisz jeździć windą?
Na Starkillerze nie ma samochodów, więc oficerowie podrywają dziewczyny na przejażdżki windą, a szeregowcy – na wózek widłowy.
Love in an elevator, livin’ it up when I’m going down...


Nic nie odpowiadam. Nie chcę, żeby usłyszał mój drżący głos. Nie dam mu tej satysfakcji.
Nagle, bez żadnego ostrzeżenia mężczyzna popycha mnie na ścianę. Czuję ból z tyłu głowy, gdy uderzam w metalową powierzchnię. Będę miała guza. Hux opiera dłonie na ścianie, odcinając ramionami moją drogę ucieczki. Powoli nachyla się do mnie, chociaż nie ma miedzy nami zbyt dużej różnicy wzrostu.
No to dziewczę jest raczej wysokie, bo grający Huxa Domhnall Gleeson ma 1,85m wzrostu. Nie wiem, czemu wyobrażałam ją sobie jako niską i drobną.


-Kiedy o coś pytam, oczekuję odpowiedzi, rozumiesz?-cedzi przez zęby. Jego oddech pachnie miętą.-Dowódca również nie lubi, gdy nie odpowiada się na jego pytania.
Hux się przygotował i sprawdza różne metody podrywu na macho. Najpierw “na windę” (tylko żeby nie próbował robić zimnego łokcia), a teraz na ostrego samca. Ba, nawet sobie oddech odświeżył miętówką.


- Rozumiem - odpowiadam, żeby wydostać się z przeklętej pułapki jego ramion. Nienawidzę go. Myśli, że może wszystko.
- Wiesz, co cię spotka, jeśli nie pójdzie tobie [ci] dobrze? Wiesz, że nie jesteś pierwszym strażnikiem, nawet strażniczką?
Czyżby obok Kobiecego Oddziału Szturmowców (w skrócie: KOS) na Starkillerze były jeszcze jakieś Kobiece Oddziały Strażniczek (w skrócie: KOS)?
Ten drugi to był Szturmowy Pluton Awangardy Kobiecej (w skrócie: SzPAK).
http://img.interia.pl/rozrywka/nimg/y/f/Polacy_wciaz_przepadaja_6194525.jpg


(a KOS-em dowodził kapitan Janek)


Po mojej twierdzącej odpowiedzi w końcu wkłada ręce do kieszeni munduru.
- Idź za mną - warczy.
Prowadzi mnie przez zimne korytarze, a ja ciągle myślę o tym, jak go nienawidzę, jak tęsknię za dziewczynami, mimo że od ostatniego spotkania minęło kilkanaście minut.
Nie wiem, jak pozostałe są w stanie przeżyć, kiedy któraś oddala się do kibelka na dłuższe posiedzenie.
To się nazywa esprit de corps.


No i oczywiście myślę o swojej nowej pracy. Czy poznam twarz Kylo Rena?
Wsiadamy do windy, Hux wciska guzik i jedziemy w górę z niewyobrażalną prędkością. Drzwi otwierają się na przeciw [naprzeciw] ciemnego wejścia.


- To tutaj. Pamiętaj co ci mówiłem. Jeśli usłyszysz jakieś odgłosy walki, wejdź do pokoju bez zastanowienia. W innym przypadku nawet nie próbuj dotykać guzika.
Panie generale, a jeśli usłyszę jakieś podejrzane jęki…?


Obok jest twój pokój. Ściany są cienkie, więc bez problemu usłyszysz przez nie nawet kroki myszy. Jednak większość czasu spędzaj na zewnątrz.
Ok, rozumiem wartę przed drzwiami, ale oprócz tego ona ma podsłuchiwać Kylo przez ścianę? 24/7? Hux zakłada, że nie będzie spać?


Szyb, który dostarczy ci żywność jest na końcu korytarza. Zrozumiałaś?
- Zrozumiałam.
- Doskonale.
Generał patrzy na mnie z dziwnym błyskiem w oku, a potem wypycha mnie z windy i drzwi zamykają się za nim. Bezsilnie patrzę, jak ekran pokazuje coraz niższe piętra.
***


Mija kilka dni mojej warty. Jeszcze nigdy nie byłam tak długo samotna. Zawsze spędzałam czas z dziewczynami. Nawet nie spałam sama. Teraz jestem skazana na Kylo, który po prostu co jakiś czas wychodzi i wraca, oraz na cztery ściany mojej klitki.
O jeżu. Ja myślałem, że ona ma pilnować Kylo kiedy ten śpi czy coś. Teraz do mnie dopiero dociera. Strażniczka sypialni Kylo Rena. Ona pilnuje jego sypialni. Sypialni. Niby przed kim? Ktoś grzebie w jego pisemkach dla dorosłych, gdy Kyluś wycina w pień bezbronne wioski?
Kotka Huxa przynosi mu do łóżka zdechłe myszy.
Kiedy Kylo jest w terenie, szturmowcy ucinają sobie drzemkę na jego łożu. Potem Kylo przychodzi, a tu cała pościel wygnieciona. Nic dziwnego, że ma ataki szału.
A jeszcze jak mu piasku naniosą!


Mój pokój jest skromny. Łóżko, szafa, biurko i łazienka. Przypomina więzienną celę. Poniekąd jestem teraz więźniarką. Może gdybym wtedy odwróciła wzrok, spędzałabym teraz czas z oddziałem, tęskniąc za jedną z nas. Siadam z westchnieniem na łóżku. Zdejmuję ciężki hełm i białą zbroję. Zostaję w prostym, czarnym ubraniu. Za pasek wkładam blaster. Nie jestem zbyt dobrym strzelcem, tak jak większość z nas,
:D :D :D :D
Miło widzieć takie nawiązania do kanonu.


ale to i tak moja ulubiona broń.
Bo innymi władam jeszcze gorzej.


Zamykam oczy i powoli zaczynam się odprężać. Już mam zasnąć, gdy słyszę trzaski i krzyki.
Od razu wstaję, wychodzę z pomieszczenia i szykuję broń do strzału. Otwieram ciemne drzwi i wchodzę do pokoju.
A swoją drogą, drzwi do sypialni Kylusia nie mają żadnego zamka? Każdy głupi może je otworzyć?


Pali się tylko jedna, mała lampka. Na ogromnym łóżku siedzi czarnowłosy mężczyzna. Ma spuszczoną głowę.
On musiał zabić Kylo Rena.
Ale skąd taki wniosek? Czy gdzieś obok leży trup?
Nie leży, znaczy - zdezintegrował go całkowicie!


Ogarnia mnie rozpacz. Zawaliłam na samym początku. Zginę. Wszyscy będą oglądać moją egzekucję. Gdy mój palec zbliża się do spustu, mężczyzna podnosi głowę.
Wygląda jak zwykły, młody chłopak. Ma długi nos i ciemne oczy. Jest chorobliwie blady. Jego chude policzki lśnią. Nie jest przystojny, jednak ma w sobie coś dziwnego. Coś magnetycznego.
https://static.promoceny.pl/foto/vyrobky/189250/189191.jpg


Gdy chcę nacisnąć spust, chłopak wyciąga dłoń i nagle nieruchomieję. Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieje. Nagle dostrzegam, ze w drugiej dłoni trzyma czarny hełm.
Właśnie próbowałam zabić Kylo Rena.
Nigdy nie spodziewałam się, ze dowódca może być tak młody. Zawsze wyglądał śmiertelnie poważnie w czarnym kostiumie.
Litości, wysłali ją do pilnowania faceta i nawet zdjęcia nie dali?!
Dali, ale pewnie takie w hełmie.


Chłopak chyba widzi zdziwienie w moich oczach. Opuszcza dłoń i nagle znów mogę się ruszać.
- Wyjdź - mówi cicho.
Ciekawe, czy on wie, że to jego niewydarzona “strażniczka”, czy do prawdziwego zamachowca też po prostu powiedziałby “wyjdź”.


Jak na tak młoda osobę ma zaskakująco głęboki głos.
Chcę wykonać jego rozkaz, jednak nie potrafię zmusić się do odwrócenia się.
- Co tu się działo? Miał tu miejsce jakiś atak?
Tak, wpadła tu jakaś laska z blasterem!


- Specjalnie unikam zwracania się do niego bezpośrednio, ponieważ, nie mam pojęcia jak do niego mówić. Proszę dowódcy? Czy może tak normalnie? Może, gdyby nie wyglądał jak nastolatek, to byłoby mi łatwiej.
Litości… Nawet tego ich nie nauczyli?


- Nie rozumiesz co się do ciebie mówi? Wyjdź - syczy i wskazuje na drzwi.
Powoli cofam się w stronę wyjścia, jednak nie spuszczam wzroku z jego twarzy.
- Na co się tak gapisz? Nigdy nie widziałaś mojej twarzy? - mówi gniewnie.- W sumie, pewnie nie. Mało kto ją widział. - dodaje z cierpkim uśmiechem
- Ja...już wychodzę dowódco - odpowiadam szybko i kładę dłoń na panelu.
Chłopak wywraca oczami.
- Kylo. Mów mi po prostu Kylo. Mam dosyć tego ciągłego nadskakiwania i nazywania mnie dowódcą. Jakbym w ogóle był czymś poza bezwartościowym śmieciem.
Ojej. Chyba mam second hand embarrassment.


- Rozumiem cię...Kylo - mówię i robię krok w jego stronę. Instynkt podpowiada mi, że powinnam się go bać, ale niesamowicie mnie do niego ciągnie.
https://media.giphy.com/media/8Xr3wfissLDna/giphy.gif


Nagle z jego oczu znika chwilowe rozbawienie i wraca ten nieprzyjemny chłód.


-W zasadzie to czemu ja ci to mówię? Jesteś tylko kolejnym szturmowcem, tylko jesteś dziewczyną, z resztą...nie pierwszą. Żebyś sobie nie myślała! Chyba dziewczyną, mogę się mylić - dodaje i spogląda przelotnie na moją płaska klatkę piersiową.
W świecie starwarsowych fanfików akurat to nie robi Kylowi wielkiej różnicy ;)


- A teraz już wyjdź. I nie życzę sobie wchodzenia tutaj bez mojego rozkazu.
Tym razem wykonuję jego polecenie.
Po opuszczeniu jego pieczary wbiegam pędem do mojej klitki. Kładę się na łóżku i przykładam dłonie do twarzy. On jest zupełnie inny niż wcześniej myślałam. Niewiele starszy ode mnie,
NO RACZEJ NIE. Chociaż na oko – smarkacz, to kanoniczny Kylo ma około trzydziestki.
Ale ok, skoro ona nie miała pojęcia nawet jak wygląda, to skąd ma znać wiek.


a w jego oczach kryje się jakieś dziwne ciepło.
To pewnie żądza mordu.
Płomień zniszczenia.


Z drugiej strony jest okropnie arogancki.
Pssst… to jedna z cech rozpoznawczych opkowego tróloffa!
“Chamski, ale wrażliwy”, wszystko się zgadza!


Nagle z mojego świata znikają dawne przyjaciółki. Próbuję powtórzyć dziewiętnaście imion, jednak nie przypominam sobie wszystkich. Rano z pewnością wróci mi pamięć. A może tak musi być, czasami pożegnania to jedyny sposób…
Ale minęło dopiero kilka dni! Jej, nie dziwota, że nasza bohaterka nie pamięta własnego imienia, skoro ma tak tragiczną pamięć.
Nie, to standardowe “pojawił się chłopak, więc przyjaciółki idą won”.


(...)


Noc upływa, jednak nic mi się nie śni.
Rano budzi mnie krzyk.


Chapter 3


Chapter Text


"Everybody wants to rule the world"




Na szkoleniu uczyli nas, jak szybko reagować. Zeskakuję z pryczy i chwytam broń. Wszystko robię machinalnie, nie myślę o wczorajszym zakazie Rena. Po niecałej minucie od usłyszenia krzyku stoję w drzwiach pokoju chłopaka z bronią gotową do strzału.
- Historia lubi się powtarzać, co nie? - słyszę jego głęboki głos z kąta.
- Stało się coś? - pytam, jednak opuszczam broń. Znam odpowiedź.
Kylo wyłania się z mroku. Na jego ustach czai się łobuzerski uśmieszek.
- Nudziło mi się. Wstałem dwie godziny za wcześnie.
SO EVIL.
Hux złośliwie przestawił mu budzik?


- Chłopak powoli zbliża się do mnie.- Pewnie myślisz, ze moje życie jest bardzo dynamiczne. Grubo się mylisz. Ja jestem tylko od machania mieczem i pokazywania kto tu rządzi.
No to chyba niezła fucha, c’nie?
Wydaje mi się, że machanie mieczem to całkiem dynamiczne zajęcie.


To Hux odwala całą brudną robotę. Niestety, muszę pojawiać się na zebraniach i siedzieć kilka godzin na mostku. I szkolić się - kończy wypowiedź z udawanym smutkiem.
Powiedzmy sobie jasno: on musi chodzić do szkoły!
I jeszcze musi schodzić zjeżdżać na śniadania z Huxem!


Jego dziwna twarz jest zbyt blisko mojej.
- Nie umiesz nudzić się w samotności? Specjalnie musiałeś mnie budzić? - odpowiadam z irytacją.Mam gdzieś, ze to jedna z ważniejszych osób w Nowym Porządku. Jest po prostu nieznośny.
Szef, nie szef – pewne granice są! Jak można tak bezczelnie budzić swoją ochronę!


Kylo odsuwa się i uśmiecha leniwie.
- Chciałem tylko sprawdzić, jak szybko potrafisz reagować.
Co za tupet! Rozumiem, ze chłopak się nudzi. Ale dlaczego musi znajdować rozrywkę w budzeniu przypadkowego szturmowca?
Ale ty nie jesteś przypadkowym szturmowcem. Jesteś szturmowcem-bohaterką opka.
Ciesz się, że nie znajduje rozrywki w siekaniu mieczem na plasterki albo podduszaniu przy użyciu Mocy...


- Wychodzę - rzucam i kieruję się w stronę wyjścia
- Poczekaj - odpowiada Kylo i znów nie mogę się ruszyć.- Nie opowiedziałaś mi nic o sobie.
Wywracam oczami, jednak gdy Moc przestaje mnie trzymać, nieśmiało siadam na brzegu łóżka.
- Jak masz na imię? - pyta chłopak, bacznie przyglądając się mojej twarzy. Jego wzrok jest zupełnie inny od Huxa. Nie sprawia, że wyglądam gorzej, jednak dokładnie analizuje każdy detal, każdy pieprzyk i niedoskonałość. Jest jak czarny laser.
Dobrze, że nie tomograf.


- Jestem FN2459, ale mówiono na mnie Rose.
- To imię bardzo ci pasuję. Moje prawdziwe imię zupełnie nie oddaje mojego charakteru, dlatego z nikim się nim nie dzielę - przez jego twarz przechodzi dziwny cień. Przez moment mam ochotę przytulić go na pocieszenie, ale to byłoby dziwne.
Ależ skąd, przecież Kyluś na nic tak nie czeka, jak na to, żeby ktoś go przytulił i pogłaskał po główce!


- A jak brzmi twoje prawdziwe imię? - pytam śmiało.
- Nie dzielę się nim z nikim - powtarza, dokładnie akcentując każde słowo.- Zwłaszcza nie powierzam go zwykłym szturmowcom.
- A jestem zwykłym szturmowcem? No chyba ty! Normalny człowiek uciekłby stąd gdzie pieprz rośnie.
Patrzy na mnie z lekkim rozbawieniem, a potem uśmiecha się do siebie z goryczą.
- No, z twarzy jesteś zwykła. Dwoje oczu, jeden nos, jedne usta… Nuda!
Ignoruję jego uwagę.
HUHUHU.


- Powiedz mi, co jest twoją największą pasją? - zadaję mu pytanie, jednak nie wiem czy na nie odpowie. Muszę jednak je zadać, ponieważ to zawsze mnie interesowało.
Czy ja jestem w starłorsach, czy w “Pierwszej randce”?


- Bycie takim jak ON - mówi zaciekle, a w jego oczach widać dziwny fanatyzm.
- Jak kto? - dociekam.
- Jak Darth Vader! Mój najwspanialszy przodek! - z sekundy na sekundę zaczyna coraz bardziej mnie przerażać. - Jedyny był normalny, nie to co ta banda plugawców z moim...- nagle urywa, jakby zdał sobie sprawę że powiedział za dużo. Z jego twarzy powoli znika szalony wyraz.
Nie umiem wykrztusić żadnego słowa. Chłopak, który jeszcze wczoraj wydawał się dziwnie pociągający okazuje się wariatem i fanatykiem.
Bo do tej pory nic na to nie wskazywało; nikt by przecież nie pomyślał, że koleś, który 24/7 cosplayuje Vadera musi go podziwiać albo coś.


Gdybym była rozsądna, powiedziałabym coś płytkiego, a potem błagałabym generała o przeniesienie.
- Boisz się mnie? - szepcze. Śmieje się z goryczą.- Nie jesteś pierwsza. Przerażam wszystkich, nie martw się.
Odwraca się do mnie plecami, a ja nie wiem co powiedzieć. W krótką chwilę przemienił się znowu w zranionego chłopaka.
Jak dla mnie to chłopak może być opętany. W Star Warsach zdarzały się takie przypadki (w EU, no ale). Dzwońcie po egzorcystę.


Może przestraszył mnie, ale nie czuję strachu przed jego osobą.
To przestraszył cię, ale nie czujesz strachu, tak?
To strach Schrödingera.


Kładę dłoń na jego ramieniu. Kylo odwraca się w moja stronę, jego wzrok jest smutny.
- Nie boję się ciebie - mówię, patrząc mu prosto w oczy.
Tymczasem samoocena Kylusia:


- To co o tym uważasz?
- Każdy chce rządzić światem.
???
No nie udawaj, że nie chcesz!


Po raz pierwszy widzę szczery uśmiech na jego młodej, zmęczonej twarzy.
- Hux dobrze wybrał. Prosiłem go o nieugiętą strażniczkę, która wytrzyma ze mną psychicznie.
I która też jest fanką Tears For Fears.


Po tym co mówi, ja również się uśmiecham. Stoimy przez chwilę, patrząc po raz pierwszy na swoje radosne wcielenia.
Całe szczęście obyło się bez bananów.


- Prosiłem go również, żeby nie była zbyt piękna. Z tym też się spisał - mówi zgryźliwie i cały czar pryska.
Przez moment chcę uderzyć go i zetrzeć mu ten złośliwy uśmieszek, jednak wpadam na lepszy pomysł.
- A ja bałam się, ze będziesz przystojny i jeszcze się w tobie zakocham. Okazało się, że jednak lepiej, żebyś nosił maskę.


Kylo Ren patrzy na mnie lekko rozbawiony i ma rzucić jakąś uwagę, gdy nagle dobiega nas głośne, pretensjonalne pukanie.
- Kylo, gdzie ty się podziewasz? Zebranie zaraz się zaczyna! - niestety, to głos Huxa.
Stacje bojowe niszczące planety, stacje bojowe wysysające energię z gwiazdy i wystrzeliwujące ją do innych systemów, miecze świetlne, blastery, a głupich komórek nie mają… chyba że Hux nie mógł sobie odmówić przyjemności przejechania się windą.
No hej, to jest świat Gwiezdnych Wojen, oni naprawdę nie mają komórek ;) Bardziej mnie dziwi, że generał Hux za każdą duperelą lata osobiście, najwyraźniej nie ma też adiutantów.
No hej, oczywiście że mają! A przynajmniej odpowiednik, z którego korzystał Qui Gon Jinn by porozmawiać z Obi-wanem (gdy był u Anakina, a Kenobi na statku królowej), albo Luke wydający polecenia droidom, gdy był w zgniatarce śmieci. O niebieskich hologramach, również w małej przenośnej wersji nie wspominając…
Ale to nie jest komórka :P
Ale pełni jej funkcję! Moc jest ze mną w tym przypadku! I to wcale nie tak, że zapomniałem, że w starwarsach to się nazywa “komunikator”.
A co do Huxa, to ten najwidoczniej nie przepuści żadnej okazji, by przejechać się windą.
Kocha to. Te świecące cyferki, to ciche “ping” zamykających się drzwi, ten melodyjny głos oznajmiający kolejne piętra…


- Schowaj się gdzieś - mówi szeptem Ren. Wykonuję jego polecenie. - Nie umiesz poczekać? Muszę się ubrać - mówi głośno.
Patrzę jak zdejmuję koszulę i wkłada czarny strój. W kostiumie wydaje się być chudy, jednak jest w dobrej formie. Jego ręce wędrują do spodni, gdy przypomina mu się, że nie jest sam.
- Zamknij oczy - mówi cicho, ale rozkazująco.
XDXDXDXDXDXD Możesz być potężnym użytkownikiem mocy, wnukiem Lorda Vadera etc, ale kompleksów nie oszukasz.


Z chęcią wykonuję jego polecenie. Nie mam zamiaru oglądać jego tyłka, chociaż na razie widoki były całkiem miłe.
- Dobra, możesz otworzyć - szepcze i widzę go w pełnym ubraniu. Potem wkłada maskę i wychodzi. Czekam aż ucichnie tupot kroków w korytarzu i po cichu wracam do swojego pokoju.
Potem tylko patrzę w ścianę i bezwiednie głaszczę mój niebieski kamyk-jedyną osobistą rzecz, którą udało mi się schować przez te wszystkie lata. Czasem, gdy bardzo się skupię, widzę dziwne przebłyski. Tropikalny las, uśmiechnięta, ciemnowłosa kobieta, stary, jasnowłosy i niebieskooki mężczyzna...
I have a bad feeling about this…


Do końca dnia nie spotykam już Kylo.


Chapter 4




Od tego dnia poranne rozmowy stają się rutyną. Po zebraniach Kylo opowiada o problemach Najwyższego Porządku. Próbują odnaleźć kryjówkę Skywalkera, jednak z marnym skutkiem.
- Podobno fragment mapy ma jakiś staruch na zadupiu. Niedługo wyruszam z misją. Mam nadzieję, że w końcu go znajdę - mówi z zapałem, a ja słucham jego wywodów.
Prooooszę, powiedzcie, że tak naprawdę Rose jest szpiegiem Rebelii i wszystkie zwierzenia Kylo natychmiast przekazuje dalej…
Pst, teraz to się nazywa “Ruch Oporu”!


Coraz bardziej urzeka mnie jego świat kręcący się wokół mapy i prób upodobnienia się do swojego dziadka. Dostrzegam, że zaczyna traktować również mnie jako element swojego życia.
W chwilach czułości mówił do niej “babciu”.


Nadal nie potrafię określić, czy chłopak podoba mi się, jednak lubię go. Jest zupełnie inny niż się wydaje. Pod fasadą arogancji, okrucieństwa, zła i fanatyzmu kryje się zagubiony dzieciak naładowany emocjami. Często podkreśla, że docenia mnie za umiejętność słuchania.
Co pewnie sprowadza się do tego, że nasza bohaterka kiwa głową, gdy Kylo robi pauzy.


Zazwyczaj po komplemencie rzuca wredny komentarz najczęściej dotyczący mojego wyglądu, na co ja odpowiadam równie cięta ripostą. Nasze kłótnie potrafią ciągnąć się godzinami, jednak zawsze gdy wychodzę mam dobry humor.
Hm, Kyluś ma sporo czasu… Mapa nie zając!


Uświadamiam sobie, że Kylo jest moim przyjacielem. Rozumiemy się bez słów, nie przeszkadza nam milczenie. Jest to zupełnie inny rodzaj przyjaźni niż ta z dziewczynami. Z nimi zadawałam się, ponieważ nie miałam wyboru [psst, tu też nie masz, ale pewnie już o tym zapomniałaś]. Byłam do nich przywiązana. Tak na prawdę znałyśmy tylko swoje dobre strony.
No tak, mieszkając z całą grupą w małej komórce poznajesz tylko i wyłącznie dobre strony tych ludzi. Autorka chyba nigdy nie miała współlokatora.


Zdaje mi się, że Kylo znam prawie na wylot. Nadal nie chce mi mówić o swojej rodzinie i przyszłości. Może wspomnienia sprawiają mu ból?
Zadziwiające, jak dużo dobra może mieć w sobie taki zły człowiek.
*zadumała się filozoficznie*


Gdy wraca do swojego pokoju, bez względu na porę, puka w cieniutką ścianę dzielącą klitkę i apartament. Już nie biorę ze sobą broni, częściej przynoszę ze sobą promienny uśmiech i sporo cierpliwości do słuchania jego sprawozdania z życia.
Ja wiem, skąd ona się urwała. Z dubbingowanej wersji “Przebudzenia Mocy”, tej, w której lekarka mówi do Chewbakki: “Oo, takie duże kuku!”.
W-w-widziałaś dubbingowaną wersję?
Siemanko, Vahu, mordeczka!


***


Pewnej nocy jak zwykle budzi mnie pukanie. Skradam się do czarnych drzwi. Wspaniały i potężny Kylo Ren siedzi na łóżku i chowa głowę w dłoniach. Jego plecami wstrząsa cichy szloch. Ledwo powstrzymuję śmiech. Biedne dziecko, pewnie nie dostało nowej figurki Vadera.
Eeee… hahaha?


Przez moment nawet chcę być uszczypliwa, ale wygląda na załamanego.
- Co się stało? - pytam z troską.
Chłopak podnosi głowę. Jego oczy są zaczerwienione.
- Rose, ja...muszę wyjechać. Lecę szukać głupiej dziewuchy, zdrajcy i droida. Będziemy przeczesywać całą Galaktykę.


- Co w tym złego? Przecież to nie pierwszy raz - dziwi mnie, ze płacze z takiego powodu.
- Boję się, że nie wrócę. Że nie zobaczę więcej ciebie - odpowiada i spuszcza głowę
Domyślam się, ze to nie jest główny powód jego załamania, ale i tak serce podskakuje mi do gardła. Czy to oznacza, że mu na mnie zależy?


- Kylo, ja...-ciesze się, że jest ciemno i nie widać mojego rumieńca. Siadam obok przyjaciela i wplatam swoje drobne palce w jego silną dłoń.
- Nic nie mów - szepcze i obejmuje mnie.
Dziwne. Jeszcze parę miesięcy temu, gdy ujrzałam go pierwszy raz, myślałam że będzie zimny jak lód. Jest jednak przyjemnie ciepły. I nie chcę go nigdy puścić.
Chlip, chlip… Wzruszonam! *ociera samotną, kryształową łzę*


- Zostań, proszę - mówi, jego wargi delikatnie muskają moje ucho, przez co czuję dreszcze. Przykłada swój policzek do mojego i czuję łzy spływające po naszych twarzach. Ja też płaczę. Musi to być zabawny widok. Dwie zaciekłe i twarde osoby siedzą i szlochają jak małe dzieci, które straciły zwierzątko.
Zaciekłe i twarde osoby…
Zaciekłe i twarde…


- Jak długo zechcesz - mój głos jest cichy i załamuje się. - Kiedy odlatujesz?-pytam niepewnie.
- Z samego rana.
Nie musi nic więcej mówić. To może być nasz ostatni raz. Ostatnia rozmowa. Ostatnie spotkanie.
Ta ostatnia niedzieeeela, jutro się rozstanieeeemy...


Zostaję z nim mimo zmęczenia i smutku. Kylo ani przez moment nie rozluźnia uścisku. Opieram głowę na jego ramieniu, żeby było mi wygodniej, a on zanurza twarz w moich włosach.
- Ładnie pachną - mówi cicho.
Nawet nie mamy siły na złośliwe komentarze.
Milczymy przez resztę nocy.
Ciszę przerywa gwałtowne otwieranie drzwi.
-Ren, ty leniwy dupku, lecimy!
Ach, więc tak, każdy może sobie wparować do sypialni Kylo Rena. Chyba ten pomysł ze strażniczką wcale nie był tak głupi jak mi się wydawało.
Pomysł może i dobry, ale wykonanie...


Nasze oczy rozszerzają się z przerażenia. Nie zdążę się schować. Wtulam się mocniej w przyjaciela, a on próbuje mnie zasłonić swoim ramieniem.
Słusznie mówią, że miłość ogłupia… Przecież mógłby zastosować jakiś mind trick: “Nie widzisz żadnej dziewczyny… Tu nie ma nikogo poza mną…”
Albo mógł go rzucić mocą z powrotem do windy, mówiąc coś o manierach i wchodzeniu bez pukania.


Hux wchodzi do pomieszczenia, nie patrzy jeszcze na nas.
- Ostatnio jesteś strasznie rozkojarzony, Snoke też się uskarża. Jesteśmy teraz w bardzo ważnym momencie! Dzisiaj mamy zdobyć mapę, a ty śpisz. W dodatku...-generał w końcu skupia na nas wzrok i milknie.
Moje serce łomocze ze strachu. Co teraz mi zrobi?
Rudzielec stoi oniemiały, jednak po chwili zaczyna się okropnie śmiać.Czuję, że Kylo rozluźnia uścisk, więc szybko wstaję i kieruje się do wyjścia.
- Nie tak prędko - Hux nagle przestaje się śmiać i wbija mi paznokcie w ramię. Nie ma sensu walczyć. Nawet mój przyjaciel obdarzony wyjątkową Mocą nie próbuje powstrzymać mężczyzny.
Wie, że za użycie Mocy generał natrzaska go po pysku i ześle do czyszczenia kibelków.
W tym momencie zdajemy sobie sprawę, jak wiele brakuje Kylusiowi do Vadera i jego programu motywacyjnego “duszenie na odległość za byle co”.
W sumie Kyluś też dusił na odległość, o czym przekonał się biedny Mitaka, więc tym bardziej nie wiem, co mu się stało.


Shame on me. Nie pamiętam tej sceny!
Ja z kolei nie pamiętałam, czy Mitaka to przeżył – i chcąc sprawdzić, natknęłam się na taką notkę biograficzną:


Nie wiadomo kiedy urodził się Dopheld Mitaka. Jakiś czas po urodzeniu ukończył akademię z wyróżnieniem (...)

- Mówiłem właśnie, że jesteś rozkojarzony - mówi rozbawiony Hux.-Ale nie podejrzewałem że powodem jest jakaś panienka! - powoli zbliża się do siedzącego Kylo - Powiedz, zaliczyłeś ją pierwszego dnia czy dotrwałeś do drugiego? W sumie, bardzo ci się dziwię. Zakładałeś jej worek na głowę?
Taaaak, w Najwyższym Porządku definicja nienagannych manier jest nader szeroka.


Nie zdążę nawet mrugnąć, gdy Hux puszcza mnie i leci pod samą ścianę. Kylo Ren siedzi i ciężko dyszy. Jest czerwony ze wściekłości.
- Nie obrażaj mojej przyjaciółki - syczy.
Generał powoli siada. Niestety, nic mu się nie stało.
- To tak się teraz na to mówi? - odpowiada z wrednym uśmieszkiem, po czym wstaje i otrzepuje się.
- Ty - wskazuje na mnie palcem, tak jak parę miesięcy temu - Zostaniesz przeniesiona. Nie licz na to, ze wrócisz do swoich koleżaneczek. Może...przydasz się w sektorze 47?
- Nie zrobisz tego - mówi wściekle chłopak.
- Nie zrobię? Przypomnij mi,kto odpowiada za przydział szturmowców na stanowiska. Nie przypominasz sobie? Ja - w oczach generała widać ogromna radość. Ten człowiek jest nienormalny. Cieszy go porażka innych.
Litości. To znaczy nie znam za bardzo nowego kanonu poza filmem, ale Snoke takich Huxów ma pewnie z kilka setek, a Kylo jest wyjątkowy.


Hux wycofuje się do windy.


- Wylot opóźni się przez ciebie o kilka godzin. Oczywiście, Mistrz się o tym dowie - automatyczne drzwi otwierają się, gdy generał odwraca się jeszcze raz. - Myśleliście ze nikt nie wiedział? Na tym korytarzu tez są kamery. Codziennie widać było dziewczynę przemykającą się do tego pokoju.
Więć po co wam strażniczka, która w pokoju obok przez dwadzieścia cztery godziny, siedem dni w tygodniu, musiała siedzieć z uchem przyklejonym do ściany? Btw, nie wydaje mi się, żeby w stosunku do Snoke’a Hux używał słowa “mistrz”.
“Codziennie do tego pokoju przemyka się jakaś dziewczyna.”
“Kylo jest ostatnio jakiś rozkojarzony, ciekawe czemu.”


Jesteście żałośni.-wsiada do windy. - A ty, za godzinę zejdziesz na stanowisko przy osłonach. Tym razem cię nie zaprowadzę. Kylo, za pół godziny zebranie. Tylko nie wykorzystajcie tego czasu na szybką akcję. Nie chcemy tutaj bachorów.
To im dopiekł na koniec, długo się nie pozbierają!


Przed zamknięciem drzwi Hux rzuca mi spojrzenie.
- Myślisz że twój Kylo to książę z bajki? Spytaj go ilu ludzi zamordował. Ostatnio kazał wyrżnąć całą wioskę pełną bezbronnych ludzi.
Powinna to wiedzieć, przecież Kylo zabierał jej oddział na misje.
Standardową była pewnie Misja W Automatycznej Pralni, a najbardziej prestiżową – Misja Prasowania Peleryny Wodza. Wyjątkowo odważne dostawały Misję Pogonienia Kota Huxa.


Też bym to zrobił, ale mnie jakoś nie idealizujesz.
Drzwi zamykają się i winda zjeżdża w dół. Patrzę wściekle na Kylo


- Tylko machasz mieczem i pokazujesz kto jest ważny? Każdy z nas kiedyś zabił. Ale zawsze z konkretnego powodu. A mieszkańcy wioski? Co tobie [ci] zrobili? Okłamywałeś mnie przez cały czas. Nic mi o tym nie wspomniałeś - z każdym słowem podchodzę coraz bliżej i teraz wyrzucam je w jego twarz.
Niegrzeczny chłopczyk! Do kąta!!!


Czarne węgle wpatrują się w niebieskie jeziora.
- Przepraszam - chłopak spuszcza wzrok. - Sam już nie wiem kim jestem. Nie wiem nawet czym jest życie.
Świetna taktyka, Kylo. Ciekawe, czy zadziała po klęsce Najwyższego Porządku, gdy będziesz sądzony przez Międzygalaktyczny Trybunał Sprawiedliwości.
Wtedy zrobi oczka szczeniaczka i pozamiatane.
(albo skończy się tak)


Chciałabym się na niego złościć, ale nie potrafię. W jednej chwili chcę go uderzyć i pocałować. W końcu przytulam go.
Och, jest taki słodziutki, gdy jest zagubiony!


- Myślałam, ze wiem o tobie dużo. Zawiodłeś mnie, ale...nie umiem ci nie wybaczyć - szepcę do jego ucha i puszczam go.
Tylko pamiętaj, jak następnym razem będziesz chciał wybić bezbronną wioskę, powiedz mi wcześniej!


Kylo uśmiecha się, jednak po chwili na jego twarzy pojawia się znowu cień smutku.
- Muszę już iść. Żegnaj, Rose-łzy powoli napływają do naszych oczu. Tym razem to on łapie mnie w uścisk.
- Nie zapomnę - mówi cicho.
- Ja też - odpowiadam.
No hej, podobno misje to ich codzienność, skąd takie łzawe pożegnanie?


Patrzę jak mój najlepszy przyjaciel bierze maskę do ręki i wsiada do windy. Patrzy na mnie przez cały czas. Gdy drzwi się zamykają, wydaje mi się ze coś mówi.
- Co powiedziałeś? - pytam
Nie udaje mi się poznać odpowiedzi, bo drzwi zatrzaskują się. Powoli w dół odjeżdża jedyna osoba, z którą miałam na prawdę [naprawdę] wspólny język.
Bo z tymi dziewczynami to tak naprawdę nigdy nie mogłam się dogadać. One wiecznie a to jaka fryzura pod hełm, a to jaką pastą polerować pancerz, a to “nie mieścisz się w zbroję? Dieta cud szefa stołówki na Finalizerze!” i takie tam.


Chapter 5


You love the things I say I'll do
The way I'll hurt myself again just to get back at you


W sektorze jest okropnie. Podłoga jest metalowa kratą, na której słychać każde kroki [każdy krok]. Cały czas mam na sobie gorący hełm.
Oby się to nie skończyło jak z koroną u Viserysa.


Obok mnie stoi jeszcze jeden szturmowiec, jednak nie odzywa się ani słowem gdy próbuję go zagadać. Zapowiadają się wspaniale czasy.
Tak się przyzwyczaiła do ploteczek w trakcie służby i poza nią, a tu – kupa.


Aż tu wtem! mijają ich Hux z obstawą oraz Kylo udający się na akcję.  
Ach, musieli przechodzić akurat tutaj. To pewnie pomysł Huxa.


(...)
Zgodnie z przepisami salutujemy. Hux nawet nie zaszczyca nas spojrzeniem. Kylo zerka na mojego towarzysza, a potem odczytuje mój numer. Gwałtownie podnosi głowę i zdaje się ze patrzy na mnie. Maska wpatruje się w drugą maskę. Nie widzimy swoich twarzy, ale wiemy co się na nich maluje.
Smutek.
Wymiana naszych spojrzenia trwa kilka sekund. Ale dzięki slo-mo wydaje się, że przynajmniej minutę. Potem wszyscy idą dalej.


Patrzę jak Kylo ze swoją obstawą idzie w kierunku statku. Najchętniej pobiegłabym za nimi i poleciała na misję. Nie chcę spędzać reszty życia na stalowej podłodze, wolę już zginąć w akcji. Niestety, Hux mówił wyraźnie.
Ale w sumie kogo to obchodzi?
No w sumie? Po co komuś te jakieś durne rozkazy, hierarchia służbowa, wojskowy dryl?


Patrzę na mojego sąsiada.
- Ech, właśnie otrzymałam rozkaz. Ja tez mam lecieć.
Szturmowiec odwraca się i nic nie mówi.
- To ja uciekam.Miło było cię poznać - rzucam i biegnę w stronę Rena i jego szturmowców.
Nie widzę twarzy kryjącej się za białym hełmem, ale jestem wręcz pewna że mój kilkugodzinny towarzysz ma na niej wyraz ulgi pomieszanej z politowaniem.


Umiem szybko biegać, więc po chwili udaje mi się wmieszać w miniaturowy oddzialik pilnujący Kylo. Chyba nikt niczego nie zauważa, a nawet jeśli to go to nie obchodzi.
Jeden więcej, jeden mniej, co za różnica. Zwłaszcza w miniaturowym oddzialiku.
Może w Najwyższym Porządku obowiązuje wolontariat? Kylo i Hux przechodzą przez całą Bazę Starkiller i kto dołączy się po drodze, ten leci na misje?


Gdy wchodzimy do statku uświadamiam sobie, co właśnie zrobiłam. Opuściłam stanowisko i udałam się na misję, która jest prawdopodobnie przeznaczona dla najlepszych szturmowców. Widzę obok siebie gościa z dziwną, roziskrzoną pałką.
Borze, mam skojarzenia ze Zmierzchem.


Dowódca nie stoi razem z nami. Pewnie szykuje się do walki w osobnym pomieszczeniu.
Walki w osobnych pomieszczeniach to jego specjalność.


Czuję, że mogę nie wrócić, lub osiągnąć to co chcę:odzyskać przyjaciela.


***


Na planecie panuje chaos. Zastajemy zieleń i piękną budowlę,walczymy wśród popiołu i ognia.
Szybko sobie poradzili z tą zielenią.


Staram się nie spuszczać wzroku z Kylo, jednak to bardzo trudne, gdy starasz się przeżyć.
Jak troskliwa mamusia na placu zabaw. Jeszcze trochę, a zacznie ganiać za nim po polu bitwy z kanapkami, termosem i ciepłym szaliczkiem.


W pewnym momencie uchylam się, żeby nie oberwać z pocisku wystrzelonego przez siwego mężczyznę.
Co ona miałaby “oberwać z pocisku”, płaszcz? Jeśli już, to “oberwać pociskiem”.


Chwila...
Ten siwy mężczyzna stoi z ogromną, kudłatą istotą. Czy to legendarny Han Solo, jeden z największych wrogów Najwyższego Porządku?
Hm, czyżby to była bitwa na Takodanie? W takim razie brał w niej udział bynajmniej nie miniaturowy oddział.
Choć może w Najwyższym Porządku wszystko mierzy się inną skalą i “miniaturowy oddzialik” wygląda tak:


"Zrobię to - myślę.-"Zastrzelę go i potem powiem o tym wszystkim. I wtedy pozwolą mi wrócić do małego korytarzyka".
Szykuję broń do strzału, jednak...nie potrafię. Solo wygląda na dobrego człowieka, zupełnie innego niż nam opowiadano.
Spoko, środek pola bitwy to doskonałe miejsce na analizę psychologiczną przeciwnika...


Może powinnam służyć ciemnej stronie, jednak zawsze byłam pełna światła. Moje dawne przyjaciółki również to zauważały. Kylo to zauważył.
...i na rozważania o własnej doskonałości.


Hux pewnie też, dlatego dał mi przydział do najbardziej niebezpiecznego miejsca. Założę się, że on również miał swoje panienki. [???] Spotęgowana nienawiść do Kylo i strach przed kolejnym buntem sprawił, ze podjął taką decyzję.
Ale o co chodzi.


Może gdyby wszystko potoczyło się inaczej, stałabym teraz z Hanem i celowała prosto w głowę Rena. Ale liczy się tylko tu i teraz.
I tu zadumała się głęboko nad rolą przypadku w ludzkim życiu.


Strzały trafiają we wszystkich szturmowców, którzy wcześniej głośno rozprawiali o tym, że zmiażdżą rebelianckie ścierwo.
Rebelia opracowała nowy, rewolucyjny System Moralnego Naprowadzania.


W tych, którzy uważali, ze są nieomylni i nikt nigdy ich nie pokona.
Ci ze skromniejszym mniemaniem o sobie – ocaleli.


Kątem oka widzę, jak czarnoskóry chłopak, który również wydaje się być dziwnie znajomy [skąd? skoro spędzała czas najpierw wyłącznie w gronie koleżanek, a potem z Kylo?], [z materiałów propagandowych przedstawiających zdrajcę!] walczy ze szturmowcem z roziskrzoną bronią. Nigdzie nie widzę Kylo.


Co ja sobie myślałam, gdy uciekłam ze stanowiska? Że wolę śmierć od nudnego życia? Teraz oddałabym wiele, żeby wrócić na stanowisko obok nudziarza. Ogień, dym i pył otaczają nas ze wszystkich stron, jesteśmy w piekle. Muszę się schronić. Muszę się ukryć.
Nie tak to sobie wyobrażałam! Myślałam, że podejmą nas kawą i ciasteczkami!


Biegnę najszybciej jak potrafię do statku, którym przylecieliśmy. Nie obchodzi mnie to, ze mogę zostać ukarana.
Ojtam, ojtam, Hux się trochę powydziera, ale w sumie kogo to obchodzi.


Pociski-nasze i wrogie [nieprzyjacielskie] przelatują zbyt blisko mnie. Jeden ociera się o moją rękę. Od bólu ciemnieje mi w oczach, jednak biegnę dalej. Jeszcze troszeczkę. Parę kroków i opuszczę główny front i dostanę się do statku.
I gdy już jestem tuż przy celu, dostaję jeszcze raz, prosto w bok.
Jeszcze nigdy nie widziałam tyle czerwieni.


(...)


Czyjeś silne ręce wciągają mnie na pokład, podają mi wodę, jednak mimo tego wszystko powoli tracić ostrość. W ostatniej chwili widzę, jak do środka wchodzi Kylo z jakąś dziewczyną na ramionach. Spogląda w moją stronę i nieruchomieje.


Potem wszystko pochłania czerń.


Chapter 6



***
A po niej następuje nieznośna biel, która razi mi [mnie] w oczy. Potem nadchodzi ból. Myślałam, ze po śmierci już nie będę go czuła. Po chwili słyszę jednak głos.
- Chyba się obudziła.
Powoli podnoszę się, wzrok przyzwyczaja się do światła. Jestem w szpitalnej części bazy. Umieralni. Zazwyczaj rannych szturmowców przywozi się tutaj, żeby mogli w spokoju umrzeć.
Ale po co? Skoro i tak nie zamierzają ich leczyć, to nie taniej byłoby zostawić na polu bitwy?
Żeby utrudnić przeciwnikowi oszacowanie zadanych przez niego strat.
To nie łatwiej byłoby ich wyrzucać przez śluzę statku w pustkę kosmosu?
A kto powiedział, że musi być łatwiej?


Patrzę na kobietę siedzącą przy moim łóżku.
- Ile spałam? - pytam, niewiele myśląc.
- Kilka godzin - odpowiada kobieta. Ma rude włosy spięte w ciasny kok. Wygląda całkiem młodo.
-Jakim cudem? - dziwię się. -przecież dostałam tu... - pokazuję na mój brzuch, jednak nie ma na nim nawet bandaża, jedynie mała, prawie zasklepiona blizna - Jak mnie wyleczyliście?
Ruda pielęgniarka wzdycha.
- To metoda stosowana u ważnych osobistości, bardzo kosztowna i skomplikowana, używana tylko w najgorszych przypadkach. A jej cena jest podobna do ceny całkiem przyzwoitego myśliwca. Nawet wyższa, tak między nami. Normalnie nie wykorzystujemy jej na szturmowcach [bo na nich w ogóle nic nie wykorzystujemy, patrz akapit wyżej], ale on się uparł.
- Jaki on?
- Kylo Ren-mówi kobieta, po czym prycha.
Na miejscu lekarki byłabym “troszku” wkurwiona – myśląc o tych wszystkich, których dałoby się uratować za cenę jednego zabiegu naszej Mary Sue.


- Co ty mu zrobiłaś? Cały Najwyższy Porządek wariuje, zdobyliśmy cenną więźniarkę, a on dopiero niedawno poszedł ją przesłuchiwać. Wcześniej siedział tu przez godzinę. Gdyby nie był taki ważny, już dawno byśmy go wywalili.
Uczcie się od Huxa, on pomiata Kylusiem jak chce.
Mój borze, tak naprawdę wszyscy w bazie nie tylko nie boją się  Kylusia, oni nie mają do niego nawet grama respektu.


Kylo siedział przy mnie? Martwił się o mnie? Od kiedy? I niby dlaczego, przecież tylko pilnowałam jego drzwi, nic poza tym...Myśli rozsadzają mi głowę.
Nieprzyzwyczajona.
Kij z brzuchem, przebadajcie jej mózg. Choć… to chyba jednak te stare problemy z pamięcią.


- Właśnie - chrząka pielęgniarka.-Jesteś już gotowa do powrotu. Masz wrócić na stanowisko.
Powoli wstaję z łózka. Obok łóżka leży nowa zbroja szturmowca. Z niedowierzaniem zakładam ją. Kto mógł być taki okrutny, żeby kazać mi powrócić na stanowisko w dniu postrzelenia? Nie muszę nawet odpowiadać sobie na to pytanie. Doskonale znam odpowiedź.
No cóż. Musisz odpracować wydaną na ciebie kasę.


W drzwiach mijam się z Kylo. Patrzy na mnie, po czym chwyta za ramię i wyprowadza ze szpitala. Wpycha mnie do pierwszej lepszej wnęki. Powracają wspomnienie sprzed kilku miesięcy, gdy Hux prowadził mnie tak samo.
Ren ściąga maskę i bez mojej zgody zdejmuje również moją. Aha, chyba dużo rozmawialiśmy przed tą akcją. Przypomina mi się jego cichy szept i uścisk.
- Jesteś idiotką - mówi wściekle.-Jak mogłaś tam polecieć? To było samobójstwo.
- Ja po prostu...-do oczu napływają mi łzy.-Nie chciałam cię zostawiać, Kylo.
Poleciałeś bez kanapek! I szaliczka! I w czasie walki mogłeś się spocić!


W oczach mojego przyjaciela coś się zmienia. Nie przypominają już bezdennej otchłani. Stają się ciepłe, kojąco brązowe.
- Ben. Mów mi Ben - nie wiedzieć czemu spuszcza wzrok.
- Dlaczego?-dziwię się.- To jakiś nowy przydomek?
Kylo Ben.


- Nie. To moje prawdziwe imię. Nie powiedziałem tobie [ci] czegoś.
Obawiam się najgorszego.
- Han Solo jest moim ojcem - mówi na wydechu [a spróbuj coś powiedzieć na wdechu], po czym odwraca się od mnie.
To mi chciał powiedzieć? To tak bardzo ukrywał? Podchodzę do niego, tak jak niedawno i znów kładę mu dłoń na ramieniu.
- To nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Rodziny się nie wybiera. I nie rozumiem, czemu to przede mną zatajałeś...Ben - to imię brzmi dziwnie. Nie wiem, czy się przyzwyczaję.
Oj, weź po prostu tę nóżkę w “R”, naciągnij, zawiń i jakoś pójdzie.


Przyjaciel odwraca się w moją stronę. Patrzy mi w oczy.
A potem, bez żadnego ostrzeżenia przyciska mnie do ściany i zbliża swoją twarz do mojej. Jego ręce wędrują w stronę mojej talii i robi mi się gorąco, a na moje policzki wpływa rumieniec.
Czuje jego dotyk nawet przez pancerz. To Moc!


Dowódca i mistrz Zakonu Ren nachyla się do mnie i styka nasze czoła. Nasze oddechy synchronizują się.
Wdech-wydech-wdech-wydech… ej, wypadłaś z rytmu!
Kylo w końcu może naśladować oddech Lorda Vadera w duecie!


- Kiedy widziałem jak umierasz...Dopiero wtedy zadałem sobie z tego sprawę. Wcześniej byłaś dla mnie dziewczyną, która się mnie nie boi. Taką, z którą można porozmawiać o czymś innym niż o obowiązkach i Mocy. Jeszcze nie do końca potrafię dokładnie określić co czuję, bo nie jestem normalny, dobrze o tym wiesz. Ale chyba cię kocham.


https://media.giphy.com/media/3oxHQe3c6KdfuqaFmU/giphy.gif


Och.
- Ben, ja..-zaczynam. Nie wiem co powiedzieć. W oczach chłopaka pojawia się smutek.
- Rozumiem. Kto by chciał niestabilnego dzieciaka? Nie jestem wściekły. Chyba po raz pierwszy od dawna - jest rozgoryczony, puszcza mnie i zaczyna wycofywać się z wnęki.
Mam zupełną pustkę w głowie, gdy po raz pierwszy obejmuję go inaczej, niż po przyjacielsku. A on chyba rozumie, o co mi chodzi, bo znów nachyla się do mnie.
Nawet wargi ma wymuskane i idealnie gładkie. Zupełnie inne od moich spierzchniętych ust.
Codziennie używa Błyszczyka Mocy!
https://i5.walmartimages.com/asr/04ef6889-2f04-4252-9695-b9002173c617_1.3b89e570383ce0e78af37f7c97e4d720.jpeg


Niektóre dziewczyny, które podrywały przypadkowych szturmowców mówiły mi, ze gdy całowały, zamykały oczy.
Bo na przypadkowych to w sumie nie ma się co gapić.


My jednak mamy je szeroko otwarte. Chyba nie wierzymy w to co się dzieje.
Zanurzam dłoń w gęstych, czarnych włosach, a on dotyka delikatnie mojej twarzy, a potem mruczy coś i przyciąga mnie bliżej. Podnosi mnie wyżej i nie puszcza mnie nawet na chwilę, wręcz przeciwnie, robi się coraz bardziej śmiały. Zbliża dłonie do mojego pancerza i próbuje go zdjąć,
Hm, czym ją podniósł, skoro dopiero teraz zbliża dłonie do pancerza?
A, zapomniałam, Mocą.


ale delikatnie kładę palec na jego ustach i odsuwam się na chwilę.
- Ja też cię kocham, Ben. Chociaż to pewnie i tak będzie niewykonalne. Jestem tylko szturmowcem - szepczę.
Ty wiesz, jak trudno zdejmuje się tę zbroję?


- Postaram się, żeby to było możliwe - odpowiada cicho i głaszcze moją twarz.
Mam tu taki specjalny laserowy śrubokręt...


Patrzę w jego oczy, są podekscytowane i radosne. Ale nagle pojawia się w nich przerażenie.
Uświadomił sobie, że nie ma pojęcia, czy w tym uniwersum można dostać jakiekolwiek gumki.


- Dziewczyna. Została za długo sama - mamrocze do siebie.
A potem całuje mnie krótko jeszcze raz, nakłada maskę i wychodzi szybkim krokiem. Odprowadzam go wzrokiem, moja twarz nadal płonie.
Nie zostaje mi nic innego, jak pójść na stanowisko w okropnym sektorze.
Ale teraz zostaje na mnie palący dotyk szczupłych, bladych palców.
Kylo przed randką zwykł nacierać dłonie chili.


Z szybkobieżnej windy na Starkillerze pozdrawiają: Kura w gorącym hełmie, Vaherem z holograficzną komórką i Babatunde Wolaka obserwujący miniaturowy oddzialik,
a Maskotek wreszcie jest w swoim żywiole!

P.S. Gdyby ktoś w komentarzach chciał się podzielić wrażeniami z “Ostatniego Jedi”, to bardzo prosimy BEZ SPOILERÓW!

68 komentarzy:

Washergirl pisze...

JEzu. Miałam ochotę krzyczeć, wrzeszczeć na całe gardło. Kto to napisał? Nie, serio, ile lat ma osoba, która to napisała? Tu nawet nie chodzi o Marysue, tylko o tę naiwność... To by poszło jeszcze, możnaby podciągnąć tę naiwność pod normalną cechę charakteru, gdyby autorka wiedziała, co robi, możnaby tu świetnie zrobić wykorzystanie przez okrutnego Kylo, gdyby tu występował, ale na jego miejsce jest Miś Przytuliś... jezu... jak można tak bardzo nie mieć wyobraźni? Jak można tak obrazić postać Gwendoline Christie? Jak można tak nie rozumieć tego, co się ogląda? Jak można tak bardzo nie rozumieć niczego? Gdyby był chociaż motyw zazdrości o Rey, gdyby była jakakolwiek wiarygodność w opisach szturmowców kobiet, czegokolwiek... To jest okropne. Nie naprawdę. Ja kocham czytać analizy, odpręża mnie to. Ale przy Michalak, tym syfie i Arienne mam ochotę tylko krzyczeć i współlokatorzy wychodzą z pokoi pytając czy ja mówię do siebie i dlaczego samymi bluzgami. Nie, nie rozumiem: jak można tak nie rozumieć czegoś, co się obejrzało? Romans ze szturmowcem, twarde charaktery? Co ta dziewczyna by powiedziała na, ekhem, normalną rzeczywistość? Na nieuczciwego szefa, zdradzającego męża? Boże. To nie jest nawet śmieszne, to tragiczne. Wioska pełna zamordowanych ludzi i nie umiem nie wybaczyć - zamiast wsadzić mu sztylet w serce?! To byli ludzie dokładnie jak twoi rodzice pindo!!!

kura z biura pisze...

Hej, mam nadzieję, że to ostatnie odnosiło się do bohaterki, nie autorki.

Vespera Verril pisze...

Znakomita zabawna analiza starłorsowego opka, w sam raz przed wieczornym seansem Ostatniego Jedi :)

Anonimowy pisze...

man nadzieję, że zanalizujecie jak najwięcej rozdziałów tego opka, bo jest cudowne. altorka nawet miała jakiś pomysł, ale wyszło jej trochę z dupy i bez sensu.

Aadrianka pisze...

Kuro, po tym fragmencie:
– Wy, humanoidzi! – sapnął Grabba. – Wydaje wam się, że WSZYSCY mają tak samo, jak wy? Te jakieś wypustki – oko kosmity zatrzymało się na wysokości wypustki Kyla i mrugnęło z zastanowieniem – i te jakieś otwory?! A nie przyszło wam do głowy, że MY kochamy się przytykając całą swoją płaszczyznę do drugiej płaszczyzny?
Fałdy ciała Grabby rozchyliły się, odsłaniając miękkie, białe, połyskujące perłowo podbrzusze. Kylo poczuł, że robi mu się niedobrze.
– Ty nawet nie masz tyle powierzchni, żeby było się do czego przypłaszczyć! – prychnął z pogardą Grabba. – Co prawda… miałem kiedyś ludzkiego kochanka. Z nim był ten sam problem, ale daliśmy sobie radę, otworzyłem go i rozciągnąłem nieco… Ale nie miałem z tego żadnej przyjemności, był strasznie mokry i miał w środku jakieś ostre kawałki. W dodatku nie dało się go potem pozszywać. Jednorazowy!

Pokochałam Cie stanowczo, bezgranicznie i do grobowej deski.
Pozostaję z wyrazami uwielbienia.

Anonimowy pisze...

"Myślicie, że szturmowcy to tylko mężczyźni?"

Nie, autoreczko, nie myślimy. Kobiety szturmowcy to nic nowego (insert Captain Phasma here) i niestety w tej kategorii nie dostaniesz punktów mary sue.

Washergirl pisze...

Tak kuro, to było o bohaterce, nie autorce.

Anonimowy pisze...

Z wszystkich opek analizowanych na Armadzie to jest zupelnie niezle. Widac, ze autorka unika kreowania Mary Sue, juz sam poczatek jest nietypowy. Nie ogladalam Star Wars wiec nie moge komentowac na temat kanonu, ale generalnie jest IMHO zupelnie dobrze. Widze potencjal zdecydowanie.

Natomiast az sie prosi zdanie z tlumaczenia Emilki LMM 'czy moge sluzyc pani winda?' ;-)

Croyance

kingsofspain pisze...

Nie wiem czemu, ale w kawałku z ''esprit de corps'' przypomniała mi się ''zbiorowa świadomość wszystkich'' z analizy którejś Milenki ;) (tak, przypomniałam je sobie wszystkie ostatnio)

Moja wiedza o SW i kanonie jest raczej tylko o ząbek większa niż pierwszego lepszego człowieka, więc podobnie jak Croyance nie będę się na jego temat wypowiadać: podobne też mam zdanie w kwestiach technicznych- jest zaskakująco znośnie. I w sumie chyba Wy też to zauważacie- analiza w mojej optyce ma wydźwięk raczej wskazująco-wyjaśniający, z rzadka tylko podśmiewający, a nie wyrzynający w pień- to drugie akurat popieram i temu kibicuję w tworach typu Klątwa Przemęczenia (przysięgam, że któregoś razu w wieczornym zamroczeniu tak przeczytałam ;D).

Moja wewnętrzna bogini (masochizmu) tęskni do Ałtorkasi- no kiedy będzie ta książka o Powstaniu, bo już się nie mogę doczekać... waszej analizy. Aha, a za Tears For Fears ozłocę. Jak mi stypendium przyślą.

Anonimowy pisze...

Nie Star Wars ...nie!!!!Weźcie mnie!!!!
Lord
Vader rozwalał ludzi ,ten tylko sprzęt.
trzecia okazuje się być rodianinem.
Obcych chyba nie brali..
Gdy spogląda prosto w moje oczy, nie cofam wzroku. Nie pozwolę mu wygrać.
Laska,Ty chodziłas do szkoły?Oczka się spuszcza,a ochotnicy wyginęl iw I wojnie,biedacy
z przeklętej pułapki jego ramion.
Pułapka ramion,tego nie grali
Strażniczka sypialni Kylo Rena. Ona pilnuje jego sypialni.
Aha.Czyli on się może chędożyć pod płotem.Pewnie mu dali drogie mebel i Nowy Porządek na ma je na stanie..

Litości, wysłali ją do pilnowania faceta i nawet zdjęcia nie dali?!
Dali, ale pewnie takie w hełmie.
Om,super!!!!Wy to umiecie zrobić dzień!
Ja jestem tylko od machania mieczem i pokazywania kto tu rządzi.
No to chyba niezła fucha, c’nie?
Ja też chce tak!Łatwo sie wkurzam,a rzadzić lubię mam kwalifikcje!
est jak czarny laser.
O,ja cie!!

Ale fajna analiza!


Cdn

Chomik

eksterytorialnysyndrombobra pisze...

Najlepsze jest to, że ałtorka styl ma całkiem niezły, jest w tym jakiś potencjał... tylko czemu taki potencjał marnuje się na kolejne opko o miłoździ do mhrocznego dark haraktera z ulubionego filmu /książki!?

Anonimowy pisze...

Nie oglądałam nowych SW, więc nie wiem jak bardzo postacie zostały zniekształcone. Chociaż opko przesłodzone i zbyt "urocze", to czytało mi się to miło (dla porównania przez klątwę ledwo przebrnęłam,bez waszych komentarzy nie dała bym rady) myślę że autorka ma potencjał i chciałabym zobaczyć jakiś jej tekst, w którym pisałaby bez merysujstwa i wyobrażania sobie własnego romansu z fikcyjnym bohaterem.

eksterytorialnysyndrombobra pisze...

A fanfik o Kylu i Huxie jest tak wspaniale bezpretensjonalny, że nawet nie przeszkadza mi jaoistyczny wątek (zwykle na widok takowego przewracam oczami i wzdycham "znooowuuuu?", ale tutaj jakoś nie)

Anonimowy pisze...

Chomiku, ja cię błagam, wiem, że niestawianie spacji po znakach interpunkcyjnych to twój znak rozpoznawczy, ale zacznijże to w końcu robić! Twoje komentarze są często fajne i wnoszące ciekawe skojarzenia, ale ich forma tak bardzo boli w oczy :<

Anonimowy pisze...

O matko,przepraszam,fatalnie to wygląda! Do kina się spieszyłam.

Niestety, muszę pojawiać się na zebraniach..
Partii?!
W-w-widziałaś dubbingowaną wersję?
Vaherem,ludzie mają różne zbo..upodobania.Jedni czytają książki Michalak, a inni oglądąją filmy z dubbingiem.
Nawet mój przyjaciel obdarzony wyjątkową Mocą nie próbuje powstrzymać mężczyzny.
Już widzę Vadera,któremu ktoś się pcha do komnat bez pytania...
- Dziewczyna. Została za długo sama - mamrocze do siebie.
A,Rey, związana i czekająca na przesłuchanie? A...

Urocze opko,takie klasyczne i niewinne,jak te ptaszki na wyspie!W przeciwieństwie do poprzedniego ohydka.

A,spoilery:zabił ogrodnik.
a Kylo jest w jednej scenie bez koszuli,tylko pytanie czy to dobrze ...
Bardzo pozdrawiam.

Chomik

Anonimowy pisze...

m/m =/= yaoi. yaoi to obrzydliwe schematy i stereotypy, pisane dla spełnienia fetyszy ludzi (zwykle kobiet), którzy traktują gejów jak przedmioty dla własnej podniety, żeby można było piszczeć "o jakie to sweet, jakie to kawaii!1!1!". please, nie nazywajcie twórczości dotyczącej mlm (men loving men) terminem "yaoi".

Dzidka pisze...

To opko jest przede wszystkim pioruńsko nudne (dlatego nawet nie zabierałam się za analizowanie go) i niestety komentarze Dzielnych Naszych bynajmniej nie poprawiają sytuacji. Trzeci raz podchodzę do czytania i trzeci raz się zawieszam, co prawda za każdym razem kawałek, dalej, jest szansa, że za dziesiątym dobrnę do końca.
Nie jestem fanką Kylo Rena delikatnie mówiąc, wzbudza we mnie ta adolescentna mamałyga uczucia bliskie furii i chętnie wepchnęłabym dużo głębiej ten kij, który nosi w zadku, ale jest mi trochę przykro, kiedy widzę, co zrobiła z nim ałtorka. Poe Damerona też zamierza tam gdzieś później odjajczyć? Jest w tym dobra, potrafiłaby pewnie zrobić kulkę papieru z BB-8...

Anonimowy pisze...

Typowe opko napisane przez nastolatkę, która chciała przeżyć wyobrażoną miłość z bohaterem, który wpadł jej w oko. Nie ma skupienia się na świecie przedstawionym, tylko na naiwnej bardzo romantycznej miłości.

Ale wiecie co? Lubię was czytać, ale jednak zdecydowanie wolę, kiedy analizuje słabe powieści, które ukazały się w druku. Trochę szkoda się pastwić nad tekstami nastolatków, którzy pisząc np. kompensują sobie brak uczucia miłości, dwa taki etap chęci tworzenia jest naturalny w pewnym wieku i można łatwo go zgasić.

Analiza jak zawsze super ;)

Anonimowy pisze...

Niedawno odświeżałam sobie analizy opek o nastoletnich romansach i Justine Bieberze i, gdyby nie imiona, pomyślałabym, że to jedna z nich. Hux to taki zły tatuś, który jest przeciwny Prawdziwej Miłoździ, a nasze gołąbki słodziaszkują po kątach.
Trochę boli mnie takie przedstawienie Kylo, bo, to prawda, w kanonie też był infantylnym edgy dzieciakiem, ale było zrobione z jakimś większym... smakiem? No, na pewno biednusi Kyluś nie rozklejał się przez cały czas, ufając pierwszej lepszej osobie z ładną buźką.

_Hideki_ pisze...

Po dwóch minutach czytania popłakałem się ;) Dotrwałem tylko do połowy, nie da się tego czytać. Dodam uwagę od siebie:

"Generał przechadza się po woli." Jeśli już, to "po Woli". Nazwy dzielnic piszemy wielką literą ;)

Starred Shinra pisze...

Your Highness, melduję posłusznie, ałtorkasia coś wydała. Nazywa się to "Gwiazdką z nieba"...i jest beznadziejne przez swoją TEHdramowość, przynajmniej w mojej opinii, ale tym razem z motywem gór. Górale i góralki, przyjęcie...

Starred Shinra pisze...

^drżyjcie, autokorekta też niech drży.

eksterytorialnysyndrombobra pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Ej spokojnie. Opko nie jest jakieś mega tragiczne. Autorka ma talent,największym grzechem jest zrobienie z bohaterów postaci rodem z typowego filmu dla nastolatek. Ale to grzech lekki i typowy dla ludzi w młodym wieku. To mija z czasem.
Analizowano tu prawdziwe dzieła szejtana. Treści propagujące przemoc domową, traktujace brutalne gwałty jako poczatku tru lovizmu, spaczone spojrzenie na toksyczne związki...
To opko nie jest szkodliwe. Chyba, że dla fanów SW.

Valentin Wolfram pisze...

MLM? Jako gej zawsze używałem słowa gejowska czy w Polskim czy w Angielskim (nie bardzo u mnie z Polskim). M/M to bardziej termin określający konkretny wątek romantyczny i nie bardzo opisuje tematykę gejowską. MLM nigdy nie widziałem w żadnym kontekście ale sprawdzę.

Odpisuję w sumie o yaoi bo ... ciut ewoluowało od lat 90 i jest obecnie tworzone przez wielu twórców. Tak samo jak insze nurty jak bara się zaczynają przenikać. Ba, nawet kategoria seinen ma bohaterów gejów (kategoria zwykle miała dorosłych gości hetero za odbiorców).

Co do samej genezy yaoi też ciut to nie tak. Generalnie nurt powstał jako antagonista i parodia tychże fetyszystycznych stereotypów używanych w komiksach hetero które poczynili mężczyźni. Przełom lat 80/90 był batalią na rankingi tych co tworzyli mangi loli i tych co robili yaoi (nie koniecznie analogiczne shota).

Poza tym ... weź pod uwagę sytuację Polską - łącza internetowe były kiepskie, homofobia raczej nie rodziła dostępu do mediów gejowskich i komiksy nie wymagały zbytniej wiedzy językowej. Owszem, to było moje pierwsze porno i tak samo dla wielu rówieśników (o dziwo dla męża z Anglii - tak samo).

Sorki za długi komentarz i masz prawo nie lubić gatunku plus faktycznie nie jest zbyt dobry i dojrzały (obecnie nie jest już rewolucją więc bardziej faktycznie jest kiepskim porno jeżeli wyłączyć komiksy fabularne i serie).

Linki dla zainteresowanych: http://intersections.anu.edu.au/issue12/lunsing.html (historia yaoi) | http://mangacomicsmanga.com/tcaf-2015-gengoroh-tagame-talks-gay-manga-bara-bl-and-scanlation/ (wywiad z dosyć popularnym autorem bara - wspomina o ewolucji yaoi i inszych)

kingsofspain pisze...

*bawi się od niechcenia złotym jabłkiem* Tak jakby cokolwiek co wydała Ałtorkasia NIE było beznadziejne... O ''Gwiazdce'' już wiem, ale za bardzo szanuję swoje skołatane nerwy żeby czytać to bez analizy. Mnie chodziło o szumnie zapowiadaną książkę o Powstaniu Warszawskim, ale jakoś nic nie słychać o niej- może Ałtorkasia poszła po rozum do głowy? *oczy rozbłyskają nadzieją*

Anonimowy pisze...

Ależ to jest dzieło szatana. Tru lower jest agresywnym, bezwzględnym mordercą, który zabił nawet własnego ojca. Ałtoreczka wszystkie te zbrodnie bagatelizuje, bo przecież każdy chciałby rządzić światem. Co tam jakieś ludobójstwa bezbronnych wieśniaków: Kyluś to taki słodziaśny, zagubiony w życiu chłopaczek, którego należy utulić i ukochać.
Nie słyszałaś o kobietach, które wychodzą za mąż za bezwzględnych morderców odsiadujacych wyrok? Żona Tyrenkiewicza stwierdziła, że chłopcy, których zamordował jej mąż, byli sami sobie winni.

To opko prezentuje dokładnie teb sam rodzaj spaczenia umysłowego u kobiet.

Anonimowy pisze...

dziękuję za odpowiedź! i przyznaję Ci rację. chodziło mi głównie o to, żeby nie nazywać wszystkich tekstów z m/m terminem "yaoi". jestem młodą osobą, która yaoi kojarzy głównie z okropnymi opowiadaniami i na samo to słowo reaguję dosyć źle, ale rozumiem, że nie wszyscy to tak odbierają :P tak więc dziękuję za bogaty komentarz i inną perspektywę.

mrija pisze...

Kobiecy oddział szturmowców? Kobiecy oddział szturmowców??? KOBIECY ODDZIAŁ SZTURMOWCÓW???
Do tej pory nie wiedziałam, jak boli gwałt na ukochanym kanonie, i jakoś mi się wydaje, że wolałabym w tej niewiedzy pozostać... Niestety.
Boli tym bardziej, że autorka pisze całkiem ładnie, i gdyby tylko nie używała płytkiej jak zapałka fabuły rodem z gimbazy, a o SW wiedziała cokolwiek więcej niż to, jaki ten Kylo mroczny i pociągający...
Wystarczyłoby - na przykład - napisać całość z perspektywy Kylo który zostaje osobistym strażnikiem kobiety będącej niezwykle cenny zakładnikiem Nowego Porządku. I już by się bardziej realiów trzymało, a jeszcze gdyby dołożyć sporo wątpliwości czy to rodzące się uczucie czy tylko syndrom sztokholmski i sporo przemyśleń, jak to rozmowy z kobietą skłaniają Kylo do przewartościowania swojego poglądu na wszechświat... Czytałabym, i to nawet z przyjemnością.

Anonimowy pisze...

Rozumiem,ale popatrzmy na tę całą sytuację z punktu widzenia bohaterki.
Osoba "zwerbowana"prawdopodobnie jako dziecko. Po praniu mozgu i poddana działaniu ostrej propagandy.
Co w sumie też mogłoby być ciekawym wątkiem. Nie wierzę, że w Nowym Porządku nie istniała propaganda.
Wątpie aby taka osoba przejmowała się losem jakiś wieśniaków czy Hana Solo. Dla niej to wrogowie. A Kaylo to bohater.

Valentin Wolfram pisze...

Mój komentarz brzmiał ciut niezbyt miło i przepraszam gdyż również reaguję tak samo źle w podobnym kontekście. Twoje słowa też są inną perspektywą i prawdopodobnie gatunek yaoi i pochodne tematy mają ich wiele.

Nie dziwię się, że tak reagujesz bo w sumie nazywanie wszystkiego w dosyć obszernej (i kulturowo różnej - więc może przeoczyłem termin MLM ale google mi nie pomaga) kategorrii tematycznej jednym terminem z dosyć zagmatwaną historią jest i tak niezbyt fajne. Przeoczyłem fakt, że w sumie widziałem podobne komentarze jak ten w odpowiedzi i z jednej strony zapewne chodzi o skrót myślowy ale z drugiej może i być generalizowaniem.

Ahem, suma sumarum ... też masz rację (nie bardzo mam doświadczenie z osobami fetyszyzującymi gejów jak opisujesz ale wiem, że jest to wątek często obecny w mediach jako "gay best friend") i po prostu kiepsko napisałem komentarz (trudno mi wychwycić ton w Polskim aleeee ... w tym wypadku nie patrzyłem z szerszej perspektywy).

Podejrzewam, że nie ma między nami dużej różnicy wieku gdyż mój okres nastoletni był po 2000 (rocznik 89, internet miasto miało w 2003). Toteż też jestem młody i głupi.

Anonimowy pisze...

ja jestem z 98, więc jestem jeszcze młodsza i głupsza ;) i nie przepadam za językiem polskim, jakoś łatwiej mi jest wyrażać się po angielsku, więc rozumiem Cię. i nie uważam, żeby Twój komentarz był niemiły czy coś
ja spotkałam zarówno w realu jak i w internecie ludzi (głównie kobiety), którzy byli autorami złej twórczości. i wiele z nich określało swoją twórczość jako yaoi. w ich tekstach najczęściej dochodziło do strasznego uprzedmiotowienia gejów i zamiany ich w bezmózgi, które głównie uprawiają seks, była też koszmarna mizoginia (jeśli już pojawiały się postacie kobiece, to były zUe i paskudne), często był też motyw "od gwałtu do prawdziwej miłości w 3 sekundy" oraz skrajne seme/uke (jeden jest wielki i silny, a drugi non stop ryczy i jest słaby i dziecinny). nierzadko też wszyscy byli zmangowaciali i mieli alternatywną anatomię umożliwiającą uprawianie seksu zawsze i wszędzie w przeróżnych pozycjach. prawie wszystkie dziewczyny, które twierdziły, ze kochają yaoi, miały tak naprawdę gdzieś to, że na świecie naprawdę są ludzie lgbt+. wg nich pary gejów były cute i kawaii, ale na przykład para kobiet? fuj. osoby transseksualne? też fuj. rozumiesz?
a men loving men to określenie, z którym spotkałam się na którymś social media (instagram albo piekło znane jako tumblr). po prostu chodzi o facetów, którym podobają się inni faceci :P i analogicznie jest wlw. podobają mi się te określenia, bo po prostu obejmują osoby różnych orientacji zainteresowane własną płcią.
p.s. "gay best friend"? też okropne i też znałam parę dziewczyn w realu, które bardzo chciały takiego mieć. na szczęście już nie muszę przebywać w ich towarzystwie ;)

Marco pisze...

Wtrącę się do rozmowy, bo poruszacie bardzo obszerny temat, z którym często się spotykałem. Nie wiem, czy określenie "MLM" jest trafne, sam częściej używam "opowiadanie z wątkami homoerotycznymi". Natomiast uważam, że łączenie terminu "yaoi" z nędzą i rozpaczą do niczego nie prowadzi, ponieważ ten gatunek ewoluował i może się pochwalić kilkoma dobrymi pracami. Podejrzewam, że złe skojarzenia z tym słowem są spowodowane ogromną ilością papki pełnej miłości od pierwszego gwałtu. Jednak warto zwrócić uwagę na to, że podobnymi motywami posługują się pisaki tworzące opowiadania z bohaterami hetero. Trochę tego przeczytałem w ramach badań nad internetową twórczością i dostrzegam parę podobieństw (np. agresja partnera dominującego). Inną sprawą jest brak poczucia odpowiedzialności, zwłaszcza u młodych ludzi, którzy piszą byle co, aby zdobyć lajki. Na Wattpadzie jest mnóstwo szkodliwych treści, które, co ciekawe, cieszą się dużym poważaniem. Kiedyś się zastanawiałem, dlaczego powstaje tyle gejowskich opowiadań tworzonych przez nastolatki. Może chcą jakoś odreagować? Bo przecież te twory wpisują się w poetykę porno oraz szablon reklam z cyckami na wierzchu. Świat jest wypełniony treściami, w których kobieta jest obiektem seksualnym. Żarciki, że "lesby są spoko" są jako tako akceptowane przez szary tłum, choć od czasu do czasu ktoś zaprotestuje. Początki powstania yaoi były pewnym buntem, pokazaniem, że kobiety też mają prawo do głosu. Niepokojący jest fakt, iż teksty napisane przez nastolatki często i gęsto są tak mizoginistyczne. Jednak patrząc na niektóre gejowskie blogi, w których kobiety są przedstawione jako płochliwe zwiarzątka, nic mnie już nie zdziwi. W pewnym momencie amatorska twórczość wymknęła się spod kontroli, co jest całkowicie normalne. Internet to ocean pełen różnego rodzaju treści i to od nas zależy, co wyłowimy. A dobre porno jest tak samo ważne jak dobry romans. ;)
PS "Gay best friend" to szablon wypromowany głównie przez amerykańskie produkcje. Niestety wciąż żywy i obecny w mediach, które wpływają na naiwne jednostki.

Babatunde Wolaka pisze...

O genezie yaoi ciekawie i dość przystępnie pisała komentatorka Look At You, Boy pod analizą nr 284.

Valentin Wolfram pisze...

Zgadzam się zdecydowanie z problemem z wątkami mizoginistycznymi - jednak są one obecne w każdym nurcie chociaż podejrzewam, że w mediach gejowskich są bardziej widoczne. Gorzej, że nastolatki raczej tego nie widzą tak samo jak raczej nie piszą dla lajków ale wewnętrznej satysfakcji.

I tutaj jest problem bo ta satysfakcja łączy się z obecnym systemem wartości - zwykle przesiąka przez twórczość młodszych osób a zaciera się gdy albo zdobędą więcej doświadczenia albo skonsumują więcej mediów. Niestety, osoby młodsze często się najbardziej i najłatwiej radykalizują (osoby młodsze ode mnie i z mojego miasta są gorsze od Pawłowicz; generalizuję ale mniej więcej dlatego uciekłem).

Nie wygrasz jeżeli jesteś kobietą - o czym wspominasz - gorzej, jeżeli świat narzuca tobie restrykcje i chcesz się w nich odnaleźć, odnieść do nich albo sprzeciwić. Nie jestem nastolatką i nie mogę za nie mówić ale podejrzewam, że destruktywne wątki są same w sobie albo projekcją aprobowanego przez świat wokół nich systemu wartości albo próbą zrozumienia go (generalnie łatwiej coś pojąć jak się to wysłowi).

No i na koniec ... nastolatki generalnie konsumują albo tworzą media romantyczne bo dopiero zaczynają przygodę ze związkami. Wiele wymyka się spod lokalnych norm więc podejrzewam, że stąd zainteresowanie radykalnymi gatunkami jak 'yaoi'.

(ps. Raczej edytuję komentarz by brzmiał sensniej bo gramatyka mi w głowie nie działa obecnie :/)

Anonimowy pisze...

Nie mam pojęcia, gdzie w zanalizowanej części opka przedmówcy dostrzegają talent i całkiem niezły styl autorki...

Melo

Anonimowy pisze...

to analiza tego opka z Dupkiem, Pupkiem, papierem toaletowym i nosem Voldemorta? chętnie sobie wrócę do niej i do komentarzy, dzięki za sugestię :)

eksterytorialnysyndrombobra pisze...

Co do mojego użycia słowa yaoi -faktycznie, była to generalizacja, tym bardziej, że dopiero z waszych komentarzy dowiedziałam się, że yaoi to termin na to, co dotąd określałam mianem "kiepskie yaoi", natomiast to, co uważałam za ogół yaoi to mangi o gejowskiej tematyce, niekoniecznie typu "och jak oni się muszą kochać, przecież on go zgwałcił" tudzież "to ta płaczliwa dziewczynka to ma być chłopak?" (nie siedzę w tym temacie), a terminu zaczerpniętego z mangowego nazewnictwa użyłam dlatego, że jest popularny i mniej więcej -zdawało mi się -każdy wie, o co chodzi.
Aha, i jeszcze jedno: wyższość tego tutaj tforu o kilorenie (chodzi mi o ałtorkowy) nad resztą mrocznobrokatowej masy twórczej spotykanej w internecie objawia się m in tym, że bohaterka nie dostała do pilnowania potenszjal trulofa nowej, zmysłowej kreacji -pozostawienie jej w zwykłym stroju szturmowca oraz kilka innych rzeczy, np w miarę przykładanie wagi do konstrukcji zdań lub próby pokazania rozwoju uczucia (zamiast miłości instant) za oznaki, że z tego coś być może

Arana Q pisze...

Odniosę się do tego komentarza:

"Ależ to jest dzieło szatana. Tru lower jest agresywnym, bezwzględnym mordercą, który zabił nawet własnego ojca. Ałtoreczka wszystkie te zbrodnie bagatelizuje, bo przecież każdy chciałby rządzić światem. Co tam jakieś ludobójstwa bezbronnych wieśniaków: Kyluś to taki słodziaśny, zagubiony w życiu chłopaczek, którego należy utulić i ukochać.
Nie słyszałaś o kobietach, które wychodzą za mąż za bezwzględnych morderców odsiadujacych wyrok? Żona Tyrenkiewicza stwierdziła, że chłopcy, których zamordował jej mąż, byli sami sobie winni."

I, uwaga, LEKKIE SPOILERY DO OSTATNIEGO FILMU!!!

Czy przypadkiem dokładnie tak samo nie zachowała się Rey? W sensie, ona w pewnym momencie rozsądnie kopła Kajlusia w dupę, ale poza tym się zgadza - Kyluś jest taki biedny, tak cierpi, tak się miota, no i chodzi bez koszulki.

Anonimowy pisze...

Bez bicia przyznam że z ciekawości zajrzałam do tekstu źródłowego. I wyciągnęłam cały. Wiele rzeczy jest w nim okropnie naiwnych ale ma w sobie coś. Chętnie przeczytałam to napisane drugi raz za kilka lat. Dojrzalszą wersję.

Anonimowy pisze...

Arana Q pisze:
"Czy przypadkiem dokładnie tak samo nie zachowała się Rey?"

A gdzie tam. Rey tylko się wkurzyła na [spoiler], że tak dał ciała w sprawie Kylo (i miała rację). A przy okazji doszła do wniosku, że jest szansa odebrać przeciwnikowi strategiczny zasób, odwołując się do tego poczucia krzywdy i braku zrozumienia. I zrobiła to dokładnie tak, jak robią to agenci wywiadu, próbując nakłonić do współpracy kogoś z przeciwnej strony: bada się, gdzie gość ma wątpliwości, w którym miejscu go boli i tam się ciśnie.

Anonimowy pisze...

"Huksio pluł z nieopisanym wdziękiem."

Kątem plował.

"Czarne węgle wpatrują się w niebieskie jeziora."

A tu nawet nie trzeba komentarzy. "Niezły styl" opka w pigułce.

Urzekła mnie scena, w której "dwoje twardych i zaciętych ludzi" beczy jak przedszkolaki, bo Kyluś leci na misję. Kto to w ogóle widział, latać na misje w wojsku, oni są jak ten amerykański żołnierz z każdego filmu akcji, który, biegnąc pod gradem pocisków, wrzeszczy z pretensją, że nie po to się zaciągał.

Melo pisze:
"Nie mam pojęcia, gdzie w zanalizowanej części opka przedmówcy dostrzegają talent i całkiem niezły styl autorki"

Chyba Milenki i inne takie obniżyły ludziom standardy. Wystarczy, że tekst nie ma błędów ortograficznych, scen gwałtu i jest z grubsza po polsku, to już mówią, że talent.

Anonimowy pisze...

Jak na tekst napisany przez nastolatkę jest naprawdę spoko pod względem stylu, nie przesadzajcie

Anonimowy pisze...

Dzięki temu opku/opkowi (Pomocy!!! Jak to się odmienia???) zaczęłam lubić Kylo Rena, co myślałam, że nigdy nie nastąpi po obejrzeniu "Przebudzenia mocy".

Camilla Sunny pisze...

Czytam analizy od dawna, jeżeli rok/dwa można uznać za długi czas (chociaż biorąc pod uwagę daty pierwszych analiz, jestem tu całkiem nowa). Z przerażeniem stwierdziłam, że też niestety byłam kiedyś taką aŁtoreczką, ale chyba brak czasu zabił moją "twórczość". Co gorsze, dużo osób mówiło, że mam talent itd. Nie. Teraz widzę, że nie. Miałam wyobraźnię i dobre chęci, a to raczej za mało.

W każdym razie, dużo się nauczyłam. Czytałam już wiele poradników(?) i artykułów na zasadzie "Jak pisać", ale okazuje się, że "Jak NIE pisać" w takiej oto formie jest znacznie lepszym rozwiązaniem. Czaję się już trochę, może niedługo znowu spróbuję swoich literackich sił. Ale na pewno nie mam zamiaru publikować. Spokojnie ;)

Jeśli chodzi o to konkretne opko - są błędy. Jest dużo błędów i dlatego oczywiście zostało zanalizowane. Jednak po Milence (którą przeżyłam dość dotkliwie, ze względu na to, że aŁtorka swoją bohaterkę uczyniła moją imienniczką...), "Dziewczynie Wilkołaka" i Nazi Opku, po którym jestem na świeżo - nadal nadrabiam zaległości - jest to nie tak ciężki grzech na literaturze. Z tego typu opowiadanek się wyrasta. Chyba.

Na koniec mam pewną sprawę: z tego co pamiętam, Niezatapialna Armada i Przyczajona Logika to zaprzyjaźnione analizatornie. Jednak na stronie tej drugiej nie znalazłam żadnej informacji, co dalej z analizami. Tam w komentarzach wierni czytelnicy nadal czekają... A jako że to PLUSa czytałam w pierwszej kolejności i dzięki tejże stronie poznałam Armadę, pytam, czy ktoś stąd orientuje się może, czy to już definitywnie koniec?

Z wyrazami ogromnego szacunku dla analizatorów, że po tylu latach nadal im się chce, ale także dla stałych i niestałych czytelników, różnie-się-w-Internetach-podpisująca (nazwa użytkownika to jedno, imię dało się wywnioskować z treści komentarza)
~E.lena

Anonimowy pisze...

Cudowne to opko. Jest tak uroczo niewinne i naiwne, w przeciwieństwie do poprzednich materiałów. Świetny zarówno wybór materiału, jak i sama analiza.
Swoją drogą, chciałbym zaproponować wam wspaniałą książkę do analizy. Nazywa się "Syn wolności" i traktuje o sowietach cofających się w czasie, by zabić Kościuszkę. Gorąco polecam, to wyjątkowej urody perełka.
~moldypaw

Anonimowy pisze...


Wszystkiego najlepszego!
Wesołych świąt i dużo czasu na czytanie!
Przysmaków i ładnych choinek.
Pozdrawiam wszystkich analizatorów i czytelników.

Chomik

Anonimowy pisze...

Haa, a ja właśnie bardzo się cieszę z powrotu do klasycznego opka i starej formuły analizowania, czyli "trzy czwarte humoru, jedna czwarta dydaktyzmu". Już mi się przejadła ta obrona moralności. :P

Zimny łokieć Huxa, węgle patrzące w jeziora, śrubokręt mocy i szukanie gumek po całej Galaktyce - miodzio!

Hasz

eksterytorialnysyndrombobra pisze...

E.lena -zdaje mi się, że PLUS już na dobre zakończył działalność (jeśli ktoś ma inne informacje, proszę poprawić)

Anonimowy pisze...

Washergirl, czepiajaca sie jakiejs dziewuszki, co sobie moze pierwszy fanfik w zyciu popelnila z fascynacji SW i postacia Kylo, do tego widze, ze jak na razie bardzo niewinnie, nie bylo dzikiego seksu zaraz pierwszej nocy pilnowania sypialni... Ludzie co wyscie tacy agresywni w stosunku do amatorow, piszacych sobie dla swoich potrzeb czy znajomych? Nie, ja nie widze tu potencjalu. Poziom bardzo przecietny, umiejtnosci pisania na poziomie uzdolnionej 13 latki, o ile to ten wiek, jezeli jakas prawie maturzystka to zenada jednak i przydaloby sie, zeby sie podszkolila z pisania. a takze z pomyslow na fabule i przedstawiania swoich wyobrazen slowami jak to czyni sie w ksiazkach, a nie pisze streszczenia tego co mowi nauczycielka na lekcji celem lepszego zapamietania sobie do klasowki.

A Chomik, to beznadziejny hipokryta, jak mozna tak pisac, tak belkotac, pisac niezrozumiale i miec czelnosc czepiac sie tego fanfika? Przy nim ta dziewczyna, to powinna Zajdla dostac... Komentarzowy niedojda, ktorego nie idzie zrozumiec, jakies slowa bez ladu i skladu rzucone obok siebie z bledami...

Anonimowy pisze...

Mrija cos kiepsko u ciebie z tym kanonem:

Although they were a rare sight, women were not prohibited from serving in the ranks of the stormtroopers.[25] During training, female cadets were placed in all-female units. Unit Forn was an all-female unit at the Academy for Young Imperials on Lothal.[26] who were selected for stormtrooper training had to undergo extra reconditioning. This has the effect of dehumanizing the cadets, who came to refer to themselves by their operating numbers rather than their names. One such cadet was Ames Bunkle, an acquaintance of Zare Leonis.[27]

Ale co sie dziwic jak ludzie dali sie poniesc nie wiadomo skad wrazeniu, ze szturmowcy to rasa biala, mimo ze klony byly Maorysami :P

I na litosc... do jakich wy szkol chodziliscie, jezeli te pisanine uwazacie za jakas dobra, poprawna po polsku? Toz to ledwo wypracowanie moze siodmoklasisty z TALENTEM. Na pewno nie kogos starszego, kto potrafi pisac, jezeli jest to starsza osoba, to pisze po polsku ZLE. Ta nieznajomosci pisowni z nie, zle uzywanie zaimkow, brak przecinkow przed ismieslowami, zla stylistyka, powtorzenia... Ja to wybaczam nastolatce, ale nie wybaczem doroslym, ktorzy takie cos mi nazywaja dobrym pisaniem...

Anonimowy pisze...

Anonimowy pisze:
"Ale co sie dziwic jak ludzie dali sie poniesc nie wiadomo skad wrazeniu, ze szturmowcy to rasa biala, mimo ze klony byly Maorysami"

Temuera Morrison, który gra rolę Jango Fetta faktycznie ma maoryską krew, ale... dotyczy to tylko szturmowców, którzy walczyli w okresie Wojen Klonów. Jest powiedziane, że za czasów największej potęgi imperium (Nowa nadzieja - Powrót Jedi) szturmowcy byli zwykłymi ludźmi, z poboru. Skąd pomysł, że wszyscy byli z rasy białej - trudno powiedzieć, chyba po prostu pasowało to widzom do ogólnego wizerunku imperium w oryginalnej trylogii. Widać, że w szeregach rebelii walczyły kobiety i kosmici, a w imperium wszyscy, których twarze widać to biali faceci, więc widzowie najwidoczniej uznali, że skoro imperium to szowiniści i gatunkiści, to pewnie także i rasiści :D

Anonimowy pisze...


1.Na tym polega analizatornia,że się analizuje różne utwory.Ten nie był wcale najgorszy,przynajmniej dość niewinny w treści.
2.Przeprosiłam za błędy.Ciebie indywidualnie przepraszać nie zamierzam.
3.Skoro do Zajdla nominowano tak beznadziejny utwór jak "Idź i czekaj mrozów" to i może autorka tego fanfika ma szansę za jakiś czas,kto wie...:)

Pozdrawiam wszystkich w Nowym Roku!
Chomik
P.S.Nie ma już ustawki,tak? Szkoda,były świetne.

Anonimowy pisze...

Chomik pisze:
"Skoro do Zajdla nominowano tak beznadziejny utwór jak "Idź i czekaj mrozów""

Nominowano już gorsze. Dużo, dużo, dużo gorsze.

Anonimowy pisze...

Z całym szacunkiem, Chomiku, ale powiedz, dlaczego nie możesz postawić tej cholernej spacji po znaku interpunkcyjnym? Wiem, że komentarz to tylko komentarz i nie musi być idealny językowo, ale, na litość borską, KAŻDA twoja wypowiedź wygląda tak samo niedbale i nie ma co zwalać na pośpiech. Zamiast przepraszać, staraj się pisać poprawnie, co? To przecież nie boli.

Anonimowy pisze...


Naprawdę nie ma na świecie ważniejszych problemów? Serio? Tak oczki bolą?
W porządku,ograniczę wypowiedzi,piszę po to,żeby dać znak analizatorom,ze doceniam ich pracę, nie po to,żeby się wdawać w przepychanki.
Ja nikomu nie wypominam błędów czy bycia niemiłym,nie po to tu wpadam.

Pozdrawiam bardzo

Chomik

Anonimowy pisze...

Chomik pisze:
"Naprawdę nie ma na świecie ważniejszych problemów? Serio? Tak oczki bolą?"

Na świecie jest masa ważnych problemów, więc po co dokładasz do nich jeszcze takie drobne irytacje?

"Ja nikomu nie wypominam błędów"

No popatrz, a analizatorzy bardzo często wypominają autorom opek błędy językowe, błędy ortograficzne, błędy w researchu albo niezgodność z kanonem, a Ty im w komentarzach wtórujesz. Skoro już zarzucamy "ałtorom" niechlujne pisanie, to chociaż sami bądźmy staranni.

"Pozdrawiam bardzo"

Ale spacji po przecinkach nadal nie wstawiam, bo nie. Ech, dzieci.

Anonimowy pisze...

Literówka, jeden zagubiony albo źle postawiony znak interpunkcyjny, powtórzenie czy inny tam błąd składniowy to są rzeczy, które mnie osobiście nie irytują, wszyscy jesteśmy ludźmi. Zapominanie o przecinkach albo usterki w ortografii spowodowane dysleksją też są do przełknięcia, o ile się nad nimi przynajmniej próbuje pracować. Nikomu też tego nie wytykam, a na pewno nie złośliwie.
Ale ciągłe nierobienie przerw to wyraz... właściwie czego? Dziwnego przyzwyczajenia? Przecież tę spację - przynajmniej w moim przypadku - się wciska całkiem machinalnie, nie myśląc nawet o tym, więc dlaczego to jest dla ciebie taki problem, Chomiku?
W porządku,ograniczę wypowiedzi,piszę po to,żeby dać znak analizatorom,ze doceniam ich pracę, nie po to,żeby się wdawać w przepychanki.
Jakie przepychanki? Jesteśmy (zakładam) dorosłymi ludźmi, od kiedy wytknięcie oczywistego i bardzo drażniącego błędu (nawet nie błędu - tendencji) jest przepychanką? Nie traktujmy każdej niepochlebnej uwagi jako ataku, błagam. Nie ma w tym przecież żadnego hejtu ani nienawiści.

Aha, nie jestem ani anonimem od nazywania cię hipokrytą, ani tym tuż powyżej. Jestem tym, który napisał wypowiedź o 14:39. Aczkolwiek z tym powyższym się zgadzam.

Anonimowy pisze...

Poprawne pisanie jest ważne, ale ważne jest również to, czy tekst potrafi zainteresować i wciągnąć czytelnika, ten widać po reakcjach tak.

Czym innym jest ocena wydanej książki, a czym innym amatorskiego opka ;p

Anonimowy pisze...

Będzie dziś coś nowego?;)

Anonimowy pisze...

Czyżby NAKWA umarła tak samo, jak ekipa PLUS-a?

Proszę, tylko nie to!

-Seshru

Anonimowy pisze...

Spokojnie, bez paniki, to jeszcze nic nie znaczy... chyba.

Babatunde Wolaka pisze...

Żyjemy! Tylko urobek twardy, więc fedrowanie wolno idzie.

Anonimowy pisze...

Kamień z serca!

Anonimowy pisze...

Fedrujta, fedrujta, bo tu środek zimy i wyngla na gwołt trzyba!
...Bardzo ładnie proszę. :)

Anonimowy pisze...

"Mam tu taki specjalny laserowy śrubokręt..."
*kaszl* A może jednak... Soniczny? *kaszl*

Shadow Memory pisze...

Nie wiem jak wy, ale ja przeczytałabym sobie fanfic o Huxie i Windzie. Tylko jakby nazwać ich pairing. Juz wiem! (Hinda!)

Murazor pisze...

Wiecie co? Oryginalny Kylo jest na tyle pipowaty, że bez problemu widzę go w tym opku. Toż to nędzna siksa, której wydaje się, że jest Vaderem, a która dziadkowi nie godna jest peleryny czyścić. Toż ten gość nie umie nawet być naprawdę zły. O tak, opko to w sam raz miejsce dla niego.