sobota, 19 lutego 2011

55. Słoneczne plaże Madrytu, czyli Boski Ronaldo


Taka cisza... Proszę się nie bać! To tylko ja, Murazor, wasz duch pokładowy. Cała załoga pełni ważne misje w odległych zakątkach Wszechświata, więc USS SuS jest teraz statkiem-widmem. Ale nawet to nie powstrzymuje go przed dostarczeniem Wam nowej analizy!


Jak się okazuje, nie tylko gwiazdy muzyki młodzieżowej maja swoje wierne i niewierne fanki wśród ałtoreczek! Światowej klasy zawodnicy piłki kopanej nie są  gorsi od wyjców i szarpidrutów. Zwłaszcza jeśli pochodzą z okolic słonecznych plaż...

A zatem, moi drodzy, oto przed Wami:

Boski Ronaldo!

Na dobry początek - osoby dramatu:
Nadia Lewicka
Urodzona 10.04.1991r w Gdańsku. Jej rodzice to Krzysztof i Joanna, w dzień po jej 18 urodzinach rodzice zakomunikowali jej, że się przeprowadzają do Madrytu w Hiszpani.
Osiemnastkę skończyła - i już się przeprowadza. I to gdzie: do gorącej Hiszpanii! Wróć!... Do Hiszpani.
Oj, źle mi się kojarzy "just turned 18"! Biorąc pod uwagę niebezpieczny wiek bohaterki, na wszelki wypadek mam przygotowany czerwony kwadracik.


 Uwielbia grac w piłkę siatkową i nożną, potrafi grać na pianinie i giarze.
Ciekawe czy umie też grać w karty i grać na nerach.

Jedna pomyłka na zawsze ma odmienić jej życie.
Tak, pisanie tego opka było ciężką pomyłką, która odmieni Twoje życie, droga ałtorko! Sama nie wiesz, jakie moce poruszyłaś...

Cristiano Ronaldo dos Santos Aveiro
Urodzony 05.02.1985r w Funchal.Jest synem Jose Dinis Aveiro i Marii Dolores Aveiro. Jest piłkarzem Realu Madryt, jego motto to 'Żyj chwilą', nie myśli o przyszłości, do pewnego momentu...
Czyli nie myśli o tzw. "bliższej przyszłości". O dalszej - czemu nie?

Wracając z meczu klubowego spotyka pewną dziewczynę która na zawsze ma odmienić jego życie. Czy Crisowi uda się ją zatrzymać?
Wiecie? Chyba mi go żal...

Poza tym występują jeszcze:
Pozostali bochaterowie

A teraz uwaga... i... akcja!
Miałam dość, jakby nie można było od razu polecieć do Hiszani.
Wsiąść do rakiety Hermaszewskiego,
Nie mieć biletu, nie mieć niczego,
Rakieta leci, aż się wychrzani
Na złotej plaży w pięknej Hiszani!
 
Właśnie przechodziłam z jednego samolotu do drugiego w Stuttgardzie,
Poprzednia przesiadka była pewnie w Stargarcie Strzecińskim. 
 
 
gdybym tydzień temu poleciała z rodzicami to teraz wygrzewałabym się na słonecznych plażach Madrytu.
Madryt położony jest w centralnej Hiszpanii na wysokości około 670 metrów n.p.m., jakby ktoś nie wiedział. Przepływa przez niego niewielka rzeczka Manzanares. Od najbliższej plaży jest o rzut beretem. Takim czerwonym, baskijskim.
 
Powoli weszłam do środka, wszystko było zajęte.
Trza się było spieszyć! Ale ona chciała tak powoli, dostojnie... A teraz się dziwi, że wszystko było zajęte. Miejsca były zajęte, ustępy były zajęte, telefony były zajęte, i co przystojniejsi faceci też byli zajęci.
 
Przeszłam cały samolot i spowrotem...nic. Podeszłam do steewardesy
... ale ona też była zajęta!
 
i powiedziałam jaki mam problem, zaprowadziła mnie do biura podruży.
Podrużimsja, tawariszczka?
 
-Dzieńdobry
-Dzieńdobry
- Dzińdybry.
 
-Ta pani tutaj mówi, że w samolocie którym miała lecieć nie ma miejsc.
... a ja, co prawda, jestem steewardesą tego samolotu, ale byłam zbyt zajęta, żeby sprawdzić czy zeznania tej pani odpowiadają prawdzie.
 
-Proszę podać imię i nazwisko
-Nadia Lewicka-Facet zaczął sprawdzać coś w komputerze
-Faktycznie jest pani rezerwacja ale za tydzień
-Jak to za tydzień?
-Rezerwowałam tydzień temu na dzisiaj
-Czy jest jakiś problem?
-Tak, nie mogę tu zostać ponieważ ja nie jestem stąd nawet tu nikogo nie znam.
Jaki problem? Bohaterki opek zazwyczaj bardzo chętnie zawierają nowe znajomości!
* Patrząc podejrzliwie: * Maskotku, to ty?...
Uhu. Kura we mnie wstąpiła.
 
-Proszę pana-Odezwała się steewardesa-Tydzień temu mieliśmy strasznie dużo rezerwacji i może komuś coś się pomieszało.
-Możliwe, to niech pani zostanie w naszym hotelu.
Na tym zakończyliśmy lekturę fragmentu pt. "Jak sobie mały Jasio (a może raczej mała Małgosia) wyobraża organizację lotniczych przewozów pasażerskich". To, że stężenie absurdu mnie nie zabiło, wynika jedynie z faktu, że jako duch i tak jestem już martwy.
 
Tydzień później
Gdy się odudziłam
Hę? Obłożyła się dudami?
 
od razu poleciałam do łazienki, walizki już sobie wczoraj spakowałam więc nie musiałam się śpieszyć z pakowaniem. Po piętnastu minutach już byłam gotowa i szybko z walizkami zbiegłam na dół. Szybko podbiegłam do okienka
-Nazywam się Nadia Lewicka i poproszę bilety na lot nr 12
-Dobrze już sprawdzam...aaa przykro mi wszystkie loty tego samolotu którym pani leci zostały odwołane z powodu awarii samolotu.
A wszystkie inne samoloty są zajęte.
 
-Byłam przerażona niby miałam spędzić tutaj jeszcze kilka dni? o nie!
-A nie ma jakiś innych lotów...
-Przykro mi dzisiaj odlatuje tylko jeden samolot, ale prywatny
Powoli odeszłam od okienka, nie wiem kiedy łzy zaczęły płynąć mi po policzkach.Usiadłam na jednym z kilku krzesełek i zaczęłam ryczeć.
Jak lew. Miła odmiana po samotnych łzach spływających po alabastrowych policzkach.
 
-Hej, co się stało?
-Nic takiego, poprostu od tygodnia nie mogę poleciec do domu-Dopiero teraz podniosłam głowę i zobaczyłam kto do mnie mówi, miała brązowe włosy, była strasznie wesoła i widać, że roztrzepana, była ubrana w http://img269.imageshack.us/i/20640684.jpg/
Ubrana w linki. Linki to coś takiego jak stringi, tylko wirtualne.
 
-No to nie za fajnie-Cały czas się do mnie uśmiechała-A gdzie chcesz się dostać?
-Do Madrytu.
-Czekaj chwile-Podbiegła do jakiś dwóch facetów, którzy równocześnie się na mnie popatrzyli i zaczęli iść w moim kierunku.
-Jesteś naszą fanką?-Spytał facet z czerwoną czapką z daszkiem odwróconą tyłem do przodu.
No jasne, przecież jakby nie była, to byś do tego opka nie trafił, chłopie...
 
-Nie...niby dlaczego miałabym być?
-Może lecieć, bałem się że będzie cały czas piszczała-Zaczeli się śmiać-Aha, nazywam się Cristiano, to jest Kaka i Alice
-Co to za imie Kaka?
No, nie przesadzajmy. Jeśli bohaterka jest miłośniczką piłki nożnej, to chyba takie imiona, czy pseudonimy, jak Cristiano i Kaka, powinny jej się z czymś skojarzyć, no nie? Skoro nawet ja, futbolem się nie interesując, kojarzę Kakę jako znanego piłkarza?
 
-To pseudonim artystyczny, jeśli wolisz do mnie mówić po imieniu to nazywam się Ricardo Izecson dos Santos Leite
Ten pseudonim, nota bene, jakoś mi się dziwnie kojarzy...
Był taki wiersz:
Hej ty, na śmigłym koniu, gdzie pędzisz, Kozaku?
Czy ci się chce pisiu? Czy ci się chce kaku?
No... albo coś podobnie.
 
-Zostane przy Kaka-Na te słowa cała trójka buchnęła śmiechem, bardzo ich polubiałam,
Mmmm. Lubiała wypić...
 
-Za pięć minut odlatujemy,
No to powinni już na pas kołować! Ale pewnie spotkanie z bohaterką wystarczająco ich skołowało.
 
Alice chodź ze mną do samolotu a ty pomóz... jak ty się nazywasz?
-Nadia
-Nadi z walizkami-Powiedziawszy to objął w pasie Alice i poszli w stronę samolotu
Roześmiani weszliśmy do samolotu, było tam bardzo dużo miejsca, w porównaniu do samolotu w którym byłam tydzień temu to był pałac. Fotele były poustawiane po dwa naprzeciw siebie, usiadłam koło Alice a przed nami usadowili się Cristiano i Kaka. Stewardessa poprosiła o zajęcie miejsc i zapięcie pasów, ponieważ startujemy.
Faktycznie luksus. Stewardessa w prywatnym samolociku! I to nie zajęta...
 
-Boże...długo jeszcze?-Spytał Portugalczyk udający, że umiera. Popatrzyłam ze zdziwieniem na Alice, a ona z politowaniem popatrzyła na niego jak na człowieka chorego psychicznie.
-To jak...Nadia co ty tutaj robisz...to znaczy tutaj to znaczy w Stuttgardzie.
Opowiedziałam im całąhistorię 
Opowiadała szybko, z rozpędu zjadając odstępy między wyrazami.
 
-No a my mieliśmy mecz eliminacyjny do mistrzostw Europy.
-Wiem, wygraliście
-A ty skąd to wiesz, oglądałaś?
-Nie, poprostu widać po waszym zachowaniu, mój były gra w piłkę, zawsze gdy przegrywali siedzieli ze spuszczonymi głowami i nic nie mówili...to znaczy wydaje mi się, że osoby, nie wymienie
Niby tylko ogonek zgubiony, a już się z krową kojarzy.
Muuuu!
 
z imienia nie potrafią usiedzieć dwuch minut cicho
Przedobrzyła ałtorka. Albo "dwóch", albo "dwu". Ale nigdy "dwuch". Podobnie: albo "obu", albo "obuch", ale nigdy "obóch".
 
-W tym momencie wszyscy spojżeli  na Crisa.
-No co, nie powiedziała o kogo jej chodzi.....ale wiem, że to ja
Wszyscy zaczęli się śmiać, i tak minął nam cały lot. Wydawało mi się, że dopiero co odlecieliśmy, a już steewardesa prosi o zapięcie pasów ponieważ podchodzimy do lądowania w Madrycie.
-Daj mi swój numer-Poprosiła jak zwykle uśmiechnięta Alice,
Alice zwykle prosiła o numery.
 
podyktowałam jej i powoli zaczęłam iść w stronę wyjścia. To co zobaczyłam mnie przeraziło, wokół samolotu zebrało się kilkaset osób
Kilkaset osób zgromadzonych na płycie lotniska Barajas w Madrycie... Ani chybi strajk jakiś albo brygada antyterrorystyczna gotowa do akcji.
 
a zwłaszcza piszczących dziewczyn.Zaniemówiłam, stałam tak i patrzyłam na nich jak idiotka,
W tej sytuacji zaskoczenie jest całkiem uzasadnione...
 
ocuciła mnie dopiero czyjaś ręka na moim ramieniu.
-Boisz się ich? Przecież są odgrodzeni.-Powiedział Portugalczyk ze śmiechem.
-Taki widok to dla mnie nowość.
-Pomóc ci z walizkami?
-Poradzę sobie.
-Ok
Wzięłam walizki i powoli udałam się w stronę taksówek
-Czekaj!!Jescze jedno...Jak już wspomniałem to wygraliśmy
Jakby nie wspomniał, to by przegrali?
 
i z tej oto okazji robię dzisiaj o 20  imprezę...i tak się zastanawiałem czy nie chciałabyś wpaść.
Cóż, standardem w opkach jest szybkie wpadnięcie bohaterki.
 
-Jasne, tylko musiałbyś mi powiedzieć gdzie mieszkasz
-To ja jeszcze zadzwonie
-Dobra to pa-Uśmiechnięta wsiadłam do taksówki, podałam taksówkarzowi adres mojego nowego domu i pojechaliśmy. Tego co się w tym momencie ze mną działo nie da się opisać.  Byłam zła na rodziców, zmęczona po podruży ale równocześnie szczęśliwa.
No bo podrużyła się z kim trzeba! Charaszo!
 
U Cristiano
-Stary wyluzuj, o co ci chodzi?-Karim już nie wytrzymał, miał taką ochotę wygarnąć Ronaldo co o nim myśli ale pochamował się jedynie do pytania.
Przypuszczalny sens powyższego: "nie chcąc być chamem, zadał pytanie, zamiast zacząć ubliżać".
 
Za to Cristiano od dziesięciu minut powtarzał, że jest idiotą.
Wpuścić na pokład samolotu bohaterkę opka... Masz rację, chłopcze! Jesteś idiotą.
 
-Dzwoniła Merche...
-Aha, to wszystko wyjaśnia
-Powiedziałem jej żeby przyszła dzisiaj na imprezę
-Więc...?
-Zaprosiłem również Nadię
-To będzie niezłe
Portugalczyk wkurzony wstał od stolika i wyszedł na dwór, Karim z zaciekawieniem oglądał jego poczynania. Chłopak wyciągnął telefon i zaczął z kimś rozmawiać wymachując przy tym rękami, coś tłumaczył.
Uwaga skupmy się. Już? Okej. To teraz uruchommy wyobraźnie i zwizualizujmy sobie człowieka, który rozmawia na zewnątrz przez komórkę i wymachuje przy tym obydwoma rękami...
 
Po pięciu minutowej rozmowie wkurzony walnął telefonem o chodnik.
Był po minutowej rozmowie i po pięciu... głębszych? Wstawił się na nerwowo?
 
Karim otworzył usta ze zdziwienia, gdyby wiedział, że sprawy tak się potoczą zabrałby kameręa potem puściłby to na treningu.
Zaiste, nowatorskie metody treningowe.
 
Po chwili wrócił Ronaldo ze strzępkami telefonu.
W Madrycie w ostatnim sezonie trendy i dżezi były płócienne telefony.
 
Usiadł przy stoliku i zaczął próbować coś tam naprawić. Benzema z jeszcze większym zdziwieniem obserwował jego poczynania, w końcu nie wytrzymał i buchnął śmiechem, Portugalczyk zmierzył go wzrokiem
-Dobra dobra już się zamykam, nie jestem pewien ale wydaje mi się , że wyświetlacz powinien być nad klawiaturom czy jak tam się to nazywa.
Raczej: "czy jak się to tam odmienia".
 
-Wszystko do dupy-Cristiano wyciągnął karte, którą włożył do telefony a jego strzępki wyrzucił do kosza.
Ten karte (podarty na strzępki) został włożony do tej telefony. Kwestia, czy został wyrzucony do kosza razem z telefoną, pozostaje otwarta.
 
 
Uwaga - antrakt!
Inforamcja
Czytaj "info - ramcia". Ramcia z infem.

Przepraszam bardzo za te poprzekręcane literki w rozdziałach, postaram się poprawić
                                                     Miłego czytania :)
Rzeczywiście, po tym wpisie literówki jakby mniej szaleją. Dobre i to.

Ze mną jest coś nie tak, teraz jestem tego pewna. Już czwarty raz przyłapywałam się na zaglądaniu na wyświetlacz czy ktoś nie dzwonił.
Jakby się na klawiaturę gapiła, to wtedy byłoby istotnie coś nie tak.

Gdy przyjechałam do domu rodzice pokazali mi mój nowy pokój
http://www.lucyhome.pl/img/Aranzacje/lawendowa_sypialnia.jpg
teraz oni poszli gdzieś do sąsiadów a ja miałam czas na rozpakowanie rzeczy.  Wywaliłam wszystko z toreb i pootwierałam szafki, zaczęłam wszystko składać i wkładać do szafek szukając równocześnie jakiejś fajnej sukienki w momencie kiedy wkładałam niebieską koszulkę na półkę zadzwonił telefon.
Telefon zadzwonił na półkę???

Szybko odebrałam
-Słucham?
-Cześć, tu Cristiano
-No hej
-Dzwonię z telefonu Alice, ponieważ mój uległ nieszczęsnemu wypadkowi,
* Z uczuciem: * Nieszczęsny telefon!

szykujemy mój ogród na przyjęcie gości...i tak się zastanawiamy czy nie chciałabyś przyjść wcześniej...
-Może być
-Ok to przyjadę po ciebie za jakieś 20 minut...gdzie mieszkasz?
Podałam mu adres, pożegnałam się i się rozłączyłam.
Szybko zaczęłam przeszukiwać stertę ciuchów w poszukiwaniu jakiejś sukienki, nawet nie wiem kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi, szybko zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
Szybko, szybko, szybko - i tak minęło dwadzieścia minut. Pokaźna ta sterta była.

-Cześć, a dlaczego ty jeszcze nie gotowa?
... powiedział Krystian Ronaldowicz ze śpiewnym wschodnim akcentem.

-Chyba będę musiała pójść tak...w spodniach
-Nie ma mowy, wszystkie dziewczyny będą w sukienkach, chyba że lubisz się wyróżniać
-Nie
Nudziara.

-To może ci pomogę?-Pokiwałam głową i wpuściłam go, poszliśmy do mojego pokoju.
-Łał ale tu czysto
-Wiem, sorry ale się rozpakowywałam
Owo "ale tu czysto" w powyższym dialogu  występuje prawdopodobnie w znaczeniu: "ale tu bajzel".

-Nom, trudno to przeoczyć, to może tą
 http://www.extramoda.pl/galerie/s/sukienka-czarna-sexy-ze_264.jpg
-Chyba żartujesz...przecież ja będę w niej wyglądać jak...
-Jak prostytutka?To fajnie.
-Dobra już dobra
W końcu wygląd a'la córa Koryntu to marzenie większości ałtoreczek!

Wzięłam sukienkę i poszłam do łazienki, założyłam ją i rozczesałam włosy
-Załóż jeszcze te kolczyki http://mojsuperswiat.blox.pl/resource/kolczyki3nm8.jpg
Podał mi parę niebieskich kolczyków,
Znaczy do łazienki za nią poszedł i patrzył jak się przebiera? Gdzie się podział kwadracik? O, jest: ▀ 

wzięłam je od niego a on zabierając rękę przejechał mi nią po ramieniu, moje ciało przeszły ciarki
-Yyyy...my...powinniśmy już iść-Powiedziałam zakładając kolczyki i wychodząc z łazienki,
Tak, miałem rację!

 było mi głupio, że tak zareagowałam na to jak mnie dotknął i zdecydowałam, że będę go unikać, żeby znowu się nie skompromitować.
Zamykać drzwi, jak się do łazienki idzie. Wystarczy.

Wyszliśmy na dwór, zamknęłam drzwi i poszłam za Portugalczykiem. Na podejeździe stało srebrne Porsche. Wsiadłam do samochodu.
-Carrera 2 Tiptronic S
-Skąd wiesz? To znaczy...interesujesz się tym?
-Mój kuzyn sprowadza auta i najczęściej trzymał je u nas w garażach, mój tato pomagał mu je remontować
Numery seryjne przebijał, karoserie przemalowywał, dokumenty dorabiał i takie tam...

-Masz prawko?
-No jasne-Na te słowa Portugalczyk zaczął się śmiać
-Zazwyczaj dziewczyny nawet jeśli mają to odpowiadają, że nie bo chcą żebym je woził
-Wtopa-Złapałam się za głowę i zaczęliśmy się śmiać, tak całą drogę, opowiadaliśmy cos sobie, dowiedziałam się co nieco o jego dziewczynach ale najczęściej to on wypytywał o mojego byłego.
Dziwny jakiś...

-A ty...ile masz aut?
-6
Szpaner.

-Jej
-Jak dojedziemy to pokarze ci moją najnowszą zdobycz
Sesja BDSMu bedzie? Pokaranie zdobyczy?

nazywam to auto Realowym bo kupiłem go za kasę za którą przeszedłem do Realu Madryt
A ja myślałem że kupił w Realu. Albo wygrał w konkursie "Zrób zakupy w Realu i wygraj samochód".

-No to genialnie, chłopak zaczął traktować mnie jak kolegę...
No i nici z tru loff...

Wysiadając z samochodu jedyne o czym myślałam to jak się nie zbłaźnić. Zdecydowałam się jak najmniej odzywać.
Żeby tak jeszcze aŁtorka wzięła przykład z boChaterki i przestała pisać!

-Nadia!!!! Cześć!!-Podbiegła do mnie nie kto inny jak Alice-Co tak długo, już prawie skończyliśmy.
-No to chyba dobrze, będzie mniej roboty dla nas-Nie byłam do końca pewna ale wydawało mi się, że naprawdę Ronaldo to odpowiada
Cristiano Ronaldo jako brzuchomówca. Niby nie mówi, a mówi.

-Jako król tego oto królestwa, sam powinieneś się tym zająć-Wtrącił się Kaka
-Już nic nie mówię-Portugalczyk podniósł ręce w przepraszającym geście-To jak chcesz zobaczyć te samochody?
-Wiesz...najpierw może pomogę Alice
-Jak chcesz-Powiedziawszy to chłopak odwrócił się i poszedł do domu a ja ze zdziwieniem popatrzyłam na Alice a ona z tym samym wyrazem twarzy na Kakę a on tylko pokiwał głową na znak że nie wie.
Pokiwał przecząco. (Bułgar?...) Poza tym czego on nie wie? Tego, że Nadia pomoże Alice?
 
Więc obie poszłyśmy usiąść na ławkę
Aa! Pomagała jej usiąść na ławce!
 
-Nie robimy nic?
-Nie, chłopacy przyniosą tylko przenośny barek.
Zapamiętajmy to...
 
-To po co ja wcześniej przyjechałam?
-Nie wiem...Cristiano chciał....
-On mnie nie lubi no nie?
Tzw. pytanie prowokacyjne.
 
-On...jest przyzwyczajony do tego, że dziewczyny same podlatują do niego i błagają żeby się z nimi umówił...a ty taka nie jesteś, to jest dla niego nowość.
W sumie fakt. Bo to on ją podleciał ze Stuttgardu do Madrytu. Prywatnym samolotem!
                                         
-Może powinnam z nim pogadać?
-No, i zawołaj go bo już zaczynają się zjeżdżać.
Z przemówienia towarzysza X na zjeździe Partii:
"Obywatelki i obywatele! Towarzysze i towarówki! Słuchacze i słuchawki! Wyście się zjechali i ja się zjechałem."
 
-Ok-Poszłam w stronę drzwi w których zniknął Ronaldo,
-Kaka....mówiłem, że sobie poradzę!!!!-Krzyknął i odwrócił się w moją stronę-...aaa to ty
-Alice prosiła żebym cię zawołała bo już ludzie przyjeżdżają
-Jasne, już idę
-A w czym miałeś sobie sam poradzić
-Eeee to nic takiego, chcesz coś do picia?
-Trochę
-To chodź do kuchni-Popchał mnie w stronę brązowych drzwi
 -Jej!
-Co?
-Duże to
Co poniektórzy mogą mieć skojarzenia...
 
-Trochę-Otworzył lodówkę i wyciągnął pepsi którą rzucił w moją stronę
-Dzięki-Rzuciłam i Wyszliśmy na zewnątrz gdzie powitał nas tłum witających się ze sobą gości,
Tłum! I jak ten przenośny barek ma wystarczyć dla nich wszystkich?!
 
naturalnie się skuliłam na co Roni uśmiechnął się
"Roni"! Czynimy postępy.
 
i złapał mnie za nadgarstek.
-Boisz się ich? To sami swoi-Na te słowa lekko się rozluźniłam, ale nie całkowicie.
Ech, te kompleksy!
 
Zaczęła lecieć muzyka     
http://www.youtube.com/watch?v=5AfTl5Vg73A
A nie lepsze by było to: http://www.youtube.com/watch?v=FCARADb9asE

Większość par zaczęła tańczyć
-Zatańczysz?-Spytał Cris
"Cris"? Tyż pikine. Ale "Roni" było ładniejsze.

-Jasne-Weszliśmy między tańczące pary i zaczęliśmy się kręcić?-Skąd pomysł na takie piosenki, myślałam że...
-Przyjechało dużo moich znajomych z Portugalii, a tam taniec to tradycja. A przyznasz że takie rytmy są najlepsze do tańczenia-Uśmiechnął się
-Trochę
-Wiesz...ja chciałbym...to znaczy chciałbym wiedzieć czy ty...-Już myślałam że usłyszę rzecz którą tak bardzo chciałam usłyszeć gdy nagle
-Cristiano skarbie...kto to?-Usłyszałam za sobą skżeczliwy głos i odwróciłam się
A teraz, drogie dzieci, powtarzamy wyjątki: pszenica, kształt, piegża, skżeczliwy...

-To yyyy jest koleżanka, jeszcze z czasów szkolnych
Brawa dla C.R. za świetną odpowiedź na idiotyczne pytanie.

-Cooo??-Szybko odepchnęłam od siebie Portugalczyka
Poczucie humoru bohaterki plasuje się zdecydowanie poniżej wszelkich norm. Poziom rozgarnięcia też. Ale - co ja się czepiam, w końcu to właśnie jest norma dla bohaterek opek...

-Aha to dobrze- Podeszla do niego i zaczęła go namiętnie całować, zaczęło chcieć mi się wymiotować,
No pewnie, bo jak taki znany piłkarz może być całowany przez właścicielkę skżeczliwego głosu?! I to namiętnie całowany. Ohyda!

 szybko zabrałam torebke z krzesła i zaczęłam iść w stronę bramy, wiedziałam że większość ludzi patrzy się na mnie, ale ja sama nie rozumiałam dlaczego wychodzę

Tu ałtorka zmienia narracje na trzecioosobową:

-Idiota!!!
-O co wam znowu chodzi?
-O nią!-Karim złapał Ronaldo za ramiona i odwrócił w stronę szybko wychodzącej dziewczyny.
-Skarbie wszystko w porządku?-Portugalczyk nie był pewny co zrobić popatrzył w stronę dziewczyny która już opuściła jego posesję a za nią wybiegła Alice.Dziewczyny po chwili rozmowy wsiadły do samochodu Alice i odjechały.
Stopień pokręcenia powyższego fragmentu jest imponujący. Jak mawiali starożytni Rosjanie: biez wodki nie razbieriosz, kto wyszedł, kto odjechał a kto został.

-Cristiano o co chodzi, dlaczego ze mną nie tańczysz??
-Spadaj,  to nie było na serio, nie chciałem żebyś przyjechała a ty przyjechałaś..
-Ale przecież się kochamy, tak mówiłeś
-Więc to już jest koniec
-Tak...? No to z kim pójdziesz na imprezę za tydzień. Czy znajdziesz kogoś piękniejszego ode mnie, kogoś kto będzie przyciągał uwagę tak jak ja.
Ach tak... Najwyraźniej zabłądziła tu bohaterka z jakiegoś sąsiedniego opka, nieświadoma, że jej standardowe fochy (tam budzące zachwyt!) będą tutaj niemile widziane. Lajf jezd brutal.

-Nie wiem...Kaka
Nawet Kaka będzie lepszy, od ciebie, ty skżeczliwa potworo!

-gdzie one mogły pojechać?
-Nie wiem, może do Nadi.
-Chcesz do niej jechać?! Zabraniam ci!-Wykrzyczała Merche
-Tak tak, jasne-odpowiedział jej z ironią Cris i z Kaką i Karimem wsiedli do samochodu
Jak widać, ałtorka ma problemy z podwójnym i. Nie jest w stanie napisać takich wyrazów, jak "Hiszpanii" czy "Nadii". To poniekąd odwrotna przypadłość, niż ta gnębiąca ałtorkę przygód Kolonasa Waazona (analiza 76).

U Nadi
No właśnie.

-
Dlaczego...dlaczego on tak powiedział?-Nadia po raz kolejny zadała to pytanie. Alice zaczynało już się to nudzić
-Dlaczego ty tak bardzo przejmujesz się Ronim?
-Nie to nie tak, po prostu myślałam że mnie lubi.
A jeszcze w poprzednim rozdziale twierdziła że pewnie jej nie lubi! Wiedziałem, że to podpucha.

-To..gdzie jedziemy?
-Może do mnie?
-A nie wolisz do sklepu
-Dobra

Wracamy do narracji pierwszoosobowej:

Pojechałyśmy do centrum handlowego i Alice od razu zaciągnęła mnie do sklepu z sukienkami na różną okazję wzięłam do przymierzalni tą sukienkę
Tę sukienkę. Tę - przez "ę". Ę jak "ęnuch".

http://republika.pl/blog_oa_3603812/7267682/tr/sukienka-czerwona-krotka_157.jpg
I znowu obrywamy linką.
Analiza z czerwonym paskiem.

   -Jej...wyglądasz...super-Usłyszałam za sobą głos Alice
-Dzięki,patrz na cenę...jej
-Wiem, ale zobacz jaki materiał
Jaki materiał w tej sukience pozuje? Dawniej mówiło się "towar". Ale i tak nie w moim guście.

-Dobra, nie ważne, ściągam ją bo im dłużej się na nią patrzę tym bardziej chcę ją mieć.
Rozgrzana jak cegła czerwona jak piec - musi ją mieeeeć!

Alice zaczęła się śmiać, po przymierzałyśmy jeszcze kilka sukienek i Alice odwiozła mnie do domu
-O jesteś wreszcie-Mama zaczęła mnie przytulać-Martwiliśmy się
-Nie potrzebnie-Uśmiechnęłam się do niej i poszłam w stronę pokoju
-Aha, zapomniałabym, masz gościa
-Kogo?
-Niedawno przyszli i wysłałam ich do twojego pokoju, ale tylko jeden poszedł bo dwaj mówili że się spieszą
Goście szli jeden za drugim.
Pytanie: Ilu ich było?
Odpowiedzi prosimy zamieszczać w komentarzach.


-Aha-Weszłam po schodach i otworzyłam drzwi do pokoju-Co ty tu robisz?!-Krzyknęłam
- Choćbym i prawdę powiedział, to i tak nie uwierzysz, że na tramwaj czekam.

Chłopaka najwyraźniej zdziwiła moja reakcja bo jak zwykle podniósł ręce w przepraszającym geście.
Przepraszający gest? Czyli coś mającego obrazować: "O boska bohaterko Opka, błagam pokornie, wejrzyj na mnie, niegodnego!"?

-Chciałem cię przeprosić
-Przeprosić?
-No...tak, nie zachowałem się miło w stosunku do ciebie i przepraszam- Było mi przykro z powodu tego co powiedział ale naprawdę polubiłam tego Portugalczyka
-Jasne-Powiedziałam od niechcenia,
Dobrze, że nie ironicznie.

 widziałam jak w jego oczach pojawiły się iskierki, nigdy jeszcze nie widziałam żeby ktoś tak szybko ze smutnego i pokornego
A nie mówiłem!

 zmienił się w tak szczęśliwego chłopaka, takiego jakiego zawsze widziałam w telewizji..........
Zawsze w telewizji widziała? To po co były te kity w pierwszym rozdziale, że nie wie, kto on zacz?

Kolejny rozdział zaczyna się od rozmowy telefonicznej:

-Cześć, możemy do ciebie przyjść?
-A dlaczego nie?
-Tak tylko się zastanawiamy-Dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedziała.
-Czekaj...Co masz na myśli mówiąc możemy?
-No bo wszyscy chcieliby przyjść, pa
Wszyscy! A był ich cały tłum.

J
eszcze przez chwile trzymałam telefon przy uchu, popatrzyłam na Ronaldo, widziałam że zaraz nie wytrzyma i buchnie śmiechem
-Co ona miała na myśli mówiąc wszyscy?
-Najprawdopodobniej chodzi jej o....piłkarzy-Powiedział Portugalczyk z miną jakiegoś inteligenta,
W powyższym kontekście "inteligent" brzmi jak jakieś wyzwisko...

 po chwili takiego stania wrócił do swojego wcześniejszego zajęcia, oglądania zdjęć które były wszędzie.
Głównym zajęciem inteligenta jest, jak widać, stanie.

-A tak dla jasności to dlaczego tutaj nie ma mnie?
Bo bohaterka, przynajmniej w zamierzeniach ałtorki, miała nie być twoja fanką, ćwierćinteligencie!

-Gdybym miała jakieś twoje zdjęcie to bym dała, ale niestety...znamy się tylko dwa dni
-No a nie wiem jakieś plakaty
Biedny, niedopieszczony! Są piszczące fanki - źle. Nie ma fanek - też źle. Może on emo?

-Tak, może od razu na całą ścianę
-A dlaczego nie? Mogłabyś sobie powiesić mnie na suficie-Na te słowa oboje wybuchnęliśmy śmiechem-No co, zły pomysł?
- Nie bedę cię wieszać! Wsadzę cię do opka! Buhaha!

W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi
-Już się boję otworzyć
-Daj spokój, nie może być tak źle-Zeszłam powoli po schodach i otworzyłam drzwi, Portugalczyk prawie miał racje, za drzwiami stała Alice i jakichś jeszcze 9 chłopaków których kojarzyłam z imprezy.
-Hej Alice
-No cześć
-Niech zgadnę zostawiliście wszystko tak jak było-Wtrącił się Ronaldo
-No jasne, co my sprzątaczki?-Spytał Oburzony Karim
Pracownice z działów utrzymania czystości powinny wytoczyć Oburzonemu Karimowi proces cywilny. Są szanse na odszkodowanie za straty moralne!

-Dobra, wchodźcie-Stanęłam pod ścianą pokazując im że mogą wejść-Idźcie na góre, nadal uważasz że to dobry pomysł?-Spytałam Ronaldo
-No jasne-Poszliśmy za nimi
-Fajny masz pokoik-Powiedziała do mnie Alice
Tylko trochę zatłoczony.


[Tymczasem Ronaldo prosi Nadię, żeby ze względów rodzinnych zgodziła się udawać jego dziewczynę.]

-Dlaczego niby miałabym to zrobić?!
-Bo to przez ciebie zerwałem z Merche!
Skoro tak, to po co udawać?!

-Aha to teraz to wychodzi na to, że to moja wina!
-No weź to zrób, tylko kilka dni
-Możesz sobie pomarzyć
-Dobra!-Wyszedł z mojego pokoju a za nim chłopacy z klubu.Tylko Alice została
-Ale z niego idiota-Powiedziała do mnie
-Nie...powinnam się zgodzić, no bo co to za problem.
A ile możliwości przy tym!...
Bohaterka reflektuje się jednak bardzo szybko:

-Zawieziesz mnie do Crisa?
-Mhm
Zeszłyśmy obie na dół
Tym razem nie na śniadanie.

-Nadia, co tu się działo?-Mama wyszła z kuchni
-Nic takiego, nieporozumienie
-O której wrócisz??
-Nie wiem, pa
Którą to odpowiedź mama przyjęła do wiadomości.

Wyszłyśmy z Alice na podwórko i obie wsiadłyśmy do samochodu.
Po 15 min byłyśmy pod Crisowym domem.Wysiadłam z samochodu i weszłam na jego podwórko, odwróciłam się w stronę jezdni a tam Alice już nie było.
UFO ją porwało, czy jak?


Opowiadanie ciągnie się dalej. Ale jego absurdalność nieco spada, a ze wszech kątów wyziera nuda. Skończmy więc na tym, a dalszy ciąg sobie darujmy.

Zajęty Murazor i opętany przez Kurę Maskotek pozdrawiają spod Reala w Madrycie.

PS:
Wiadomość z ostatniej chwili: Blog zniknął z sieci na kilka dni przed publikacją tej analizy. Świat na tym nie stracił...
Czyżby autorka miała zdolności telepatyczne i przeczuła, co ją czeka?



1 komentarz:

Anonimowy pisze...

• ariah

• 2010-01-14

Rozwinięcie opka => rozwinięcie analizy. ^^
Rozbrajająco, aż sąsiad słyszał, co raczył przypomnieć stukaniem/stękaniem. ;)

• Dzidka

A tak poniekąd z innej beczki - kiedyś oglądałam jakiś mecz Brazylijczyków, i do łez mnie rozśmieszył Szpakowski, który jak zwykle w sytuacjach podbramkowych wydzierał się niemiłosiernie, a fonetycznie brzmiało to:
- KAKA! KUPE! KAKA! KUPE!

• kura z biura


Cherie: takie perełki jak Kolonas Waazon trafiają się rzadko... Nie co dzień świętego Jana, trzeba pracować z tym co jest!

• Murazor


Cieszę się, że się podobało.

Mam nadzieję od czasu do czasu udzielać się analizatorsko w ramach USS SuS, czy to samodzielnie czy to w ramach prac grupowych. Pozdrawiam i dziękuję za słowa uznania.

Wasz duch pokładowy Murazor, nowy załogant.
• cherie


Analiza boska, ale Kolonas Waazon był jednak niezastąpiony. :(

• Raven

@Locura
Popieram niechęć do Madrytu. Same nadęte gwiazdorki.

Jako osoba nie cierpiąca Krystynki cieszę się, że nie tylko moi ukochani piłkarze są kalani. Mimo największych chęci nie jestem w stanie przeczytać ani kawałka tego opka. Przynajmniej na trzeźwo.
Jak dam radę, to się za to zabiorę.

• Margotka


@Sierżant Oczywiście! Będziesz honorowym członkiem! Każdy członek FanKlubu jest honorowy! ;33

• Sierżant

Margotkooo... A mogę się zapisać do FanKlubu Murazora? Co? Mogę? *uśmiecha się nieśmiało*

• Anka aka Eowyn


Zastanawiam się, kiedy jakaś aŁtorka napisze opko o polskich politykach i jak daleko takie opko będzie mijać się z realiami sejmu. A debiut smakowity, wyśmienity.

• lobo


I pomyślec, że się głupia cieszyłam, kiedy mnie od inteligentów wyzywali... Biedna, nieuświadomiona Lobo:(

PS tutaj wpisz ten kod: roksz
(brzmi jak nazwa węgierskiego dania)

• Margotka


Murazorze, dołączam cię do Obiektów Kultu.
Teraz już mam nie tylko FanKlub Jaszy, teraz to jest FanKlub Jaszy i Murazora!
Genialne. Wręcz.

• jasza


Jak dobrze, że Murazor za to się zabrał i że podszedł do tekstu z entuzjazmem.

Podobny stek bzdur może powalić każdego, ale Murazor to jak widać, silna sztuka (choć, jak sam twierdzi - martwy) i dał radę i w dodatku - jak!
Debiut imponujący, analiza - palce lizać!

• kot

>>-No a my mieliśmy mecz eliminacyjny do mistrzostw Europy.

a Kaka to kiedy obywatelstwo zmienil, ze w Europie gra :>?

• gumochłon


O! Widzę,że Kościsty wzmocnił załogę USS SuS.
No i dobrze, każdy szanujący się krążownik powinien mieć swój szkielet (niekoniecznie w szafie).

Borskie, po prostu borskie, chociaż Krystyny jakoś mi specjalnie nie żel... tfu! żal.

Aha:
>Bór Wam w dzieciach wynagrodzi!
NIEEEEEEE!!!
To się nie powinno mnożyć!

• Locura

Perdón: miało być "reprezentatywnych" - co ta bezsenność robi z ludźmi! ;]

• Locura

Musiał ten dzień nastąpić, w którym "piłkarskie" opko zostało zanalizowane... A przyznać trzeba, że poziomem skretynienia dorównują ałtoreczkowym wizjom pracy w CSI, więc są dość wdzięcznym tematem (chociaż ten wyTFUr nie należy do reprezentacyjnych ;]).

BTW:
Jako wierna fanka Barcelony i anti-madridista de puta madre, pragnę z tego miejsca serdecznie podziękować ałtoreczkom za zdecydowanie częstsze kalanie klubu ze stolicy Hiszpanii i jako takie trzymanie łap z daleka od Katalonii. Bór Wam w dzieciach wynagrodzi!