sobota, 19 lutego 2011

96. Perwersja i niewinność, czyli Buffy contra Bieber



Drodzy Czytelnicy! W dzisiejszym odcinku dostaniecie dwa opka z zupełnie różnych bajek. Na pierwszy ogień pójdzie niejaka Buffy Postrach Wampirów, która tym razem straszy przede wszystkim nadzwyczaj wyrafinowanym poczuciem humoru. Gdy już przebrniecie przez te oceany dowcipu, dla wytchnienia czeka Was słodka historia Justina Biebera i jego magnezowej (magnetycznej?) wybranki w rozmiarze XD. Czy jest coś, co łączy dwa tak różne opka? Oczywiście: ałtorki obydwu z równym poważaniem traktują ortografię i interpunkcję. Indżoj!

Buffy

Poniższe opko ma być, wedle słów aŁtorki, śmieszne. Faktycznie, tFUr ten może wzbudzić wielką wesołość, głównie za sprawą wybitnie dennych Elementów Komicznych oraz ortografii na poziomie Rowu Mariańskiego. Ja, jako szczera i gorąca wielbicielka przygód Buffy, czułam tylko niesmak.
Przed Wami znakomity przykład tego, jak NIE należy pisać parodii.


Analizują: Szprota i Sineira

Opisy postaci:

BUFFY(czyt.Baffi)-Laska z zaburzeniami funkcji myslenia.Po pewnym czasie okazuje sie ze Buffy jest pogromczynia wampirow i innych potworow...
Jedno logicznie wynika z drugiego.

Zaprzyjaznia sie z Faith i podobnie jak ona podrywa kazdego kolesia napotkanego na drodze.Ona i jej kolezanka lubia molestowac bezbronne osoby spacerujace po cmentarzach.
...podrywając je?
Zgwałcony kanon wyje w głębi grobowca, a mnie cisną się na usta słowa niegodne analizatora.

ANGEL/US-Bardzo przystojny tajemniczy nieznajomy,ukrywa bardzo mroczna tajemnice (jest inny)
Nie da się zaprzeczyć, jest. I nie sparkli.

FAITH(czyt.Fejcz)-Tak samo jak Buffy(czyt.Baffi)jest pogromczynia wampirow,w dziecinstwie nazywana byla pedofilka i gwalcicielka.Gwalci wszystko co zyje i sie rusza.
Tak, "humor" w wydaniu aŁtoreczki wygląda właśnie w ten sposób. Swoją drogą ciekawe, jak można być pedofilem w dzieciństwie.
Zaglądając lalkom pod sukienki! *chwyta się za usta, uświadomiwszy sobie nagle...*
O żesz cholera jasna, nie mów, że... Ups?

CORDELIA-Dziewczyna z bogatego domu,lubiaca wszystko co firmowe,najpopularniejsza w szkole.Ona i Buffy nie llubia sie.Krzywo chodzi w butach na szpilce,lubi wszystko robic na speeda.
Gdybym miała buty na JEDNEJ szpilce, też chodziłabym krzywo.
A ja zdecydowanie wtedy nie robiłabym niczego na speeda.

WILLOW(czyt.łiloł)-Dynamiczna laska,Najlepsza przyjaciolka Buffy(czyt.Baffi),wszystko razem robia,Willow(czyt.łiloł)bardzo dobrze zna sie na bialej i czarnej magi...Ona i Buffy mialy se soba wakacyjny romans.
Pamiętajcie, wakacyjne romanse przynoszą niechciane efekty!
Białe magi dodają do białego barszczu, a czarne do czerniny.

Dawn-Mlodsza siostra Buffy(czyt.Bafi),denerwuje Buffy(czyt.Baffi) kiedy tylko ma okazje........
A kropki, kiedy dostaną się w ręce aŁtoreczki, mnożą się jak króliki. Ich ilość jest odwrotnie proporcjonalna do wiedzy o opisywanej osobie.
Moim zdaniem to emanacja wiórów ze słownika ortograficznego Ałtoreczki.

DRUSILA i SPIKE-Dwa najbardziej niebezpieczne wampiry,najgrosi wrogowie Gangu Atomowek czyli:Buffy,Willow,Cordeli,Faith,Kendry....
Drusila i Spike sa ze soba od 200 lat.
Ciekawe, jak w wykonaniu aŁtoreczki wyglądałaby biografia takiego, na przykład, Hitlera. "Był szurnięty i chodził z taką jedną Evą"?

KENDRA-Dosc zacofana laska,lubi sie wyrzywac i molestowac wampiry.
Wyrzywać - zostać obrzuconym warzywami przez Oficera Crabtree.

GILES(czyt.Dżajls)-Trener i opiekun Buffy,tygodniami moze czytac jeden i ten sam rozdzial ksiazki,bardzo lubi strugac kolki.
Kolki to ja tutaj dostaję. Bynajmniej nie z powodu śmiechu. Nawiasem mówiąc, Jasza mi się zawsze kojarzył z Gilesem, więc aŁtorka właśnie zarobiła dodatkowego minusa.
Kolka kołk festiwal!

WLADCA -Przywodca klanu demonicznego,nienawidzi pogromczyn za wszelka cene (lub promocje)chce sie pozbyc ludzi ludzi z ziemi i opadowac swiat,uwielbia czytac i oglada ,,Krol Macius pierwszy"
Wystarczy mu dać kilka groszy, a natychmiast zaczyna wyć z nienawiści. I ma plamy opadowe. Hmmm, właściwie nie ma znaczenia, co tu napiszę, ten bełkot nie wymaga komentarza.
Ale ogląda ten serial animowany, czy w kółko film z 1957?

DEMON 1-Podwladny wladcy,robi co mu kaze.
DEMON 2-Ulubieniec wladcy,wysyla go do walki wtedy gdy inne demony nie daja rady.(w nagrode otrzymuje darmowy wstep do manikiurzystki)
DEMON 3-Najgorszy,najoblesny demon z calego klanu wladcy,nie widzi od 5 roku zycia
Kolejny popis wyrafinowanego poczucia humoru. Brakuje tylko ślizgania się na skórce od banana i wdepnięcia w psią kupę.
Brakuje także obowiązkowego wpadnięcia na urodzinowy torcik. Twarzą.

DEMON 4-Ostatni z najwazniejszych demonow wladcy,lubi podlizywac sie przywudcy,najchetniej aportuje kosci.
Szkoda, że nie słowniki ortograficzne. Dla aŁtoreczek są chyba bardziej zabójcze niż kołki dla wampirów.
*przypomina sobie te satysfakcjonujące eksplozje krwi i flaków z przekołkowanych wampirów z True Blood i dygoce*
"Masz wampira na dekolcie";)

Opowiadanie

Zbliża się Halloween.Gang Atomowek(Buffy,Cordelia,Willow,Kendra,Feith) ogladaja stroje,i przebrania haloweenowe.....
Jak widać, napisanie imienia lub nazwy własnej jest trudne, baaardzo trudne. Tak trudne, że nie da się tego zrobić dwa razy w obrębie jednej linijki.

Cordelia i Faith ida do przebieralni by przymiezyc stroj blizniaczy na impreze hallowenowa....
Rozpaczam nad własnymi brakami. Baba jestem, a za cholerę nie wiem, co to jest "strój bliźniaczy". A może bieliźniaczy? Albo bliznowaty? Tak czy siak, sensu to nie ma za grosz.
Moim zdaniem to był podwójny strój kąpielowy zszyty miseczkami.
Ale tak z frontu czy z boku?
Nie mów do mnie zboku! Tyle hałasu o tych kilka fetyszy... Z frontu.

gdy Buffy i reszta gangu atomowek pytja czy moga ja zobaczyc,po chwili z przymiezalni wychodza obie skute i obladowane lancuchami laski..
Pytia zaciąga się dymem i wieszczy rychły upadek piśmiennictwa. Towarzyszą jej schlane w czarnoziem dziewczęta, pobrzękujące naręczami krowich łańcuchów.
Oraz tłum szarych, zmęczonych ludzi, zawodzących "daaaajcie numery totka! daaajcie numery totka!".

Faith:Noi jak wam sie podamy lubie takie pedofilskie ciuchy,a wy
Panny chcą się podać wampirom w charakterze przekąski, gdy tymczasem ich ubrania atakują nieletnich.

Cordi:Psyt Faith cos mnie z tylu uciska:/
To z pewnością pedofilski ciuch próbuje dokonać czynu lubieżnego.

Faith:Ale ty jeczysz jak stara traba jerychonska.
I trąbisz jak stara baba.
A mury runą, runą, runą! Amury wypłyną brzuchami w górę!

Willow i cala reszta parskaja smiechem widzac Cordi i Faith w tych przebraniach. Dziewczyny widzac ich smiech ida do przebieralni by sie przebrac..
Po chwili Buffy znajduje śliczną, osiemnastowieczną suknię a sprzedawca stwierdza, że pasuje do niej i dlatego obniża cenę.
Też bym tak chciała, chociaż obawiam się, że kilkusetletni materiał mógłby się rozsypać podczas przymierzania.

Zas Spike ogląda video z wygibasamii Buffy i stwierdza, że jest szybka.
Rozumiem, że w przymierzalni była kamera, a Spike szuka młodych talentów, by urządzić konkurs przymierzania kiecek na czas.

Drusilla mówi mu, że coś się stanie w noc Halloween i wtedy Buffy będzie najsłabsza.
Po kupieniu ubran na impreze Atomowki wracaja do domow,lecz Buffy idzie z Willow do siebie do domu, namawia Willow by ubrała się bardziej sexy bo to jedyna noc kiedy może być sobą nie będąc sobą.
"Nie jestem sobą to straszne
jestem nie sobą no właśnie
nie jestem sobą to straszne
jestem nie sobą no właśnie."
(Elektryczne Gitary)

Willow gdy widzi siebie w lustrze,ktore na jej widok peka jest zachwycona i postanawia wyjsc tak ubrana na zabawe.
Buuuu, a ja nigdy nie "pękłam" lustra swoim wyglądem, buuu!!!
Ja pękam żarówki w łazience z rana, ale idę o zakład, że nie jest to zachwyt.

Po paru godzinach nadchodzi czas Hallowen.....
Buffy,Willow,Kendra i cala reszta ida na impreze ktora znajduje sie w Bronzie(nazwa clubu).
Dziewczyny lubią Brąz! (nazwa coloru)

Lecz w tym czasie Drusila i Spike odprawiaja Rzymski Rytual wcieleniowy,gdy wymawiaja dziwne slowa Drusila dostaje drgawek i padaczki miota sie po calym pomieszczeniu,gdy Spike konczy rytual.....
Spike pod koniec rytuału był solidnie poirytowany zamianą tró mhrocznego ceremoniału w burleskę z dziewczęciem obijającym się o meble i wijącym się jak znerwicowany padalec.
Byłby bardziej zirytowany, gdyby zrozumiał, że Dru po prostu tarzała się ze śmiechu.

Buffy,Cordelia,Faith,Kendra,Willow zamieniaja sie w to co byly przebrane czyli:
Buffy w osiemnasto wieczna dziewczyne
Dobrze, że nie w osiemnastokołową ciężarówkę.

Cordelia i Faith w urocze sadomasochistki
W takich maskach? Zaiste, urocze.

Willow w wystrojona nie bedac soba Willow=]
A tu z kolei mam taką wizualizację.
A ja wyłączyłam filtr w Wujku Guglu i za karę dostałam po oczach taką oto "Whomping Willow"O_O
Sine, jesteś złym człowiekiem. Już nigdy nie spojrzę na Wierzbę Bijącą tak samo.

Po przemianie dziewczat po miescie lataja ludzie pood postaciami w ktore byly przebrane...
Znaczy, całe miasto jest przebrane za osiemnastowieczną dzieweczkę, zamaskowanych sadystów i wysztafirowanego karła?
Gorzej. Całe miasto lata POD nimi. Wizualizuje mi się coś w rodzaju ludzkiego Bagażu.

Gdy cale miasto szaleje z glupoty do akcji wkracza Angel(wreszcie:))
I całe miasto wydaje się wskutek tego dużo mądrzejsze.

jest jedyna osoba ktora nie zmienila sie w to co byla przebrana,Angel zaczyna flirtowac z Buffy i Faith
Widzi tu ktoś związek przyczynowo - skutkowy?
lecz Buffy jako osiemnasto wieczna dziewczyna boi sie facetow itp
No, taka Markiza de Merteuil uciekała na ich widok z krzykiem i barykadowała się w pokoju.

....zas Faith ktora teraz jest sadomasochistka ma chec zgwalcenia biednego Angela,rzuca sie na niego i zaczyna po nim jezdzic,
Co ma BDSM do pozycji na jeźdźca...?
Nikt nie mówi, że ona go "ujeżdża", tylko że jeździ PO NIM. Może walcem drogowym?
Zważywszy infantylizm opka, raczej trójkołowym rowerkiem...
Oooo, TO dopiero sadyzm!

ten chcac sie uwolnic od napalonej Faith biegnie w strone cmentarza gdzie niefortunnie upada i skreca noge,widzac to Faith wskakuje mu na plecy niczym gepert [Edyta?][uparcie i skrycie!] i zaciaga go w krzaki tam biedny aniol zostaje 10 krotnie zgwalcony,
Od strony pleców zgwałcony? Znaczy... ten... honor jego ucierpiał?
Panienecko! Dyć to jeno jamioł, a nie piorunochron!

Faith po przemianie w sadomasochistke uwalnia swoje seskualne potrzeby...
Wskakuje ludziom na plecy i ujeżdża. Jak byłam mała, też lubiłam być noszona na barana. Zaraz... ja nadal jestem mała! :>
Mnie wskakiwanie komuś na plecy raczej nie rusza, ale może dlatego, że nie mam potrzeb "seskualnych", czymkolwiek by one były.


Gdy dziewczyna konczy z Angelem wychodzi z za krzakow otrzepujac sie z lisci i mowi:
Faith:(poprawia fryzure)mhmmm (oczko) zadzwonie na nastepna wizyte
Szpro: (chowa twarz w dłoniach)yyyh! (jęk) Co ja najlepszego sobie robię...
<Sięga pod biurko i wyjmuje resztę wódki, nie dopitej podczas pamiętnej analizy Rammsteina> Nalać Ci?
Nie, nie piję. Lepiej daj mi czekolady.
Nie używam. Może ogóreczka?
Daj, wetrę sobie w klatę, muszę zrobić coś normalnego.

Ucieka w strone miasta by zaatakowac nastepna ofiare i ja bestialsko zgwalcic,zas Angel doznal wstrzasu psychicznego i nie panujac nad soba ssie palca.....
Nie. Nie chcę wiedzieć, czyj palec on ssie.

Buffy,Willow i reszta gangu uciekaja przed Cordelia ktora w reku trzyma elektryczny [Dlaczego nie parowy?] [bo nic tak nie rozprasza w masturbacji jak niekontrolowane gwizdy!] zdalnie sterowany wibrator.....
Fiu, fiu! - zaklął Ćwirek, przekrzywiając łepek - Takiej gąsienicy w życiu nie widziałem!

Gdy Willow pozostaje w tyle Cordi lapie ja od tylu i z calkowita premedytacja zdzga Willow wibratorem(sami wyobrazcie sobie gdzie) [w nereczkę!],gdy Buffy udaje sie uciec jak najdalej od psycho-seksualnej Cordeli znajduje pusty dom i zamyka sie w nim........nie wie jednak ze zamknela sie w domu Angela gdzie jak wiadomo sa trofea(majtki w oprawkach)jego zdobyczy
AŁtorka zaś trzyma "w oprawkach" wszelkie znaki przestankowe, dzięki czemu tekst nabiera charakteru tak zwanej sraczki werbalnej. Tak, to nadal nie jest koniec zdania, ale daję Wam szansę na złapanie oddechu;)

biedna Buffy widzac to z piskiem
...zaczyna pokładać się ze śmiechu, trzymając się za brzuch i roniąc szczere łzy...

chce sie wydostac z domu,lecz w tym czasie do domu wchodzi bestlialsko zgwalcony Angel,
trzymając się za okolice lędźwiowe i dyskretnie masując pośladek.

dziewczyna gdy widzi ze Angel sie do niej zbliza zaczyna sie zastanawiac czy isc z nim do lozka czy tez nie.......
...albowiem bycie zgwałconym dodaje facetowi +50 do atrakcyjności. Ssanie palców dodaje drugie tyle, więc Angel stanowi w tej chwili chodzące ucieleśnienie seksowności, a co!
Idź, idź! Po dziesięciu gwałtach chłopak zawinie się w kołdrę i popadnie w letarg, a Ty się spokojnie wyśpisz!
Chwila, ona ma gwałcić czy być gwałcona?
Zdaje się, że ma to być gwałt obopólny.
Nooo, tak to ja też lubię... <oblizuje się>

w czasie kiedy Buffy rozmysla miasto zaczyna byc opanowywane przez Spikego,Drusile oraz sluzebnikow Wladcy...
Widzicie, do czego może doprowadzić chwila zadumy!

Gdy potwory razem ze Spikem i Drusila demoluja polowe miasta,z dlugiego urlopu wraca Giles,kiedy widzi co dzieje sie w miescie nie wierzy wlasnym ocza,
Powspułczujmy jego oczą!
Oraz przyszłym dzieciĄ!

wciekly na Buffy idzie szybko do domu po ksiegi z zakleciami,ma zamiar jedeno z nich odprawic,dzieki zakleciu Giles'a klatwa Spikego i Drusili przestanie dzialac.........
To będzie Odprawa Zaklęć Greckich.

2 Czesc:

Giles odprawia zaklecie Jojoba,ktory zniszczy rytual dwujki wampirow......
Szpro odprawia zaklęcie GoodJoba, które zreaktywuje jej mózg.
Obawiam się, że już padłaś ofiarą zaklęcia ZaJoba, które z wolna przekształca zawartość Twej czaszki w mUSK. Czym prędzej napij się magicznego eliksiru z Czarnego Kota!
Na MUSK nie pomoże, ale zadziała jak zaklęcie WyJoba na Wszystko.

W czasie kiedy Giles odprawia zaklecie Buffy i Angel namietnie caluja sie w sypialni,gdy sprawy ida pelna para obydwoje laduja w lozku....
Aha, czyli jednak wibrator parowy...!
Miałam rację, ha!

Giles konczy odprawiac rytual,po pieciu minutach wszyscy mieszkancy miasta powracaja do swoich tymczasowych wcielen [tymczasowo?],Cordelia i Faith wracaja do swojego tymczasowego Ja [wspólnego, ale to tylko tymczasowo],Willow ktora zostala zgwalcona przez Cordelie zdalnie sterowanym wibratorem zostala przewioziona do szpitala i jest bardzo w ciezkim stanie psycho-fizycznym......
A Angel po dziesięciu gwałtach, jak rozumiem, już pod respiratorem...?
W śpiączce, jakże by inaczej.

Buffy ktora ma zamiar spedzic noc z Angelem takze powraca do swojego wcielenia,kiedy dziewczyna odwraca sie w strone Angela,widzi go calkiem nagiego ma ochote wybuchnac siechem
O, tu masz takie... wygląda jak penis, tylko dużo mniejszy.
<Zakłada okulary> Gdzie, bo nie widzę?

lecz nie chce robic przykrosci chlopakowi i dusi smiech w sobie,staja jej swieczki w oczach [zawsze myślałam, że świeczki kapią z nosa],a widzacy to Angel mysli ze Buffy boi sie z nim spedzic noc,podchodzac do Buffy mowi cichym i namietyn glosem:
To zrozumiałe, że po tych gwałtach miał wymięty głos.

Angel:(pornograficzne spojrzenie)[Znaczy, łypnął brązowym oczkiem...? I zamrugał zalotnie źle wydepilowanymi rzęsami?][Brązowym oczkiem? Jesteś zUaaaa...] Buffy nie buj sie bede delikatny.
Buj to jest mój ostatni,
z huśtawki zeskoczę wnet,
Bujanie bowiem to matnia,
Błędnik is definitely dead!


Po tych slowach Buffy nie wytrzymuje napiecia i z cala sila wybucha smiechem..
Słusznie, słusznie.

Zdezorjentowany Angel nie wie co ma zrobic po tym jak Buffy wybiega z psychopatycznym smiechem z jego domu.
Odetchnij z ulgą! Odetchnij z ulgą! *kibicuje*
Proponuję się ubrać a następnie przejrzeć bogatą internetową ofertę cudownych środków na powiększanie penisa.
Mogę podesłać kilka, codziennie mi to oferują.
Mnie też. Równolegle z ofertami powiększania cycków. Też mają komu...

Nastepnego dnia gang Atomowek spedza popoludnie w Bronzie gdzie gadaja o totalnych duperelach lecz Cordi i Faith nie wiedza ze zgwlacily polowe miasta w ubiegla noc,
Cordi gwałciła głównie domki jednorodzinne i apartamentowce, podczas gdy Faith skupiła się raczej na instytucjach użytku publicznego...
Najgorsze okazały się drewniane parkany. Miały uciążliwą tendencję do pozostawiania drzazg tu i ówdzie.

tak samo jak Cordi i Faith Buffy nie wie ze o maly wlos spedzila by z Angelem noc........
Stado malusich wielokropków, podążające za nią trop w trop, zupełnie nie dawało jej do myślenia.

Willow po dwuch dniach wychodzi ze szpitala i wraca do swojej psychicznej rownowagi.
Czasem tylko wpada w panikę słysząc cichy warkot za plecami, bo wie, że słowa "te, co warczą, nie gryzą" mogą nie mieć tutaj zastosowania.

Nikt nie wie co sie stalo feralnej nocy Hallowen oprucz Spikego,Drusili oraz Gilesa.........
oraz połowy gwałconego miasta. Ale tak poza tym, to nikt.
Na szczęście obiekty architektoniczne z natury są dosyć milczące.
No co Ty. A ja kiedyś spotkałam taki rozplotkowany blok mieszkalny!

Czy wrogowie Buffy i gangu Atomowek cos planuja,czy Buffy stawi im czola,i co stanie sie z zdalnie sterowanym wibratorem Cordeli.............
Na pewno zadajecie sobie te pytania, patrząc suchymi, bezsennymi oczy w sufit.
W trwodze nasłuchując, czy przypadkiem w mrokach nocy nie rozlega się cichutki warkot silniczka.

To i wiele innych przygod dowiecie sie w 2 Opowiadaniu Div.........
A teraz panna Ałtoreczka napisze tyle razy, ile jest kropek w tym opku, zdanie "dowiedzieć się KOGO CZEGO".

Uprzedzam ze w nastepnym opowiadaniu bedzie dramat....
... albo inna tragedia.
Tak, to będzie miła odmiana po aktualnej katastrofie.

wiec przygotujcie sie na wstrzas(lol2)
Ty też, droga Ałtoreczko. Muahahaha.
<Montuje "elektrycznego pastucha" wokół domu aŁtoreczki.>

P.S:Do wszystkich (Nie fochajcie sie bo opowiadanie mialo byc smieszne a nie ponure,
Foch. Wyszła świnka morska, ani świnka, ani morska.
Ale faktycznie, trudno było zachować powagę przy czytaniu.

,ahas i do Lukasza jakby co to miedzy nami nic w opowiadaniu nie bylo)(lol2) nio to czekajcie na 2 opowiadanaki:P
Mam rozumieć, że aŁtoreczka utożsamiała się z którąś z bohaterek? Ojejku, jej... Biedny "Lukasz". Głupio się dowiedzieć, że było się pierwowzorem parowego wibratora.
Nio, psychobuziaczki, psychopapatki.

Na szczęście aŁtoreczka nie popełniła już więcej "opowiadanek". I chwała Boru!

Bieberek

Tym razem w rolach głównych rozmemłana do granic możliwości boCHaterka oraz Justynek zmienny jak chorągiewka na dachu. W rolach drugoplanowych: magnez i inne pierwiastki chemiczne oraz pamięć flashowa eXtreme Digital. Indżoj!

Analizują: Kura, Sineira oraz Bardzo Szybko Zniechęcona Sierżant.

http://down-to-earth-first-dance.blog.onet.pl/

- Stefani ! Wstawaj ! Bo zaraz się spóźnisz do szkoły.!- krzyczała moja mama ,która najwidoczniej czegoś szukała, ponieważ grzebała mi w szafce .
Ciekawe, czego? Gdyby bohaterka była chłopcem odpowiedź byłaby prosta, a tak? Szukała Edłorda?
Może testu ciążowego.

- mamoo! -wydarłam się.- zaraz wstanę. Tylko proszę ciszej.. Głowa mnie boli.- powiedziałam to tak żeby faktycznie pomyślała że coś mnie boli.
Czy bohaterka nie jest nieco za młoda na porannego kaca?
Mama wyciągnęła z kieszeni tabletki od bólu głowy i posłała córeczce szatański uśmieszek.

-yhy..- mama doskonale wie że nic mnie nie boli.- Stef masz może taśmę klejącą ?- zapytała z nadzieją w głosie.
Żeby zakleić boChaterce buzię?

-nie ,nie mam, ale mamo na serio.- błagałam ją- mogę dziś nie iść do szkoły? Proooszę.- o mało co się nie rozpłakałam xd.
Żałosne.

- paluszek i główka do szkolna wymówka.- powiedziała mama z ironią w głosie. Standardowa gadka. Nigdy mi nie ulega.
Mądra kobieta. Za karę zapewne spotka ją szybka opkowa śmierć.

- dobra już idę, tylko za 15 min widzę Cię w kuchni.- powiedziała po czym wyszła.

Podeszłam do szafy. W sumie długo przy niej stałam , bo nie wiedziałam co na siebie ubrać.
Oraz w co się włożyć.


W końcu wyciągnęłam jakąś dłuższą błękitną koszulę [i szlafmycę do kompletu]. Do tego czarne getry i niebieskie baleriny. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki.

- pff.. Myśli że w 15 minut zdążę się ubrać -mówiłam sama do siebie.
Pfff, a cóż w tym takiego dziwnego? Ile czasu może zająć naciągnięcie spodni na tyłek i bluzki na górę? Chyba, że zapina guziki zębami...

U mnie to normalka. Może dlatego że jak coś mówię znajomym to mam wrażenie że mnie nie słuchają.
Chyba najwyższy czas zacząć mówić z sensem.

- Stefani za 7:40.! -krzyczała mama z domu. Nie przejmowałam się tym. Mieszkałam nie daleko szkoły więc mi się nie spieszyło.
Nie daleko, ale za to podgórkę.

Wykonałam wszytki poranne czynności.
Naprawdę nie można tego ująć inaczej? Nie można, kwamać, napisać "umyłam się i uczesałam"? "Zrobiłam kupę" można sobie ewentualnie darować.

Weszłam do pokoju . Na szyję jeszcze założyłam długi czarny naszyjnik. Włosy miałam rozpuszczone . Wzięłam jeszcze torbę ,gumy od których jestem uzależniona xd MP4 no i oczywiście jakieś tam książki.
Za moich czasów brało się również zeszyty, długopisy i inne przybory szkolne. Widzę, że reforma zbiera krwawe żniwo.
Jakieś tam książki, pierwsze z brzegu z półki. Kto by się przejmował, czy do właściwych przedmiotów.

Lekcja się dłużyła i dłużyła. Nagle do sali wbiegł jakiś chłopak. Był to Justin Bieber.
Tadam!!! Bimber ex machina!
Dawno, dawno temu, gdy jeszcze dinozaury pasały się pod oknami (czyli w zeszłym sezonie albo jakoś tak), byłby to zapewne Zac Efron.

Strasznie mi się podobał. Chyba tylko mi w szkole. Wszystkie dziewczyny uważał ,że jeśli nie ma jaki[ch!]ś modnych i markowych ciuchów to nie warto się nim przejmować.
Kurczę, nie prościej byłoby kupić markowe ciuchy, wypchać sianem i prowadzać się z tak sporządzoną kukłą? Młodociane blachary i tak by nie zauważyły różnicy.
A to Bimber nie ma markowych ciuchów? O.o

[bohaterka po lekcji "wpada przypadkiem" na Bimberka]

-em.. Stefani..- zaczął się trochę jąkać
- tak?- zapytałam .
- czy nie miałabyś ochoty ze mną gdzieś wyjść? -zapytał z nadzieją.
Zatkało mnie. Matko chyba śnię. Uśmiechnęłam się. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- rozumiem.- powiedział ze smutkiem w głosie chłopak i spuścił głowę.
- ale Justin.. Z chęcią z tobą gdzieś pójdę.- uśmiechnęłam się.
Do mięsnego po kiełbasę, na przykład.

Spojrzał na mnie ,a w jego oczach można było dostrzec małe iskierki xd. Chyba się ucieszył. Dostałam jeszcze większych wypieków.
Bułki, chałki, kawiorki i bochny okrągłego chleba toczyły się wesoło po trotuarze.

Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Podałam mu mój numer telefonu i adres. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Niestety ja miałam historię , a on matmę. Pocałowałam Go lekko w policzek i poszła pod klasę.
No proszę, parę zdań wymienili i już nastąpiła deifikacja.
__________________________________________________________________

mam nadzieję ,że się spodobało xd poczatki zawsze są trudne xd więc dopiero się rozkręcam xd
xd a także xyz oraz kfhndskla
Qwerty czy azerty?
Klawiatura Dvoraka;)

Lekcje dłużyły mi się nie miłosiernie.
Zleciałyby szybciej, gdybyś na nich choć trochę uważała. Ale przecież wiedza o tym, jak pisać partykułę "nie", jest całkowicie zbędna, nieprawdaż?
Albo wiedza o zasadach interpunkcji. Może chciała napisać: Lekcje dłużyły mi się? Nie! Miłosiernie...

Na szczęście miałam ich tylko 5. Wreszcie o godzinie 12.30 wyszłam ze szkoły. Szłam jak najszybciej. Chciałam już się znaleźć w swoim pokoju, a dokładniej przy szafie z ciuchami.
Ciekawy sposób spędzania wolnego czasu.

Wbiegłam do domu. Ściągnęłam buty i już miałam zamiar iść do pokoju , gdy nagle zawołała mnie mama.
- Stefani, kochanie..- zaczęła. Mg [Ministerstwo Gospodarki? Mistrz Gry? Magnez?] pewnie coś się stało albo chce żebym coś zrobiła. - … jak w szkole?- zapytała ciągnąc mnie do kuchni.
...za ucho.

- a dobrze.. -uśmiechnęłam się na samą myśl o tym ,że wpadałam na Just.- mamo??- zapytałam trochę nie pewnie,
Grrrr... Zaraz zamienię się w Krwiożerczy Słownik Ortograficzny i ugryzę ją w dupę. I zaprawdę powiadam Wam, że Octavo będzie przy mnie niczym potulny baranek.

- tak? - zapytała lekko zdziwiona.
- czy ty się dobrze czujesz??- zapytałam z lekką ironią w głosie.
Ach, ta córczyna troska.

- tak, a co -uśmiechnęła się.
- nie ,nic ,tylko mówisz tak dziwnie.. Do mnie..- powiedziałam wpatrując się w nią.
Zupełnie jakbyś chciała powiedzieć, że za godzinę przeprowadzamy się do Stanów.
Mówisz do mnie, a nie do ściany, czy kwiatka na parapecie! Zdumiewające!

- kochanie zawsze tak do Ciebie mówię.- przytuliła mnie po czym zapytała się czy jestem głodna. Nie byłam. Posiedziałam z mamą tak do 13.00 i poszłam odrobić lekcje.

Weszłam do pokoju ,rzuciłam się na łóżko i założyłam słuchawki na uszy. Czas bardzo szybko mi minął.
Techniki odrabiania lekcji zmieniły się nie do poznania w ciągu ostatnich kilku... khem... nastu lat.

[tymczasem dzwoni Justin, przypomnieć, ze się umówili]

-Mg już za 15.!- krzyknęłam sama do siebie.
Jak ona to artykułuje? My-gy? Em-gie? Em-dżi?
Zdarza mi się czasem powiedzieć omg, ale mg wydaje mi się zbyt karkołomne.

Wyszłam z pokoju i szybko zeszłam do kuchni gdzie była mama. Oznajmiłam jej że wychodzę i nie wiem kiedy wrócę. Na szczęście nie protestowała.
Być może tym właśnie ocaliła swe życie.

Napiłam się jeszcze wody i poszłam założyć sandałki. Ubrałam je [w śpioszki] i przejrzałam się w lustrze. Dobrze wyglądałam, byłam z siebie zadowolona. Nagle zadzwonił dzwonek. Przeraziłam się lekko. Otworzyłam drzwi.
A tam potwór! Fioletowy! Z dziesiątkami macek i antenką!

W drzwiach ujrzałam pięknego kolesia i z kwiatkiem w ręku. Uśmiechnęłam się.
- hey. Łoł ..ślicznie wyglądasz.. To dla ciebie..- wręczył mi pięknego żął kila.
Cooo? Co jej wręczył? Chwila, może źle zrozumiałam. Zaraz. Pomyślmy. Stał w progu i... kosił stępkę???

Cmoknęłam do w policzek , a ten promienie się uśmiechnął.
Uśmiechnięty policzek. Tego jeszcze nie grali.

[Bohaterka idzie z Bimberkiem na spacer, jest słodko, miło i niewinnie, ale niestety nieubłaganie zbliża się godzina powrotu do domu]

Szliśmy i rozmawialiśmy na temat zainteresowań. Dowiedziałam się ,że kocha tańczyć. Wreszcie doszliśmy do mojego domu. Stanęłam przed drzwiami.
Nastała nie zręczna cisza. Nie wytrzymałam jej i postanowiłam się pożegnać.
-em.. To ja chyba już pójdę.- oznajmiłam i odwróciłam się lekko na pięcie.
- nie poczekaj..- złapał mnie za rękę. Znów stałam tak jak na przerwie dziś rano.
W sumie nie chciałam się odsuwać, ale może sobie pomyśleć ,że jestem taka jak te puste Barbie ,które tylko czekają na koniec randki, w którym chłopak odprowadza dziewczynę do domu i nastaje tzw. Pocałunek.
O Borze Lesisty! <wybałusza gały> Ale chyba nie Pocałunek Z Języczkiem? <unosi ręce w geście Straszliwej Zgrozy>
To jest "tzw. Pocałunek", więc może tylko jakiś wyrób pocałunkopodobny? *z nadzieją*

Odsunęłam się . Nie daleko żeby nie pomyślał że to jest nasze ostanie spotkanie, ale też nie za blisko żeby nie pomyślał że cos do niego czuję. (Xd)
Nie wiem, jak można czuć pamięć flashową eXtreme Digital do kogokolwiek, ale chyba już wspominałam, że jestem staroświecka, więc czuję się usprawiedliwiona.

- wiesz.. -zaczął- bardzo mi się podobała ta chyba randka- uśmiechnął się.
-chyba? - zapytałam zaciekawiona.
- no wiesz.. Według mnie to była randka ,ale nie wiem czy ty to tak traktujesz…- popatrzył na mnie.
Albowiem według Jednolitej Rzeczowej Systematyki Spotkań Damsko-Męskich definicja randki obejmuje szereg czynników, przy czym rzeczą dyskusyjną jest, czy spotkanie, podczas którego nie wystąpiły wszystkie czynniki łącznie, wyczerpuje znamiona randki.

Spojrzałam na zegarek. 7:30. Postanowiłam że dziś pójdę wcześniej do szkoły. Wyszłam z kuchni ubrałam buty i zwiewny sweterek. Upewniłam się jeszcze czy wszystko wzięłam i wyszłam. Nie przeszłam nawet ¼ drogi ,ktoś złapał mnie za rękę.
Pedobear?

Odwróciłam się.
- hey- powiedział uśmiechnięty chłopak.
Łeeee...

Szliśmy i znów rozmawialiśmy. Po jakiś 10 minutach doszliśmy do szkoły. Weszliśmy razem . Wszystkie oczy były skierowane w naszą stronę. Dziwnie się czuliśmy. Ale szliśmy dalej. Doszłam do swojej szafki.
Ach, te nastoletnie celebrytki.

- Justin , popatrz- pokazałam mu zdjęcie na którym mnie obejmuje mnie ramieniem a ja siedzę w niego wtulona.
W dzisiejszym "Fakcie" sensacyjne zdjęcia! Justin B. ma nową dziewczynę! Fala samobójstw wśród fanek!

- eh…- westchnął. Był zły ,chyba nawet bardzo.- zabije zaraz tych którzy to zrobili- tupnął noga.
Rozszarpię ich na strzępy, wypruję flaki i wepchnę im żelki do gardła.
Zaraz moment, a czy na początku tego opka Bieber nie był przedstawiany jako całkiem zwykły, wręcz niezbyt popularny w szkole chłopak? Skąd więc nagle te sensacje?

- ale Stefani.. Przecież teraz wszyscy będą mówić że jesteśmy parą i zniszczy ci to “ reputację” - powiedział lekko zmieszany.
<zbiera szczękę z podłogi> Ta dziewczyna to jakiś jednorożec!

- oj przestań- uśmiechnęłam się i złapałam go za ramie .- dla mnie nie jest ważna reputacja
Reputacja to skarb kobiety, jak mawiały XIX-wieczne matrony, a ty tak lekce ją sobie ważysz, ladacznico?!

.-popatrzyłam mu głęboko w oczy . Widać w nich było przejęcie.- Justin ja cie lubię i nie obchodzi mnie nic, mogą sobie tak mówić mi to nie przeszkadza.
- ale Stefani.. Czy ty naprawdę ( mg.. Xd) się nie przejmujesz tym? [Nie, biorę dużo magnezu, to dobrze działa na nerwy!] Na serio mnie lubisz?- zapytał się. mnie patrząc się w moje oczy. Kiwnęłam tylko głową . Uśmiechnął się.
- I pożyczysz mi swoją pachnącą gumkę w motylki?
- Pożyczę. A ty pożyczysz mi swój wysuwany ołówek?
- Pożyczę! I ostrzytko na korbkę też!
To się nazywa "temperaczka"! - burknęła Kura z Drugiego Końca Polski.

- chciałem ci coś powiedzieć- znów trochę się zająknął.
- no to mów.!- uśmiechnęłam się i przysunęłam się trochę bliżej. Oczywiście pod pretekstem żebym go lepiej słyszała. Jeju poczułam zapach jego perfum xd.
Jeju, pachniał "Być może" xyz.

- no dobra nie będę owijać w bawełnę- zachichotał ale od razu spoważniał.- bo ja ..cię.. Chyba …no .. Kocham..- wyszeptał i popatrzył mi w oczy. Matko nie spodziewałam się tego. I co ja mam mu powiedzieć?
Żeby wrócił, jak już przejdzie mutację, bo się go nie da słuchać.

- Stefani, bo jeśli tego nie czujesz.. To zostańmy tylko przyjaciółmi.. Proszę niech między nami nic się nie zmienia jeśli tego nie czujesz- chwycił mnie mocniej za dłoń.
"Między nami" trwa, jak dotąd, jeden dzień. Ale, oczywiście, znacie się już jak łyse konie i z całą pewnością nic się "między wami" nie zmieni, boście som jak małżeństwo z półwiecznym stażem.

Zadzwonił dzwonek. Oczywiście w takiej chwili xd. Ale nie poszliśmy na lekcje.
- ale Justin..- wstrzymałam na chwilę oddech. Popatrzyłam mu głęboko w oczy. Matko.. Jakie on ma piękne oczy. Nigdy takich nie widziałam. Duże ,brązowe oczy. Można w nich było dostrzec nadzieję, szczęście, nie pokuj..
Nie pokuj, nie komurkę, nie pomieżczenie.
Kóhnię!

- eh.. Justin.. Bo ja.. No ..- zamyśliłam się.- no bo wiesz.. Ja chyba też.. Cie kocham- wypowiedziałam te dwa słowa. Te piękne dwa których nie używa się tak na co dzień. Nie mówi się pierwszej lepszej osobie. O nie.! Na nie trzeba zasłużyć.
Ładnymi oczami i jednym spacerem. Ok, już nic nie mówię. Też kiedyś miałam dziesięć lat.

Popatrzyłam na niego. Mogłam dostrzec szczęście i radość. Uśmiechnęłam się.
- Stefani.!- wypowiedział tylko moje imię i mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Jego zapach.. Miód cud i maliny xd nie chciałam się od niego odrywać (:D) .Justin jednak przerwał tą jak to magiczną chwilę. Popatrzył się na mnie..
-kocham cię..- wyszeptał. Następnie musnął delikatnie moje usta. Jęknęłam xd
I nastał tzw. Pocałunek. Iks De.

- coś się stało?- zapytał.
- nie nic, tylko uszczypnij mnie i powiedz że to nie sen..
Zaśmiał się i mnie uszczypnął.
Obcęgami.

Poczułam jak powieki mi się otwierają. Jasne promienie słoneczne nakazały znów zamknąć mi oczy.
Zrozumiałam że to był sen. Wstałam i zaczęłam skakać ze złości po pokoju.
- nieeeeeeeeeeeeeeeeee.!!!!!!!!!!! To był tylko chory sen!!!!!!!! Dlaczego?? Za jakie grzechy.!?- krzyczałam sama do siebie. Byłam wściekła.
Błogosławiona niewinności, jakże jesteś szczęśliwa, skoro TAKIE sny nazywasz "chorymi"...
No i po coś kazała się szczypać? ;)

***
Po drodze spotkałam moją przyjaciółkę Jean. Razem doszłyśmy do szkoły. Opowiedziałam jej o całym tym pięknym śnie. Momentami mi zazdrościła takiego snu. Ale .. Ja sama sobie go zazdroszczę xd.
To piękny, czy chory, wściekasz się, czy cieszysz z jego powodu, khę?

Weszłyśmy do szkoły. Rozstałyśmy się. Poszłam do swojej szafki. Nie mogłam uwierzyć. No ale to już na pewno nie był sen.. Na wszelki wypadek uszczypnęłam się. Tym razem tak strasznie chciała żeby był to sen. Nie ! Jak zwykle nieszczęścia chodzą parami.!
W przeciwieństwie do znaków interpunkcyjnych.

Jak na złość! Zwłaszcza dziś.! Co za pech.
Ciężko tak krzyczeć.
Co za pech.
Co trzy słowa to wdech.

Myślałam, że za chwile podejdę do niego i strzelę go w twarz ( xd). Justin lizał się z ta całą Jasmin.
Ale po czym się lizał?
Robił jej fryz na "jakby krowa jęzorem przylizała". Najnowszy krzyk mody.

Mg .. Jak ja jej nie lubiłam .! Zawsze wchodziła mi w drogę. Czemu? Dokładnie to nie wiem. Ale od czasu kiedy się przestałyśmy przyjaźnić , a uwierzcie że to było parę lat temu. Stała się moim wrogiem numer jeden. Zawsze robiła mi na złość. Robiła wszystko żeby upokorzyć mnie publicznie. Czasem jak “wpadł” mi w oko jakiś chłopak, to musiała go poderwać. Każdy jej ulegał. Czemu? No tak przecież wiem , była wysoka chuda a przede wszystkim ładna. Ja przy niej niemiałam szans.. ale cóż tym razem jej tak łatwo nie po puszcze.
Nie po puszcze
lecz po gaje.
Gdy to czytam
mózg mi staje.

Justin był wart tego całego “przyszłego” zachodu. O tak ! Niech wybije sobie to z tego pustego łba, ze mi go odbierze ( ;d). wkurzona ruszyłam w stronę Justina.
Nakryć go nałęczką i oświadczyć "mój ci on"?

Już miałam cos powiedzieć ,gdy nagle ktoś na mnie wpadł. Zaliczyłam glebę. No tak oczywiście skejt ( nie wiem jak się pisze ..xd) na mnie wpadł. pełno ich u nas w budzie.
Jak kusych psów.

- koleś.. Uważaj jak jeździsz…- wymamrotałam wkurzona, ale nie spojrzałam na niego. Byłam bardziej zajęta widokiem Justina, który już nie całował się z Jasmin tylko się na nas gapił. Chłopak wstał i podał mi rękę. Spojrzałam na niego. Mg.. Xd ale ładny..
Klin klinem, moja droga!

Blondyn, nie wyskoki [i nie przysiady] no trochę wyższy ode mnie, piękny uśmiech.. ah.. Tylko marzyć o takim chłopaku. Uśmiechnął się do mnie. Oo ma aparat na zębach, który dodaje mu tylko uroku. Złapałam jego dłoń ,a on mnie podniósł do góry.
- sorry, zagapiłem się- uśmiechnął się.
- dobra ,nic się nie stało.- odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam na Biebera. Eh.. Ale on mnie wkurza..- a tak wogle to Stefani jestem -uśmiechnęłam się i podałem dłoń, ale tym razem żeby się przywitać ( xd).
Albowiem z podawaniem dłoni jest jak z drukami ścisłego zarachowania - można użyć tylko w ściśle określonym celu i w uzasadnionym przypadku.

[blondynek imieniem Chris zaprasza bohaterkę po lekcjach na lody]

na reszcie zadzwonił upragniony dzwonek. wyszłam z klasy wraz z Chrisem. przecież mielismy iść na lody.. w umie mi sie odechciało gdzie kolwiek iść , ale obiecałam..
Więc ruszyłam przed siebie śpiewając "Ja saszła s uma".

w końcu staliśmy przy kawiarni i czekaliśmy na resztę osób. moim oczom ukazała się czarno włosa dziewczyna.. kogoś mi przypominała.. a chłopak? już gdzieś widziałam tą sylwetkę. niestety stali za daleko ,żebym mogła dostrzeć ich twarze. wspominałam ,że jestem ślepa? nie? no to teraz już to wiecie. nie widzę niczego z daleka.
I nawet serce nic ci nie podpowiada? Bu...

para trzymających się zaręce ludzi zbliżała się w naszym kierunku. uśmiechali się do siebie. zamurowało mnie.. to był Justin i Jasmin..
A to ci dopiero niespodzianka!

-Nie no.. co ona tu robi? hę?- zapytał wściekły Bimberek. (xd)
- przeszła ze mną. nie pasi ci coś? -zapytał trochę wkurzony Chris.
- nie no coś ty.. oprócz tego, że jak ją widzę to biorą mnie odruchy wymiotne. to faktycznie wszystko mi pasuje-
O, niestałości uczuć męskich! Nie dalej jak poprzedniego dnia spacerował z nią po łąkach i wręczał "żął kile", a dziś na jej widok gotów miotnąć pawiem?

powiedział sarkastycznie po czym uśmiechnął się ironicznie. poczułam ,że to mnie zabolało. nie chciałam temu debilowi pokazać ,że mnie to coś rusza.. eh..
Nie chciała, nie chciała, a w duchu już szykowała miażdżącą ripostę.
Sarkastyczno-ironiczną, a jakże.

Chris na mnie spojrzał. uśmiechnęłam się do niego szeroko.
- wiesz.. ale to nie ja się wczoraj ze mną umówiłam.. Ups.. chyba nie powinienam tego mówić przy twojej dziewczynie..- westchnęłam usmiechnęłam się sarkastycznie.- a przecież było tak fajnie i nawet nie zwymiotowałeś- dodałam.
No i proszę.

wściekł się. było to wiadać. Chis popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął.
Zachowuje się, jakby był autorem wielkiej intrygi. Niestety, jest tylko potulnym narzędziem w ręku aŁtorki i służy jako tło.

Jasmin spojrzała wściekła na Bieberka.
- byłeś z nią i nic mi nie powiedziałeś?- westchnęła i odeszła.
- Jasmin zaczekaj..!! - zlapal ją za rękę.- proszę..
- nie proś.. jaka ja byłam głupia.. eh.. zostaw mnie.. może to nie powód do rozstania, ale to koniec- powiedziala to prawie przez łzy i wyrwala sowje nadgarstki z jego rąk..
Bieber maltretuje sowy?

CDN!
-------------------------------------------
PRZEPRASZAM! sorry że tak długo nie było noty.. ale nie mam czasu..
denne to niestety nie umiem pisac..
Taaa, widzieliśmy ten tekst niezliczoną ilość razy. Ciekawe, że żadna z aŁtorek nie wpadnie na to, by po prostu NIE pisać tych bzdetów.

notka pisana przy :
JB- never let you go
JB- one tmie
JB- Baby
JB-one less loney gril czy jak to tam xd
Samotny grill. Ładnie.

Justin już nie szedł za Jasmin. odwrócił się na pięcie w moią stronę. spojrzał na mnie z pod byka.
Spod byka istotnie roztaczała mu się szeroka perspektywa.

- i co? zadowolona? - popatrzył na mnie i ruszył w moją stronę.- a wiesz.. nawet- powiedziałam sarkastycznie.
Wow! Trudne słowo!

- eh..a myślalem że jesteś inna..- westchnął i się ode mnie odwórcił.
Powiedział facet, który właśnie został przyłapany na próbie kręcenia na dwa fronty.

- Bieber ..a niby jaka jestem?- zapytałam się jego. zatrzymał się.
<śpiewa wesolutko> "Jesteś szalona, uwierz mi, jesteś szalona!"

- po pierwsze mam imię..- westchnął- a po drugie nie mam ochoty z Tb gadać.
Też by mi się nie chciało gadać z pierwiastkiem chemicznym.
Te jej skróty zaczynają doprowdzć mn do wqrwu.
O'rly?

- oj przepraszam zapomniałam. eh..a myślałam że jesteś fajny- powiedziałam i popatrzyłam na oddalającą się sylwetkę chłopaka.
całkowicie zapomniałam ,że przy całej tej sytuacji był Chris.
No ba. Chwilowo nie był potrzebny, więc dyskretnie wtopił się w tło.

uśmiechnęłam się do niego.
-nie przejmuj się, przejdzie mu.- uśmiechnął się i mnie lekko przytulił.
Bystry chłopak dostrzegł swoją szansę.

szliśmy krętymi uliczkami i dużo rozmawialiśmy. byliśmy nie daleko mojego domu. postanowiłam ,że już wrócę, bo powoli się ściemniało.
staliśmy pod drzwiami mojego małego domku. oczywiście szukałam kluczy. nie no to ja zawsze mam szczęście. chyba je zgubiłam.
Podejrzewam mroczny spisek. To na pewno Teletubisie ukradły klucze!

eh. postanowiłam że zadzownnię do mamy i zapytam się kiedy wraca.
rozmowa tel.
- hey mamo(..) kiedy wrócicie? (..) co? (..) nie no .. mamo ja zapomniałam kluczy (..) yhy.. dobra poradze sobie, ale nawet sis nie bd? (..) eh.. no dobra to pa.- rozłączyłam się.
<próbuje przeczytać na głos> Bydy. Bdy. Sis bdy. Google tłumacz twierdzi, że to język filipiński.

usiadłam na murk koło drzwi. Christian usiadł koło mnie.
Usiadła na ponurym mroku. Ja też tak chcę!

- coś się stało?
- nie.. ,ale mama wróci dopiero jutro ieczorem, a ja zapomniałam kluczy.. eh..- westchnęłam.
- no to mozesz spać u mnie!- zaproponował chłopak.
Gdyby nie rozczulająca niewinność dotychczasowego tekstu, podejrzewałabym niecne zamiary. Tu jednak spodziewam się co najwyżej wspólnego oglądania dobranocki.

- no nie wiem, poczekaj zadzwonie jeszcze do mojej przyjaciółki Jean. jak nie bd mogła mnie przenocować to w tedy zobaczymy.- zaśmialam się i znów wyciągnęłam telefon.
W TEDY. Kurczę. Jak można wpaść na pomysł, żeby to napisać osobno???

roz. tel.
Rozwalony Telefon?

- hey Jean.! (..) mogła bym dziś u Cb spać? (..) aha.. nod obra spoko, dobranoc..(..) dobra nic się nie stało pa..- rozłączyłam się.
Co to, do kur... nędzy, jest (..)?!?
Nie wiesz? Świński ryjek! ^(..)^

popatrzyłam na chłopaka. patrzył na mnie z niecierpilwością.
- no, no i co?- zaczął wypytywać.- śpisz u mnie? no powiedz..
- no chyba .. tak , nie mam innego wyboru..- westchnęłam.
- to super- krzyknął.
Zagramy w scrabble a potem wysmarujemy się pastą do zębów!

-a twoi rodzice nie bd mieli nic przeciwko?
- nie no coś ty. bd spała u mojej siostry. pożyczy Ci jakieś rzeczy.- uśmiechnął się.
Gdybym miała takiego brata, to pewnie długo by nie pożył.

- dzieki- cmoknęłam go w poiczek i ruszyliśmy w stronę jego domu..
Chrisa cmoka co i rusz, a Bimberkowi żałowała nawet podania ręki. I ona się dziwi, że wolał jakąś Jasmin?

po droche rozmawiliśmy prawie o wszystkim. w końcu doszliśmy . otworzył drzwi i wpuścił mnie do środka. stanęłam jak wryta. jej ..co to za dom. duży piękny, przestronny. był 2 pietrowy. na górę widoły piękne kręcone schody. wyglądały tak jakby prowadziły do nieba..
And she's buying a stairway to heaven!
There would be one long staircase just going up,
And one even longer coming down,
And one more leading nowhere, just for show!


Chris zaprowdził mnie do salonu, gdzie była cała jego rodzinka.
- cześć wam. mamy dziś gościa, momo może na dziś u nas spać?-zapytał po czym zrobił minkę szczeniaka.
-dzieńdobry- przywitałam się.
-dzieńdobry- odpowiedzieli wszyscy zebrani w pokoju.- może, a jak masz na i imię?
- Stefani.
Wyobraźcie to sobie taką scenę: przyprowadzacie do domu (lub, w zależności od wieku, Wasze dziecko przyprowadza) kolegę lub koleżankę. Na noc. Tak sobie, bez ustalenia, bez zapowiedzi, bez porozumienia z rodzicami młodocianego gościa. I wszystko ok, wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni. Co to k... jest?
No jak to, co. Opko.
Hmmm, no tak. Opko. Chyba mi nerwy siadają.

- oh.. ale piękn imię- uslyszałam westchnięcie pięknej dziewczyny siedzącej na fotelu. była to wysoka brunetka. byla nie zamowicie podobna do Chrisa. pewnie to była jego siostra.uśmiechnęłam się do niej.
Dłuższą chwilę usiłowałam dopasować "nie zamówicie" do reszty zdania...
Wysoka brunetka, niesamowicie podobna do swego brata, który jest niskim blondynem.

- Cait , idz pokasz Stefani gdzie bd spała i daj jej jakieś rzeczy.- powiedziała radośnie jej mama po czym wróciła do oglądania TV.
Schronisko Brata Alberta!

dziewczyna zaprowadziła mnie do swojego pokoju. był to duży pokuj. był fioletowo-brązowy. miał też dodatki różu i srebra. na wrzosowej ścianie wisiał wielki szary obraz z końmi. na ścianie koloru śliwki węgierki , wisiało srebne lustro koło którego stała lampa. wszysko świetnie ze sobą "grało" nie wyglądało to tak jakby to był pokuj jakiegos plastika albo dziecka. na środku stało brązowe łóżko z wysztymi różowymi kwiatami. strasznie mi się podobał.
Borze Szumiący, toż to kwintesencja kiczu, jako żywo nadająca się do pokazania TU.
Ale najważniejsze, że nie wygląda jak pokój plastika, ot co. Wystarczyła drobna zmiana odcienia...

- Stefani.. tu jest łazienkaa tu masz rzeczy. jak chcesz możesz iść się umyć.- uśmiechnęła się do mnie.- a jesteś może głodna?
- ok , nie dzięki, tylko mogłabym się czegoś napić?- zapytałam biorąc przykodowane przez nią rzeczy.
Oraz przykompilowane ręczniki.
Przyko...co? Aaaha! No tak, mieliśmy tu już taką, co z uporem zamieniała głoski dźwięczne z bezdźwięcznymi, pisząc "podjast" i "podwieźdź" na przykład.

CDN.!!
_________________________________________
to na tyle nie chce mi sie dalej pisać. nie wiem kiedy bd kolejna nota. przepraszma za wszystkie błędy. wiem.. nudne.. no nic na to nie poradzę xd nie długo bd się coś dziać.. xd komentujcie. mówcie co wam sie nie podoba.. prosze ważno to dla mnie..
A dla mnie straszno iks de.

[tu mamy opis noclegu u Chrisa, przebudzenia i wyjścia do szkoły. Nic szczególnego.]
_______________________________________________
TO NA tyle xd sorry za błędy. Wiem nudne.. Ale mam już pomysł co bd dalej więc.. Musicie być cierpliwi.
Proszę komentujcie. Mam nadzieję że choć trochę to się podoba.. ;***
*bd - bedzie
*bedzie - odmiana chabazi

Weszliśmy do ogromnej sali sportowej. Na ścianach “wisiały” 4 kosze do koszykówki.
Tak naprawdę wcale nie wisiały, tylko lewitowały, ale wszyscy udawali, że tego nie zauważają, bo pani od fizyki powiedziała, że to wbrew zasadom.

Pod 2 koszami stały bramki. Jedna z jednej strony a druga naprzeciwko niej .
Niesamowite. Zawsze mi się wydawało, że bramki powinny stać obok siebie.

W pomieszczeniu było dość dużo osób. Chyba wszystkie ostatnie klasy. Zauważyłam naszą nauczycielkę i krzyknęłam do dzieciaków (xd).
- ej !- wszystkie pary oczu skierowały się na mnie.- na ej reaguje gej.!- zachichotałam.
Poziom dowcipu zbliża się niebezpiecznie do poziomu Rowu Mariańskiego.

- ale dobra . tam jest nasza pani- skinęłam głowa w tamtą stronę. Pod koszem stała nie wysoka starsza pani. Była Ona czarnowłosą kobietą o zielonych oczach ubraną w przewiewną sukienkę.
Bez względu na porę dnia i pogodę. Przewiewna sukienka była do niej przytwierdzona na stałe.

Nikt się już nie odzywał tylko od razu ruszył w tamtą stronę.
- oo dzieci, jesteście- uśmiechnęła się kobieta.- a myślałam że już nie przyjdziecie.
Bowiem, jako wasza opiekunka, nie mam absolutnie żadnego obowiązku wiedzieć, gdzie jesteście w czasie godzin lekcyjnych.

Dobrze więc.- skinęła głową i kazała nam usiąść.- jak widzicie jest tu parę klas, a mianowicie ostatnich .. Doskonale wiecie ,że co roku każda osoba kończąca Naszą szkołę uczy się tańczyć. Po nauce trwającej miesiąc prezentujemy taniec na gali rozdania dyplomów i zarazem kończących szkołę.- uśmiechnęła się.- więc przejdę do rzeczy.
Komu rozdawali [uczniów] kończących szkołę?

-popatrzyła na nas uważnie.- ja wraz z paroma nauczycielami po długiej naradzie postanowiliśmy trochę odmienić nasze zwyczaje. Zawsze to Wy wybieraliście taniec. Niestety tym razem do nas należy ten wybór. Tak ustalił Nasz szanowny dyrektor.- uśmiechnęła się.- dlatego też zatańczycie tango.
Tango. W wykonaniu dzieci. Dlaczego nie kankan i striptiz?
Bo do tanga trzeba dwojga!

Akurat pary zostają wam do wybrania. Jeśli ktoś nie będzie miał pary ja mu ją przydzielę. - uśmiechnęła się po czym skończyła swój monolog trwający chyba z 5 min.
Kto się ze mną założy, że boChaterka będzie tańczyć z Bimberkiem?
Bukmacherzy nie przyjmują zakładów ze 100% pewności.

Na sali dało się usłyszeć ciche jęki.
- nie marudzić mi tu tylko dobrać się w pary!- poganiała nas pani.
-teraz?!?- wykrzyknęła największy plastik naszej klasy. Paris.
Hilton? Hihihi.

Podeszłam do Chrisa.
- cześć , z kim idziesz?
- z Margaret -uśmiechnął się lekko.
- oo to gratulacje - powiedziałam sarkastycznie.
A już myślała, że nocowanie było zaproszeniem do "chodzenia".
Co ona ma w sobie takiego, ze na drugi dzień chłopaki są totalnie zniechęceni?

-a ty z kim?
- nie wiem.. Chyba pani bd musiała mnie do kogoś przydzieeelić.- westchnęłam .
- nie martw się. Na pewno z kims fajnym pójdziesz. Oo na przykład z Just’ Em-. Uśmiechnął się .
To chyba szkoła specjalna dla dzieci sarkastycznych.

-taa a wiesz..- nie dane było mi dokończyć bo nauczycielka mnie zawoła. A tak dokładnie to tych którzy nie mieli pary. Wolnym krokiem podeszłam do niej.
- oo Stefani ty też nie masz pary?- zapytała. W jej głosie było można odczuć lekki sarkazm.
Nawet ciało pedagogiczne przesiąkło tą zarazą.

- tak, najwidoczniej. Przyszłam tu bo pani nas zawoła. Sama z siebie bym tu swojego tyłka nie przyciągnęła.- powiedziałam odwracając się do niej.
Nie ma to jak odrobina chamstwa, to takie trendy, jazzy i cool.

- dobrze.. No to hm.. Oo już wiem.- i zaczęła przydzielać pary. Na koniec zostały 4 osoby. Ja ,Justin, Chaz i Emilii. W duchu modliłam się ,żeby przydzieliła mnie do Chaz’a. jednak moje błagania nie zostały wysłuchane.
- Emilii i Chaz , no i wy razem- wskazała na naszą dwójkę. Westchnęłam tylko i pokierowałam swoje nogi do tego jełopa Justina.

[i przy tej okazji następuje Wielka Rozmowa Wyjaśniająca. Cóż się okazuje? Justin kocha Stefani, a cała akcja z Jasmin miała służyć li i jedynie wzbudzeniu jej zazdrości.]

Okazało się że w cza się naszej ,,rozmowy,, nauczycielka od w-fu tłumaczyła im podstawowe kroki tanga .
Buchacha! Następnego dnia będą mieli lekcję pływania. Też bez zapowiedzi i w strojach przypadkowych.
Co oni się i w jakiej "cza"?

Zauważyłam też że na szczęście nikt na nas nie patrzył i wszyscy stali zasłaniając nas od środka sali. Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Kochałam go i dobrze o tym wiedziałam ale nie miałam pojęcia co mam mu powiedzieć.
<nuci melancholijnie> "Kochać - jak to łatwo powiedzieć..."

Na szczęście on odezwał się pierwszy.
-Przepraszam..-powiedział przez łzy.-ja nie chciałem żeby to tak wyszło ...tylko po prostu ...jesteś moją pierwszą miłością i... -przerwałam mu całując go delikatnie w usta.
"Każda miłość jest pierwsza..." <zawodzi smętnie, zdruzgotana poziomem opka>

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~`
nagła zmiana akcji xd mam nadzieję że się podoba :** szczerz mówiąc ..to nie ja to pisałam. autorka tego tekstu pisze lepiej niż ka c'nie?
Nie wiem, nie miałam okazji zapoznać się z twórczością pani Ka C'nie (jak rozumiem, to jakaś afrykańska pisarka?).

he he xd taa wiem . więc.. chce wam powiedzieć.. że ja kończę pisanie.. jak na razie. blog zostanie ODDANY mojej przyjaciółce. ja może wrócę jak ona zakończy pisać to opowiadanie. to co ja bd pisać.. to bd całkowicie coś innego. ale nie jestem pewna czy chce abyście te moje bazgroły zobaczyli. więc raczej do zobaczenia może.. ale jak na razie BLOG ZOSTAJE ODDANY INNEJ AUTORCE życzę jej powodzenia.<3 3 aa i dziękuje Tym co komentowali. i Tym co czytali <3 jesteście wielcy :*
Prawdę mówiąc faktycznie, pewną różnicę widać: ta druga ałtorka nie ma oporów przed zaczynaniem zdań z wielkiej litery i nie jest chyba aż taką maniaczką skrótów. Dobre i to.

-Ykhym... przepraszam że wam przeszkadzam ale to chyba nie odpowiednia pora na tego typu ...sceny.Tak panno Johnson ?-spytała z ironią w głosie nauczycielka,stojąca naprzeciwko nas .
Ano właśnie. Niech mi ktoś ten fenomen wyjaśni. Dlaczego młodzież z upodobaniem załatwia swoje sprawy sercowe, żeby nie rzec: intymne, w miejscach absolutnie do tego nieodpowiednich? Czy tak trudno wygłosić magiczną formułę: porozmawiajmy o tym później? Trzeba z siebie koniecznie robić przedstawienie na całą okolicę???

Od razu odskoczyłam od Justina i spojrzałam na śmiejące się dzieciaki. Zrobiłam się cała czerwona i zwróciłam wzrok na nauczycielkę , która widocznie była usatysfakcjonowana taką reakcją zebranych tu osób , bo uśmiechała się lekko do siebie.
-Czy chciała by pani wypowiedzieć się na ten temat ?...-chwila ciszy(z mojej strony)-a więc mam...
-Ja chciałbym coś dodać.-przerwał jej Justin. Cała sala przed chwilą pogrążona w rozmowach ,umilkła. Ja stałam i przenosiłam wzrok raz z dumnie stojącego JB, raz z oszołomionej i wkurzonej takim zwrotem akcji nauczycielki.
Nie wróżę długiej kariery w szkole niewieście, co tak się daje oszołomić tym, że uczeń odezwał się niepytany.

-No to słucham..-wysyczała przez zęby.
-A więc tak … nie będę się ośmieszać przed całą szkołą , ponieważ tańczę to tango ,które w pani wydaniu wcale nim nie jest , więc odpierdol się babo i lepiej sama naucz się tańczyć , bo to co tu pokazujesz przypomina jakiś taniec godowy szympansów.-po czym wziął mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę wyjścia .
Chciałabym to jakoś skomentować, ale witki mi opadły. Mogę tylko z politowaniem pokiwać głową.

Po drodze słyszeliśmy tylko gromkie brawa i śmiechy. Ja też nie mogłam powstrzymać śmiechu i jak tylko wyszliśmy z sali to aż się tarzałam , Justin zresztą też :D. Po jakiś 5 minutach wreszcie się uspokoiliśmy i zadziwiło nas dlaczego nikt nie wyszedł za nami abyśmy wrócili(jakiś nauczyciel) ale niezbyt to nas przejęło i wróciliśmy do domu.
Nauczyciel nie wyszedł, bo ma głęboko w odwłoku fakt, że para durnych gówniarzy nie potrafi zachować minimum kultury. I słusznie, że ma to gdzieś, bo od wychowania jest dom, nie szkoła. Nie zależy dzieciakom na edukacji? Ależ droga wolna. Wszak niewykwalifikowani pracownicy fizyczni zawsze się przydadzą.

Pod moim domem.
-Dlaczego tak zareagowałeś? Znaczy wiesz , nie mówię że to nie było śmieszne i że zazdroszczę odwagi .. no , ale możesz mieć przez to kłopoty.-zapytałam wbijając wzrok w jego przepiękne brązowe oczy. W odpowiedzi usłyszałam :
-Zrobiłem to dla ciebie , bo baba jeździła by po tobie za to przez następny tydzień. A w ogóle tomi się podobało...-zarumienił się lekko i uśmiechnął się jak najpiękniej potrafił.
-No mi też....-odwzajemniłam uśmiech-...i dziękuje.
Ciekawe, że panienkom zachwycającym się pokazami chamstwa w wykonaniu swoich "menów" jakoś nie przychodzi do głowy, że za chwileczkę same będą traktowane w dokładnie ten sam sposób.

Z wampirzej krainy łagodności pozdrawiają: bujająca się Szprota, Sineira z ostrzytkiem na korbkę, zamagnezowana Kura, zniechęcona Sierżant i Maskotek, co nie ma pary do tanga.


3 komentarze:

Gabrielle pisze...

· Yamnik
Podsyłam blogaska:

http://swiat-wedlug-liama.blog.onet.pl/

Pozdrawiam ;)
· Pest
Przyznam, że i ja nie przebrnęłam przez całą Buffy. Mimo całego sentymentu do oryginalnej serii... Czytałam wiele beznadziejnych i dennych opek ale to był chyba szczyt wszystkiego i nie dałam rady.

Za to Bimberek? Rany... Ja też miałam 10 lat ale rany borskie, nikt nie zmuszał mnie do tańczenia tanga. Szkoda że rumby im nie kazali tańczyć.

Muszę się też poskarżyć, a co! Przy opku z Bimberkiem śmiałam się tak że spadłam z taboretu i sfaulowałam lubego. A mówią że śmiech to zdrowie!
· Laura Absinth
Ale się za wami stęskniłam! Tak mnie jakoś nagle uderzyło, że znowu tu, cholera jasna, nie wchodziłam chyba z PÓŁ ROKA. Nawet na forum trochę posiedziałam, nic nie pisząc, co prawda, ale czytając.

Co do analiz to po prostu coraz ciężej jest czytać te brednie. Choćby analiza była nie wiem jak zabawna, to z trudem daję radę właściwej "treści" opka. Pierwsze dzieUo było tego znakomitym przykładem. W porównaniu z tym czymś Milenka Marlenka tworzyła wysublimowane opowiadania erotyczne.
· Sineira
Wcale się nie dziwię, że ciężko Wam strawić "Buffy". Na pierwszy rzut oka wydawało się to idealnym materiałem na analizę, ale okazało się gorsze niż wszystkie przygody Tilla i Ryśka razem wzięte.
· poshlaq
Dołączam do grona pokonanych przez opko. Buffy, postrach wszelkiej logiki.
Bie[m]ber przedni, ale po piątkowej imprezie wszystko wydaje się takie piękne i nieruchome. Dopiero gdy coś tracisz (trzeźwość), zaczynasz doceniasz to,co straciłeś. Toćka
· Insomnia
Próbowałam już 4 razy, ale tej pierwszej analizy się nie da :( No nie da się. To opko mnie przerasta. Już mniejsza o to, że nie wiem, o co chodzi w ogóle. Ja nawet nie wiem o co chodzi w cytowanym fragmencie! :( Czuję się pokonana przez opko :(
· rzabcia
"Tak, tak, ta dzisiejsza młodzież i wszyscy zginiemy... Społeczeństwo to nie monolit, i wśród młodzieży też są bardzo różne egzemplarze. Nie sądzę, żeby cała obecna młodzież, ani nawet jej większość podziwiała takie zachowanie" - możliwe, że znam niewielu nastolatków, ale większości jednak takie zachowanie imponuje, zwłaszcza teraz, gdy nastała moda na bunt, zazwyczaj robiony na siłę. Uogólniłam, za co przepraszam, ale po prostu napisałam to na podstawie tego, co zdążyłam zauważyć wśród znanych mi osób. Mam wielu młodszych znajomych, którzy się zachowują rozsądniej, ale nie zmieni to faktu, że tych zachowujących się zgoła inaczej jest zdecydowanie więcej, niestety. Wiem, że wśród młodzieży są różne egzemplarze, jak sama napisałaś. Wiem również, że narzekanie na młodsze pokolenia zawsze było, jest i będzie.
I proszę o wybaczenie za tego offtopa na temat młodzieży pod analizą!
· Niku
Nie, nie zgadzam się na to.
Dobija mnie zupełnie, jak widzę 'czternastoletnie dzieci', albo inne tego typu wypowiedzi. Niku ma 14 lat. Niku się wstydzi za swój rocznik. Bardzo.
Nie rozumiem i nigdy nie rozumiałam chamstwa w stosunku do nauczycieli. W ogóle, chamstwa w stosunku do kogokolwiek. Troche, rrrrrrwa mać, szacunku! Litości, jak komuś może takie zachowanie imponować?
Podobnie ta pseudo-parodia. Jak kogoś może to bawić?
*Poszła się ciąć. Do kąta. Z rozpaczy nad dzisiejszą młodzieżą, do której się zalicza...*

Analiza kwikogenna. Żął kil mnie Ómarł definitywnie. Podobnie jak wiele innych fragmentów, których nie mam siły przytaczać.

(Dodam jeszcze, że SuS czytam od dawna. Nawet na fejsbÓku lubię. Tylko jakoś nigdy nie komentowałam)
Amen.
· mikan
"Za 7:40!"

Za siedem czterdziesta??!!


Po Buffy (czyt. Bafi) Bieber(czyt. Bajber) mi już wychodził nosem.

Muszę jeszcze raz i na spokojne.
· ent
Co jak co, ale Żął Kil (Jean Quille) to bohater na miarę Kolonasa W. :))))
· Pigmejka
Ha, obie analizy piękne! :D Biedna Buffy, biedny skrzywdzony serial. Bimbra mi tak nie żal, bo on sam w sobie jest dość kwikogenny. :> I biedny mój obolały od śmiechu brzuch - porządnie się uchichrałam! :D

Gabrielle pisze...

· Kazik
Co jak co, ale lubię blogaski, w których (w miarę możliwości, oczywiście) wiem, o co się rozchodzi. Ale jaka jest fabuła pseudo-parodii o Buffy... Jakoś tak smutno patrzeć na ten rozsmarowany, umęczony, leżący w kawałkach Element Komiczny z przerażoną twarzą anemika.

Jajks, Bimber wkroczył na opkowe salony! Kariery mu nie wróżę, ale było by dziwnym, gdyby się nie pojawił.

Ech, czytania o pyskatych gó...gópich nastolatkach lat 14, którzy "sarkastycznie" "zaginają" "ciętymi" odzywkami nauczycieli nigdy mi dość - bo to zawsze miło pośmiać się z głupka. Ale co te ałtoreczki widzą zabawnego w gwałtach, ja nie wiem.

Zakwiku nie było, tym nie mniej uśmiech zadowolenia na twarz wypełzł. Bo jak tu się nie uśmiechać przy Ćwirku, co to szpetnie klnie na widok gąsienicy, "Odprawie zaklęć greckich" czy "Bimber ex machina". :)

Pozdrowienia i niech kisiel ogórkowy* będzie z Wami ^^

* - specjalnie dla Szproty, żeby miała co wcierać w klatę.
· szprota
...yy, miało być: bezczelność i arogancja to NIE jest cecha powiązana z wiekiem.
· szprota
Wstawię się za Ktoszą jako niemłodzież od co najmniej 15 lat - nie ma co uogólniać, zwłaszcza na podstawie opek, które przecież przechodzą selekcję i są wybierane między innymi pod kątem najbardziej jaskrawych bzdur.
Bezczelność i arogancja to jest cecha powiązana z wiekiem, już prędzej z kindersztubą.
· Murk
Dziękuję. Od razu jaśniej.
· Sineira
W zasadzie nie wiadomo, bo w słownikach twór ten nie występuje. Prawidłową formą jest "żeż" (a nawet "ożeż"), jednak moim zdaniem wygląda to dziwacznie. W książkach spotykałam obie formy, w języku potocznym częściej spotyka się formę "żesz".
· Ktosza
"Pomijam drobny szczegół, że dla obecnej młodzieży (sama się do niej niedawno zaliczałam, ale już mi przeszło) takie coś jest niesłychanie godne pochwały! "
Tak, tak, ta dzisiejsza młodzież i wszyscy zginiemy... Społeczeństwo to nie monolit, i wśród młodzieży też są bardzo różne egzemplarze. Nie sądzę, żeby cała obecna młodzież, ani nawet jej większość podziwiała takie zachowanie. No ale co ja tam wiem, jestem tylko nastolatką...
· Murkmind
One more thing. Niech mnie ktoś łaskawie oświeci swą mądrością, to jest 'żesz' czy 'żeż'? Żeż, prawda?
· rzabcia
Przez takie opka zaczynam się czuć naprawdę staroświecka ciut. Naprawdę, nie wyobrażam sobie aż tak chamskiego zachowania na lekcji. Pomijam drobny szczegół, że dla obecnej młodzieży (sama się do niej niedawno zaliczałam, ale już mi przeszło) takie coś jest niesłychanie godne pochwały! Och, za każdym razem, gdy czytam u Was analizę opka, w którym takie chamstwo jest opisane, to mam chęć na szczerą rozmowę z ałtoreczką, w czasie której chyba ręcznie bym jej to i owo wytłumaczyła.
· a.
Ćwirkowy komentarz tekstem wieczoru (iks de).
Podziwiam za samozaparcie. Bimbera się nie da. No nie da się...
· Murkmind
"usiadłam na MURK koło drzwi."

KŁAMSTWO I POMÓWIENIA!!!
· Ktosza
Chciałam coś napisać, ale przede wszystkim powaliła mnie logika ostatniego komentarza. On uważa, że teraz nauczycielka nie będzie po niej "jeździć"? Ja bym raczej pomyślała, że teraz oboje będą mieli przerąbane baaardzo długo...
· Dzidka
Już na początku się okręciłam wokół własnego kręgosłupa. Bo oto wstrząsła mną wieść, że "Faith" czyta się "fejcz". Nic tylko wziać pejcz. I się wybić za to, że posługując się językiem lengłydż od lat na co dzień, wymawiało się to błędnie...
(OK, następny komentarz będzie już po przeczytaniu całości, pod chajrem!)
· Eyre
Borze Szumiący tak zbrukać mój ukochany serial! Takich tworów nie powinno się analizować tylko od razu niszczyć a ałtoreczki poddawać eksterminacji. Ale ogólnie to fajna analiza.

Anonimowy pisze...

"A Angel po dziesięciu gwałtach, jak rozumiem, już pod respiratorem...?"

Pod kroplówką z O Rh+, dyć on nie oddycha.

"krzyczała moja mama ,która najwidoczniej czegoś szukała, ponieważ grzebała mi w szafce"
"Ciekawe, czego?"

Moja kiedyś, dawno temu, przyciśnięta nikotynowym głodem, uznała, że trudno i darmo, nie ma bata, żeby siedemnastoletnie dziecko nie miało gdzieś skitranych fajek. Istotnie, miało.

Wypociny o Buffy - straszne, chyba nic nie sprawiło mi dotąd tak przeraźliwego bólu, a widziałam już Marlenko-Milenki, Roksanki, flaczki na krzaczkach i Richa w piwnicy. Pozostałe autorki zdawały sobie jednak sprawę, że gwałt to coś złego i tak to przedstawiały. Ta najwyraźniej uważa, że wystarczy napisać "gwałt", żeby było śmiesznie, a "gwałt pedofilski", żeby było podwójnie śmiesznie. Podziwiam was, że to zniosłyście - a Szprota nawet na trzeźwo - niniejszym macie mój nieustający i bezmierny szacun.