OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

piątek, 13 maja 2011

123. Głuche stado z nożami, czyli demonica nie odpuszcza! (2/2)


I ponownie witamy SzanPaństwa z Sanblair City, gdzie trójka przyjaciół mota się pomiędzy imprezami, lasem, menelami i zupełnie przygodną demonicą Zamarą. AŁtorka przestała atakować wykrzyknikami, stwierdziła bowiem, że czytających powali zapewne brak sensu i akcja tak pokręcona, że prędzej nauczylibyście się mandaryńskiego, niż zrozumieli, o co tak naprawdę chodzi.
Czarostwo czaruje, że robi cokolwiek, Starostwo stetryczało do reszty, a przyjaciele palą za sobą wszystkie lądy. Analizatorstwo padło i leży zemdlone.
Inżoj. Chociaż i tak wszysto zależy od mocy serca VampCore.


Analizują: Dzidka, Szprota, Mikan, Murazor.


Tym Czasem:
U Starszych robi się coraz głośniej....
Imprezują jak w latach młodości.

Wyrocznia wyczuwa wzmożoną aktywność mocy serca VampCore jednakże są to tylko przelotne impulsy i nawet nie idzie wykryć skąd one pochodzą..
Leniwa ta wyrocznia, jakby chciało jej się iść, to by wykryła.
Zaawansowana skleroza? Starsi i Czarostwo byli przy podziale mocy serca, ale już nikt nie pamięta gdzie zostało ukryte?
Skleroza, owszem, ale raczej ałtoreczkowa...

Zamara również odczuwała skutki impulsowania....
Prądem ją!
Lśniła tęczowo w takt tych impulsów.


Czuła się jakaś znerwicowania, a być może zagrożona... Ale, nawet tej sprytnej demonicy nie przyszło na myśl moc Serca VampCore...
Po Szkole:
Przyjaciele byli bardzo zmęczeni tymi bólami... łykali co się da...
Pszczoły, spinacze, żarówki...
Nie pogardzili większym krzesłem i przygodnym biurkiem.
Właściwie to od pewnego czasu wszyscy nazywali ich Pacmany.

Oczywiście Afa miał przy sobie cały asortyment....
(asortyment czego? wagony spinaczy z sobą nosił?)
(może chodzi o coś, co mężczyzna zawsze nosi ze sobą?)
Aparaturę? Wiecie, jak ten baca, co go skazali za pędzenie bimbru, bo miał w domu aparaturę, na co on ich poprosił, żeby za gwałt też go od razu skazali...

Jednakże bóle i tak powracały...
Przyjaciele mieli tego dnia wyjątkowego pecha....Wracając do domu zaczepili ich jacyś menele....
No, OK, może menele też wracali.

I po prostu chcieli ich okraść...
Żeby tylko!
- Cześć, jesteśmy menelami. Przygotujcie się, za chwilę was okradniemy.
- Nic skomplikowanego. Po prostu kradzież. Ogarniacie?

Przyjaciele uciekali ale udało jedynie im się dobiec do ślepego zaułka!
Afowelow złapał ataku astmy...
Ale wyjął inhalatorku, sztachnął się i mu przeszło.
Menele grzecznie poczekali, aż mu się polepszy.
Bębnili tylko niecierpliwie palcami o parapet. Na pewno jakiś był pod ręką. Jak trzeba zabębnić nerwowo palcami, parapet zawsze się znajdzie.

menelów było dużo (kurczę, od kiedy to menele występują stadnie, w zorganizowanych grupach?) a sami byli o głowę więksi od przyjaciół a także mieli przy sobie noże i scyzoryki...
E, to nie byli prawdziwi menele. Raz, że też nie wierzę w menele stadne, a dwa, że po co nóż, jak można utrącić szyjkę butelce i użyć tulipana?
I jeszcze jak wzrostem się dobrali. Pewnie mieli identyczne fryzury i uniformy z napisem "Menel Team".

Afa Olo i Kira jeszcze nigdy nie znaleźli się w takiej sytuacji.... Co teraz mają zrobić.? Krzyczeli i wołali o pomoc jednakże nikt nie usłyszał krzyków przyjaciół...
Poza menelami, rzecz jasna.
A skąd wiesz. Może to byli głusi (na błagania ofiar) menele.
Słuszałam, że od jagodzianki na kościach się ślepnie, może się i głuchnie?

Nawet nie w sposób sobie wyobrazić strachu jaki czuli przyjaciele...
Cała trójka chciała im dać wszystko co mają jednak ci tak się zapędzili że nie dość że chcieli wszystko od nich to jeszcze chcieli ich pobić kto wie co jeszcze by im chcieli zrobić...
Jak mawiała moja koleżanka z liceum: "Skoro już taki ma mnie zgwałcić, to niech gwałci, ale niech potem przez okno nie wyrzuca!"
Czyli nie menele, a zwykli bandyci. Zorganizowani w głuche stado z nożami.

Kiedy już przyjaciele byli przytłoczeni (tłok się zrobił z tych meneli) do muru i nie mieli gdzie uciec a menele otaczały ich z każdej strony przyjaciół znowu nawiedził potężny ból...
Coś mi tu nie gra. Menele otoczyli ich razem z tym murem, czy jak?!
Mieli aurę przedmigrenową, omamy i wydawało im się, że mur ich otoczył. Zdarza się.

Afa powiedział:
- Już nie wiem co jest gorsze! Ta zgraja czy ten okropny ból...
Na ból już wymyślono skuteczne lekarstwa, na zgraje bandytów chyba jednak nie bardzo.


Typki wytypowały że Afa i Olo pierwsi dostaną...
Grali w marynarza czy ciągnęli zapałki?
Ene, due, like, fake, torba, borba, ósme, smake...

Kiedy już się do nich zbliżali Afa odruchowo poruszył ręką i zasłonił się zamykając przy tym oczy....
...podkulił także ogon i zapiszczał bezradnie.

...i wtedy kiedy chłopak otworzył je zobaczył menelów z 20 metrów od nich... (przemieścili się jak jednolita, zwarta masa menelowa) Jak by coś ich odrzuciło...
Bo odrzuciło. Waszej domyślności pozostawię, co mogło się przydarzyć naszym odurzonym środkami przeciwbólowymi bohaterom w sytuacji ekstremalnego zagrożenia.

Co się stało? Owe typki ze strachem w oczach uciekli od przyjaciół prawie gubiąc przy tym własne buty...
A ból przyjaciół zniknął.
Afa przytulił Olo i razem [przytuleni] pobiegli do Kry która była zszokowana i rozpłakana...
Bo właśnie się dowiedziała, że na świętego Grzegorza musi iść do morza.
A wolała w góry, w studenckich traperach, kraciastej flaneli i ze Stachurą na uściech.

Afa pytał co się stało...
Złamała sobie paznokieć. No, bo to chyba nie przez ten napad, prawda?
Ależ skąd. Nie bierz, kochana K(i)ro, do siebie, że nas napadnięto, naprawdę.

Jedak Kira nie mogła wykrztusić z siebie ani słowa...
Po chwili kiedy się uspokoiła powiedziała że kiedy już mieli Afe i Olo zbić wtedy coś jak by ich odrzuciło jak by bomba czy coś...
Bardzo odkrywcze.
No i? Zdaje się, że macie supernaturalne moce, nie powinniście być przyzwyczajeni?

We trójkę zastanawiali się co się mogło stać...
Byli tak przerażeni że nawet już o tym nie myśleli..
O tym, że byli przerażeni?
Ciutnie Scarlett O'Hara - "pomyślę o tym jutro".
Nie zaprzątajcie tym sobie ślicznych główek, kochani.

cieszyli się że sobie poszli a im samym nic się nie stało. Przysięgli sobie że nikomu o tym nie powiedzą nawet rodzicom bo wtedy to już nigdzie by ich samych nie puścili....
Zwłaszcza rodzicom. Zwłaszcza.
Na miejscu rodziców postarałabym się, żeby to meneli już nigdzie nie wypuścili.

U Starostwa [powiatowego]:
Burgundia wyczuła olbrzymi naskok mocy Serca...
Podskok, naskok, dwuskok, trójskok...
Cholerna tachykardia.
I telemark.

Zarówno potwierdziło to Pradawne źródło opatrzności.... To przez to źródło Starsi i Wielkie Czarostwo obserwują ludzi oraz cały świat... Lecz to źródło czasami samo pokazuje pewne rzeczy....
Lepiej nie pytajcie, jakie.
W każdym razie - na pewno 18+.
Samo obserwujące źródło nieodparcie kojarzy mi się z Gorejącą Wulwą Saurona.

Nie było wątpliwości Serce VampCore właśnie się przebudziło jego moc zaczęła aktywować... Jednakże nikt nie wiedział gdzie i u kogo moc zaczęła ewoluować....
To chyba był cud borski, że Czarostwo, Starostwo i Starsi (instytucje się mnożą jak króliki) wygrali wojnę z demonami.
Może, jak to w czasie wojny, przetrzebiło im warstwę inteligencką.


***
Objawienie cz 2
Nastolatkowie nie potrafili zasnąć po tym co ich spotkało...
Bali się gdzie kolwiek ruszyć! To dla nich była olbrzymia trauma i zastanawiał ich fakt dlaczego owi napastnicy uciekli od nich w takim pędzie i dla czego znaleźli się tak daleko od nich...
Uciekli, bo się znaleźli, a się znaleźli bo ich odrzuciło.

I znowu szkoła... monotonia ucznia...
Kira opowiedziała swoim przyjaciołom o pewnym wydarzeniu który miał miejsce dziś rano...
Jak wygląda taki wydarzeń?
Ma miejsce wyłącznie w godzinach porannych.

Dziewczyna zamiast obudzić się u siebie w pokoju to obudziła się w składziku na miotły...
I z blizną w kształcie błyskawicy.

[Towarzystwo wybiera się pod namioty, mają problem z rozpaleniem ogniska.]
Ponieważ nikt nie wziął zapalniczki jedyne co mieli to zapałki a na domiar tego wiało!
Jaka to musi być ogromna trauma, rozpalać ognisko zapałkami!
Jed-ną za-pał-ką! (i jedną butelką benzyny)

Zimno było kiełbaski czekały tanie wino otwarte a ogniska nie ma...
Wypiliby wino, to i zimne kiełbaski by nie przeszkadzały, ani brak ogniska. Świat od razu stałby się lepszy.
A jeśli wino byłoby naprawdę tanie, mogłoby im się wręcz zdawać, że ognisko jednak jest.

Olo ze złości zaczęła wrzeszczeć została jej ostatnia zapałka..
I wtedy powstał jeden wielki wybuch!
I tak, drogie dzieci, powstał nasz Wszechświat.
Bo Olo rozdarła papę? Ja pierdziu, jaki kreacjonizm.
Kto w sumie wie, do jakich scen dochodziło przy stwarzaniu Wszechświata? Może Stwórcy też została tylko jedna zapałka.
A to widać, jak się spojrzy na ten świat.
Albo Kosmicznemu Jaszczurowi z innej galaktyki. Nie wiadomo.


Afa nie widział jak Kira zniknęła nikt nie wiedział co się stało z namiotem dlaczego w ogóle ruszył z miejsca jedyne co wszyscy widzieli to Olo desperacko próbującą rozpalić ognisko i wielki wybuch...
Afa:
- Czy dolewała któraś z was czegoś łatwopalnego do ogniska?
Dziewczyny zaprzeczyły...
- Może tanie wino? Zasugerowała Kira...
- Nie to nie wino...w nim sama siara jest i nic łatwopalnego. Powiedział Afowelov a Olo przyznała mu rację
A kochana, dobra siareczka to nie jest łatwopalna, moi drodzy?
A czego ty się po boCHaterach spodziewasz. Afa to nie Kirk, prochu nie wymyśli.
Może to i lepiej, skoro i bez prochu osiągają takie efekty...

(...)
U starszych:
Rozległ się wielki ryk...To był krzyk Burgundii a pradawne jezioro opatrzności
To źródło już zdążyło stać się jeziorem. No proszę.
AŁtorka sama za tym nie nadąża. A woda się leje.
A ryk się rozlega.

wystąpiło ze studzienki...
Kanalizacyjnej. Po prostu ją wybiło.
Wystąp wodo ze studzienki,
gdy pradawne brzęczą jęki,
zalej Kirę, co wybucha,
Oraz Afę, jej tró druha.

Burgundia widziała trzech młodych ludzi na łonie [hmm?] natury [eee, tam...]...
ich siła życia jest ogromna...
Skaczą po drzewach, wieszają się na gałęziach i świecą w ciemnościach.
Oraz bardzo zdrowo błyszczą im łuski.

Burgundia to jasnowidz i medium przez swoje wizje często leży na łożu
No, patrzcie państwo, ja tez bywa ze leżę na łożu, ale to nie przez żadne wizje.
Ja się wręcz upieram, że najpierw się pokładam, a dopiero potem mam wizje.

lub przykuta jest do tronu oczy jej białym kolorem są pokryte...
Lub przykuta jest do tronu
na jej oczach bielmo zgonu.

Biały lakierek kładzie na oczko, co ranek.

Nie było teraz cienia wątpliwości Wielkie Czarostwo i Starsi znaleźli tych których tak szukali.... Teraz na głowie mają jeszcze większy problem... jak wyjaśnić młodym ludziom fakt iż to oni w sobie mają magiczną moc? Jak powiedzieć to całkiem nieświadomym młodym ludziom, którzy nie mają pojęcia że istnieje takie coś jak magia?
E, myślenie o magii przychodzi dość naturalnie. Przeważnie trudniej ludziom wytłumaczyć, że nie istnieje takie coś jak magia.

Jak mają teraz do tego podjeść?
Tłusto a niezdrowo proponuję.
A może dojść do wniosku, że jedna demonica uczyni mniej szkody, niż trójka magicznych gnojków, i dać sobie spokój?
To nie Czarostwo, a Sieroctwo.

Czasu jest nie zbyt wiele.......
Wystarczyło go na 7 kropek.

***
Objawienie ostatnia część
No to przyjaciele się doigrali... Nieźle ich przewiało podczas ich wypadu pod namioty...
Gdziekolwiek się nie ruszą z domów, zaraz jakieś przykre konsekwencje.

 Olo trawiła gorączka Afa miał potężne nerwobóle i nie mógł nawet się ruszać a Kira złapała okropny katar i kichała jak oszalała.Okłady z lodu nic nie skutkowały...na czole Olo wręcz parowały.. Gorączka wzrastała do 40 stopni...Afa ruszać się nie mógł karmić musiała go mama a Kira tonęła w usmarkanych chusteczkach....No to jedyna myśl która ich pocieszała to ta że odpoczną od szkoły!
No, w takim stanie to odpoczynek, że ho ho.
Wolą umrzeć niż pójść na lekcje!

U Kiry:
Gdzie by Kira się nie znalazła zawsze kichała... kiedy jej rodzina słyszała głośne kichanie to już było wiadome idzie Kira!Dziewczyna siedziała w swoim pokoju przy komputerze, strasznie jej się nudziło. Pisała na Fecebook'u kiedy to czuła że idzie wielkie kichnięcie. Zamachnęła się, zamknęła oczy i kichnęła po czym
zobaczyła, że trzyma w ręku swoją wątrobę.
I kliknęła "share"...
Polubił H. Lecter.

otworzyła oczy swe i znalazła się w składziku na miotły i środki czystości. Z wielkim gilem wystającym z nosa zastanawiała się jak się tu znalazła.. kiedy wychodziła ze składzika mama ją zaczepiła i pytała co ona tam robiła.. Kira szybko wzięła jakiś środek do czyszczenia i powiedziała szybko że musi odkurzyć biurko - Czym córeczko? Środkiem do dezynfekcji WC? Powiedziała mama po czym dała jej właściwy środek do czyszczenia mebli..
Element Komiczny?
Oczywiście. Bez gila to nie byłoby to.

U Afy:
Chłopak leżał w łóżku jak trup... Mógł się poruszać ale nie za gwałtownie i nie za szybko..
Jak to trup.
Prawie jak Tomek Sawyer, który: "Wypuścił strzałę, padł na wznak i byłby umarł, gdyby nie trafił na pokrzywy i nie zerwał się na równe nogi, zbyt żywo jak na trupa."


Chłopak próbował wstać ale wszystko go bolało.. mimo swojego młodego wieku Afa czuł się jak emeryt...
... ale tylko mundurowy!
Rozumiem, że w dniu przejścia na emeryturę ubędzie mi zdrowia, sił i chęci do życia? W sumie, jak zobaczę przelew na koncie, to wszystkiego mi się odechce.

Udało jakoś mu się do czołgać do telefonu i najpierw zadzwonił do Olo potem do Kiry....
Aha, na gadanie przez telefon to już miał siłę.

Chłopak zaproponował spotkanie u niego w domu bo rodzice i tak są na zakupach, a rodzice Olo w pracy i tak samo z Kirą...
"Rodzice w pracy" i "rodzice na zakupach" to - jak widać - wielka różnica.
Ważne, że nieobecni. Jak na obłożnie chorych trochę ich rozpiera energia.

Spotkanie:
Kichająca Kira bardzo rozśmieszała Afe i Olo za to Kire i Afe rozśmieszał fakt że Olo cały czas pije wodę i przyniosła ze sobą 3 butelki wody. Za to Najśmieszniejszy był Afa z tymi swoimi nerwobólami....
Ha, ha, ha! Rechu-rechu! Ojoj, brzuch mnie boli! A nie, to nerw.
O, patrzajta, jak go skręciło! Aż zsiniał! Ahaha!
Mają poczucie humoru jak w czeskiej czarnej komedii.
Poczucie czego?

Przyjaciel opowiedział dziewczyną
Nasadził sobie na palce jak pacynkę i emitował głos z brzucha.
Szproto! Bo mi się kojarzy!

...co mu się przytrafiło potem Kira jak by zamarła i powiedziała co jej się przydarzyło, a potem Olo dopowiedziała o swoim dziwnym wydarzeniu! Jedno nie chciało wierzyć drugiemu..
Kurcze, ile was łączy! Składziki na miotły! (srsly, people, kto z was ma składzik na miotły?)
Już wiem. Mama Kiry jest dozorczynią. Znaczy gospodarzem domu.

Najpierw ogarnął ich śmiech a potem lekkie przerażenie..
A to co się stało później trzem przyjaciołom sprawia że aż się jeży na głowie [nie można doliczyć]!

Kiedy oni tak siedzieli i wyjaśnić to chcieli
wtem wszyscy osłupieli i głupie miny mieli,
bowiem duch w pościeli się zjawił w ich celi
i aż do niedzieli wraz z nim chórem pieli.


wtem
!!!
pojawił się znowu okropny ból głowy u trzech przyjaciół..
-Czy wy też to czujecie? Zapytał Afa widząc miny swoich przyjaciółek! -Boli mnie głowa Afa. Powiedziała Kira po czym Olo również stwierdziła iż ją też boli.. Nagle ból ten wzmożonym stał się.. - rzekł Mistrz Yoda. Przyjaciele zaczęli pojękiwać z bólu.. Czuli się jak na najgorszym kacu życia!
Ech, żeby każdy kac sprowadzał się tylko do migreny.
Słusznie prawicie, Szproto.
Trzeba było nie palić tego zioła.

W tym momencie butelka wody którą trzymała Olo zaczęła się topić a woda w niej będąca bulgotać..
A przedmioty w pokoju Afy będące zaczęły drgać...Kira zaczęła mrugać jak żarówka raz była a raz jej nie było..
Znaczy co, żarówki podczas mrugania znikają?!
Jak im się skończy energia.
Ale tak całkiem-całkiem?
Dla wyjaśnienia sprawy - anegdotka: Wypracowanie z "przyrody" dziewczynki z klasy bodajże piątej, sprzed około 12 lat: "U mnie w domu świeciła żarówka. Potem już nie chciała świecić. Widocznie skończyła jej się energia!"

Nagle przyjaciół tych coś od siebie odrzuciło.. Ból zniknął i choroby ich też ,Kira zniknęła gdzież ona jest?
Głos Kiry z piwnicy dobiegał skąd ona tam się wzięła..?
Widać podczas budowy dom podpiwniczono.
Jest jakaś odmiana, wreszcie nie schowek na miotły.

Ciężki orzech do zgryzienia...
U starszych spokój pewna wieść zakłuciła... Wieść o tym że potężna siła właśnie się odrodziła...
Starszym spokój zakłóciła
ta wieść, że potężna siła
dziś się właśnie obudziła,
co to wredna jest jak kiła.
Więc wyrocznia obwieściła,
jęcząc jak grająca piła,
gdy na alarm w dzwony biła,
że ta sprawa nie jest miła.

Serce VampCore dało o sobie znać.. O, mać! Trza wiać! Będą lać! Starsi wiedzą już kto jego podzieloną siłę ma! Może ty, może ty, może jednak ja?
Ciężki orzech czeka ich do zgryzienia bo są to młodzi ludzie i jak im wytłumaczyć te wszystkie zdarzenia?..
Spróbują zaklęcia owego zaklęcia..
A potem zaklęcia zaklęcia zaklęcia.
I pojadą do Baden Baden Baden.
Ważne rzeczy trzy razy. Chytry dwa razy traci.

Zaklęcie to przywołuje Wiedźmy stąd będą wiedzieli z kim mają do czynienia...
Jesuuuu, jak ja mam już dość tych intryg i wyszukanych pomysłów! Idźcie, sprzedajcie im wiedzę i róbcie coś w końcu!

Na miejsce przywołania wybiorą te w którym miały miejsce najczęstsze porwania..
Może przywołanych tez porwą, a co!

Akurat miejsce było też tym o którym opowiadały Burgundii sny a także odkryto najczęstszą aktywność mocy Serca...
To ostatnie zdanie to jeszcze poezyja czy już nie?
Ja już nic nie wiem. Boli mnie głowa. Coś mnie odrzuca.
I zostają po tobie tylko dymiące buty.

U przyjaciół:
Niestety nie udało im się porozmawiać na temat tego co im się wydarzyło. Ledwo Afa wypuścił Kirę z piwnicy to znowu musiał ją tam wsadzić razem z Olo bo słyszał jak rodzice jego już są na podjeździe..
Wsadził ich do piwnicy i dostarczył zabawki.
Znowu zabawy w piwnicy? Ziew.

Nie dość że Olo i Kira były zszokowane i przerażone tym zajściem to da dodatek musiały przeciskać się przez małe okienko w piwnicy by wyjść.. Nawet żadne z przyjaciół nie zauważyło że nic ich nie boli i nic im nie jest...
Nieźle rozkojarzeni. Albo ałtoreczka nigdy nie miała porządnej migreny.

U Zamary:
Zamara już przygotowaną była.. Stworzyła wspaniałą Armię demonów a jej chytre plany były już gotowe...
Stworzyła armię bojowych robotów!
Plany pyrkały wesoło w kociołku.
Chytrze mrugając oczkami w dekokcie.

W ostatniej chwili doniesiono jej że Starsi znaleźli następców Wiedźm...tak po za tym to szczegółów nie znała...
Taka potężna Zamara i takich dodupnych ma wywiadowców? Łeeee.
Jakie Starostwo, taki demon.

Cała trójca czuła się wyśmienicie dopiero kiedy każde było u siebie w domu to zauważyło że nie jest chore, wręcz przeciwnie wszyscy się czuli jak nowo narodzeni..
To znaczy raziło ich światło oraz mieli trudności z oddychaniem i kontrolowaniem defekacji?
A gdy chwytał ich głód, to wrzeszczeli jak opętani.

Kira z nią było najgorzej psychicznie bo ona w dalszym ciągu nie umiała dojść do tego jak mogła zmienić swoje położenie w tak szybkim krótkim czasie. Do cholery dlaczego piwnica Afy?! Ja chcę mój schowek na miotły!
Zbliżała się noc......
W PIWNICY.

Afowelov obudził się i odczuł nagłą potrzebę wyjścia...
Za dużo piwa.
Albo za mało.
Albo mu się fajki skończyły.

Czuł się jak zahipnotyzowany. Wyszedł po cichu niczym kot w piżamie
Podejrzewam, ze kot w piżamie może narobić niezłego rabanu.
Owszem, zwłaszcza kiedy łepek wsadzi w rękaw. Miota się wtedy, że!...

nie ubierając niczego na siebie idąc na boso...
Jauć. Szyszunia.

Chłopak podążał w stronę wielkiego starego lasu i po drodze napotkał idącą Olo po czym wyłaniającą się z krzaków Kirę..
- Skończyłaś?
- Tak, uważaj, żeby nie wdepnąć.


Wszyscy byli w piżamach wszyscy na bosaka...
Ktoś przyniósł kubeł popcornu, ktoś wiaderko lodów, ot pidżama party jak co weekend.

Nawet nie pytali siebie co tutaj robią po prostu szli w głąb lasu niczym ćmy do światła..
Nagle ich oczom ukazało się 3 ludzi...
Ich obecność sprawiła że cała trójca się przebudziła...
 A echo powtarzało -iłaa, -iłaa!
Skąd ja ci Iła w lesie wezmę.

- Ale mnie nie obchodzi co wy tu robicie...jestem ciekaw co my tu robimy? Zapytał Afa drżącym głosem...
Mnie zaś ciekawi, gdzie podział się sens w tej wypowiedzi.
Wsiadł na Iła i odleciał..

Jasmine:
- Wy przywiedliście nas a my was zaklęciem przywołali w ten oto las...
...krzyży.
- Jak tu dziwnie.
- To żwirowisko, muhaha.

To właśnie jedna ze starszych...
Tajny Plan Starszych i W.Czarostwa głosił...
Że trzech Starszych zstąpią ze swego królestwa by pod postacią zwykłych ludzi otworzyć niepozorny obóz rekreacyjno-sportowy by w nim obserwować młodych ludzi..
Sprawdzić ich psychikę a także zbadać czy ci młodzi ludzie posiadają w swych duszach i sercach ukrytą moc serca...
I tak bez lipnego obozu to nie da rady, proszę W. Czarostwa?
No, nie da. Muszą stwarzać pozory, że coś robią.
W polityce daleko by zaszli.

Burgudnia doradziła im by obóz zaproponowano w tym miejscu w którym najwięcej porwań było a także gdzie to się zaczęło...i tak trafiło się na Sanblair City...
Jaka moc Serca? O co chodzi?
Też wreszcie chiałabym się dowiedzieć.
Dobrze widzi się tylko sercem, Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Też mi odkrycie.

Demonica wyczuwała w Sanblair City 3 młodych ludzi... Byli oni na dodatek sami... dla Zamary kolejne 3 ofiary
Czary mary dla Zamary trzy ofiary walą w gary
przywdziewają już cud-tiary, wietrząc swoje zakamary.

do kolekcji...
lub do sekcji w ramach lekcji po prelekcji.

Demonica udała się do Lasu i zastała Starszych...
Najpierw wdała się z nimi w złowieszczą pogawędkę
Złowieszcza pogawędka... Rewelacyjne zestawienie, trzeba będzie wykorzystać! *notuje*
- Ale z was stare dziady!
- Ale z ciebie ciotka-klotka!
- Macie zmarchy!
- A ty posiwiałaś!


po czym zaatakowała  ich... Starsi zaczęli z nią walczyć
Nie, nie wycięliśmy opisu walki, po prostu go nie ma. A wreszcie coś zaczęło się dziać, ech.

Przyjaciele byli już tuż tuż od opuszczenia lasu.
Gramatyka ałtoreczki była tuż tuż obok polskiej.
Już była w ogródku, już witała się z gąską.
A to nie jeż był w ogródku?!


Kiedy to wszyscy poczuli się bardzo słabo..
Olo, Afa i Kira padli niczym uśpiona zwierzyna.. Opadając lekko na liście...
Wręcz lekko szybując jak foliowa torebka na wietrze.

Zamara była znudzona walką ze Starszymi.
Rozpyliła się niczym dmuchnięty wiatrem piasek..
Potem przez tydzień jej podwładni zbierali ją do kupy.
A Olo, Afa i Kira spali w najlepsze dalej.
Baśń o Piaskowym Dziadku nabiera innego znaczenia.
To raczej była piaskowa babka.

***
[Na drugi dzień, jak gdyby nigdy nic, towarzystwo udaje się na imprezkę. [Był piątek?] [W tym wieku dzień tygodnia nie ma takiego znaczenia] [Chyba że nazywasz się Black.] [We we we so excited] Orientują się, że zgubili amulety przyjaźni i wracają do lasu, aby je odszukać. Po raz kolejny ukazuje im się Jasmine, która przekonuje naszych boChaterów, że oto zostali wybrani.]
Po drodze przerażeni dyskutowali na temat tego co ich spotkało. Nie mogli uwierzyć w to co usłyszeli.
Ci młodzi ludzie nie mieli pojęcia że Magia tak naprawdę istnieje... Myśleli że tak tylko jest w filmach a naprawdę tak nie jest.
Myśleli, że myśleli, że to, czego nie ma, jest, ale w filmach, a tak poza tym to nie ma. Tak?

Wszyscy z resztą nie zastanawiali się nad tym.
Niby myśleli - a nie myśleli.
Oj, bo mają ważniejsze sprawy na głowie. Imprezy dawno nie było.

Za dużo rzeczy jak na tak młodych ludzi
Jakbym słyszał swoich studentów wyjaśniających, dlaczego nie nauczyli się na kolokwium.
Okropne z nich mimozy. W szkole ledwie zipią, na obozie lepiej nie mówić, a świadomość istnienia magii w ogóle wyłączyła im mózgi.
Aż dziw, że potrafią mówić i chodzić jednocześnie.
***

Czegoś koniec...Nowego początek cz2
Niedziela rano:
Afa obudził się i od razu pierwsza myśl jaką miał to ta, że spotkało ich coś wyjątkowego a zarazem przerażającego..
Ja też miewam takie myśli! Zwłaszcza gdy w chwilę potem spojrzę w lustro.

Chłopak wszedł do łazienki przyglądał się w lustrze i śmiał się do własnego odbicia mówiąc -Jestem Wiedźmą..Niesłychane..
Po czym zdjął piżamę i dodał: Hm, może jednak wiedźminem?
Poznał po siatce blizn, jak rozumiem?

Skoro jest jakąś tam Wiedźmą to musi mieć moc. Jednakże nie wiedział jaką.
Te tajemnicze odrzuty, wybuchy... Eeee, jakoś nic mi nie mówią.
Każdego czasem odrzuci lub wybuchnie, zwłaszcza w wieku dorastania.

W telewizji akurat leciał film X-men..Patrząc na niego chłopak zastanawiał się czy on będzie miał chociażby którąś z mocy bohaterów tego filmu, albo myślał że skoro jest Wiedźmą to będzie umiał rozmawiać ze zwierzętami.
Dziwne. Na jego miejscu myślałbym raczej o lataniu, łażeniu po ścianach, nadludzkiej sile i takich tam.
W przypadku rozmowy ze zwierzętami, wystarczy wydać odgłos paszczą. Ot i wsio.
Albo po prostu nakarmić.

[Zjawia się reszta towarzystwa. Z zagrychą.]

I Afowelovi przypomniały się ich dziwne zdarzenia.
Kiedy to on był chory przedmioty w jego pokoju wirowały
Olo topiła butelki a Kira teleportowała się jak jakiś Power Rengers.
- Może to są nasze moce? Zagadną chłopak.
Nieeee, no coś ty. Przecież to całkiem normalne jest.
*myśli* Topienie butelek to jakaś szczególna umiejętność? Pełno tego na dnie jezior i stawów... Za to chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej o, skwitowanej tu jednym zdaniem, teleportacji Kiry.
No, a ten przeskok do piwnicy? I nie mówcie mi, że podłoga była spróchniała!

- Może tak..ale nie próbowaliście chyba rozmawiać ze zwierzętami? Powiedziała Kira...
Obsesja jakaś?

Niestety każde z przyjaciół tego próbowało..lecz bez skutku.
Koty chowały się pod samochody, psy zaczynały przeciągle wyć, a chomiki doznawały wytrzeszczu i zaczynały intensywniej niż zwykle biegać w kołowrotkach.

Nagle odtwarzacz DVD się zaciął i spowodował okropny dźwięk co wystraszyło przyjaciół..
Olo kiedy się wystraszyła spaliła gazetę telewizyjną
Mnie się to czasami też zdarza... ale ten program jest tak beznadziejny, że nie ma się co dziwić.
Ale felietony na początku czasem dają się czytać.
Mnie czasem już sam tytuł podpala.

Afa kiedy się wystraszył odepchnął stół nie używając rąk, a Kira znalazła się w pokoju Afy..
"Cieniasy" - pomyślał odtwarzacz.
Strach pomyśleć, co by było przy strzelającym tłumiku.

(...)
***
[W szkole...]
Tym czasem chłopak nadal bawił się ołówkiem i skupiał się nad nim. Wolał to niż niezrozumiałe lekcje matmy..
I nagle coś się stało... Ołówek stanął na rysiku i powoli się kręcił.
To już wiem, czemu niektórzy studenci na zajęciach często bezrozumnie wpatrują się w jakiś nieistotny przedmiot.
Odkrywają w sobie moc.
Sterowania ołówkami.

Afa wyłupił oczy ze zdziwienia
jeśli sobie, to głupota. Jeśli komuś, to bezczelność.
Wyłupił i zrozumiał, że się wygłupił.

 i nagle zawołała go pani z matematyki i wtem ołówek się najnormalniej przewrócił.
- Afowelov Grayheart (Grejhard) jak brzmi Twierdzenie Tallesa?
Chłopaka zamurowało. Totalnie nie wiedział co to Talles...
Wikipedia zna dwóch Tallesów i obaj są brazylijskimi piłkarzami. O żadnym z nich nie wiadomo, by miał jakieś twierdzenie.
Totalnie Talles uber alles!

- A co? To figura geometryczna i jej twierdzenie?
Twierdzenie Talesa i figura geometryczna! *uspokaja rozszlochanego, trzęsącego się Pitagorasa: - No ććć, napij się meliski.*
Witki mi opadły.
A mnie się cycki podniosły z oburzenia.

Afa wyszedł na głupka...Przez te całe wydarzenia zupełnie zapomniał przygotować się do szkoły. Oczywiście chłopak dostał niedostateczny!
No coś takiego!

***
Powakacyjne spotkanie
Czy tylko ja przeczytałem "prowokacyjne"? Chyba pada mi na oczy...
Ja także. I już zaczęłam się zastanawiać, na czym miała polegać prowokacja. Podstawieni szpiedzy? Uwodzicielskie agentki?
Nie dowiecie się. Plany Czarostwa i Starszych są tak przebiegłe i tak tajne, że oni sami nawet ich nie znają.
Przyjaciele niestety nie spędzili razem wakacji a także nie mogli razem trenować swoich zdolności, musieli zachowywać się normalnie a po za tym sami nie wiedzieli jak mają podejść do treningów.
Literatura przedmiotu wspomina coś o aktach skupionej woli względem szopki, możliwie najbrzydszej, by w razie czego nie było żal.

Przyczyny osobnych wakacji przyjacół:
Ich rodzice za wykręty które im narobili swoje dzieci postanowili wyjechać na własne wakacje
Wielkie Czarostwo nie miało tu nic do powiedzenia i zostało odstawione na boczny tor.
Oj tam. Znów będą się zastanawiać co z tym fantem zrobić.

Afowelov był z rodziną w Egipcie, Olo odwiedziła dalszą rodzinę na Ukrainie a Kira wyjechała do Irlandi do swojej starszej siostry...
A do Sianożętów to nie łaska?
Może jeszcze na żniwa, co? Jak oni tacy słabosilni, kłosa by nie podnieśli bez zadyszki.
Ty się tej ale znasz, Sianożęty są nad morzem i tam się na kolonie z Poznania jeździ(ło).
U nas na prowincji na kolonie wysyłano do Międzyzdrojów, w których nie było żadnych zdrojów. Nazwy miejscowości są takie zdradzieckie.

Wrażenia:
Afa miał dość widoku pisanku.
To on tam na Wilekanocu pojechał?
A w Kairze nie mógł ich obejrzeć w jakimś muzeum? Tak tylko pytam...

Podczas wakacji w Egipcie ten piasek we wszystko właził nawet w tyłek, za to morze Czerwone go zachwyciło
I nie właziło.
Bo wpłynęło.
I się rozstąpiło.

Kira bogu dziękuje że widzi słońce w Irlandii non stop +21 stopni Celsjusza i padało i padało.
Nie przesadzajmy, opady ciągłe w Irlandii to rzadkość. Przelotne - owszem.

Olo natomiast świetnie bawiła się na Ukrainie...
Hej, hej, hej, sokoły...

Aktywne moce w Irlandii:
Kira razem ze swoją starszą siostrą spacerowała w lesie.
Przechodziły wspólnie na wielkim śliskim pniu. Nagle Kira rozjechała się o mech co gorsza nie wpadła do rzeki lecz znalazła się w jakiejś jaskini..
Mój boru, co to za las?! Pień leży pomiędzy rzeką a jaskinią?
Jeżeli i rzeka, i jaskinia są w lesie, to dlaczego nie może sobie leżeć?
I one oczywiście MUSIAŁY tamtędy iść?
Musiały. Imperatyw narracyjny.

Siostra szukała Kiry cały dzień a sama Kira wołała o pomoc...
Wnioskuję, że jaskinia była dźwiękochłonna, albo cholernie głęboka.
Albo siostra jest cholernie tępa, skoro Kira zniknęła prawie na jej oczach, a ta jej nie mogła znaleźć.
Zamyśliła się.

 Zbliżała się zimna noc, dziewczyna myślała że już nikt jej nie znajdzie kiedy to nagle zauważyła że w kieszeni ma wyłączony telefon...
Telefon musiał się nagle zmaterializować w jej kieszeni, za przyczyną tajemnych mocy. Bo nie wierzę, że krzyczała pół dnia, nie pomyślawszy o telefonie. Dobrze myślę, prawda? Prawda?!
Prawda, prawda... *głaszcze*

Natychmiast go wzięła włączyła
Mod silnie dokonany: "wzięła włączyła", "wziął i umarł".

i zadzwoniła do siostry na szczęście cała ta historia skończyła się lekkim przeziębieniem Kiry...
I napięcie szlag trafił.

Dziewczynę znalazł leśniczy.
Bo siostra Kiry szukała jej w całkiem innym lesie.
Do tego nosiła czerwony kapturek i targała z sobą dziwny, wypakowany zeschniętym ciastem koszyk.

Mężczyzna polował na dzikie świnie które wyżerały jego drób, kiedy to nagle usłyszał krzyki na pierwszym miejscu pomyślał że jakiś Kojot jest w pobliżu bądź jakieś inne zwierze jest ranne...
Dzikie świnie wyżerały drób, a kojot okazał się dziewczyną. Baran się rozindyczył, a indyk zbaraniał.
Kojot w Irlandii??? Nic dziwnego, że nikt dziewczyny nie słyszał. Jaskinia sięgała aż do Ameryki Północnej.

Ogień i iksry na Ukrainie:
Ledwo przywykliśmy do iksDe, a tu już mamy iksRy.
Srsly?
Kewl!

Babcia Olo chciała nauczyć dziewczynę tradycyjnej kuchni ukraińskiej.
Bierze się nic i obkleja dokładnie pielmieniem, wtedy są bardziej puszyste.

Olo z wielkim zaangażowaniem pomagała babci w przygotowywaniu potraw na kolację.. Babcia wstawiła ciasto i pieczeń do piekarników po czym zostawiła Olo całkiem samą na parę chwil.
Jak wiadomo, Olo i parę chwil równa się katastrofa.

Dziewczyna z dumą patrzyła na swoje dzieło jakim była przygotowana kolacja dla całej rodziny. Nagle usłyszała dziwne piszczenie z piekarników babci...
JA PIERDZIU, BABA JAGA.
Ale nowoczesna!

Dziewczyna próbowała otworzyć jeden z nich lecz zatrzasnął się. Olo zaczęła się stresować po czym spojrzała na ulatniający się dym z piekarnika...  Spanikowała... w stresie dotykała wszystkiego i chciała opanować sytuację jednak wszystko co dotykała albo płonęło albo robiło się bardzo gorące...
Trochę słabe te moce, nie mogłaby to zamieniać w złoto?

Kiedy Babcia Olo weszła do kuchni jej oczom ukazała się przepalona cała kuchnia z dziewczyną która mocowała się z drzwiami piekarnika.
Moc tego Elementu Komicznego mnie przerasta.
Przepalona cała kuchnia z dziewczyną, znaczy ona mocowała się z tymi drzwiczkami piekarnika od wewnątrz?
Tak. Babcia była z TYCH. No wiesz.

Dziewczyna zauważyła przycisk i go nacisnęła i piekarnik sam się otworzył.. Nagle okazało się że piekarniki są dość nowoczesne i mają specjalny przycisk blokujące drzwi przed niechcianym otworzeniem a same drzwi automatycznie się otwierają...
No a mysleliście, czytelnicy, że na Ukrainie tylko kurne chaty? To się, kurczę, myliliście!
No, babcia wymiata! Pewnie jeszcze motor tankuje! KLIK!

Zawstydzona dziewczyna bała się spojrzeć w oczy swojej Babki...
Jeszcze tego mało by było gdyby Olo nie wysadziła namiotu w którym były fajerwerki na festyn.
Przyjaciel dziewczyny zaprosił ją do namiotu by pokazać jej dzieło pirotechników kiedy to nagle zaczęli się całować.
Pirotechnicy?!
No to się nie dziwię, że potem samo wybuchło.
Mnie wyszło, że całował się przyjaciel dziewczyny z dziełem pirotechników. Mieszanka też dość wybuchowa.
Mogło być gorzej, gdyby doszło do penetracji.

Olo nieświadomie położyła dłoń na panelu odpalającym lądy.. Podczas podniecenia ręce dziewczyny odpaliły wszystkie lądy...
Lądy i morza.
Długo, długo wpatrywałam się w powyższy akapit. Ona odpaliła ląd, tak? Tak go odpaliła, że poruszyła lontolud?
I tak jedna baba, w chwili podniecenia, wystrzeliła nas wszystkich w kosmos.
No, takie orgazmy to ja rozumiem!
Komandorze Mikan, mijamy Plutona, proszę włączyć napęd warp.

Uciekając z przyjacielem zostawiła za swoimi plecami buchający fajerwerkami płonący namiot...
... i rozchwierutane kontynenty.
I lontolud.

Teraz powrót do szkoły. Przyjaciele są w wielkim strachu bo boją się że podczas niewinnej lekcji stanie się coś ogromnie niebezpiecznego.
Przyjaciele wiedzą teraz że są zagrożeniem dla samych siebie
Raczej dla innych, ale niech tam, to sobki takie, tylko o siebie się martwią.
Te wszystkie historyjki, które dzieciakom się przydarzyły, mają świadczyć o tym, że posiadają oni wielkie tajemne moce? A może jednak o tym, że są fajtłapami, które mają dwie lewe ręce i nogi im się plączą?


***

Pierwszy dzień w szkole
Przyjaciele są w ostatniej klasie gimnazjum ze względu na ich przygody nie poszli na rozpoczęcie roku szkolnego...
Gimnazjum... A, przepraszam, że tak spytam, w jakim właściwie kraju dzieje się akcja?
Z nazwy rodzimej miejscowości bohaterów wynika, że w anglojęzycznym.

Okłamali swoich rodziców. Bardzo się bali że podczas rozpoczęcia wydarzy się coś czego oni by nie chcieli...
Koledzy i koleżanki z klasy przesłali wszystkie informacje przyjaciołom na e-maila
Rodzice nie wiedzieli, przyjaciele - tak. Standardzik.
DZISIEJSZA MŁODZIEŻ. Moja prababunia oszukiwała rodziców jak człowiek, sekretnymi liścikami, a nie e-mailami jak zwierzę.

Co robili przez ten czas kiedy było to rozpoczęcie?
Po za rozmowami o swoich przygodach z mocami
Afa szperał w internecie szukając wskazówek...
I cyferblatu.

Jednakże wszystkie  strony prowadziły do wielbicieli Harrego Pottera...
ZUOOOOOO....
A nie do Czarostwa i Starszych? Foch.
On ma jakiś dziwny Internet, ja, czego bym nie szukała, zawsze znajduję Edwarda ze Zmierzchu.

Kira, Afa i Olo uciekli z zajęć i jedno z przyjaciół zaproponowało by wszyscy udali się do lasu ze swojego snu!
Bodajże w "Krzyżakach" pewien handlarz oferował na sprzedaż szczebel z drabiny, która śniła się patriarsze Jakubowi.
Może nawet wpadną w bagno, z którego wyciągał się baron Munchhausen?

W lesie:
Cała trójca była tak  przerażona że przez całą drogę biegali, usiedli na wielkim pniu ledwo łapiąc przy tym oddech..
To po pierona tam leźli?
Pobiegać.
No, ale mieli iść do tego lasu, a nie przez niego przebiec!

Totalnie nie wiedzieli co mają robić z własnymi mocami i postanowili szukać odpowiedzi u Starszych
Rychło w czas.
Mózgi im się długo rozgrzewały.
TOTALNIE. 

I nagle w lesie zrobiło się ciemno... Tak ciemno jak by nastała noc a wokół przyjaciół pojawiła się biała mgła...
Oraz postać imitująca śmigło.

Po chwili z niebios zstąpili ci co śnili się przyjaciołom...
Szczegóły planu Wielkiego Czarostwa:
Starsi na zlecenie Wielkiego Czarostwa upozorowali ich sen.
Czyli niby spali, a nie spali. To jak im się coś śniło?
Halucynowali. Normalne przy incepcji.

Czekali aż dojrzeją emocjonalnie do tego co zostało im przeznaczone.
Usiedli i czekali. Po upłynięciu dwóch tysiącleci nieco bardziej przygarbieni i posiwieli Starsi wstali z westchnieniem: "Nie chcieliśmy być pochopni w osądach, ale oni jednak nie rokują".
"Teraz trzeba pomyśleć, co dalej" - i znów usiedli.

Cała trójca nie wiedziała jak używać swoich mocy.
Starsi im wytłumaczyli że do tego muszą sami dojść...
W porównaniu z powyższym nawet co bardziej zawikłane fragmenty Talmudu wydaja się być wzorcem prostoty opisu.

Najzdolniejsi sami odkrywali w sobie moce a także szlifowali swoje umiejętności z nimi związane. Tradycją Klanu VampCore jest by każda lub każdy nowicjusz sam szlifował swoje doskonałości by uczył się na własnych błędach i tak jest po kilkuset latach.
Kilkaset lat na trening... Toż boChaterowie w tym czasie zdążą nawet dorosnąć!
Ja nadal jestem przekonana, że nie.
Ledwie do matury dojdą.
Nastolatkowie nie wiedzieli że staną się kimś z kim się porównywali dla żartów że magia o której tak mówili naprawdę istnieje.
- Ćwiczcie swoje opanowanie i koncentracje a poskromicie swoje moce.. Powiedzieli Starsi po czym zniknęli a noc ponownie stała się dniem.
To im konkretnie powiedzieli, nie ma co. Musieli wyczyniać te wszystkie szopki z mgłą i nocą, by rzucić frazesem i zniknąć?
Jak mówiłam. Trzeba trochę poudawać, że coś się robi.

Nastolatków czekał intensywny trening bez trenera co sprawiało że czuli wielką presję
Z trenerem byłaby większa.

**
(Po treningu) [intensywnym]
Nie było co lamentować czyja to sprawka teraz wszyscy wiedzieli kto ma jakie moce...
Cytat z klasyki: "A potem odbyła się wielka bitwa i Voldemort został pokonany!".

***
Atak z zaskoczenia
Poniedziałek w szkole:
Przyjaciele byli jeszcze bardziej nie rozłączni niż kiedy kolwiek.
Troszczyli się o siebie i rozmawiali o rzeczach niezrozumiałych dla normalnego człowieka.
Na przykład:
"Zapina ziomala Kaptur przez osiedle na miejscówke do starszej Jareckiej. Pokitrane ma po kieszeniach troche bakania i jakis szamunek. Wyczaił ją wilk wypas i ścieme jej z klatki odstawia:
- Elo sztuka. Gdzie sie idziesz ustawić?
- Wybiłam się z chawiry i hetam sie z tym towarem do starej ojca.
Wilk skumał akcje w moment i między blokami skrót na miejscówke do starej Jareckiej wylukał, a po drodze zdążył jeszcze bucha sciągnąć z writerami. Wpierdolił Jarecką, kabone jej z szuflad powyjmował, co by na zioło starczyło. Jebnął się na wyro i ścieme odstawia. Moment i laska w czerwonej bluzie też ustawia się na miejscówce. Patrzy na babke i nie czai wszystkiego:
- Babka, melanż jakis był, że uszy i oczy troche przyduże masz, czy to może ja za dużo smażyłam?"
*Kumaty siwrom...*


Przez całe lekcje Afa Olo i Kira byli bardzo rozkojarzeni. Bardzo myśleli o weekendowym treningu. Myślami byli w innym świecie nic tylko spoglądali na siebie z uśmiechem.
Nawet nie przeszkadzały im zbyt długie rękawy kaftanów.
Tak przyjemnie grzały i otulały.

Ostatnia przerwa szkolna. Przyjaciołom została tylko jedna lekcja.
Kira, Afa i Olo postanowili wyjść na boisko szkolne by zaczerpnąć powietrza.
Usiedli na ławce rozmawiali i się śmiali..
Przykuli uwagę innych typków w szkole. Byli to przeładowani testosteronem chłopacy którzy nie raz już nie zdali.
- Ile macie tego testosteronu?
- Pięćdziesiąt litrów.
- Zdać!


Podeszli do ławki na której siedzieli przyjaciele i zaczęli się nabijać.
Szukali zaczepki.
Rosła groza.
Napięcie się napinało.
Guziki się rozpinały.

Tym czasem Zamara przechadzała się koło ogrodzenia boiska i szukała następnych do porwania..
Afa miał dość wyśmiewanek i kpinek ze strony starszych kolegów.
Chłopak udawał że się rozciąga  i swoją mocą odepchnął prowodyli
Stado prowokujących krokodyli?
Tak, te otwarte paszcze SAME SIĘ PROSZĄ.

Kira i Olo spojrzały na swojego przyjaciela z wielkimi oczami...
- Afa, dlaczego masz takie wieeelkie oczy?

-Spokojnie to było zamierzone!
Poluzujcie mu warkoczyk i będzie OK.

Starsi nabijacze zostawili przyjaciół w spokoju, ale niestety wyczyn Afy zobaczyła Zamara...
Natychmiast zapragnęła by mieć takiego nastoletniego demona z ogromną mocą.
Wyssie go do cna, jak pompa ssijaca, mrau!
Niektóre starsze panie tak mają.

Bardzo by się jej przydał.
Lekcje dobiegły końca. Nastolatkom uciekł autobus do domu więc postanowili pójść na piechty.
Przedobrzyła aŁtorka. Albo "na piechotę", albo "piechty".

Szli tak i nabijali się z typków którzy ich zaczepiali na boisku..
Afa dał im popalić.
Diler, psiakość.

Nagle wszystkim zrobiło się upiornie zimno..
Wszyscy myśleli że Starsi chcą się z nimi spotkać...
Przyjaciele przystali na chwilę
A chwila owa jako propozycja dla nich była.

rozejrzeli się, wszędzie było upiornie..
Nagle Afa zobaczył że jakaś dziwnie oświetlona kula podąża w kierunku Kiry...
Przyjaciel szybko odepchnął Olo i krzyknął do Kiry - Kira za tobą!!
- Kira, za to-bą! Ru-ru-ru! Kira za to-bą!

Dziewczyna szybko się przeniosła... Teraz kula biegła [na pajęczych nóżkach] w stronę chłopaka a ten instynktownie użył swojej mocy i zatrzymał ją w biegu i rzucił daleko w dal... Kula trafiła w kosz na śmieci co sprawiło że owy kosz się rozpuścił.
I została jeno szara, naga jama.

Afa, Kira i Olo patrzyli na kosz z niedowierzaniem (kosz już się rozpuścił. widać nie powinien) gdy nagle za ich plecami pojawiła się żeńska postać odziana w czarne szaty..
I zagaiła: - A na katechezie to już dawno państwa nie widziałam...

Przyjaciele bardzo się bali...
- Kim jesteś? Zapytał ze strachu chłopak.. Inni milczeli odważnie.
- Nie ważne kim jestem jak i tak zaraz będziesz należał do mnie. Ty jak i twoje przyjaciółki!
- Mwahaha - dodała tonem koniecznego uzupełnienia.

Przyjaciele chcieli uciec ale gdy tylko próbowali ta wyprzedzała ich o krok.
Zamara odrzuciła Olo która uderzyła się o drzewo..
Drzewo roztarło obolały konar i zaszeleściło z wyrzutem.

Afowelov odruchowo machnął ręką i odrzucił demona o kilka metrów...
Afa z Kirą szybko pobiegli do Olo. Sprawdzali czy nic jej nie jest.
Zamara podążała w kierunku przyjaciół a wszystko co ją otaczało umierało..
Z sensem i polszczyzną na czele.
No proszsz... A nasza trójca ma się całkiem dobrze.

Olo użyła swojej mocy i uderzyła Demonice wielką kulą ognia...
Łiii! Kastnęła fajerbola!

Afa powiedział Kirze by ta przeniosła ich do domu chłopaka...
Kira bez zastanowienia przeniosła siebie i swoich przyjaciół...
I tak udało im się uciec przed Demonem...
Ta Zamara to jeszcze większa cieniara (sic!) niż napastująca Tymoteusza usrałka Isztar.

Przyjaciele ze strachem przenieśli się do domu Afy...
Ja bym przeniosła się raczej z ogromną ulgą.

A tam nie wiedzieli co to jest kim była ta kobieta...
Było się przenosić? Tak to by pewnie wiedzieli.

kiedy tak zamartwiali się i umierali ze strachu nagle poczuli że coś ich przenosi
No i już znowu wiedzieli.
Miotają się jak wiotka brzózka na huraganie.

***
Atak z zaskoczenia cz2
Przyjaciele przenieśli się w bardzo dziwne miejsce.
Miejsce to było ciemne a oświetlały go snoby światła i mrugające światełka.
- Ty, patrz na tego gościa, ale świeci!
- Nooo, co za snob...

A kiedy przyjdą także po nich
snobowie światła purpurowi
by im powłączać wreszcie moce
to będą ciemni, niegotowi
Wpadną w piwnicę znów na przestrzał
topiąc butelki, psując powietrza
Starsi zaś tylko na to popatrzą,
odchrząkną i zawyją z rozpaczą.
Rzuciło ich do dyskoteki?

- Kira to ty? Zapytał ze zdziwieniem Afa
- Nie to nie ja? Odpowiedziała
- W takim razie kto?
- Halo, to ty?
- Nie, to ja.
- Och przepraszam, pomyłka.

- Nie zamawialiście państwo snobów ze światłem?

I ni stąd ni zowąd pojawili się starsi...
- Wezwaliśmy was by wam o czymś powiedzieć..
- A gdzie my jesteśmy?! Zapytał ponownie chłopak
- Jesteście w miejscu w którym wszystko się zaczęło...
A to, co tak śmierdzi, to pradawna zupa z właśnie tworzącym się DNA.

- Czyli gdzie bo nie kapuje?
- W równoległym wszechświecie. To z niego wzięła się magia i wasze moce. Odpowiedziała Jasmine.
- A zatem w jakiej sprawie nas wezwaliście bo i my mamy wam coś do powiedzenia.
- Na pewno zdążyliście poznać Zamarę... Powiedział do nich Hermes..
- Co? Jeżeli ci chodzi o to coś co przypomina kobietę która ciskała do nas jakimiś świetlistymi kulami w drodze do domu....
- To coś ma imię ?
A czemu, cholera, miałoby nie mieć?!
Ciska świetlistymi kulami bez dania racji. Nie zasługuje na imię.

Zapytała Kira po czym Afa powtórzył swoje poprzednie zdanie
Zaciął się.

- Musimy wam powiedzieć że to był demon płci żeńskiej...
No tak, skoro to coś niezwykłego jest babą, to trzeba specjalnie to podkreślić.
Seksizm demonologiczny! Zdecydowanie potępiam.
Mężczyzny w kobiecym przebraniu już by nie ogarnęli.

Zamara jest silnie potężna i zagraża panującej równowadze na świecie.... 
Weźcie, nie rozśmieszajcie mnie. Dała jej radę trójka wyrostków, którzy szastają mocami na lewo i prawo, zupełnie bez kontroli.
- Czy chcecie przez to powiedzieć że my...
- Tak wy musicie się podjąć walki z nią... nie wiadomo ile demonów powołała do życia i ilu ludzi zdążyła zmienić...
W ogóle macie bardzo marne szanse, zważywszy, że kompletnie nie panujecie nad swoimi mocami, ale rozumiecie, nie mamy nikogo lepszego.

Przyjaciele popatrzyli na siebie ze zwątpieniem a Starsi widząc ich sposób patrzenia na siebie, pochwalili ich za szybkie działanie i opanowanie (jeszcze nie w całości) swoich zdolności..
Pochwalili ich za opanowanie nie do końca, które wywnioskowali ze zwątpionego spojrzenia. Ja to sobie chyba muszę rozrysować.
Wspierali ich psychicznie, nie mieli innego wyjścia.

Olo była cała poobijana. Zamara odrzuciła dziewczynę a ta uderzyła się plecami w drzewo...
Uderzyła SIĘ plecami w drzewo. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to że tak mocno waliła SIĘ czyimiś plecami, że z rozpędu wleciała w drzewo.


Bardzo się źle czuła przez to nic nie mogła powiedzieć.
Starsi ulżyli w cierpieniach dziewczynie i uleczyli ją...
A mogliby skrócić jej męki na dobre.

W drodze do szkoły:
Kiedy tak podążali w drodze do szkoły i wymieniali się doświadczeniami, nagle jak by poczuli wielki strach. Znowu zrobiło się upiornie chłodno i ciemno.
Znowu... o nie!
"Otworzyła się głowa na oścież półkule i wyrzuciła z siebie, wydaliła wszystko, czym byłą nabijana zapijana zabijana przez czterdzieści lat, przez czterysta lat (...) i zrobiło się strasznie, bardzo strasznie, bardzo straszliwie, najstraszliwiej, przerażająco wstrząsająco zatrważająco, zamarło serce, bo zrobiło się pusto, całkiem pusto, wielkie spustoszenie, wielka czarna dziura."
[Stachura "Się" - courtesy of PLUS.] Brzmi podobnie.

- Nic wam nie chce mówić ale przygotujcie się.
Przyjaciele ze strachu robili pod siebie.  Nagle z pod ziemi przed nimi wyłoniła się Zamara i pośliznęła się na tym, co zrobili.

odrzuciła wszystkich przyjaciół.
Razem z tym, co narobili.

Afa, Olo i Kira jeszcze nigdy nie czuli takiego bólu.
Afowelov chciał kontratakować ale Zamara wyszeptała jakieś zaklęcie które sprawiło, że chłopak nie mógł się ruszyć!
Brzmiało: "ty też się zaraz na tym poślizniesz"

Olo rzuciła się na demonicę od tyłu Zamara znikła, dziewczyna upadła.. Nagle ich wróg znalazł się obok Kiry...
Zamara złapała Kirę za gardło i podniosła ją wysoko nad ziemią...
- Parszywe czasy, gdy za gardło ściska nie wzruszenie, a paskudna demonica - westchnęła Szpro i sama się wzdrygnęła od bzdur, jakie wygaduje.

Kira przeniosła się i dołączyła do Olo, ich przyjaciel zamarł w ruchu.
Przyjaciel Tymoteusza?
Jeżu, rzucić, zniknąć, upaść, złapać, podnieść... pasjonujący opis *ziewa*

[walczą, walczą, walczą]
Olo skupiła całą swoją siłę na Zamarze a ta zaczęła płonąć dziewczyna dokoptowała jeszcze kulami ognia..
Ale jej dokoptowała! To była koptyjska sztuka walki!

Kira przeniosła się i przeniosła kosz na śmieci i stanęła za demonicą. Krzyknęła do Afy ten zaś przejął władzę nad koszem, kucnął i uderzył Zamarę od tyłu potem wstał i zrobił to jeszcze raz od przodu..
Wielce skomplikowana choreografia.
Nie rozumiem tylko roli, jaką w niej odegrał kosz.
Był narzędziem zbrodni.
Albo służącym Afy, w końcu przejął nad nim władzę.

Wróg odpuścił sobie ale chłopak miał pewność że jeszcze raz zaatakuje..

[po walce, w pokoju Afy]
Chłopak szybko schował swoich przyjaciół do szafy [łiii!!!] w której było i tak już ciasno a on sam wszedł w ubraniach do łóżka i insynuował że spał..
- Kochanie jeszcze nie wstałeś? Nie miałeś byś w szkole? Zapytała mama Afy.
- To alibi do mnie? - odpowiedział Afa.

Chłopak przykrył się od stóp do głów kołdrą by jego mam nie widziała podartych ubrań siniaków i skaleczeń...
- Tak mamo już wstaję mam dzisiaj na 10:00 do szkoły...
Kiedy jego mama wyszła chłopak szybko wyskoczył z łóżka otworzył szafę..
- Szybko nie mamy czasu... Trzeba coś zrobić z tymi ranami i iść do szkoły, bo jak nasi rodzice się dowiedzą to będziemy mieli przewalone..
To nie mogliby po prostu napuścić rodziców na demonicę, skoro tacy groźni?
Weź, wzywanie rodziców na pomoc jest dobre dla dzieci.

Już i tak nam się dostało za oszustwo z obozem..Powiedział przyjaciel do dziewczyn
Cała trójca migiem wbiegła do łazienki chłopaka i na wzajem opatrywali swoje rany.. Ściągnęli z siebie brudne podziurawione ubrania.
Trójkącik?
W łazience, hmm.

Teraz przyjaciele nie mieli się w co ubrać oprócz Afy.
Więc ubrali się w Afę i poszli do szkoły.

Chłopak dał im co tylko miał i co tylko im pasowało...
Co je nawet zaspokoiło.
No bo TO z reguły pasuje, nawet jeśli wydaje się, że będzie inaczej.

Przyjaciółki zdążyły się przenieść znowu do szafy Afy..
Widać lubią zamknięte, małe pomieszczenia.

Teraz przyjaciele postanowili przenieść się do szkoły [Oły]
A pawiany wyszły ze ściany.
A żyraf... a nie, szafa zajęta.

W szkole:
Na szczęście nikt ich nie zauważył gdy się przenosili.. Przenieśli się nieopodal szkoły. Cała trójca w ogóle nie uważała na lekcjach.. Cały czas byli spłoszeni, wystraszeni.. Nauczyciele coś zaczynali dostrzegać.
Pomyśleli jednak, że ma to związek z dilerem okupującym chodnik przed szkołą.

Po szkole:

Afa i Olo napisali do Kiry sms'a by ta przyszła do Olerny...
Kira zjawiła się w trymiga!
Strych Olo:
Przyjaciel zaproponował by udać się na strych by nikt ich nie usłyszał.
Olo na strychu zaproponował, by udać się na strych. Bo ten drugi strych byl bardziej stryszny. (I siedział tam żandarm Crabtree.)

A więc dziewczyny poganiały chłopaka bo były ciekawe o co chodzi...
Miał ochotę na powtórkę, nienasyceniec jeden!

- A więc do rzeczy..Moje psiapsiółki.. Byłem tam i ówdzie i dowiedziałem się paru ciekawych rzeczy o naszych mocach i nie tylko.
Ciekawe, gdzie był i czy wyczyścił historię w przeglądarce.
Starsi tacy niemrawi, to w końcu sam wziął się do roboty.

Olo i Kira zaczęły słuchać z wielką uwagą i zaangażowaniem mimo że nie wiedziały co ma do powiedzenia ich przyjaciel.
A kto by wiedział? Zwłaszcza po takim wstępie...
Gdyby wiedziały, to by ziewały.

- Dowiedziałem się że moja moc ma nazwę tak jak każda z waszych mocy.
Są 3 nazwy. Telekineza, Pirokineza i Orbitowanie [bez cukru]. I jak myślicie jak nazywają się wasze moce?
Przyjaciel był dość tajemniczy a jego "psiapsióły" z ciekawości nie wytrzymywały..
- No jak to nie wiecie? Zapytał ze zdziwieniem Afa - Olo wiesz kto to pirotechnik albo piroman?
- Taki co piranie hoduje?
Różnica między pirotechnikiem a piromanem jest literalnie żadna. Mniej więcej taka jak między zootechnikiem a zoofilem. Luzik.
Tak, ten drugi NAPRAWDĘ kocha ogień.

Dziewczyna się zastanawiała - Wiem! Na Ukrainie był festyn i żegnanie lata i był pokaz pirotechniczny... Zrobiony przez piromanów.
A potem było ognisko rozniecone przez podpalaczy.

Piroman to ktoś kto ma hopla na punkcie ognia. Powiedziała Olo
- No a twoja moc plus piromania jest raczej?? [nawet po rozłożeniu na części pierwsze, nie rozumiem, ni chusteczki] Próbował wymusić odpowiedź na Olo
- Jest  raczej tym samym... jestem piromanką?
- Chyba erotomanką - poprawiła Kira.
Pirotomanką.
Pir.... pirzgnę was zaraz w te manie!

- Nie nie jesteś twoja moc nazywa się pirokineza.. jest to wzniecanie ognia siłą woli siła umysłu.
Pirokineza to raczej byłoby przemieszczanie ognia.

Skoro już wiesz jak twoja moc się nazywa to może pomożecie mi  połączyć moc moją albo Kiry z telekinezą..
To wystarczy wiedzieć, jak się moc nazywa, by ją opanować? O wow.
Prawda jakie to proste? Gdyby cholerni Starsi im powiedzieli, mieliby z głowy te wszystkie spotkania w lesie, ćwiczenia i w ogóle.

Kira od razu wiedziała że jak Olo ma Pirokinezę to Afa musi mieć telekinezę - Wow! Skąd wiedziałaś Kiruś? Zapytał Afowelov
- Logika w mocy Olo Piro to ogień a w połączeniu z telekinezą czyli czymś związanym z umysłem daje pirokinezę:)
Telekineza, misiaczki, związana jest z odległością i ruchem.
Ty się spodziewałeś riserczu w tym opku? Nawet takiego guglowego?...
Risercz w opku jest jak Hiszpańska Inkwizycja.

Afa teraz opowiedział o mocy Kiry:
- Kira ty masz orbitowanie! Czyli przemieszczasz się gdzie chcesz i kiedy chcesz ale przy przenoszeniu tworzysz wokół siebie miliony malutkich światełek od tego powstała nazwa twojej mocy. 
Orbitowanie to tworzenie malutkich światełek? To robią te wszystkie promy kosmiczne? Aaaa, to stąd te światełka na nocnym niebie! *cieszy się*

Dobra a teraz coś o Zamarze.
Znaczy w powyższym zdaniu wszystko jej wyjaśnił i przeszedł do następnego tematu? Jak doktor na ćwiczeniach z kwantówki?

Zamara to demon który przeżył w ukryciu unicestwienie przez nasze "koleżanki" setki lat temu. Demonica zbierała siły przez setki lat by teraz znowu uderzyć [po setkach lat]. Jednak zabić ją możemy tylko używając zaklęć i eliksirów które zostały spisane w specjalnej księdze. Jest to jedna z nielicznych ksiąg. VampCore's B.o.S
Ciekawe, co to za wydawnictwo. Books of Sodoma?
Na bora, padłam! Starsi i Czarostwo przez setki lat obserwowali Ziemię, kontrolowali przejawy zła. Zamarę przeoczyli, mimo, że pojawiała się w wizjach. A tu się okazuje, że wszystkie te dane były gdzieś w książkach, albo w internecie! I jeden szczonek był w stanie dowiedzieć się tego, w ciągu paru chwil. *wyje ze śmiechu*

czyli Book of Shadows to jedna z najsilniejszych i najbardziej magicznych ksiąg. Jest w niej opisane to jak pokonać różne demony są w niej różne zaklęcia.. Każdy ród Wiedźm VampCore zapisuje w  niej swoje zaklęcia, które zostały sprawdzone. Księga od setek lat nie była używana i została sowicie ukryta...
Cholera, o co tym razem mogło iść?... Już wiem! O "pieczołowicie"! Dostanę medal?
Sowicie odlany i pieczołowicie wręczony.

- No my jesteśmy teraz VampCore i gdzie nasza księga? Zapytała Olo
- No właśnie cały mankament jest w tym że księgę wykradziono kilka dni temu.
Marna była ta kryjówka, w takim razie.

Sługusy Zamary odnaleźli księgę i ją wykradli.. Księga jest jedynym dziedzictwem klanu VampCore. Tłumaczył przyjaciółką Chłopak.
A słońce w tym czasie dawało znak sową.

Dziewczyny się zastanawiały skąd Afa tyle wie?
Chłopak się im przyznał że był w Lesie Przeznaczenia sam by dowiedzieć się więcej. Olo i Kira strasznie się zdenerwowały że ich przyjaciel poszedł tam sam. Bo jak by się mu coś stało?
No, ja nie mogę. Pobył sam przez chwilę i jak zmądrzał!
No właśnie. Mógł tego uniknąć. Po co mu to było?
Las mu sprzedał tę wiedzę.

- Teraz naszym celem jest odnalezienie księgi bo bez niej nie zdołamy unicestwić Zamary.


***
Samotność w bibliotece
Na następny dzień Afa wybrał się do najstarszej biblioteki w mieście by szukać jakichkolwiek informacji..  
Bo w tych nowszych bibliotekach są tylko najnowsze książki.

[W bibliotece dochodzi do konfrontacji, Afa odnajduje księgę i streszcza:]

 Wy wiecie co się stało? Poszedłem do tej naszej starej biblioteki poszukać jakiś wskazówek jak zabić demony i tym podobne gdy nagle podszedł do mnie przystojny chłopak który okazał się demonem. Próbował mnie zabić!

Kurczę, trzeba uważać. Będę szukała wskazówek, jak udusić wołowinę, a wołowina udusi mnie...
Pod postacią przystojnego chłopaka? Hmm. Masz ten przepis na wołowinę?

Z resztą same widzicie...Zupełnie przypadkiem odnalazłem tą TĘ!!! księgę.
Jakie to rozczulające! Księga, o którą biją się zastępy nie z tego świata, i od której zależą dalsze losy Galaktyki, odnalazła się w jakiejś tam bibliotece. Być może w tej imienia Edwarda Raczyńskiego, filia nr 13 (pozdrawiam!).
Została wprawdzie wykradziona, ale Zamara nie bardzo wiedziała co z nią zrobić i grzecznie oddała ją do biblioteki.

- Ale jak to przez przypadek? Pytała Kira
- No bo rzucałem w demona księgami a ta właśnie sprawiła mu ból i on zniknął. Może demony boją się tej księgi.. Powiedział Afa
Ponoć w wilkołaki należało rzucać kluczami. To może w demony trzeba księgami.
Na wyjątkowo rozharcowane koty rzut książką się w sumie sprawdza.

Przyjaciele z ciekawości otworzyli księgę
Afa najpierw porozrzucał książki w bibliotece, a potem jedną z nich ukradł. Oj, chyba w przyszłym roku nie przedłużą mu karty...

i wtem z księgi znowu wydobył się wielki snob światła który oplatał sylwetki przyjaciół..
Nie dość ze snob, to jeszcze pedofil...
Efebofil, to już nastolatki.

W całym pokoju wiał wiatr.
A wiatr wieje tam, gdzie chce. Zapamiętajcie te prorocze słowa!...
A chorąży czasami wieje w inną stronę niż sztandar. (S. J. Lec)

Nagle przyjaciele zauważyli że są odziani w przepiękne  białe szaty..
- Siostro, proszę zanotować obserwacje z porannego obchodu - polecił ordynator.
No, w końcu rzeczywistość ich dogoniła.

Nagle pojawili się Starsi w towarzystwie Wielkiego Czarostwa
- Właśnie odnaleźliście Księgę Cieni Wiedźm VampCore a ona widocznie rozpoznała swoich właścicieli.
Dostajecie 1500 punktów bonusu.
Kolejny level i cztery skille do wyboru.
Starsi mają widać sklerozę, bo dzieciaki mieli znaleźć VampCore Book of Shadows... Nie rozumiem, po co ta Zamara tak się pociła, skoro by wykończyć wroga, wystarczyłaby metoda na wnuczka.

W rękach Wiedźm księga ma moc ochronną . Powiedział Hermes- Teraz jesteście w stanie stawić czoła wielkiemu złu. Teraz możliwym się stało przywrócenie równowagi.
Po chwili wszystko wróciło do normy.
Przyjaciele byli w lekkim szoku.
Po chwili ciszy zaczęli uzgadniać u kogo będzie księga...
- Skoro Afek ją znalazł to Afek ją zatrzyma... Czyń honory kochanie. Powiedziała Olo
Więc on przybił księgę w wychodku i kolejnymi stronami podcierał sobie honor.
Narzekał tylko czasem, że papier jakoś zbyt się wije w rękach, gdy go ugniatał, by zmiękł.

Chłopak bardzo się ucieszył że powierzono mu takie zadanie...
I co? To już koniec?...
A co - mało ci jeszcze?...
Czuję w sobie supermoce. Hajda trojka na mienia!
Murazorku - podrzucić Ci trzecią część? *chichocze złowieszczo*
Dawaj!
Hm, jeśli nasi Czytelnicy wyrażą taką chęć?

Z podziemi pod ziemią i ze strysznego strychu pozdrawiają was: Dzidka odlatująca lontoludem z napędem warp, Szprota latająca na miotle po piwnicy, Mikan szukająca kojota w Irlandii, Murazor, któremu wciąż nie dość, oraz Maskotek wybierający się z Nakwą na wczasy do Sianożętów.


12 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ałtoreczkowy kot w piżamie strasznie mi się spodobał, ale doszczętnie uśmiał mnie ten fragment: "Przyjaciele byli bardzo zmęczeni tymi bólami... łykali co się da...
Pszczoły, spinacze, żarówki..."
Spadłam z monitora i oplułam krzesło.
I jeszcze "Cholerna tachykardia" i "Polubił H. Lecter" (baaardzo błyskotliwe).
Cudo, powiadam wam, cudo, jak cała analiza zresztą :)
Gdyby można wam było oddać 1% to nie wahałabym się nawet minuty.
(Jestem za 3 częścią)

Pigmejka pisze...

Jesteście wspaniali! Domagam się trzeciej części, koniecznie! :D Co prawda zupełnie nie ogarniam, co się w tym opku dzieje, ale i tak CHCĘ. ^^

No i mój Stachura, jak miło! :)

Procella pisze...

Piękne, piękne, piękne!

BackSlash pisze...

Jeszcze nigdy po analizie nie miałem takiego bólu głowy. Podobnie jak Pigmejka, nie ogarniam tej kuwety. Analiza jak zwykle genialna i błyskotliwa.

Mnie, dla odmiany, najbardziej podobała się wasza adaptacja "Zegarmistrza..." Kultu. Aż ją sobie zaśpiewałem.

PS Możecie mnie uznać za masochistę, ale co tam:

CHCEM TRZECIĄ CZĘŚĆ!

KlaŁn Szyderca pisze...

"Zegarmistrz" jest przede wszystkim Woźniaka!

jasza pisze...

Kto mógł przypuszczać, że z tego opka da się zrobić coś aż tak komicznego?

*Przyjaciel opowiedział dziewczyną
>Nasadził sobie na palce jak pacynkę i emitował głos z brzucha.
>>Szproto! Bo mi się kojarzy!
@ Każdemu się kojarzy!

*Afa wyłupił oczy ze zdziwienia
> jeśli sobie, to głupota. Jeśli komuś, to bezczelność.
>> Wyłupił i zrozumiał, że się wygłupił.

*I nagle w lesie zrobiło się ciemno... Tak ciemno jak by nastała noc a wokół przyjaciół pojawiła się biała mgła...
> Oraz postać imitująca śmigło.

Nie, dalej cytować nie będę, bo chyba należałoby wkleić wszystko!

Zrobiliście wspaniałą pracę!

Anonimowy pisze...

Blogger zeżera wam komentarze :/

Murazor pisze...

Nie tylko nam - zeżarło ogólnie wszytko, co było wpisane we czwartek.

Anonimowy pisze...

Opko cudo! Dzięki za poprawienie humoru :) I oczywiście czekam na kolejną część.

Adwokat pisze...

Wspaniała wspaniałość, to opko. Ja jego! Nadal trochę histerycznie chichocę na wspomnienie tych wszystkich kwiatków, ech! Szpro. Mnie. Zabiła. Brutalnie i z kretesem. W tej i poprzedniej analizie.
Dziękuję i pozdrawiam serdecznie :).

maruko pisze...

Kod: "claywas" - nie wiem, co ma z tym glina wspólnego. Może to, że choć pomysł był twórczy, wszystko flopnęło, jak źle wyrabiany dzbanuszek.

Dobiło mnie zapalanie lądów. Pozwolę sobie zacytować kolegę:
"Nowa wersja efektu cieplarnianego."

Murazor przerażał mnie od początku analizy - cały czas sprawiał wrażenie, jakby rozumiał to opko od początku do końca, szczerze podziwiam.
Męczyłam to po kawałku od czwartku i wyobrażam sobie, że opko powstało z myślą o torturowaniu czytelników.

Anonimowy pisze...

A mnie się to opko kojarzy z jakimś marnym serialem przygodowym dla młodzieży. Jakby ałtorka wzięła zrobiła miks właśnie kilku takich produkcji z supermocami, momentami namyśl przychodziły mi nawet tytuły gdzie coś podobnego widziałam.