sobota, 19 lutego 2011

82. Wielka gwiazda w małej szkole, czyli komu piszczą fanki (1/2)



"Dwanaście lat przed wydarzeniami, na których koncentruje się seria, lis demon o dziewięciu ogonach zaatakował wioskęKonoha. Był potężnym demonem. (...) Atak spowodował chaos i śmierć wielu ludzi.
Sytuację opanował Czwarty Hokage, (...) , poświęcając swoje własne życie (...) , aby zapieczętować demona wewnątrz nowo narodzonego dziecka – własnego syna, którym jest Naruto Uzumaki. (...)
(...) Seria śledzi dojrzewanie i rozwijanie umiejętności Naruto i jego przyjaciół, akcentując ich wzajemne interakcje i wpływ przeszłości na ich osobowości. Naruto odnajduje przyjaciół w Sasuke Uchiha i Sakurze Haruno, dwojgu młodych ninja (...). Naruto zdobywa przyjaźń dziewięciu innych geninów z jego byłej klasy, których spotka ponownie w czasie egzaminu na chūnina. Bohaterowie rozwiną nowe umiejętności, poznają lepiej siebie i innych mieszkańców osady oraz przeżyją własne przygody."


Tak w skrócie przedstawia się treść mangi Naruto. A teraz sprawdźmy, jak ta historia zainspirowała aŁtorkę i... yyy... co z niej zostało, poza imionami głównych bohaterów. ENJOY IT!

I proszę nam nie mieć za złe, że nie komentujemy większości ortów. Ich jest po prostu za dużo!

http://slawna-dziewczyna-i-jej-milosc-w-sredniej-szkole.blog.onet.pl/

Analizują: Dzidka, Gabrielle i Kura.
 
***
Średnia szkoła. Korytasz.
Korytasz, korytasz, aż zakorytasz się na śmierć.
To opko o hodowli świń-medalistek?

Prowadził  do dyrekcji. Zmierzali nim cztery osoby.
Dwie chłopcy i trzech dziewczynki?

Trzech chłopaków i jedna dziewczyna, która miała na sobie czarny obcisły strój motocyklowy i czarny płaszcz ze skóry, który miała zawieszony na ramionach. W budynku nie było żadnych dzieciaków. Było pusto.Było dopiero pietnaście po siudmej. Doszli do drzwi na których był napis DYREKCJA.  Dziewczyna zapukała. Cała czwórka weszła. Dziewczyna popatszała na sekretarke, która siedziała za biórkiem.
Proszę sobie przeczytać powoli ten akapit, raz i drugi. I nastawić się, że cała reszta opka będzie pisana tak właśnie. Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni, prawda?
*czuje się wzmocniona* Mówcie mi Pudzian.
Też masz mały łebek na dużym ciele?
Na samą myśl o reszcie tego opka.

-Dzień dobry. Czy jest pani dyrektor?-zapytała-Byłam z nia umówiona o ponowne przyjęcie do szkoły.
-Ah tak...Jest proszę wejść.-powiedział sekretarka wskazując drzwi do gabinetu dyrektorki.
Sekretarka był przystojnym młodzieńcem w barwnym kimonie.

-Dziękuję-powiedziała dziewczyna. Weszła do gabinetu dyrektorki razem z chłopakami. Dyrektorka się spojżała na tych, którzy zagościli w jej gabinecie.
-Dzień dobry pani dyrektor-powiedziała dziewczyna-Ja w sprawie ponownego przyjęcia do szkoły.
-Witaj. Tak się cieszę że znowu Cię widzę. Jak tam wasza trasa koncentrów [koncentratów?] ?-zapytała dyrektor
-Jak na razie nie będzie rzadnych koncertów za granicą. -powiedział granato włosy chłopak-Chcemy poświęcić nasz czas dla Japoni. I tu zamierzamy jak na razie występować
-Ah...To wspaniale.-powiedziała pani dyrektor-Ale wracając Sakura do twojego powrotu do szkoły to z miłą chęcią Cie przyjme.
-Pani dyrektor?-zapytała miło dziewczyna
-Tak?
-No właśnie chciała bym żeby pani jeszcze ich przyjeła do szkoły.-powiedziała grzecznie
-Z miłą chęcią.-powiedziała
Jakieś papiery? Świadectwa z poprzednich szkół? Czy coś takiego?
A może taki drobiazg jak rodzice?
A po co? To są Sławy. Dyrektorka będzie ich po piętach całować za zaszczyt, jaki jej uczynili.

- Tylko uważajcie na swoich fanów. Macie ich tu bardzo dużo
-Dobrze-powiedzieli wszyscy chórem.
Jacy grzeczni rockmani :D

-Dzisiaj jest piątek, więc nauke zaczniecie od poniedziałku. - powiedziała bląd włosa dyrektor . Podeszła do szafy i wyjeła dla nich potszebne rzeczy w tym mundurki i podała.
Coraz bardziej podoba mi się ta szkoła *pokwikuje*
Albo mundurki miały rozmiar "uniwersalny" (czytaj: cienki, rozciągliwy materiał, co się rozłazi po pierwszym praniu), albo pani dyrektor należała do najzagorzalszych fanów, takich, co to znają wzrost, rozmiar buta i wszelkie inne wymiary idola.

-Dziękuje-powiedział każdy z osobna
A następną kwestię znów wygłoszą chórem?

***
Zmierzali w stronę wyjścia. Zauważyli po drodze parę osób, którzy wchodzili do szkoły. Szepcząc
-Ej czy to nie jest czasami zespół "The Big Star"?
-Nie no co ty, co oni by tu robili! To musi byc ktoś podobny do nich! Ale jak by to byli oni to bym chciał dostać autograf  od ich wokalistki jest taka ładna
-Masz rację! Też bym tak chciał! Ona jest najpiękniejszą dziewczyna na świecie!
-A wież co o niej mówili?
A barbakanów co o niej pisali?

-Co?
-Że ona jest z tej szkoły!
-Żartujesz?! Przeciesz jak ktoś taki może być z tej dziury?
-Nie wiem, ale...
Dalej nic nie usłyszeli. Wyszli na świerze powietrze. Słyszeli piski dziewczyn, które nie były skierowane w ich stronę.  Jedno szczęście.
Dziewczyny stały odwrócone do nich tyłem i ćwiczyły rozbijanie szklanek głosem.

Przed sobą zobaczyli grupkę starszych i w tym samym wieku grubke dziewczyn.
No tak, w Japonii nastolatki też mają nadwagę.
Interesujący podział, na "starszych" i "dziewczyny". Starsi, to jakaś trzecia płeć?

Słyszeli tylko piski Sasuke-kun i Itachi-kun.
Sasuke i Itachi to są chłopcy. PISZCZĄCY?!
Jak gumowe kaczuszki.

wiedzieli, że chodzi o chłopaków.
No paczpani, a ja bym się nie domyśliła.

 Doszli do tej grubki dziewczyn. Dziewczyna zamrotała cichutko,
 Oto pierwszy z licznych, oryginalnych wyrazów dźwiękonaśladowczych w tym opku. Ktoś ma koncepcję, jak może brzmieć "mrotanie"?

jedna z młodszych się obróciła. Spojżała na dziewczyne w czarnym stroju. Otworzyła lekko usta ze zdziwienia. Odsuneła się szturchając każdego po kolei, aby zrobił przejście. Oni szli po woli przez robiące sie przejście.
Błogosławiąc i podając dłonie do ucałowania.

 Głosy ucichły, które były skierowane do jakiś mężczyzn.
Głosy biegły precyzyjnie wyznaczonym korytarzem powietrznym, w kierunku tychże mężczyzn, nie rozchodząc się ani trochę na boki.

 Dwuch mężczyzn na parkingu zobaczyło, że robi sie przejście w stronę ich. Pomysleli, że to nauczyciel, więc zsiedli z motorów.  Zespół stanął na początku przejścia. Zobaczyli dwoje mężczyzn o hebanowych włosach i tego samego koloru włosach.
Poza tym, mieli też hebanowe włosy. Cheba nowe.
*Powtarza ze znudzoną miną*: Skoro "dwoje", który był kobietą?

Mieli na sobie mundurek szkolny.
Jeden? Nie dziwię się, że wzbudzali zainteresowanie.

Biała bluzka i czarne spodnie z emblematem szkoły na prawej piersi.
Znaczy, to były spodnie - ogrodniczki?

Uśmiechneła się miło. Popatszała się w prawo. Zauważyła swoich ochroniarzy stojących przy ich motorach. Także zauważyła w dali limuzyne. Westchneła. Razem z przyjaciółmi podeszła do ich ochroniarzy. Wokalistka zaczeła sie kłucić z nimi, żeby zostawili ich na jeden dzień samych lecz oni nie mogli jej na to pozwolić.
Zasnęłam w trakcie lektury tego opisu.
Uhm, to oni jeżdżą do szkoły w kolumnie: limuzyna, wokół motory ochroniarzy? Nieźle. A policja zamyka ruch na ich przejazd?

-Itachi znasz ty tą dziewczynę?-zapytał młodszy
-Nie!-powiedział lekko oburzony, że tu jest tak ładna dziewczyna a on jej nawet nie zna
To jakiś niewybaczalny błąd matrixa!

-Itachi-kun, Sasuke-kun naprawde ich nie znacie?-zapytała jedna z dziewczyn o bląd włosach
-Nie!-powiedzieli równocześnie
-To jest zespół "The Big Star", a ta dziewczyna chodziła do tej szkoły za nim wy tu przyszliście. A nazywa się Sakura Haruno, a mówią na nią Rózowy Aniął.
A ten obok to Szymon Majewski, mówią na niego Ędward Ącki.

-Słuchajcie, chyba wiecie, że lekcja dobre 10 minut temu się zaczeła-powiedziała
Wszyscy spojżeli na swoje zegarki. Byli przerażeni. Spóźnią się. I to jeszcze na pierwszą lekcje. Wszyscy już poszli w stronę budynku szkolnego zostawiając zespół na parkingu.
-Dobra jedźmy już. -powiedziała i wsiadła na motor razem z reszta i ruszyli w stronę jej siedziby.
Mają przyjść do szkoły w poniedziałek. Wychodzą z budynku i są przerażeni, że spóźnią się na pierwszą lekcję. Po czym wsiadają na motor i odjeżdżają. Nie po raz pierwszy nie ogarniam kuwety tego opka.
Widziałam już Sklerozę Ałtoreczkową atakującą ze strony na stronę, z akapitu na akapit, ale ze zdania na zdanie jeszcze nie.

***
Dwuch kruczo włosych mężczyzn nie znali jej a mimo to ona spodobała się im.
Yako rzecze Yoda mistrz: tylko te, co znasz, podobać ci mają się.

Młodszy z nich doszedł do swojej sali, w której miał lekcje. Zapukał i wszedł. Starszy z braci miał lekcje matematyki więc nie śpieszyło mu się. Nie lubił tej lekcji. Myślał o rózowo włosej dziewczynie
*Co mi jest? Nigdy na żadną dziewczynę nie zwracałem uwagi. A tu tylko jedna przyjechała. I BUM.
Ibum-Ibum, Ibum-Ibum-IBUM!

Zakochałem się?Nie to nie możliwe*-myślał Itachi. Doszedł do sali matematycznej. Zapukał i wszedł. Nauczycielka zwruciła w jego stronę głowę.
-Itachi dwudziesto minutowe spóźnie nie co ty sobie myślisz?-zapytała
Nauczycielka miała wyjątkowo krótki oddech, dlatego też robiła pauzy w środku słów.
Astma?
Serce.

***
W innej sali lekcyjnej dwoje ucznów patszało sie w niebo
Sufit ukradli?

była to granato włosa dziewczyna i chłopak o hebanowych włsach
*Sakura czyż bys wróciła? Tęsknie za tobą!*-myślała Hinata
Bawiła się swoim długopisem. Nie słuchała nauczycielki była zamyślona o swojej najbliższej przyjaciółce.
Dość dziwna to przyjaźń, w której najlepsza przyjaciółka nie wie o powrocie z trasy.
Właśnie! A Lola Luftnagle zawsze wiedziała, gdzie jest Hannah Montana, i kiedy wróci!

*Czemu?Co sie dzieje?Ta dziewczyna? Oj nie Sasuke!Nie masz prawa na miłość! Nie teraz gdy wszystkie ciągle odrzucasz!Nie będziesz się byle w kim zakochiwał. Będziesz traktował ją jak każdą inną dziewczynę. Jak wiatr.*-myślał Sasuke i uśmiechnął sie w duchu.
Uśmiechnął się w duchu na ożywczą myśl o warkoczach, za które można pociągnąć, wrzuconych do piórnika robalach, podstawianiu nóg i dźganiu szpilką.
"Kto za tobą w szkole ganiał, do piórnika żaby wkładał, kto, no powiedz, kto?"
Jak wygląda traktowanie kogoś "jak wiatr"? Bo "jak powietrze", to wiem, ale to nie to samo.
Postawi farmę wiatrową i rozbije monopol państwa?

Tak minął cały dzień na rozmyśleniach o tej dziewczynie. Sasuke spotkał po drodze Naruto. Pogadał z nim chwile i wyjaśnil mu ta całą sytuacje.
-Ah to tak się sprawy mają. -powiedział blądyn-Musisz to przyznać zakochałeś się w niej.A jaka ona jest?Ładna?Jaki ma charakter?a może na pojedynek jakiś ją wyzwiesz?
Klingoni, kurna, czy co?
Nie, to resztki kanonu wystawiły łepek spod gruzów i popiskują.

-Naruto!!!-krzyknął-Taka piosenkarka jak ona nic nie potrafi!-powiedział Uchiha
-Nie bądź taki pewien Sasuke-kun!-usłyszeli za soba cichy głos.  Odwrucili sie i zauważyli Hinate Hyuge.-Sakura jest inna niż myślisz. To że umie śpiewać, to nie znaczy, że w czymś innym jest gorsza.
We wszystkim jest najlepsza. A na imię naprawdę ma Mari-San.

A ma bardzo dużo umiejętności sportowych
-Taka jak ona nie wieże w to!-powiedział Sasuke
-To wyzwij ją kiedyś na pojedynek!-powiedziała Hyuga
-Ona przegra i to będzie dla niej porażka!
Albo wygra i będzie to dla niej zwycięstwo.

***
W penym dużym domu siedzieli w dużym pokoju z [dużymi] instrumentami. Ćwiczyli piosenkę. Mówiła o wielkiej miłości, która przynosi szczęście i ból. ćwiczyli ją dosyć długo, aż w końcu udało się do perfekcji. Zespół był cały wykończony. Wszyscy wyszli została tylko Sakura. Podeszła do okna. Otworzyła je. Spojżała sie na drugi budynek obok. W oknie stał młodszy Uchiha. Gdy ją zobaczył odwrócił się i znikł z okna. Spojżała sie na księżyc. Gdy ją zobaczył, odwrócił się i znikł z firmamentu. Była piękna gwiazdzista noc.

Kochała patszeć na pana nocy i jego miliard dzieci.
No nie, znowu Voldzio i jego córki?!

Usiadła na krześle. Wzieła gitare do ręki. Zaczeła grać podśpiewując. Podaobała sie jej ta piosenka. Chciała od dawna napisać jakąś o miłości udało sie jej. Była szczęśliwa z tego powodu. Wdzieliła to w życie.
Bądźmy gonzegwendni: wdzieliła w żydzie.
Pisze się: bonćmy.
Jej największym marzeniem było znaleźdź prawdziwą miłość, która nie będzie kochała jej piniędzy.
Sprzedaj wszystko, co masz i rozdaj ubogim, proste? Proste!

Mieszkała na bogatej dzielnicy.  Na wypasionej dzielni, znaczy się. Czyli juz wiedziała że bracia Uchiha są bogaci, ale nie robiło jej to żadnej frajdy.
Grała jeszcze z dobrą godzinke i wsuchiwała sie w karzdą nutke wydobytą z strun gitary. Odłożyła gitare. I łzy zaczeły jej lecieć. Kochała ta piosenkę, bo także opowiadała ona o jej skomplikowanym życiu. O miłości, której nie może znaleźdź. O przyjaciołach. O wszystkim.
Miała czterdzieści pięć zwrotek, a jej wykonanie zabierało godzinę.
Po przetłumaczeniu na polski wydano ją pod nieco mylącym tytułem "Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie".

Rozpłakała się na dobre. Głowe miała zwruconą ku dołowi. Nawet nie wiedział, że ktoś wszedł do pomieszczenia. Nie podnosiła głowy.
-Pięknie śpiewasz i grasz-powiedział nieznnajomy.
To w Japonii byle nieznajomy wchodzi sobie do cudzego domu bez pytania?
W dodatku do domu, gdzie jest ochrona?
Otruł psa, przekupił ochronę, zamazał oko kamery bitą śmietaną.

Wytarła szybko łzy i zobaczyła męzczyzne o długich ciemnych włosach i ciemnych tenczówkach.
Błagam! Tylko nie kolejne optyczne opko!

Była trochę żdziwiona jego obecnościa w jej domu
-Co tu robisz? Jak tu weszłeś?-zapytała patsząc sie na mężczyznę
Weszłem, pierdłem, rzygłem i wyszłem.

-No twoi przyjaciele mnie wpuścili!-powiedział uśmiechając się- Są bardzo mili. Tak samo jak ty.
Ona się troszke zarumieniła i odwruciła swój wzrok w stronę okna. Żaden mężczyzna jej to jeszcze nie powiedział. A teraz był to jeden z Uchiha.
Cały czas ten Uchiha kojarzy mi się z chihuahua.

Usiadł na krześle obok niej. Popatszał na nią.
-Mogę się coś o tobie dowiedzieć?-zapytał
-Tak, o czym chcesz wiedzieć?-zapytała
-Kiedy zaczełaś karire woklistki?
Karira, karira, karira rira rira!
Karira woklistki - rodzaj curry, przyrządzanego w woku, z dodatkiem młodych listków.

-W wieku 16 lat
-Twoje ulubione zajęcie?
-hmy...Taniec, śpiew, granie w gry sportowe i granie na gitarze
Oraz granie na giełdzie i na nerwach.
I granie na czekanie.

-ciekawe-powiedział Itachi- Czego szukałaś w naszej szkole
No i czego tu się kręci, czego szuka, czego?

-Nic takiego. Po prostu od poniedziałku będe uczęszczała ponownie z moimi przyjaciółmi do szkoły.-powiedział uśmiechając się
-Ah...To świetnie. Tylko uważaj na chłopaków, bo niektórzy szaleją na twój widok tak jak mój przyjaciel. Dzisiaj na mnie nawrzeszczał, że cie mu nie przedstawiłem!-powiedział, a ona zaczeła się śmiać.
E? To wielką gwiazdę rocka, do której pół szkoły ustawia się w kolejkę po autograf, trzeba jeszcze komuś przedstawiać?
To przecież Japonia. Jeszcze muszą wymienić się wizytówkami. Różowy Anioł zapewne takowe posiada.
Zapomniałyście o tradycyjnych japońskich ukłonach.

Podeszła do okna. znowu wpatrywała się w księżyc. Zauważyła po chwili, że Itachi stoi koło niej także sie wpatrując w księżyc
-Lubisz to robić? Wpatrywać sie w niego i myśleć o przeszłości?-zapytał
-O przeszłości wole nie myśleć-powiedziała z jej oczka poleciała jedna łza. Mężczyzna zauważył ją. Odwrucił ją do siebie i wytarł jej samotną łze.
Łiiiii!!!

-Przepraszam-powiedziała Haruno
-Za co?-zapytał
-Za to gdy mówi lub myśle o przeszłości to zaczynam płakać.
- Wczoraj kupiłam jajka i fasolę. AAAAAA! Buuuuu! Chlip, chlip, chliiip!

Po prostu mam złe wspomnienia.-powiedziała Sakura
-Nie przepraszaj mnie o takie coś. To jest normalne. Radzę ci wtedy nie myśleć o tych złych chwilach z przeszłości myśl o tych najlepszych!-powiedział jej
- To nie działa. Wystarczy hasło "przeszłość", a łzy same lecą.

-Dobrze-powiedziała-ale ja jeszcze nie wiem jak ty masz na imię
-Ja jestem Itachi, ten o rok młodszy to Sasuke.-powiedział uśmiechając się. Haruno ziewneła ze zmęczenia.-Widze, że jesteś już śpiąca, więc ja może pójde. On wyszedł i kierował sie do swojego budynku. Różowy Aniął zamknął okno i wyszed.
Ja rozumiem, że ten "Aniął" bierze jej się z prostej analogii: skoro "zamknął" czyta się "zamknoł", to "anioł" pisze się "aniął"? W sumie niegłupio kombinuje :P
Tylko wychodzi jak zwykle.

weszła do pokoju. Wykąpała się. Ubrała i poszła spać. Strzeżona przez sny Morfeusza.
 Morfeuszowi przyśniło się stado ochroniarzy?

****
 Weekend, Sobota. W pewnym pokoju siedziała rózowo włosa dziewczyna. Nie miała co robić postanowiła, że wyjdzie na świeże powietrze, a tam może wymysli jakis nowy utwór do ich nowej płyty. Wstała i wyszła. szła korytarzem. Rozmyslała nad tekstem piosenki. Spotkała po drodze swoich przyjaciół
-Sakura jedziesz z nami na miasto chcemy sie troche zabawić. W coś  pograć , no wież [automatycznie przetłumaczyłam sobie na "żadnych wież"]-powiedział Hideki
-Nie, dzięki mam już inne plany-odpowiedziała i odeszła. Weszła do pokoju, gdzie zawsze urządzali  się ich próby.
Te próby się bardzo ładnie urządzili, wygodnie i estetycznie.


  Wzieła gitare i wyszła z pomieszczenia.  Po paru minutach znalazła się w swoim dużym ogrodzie. Uwielbiała w nim od dzieciństwa przebywać z powodu drzew wiśni i pięknego oczka wodnego, w którym były jej rybki. W tym miejscu zawsze mogła spokojnie myśleć. Od dzieciństwa kochała to miejsce. Ze swoimi rodzicami często spędzała tu czas. Jej matka zawsze dla niej śpiewała jej piosenki. Była jej jedyną córką, która kochała ponad swoje życie tak samo ojciec.
Matka, podobnie jak ojciec, była jej jedyną córką, którą kochała. Dobrze zrozumiałam, prawda?


Usiadła przy stoliku i zaczeła wypidywac słowa i nuty.
Biedne nutki, poczuły się takie... wypidane.

Skończyła po trzydziestu minutach.
Ło. To się nazywa błyskawiczny atak natchnienia. Też tak chcę!

Opracowała wszystko do perfekcji.  Zawiał ciepły wietrzyk. Pobawił się jej włosami.  Wstała. Wzieła gitare, słowa i nuty. Weszła do domu położyła słowa na stole. Zaniosła gitare na swoje miejsce.  Wyszła miała teraz pojechac do miasta, lecz nie miała szofera, a ochroniarze pojechali z reszta zespołu. *Wreszcie wolny dzień od nich.  Pojade motocyklem, może spotkam Hinate lub Itachiego*-myślała Sakura
Ochroniarze coś się wyraźnie opierdzielają. Zwolnić całe towarzystwo!

Ubrała sie w swój ulubiony strój motocyklowy. Wyszła. Kierowała sie do swojego motocykla. Tam zauważyła wysokiego czarno włosego mężczyzne. Uśmiechneła sie mimo wolnie.  Chłopak się obrucił. Popatszał się na dziewczynę.  Oby dwoje byli ubrani w stroje motocyklowe.
Ta maniera pisania zdań pojedynczych robi na mnie wrażenie silnej czkawki.
Potęgowane przez dzielenie wyrazów na pół.
Isto tnie.

-Cześć Sakura! Wybierasz się do miasta?-zapytał
-Mam taki zamiar-powiedział zielono oka
Synestezja -  w psychologii stan lub zdolność, w której doświadczenia jednego zmysłu (np. wzroku) wywołują również doświadczenia, charakterystyczne dla innych zmysłów.
Oka mówił na zielono, słuchał na niebiesko, a chodził chłodno.


-To może skoczymy razem na kawe?-zapytał-Jak myslisz?
-Z miłą chęcią.-powiedziała -Tylko gdzie ty masz swój motor?
-hmy...Myślałem, że twoim pojedziemy, we dwujke!-powiedział, a ona lekko się zarumieniła. Nigdy nie jechała z chłopakiem na motorze, a w dodatku, by go musiała trzymać w pasie.
A co tak od razu oddaje mu kierownicę? To jej motor!

Zastanawiała sie chwile.
-Dobrze, ale kto prowadzi?
Pytanie retoryczne. Przecież już się nastawiła na to, że będzie go trzymać w pasie.

-Może ja. Zawsze chciałem poprowadzić taki zaawansowany motor.-powiedział Itachi. Nie wiedzieli, ale im przyglądał się brat Sasuke. *Nie chciał mi powiedzieć, gdzie sie wybiera. A on poszedł do niej. No nie. Nie mogę uwieżyć. On woli ją ode mnie. Ona nic nie jest warta.Cholera  czym ja się przejmuje. To jest tylko dziewczyna. A ja jestem jego bratem, jestem od niej ważniejszy*-myślał podirytowany Sasuke.
Oj oj, czyżbym wyczuwała woń incestu?

Itachi usiadł na jej motor i odpalił go.  Dziewczyna usiadła za nim. Nie była tak blisko żadnego mężczyzny. Nie chciała go zaplatać rąk na jego brzuchu.
Po dłuższym zastanawianiu, co ona chce zaplatać i w jaki sposób, poddałam się.

Wachała się. On to wychuł.
Nie chcę wiedzieć, co to znaczy! Nie chcę!
Przypomina mi się zbiorek dowcipów z czasów stanu wojennego, o tytule "Junta juje!".

Wziął swoje ręce do tyłu. I przyciągnął jej, aby sie złapała. Zaczerwieniła się. Jej serce zaczeło bić jak szalone. Nie mogło się opamiętać. Jej ciało stykało sie z jego. Ich ciała czuli swoje wzajemne ciepła.
Z tego wynika, że ciała obojga były rodzaju męskiego. To się Itaś zdziwi.

Był on pierwszym mężczyzną, który traktował ja jak normalną kobietę, a nie jak piosenkarkę, która jest nadziana po brzegi forsą. On wyczuł jej uścisk. Uśmiechnął się w duchu. Zatrzymali się. Każdy w mieście na nich patszał. A szczególnie dziewczyny w wieku Itachiego i starsze.
Co ona ma z tymi starszymi dziewczynami, na litość? Za moich czasów w liceum, wzdychać do młodszego chłopaka to był trochę obciach, ale może ja z innej epoki jestem?

Zawsze go zapraszały, ale nigdy nie przyjął ich propozycji, aby poszły z nim na kawe.  One patszały wrogo na różowo włosą. Ona zauważyła ich spojżenia.
Podsumujmy: wielka gwiazda, wokalistka słynnego zespołu idzie na randkę z kolegą ze szkoły. Ale to ON przyciąga wszystkie spojrzenia i ON ma wściekle zazdrosne fanki?


[Sakura wraca do domu i ćwiczy nową piosenkę]
Gdy była w połowie tej piosenki do jej uszu doszło zatrzymywanie sie samochodu i szumy jej przyjaciół.
Dziewczyny, poszumimy sobie trochę!
Szuuuuumi dokoła laaaaaaaas!
Itachi w pokrzywy wlazł!
Pędzi jak szalony, zgubił kalesony... - O ppprzepraszam, wczułam się w podstawówkowe klimaty.

Nie zwracała na nich uwagi. Śpiewała dalej. Oni usłyszeli jej śpiew. Pobiegli na samą góre, by razem z nią zacząć próbe. Cały dzień byli sami, bez niej.  Wpadli do pomieszczenia, kiedy skończyła utwór. Uśmiechneła sie do nich.
-I jak wypad do miasta chłopaki?-zapytała
-Daj spokój od fanów nie moglismy sie odgonić! I następnym razem ty z nami jedziesz.-powiedział niebiesko włosy
Ciężki żywot gwiazdy. A co w tym czasie robiła ochrona, kwiatki zbierała?
Stokrotki na syropek.

-A ty co robiłaś, chyba cały czas nie śpiewałaś?
-Nie no coś ty. Odpoczywałam.-powiedziała i uśmiechneła się na wspomnienie o czarno włosym chłopaku.
-No dobrz to bierzemy się za ponowna próbę.-powiedział Kei
-A nie jesteście czasami zmęczeni?-zapytała gdy wszyscy wzieli swój sprzęt do rąk.
Ja wcale nie mam skojarzeń, ja wcale...

-Jeśli jesteśmy z tobą to nigdy nie czujemy zmęczenia!-powiedział Hideki. Ona sie do nich uśmiechneła.
-No dobrze więc  zaczynajmy. -powiedziała i odłozyła swoją gitarę.  Wstała z krzesła. Wzieła mikrofon do ręki. A chłopaki zaczeli grać melodie. A ona zaczeła śpiewać.
Nie przerywali po następnej zawsze grali następną.
I umarli z wyczerpania jak ten informatyk pod prysznicem, który na szamponie miał napisane: "Nanieść szampon - wetrzeć - spłukać - czynność powtórzyć".

Połowe nagród za utwory miała w domu, a druga połowa spoczywała na półkach u jej przyjaciółki Hinaty.
Spoczywała w pokoju. Hinaty.

Bo gdy chodziły do szkoły Sakura jej przyżekła, że będzie przysyłała jej swoje nagrody.
A ona sie z tego ucieszyła.
Znalazła frajerkę gotową magazynować te mniej istotne metalowe rzęchy. Grammy zostawiła sobie na kominku.

Dzwoniły do siebie często. Lecz przez rok nie miały ze sobą kontaktu. Haruno była za bardzo zajęta i nie miała czasu.  Ale kochały się jak prawdziwe siostry.
"Kochajmy się - ale tak z osobna".

Razem ze zespołem uwielbiała jeździć na koncerty i dawać ludzią radość. Co ona zarobiła to połowe oddawała dla pomoce haretatywne.
Eee... haretatywne, bo Haruno?

Dlatego każdy z nich mówi, że ona jest Rózowym Aniołem. I ten psełdonim wszedł w życie na cały świad.
Zawsze to lepsze, niż Różowa Landrynka.

Pierwsza lekcja w nowej szkole:
 W sali było tak głośno, że nie zauważyli jak wszedł nauczyciel i czwurka nowych uczniów.
-Cisza!-krzyknał. Wszyscy spojżeli się na Asume. [nauczyciela] I przenieśli wzrok na uczniów. Wszyscy rozszerzyli oczy ze ździwienia,  bo nie wiedzieli, że ci nowi uczniowie będzie najpopularniejszy zespół w Japoni.
Ke?

-To są nasi nowi uczniowie,a raczej ta trójka, bo nasza Haruno powraca.-powiedział spoglądając się na nią. Ona patszała sie prost przed siebie. Siedziała tam Hinata Hyuga.  Ona wstała. Podeszła do Haruno.  Zamiast ją przytulic ona uderzyła ją z płaskiej ręki w policzek.
Czynności jej się pomyliły?
Zamiast trybu "Powitać przyjaciółkę" włączył jej się tryb "Spławić natręta".

Wszyscy sie na to zajście patszyli. Uchiha i Uzumaki nie wiedzieli o co chodzi, że ją uderzyła.
Cała reszta klasy przyjęła to ze zrozumieniem, wiedząc, że koleżanka jest cokolwiek niezrównoważona.

-Rozumiem, że jestes zła!-powiedziała Haruno.
-Zła?-zapytała-Jestem wściekła. Nie dzwoniłas do minie przez cały rok.  Co ty sobie myślałaś?
-Przepraszam, ale nie miałam czasu. Wybaczysz mi?
-Dla najlepszej przyjaciółki zawsze wybacze, ale żeby to było ostatni raz!-powiedziała i przytuliła się do niej. Haruno odwzajemniła uścisk. Kochała ją jak sieostrę.
Kochajmy się jak siostry, bijmy się jak...?
Jak sieostry. Jak sie.
Jak się ostro?

*Przyjaciółki? Czy to możliwe, aby one nimi były? To dlatego ona tyle mówiła o Haruno, że ma duże umiejętności w sporcie!*-myślał Uchiha
-Dobra kobiec.
Dobra kobiecinka, dobra, masz ciasteczko.

 Proszę usiądźcie na wolne miejsca. Musimy zacząć lekcje.-powiuedział nauczyciel [błagalnym tonem], Haruno przeszła koło Uchihy i Uzumakiego. Spojżeli się na nią. Spojżała się na jednego i drugiego.  Wzruszyła ramionami.  Nie było juz nigdzie miejsca jak tylko za Uchiha, usiadła.

Mineła lekcja. Wszyscy wyszli. Ona razem z Hinata. Chciała z nią porozmawiać. Doszły do następnej sali gdzie miały lekcje. Zadzwonił dzwonek. Nauczcielka weszła. Przywitała sie z nimi. Była to matematyka. Oby dwie uwielbiały tą lekcję. Mineło 45 minut.  Skończyła się lekcja.  Wszyscy wyszli.
"W Japonii lekcje trwają średnio ok. 50 minut, a przerwy między nimi są pięciominutowe. Jest trwająca 30 min. przerwa obiadowa między godziną 12.30, a 13.00". Wujek Gugiel naprawdę nie gryzie...
Ty się ciesz, że nie siedzieli na polskim. A czytelnicy niech się cieszą, że wycinamy lwią część takich właśnie, pasjonujących i wnoszących wiele do akcji opisów.
Dlaczego to była matematyka a nie zajęcia z gospodarstwa domowego i prowadzenia domu? Domagam się urozmaiceń!
Wyobrażasz sobie Sakurę lepiącą sushi?

Korytasz był zapełniony uczniami.  Szła z przyjaciółką rozmawiając. Nie zauważyła idącego z przodu mężczyzby. Wpadli na siebie. Ona przewruciła sie na niego.
Standard. BoCHaterki zawsze przewracają się na potencjalnych trólawerów.
Tylko jak, do konia, ona się na niego "przewruciła", skoro on szedł, a nie upadł był?

-Przepraszam zagapiłam się!-powiedziała, podniosła głowe ujżała czrne tenczówki [był samcem kakadu?], które wpatrywały sie w nią.  Młodszy Uchiha to widząc był zdenerwowany tą sytuacją. Sam nie wiedział czemu.  Ale musił sie uspokoić.  Sakura się zarumieniła, a jej serce znowu zaczeło bić jak szalone. Drugi raz miała to samo uczucie. Wiedziała, że jej cos podpowiada. Wiedziała co, ale nie mogła tego zrobić. Nie mogła się w nim zakochać.  Ale to juz się stało. Nie umiała tego odwrócić. Zakochała się w nim. Wstała. On po niej.
No tak. To się nazywa wpadka, dosłownie.

Wszystkie starsze dziewczyny na to patszyły. Były zdenerwowane, że ona byłatak blisko niego. Aż za blisko
Wokół Młodszego Uchihy rozciągała się metrowa strefa bezpieczeństwa, którą ona nierozważnie naruszyła.
I dziewczyny ją wypatroszyły.
Wzrokiem.

-Itachi ja naprawde przepraszam. Nie chciałam. No wież to był przypadek.-powiedziała Haruno.  On zauważył jej rumięce na twarzy.
Panięskie rumięce dzięcieliny.
Pała też była.

-Nic sie nie stało. I przestań mnie cały czas przepraszać!-powiedział uśmiechając się. Jego przyjaciel go szturchnął.-A  Sakura to jest Deidara,
Zapamiętać. Sakura to jest Deidara.
Albo odwrotnie.

[Sakura na randce z Itachim]
Odwruciła głowe w jego stronę ich twarze były milimetr od siebie. Popatrzeli sobie w oczy. W nich widniały pewne iskry, które ona i on zauważyli. Zblizyli do siebie swoje twarze. Ich usta połączyły sie w jedność. Dziewczyna rozpłyneła się w jego słodkich ustach.
Krótki, szczęśliwy żywot m'n'msa.

 Całował ją delikatnie i namiętnie. Każdy pocałunek oddawała mu z pasją.  Chciała tego, chciała poczuc sie przez kogoś kochana. Pomiędzy pocałunkami Uchiha wymrątał słowa, których Haruno się od niego nie spodziewała,
Wy co zrobił?...
Wymrątał. Mrąt, mrąt, misia bela...
Trumf trumf misia bela! A on nie trumfał, tylko mrątał!

- Sakura-cmok-Kocham-cmok-Cię-cmok.
Cmokliwe dźwięki roznosiły się szerokim echem po Pacyfiku.
Skoro trzepot skrzydeł motyla wywoła huragan w Azji, to jakie skutki mogą mieć cmokliwe dźwięki? *schowała się pod stół*
Ha! Odpadnięcie Kalifornii od kontynentu! Już wiemy, skąd te wszystkie katastrofy w filmach!
I tu przypomina mi się nieśmiertelne tłumaczenie z G.I.Jane: "Cmoknij mnie w pompkę!".

 Haruno przestała oddawac pocałunki, leciutko go odepchneła. Popatrzała w jego oczy.
-Itachi ja Cię też Kocham, ale to sie nie uda.-powiedziała rózowo włosa.
-Dlaczego?-zapytał
-Z powodu twojego brata, który mnie za bardzo nie lubi i starsze dziewczyny, które jak jestem z tobą patrzą na mnie z nienawiścią. Więc dlatego mówię że to nie wyjdzie. Przepraszam.
-Sakura mnie nie obchodza inne dziewczyny. Ty jesteś dla mnie najważniejsza. Chcę z tobą dzielić swoje życie, jestes ta którą szukałem.
Siedemnaście lat i wie, kogo szukał?
No a co? Przecież to zgrzybiały dorosły już!
Oj tam, czepiacie się. Jak człowiek ma siedemnaście lat, to zawsze mu się wydaje, że to już na amen i na wieki.

-powiedział ona rozpłakała się. Przytuliła się do ciemno włosego. Usiedli na trawie. Uchiha odchylił ja od siebie, wytarł jej łzy z brzoskwiniowych policzków. -Nie musimy im mówić, że jesteśmy razem możemy to narazie trzymać w sekrecie. Kiedyś napewno się dowiedzą, ale to jeszcze nie czas.
Tja. Chcę być z tobą na zawsze, ale lepiej, żeby o tym nikt nie wiedział.

Ja nigdy sie nie obejże za inną dziewczyną, ty będziesz ta jedyną.
-Dziękuję Itachi-powiedziała, pocałowała go. On po chwili położył ją na trawie nie przerywając pocałunku. Kruczo włosy mężczyzna leżał na niej. Całowali sie długo, on schodził coraz niżej. Zaczął całować szyję
Szyję?! Sądząc z opisu sytuacji, powinien już być co najmniej przy pępku!
O to ja szybsza jestem, bo myślałam, że dojechał już do kostek.

przegryzając jej brzoskwiniową skórę zostawiając malinkę.
Chyba raczej ranę. Kąsaną.
A szczepiony był?

Rozpiął jej bluzę. Ręką przejechał po jej brzuchu, bawiąc się jednym palcem jej kolczykiem. Zjechał z pocałunkami na brzuch. Ona zamruczała cicho. Był juz zachód słońca.
Najpierw zaszło słońce, potem zaszedł fakt, a w rezultacie, ona. (J. Tuwim)
"Kochanie, wtedy wieczorem na plaży nie tylko słońce zaszło".

Doszedł do początku jej spodni [znaczy, do skraju nogawek?], nie miał zamiaru jeszcze tego zrobić. Przejechał językiem po całym jej brzuchu do początku. Przyblirzył się do jej ucha:
-Powinniśmy już jechać Sakura-powiedział i ugryzł leciutko jej ucho. Uśmiechneła się. Uchiha wstał z niej. Podał jej dłoń, aby wstała. Przyjeła pomocna dłoń. Przyciągnął ja do siebie. Wbił się w jej malinowe usta. Całował ją. Oddawał pocałunki. Teraz dziewczyna czuła sie chciana i kochana. Wiedziała, że Uchiha ja kocha. Dawał jej pocałunki pełne miłości.
A między nimi mrątał cmokliwe dźwięki.

[Kolejny zwykły dzień w szkole]

Zatrzymali się. Chłopacy wyszli piersi.
No, jak chłopakom zaczynają wychodzić piersi, to znak, że najwyższy czas ograniczyć tę mocno przetworzoną żywność.

Haruno spojżała kątem oka na Uchihe. Był oparty o motor i się w nią wpatrywał.Uśmiechnął sie.   A wokoło niego było mnustwo dziewczyn, które cały czas piszczały.
Zaraz. Mają w szkole zespół słynny na całą Japonię, a piszczą na widok kolegów z klasy?
A swoja drogą, matko, wyobrażacie sobie, co to musiały być za idiotki w tej klasie, skoro piszczały na widok kolegów?! Usiłowałam to sobie wyobrazić w moim liceum...
W liceum? Żaden z moich kolegów nie nadaje się do piszczenia na jego widok.

Pomijamy długi i nudny opis meczu siatkówki dziewczyn przeciw chłopakom. Dość wiedzieć, że drużyna Sakury wygrała, upokarzając Sasuke.

[Powrót ze szkoły]
-Samochód nie przyjedzie!-powiedziała wokaliskta
-Co?Czemu?-zapytał Hideki
-Ponieważ sie zepsół i nie nadaje sie do naprawy.-powiedziała Haruno
Uu, ochroniarze zaszaleli i skasowali limuzynę? Dawno mówiłam, zwolnić tę bandę!

-Dzisiaj musimy się przejść do domu
-Co taki kawał to nam zajmie z pół godziny!-powiedział Kei.
Popadają po drodze z wycieńczenia.
Phi. Trzy kilometry.

Szła po woli. Podziwiała okolice jak przez  te trzy lata się zmieniła. Koło niej przejechał jeden motor   z dużą prętkością.  Szła dalej podziwiając okolicę. Usłyszała drugi motor.  Przejechał koło niej, lecz po chwili się zatrzymał.  Spojżała na motocykliste był to Itachi. Uśmiechneła się.  Podeszła do niego. Spojżała się w jego oczy.
-Podwieźdź?-zapytał
Ona albo pisze, jak słyszy (korytasz, podjast), albo zaczyna kombinować. Szkoda, że ZAWSZE odwrotnie.
Ciekawe, dlaczego słyszy "ż" w "spojrzeć".
Dladżego? Nie mam pojendzia.

-Nie dzięki, ja się prze...-nie dokończyła bo pociągnął ją do siebie. Nikogo, akurat w okolicy nie było.  Wpadła w jego objęcia.
-Nie daj sie prosić!-powiedział i pocałował ją w usta. Rozpłyneła sie na chwile w jego pocałunku. Przerwał pocałunek. Ona odsuneła sie od niego.
I spłynęła z powrotem.

[Sakura] poszła w stronę drzwi zauważyła szofera.
-ooo panienka Sakura. Jeśli chodzi o samochód  to jakiego rodzaju mam kupić ta limuzyne?-zapytał
-Jakąś najlepszą, nawet która ma w śrotku barek z drinkami. Tu masz moja karte!-powiedział podając karte do banku, aby wziął piniądze z jej kąta.
Skutkiem cmokliwych dźwięków jest barek w śrotku i piniądze z kąta *wraca pod stół i tym razem zabiera ze sobą kocyk*
Co za zaufanie. A jeśli szofer zechce kupić jeszcze sobie helikopter, a kochance domek z ogródkiem?

-Co cię sprowadza Itachi?-zapytała Haruno
-Czy coś mnie musi sprowadzać?Chcę pobyć z tobą!-powiedział i usiadł za nią. Chwycił ją w pasie i przytulił do siebie. Ona położyła głowe na jego torsie.
-Sakura?-zapytał
-hmy
-Gratuluje wygrania meczu. Świetnie pokonałaś Sasuke. Nadal chodzi wkurzony po całym domu i mówi, że chce z toba rewanrzu.
-Dzięki. I z miłą chęcią jeszcze raz go pokonam!-powiedział. Odwruciła do niego głowe.  Uśmiechneła się. On zbiliżył swoje usta do jej. Połączyli się w jedność.
Zlali się, jak dwie amebki.

Całowali sie długo i namiętnie. Haruno rozchyliła bardziej usta. On pogłębił pocałunek.  Ich języki tańczyły taniec porządania. Całowali sie długo.
I porządnie.

Oderwali się od siebie, gdy usłyszeli motory wieżdżające na podjast. On ustadowił się koło niej.
Rozmnożył się w stado?

Nie trzymał jej. Wiedział, że jeszcze nic im nie powiedziała, że są razem.  Zaczeli o czymś rozmawiać.  Długo tak siedzieli, aż zapadła księżycowa noc.
W opkowej Japonii każda noc jest księżycowa, nowiu tam nie znają.
Znajomy raz stwierdził, że chciałby mieć własne słońce. Świeciłoby przez cały rok, przez cały rok byłoby ciepło i dziewczyny bez przerwy chodziłyby w miniówkach. Przypuszczam, że Japonia wpadła na ten sam pomysł i wywiesiła na niebie własny księżyc.


-No to ja juz będe szedł!-powiedział Uchiha. Haruno wstał, a on zrobił to samo. Nie zauważyli, że w oknie w domu Haruno patrzą troje jej przyjaciół.  Uchiha zbiżył sie do niej bliżej i pocałował ja na pożegnanie. Oddała pocałunek.  Oderwali się po chwili od siebie.
I oddalili dalej.

Ciemno włosy chłopak poszedł do swojego domu, a Haruno weszła do swojego domu. Weszła po schodach do swojego pokoju. Nie miała pojęcia, że jej przyjaciele na to wszystko patrzeli. Wykąpała się.  Włożyła piżame i poszła spać obięta przez ręce Morfeusza.
Morfeusz robi się coraz śmielszy, nieprawdaż?

[Przyjaciele z zespołu obrażają się na Sakurę]
-Co wam wszystkim jest?-zapytała
-No nie wiem, może chodzi nam o to, że nie powiedziałaś nam, że masz chłopaka.-powiedział Ichiro. Spoglądał wściekle na Haruno.
-Słuchaj, ale to jest moja imtymna sprawa kogo ja mam i z kim się zadaje!-powiedziała Haruno
Eno, do spraw intymnych to jeszcze nie przeszli! Czy coś przegapiłam?
A objęcia z Morfeuszem?


-Tak jasne. -powiedział Hideki także wkurzony.
-Słuchajcie to jest moje życie nie będziecie nim kierować. Ja sama wybieram tego którego chce mieć przez całe swoje życie.
Słusznie, słusznie, potem będzie mogła mieć pretensje wyłącznie do siebie.
Całe życie? Znaczy, że do kolejnej imprezy?


Szła do swojego motocykla. Po jej delikatnej cerze leciały strumieniem łzy. Słyszała jak koło jej domu przejeżdżają dwa motory. Wsiadła na swój. Odpaliła i odjechała wściekła.  Omineła te dwa motory, które przejeżdżały koło niej.  A na jednego z nich na policzek spadło coś mokrego.
Tu byłem. Gołąb.
Gdzie motor ma policzek?

Miał krótkie ciemne włosy i ciemne oczy.
Motor?!
Raczej to coś mokre, co spadło.

*Co jest ? Co to jest?*-pyała w myślach Sasuke. Wiedział kto to jechał. Byli juz na parkingu przy szkole. Zauważył motor Haruno, lecz nie było jej przy niej. Dopiero teraz wytarł mokry ślad. Zobaczył, że była to jedna srebna łza.
Skrzywił się z pogardą i wyrzucił ją: spodziewał się diamentowej.


-Sakura co się stało?-zapytał miło młodszy Uchiha
-A co sie miało stać. Nic sie nie stało.-powiedziała, ale nie była dla niego wredna.
-Przeciesz widze. Nie ołacze sie z byle jakiego powodu.-powiedział, a ona podniosła głowe. Wpatrywał się w nią swymi czarnymi oczami. Podnusł ręke i wytarł jej łzy.  Ona nic nie zrobiła. Sasuke pierwszy raz był dla niej taki miły od kąt sie poznali. Jego reka powędrowała do jej ust. Prztarł je leciutko. Zbliżył się do jej twarzy i jego usta pocałowały jej. Pocałował ją leciutko. Nie poczuł rzadnego sprzeciwu, więc pogłębił ten pocałunek. Nie oddała mu pocałunku, ale chciała w tej chwili poczuć bliskość jakiejs osoby. W tym wypatku był to młodszy Uchiha. Ona oderwała od niego swoje wargi.
-Nie mogę-powiedziała i odwruciła od niego wzrok.  On sie na nią popatrzał i uśmiechnął.
-Jednak jesteś wierna temu kogo kochasz.-powiedział młodszy Uchiha.
Uhm, właśnie dała tego dowód.


Odwruciła do niego wzrok. - Mój brat się zmienił odkąt jesteś z nim.
Czyli tak... eee... od trzech dni, mniej więcej?

[jak wiadomo, najlepszym sposobem podrywu jest przewrócić się znienacka, tak więc Itachi pada do stóp Sakury]
Kucneła koło Itachiego. Podała mu rękę, aby mu pomuc wstać.  Pech chciał, aby tamtendy przechodziły dziewczyny o rok od niej starsze. Uchiha przyjał pomoc. Udał, że się potyka. Oby dwoje leżeli na podłodze. Uchiha na Haruno. Ona trzymała dłonie na jego torsie. Dziewczyny były wściekłe.
- Specjalnie to zrobiłeś, żeby one już nie zawracały tobie głowy.-powiedziała uśmiechając się
Ach, cóż za podstępny plan, podziwiam!

***
Do Haruno od tyłu podszedł Itachi. Chwycił ją w tali. Sasuke odszedł w tej chwili. Nie chciał na to patrzeć co za chwile zrobią.
Nie no, tak przy wszystkich?

Różowo włosa spojżała na zegarek miały jeszcze 10 minut do dzwonka na przerwe. Usiadły i wsuchiwały się w rozmowe po między Kunerai i Hatake. Mineło 5 minut. Zielono oka wstała z ławki. Podeszła do nauczycieli.
-Przepraszam.
-Czego?-krzykneli oboje.
-Dzwonek-powiedziała dziewczyna.
- Czego? pani sobie życzy? - Dzwonek. - Liliowych? - Nie, śledziowych.

Z egzotycznej, a tak bliskiej Japonii pozdrawiają wokalistka Kura, menedżer Dzidka i ochroniarz Gabrielle
oraz Maskotek otoczony kręgiem piszczących fanek.




8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wybaczcie, że to napisze... ale za miast mnie to zdołowac mnie to robawiło!
Jesli to ma być ocena mojego bloga to mogę tylko ryczeć ze śmiechu i tego bloga. Jka dla mnie to możecie tą ocene sobie wykur*wić.
Nie przejmuję sie tym jak inni.
Tylko apropo ja nie życzę sobie abyście ocieniali mój blog skoro nie zgłaszałam go, ja na pewno nie. Ale wiecei co wy trzy nie macie za grosz szacunku do innych skoro taką nie normalną, i głu*ią ocenee sobie wymyślelisćie. życzę wam, aby każdy kto ten blog odwiedzi śmiał się do samych łez. Bo w moim przypadku tak było.
A jeszcze jedno. jeśli chcieliście mnie zniszczyć to wam się nie uda. I tym jednym nie będę się kierowała! Obchodzą mnie tylko moje przyjaciółki poznane, was nie znam. wiec obce mam dokąłdnie gdzieś!

Anonimowy pisze...

Nie miejcie mi tego za złe, ale nie lubię takich ocenialni jaką macie wy! A spotkałam już sie z takimi!

Raven pisze...

Super, miło, że w tak emocjonalny sposób poinformowałaś Załogę, że masz ich gdzieś.

Sineira pisze...

Ależ kwiatuszku, chodzi miedzy innymi właśnie o to, by czytelnicy ryczeli ze śmiechu.
Nikt Cię nie chce niszczyć. Co najwyżej zachęcić do używania mózgu oraz zaglądania do słownika ortograficznego. Na pewno Ci to nie zaszkodzi!

Tinwerina Miriel pisze...

Dziecię drogie, nawet nie wiesz, jak dobrze analizatorkom życzysz :D A skoro masz je gdzieś, to wyluzuj trochę, bo okrutnie emocjonalny ten wpis, jak na kogoś, komu coś jest obojętne.

Anonimowy pisze...

• Anka aka Eowyn


Nie znam się na Naruto, nie będę się na temat ewentualnych pozostałości z kanonu wypowiadać. Powiem tyle tylko, że to opko jest zabUjcze ortograficznie.

"ak się cieszę że znowu Cię widzę. Jak tam wasza trasa koncentrów [koncentratów?]" - a może koncernów?

• Hasz


Przyznaję bez bicia - nie rozróżniam facetów z tego opka. Toż oni nawet kolory mają identyczne.

Obstawiam, że aŁtorka nie ma więcej niż 12-13 lat - toteż optymistycznie zakładam, że niedługo zmądrzeje i sama będzie się z tego śmiać.

I tym optymistycznym akcentem kończę.

Niech. Bór. Będzie. Z Wami. Przy. Przedzieraniu się. Przez. Emocjonujące. Opisy.

• BillieTheKid


Boże mój Boże, czemuś mnie opuścił ? :O Dotychczas żadne opko bazujące na Naruto mi nie przeszkadzało... przy tym jednak czuję się moralnie zgwałcona. Co ona zrobiła z biedną Hinatą?
Jak to dobrze, że moje liceum było normalne i żadne dziwne Aniąły tam nie chodziły...
Czytając Wasze komentarze gazylion razy spadłam z krzesła. Żądam odszkodowania za wybite zęby!
Pozdrawiam i czekam na kolejną część,
Billie.

• Bużum


... ANIĄŁ?! To musiała być prowokacja, skoro rÓŻowy.

• Ophelia

Boże najzieleńszy... Naruto mnie dobiło po 5 odcinkach, mimo mojej chorobliwej wręcz miłości do anime. To opko zabiło, Ómarło, dobiło i czort jeden wie co jeszcze mi zrobiło po pierwszych kilku zdaniach. Haruno piosenkarką, Hinata zachowująca się jak pięciolatka, korytasze, spojżenia - to zdecydowanie ponad moje siły! Wielce podziwiam, że to przeczytaliście!

Pozdrawiam.

• jasza


>Średnia szkoła. Korytasz.

*Korytasz, korytasz, aż zakorytasz się na śmierć.
**To opko o hodowli świń-medalistek?

I już pierwszy Wasz wpis dał mi siłę do przebrnięcia reszty, choć łatwe to nie było. Bez tego groziłoby mi nagłe spudzianowienie.

Anonimowy pisze...

Sanae


Uwielbiam wasz blog. Przeczytałam już chyba wszystkie analizy, i nadal mi mało. Dopóki będziecie działać, będę czytać.

• Andrutowa


To opko jest straszliwe.
Naprawdę podziwiam za komentarze, bo według mnie to coś się komentuje samo.
Jestem w ciężkim szoku.
• Furia


Opko rzeźnia, takie jak to kiedyś były. :D
Najbardziej podobało mi się przeszczepienie sposobu myślenia autorki na wszystkich dookoła, no i te motory samobieżne. (Bo prawdziwi tru motocykliści mówią moto, bo motor to silnik.) Złe, piszczące, starsze dziewczyny.
Kwiku kwik!

• Resieku

*Mrącze i zakwicza*

Nie doczytałam tej analizy do końca... To było ponad moje siły! O Boru, dodaj mi ochoty i zdolności, aby ta nauka języka polskiego była dla mnie z pożytkiem doczesnym i wiecznym, howg!

• Ewa


Jestem dopiero przy "traktowaniu jak wiatr" i już się pogubiłam kto w kim kiedy zdążył się zakochać... Ale podoba mi się, poprzednie opko było jedynie żenujące, to jest śmieszne.

• Mała Ygrek


To tak wygląda liceum? Pacz, Pani, a ja dopiero co je skończyłam, a już tak się zmieniło!

"Wachała się. On to wychuł." Ómarło mnie do końca.

Pozdrawiam

Mała Ygrek

Anonimowy pisze...

Sineira


Mrątam cmokliwie.
Na nidz innego mje nie stadź.
• mikan


Na bora! piersi mi wyszli i umarli!
Masakra tępymi łyżeczkami to przy tym pikuś.
ołmajgad

• Ferhora


Ja, wierna fanka, która się nie wypowiada, ale czyta namiętnie, chciałam powiedzieć, że wydaje mi się, iż tym razem jakoś tak się nie postaraliście, bo z tekstu można było wyciągnąć o wiele więcej komentarzy :) Ale i tak się popłakałam więc nie było źle ^^

• Yawari

Dostałam piany z oczów. I to nie dlatego, że ałtorka na siłę dorabia do imidżu pfff... nie wiem co, bo to nawet charakter nie jest. Składnia rodem z apokalipsy, ortografia z przedszkola, a logika leży kwiczy i ma drgawki przedśmiertne.
Rispekt na dzielni za tą analizę murowany.

• Chelsea


A dajcie spokój.
To COŚ było tak trudne do przełknięcia jak Chrzest na koloniach.
Już pomijam ilość byków, składnię, logikę, mylenie liter i wszystko inne.
Fabuła do dupy. Miłości rodem z wczesnego gimnazjum, podoprawiane japońskimi imionami nie są kul, dżezi ani trendi.
Są fuj. Wywołują u mnie tylko chichot politowania. I ewentualnie nadzieję na zmądrzenie autorki. Głupią i złudną nadzieję zresztą.

• Chika


eeee, brak mi złuf, brak mi czegokolwiek . Pomijając już jej pisownię (po prze czytaniu tego dzieua czuje się super inteligentna czy wręcz genialna) to tego się nawet czytać nie da. To jest najbardziej mordercze opko jakie w życiu widziałam. Szczególnie że chwilę przed tym obejrzałam najnowszy odcinek naruto. Więc to coś umarło mnie czterokrotnie. Ale tak ogólnie, to po takiej analizie macie +200 do respektu. Pozdrawiam i życzę zdrowia, psychicznego

• Lukseja

Dżizas. Jak wyście to przeczytały? Przecież to jest opko, jakiego nie powstydziłaby się sama scarlet, królowa szitu. Panienki od Posępnego przy tym wysiadają. I tak, jesteście równie dobre jak PLUS:D O nie, ja tu jeszcze wrócę.

Albo nie. Ja tu jeżdże fródzeł.

• KlaŁn Szyderca


O żesz, Wróbelek Kurdemelek!

Jakbym nie wiedział, że głupota, to bym pomyślał że prowokacja.

To-to to już nawet opkiem się nie da nazwadź. Zastanawia mnie tylko, że przy tak okropnej ortografii, składni, logice i całej reszcie Ałtorka była w stanie wymrotać tego taką ilość. Toż to pisanie musiało ją boleć jak, za przeproszeniem, sraczka z drutu kolczastego!

• a.


Analizatornio - Szacun-san. Imiona mi się pokałapućkały już po pierwszym akapicie. Pokręcone to jak bonsai. Niech mnie ktoś pomrąta cmokliwie na dobranoc, bo nie ogarniam. ;-)