OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

piątek, 22 kwietnia 2011

120. Przedświąteczne porządki, czyli trzepiemy parchate dywany!


Drodzy Czytelnicy! Dziś Załoga robi sobie przerwę świąteczną. Żeby jednak nie zostawiać Was tak całkiem bez lektury, przygotowaliśmy coś specjalnego. Oto The Best Of SuS & NAKWa, w subiektywnym wyborze Analizatorów. Indżoj!


Analiza nr 1 – Histeria zmutowanej miłości

Rano obudziłam się pierwsza. Na polu wstawało słońce.
Na polu także wstawała ozimina, kartofle pokazywały kiełki, a spod świeżo skopanej ziemi wychodziły siromachy. Jak to na wiosnę...
 
Było bardzo wczas.
Hej, to w czas było! Najstarszy gazda z zafrasowaniem drapał się pod pachami przypominając to sobie.

Nocą śniły mi się jakieś koszmary. Otworzyłam szafę
Szafę śnić, znaczy – goła baba. (Z. Freud) Śnić gołą babę, znaczy -szafa...

-no Georg nie wygłupiaj się – czarny próbował go przekonać
-sorry, nie mam nastroju – wydusił z siebie kilka pustych słów
Siedzi poeta przy biurku
Wyciska rymy jak wągry
Jeden jest kwadratowy
A drugi jest okrągły...

Analiza nr 3 – Opadające uszy i tętno agonalne

wstałam z ziemi poprawiając swój wizerunek, który w chwili upadku na podłogę się nieco zmienił.
Był stanowczo bardziej plaskaty.

Pogoda ucichła za oknem, firanka, która była ozdobą na oknie przestała się chrzamotać. Bo wiatr nie uderzał już w nią. Przeraźliwy brzeg rozszedł się po pokoju siedemnastolatki.
Pogody nie było, pogoda zniknęła, a chrzaniąca firanka zawisła w osłupieniu na widok przeraźliwego brzegu i Gwardii Ludowej ryczącej sobie beztrosko:
"Spoza gór i rzek wyszliśmy na brzeg"
Po czym rozeszło się po pokoju...


Analiza nr 4 – Egipska masakra piłą łańcuchową

-ustaliliście gdzie w końcu idziemy?- spytał Gustav
-tak- powiedział bill
-gdzie?- spytałam
-do centrum handlowego- odparł z uśmiechem
Wąchock, Kair, Jokohama
Wszędzie jest handlowa jama
Którą zwiedzić zawsze miło
Choćby nie wiem, gdzie się było
Jasza, rymy składasz!
Wiesz, jakoś mnie tak natchnęło


Analiza nr 8 – Diabeł, toaleta i stara szafa

Nagle zjawa spojrzała się na niego i zaczeła iść w jego strone, lecz konający Maciek niemaiał siły uciekać postanowił że się podda. Gdy zjawa już do niego dzoszła zaczeła jeść go żywcem a Maciek niesamowicie wył a wilkołaki dołączyły się do niego i razem ze zjawą zaczeły go obgryzać. asia.sthm
W czarcim borze, w czacim borze
beka zjawa po autorze,
juz go zjadla i popila,
teraz to juz mogila!

Ojdadana ojdadana,
brakuje pacana.
Hop siup!

edyta95
Nie ma grobu
Nie ma trupa
Nasz autor nadal weny szuka

hop siup
zmiana pup


***
W starym borze, w dzikim borze
Brzęczy łańcuch na upiorze.
Upiór kości chowa w norze,
Co za horror, mój ty Boże!

W starym domu, dziwnym domu
Coś się snuje po kryjomu.
Z dala słychać odgłos gromu,
Szczerzy zęby bestia z tronu.

Na cóż człowiek się naraża
Mając tu bibliotekarza!

W starym borze, przy upiorze
Siedzą cztery strzygi hoże
A w usłanej kośćmi norze
Madejowe czeka łoże.

W starym borze o wieczorze
Biedny upiór już nie może,
Zatem strzygi gdzieś na dworze
Przyprawiają mu poroże.

A w Lęborku już od wtorku
Inny upiór stoi w korku...

W starym borze, w dzikim borze
Na mózg padło jednej zmorze,
Zakochała się w upiorze,
Teraz ryje serca w korze.

Czterech jednak strzyg nie zmoże!
Naostrzyła tedy noże
I syknąwszy "Ty potworze!"
Zatopiła je w upiorze.

Chciała ujrzeć go być może
W plastikowym czarnym worze?
Lecz kto skonał już, niebożę,
Drugi umrzeć raz nie może!


Analiza nr 13 – Błyskawiczna ciąża

-Vanessa: Dobra pizza, z czym jest?
-Zac: to La porca, z owocami morza. uwielbiam ją ;-)
Porco – po włosku „świnia”... znaczy, pizza ze świnką morską?

-Vanessa: przepraszam, muszę korzystać z toalety...
I ona marzy o wyjeździe do Włoch? Tam owoce morza tonami jedzą!

Zac popatrzał na biegnącą w stronę toalety Vanessę. Był zawstydzony, gdyż wszyscy wokoło patrzeli się na niego i na dziewczynę.
Pod ostrzałem spojrzeń zrobił się z lekka zielonkawy, zwłaszcza, że i świnka łypała na niego złowrogo spod warstwy sera.

Analiza nr 15 – Teleportacja i jasnowidzenie

romance if scandal??
Or maybe a wrong dictionary?

Analiza nr 16 – W prosektorium najprzyjemniej jest nad ranem

Do szpitala wpadł Horatio.
-Nic ci nie jest?- zapytał zdenerwowany
-To tylko strzał w ramię. Nic mi nie będzie.- odpowiedziałam z ironią
-Tylko strzał w ramię. Ty słyszysz co mówisz?- zapytał Booth
-O co ci chodzi?- zapytałam się go
-O to że twój narzeczony mógłby cię bardziej pilnować a nie bajerować nową pracownicę!- krzyknął Seeley kiedy wyszliśmy ze szpitala
-Tego już za wiele!- krzyknął Caine i rzucił się na Booth’a
Zaczęli się bić!
Po "Rankingu gwiazd" nową propozycją programową TVP będzie "Pojedynek seriali". W następnym odcinku - ustawka między klanem Lubiczów a rodem Mostowiaków! Nie przegap!


Analiza nr 17 – Mogiłka w laboratorium

*Przepraszam, że tak późno, ale jakoś nie miałam kiedy dawać ;]
 
Spierała się żona z doktorem
Dawać d*** rano czy wieczorem.
Rankiem, rzekł doktor, to przecie
Usposabia radośnie ku świecie.
Natomiast wedle żony, o zmroku
Diablęta się budzą w jej kroku
Co męża czyni chutliwszym
Więc ku amorom jest bliższym.
Tak więc oboje, pro arte
Uznali, że to wszystko jest warte
Starań o świcie i w nocy
Bez niczyjej pomocy.

Analiza nr 20 – Kryształowa Różyczka

-Wy, tam na górze- krzyknęła Pani Weasly-idziemy. Musimy się pospieszyć w Esach i Floresach na pewno wielkie kolejki
Jekneliśmy zgodnie. Już wcześniej zadecydowaliśmy że się jakoś wymkniemy. Najpierw po różdzke dla mnie a po tam na Norktun. 
Norktun. Miejsce, gdzie karmi się norki tuńczykiem?

Pojawiliśmy się w Dziurawym Kotle, jak zwykle był tu ruch. Już tu wcześniej byłam, wychodziłam z domu niby po to by się przejść po niedalekim lesie, a w rzeczywistości leciałam na Pokątną albo Nokturm. 
Nokturm. Kolejna nieznana lokacja. Tym razem Wieża na Czubku Bomu. Hał oridżinal.
Hał haj.

Na ulicy Śmiertelnego Norktumu czułam się jakbym miła władze.
Trzecie podejście, również nieudane. Tym razem mamy... hmm... kolegiatę dla norek?

Analiza nr 22 – Bohaterku z Hamburgu

- e.. no to może Cię odwieziemy? - powiedział Kevin.
- chyba żartujesz.. ja nie jestem z Dallas... w ogóle nie jestem z Texasu.. jestem z Niemiec, z Hamburgu - odparłam.
Jezu, kolejna z Niemiec?
Właśnie też mnie to zastanawia, ze one zawsze z Niemiec.
I to z HAMBURGU?
Z Hamburgu? Może hamburgeru? Kanapku zjadłu po cichu, po wielkiemu cichu?
Donaldu Tusku.


Poszłam do szafki, sięgnęłam po jakąś bluzę i wyszliśmy w 10 do KFC Joe, Kevin, Nick, Frankie, Ja, Mama Jonasów, Tata Jonasów, Dziadek Jonasów, Babcia Jonasów i ich Menedżer
A gdzie Ciocia Jonasów, Wujek Jonasów, Kot Jonasów i Fretka Jonasów?
Sąsiada Jonasów nie ma, bo oni są za bardzo do niego podobni.

A do tego chciałem Cię powiadomić, że dzisiaj jest już nasz ostatni dzień w Teksasie.. jutro jedziemy do Hiszpanii.
Mieliśmy być w Tourbusie równo o 19.00, ponieważ o tej godzinie wyjeżdżaliśmy do Austrii.
I rzekł Bóg: Ocean Atlantycki rozstąpi się niczym Morze Czerwone? I wiedział, że to było dobre, bo Golfsztrom zaczął go wkurzać.

Analiza nr 24 – Bardzo Osobista Pokojówka

Ułożyłam włosy miałam loki.Ktoś zapukał do dzwi.Podeszłam do drzwi wiełam głęboki oddech i otwrzyłam.
-cześć-wyszeptałam do lekko zarumionego toma
Kiedy rum zaszumi w głowie, cały świat nabiera treści!
Lecz nie nabiorą sensu aŁtoreczkowe opowieści.
Kto chce, ten niechaj czyta, kto nie chce, niech nie czyta,
Torturą są dla mózgu i ząb po nich zgrzyta.

Po chwili znów  na niego uśadłam.
-tak...tak-szeptał.Tom zaczoł ruszać się we mnie coraz mocniej.Skakając na sedesie.
Przez przeszkody.
*Odgania sprzed oczu wizję Wielkiej Pardubickiej na sedesach.*
NIE CZYTAĆ PRZY KAWIE! Ups! Za późno...

Analiza nr 25 – Nie tylko Edyp miał kompleksy

Chciał aby ona wróciła aby go przytuliła pocałowała.Czy wymagał za wiele.Czemu ona się nie skapła ze właśnie ona  była tą kobietą-rozmyślał.
Czemu się nie skapła, oto jest pytanie
Wszak nic tak nie łączy, jak wspólne kapanie!
Tyle mi zostało, co mi nakapało
Błędów od cholery, a rozumku mało.

Analiza nr 28 – Ninjutsu dla zaawansowanych

Jednak jego większą uwagę przykuły jej wielkie balony opadające na szkolny stolik.
Na ten widok jego zeppelin poczuł się gotowy do startu.

I uwaga, zapowiadana instrukcja obsługi drzwi!
Wzięła głęboki wdech. Prawą dłoń położyła na klamce. Nacisnęła ją i równocześnie krzyknęła sygnalizując, że już przybyła.
-...-jednak drzwi się nie otwarły.
- nani?- otworzyła oczy które na chwile przymknęła powiekami aby promienie światła w pokoju nie oślepiły jej.
-" kuso, czemu te cholerne drzwi nie chcą się otworzyć"- Zaczęła chaotycznie podnosić w górę i w duł kawałek metalu z coraz to większą pasją. Po krótkim czasie się zmęczyła. Przyłożyła dłoń do brody.
-"hmmm....a już mam"- zaczęła szukać w torbie. Po wywróceniu do góry nogami całej zawartości wyciągnęła mały kluczyk do którego był przyczepiony breloczek w kształcie kota. Włożyła go do zamka i przekręciła. Drugą rękom nacisnęła na klamkę. Drzwi się otworzyły.
Skomplikowane. Do opanowania jedynie przez wyjątkowo zdolnych ninja!
Olej studia - zostań ninja!

Musiała poddać się w objęcia morfeusza.
- Poddaj mi się! - wyszeptał namiętnie Lawrence Fishburne.

Analiza nr 36 – Dziewica Kał-lica

No więc bardzo....bardzo...bardzo...dawno Itemu założyłma ten blog:D
Bardzo dawno, jeszcze w mezozoiku.
I właśnie dlatego dinozaury wyzdychały.

:DNo [co za samokrytyka!] i przeszła przezemnie [na wylot. Nie napotykając po drodze na żaden opór] myśl że mogła bym zacząć coś na nim pisać:D
Ooodkryyyywcze!


Ale pisze już pierwszy odcinek aaaa...no właśnie bloga erotyczny:D:DRaczej w połowie erotyczny to to nie będzie tak że będą leżeć cały czas w łóżku i będą sie bzykać:D
Znaczy, pozwolisz im czasem coś zjeść albo pójść się wysiusiać?
Nie, będą się po prostu bzykać także poza łóżkiem. A erotyczny w połowie, bo druga połowa będzie pornograficzna.


Pati wyłożyła jego penisa [na ladę],uśmiechając się gdyż był on nawet duży [Pani Goździkowa, dwadzieścia deko dla pani? Tak, tylko plasterki cienkie pokrój, dziecko].


Analiza nr 37 – Tir pełen niespodzianek

-podniecasz mnie-wyszeptała podniecona
-ty mnie też-chwycił ją za pośladki i zacinol ręce
Co za szczęście, że to był któryś z Kałliców, a nie Edzio Nożycoręki.
Miałaby wtedy na tyłku łowickie leluje i kogutki.


-och kocham jak jęczysz...tak delikatnie a zarazem ostro-chwycił jej biodra.Ona zataczała kułka biodrami.
Przeczytałam "kukułka z bobrami"...
 
-ach...dochodze-powiedział i chwycił ją bolesnie za piersi
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa-Milena krzykneła tylko długi aaa  i dszli
Najbardziej fascynujący opis orgazmu, jaki w życiu widziałam. No poważnie!


-a gdzie Pati i Bill-zapytał
Bill i Patrycja właśnie szli z Hotelu
-ach...chcica ,mnie nachodzi-wyjęczała -na ciebie słonko
Popchneła billa w rów.

Analiza nr 39 – Tragedia na tragedii i zmienianie belfrom

J - Spokojnie. Powiedz mi tylko kim oni byli.
D - Jeden z nich to mój sąsiad niemiec Krasula.
A drugi to jego kolega, Hiszpan Mećka.
 
Ujrzał Krasulę oglądajacego filmy dla dorosłych z tanim browarem w dłoni.
Taka informacja widniała na opakowaniu płyty. „Tylko dla dorosłych z tanim browarem w dłoni”.
Bez browara płyta nie ruszy.

Analiza nr 47, 48, 49 – Mniszkowata

Straciłam poczucie czasu. Po pijanych członkach klubowych zabaw, toczących się środkiem ulicy, wnioskowałam, że była wyjątkowo późna pora, możliwe, że bliska brzaskowi.
*Odgania sprzed oczu wizję toczących się członków*
Nieno, pijane prącia nocą, na środku ulicy!!!  Tej wizji nie można łatwo odpędzić.

Pogłębiona we wspomnieniach potrafiła zrozumieć tylko pojedyncze wyrazy, których znaczenie dodatkowo zlewało się z pozostałymi.
Z głębokości wznoszę głos do Ciebie Panie...
racz usłyszeć me wołanie
bo choć głos mój bełkotliwy
tym niemniej on chutliwy
bo śni mi się rozpusta
czyniona przez męskie usta.
A od tego pogłębienia
Wciąż zlewają się znaczenia.

Mniszkowata zresztą w ogóle jest tak piękna, że można ją zostawić bez żadnego komentarza:


Chodniki przejmowały pustkami, a zubożały o pojazdy asfalt zdawał się topić pod uporczywymi strugami letniego słońca.

Nicholas szedł przodem, symultanicznie wskazując drogę; był przewodnikiem, a ja zbłąkanym we własnych filozofiach pionkiem, ciąganym przez jego wolę.

Jego facjata manifestowała zadumę, ale wargi nadal uchylone były w poufnym łuku radości.

Miejscówka kompatybilna ze schematem scenografii nie znajduje się blisko, więc musicie być gotowi wczesnym rankiem. Jakieś pytania? - zwieńczył monolog przyklaskując w dłonie.

Poczułam jego męską dłoń na moim ramieniu.Dotyk strzępka chłopięcego ciała wzniecił we mnie ekscentryczne odczucie, gdyż nasze stosunki nie były raczej zaawansowane.

Minęłam go, kusząco dotykając wierzchniej skóry jego dłoni i odeszłam kilka kroków dalej; odwrócił gwałtownie swoje ciało i rzewliwym wzrokiem przenikał dzielącą nas przestrzeń. Spowolnił ruchy, zatrzymując chaotyczne spojrzenie na mej zgrabnej posturze, która stanowić ma w istocie wyłaniającą się z nicości postać. Wodził bacznym wzrokiem wzdłuż konturów mej osobistości.

Od pięt po twarz promieniował szczerością; zagadka jego uczuć dotąd trudna do rozwikłania, ujawniła się przede mną naga, bez skazy. Śpiewał prawdą, a jej metaforyczna treść przekłuwała mnie jak zatruta olśnieniem strzała.

W ciepłym powietrzu napierającym na nasze stropione czaszki, między drobinami tlenu i azotu, gnieździły się odurzające zapachy ciał zapracowanej załogi.

Wszyscy pośpieszali siebie nawzajem, podsycali nieopanowane wydźwięki majętne w irytację,

Horyzont malowany pluralistycznymi tonacjami krasnej i rubinowej czerwieni pocieszał swym widokiem, dodając rześkości.

Kiwałam bezradnie głową, omiatając spojrzeniem cień swego indywiduum, powstały dzięki jaskrawym strugom jarzeniówki.

Wyłoniłam spoza zmysłowej, różowej tkanki prawie całe swe uzębienie, co przesądziło o kolejnym ruchu Nicholasa.

Analiza nr 50 – Wałdca dziewięciu żywiołów

Ty mnie nie znasz ale to bez różnicy. Nazywam się Lins.
Muszę ci powiedzieć prawdę. Jesteś Pół- elfem Pół-wampirem
ćwierćmózgiem i jedną-ósmą-psycholem.

AVE!
Harry Imperator, morituri te salutant, kurza nać.
 
JAK JESTEŚ GŁODNY PODEJDŹ DO
STOLIKA I POWIEC CO CHESZ A SKRZATY
PODADZĄ CI TO
LINS
A gdyby chciał siusiu, to co wtedy?
Skrzaty podadzą mu nocnik.
 
PS. NIE PRZYZWYCZAJAJ SIĘ TAK JEST TYLKO PRZEZ TYDZIEŃ AŻ DO PRZEMIANY KTÓRA NASTĄPI W TWOJE 16 URODZINY
Staniesz się cycatą blondynką i skrzaty przestaną traktować cię poważnie.


Won puki jestem dobry jak zacznę wytwarzać żywioły to zdechniecie tylko powiem WON!!!!!!!
Tak. Znam takich, co wytwarzają straszliwe żywioły. Zwłaszcza po posiłku bogatym w białko.
Uhmmm. Do tej pory Lud modli się błagając o ochronę przed ogniem, wodą i POWIETRZEM...


Analiza nr 52 – Wesoła Wdówka, czyli Kolonas Waazon atakuje!

Czyli Ta Analiza, w której pojawił się nasz patron. Za odkrycie i ukazanie światu tej wiekopomnej postaci wielkie brawa należą się Jaszy!


-Takk... nawet wtedy jest mi lżej ......
-No też własnie cziekawe czy to możliwe żeby on tutaj tak z nami mógłby dać jakiś znak że jest kołonas - i z momentem wypowiedenia tych słow spadł kolonas waazon jakby jakas nadprzyrodzona siła go tu zrzuciła ....

Bardziej interesuje mnie nadprzyrodzona siła władająca kropkami w tym opku. Raz dwie, kiedy indziej sześć. Trzy, jak na złość, najrzadziej.

Ale zawsze poprzedzone spacją.

spadł kolonas waazon

Kolonas Waazon to słynny łotewski komandos, któremu w całej jego karierze,
spadochron nigdy jeszcze się nie otwarł.


-Mag przepraszam cię bardzo wiem że zachowałem się jak jakis ham wiem o tym wybacz mi !- milczałam nie zamierzałam mu wybaczać
Nie dość, że on duch, to zachowuje się jak szynka.

Ale mimo to przytuliłam sie Niechciałam żeby odszedł wtedy to ja bym sobie już tego nie wybaczya może kiedyś mu wybacze ale teraz chyba na to nie czas
Ale czy on ci wybaczy, że mu wybaczyłaś?

Tej nocy nie zapomnie już nigdy ........Było tak wspaniale nasze gołe ciała obmywały fale ....
a piasek zdzierał skórę do krwi
nam to nie przeszkadzało niebo pokryte było w gwiazdy .....
Niebo próbowało jakoś pokryć zażenowanie.

Czułam jak powoli we mnie wchodzi .... Tak jak kiedyś ale nigdy jeszcze nie na plaży to bylo naprawde coś wyjątkowego ....
Bo nie to jest wyjątkowe, że ona z duchem, tylko że na plaży.
Przechodnie musieli mieć niezły ubaw.


Rano obudził mnie chlod wiatruu ....leżałam na plazy sama A gdzie NICK???
Rozwiało go.


Analiza nr 53 – Kim jest zaciesz

Ruszyliśmy z piskiem opon, jak to przystało na taką brykę. Jednak niestety długo się nie nacieszyliśmy jazdą, ponieważ zaraz za zakrętem usłyszeliśmy za sobą dźwięk sygnału policji.
- A niech to szlak - powiedział podenerwowany i zjechał na pobocze. Czekaliśmy, aż łaskawie policjant ruszy swoje cztery litery, żeby nam dać (zapewne) wysoki mandat za przekroczenie prędkości. Zatrzymali się zaraz za nami, ale dopiero po jakimś czasie wyszedł policjant i podszedł do nas.
- Coś z samochodem nie tak? - spytał
- Nie wszystko dobrze - opowiedział Nick.
- To czemu zjechaliście na pobocze? - zadał kolejne pytanie, a ja myślałam że go zabiję.
- Jechaliście za nami na sygnale, nie wyminęliście nas, a o ile mi wiadomo to oznacza że trzeba się zatrzymać - powiedziałam ironicznie.
- Nie jechaliśmy na sygnale, tylko przyszedł do mnie sms, a dzwonek mam ustawiony na taki sam dźwięk - wytłumaczył, a nam szczęki opadły.  
[Tłucze głową o biurko i klawiaturę, wydając z siebie pełne rozpaczy, zdławione, zduszone i piejące dźwięki.] A myślałam, że jeśli chodzi o opka, nie ma już takiej rzeczy, która by mnie ómarła!!!
Już nigdy nie spojrzę na radiowóz bez zastanawiania się, jaki policjanci mają dzwonek w komórkach. O losie! 


Analiza nr 70 – Przecież jesteśmy w Piekle


     - Więc... jesteś....wampirem...- chłopak uniknął mojego zszokowanego wzroku i utkwił swoje spojrzenie w wieży ratuszowej
     - Że co?- pisnęłam
     - Ja też nim jestem, zresztą tutaj, w piekle, mamy same potwory...- i zaczął wymieniać
Zapamiętałam kilka z nich:
*wampiry [za rysowanie mebli zębami]
*ghule [za w o ghule]
*gremliny [za atakowanie w amerykańskich komediach]
*wiedźmy [a co z wiedźminami?]
*chochliki [za błędy redakcyjne i korektorskie]
*skrzaty [za szczanie do mleka]
*krasnale [fakt, te ogrodowe potrafią być potworne]
*prutniki (podobne do misiów, ale z zębami ostrymi jak brzytwa) [Biały miś dla dziewczyny? Lecz ogólnie misie mają zęby tępe jak rozgotowany makaron]
*wilkołaki [za dręczenie zwierząt chronionych]
*centaury [a gdzie półkonie?][leżą na półkach]
Itd. [oraz etcetery, za całokształt]
Szok! To tacy ludzie, a raczej dusze tutaj przebywały...
Tja. Krasnale to potwory, centaury to ludzie, a wszystko razem - dusze. Kogo ci Rosjanie zatrudniają jako demonologów...
 
Dlaczego ja jestem nadal w ciele, to znaczy gdzie moja dusza?- ogarnął mnie lęk
- Ciało dawno temu zostało zabrane do naszego magazynu, ty od pięciu lat na świecie funkcjonowałaś jako zła dusza- Shigo skończył swój wywód niczym nie zmąconym uśmiechem
E? To co jej w tym szpitalu badali, ektoplazmę?
Swoją drogą to bardzo ciekawe zagadnienie filozoficzne. Czy z duszy można wyssać krew, jak to miało niedawno miejsce? Czy duszy można zrobić badania? Czy dusza może podjąć pracę? Jak wysoka jest stawka ubezpieczenia zdrowotnego duszy? I jak można, do licha, przez pięć lat nie zauważyć, że się nie ma ciała?!
To nie żadne zagadnienie filozoficzne, tylko prosta ałtoreczkowa skleroza. One nigdy, ale to nigdy nie siadają do pisania z obmyśloną spójną i konsekwentną wizją fabuły i postaci...
Czy ty zawsze musisz mnie tak boleśnie sprowadzać na ziemię?


Analiza nr 73 - Resztki wiedzy z liceum

Zasiadłam przed głównym komputerem i próbowałam odgrzebać resztki wiedzy informatycznej z liceum. W końcu byłam na profilu matematyczno-informatycznym z elementami fizyki. Także jakieś resztki wiedzy pozostać musiały. Nacisnęłam na klawiaturze kombinację klawiszy, która przywołuje system od wewnętrznej strony i zaczęłam doszukiwać się błędów. Im bardziej się zagłębiałam tym więcej potrafiłam sobie przypomnieć.
BoCHAterka lepsza niż informatycy i reszta speców F1. Wszystko dzięki wiedzy z liceum. *z rozpaczy padła, rozlała się i przeciekła do sąsiadów*


- Przestań! - Robert wstał gwałtownie i podszedł do mnie - jesteś świetnym inżynierem! Najlepszym na całym świecie! Jasne?
 
Po co dzisiaj mam się uczyć?
Po co się po studiach włóczyć?
Po co tracić cenny czas?
Wszak geniuszem jestem ja!
 
Po co słuchać profesora
O resorach i zaworach?
W mojej głowie świta dziś
godna boCHaterki mysl!
 
Ja sobie pójdę do Saubera,
Czyli BMW
I na etacie inżyniera
Będę Mary Sue!

- Roksana, poprosiłbym cię teraz abyś przedstawiła Panu Ahmedowi budowę bolidu! - [szef] puścił do mnie oko.
I znacząco zamachał rękami na wysokości klatki piersiowej.

Weszliśmy do jakiegoś kościoła, czy jak to się tam u nich nazywa...
[Zalicza zgon]
Eee... Meczet?
Cholernie trudno to wyguglać, nie?
 
- Nie, proszę nie... - szepnęłam do siebie, a ktoś lekko pchnął mnie do przodu.
Zaczęłam symulować omdlenia, na darmo... [bo ciągnęli ją dalej za włosy po posadzce].Nic szejkowi nie stawało na przeszkodzie, aby zaczął rujnować mi życie doszczętnie.
Jakiś ksiądz już czekał za ołtarzem uśmiechając się do nas. Stanęliśmy na przeciwko...
Szejk arabski oraz kościół, ksiądz, ołtarz. Zaraz przyjmą może jeszcze Komunię Świętą. Po czym zapłacą księdzu złotówkami, a on kupi za to mnóstwo rzeczy na Allegro i pochwali się tym znajomym przez Gadu-Gadu.
Ekumenizm pełną gębą *osunęła się na podłogę*
 
 
- Czy ty Ahmedzie chcesz, aby ta oto Scarlett została twoją żoną? - uśmiechnął się do niego.
- Oczywiście, że tak... - odwzajemnił uśmiech i spojrzał na mnie.
Ściskałam w rękach bukiet kwiatków.
- A czy ty Scarlett chcesz, aby szejk Ahmed został twoim mężem?
- Ja... Ja...
To po niemiecku, proszę księdza!
 
- Oczywiście, że Scarlett chce zostać moją żoną! - krzyknął szejk.
- Panie Ahmed, proszę pozwolić mówić kobiecie... - zgromił go ksiądz.
Właśnie! Gdzie postęp, gdzie równouprawnienie?
 
Oglądnęłam się na cały kościół i znów odwróciłam głowę do księdza. Łza poleciała mi po policzku. Zgromadzeni ludzie chyba zaczęli się niecierpliwić.
- To z emocji... I ze szczęścia! - uśmiechnął się szejk.
Zerknęłam na niego. Nie wiedziałam co mam dalej zrobić... Nie miałam żadnego pomysłu. Uciekać nie mogę, ktoś na pewno mnie zatrzyma... Powiedzieć "nie"? Szejk zrezygnuje ze sponsorowania teamu.
Prawdziwa bohaterka! Poświęci swą cnotę dla dobra teamu! *ociera samotną łzę*


Analiza nr 77 – Traktat o grafomanii

TRAKTAT O WYCHODKU: Niejednokrotnie poznałeś smak łez, porażki, cierpienia i zapomnienia, nie raz utonąłeś w istnym oceanie zawiści, a jedyna deska ratunku znajdowała się daleko za mgłą
Jak sławojka w ogrodzie o poranku, kiedy to mgła się snuje i ścieżki nie widać.
Zwłaszcza, gdy zapomniałeś papieru toaletowego.
 
będąc tym samym nieosiągalną dla Twych rąk.

Swoją drogą, ta sedesowa deska ratunku dryfująca w oceanie zawiści, poza zasięgiem rąk, przypomina mi gadżet do nauki pływania na basenie osiedlowym.

 
 Doszukiwałeś się wyjścia z sytuacji, która doprowadziłaby każdego człowieka do rozpaczy, choć od razu wiedziałeś, jak trudno będzie je odnaleźć.
Takie zdania przyprawiają mnie o czarną rozpacz i to na samym początku opka. Na szczęście, jak mawiają górale: „wszystko przemija, nawet najdłuższa żmija”, więc nie tracimy nadziei. Będzie wyjście.
Ktoś przyniesie papier. Wyjście, wyjście... a nawet wychodek...


TRAKTAT O STRUSIU:
Czy sądzisz, że chowanie głowy w piasek i skrywanie się przez atakiem wroga może sprawić, by Twe życie stało się piękniejsze?
To zależy od preferencji oraz upodobań. Przy chowaniu głowy w piasek, trzeba wysoko wypiąć tyłek.
 
Naiwność nie zna granic, w takim razie. Od wieków słabeusze mają wyraźnie gorsze życie niż ci, którzy jednak z uniesioną głową walczyli o swe dobro.
Konkurs dla Czytelników. O co chodzi w powyższych dwóch zdaniach?

Analiza nr 80 – Honor łowcy i podmioty szatana

Tylko Ci, którzy urodzą się we właściwych rodach, w których od pokoleń przekazywane są geny i umiejętności łowców, mogą się na nich szkolić. Bo co przyjdzie po marnym chłopie, który będzie świetnie władać mieczem [chyba cepem bądź kłonicą...], a nie rozróżni krasnoluda od wampira?
Zaiste, różnica jest niemal niedostrzegalna. Gdyby nie broda, nikt by jej nie zauważył.
Ekskjuze mła. Jak można nie odróżnić krasnoluda od czegokolwiek?!
Jest to możliwe w momencie gdy leżysz na ziemi, starając się zrozumieć, jakim cudem dałaś się namówić na wypicie drugiego litra tej cholernej wódki. Sama.
Raczej krasnoludzkiego spirytusu;)

Nie będzie potrafił stwierdzić, który z tych krwiożerczych stworzeń jest na głodzie [noo, krasnolud na głodzie, to musi być coś strasznego!], a który niedawno napoił się krwią z rychłego człeka?
Rychły człek to ani chybi goniec królewski albo inny sprinter.
Zwany dalej fast food.




Analizy nr 84, 85, 91, 92 – Rammstein!

Till otworzył drzwi, których Richard nie zauważył wcześniej i pchnął go lekko do środka.
- Będę czekał na ciebie na dole, za pół godziny, w salonie. Nawet nie myśl o ucieczce. Okna są zakratowane, a drzwi zamknięte. Wszystkie.
Till zamknął drzwi, zostawiając Richarda samego w łazience. Nawet tu wszystko było czarne - kafelki, ręczniki, podłoga, praktycznie wszystko.
 

Poproszę o adres sklepu, w którym można kupić czarną szczoteczkę do zębów. Zawsze o takiej marzyłam.
Myślicie, że sprzedają tam też czarne mydło?
To ja poproszę czarny ciągnik!

- Jeśli jego umysł jest tak czarny jak jego dom, to Boże, zmiłuj się nade mną! - szepnął Richard i podszedł do lustra.
 

Oczywiście. Prawdziwie Mroczny Drań nie może mieć przecież mieszkania urządzonego w stonowanych beżach czy słonecznej żółci, nieprawdaż?To chyba bardzo zaawansowana forma daltonizmu, może to mu pomaga w jakiś sposób?
Musiał przyznać, że nie wygląda dobrze. Cienie pod oczami, blada skóra i krople zimnego [a jakże!] potu ponad brwiami. Richard westchnął i przycisnął ręce do skroni - łomoczący ból głowy przybierał na sile.
Na krześle obok kabiny prysznicowej leżały czarne skórzane spodnie i czarny t-shirt.
- Znów to czarne gówno, wszędzie - mruknął Richard i odkręcił kurek prysznica.
 

Zaklął, gdy odkrył, że leci z niego najczarniejszy atrament.
Ukradłaś mi myśli, koleżanko.
Biedny Suin. A została Ci chociaż niteczka między uszami?
Tak, ale nadgryziona.


Till spróbował zbliżyć się ponownie; patrzył jak powieki Richarda drżą, a oddech znów staje się niespokojny.
Ta cała sytuacja była dla Tilla zupełnie nowa. To dziwne mrowienie wewnątrz denerwowało go; armia mrówek zdawała się maszerować po jego ramionach, a w brzuchu trzepotały tysiące motyli.
Buahaha. A wkoło latały różowe kupidynki.
I kucyponki srały tęczami.

 
Aż wreszcie nie mógł tego wytrzymać dłużej: wyciągnął znów rękę, dotykając czubkami palców mokrych od potu kosmyków włosów Richarda, przesunął ją wzdłuż skroni zbierając te drobne krople potu.
Oblizał palce i zamlaskał.
Motyle zmieniły się w samoloty,
i odleciały, unosząc na swych zakrwawionych skrzydłach strzępki wnętrzności Tilla,
świat zamarł, wstrzymując oddech
Chińczycy przestali produkować, Amerykanie konsumować, Irak zbroić się, a Polacy budować stadiony na Euro 2012,
podczas gdy Till poczuł głęboko w sobie coś, jakby stare, zardzewiałe drzwi, do których nigdy wcześniej się  nie zbliżał, zaczynały się otwierać.
Obcy zaczął się wykluwać.
Głośne stukanie do drzwi wyrwało go z zamyślenia.
Świat odetchnął i wrócił do przerwanych czynności. Tylko Polacy uznali, że robota nie zając, nie ucieknie.

Mimo to, Christoph musiał przyznać, że jego bratu zawsze udawało się wyjąć najfajniejszych facetów. Pomimo ciemnych kręgów wokół oczu, trzydniowego zarostu, ogólnego wyglądu totalnego wraka, piękne mięśnie Tilla, mocne ramiona i ten błysk w oczach przyciągały uwagę Christopha. Nic dziwnego, że Richard chciał tego faceta.
To w końcu "totalny wrak", czy "piękne mięśnie", bo jakoś mi się te dwie opcje nie zgadzają ze sobą nawzajem...

On widzi jego wewnętrzne piękno, ukryte pod maską doczesnej brzydoty.

Oraz piękne mięśnie ukryte pod maską wyniszczonego, wychudłego ciała?

Oczyma duszy je widzi.

Richard obejrzał się i dokładnie przyjrzał sie pokojowi z zadowoleniem. Ciemnoczerwone róże były rozsypane wszędzie, czarne świece oświetlały pokój wątłymi płomykami - wszystko tu było czarne.
Płomyki też? On i jego kumpel Christian odwalili kawał dobrej roboty. Christian miał rękę do takich rzeczy; był królem dobrego smaku.
Niewątpliwie. Zwykle wyżywał się w projektowaniu
strojów scenicznych.

Drodzy Czytelnicy, podziwiajcie przy tej okazji kunszt aŁtorki - nie musi pisać całego opka, wystarczy jedno zdanie, by zrobić idiotę także z Christiana. Zastanawiam się, czemu oszczędziła Olliego. Łysi nie są sexy?
Richard uśmiechnął się. Wszystko było czarne w tym pokoju, poza pościelą. Ta była różowa - delikatny, dziewiczy róż.
Jeśli usłyszeliście w tym momencie dziki rechot, wycie i odgłosy turlania się po podłodze - to byłam ja. Bardzo przepraszam, postaram się już tego nie ro... Buchachacha!!! Nie mogę!!!
No tak, "dziewiczy" róż w tym kontekście...



Till nie odezwał się. Pozwolił, by nieznajomy pomógł mu ułożyć się wygodniej na łóżku, na plecach, a potem przenieść jego ręce nad głowę i związać je czymś, w czym Till rozpoznał metalowe kajdanki przyczepione do wezgłowia łóżka. Po tym Till uczuł mężczyznę pochylającego się nad nim - ciepło jego ciała nad jego nagą klatą - i poczuł, jak ten pocałował jego lewą skroń, tuż nad brwią. Potem uczuł dotyk palca wskazującego, delikatnie obrysowującego kontur jego warg. Facet najwyraźniej się nie spieszył.
To nie wyścigi. Zwłaszcza, że była mowa o dziesięciu dniach.
Nie bądź taki szybki Till
Wstrzymaj się choć kilka chwil
Przestań działać jednostajnie, porozmawiaj o Ramsztajnie,
Nie bądź taki szybki Till!

- Jaki niecierpliwy, kochany...
W tym momencie włócznia przeszyła serce Tilla. Przestał oddychać.
Requiescat in pace.
Sine, skocz po kieliszki, ja mam flaszkę, Gabs się zakręci za zagrychą... STYPA!!!
Hurra, hurra! A ja mam Niemiroffa i sok jabłkowy, już lecę do kuchni!
*grzebie w lodówce* Co ja tu mam? Parówki, ogórki, zwłoki aŁtoreczki... O, jest! Śledzik! Kto chce?

Till odwrócił głowę, wciąż miał w oczach obraz tego pięknego mężczyzny. Taki piękny, zaczął się zastanawiać, co do diabła się z nim dzieje, ale po chwili znów postanowił pomyśleć o tym później. Teraz miał rolę do zagrania.
Oni obaj są zdrowo szurnięci. Nic, tylko grają role. Panowie, może zamiast seksu zajmiecie się po prostu RPG?
- Być albo nie być, oto jest pytanie! - zaczął z powagą Till.

- Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą

Znosić pociski w wirtualu gracza,
Czy też, stawiwszy czoło górom, lasom,

W
LARPie brać udział. Z mieczem u pasa.
Można też i usiąść śród przyjaciół grona,

i turlać kostkami, który pierwszy skona.

Gdyby skonać nie chciał, można w szale dzikiem
pomóc mu co nieco. Własnym sztylecikiem.

Richard przełknął kluskę w gardle. Patrzył w błękitne oczy Tilla – nie mógł z nich niczego wyczytać. Wtedy pomyślał, że powinien się bać, to zaszło za daleko.
Zimny pot zrosił czoło Richarda
Znikły gdzieś buta i mina harda,
Czuł się tak pewny, póki kochanek
Wciąż miał na sobie parę kajdanek!

Teraz kochanek, już bez kajdanek

ze skórą gładką jak kurdybanek
Gotów bezczelnie zwiać do łazienki
i - zgroza czysta! - obmyć swe wdzięki.

- Nie usiądę dzisiaj – jęknął Richard.
- Sam tego chciałeś – Till roześmiał się i podniósł się, by pocałować lewy pośladek Richarda.
Długo to trwało, lecz Rysio wreszcie się doczekał swego pocałunku w dupę.
Till pocałował Rysia pośladek
bo Rysio chętnie nadstawiał zadek.
Pytanie tylko rodzi się głupie:
azali miłość ma Rysio w dupie?
Rysia pośladek, tak całowany
Wolał być bardziej sponiewierany
Miast rozrywek miał to za pewnik
Że z Tilla strasznie nudny jest piernik.


Ósmy grzech główny nosi twoje imię, Richard – szepnął, wpatrując się w sufit, słysząc, jak Richard wybuchnął na to śmiechem.
W konfesjonale: pszę księdza, dopuściłem się chciwości, pychy i Richarda.
A Richarda wiele razy i z upodobaniem.


[Christoph] Wstał, znów pocałował Richarda i dalej go mył, goląc, szorując, całując i dotykając go.
Próbuję to sobie wyobrazić... dwóch namydlonych facetów, jeden z nich trzyma w jednej ręce szczotkę, w drugiej brzytwę i tego drugiego jednocześnie szoruje, goli, namydla. I tak na zmianę, oburącz...
W takich warunkach bardzo łatwo jest się pomylić.

Ciężki deszcz bębnił wściekle w okna, niebiosa obmywały Ziemię z jej grzechów, bólu i cierpienia.
A patos z chlupotem spływał do rynsztoków.
Deszcz ciężki bębnił o okna
Z grzechów obmywał ziemię
A Till stał tuż pod rynną
Obmywał przyrodzenie.

Analizy nr 106 i 107 – Sylwestrowa Ustawka

Jeżeli analizować...
Jeżeli analizować, to nie indywidualnie
Analizować - co najmniej we dwóch!
Czy zwiedzasz szpital, czy Billa sypialnię
Niech w harówce wspiera dzielnie Cię druh!

Bo pojedynczo się z tym opkiem nie upora
Analiz kwiat - ni PLUS ani SuS
więc Ty drugiego sobie dobierz analizatora
I wespół w zespół, by bzdur moc móc zmóc
A gdy się rzucą na Ciebie paskudne
hordy ałtorek i czytelniczek
Dla samotnego to cios - aż zadudni,
Dla dwóch zaś, to prztyczek.

Jeśli analizować, to czemu nie z PLUSem?
opko wespół szarpać jest lżej.
Co niebezpieczne jest dla zdrowia psychicznego,
To z Pigmejem i Kal niebezpiecznym jest mniej.


I wespół w zespół,
by bzdur moc móc zmóc
ach, ach - móc zmóc!


Blogaska na jaw wychodzi głupota
Dobitniej, gdy analizę z innymi dzielę:
Niech zatem ruszą razem polszczyzny mściciele
A ostrza komentarzy nić powiąże złota.
Razem, młodzi przyjaciele!


W oknach zawieście całuny.
Niech księżyca jasność blada
Szczelinami tu nie wpada.
Tylko żwawo, tylko śmiało.


Siądźcie tedy panny, smyki
Wielbiciele cnej logiki
I nadstawcie dobrze uszy!
Choć na dworze śnieżek prószy
U nas ciepło i wygodnie!
By powitać rok ów godnie
Dzieło wspólne dla Was mamy!
Sza! Uwaga! Zaczynamy...

Gdy ludzie zaszli do niego, natychmiast spostrzegli bogato wyposażony straganik, na którym błyszczało od różnorodności ze wszystkich stron świata, z najdalszych nawet zakątków; były tam więc grzebienie z kości słoniowej, które kupiec przywiózł ze sobą z dostojnych Chin, wyszywane złotymi i srebrnymi nićmi, parchate dywany z Peru,
Parchate dywany były wyłysiałe, z egzemą, liszajem i ropnymi wykwitami. Ludzie po prostu walczyli na noże, aby kupić sparszywiały i owrzodzony dywan z Peru. Persowie w tym czasie gryźli pazury z wściekłości, bo ich kobierce, jak na złość, były piękne, miękkie i puszyste.
*Kura tarza się po podłodze, wyjąc z uciechy* No tak, kurde, perskie bo z Peru, ale parchate...? Może robił je Kubuś Parchatek?Może ałtoreczce skojarzyło się z purchawką? Że takie puchate pff pff robią, jak się je depce?
Tak czy inaczej - grzybnia.

Analiza nr 117 – Superwikary i hiperkapitan

- Witaj, wolności moja! ♪♪♫♪♪♪
To już ostatnia boja, ♫♫♪♫
przede mną mórz błękity ♪♫♪♫♪
to czas jest znakomity, ♫♫♫♪
by płynąć gdzieś w nieznanie ♪♫♪♪♪♪
i znaleźć piękna damę! ♫♫♪♫
Piraci ja złapali, ♪♫♫♫
lecz zdążę ją ocalić ♫♫♫♪
nim łotry ją zabiją. ♫♪♫♪♪
I ten... O sole mijo! ♫♪♪♫♪♫♪♫♪


- Chciałem wiedzieć, czy aby nie wywodzisz się z arystokratycznej rodziny… - zamilkł, lecz tylko na chwilę
Zamilkł lecz tylko na chwilę,
Po czym wyjaśnił zawile:
Wziąć pannę bez herbu się zdarza,
Lecz kazi to honor korsarza,
Więc lepiej się wykaż klejnotem
Bo jak nie... to na twoją cnotę
Już czeka (za drzwiami chór głosów)
Stu moich najlepszych matrosów!

- Ból przyjmujesz z wielkim wytrwaniem, grzecznie odnosisz się nawet do swych oprawców, a jeszcze grzeczniej do ich dowódców. Poza tym przypominasz mi kogoś, a zaczynam się zastanawiać, czy nie była to aby twoja matka...
...Więc znać chcę twe antenaty,
Boś tak odporna na baty.
Ktoś taki, kto się nie skarży,
Ma rewerencję dla szarży
I przypomina mi kogoś...
Czym twoją matkę niebogą
Miał kiedyś na swym okręcie?
(Tutaj złapało go wzdęcie).

- A może wam po prostu ulegam?! - warknęła.
- A jest tak? - spytał się, po czym ponownie uśmiechnął i zaczął gładzić jej szyję.
Takie szyje miewają łabędzie!
Wnet głaskanie pomogło na wzdęcie,
korsarz z ulgą popuścił był pasa
spod którego czubek kordelasa
wyglądał. Jednak wciąż się zdawało
że go coś tam, gdzieś uwierało.



– zaklął w myślach, gdy tajemnicza dłoń wychodząca wprost z sosnowej dykty chwyciła go za kołnierz i silnie przyciągnęła, co zaowocowało głośnym spotkaniem głowy Tymka z drewnem.
Amnezja opkowa. Jeszcze parę akapitów temu napisane było, że za plecami księdza była lita, zimna ściana.
Archanioł Boży Rafael
Pilnuje w konfesjonale
By wikary z ciekawości
Nie wpadł w sidła lubieżności?
Jako patron terapeutów
Policjantów i lekarzy
Strzeże pilnie księdza Tymka
Zanim grzech mu się przydarzy.


- Musisz załatwić sprawę jak najszybciej, bo mieszkańcy chcą pisać jakąś petycje do Papieża.
Ojcze Święty!
Piszemy do Ciebie, bo w zeszły piątek znikła córka Koźmińskich, a dwa dni temu wnuczka Fajfusowej spod lasu zabradziażyła gdzieś i na noc do domu nie wróciła. A jak chłopaki wracały po ostatniej dyskotece, koło cmentarza, to widziały takie cuś czerwone, co się tam plątało. Znaczy, Stachu jak mówi, że coś widział, to mu wierzyć nie trza, bo łońskiego roku gadał, ze mu kosmici kręgi w zbożu wydeptali, a okazało się, że sam po pijaku maluchem w pole wjechał. Ale Franek to dobry chłopak i łeb ma mocny, ostatnio trzy promile wydmuchał, a całkiem prosto szedł. Więc Ojcze Święty prosimy, zrób coś z tym, bo jak nam dziewuchy ze wsi poginą, to chłopaki żenić się z kim nie będą mieli i nie daj Boże miastowe jakieś sprowadzać se zaczną.
Z poważaniem
Mieszkańcy wsi Bamboły Wielkie
 


Zeskoczył z drzewa i najciszej jak się dało, zaczął skradać się pomiędzy nagrobkami.
Bogini szła dosyć szybkim tempem, ewidentnie kierowała się w stronę kaplicy cmentarnej, w której odprawiano pogrzeby mniej zamożnych mieszkańców. Ksiądz ukrył się za olbrzymim kurhanem rodziny sołtysa.
Ja przepraszam, ja sobie kwiknę :D
Swoją drogą, ciekawe, czy kurhan przypisany był do urzędu, czy też stanowisko było dziedziczne?
I kurhan, i urząd przechodziły z ojca na syna od wielu, wieeeelu pokoleń.
Podejrzewam, że komendant straży pożarnej miał mastabę, a wójt - piramidę.


Z otchłani przedświątecznych przygotowań pozdrawia Was zaganiane grono Analizatorów
oraz Maskotek, pucujący z przejęciem ekrany Sokoła Millenium.
Wesołych Świąt!
 

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Och, to było piękne! Tyle smaczków na raz. Uwielbiam was czytać, od roku nadal mi się nie znudziliście, a wręcz przeciwnie. No naprawdę, ukwikałam się mocno przy dzisiejszym odcinku:) Dziękuję ślicznie i czekam do następnego tygodnia na nową porcję analizatorskiego dania:P
Efka

Atle pisze...

Jeżu! To było wspaniałe!
Tyle kwików na raz, że aż zaczęłam się dusić. Nie mówiąc już o tym, że wszyscy w domu uznali mnie za idiotkę.
Marlenka jak zwykle zabójcza. Żałuję, że nie było Dirty Diany :).

Z okazji Świąt Wielkanocnych składam wszystkim Nakwowym analizatorom, Maskotkowi i Nakwie serdeczne życzenia. I żeby króliczek przyniósł wam wytrwałość w dalszym analizowaniu :).

Adwokat pisze...

Ja też uważam, że to było piękne! Zaczęłam ryczeć ze śmiechu i teraz ludzie się na mnie dziwnie patrzą. To było tak duże stężenie kwiku, że po każdym komentarzu musiałam odczekać chwilę i dopiero wziąć się za następny. W wolnych chwilach waliłam głową (ew. pięścią) w biurko. Dziękuję, dziękuję, dziękuję i życzę jak najmilszych Świąt, smacznego jajka i mokrego dyngusa :D.
Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

To było wspaniałe...

Tyle radości w jednej multi-analizie. Miło było sobie przypomnieć czas spędzony na Waszym blogu. Oby to trwało jak najdłużej. *ociera samotną, kryształową łzę*

hasło: rionsh