czwartek, 28 kwietnia 2011

121. Emma Dumbledore, czyli Nepotyzm szaleje w Hogwarcie


Albus Dumbledore, dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, był w złym humorze. Cóż znaczył fakt, że Zakon Feniksa sprawnie odpierał ataki śmierciożerców, wobec bezapelacyjnego zwycięstwa Voldemorta w konkurencji płodzenia córek?...

Dyrektor miał świadomość, że (z uwagi na swoje homoseksualne skłonności) zaprzepaścił bezpowrotnie najlepsze lata, w których miał szanse na dorównanie Tomowi Riddle w liczbie potomkiń. Co tu teraz robić, co tu począć, skoro czas płynie nieubłaganie? Nagle Stary Drops doznał olśnienia: Postara się o wnuczkę! Kanonicznie chamską i blogaskowo irytującą Mary Sue! Tego Voldek z pewnością się nie spodziewa.

Znalezione przez Ellen opko o wnuczce Dumbledore’a analizują: Murazor, Jasza i Kura.
Analizę sponsoruje mantra OMmmm


http://emma-dumbledore-hogwart.blog.onet.pl/
Witam!
Witam wszystkich mam zamiar pisac tego bloga o tematyce potterowskiej wiem ze jest juz duzo takich blogow ale postanowilam wlozyc wszystkie swoje sily zeby go pisac najlepiej jak potrafie:)
Jeśli ten wstęp jest pisany “najlepiej”, to już się boję.

1.Ponowne przydzielenie.
Witam was nazywam się Emma Dumbledore. Tak dyrektor to mój dziadek .Ani trochę nie jestem do niego podobna . Mam długie, proste i czarne włosy [Dziadek miał afro. Tu Dumbledore w latach młodości], a i po pierwsze [różne mieliśmy boChaterki, ale takiej co nie potrafi policzyć do jeden, jeszcze nie było]  jestem młodsza *heh*.
Wnuczka starsza od dziadka - to by było dopiero coś! *huh*
Zapomniałaś dodać, że jesteś kobietą. Czytelnik z pewnością się nie domyśli.

Jestem na przed ostatnim roku w Hogwarcie, w domu Puchonów. Dziś gdy po wakacje powróciłam do szkoły mój „kochany” dziadziuś postanowił znowu mnie przydzielić do domu:

Element obowiązkowy w opkach tego typu. Co ciekawe, aŁtorka nie bawi się w jakiekolwiek wyjaśnienia, dlaczego tak się stało. Ot “dziadek postanowił” i już!
Dziadzio wyraźnie stara się rozbawić znudzoną wnusię, więc czasem organizuje jej loteryjkę.
A poza tym nie wypada, by główna boCHaterka opka była Puchonką, nie wypada i już!

-Witam wszystkich uczniów nowych i powracających do naszej szkoły . Zacznijmy więc ceremonie przydzielenia ! Zacznijmy najpierw od ponownego przydzielenia EMMY DUMBLEDORE

I od zmiany jej nazwiska na Dupagore.

no i się zaczęło no to idę mam nadzieje ze trafie do Slytherinu nienawidzę Zakonu Feniksa i tego Harrego Pottera .
-Hymn [Baczność! Do hymnu! Na prawo patrz!] gdzie by tu cie przydzielić – nie wytrzymam ta głupia czapka nie przydzieli mnie tam gdzie chce pewnie trafie do Gryfindoru na samom myśl robi mi się niedobrze ble ble .- A więc pomyślmy masz cechy pasujące do Grifindoru ale jesteś także wredna i niemiła co cenią sobie Ślizgoni a więc SLITERIN!
To ten piąty dom w Hogwarcie, specjalnie dla Marysujek.
Swoją siedzibę ma za  schowkiem na miotły, wejście po prawej. Dostępu broni kuweta Pani Norris.

-Jest mój wymarzony dom dziadek nie będzie zadowolony, i dobrze .

I tak starcowi na złość, zrobiła, o!

Stół Ślizgonyów zaczął klaskać, wiwatować i krzyczeć.

Tupał, gwizdał, w końcu nakrył się nogami.
W końcu to stół czarodziejski.

Spodobało mi się to . Od dawna mam tam przyjaciół zwłaszcza moją najbliższą kumpele Susan Primet. Będzie mi brakować starych kolegów ale przecież będę ich widywać i się z nimi nadal spotykać a po co ja to tak przezywam??

- Prosę pani, bo on się wyzywa!
- A ona się scypie!

                                                    
~~O~~
Chce wam opowiedzieć trochę o moich rodzicach . Wychowuje się z matkom ponieważ ojca, syna Albusa Dumbledore .
Zeżarło tak samo, jak tutaj koniec zdania.

Historii ojca jest ciekawa, nazywał się Kevin Dumbledore . Należał do tego Zakonu Feniksa i gdy poszedł na wojnę ze Śmieciozercami

Ostateczne starcie przeszło do historii jako Bitwa przy Śmietniku, czyli Chaja kole Hasioka.

został przez nich „zabity”. Okazało się że tak naprawdę to przeżył bo był podwójnym agentem i teraz jest razem z nimi odwiedza nas czasami ale rzadko.

Ma teraz nową tożsamość, nową twarz i nową rodzinę.
Mówiłem, że “Dupagore”.
Spiczygniew Dupagore.

Chciała bym do niego dołączyć i dla tego na następnym spotkaniu z Czarnym Panem tata zapyta się o mnie.

Zapyta się z głupia frant: “Moja córka? Nie pamiętam”.

Mama nazywa się Asturia Dumbledore kiedyś nazywała się Parkinson i ma siostrę. Jej siostra to matka Pensy tego Mopsa.

Pensy Parkinson jest więc panieńskim dzieckiem.
I owocem krzyżówki międzygatunkowej. Na szczęście PANSY Parkinson nic o tym nie wie.

Nie przyznaje się ze jesteśmy spokrewnione.

I cieszę się, że sama nie szczekam.

Dobra koniec o moich rodzicach wróćmy do Hogwartu.

-Witamy Em- przywitał się milo Draco Malfoy. Podoba mi się ale jeden z jego kolegów bardziej .
-Cześć -odpowiedziałam bez entuzjazmu co zauważyła Sus.
-Co się stało??- zapytała zaniepokojona
-nic tylko dziwnie się czyje z tom zmianom .
Czyje zmiany i jaki Tom? Riddle?
Może chodzi o tom Księgi Przemian?

-Nie potrzebnie przecież ty lubisz być w centrum uwagi!

-No tak ale ....
Spacja i czterokropek pozwalają nam głębiej wniknąć w odmęty duszy Marysujki, która lubi szum wokół siebie, ale solidny, a nie taki niemrawy i anemiczny jak ten...

-nie ma żadnego ale wykorzystaj to i zarwij w końcu do Adriana Puceya. - przerwała mi

-wiesz ze mi się podoba i wiesz także ze jestem nieśmiała i się boje
Jak kot szperki.

-czego tu się bać słyszałam plotki ze ostatnio zerwał ze swoją dziewczynom

-no to widzisz nie będzie tak od razu chciał się z inną umawiać- odpowiedziałam smutno choć tak naprawdę bardzo się cieszyłam z tej wiadomości
Kobiety!... *westchnął głęboko Murazor wznosząc oczodoły do nieba*

I wyszłyśmy z Wielkiej Sali. Poszłyśmy zobaczyć mój pokój był ogromny, w kolorach Slytherinu. Muszę przyznać ze są to moje ulubione kolory.

Dziadek zapewnił wnuczce osobny pokój. Niezły nepotyzm w tym Hogwarcie mają.
Założysz się, że Malfoy też ma własny, jeszcze bardziej wypasiony?

Mam wielkie dwuosobowe łoże ,

Dumbledore - łowca becikowego. Yeah!
A baldachim? Baldachim masz? Bez baldachimu się nie liczy!
Baldachim, idioto!

w jednym pokoju w drugim jest taki mini salon.

Gdy zerkała, już w zarodku
krył się mniejszy salon w środku.

Normalnie muszę podziękować dziadkowi.

O ile zakład, że tego nie zrobi?

Dostałam apartament z dwoma pokojami i łazienkom. U Puchonów dzieliłam jeden pokój z 2 dziewczynami a tu ma tyle miejsca tylko dla siebie.

Z dawna wiadomo, że SLITERIN (pisownia aŁtoreczkowa) to tak naprawdę apartamentowiec dla burżujów.

Super będę mogla zapraszać chłopców na noc :P.

No i po to właśnie był cały ten cyrk ze zmianą domów, nieprawdaż? Dziadek tęskni do prawnuków, ot i wsio.

Poszłyśmy później do pokoju Susan ona ma podobny tylko mniejszy i mieszka z Soft Love

Cudne nazwisko dla ślizgonki, brzmi jak nazwa prezerwatyw.
Aż boję się zastanawiać, skąd aŁtorka czerpała inspiracje.

ją także lubimy więc nie będę robić jej kawałów

Ufff, jest ktoś, kto ocaleje!

ale nie powstrzymam się przed zrobieniu czegoś Mopsowi. Hymn co by tu zrobić jej żeby nie było takie dziecinne?

Hymn zaśpiewać?
O tak, Marsyliankę! Pojenie ziemi krwią powinno trafić w gust ślizgonki.
Obywatele, tak być nie mo-oże:
Zamiast być lepiej, jest gorzej!

Mam! Zorbie jej świński ryj.

To będzie przepiękna katastrofa.
Nie boi się, ze tak jej zostanie, gdy odkryje swoją prawdziwą twarz?

Nie to jest słabe i przereklamowane.

I bardzo poważne, i cholernie zaawansowane.
I wcale nie dziecinne. Ani troszkę.

~~O~~

Następnego dnia na pierwszej lekcji
Znowu na tą ochronę przed czarną magią. To jest żałosne, że co roku prowadzi to inny nauczyciel. W tym okazało się, że prowadzi je Severus Snape. Nikt go nie lubi. Ja osobiście nic do niego nie mam. Teraz mam inne zmartwienia niż niemiły nauczyciel.
*Scenicznym szeptem* Ona uczy się robić świński ryj, a wychodzi jej tylko morda osła. 

-Jakie było pytanie panno Dumbledore?? - z rozmyślań wyrwał mnie nauczyciel.

-Takie jakie pan zadał. - odpowiedziałam nie znając poprawnej odpowiedzi
Niech ma za swoje natrętny belfer!  Kto to widział, żeby przerywać błogostan głównej boChaterki?

-Nie ładnie . Szlaban dziś u mnie zaraz po lekcjach widzę cie u siebie w gabinecie.

-Zdaje mi się za i ja i pan mamy lepsze zajęcia.
-Tak, ale musisz zapłacić za swoją arogancje.
Snape snapowaty. Doceńmy to.
I tak nie ma co liczyć, że ją spacyfikuje...
Mam nadzieję, że nie będzie domagać się zapłaty w naturze. Tłusta gęś, mendel jaj, garniec śmietany...

I tak zaraz po lekcjach poszłam do gabinetu Snape.

Odmiana nazwisko kuleć.

Nie miałam do tego głowy bo cały czas myślałam o reakcji Czarnego Pana na pytanie ojca.

Crucio? “Avada? “Sectumsempra? A może tylko “Spieprzaj dziadu”?

Mam nadzieje ze się zgodzi.


[Rozmowa profesora z Marysujką: ]

-Witam
-już się chyba dzisiaj widzieliśmy?
Jaka ostra! Nie odpowie na powitanie i jeszcze palnie ciętą ripostę. Jak tak dalej pójdzie, będzie się ciąć własnym poczuciem humoru.

-Tak owszem, lecz chciałbym cie przestrzec ze jeśli nadal będzie pyskować to jutro tez będziesz musiała tu przyjść.

I skończyła się snapowatość...Żeby mi to było po raz przedostatni!” Bleh.

-Dobrze więc co mam zrobić?

-przy użyciu różdżki posprzątać sale obok
Tak więc kolejne 30min spędziłam na sprzątaniu jakiejś starej zapuszczonej sali od eliksirów.
Przy użyciu różdżki? Pffff... Cały dowcip polegał na tym przecież, że szlabany odbywało się BEZ różdżek! Ale może Snape nie chciał narażać się dyrektorowi...
Chyba jakiś inny, podmieniony Snape, bo ten, którego znamy, wazeliniarzem nie był.

~~O~~

Wróciłam taka zmęczona do pokoju wspólnego Ślizgonów, że nawet nie miałam ochoty z nikim gadać
Pół godziny machania różdżką zrobiło z niej ludzką ruinę.

a tu trafiłam na Pensy a ona potrafi gadać 3 godz. bez przerwy i oczywiście o jednym Draco. Chciała porozmawiać ze mną bo nie podoba jej się ze wpadłam w oko Malfoyowi.. Upewniłam ją ze nic od niego nie chce i powiedziałam jej żeby się ode mnie opier*oliła .

No to się odpiergwiazdkoliła.

Okazało się że to z zerwaniem Adriana i jego dziewczyny jest prawdom i jeszcze powiedział Draco ze ja mu się podobam. Super co nie?? tylko mam wątpliwości. Jak ja do niego mam zarwać nigdy nie miałam jeszcze chłopaka nawet nie potrafię się całować.

Bo najskuteczniej to na pierwszej randce dać taki popis, żeby nawet Marlenka/Milenka poczuła się zażenowana.

Poszłam z tym do Susan i ona powiedziała że to nie problem i mi wszystko wytłumaczy.

I udzieli lekcji poglądowej.
Korzystając z tablic, fantomów i innych gadżetów.

Powiedziała tez ze pogada z Adim i powie mu że on mi się tez podoba. W ten sposób on pierwszy zacznie zarywać.

Już to widzę.
Chyba, że zacznie zarywać noce, myśląc jak tu zwiać na antypody.

Już o tym nie będę myśleć tylko pójdę spać.

Myślenie jest strasznie męcząca czynnością.

Jutro muszę porozmawiać z tatą.

Niech mi podniesie kieszonkowe, przecież tak nie można żyć!

Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieje ze się podoba wiem trochę krótki ale przecież początki zawsze są najtrudniejsze:P Proszę o komentarze jak wrażenia:)

♪♪♫♪♫♫♪
Pę-ka-my z radoooości,
Pę-ka-my ze śmieeeechu,
Ja-ak nam weso-oło
Jak nam chce się śmiaaać...

2.Wiadomość od taty.


Obudziła mnie moja sowa z listem od taty.

Kochana córeczko
Czarny Pan zgadza się żebyś dołączyła w szeregi Śmierciażerców.
To taki etap wstępny przed ŚmierciOżercami, tak?
Takie Октябрята - будущие пионэры (aktiabriata - buduszczije pioniery).
Coś jak “kandydat na członka”.

Pragnie żeby nastało to jak najszybciej więc za dwa dni odbędzie się ceremonia przyjęcia nowych. Bardzo się ciesze że postanowiłaś pójść w moje ślady. Nie mów na razie o niczym mamie i dziadkowi, dobrze??

Zrobimy im niespodziankę, co nie?!
W szczególności dziadkowi Lord planuje to powiedzieć osobiście w mowie pogrzebowej.

A,Lord Voldemort prosi żebyś na ceremonie zabrała ze sobą Draco Malfoya, ponieważ on także do nas dołącza.

Lord Voldemort ma obcięty fundusz reprezentacyjny, że musi oszczędzać na sowach?

Kocham cie

Tata
Super. Muszę iść powiedzieć o wszystkim Sus, ale może troszkę później bo jest dopiero 1:30.
Hogwart w standardzie opkowo-cyfrowym.
Super. Ściśle tajne przez poufne, ale przecież powiedzenie najlepsiejszej psiapsiółeczce nie liczy się, prawda?
I to-coś chce wejść do konspiracji?!

Idę dalej spać bo jutro są zajęcia.

Jak się nie wyśpię, to będę mieć wory pod oczami, a nie mogę sobie na to pozwolić!

~ ~ o ~ ~

Kiedy się obudziłam i spojrzałam która godzina przestraszyłam się . Była 7:50 a lekcje zaczynają się o 8:00 . Szybko wstałam i się naszykowałam zajęło mi to 9 min więc mam na dojście do klasy minute.
Fantastycznie! Kolejny szlaban . Dopiero co się rok zaczął a ja już kolejny szlaban zaliczę. Wpadła na pomysł ze będzie szybciej ja polecę na miotle. Udało się 8:03 i jestem pod salom na szczęście nauczycielki jeszcze nie było. Pierwszą lekcje miałam z MaGonagall.
A ja mam smoka w butelce na łańcuchu! McGonagall spóźniająca się trzy minuty na lekcję - paradne.

Nie lubię lekcji transmutacji. Moimi ulubionymi przedmiotami są eliksiry i oczywiście latanie na miotłach.

Dlatego tak szybko znalazłam się pod salom.
Robiąc po korytarzach dziki slalom.
Slalą.

Już dużo razy proponowano mi dojście do drużyny qidicza ale ja nie chciałam.

Nie prosili wystarczająco uniżenie.
Nie wiem, co to qidicz, ale dochodzenie musi być wyczerpujące.

Całom lekcje wymyślałam jaki żart zrobię Mopsowi i wymyśliłam. Wywarze eliksir miłosny dla niej i jej podam. Zakocha się w pierwszym chłopaku którego zobaczy.

Ej! A gdzie świński ryj?
Nie pamiętasz? Słaby i przereklamowany!
I w dodatku może odkryć “prawdziwe ja”.

*

Po lekcjach podłożyłam jej sok z eliksirem . Wypiła do ostatniej kropelki. Na moje nieszczęście pierwszy chłopak który wszedł do pustego dotychczas pokoju wspólnego Ślizgonuw
AŁtorka ma kłopot z końcówkami [-om] i [-ą], czego nie komentujemy, bo to byłoby nudne, ale końcówka [-uw] zamiast [-ów] to już przesada.

był nie kto inny niż Adrian. Pensy od razu się do niego przyczepiła na początku ją odrzucał ale później już mu nie przeszkadzała. A nawet ją obioł.

Obił ją?
Osioł joł obioł.

Jak on mógł przecież mówił Draco ze mu się podobam, a tu przytula i całuje Mopsa. Co on sobie myśli ze będę o niego zazdrosna? I tu się myli pokarze mu ze jest mi obojętny.

Pokarze go w piwnicy ślizgonów. Buhaha!
Murazorze, widzę, że bardzo polubiłeś motywy piwniczne... ;)
Zawsze miałem ciągoty sadystyczne. :]

Wyszłam ze swojego pokoju i poszłam do Susan. Gdy weszłam do niej do pokoju zauważyłam jej współlokatorkę obściskującą się z Draco. Okazało się ze tak naprawdę nazywa się Sofia Green.

*Kura siada w kącie, słabo wachlując się gazetą i zbierając siły przed kolejną porcją rewelacji o Draco Malfoyu...*

[Następnie mamy długi fragment pełen intryg miłosnych na poziomie trzynastolatków, czyli “pójdę, powiem mu, że go kochasz i wrócę powtórzyć ci, co powiedział”. Ciach!]


- Właśnie Sus mam do ciebie prośbę

- Jakom znowu?
Mopsy, jaki - cała menażeria.

- Chce żebyś mi pomogła zlać Pensy

Mocz jaka jako kara, to zbyt wiele, nawet jak dla mopsa.

- A w tym to ci chętnie pomogę

- Właśnie zachciało mi się siusiu.

- Dobra to chodźmy

- Ale musisz lać na dwa metry w górę, dobrze?

I poszłyśmy, świadkiem tego zdarzenia był Draco i jego”sfora” czyli Crabbe i Goyle a także Adi.

- Uważaj!- krzyknął i osłonił mnie swoim ciałem.
Nie!-Wtedy Pensy walnęła go z całej siły [złotym anielskim] mieczem w głowę. Upadł na podłogę z rozciętą głowom i lecącą z ramy krwiom.
Bo to wicie, panie sendzio, on kładł mu ten łobraz na głowie i zdeńmowoł. I kładł, i zdeńmowoł. I krew sie loła, ale cy z głowy, cy z ramy łobrazu, tego nie wim.

Draco i jego goryle pomogli mi zanieś go do skrzydła szpitalnego.

Z tom ramom, krwiom i moczem jaka.
Raz w Hogsmidzie, mieście fajnem,
Dumbel zabił Snejpa łajnem.
Ej cy zabił, cy nie zabił,
Zawseć przecie go osłabił.
Tuz po zeńściu na śniadanie
Adi spuścił Emmie lanie.
Cy ta skona, cy nie skona
Zawseć przecie ją przekonał.
A w Hogworcie na ubocu
Draco topił Goyle’a w mocu.
Ej cy topił, cy nie topił,
Zawseć przecie go pokropił.
A w Armadzie raz troseckę
Kura sklęła aŁtoreckę.
Cy ją sklęła, cy nie sklęła
Zawseć przecie ją dzióbnęła.

Pani Pomfrey zapytała co się stało i opatrzyła rannego.
Eee tam, nic takiego... Mops chciała zabić kolegę, ale przecież nic mu się nie stało. Takie korytarzowe przepychanki na przerwie.

Siedziałam przy nim calom noc do kiedy się nie ocknął. Jak mnie zobaczył ucieszył się na mój widok a ja też ucieszyłam się ze nareszcie się obudził.
I tak razem siedzieli i cieszyli się, i fajnie było. Koniec.

- Dziękuje że mnie uratowałeś.
- Nie ma za co dla ciebie zrobił bym wszystko bo cie kocham!
- Ja ciebie też
I pocałowałam go w usta delikatnie, żeby nie zrobić mu krzywdy.
Nie zassać zanadto, aby mózgu nie uszkodzić. Przypomniał mi się sławetny film “Szamanka” i szamanie szarej masy B. Lindy.

Kiedy już się od niego odsuwałam objął moją twarz i pocałował namiętnie w usta. Przerwał na mój dziadek który przeszedł zobaczyć jak Adi się czuje. Nie spodobało mu się ze jego „malutka” wnuczka się całuje.
Za to nie powiedział ani słowa na to, że uczniowie noszą przy sobie miecze i atakują się nawzajem.
Drobiazg, niewart nawet wzruszenia brwią.
To pewnie nie były miecze tylko “miecze”.
A może mieczyki, kwiaty takie?

Nie miał teraz głowy do rozmów ze mną. Kazał mi tylko wracać na lekcje i usprawiedliwi mnie z tych na które już nie poszłam.
Dooobrze być wnuczką dyrektora, nie?

Posłusznie poszłam na lekcje którą akurat było latanie za miotle.
Już miałam się żachnąć, że latać na miotle uczyli się w pierwszej klasie, gdy zauważyłam “ZA”. Faktycznie, latanie ZA miotłą to musiała być wyższa szkoła jazdy.

Pani Hooch wybrała drużyny graliśmy. Ja trafiłam do drużyny z Draco, Susan, Sofi, Crabblem [crawlem? scrabblem?] i Goylem. Naszymi przeciwnikami są Wybraniec, Szlama, Rudzielec i jego siostra, Katie Bell i Angelina Jonhon [A. Jon-hon, tajwańska kuzynka Angeliny Johnson]. Mecz wygraliśmy my bo któż inny mógł wygrać hahaha .
Oczywiście. Cóż z tego, ze mają w drużynie dwie przyciężkawe i tępe łajzy przeciw doskonałemu szukającemu, świetnej ścigającej i obrońcy z przebłyskami geniuszu?
Crabbe i Goyle kanonicznie rzeczywiście grali w drużynie Slytherinu jako pałkarze. Z tym że pałkarze ślizgonów specjalizowali się raczej w trafianiu zawodników drużyny przeciwnej, a nie tłuczków.

Następna lekcje i ostatnią w tym dnu była lekcja Eliksirów. Dzisiaj trafiłam na same lekcje które lubię ale i tak nie myślę o nikim innym tylko o Adrianie.
Tja. Zamiast Owutemów będzie zdawała adrianologię.

[Uwaga: dialogów zapisanych, jak poniżej, było w tym opku więcej. Jednak Szpro zlitowała się nad Czytelnikami i większość poprawiła na normalny zapis. Ten pozostawiliśmy jako świadectwo.]
  • Witam wszystkich bardzo serdecznie.- przywitał się jak zawsze Pan Horacy Slughorn.

Ciekawe jak czuje się Adi bardzo się o niego martwię mam nadzieje ze ta debilka Parkinson dostanie za swoje. Znowu się z nią pobije ale teraz nie jak mugole tylko czarodzieje. Ona nawet głupiego zaklęcia obronnego nie potrafi rzucić. Akurat przyszła do pokoju wspólnego. I zacznie się zabawa błuhaha .
Wszystko się tu pokiełbasiło. Czasy akcji, czasy gramatyczne...
Biorąc pod uwagę obecność Slughorna oraz Snape’a jako nauczyciela OPCM, czas akcji to VI tom. BoCHaterka jest na jednym roku z Malfoyem, więc powinna mieć te swoje szesnaście lat. Zachowuje się jednak jak trzynastolatka...
  • Ej ty Mopsie !
  • TY do mnie mówisz

No cóż, widocznie mamy Boże Narodzenie i ludzie mówią, ku zdziwieniu mopsów.

A widzisz tu kogoś z takom mordom?
Nie, za to pod ścianą przemyka spłoszone stadko “ą”, kuląc ogonki.
Nyy! Zahitrałeś mu sikor?
  • Przesadziłaś Dumbledore
  • nie to ty przesadziłaś Parkinson, wyzywam cie na magiczny pojedynek! Dobrze wiesz ze nie możesz odmówić błuhaha

Przestraszona Pensy zgodziła się i zaczęłyśmy.
  • Sektrumsempa!
  • Aaaaaaaaaaaaa- i Pensy upadla na ziemie cała we krwi

Wot intieriesno. Kanon twierdzi, że źle wymówione zaklęcie nie zadziała (bądź zadziała w jakiś dziwaczny sposób), podejrzewam więc, że biednej Pensy poleciała co najwyżej krew z nosa.
Ze zdziwienia.
Jak dawnymi czasy trochę RPGowałem, to czasami źle wymówione zaklęcie skutkowało zalaniem przeciwnika wiadrem nagle zmaterializowanej krwi.

Do pokoju wspólnego wparował nasz opiekun Profesor Snape. Mi kazał iść do dyrektora a Mopsa zabrał do skrzydła szpitalnego.
Zapukałam do gabinetu Dumbledora.
  • Wejdź proszę. Więc to ty zaatakowałaś Pensy Parkinson w pokoju wspólnym Ślizgonów?
  • Tak
  • Wiesz ze musisz ponieść kare?
  • Tak wiem

- Zostałaś usunięta ze szkoły. Hmmm... tak byłoby w kanonie, ale że mamy do czynienia z opkiem, więc:
  • więc ponieważ jest to twój pierwszy i mam nadzieje ze ostatni taki wybryk daje ci szlaban u mnie w gabinecie od jutra codziennie przez dwa tygodnie. Mam nadzieje ze to cie czegoś nauczy.

Parzenia herbatki?
  • Dobrze dziadku mogę już iść?
  • Tak dziecko i proszę cie żeby mi się to nie powtórzyło bo inaczej będę musiał powiedzieć to twojej mamie.
  • Nie odważysz się!

Mary Sue wie, że Dumbledore też czuje lęk przed synową. Straszne.
W sumie logiczne, Emma po kimś musiała odziedziczyć charakter.
  • Jak będę miał powód to będę musiał – powiedział smutno

Nie chcem, ale sama rozumiesz, muszem. Poza tym, to dla twojego dobra!

Jak tylko weszłam znowu do pokoju wspólnego Draco złapał mnie za rękę i pociągnął.
  • O co ci chodzi Malfoy?
  • Już zapomniałaś? Przecież zaraz zaczyna się ceremonia przyjęcia nowych. Adrian już tam jest i czeka na nas!
  • No tak to dzisiaj- i walnęłam się dłoniom w czoło
  • No nie bij się tylko się pospiesz bo się spóźnimy !
  • Dora już dobra

A Zuza już zła.
I teleportowaliśmy się na dwór państwa Malfoyow.
Z Hogwartu. Szczegół, że w zamku / do zamku / z zamku teleportować się nie dało.
Ojtam ojtam, jakbyś nie wiedział, że wystarczy sama aura Marysujki, żeby złamać wszelkie zabezpieczenia.
Czarny Pan nie mógł wybrać sobie lepszego miejsca?
Słynne Malfoy Manor jest za mało wypaśne dla naszej Emci?
Dobra musimy lecieć. Szybkim krokiem poszliśmy do salonu w którym była już większość Śmierciozerców i sam Lord Voldemort.
     -witam moich Śmierciożerców i nie tylko .- i spojrzał w naszom strone.- Chciał bym poprosić do mnie naszych nowych członków na sam początek Emme Dumbledore Bardzo się ciesze ze chcesz do nas dołączyć.
i że pójdziesz za mną choćby do piekła i tam dalej, że tak powiem.
Jestem zaszczycony, do nóżek się ścielę!
Podeszłam do niego a on dotknął mojego przedramienia różdżkom i zaczęło mnie palić w tym miejscu. Na miejsce bólu pokazał się Mroczny Znak.
     -chciał bym teraz poprosić Adriana Puceya
Jemu zrobił tak samo, a później Draco.
     - mam dla was waszom pierwszom misje- powiedzial Czarny Pan do naszej trójki
Odnaleźć zaginione ogonki od  “ą”?
3.Najlepsza przyjaciółka potworem!!
Do mojego dalszego opowiadania wykorzystam też materiał książki pt. „Naznaczona”.
Dedka dla mojej ukochanej psiapsióły Soft Love :P:*
Au! Wyglada na to, że aŁtorka zna kogoś o ksywce Soft Love. Galerią mi zaleciało.
Murazorze, jak Ty mało jeszcze wiesz o blogaskowych nickach...
Niestety, obawiam się, że wiem już zbyt dużo... To chyba nieuleczalne.   
I dla mojej ulubionej blogerki Ledy Malfoyki:P:*
Leda to z łabędziem, nie? A Malfoyowie mieli białe pawie. Czy paw-albinos może robić za łabędzia?
No nie wiem. Ta długa łabędzia szyja chyba jednak robi różnicę...
~~~~~~~~~^~~~~~~~~~
[Fragment: kto z kim chodzi, a z kim się całuje i takie tam. Ciach!]
*
-Przepraszam Sus całkiem zapomniałam o tym ze miałyśmy się spotkać. - dotychczas stała do mnie plecami ale po moich przeprosinach odwróciłam się i zauważyłam ze jej oczy są jakieś inne a na czole miała granatowy kontur księżyca.
- Był tu Tracker* i mnie naznaczył - powiedziała przez łzy
- Nie martw się wszystko będzie dobrze przeżyjesz przemianę**
*Rozgląda się spłoszonym wzrokiem* Who the fuck is Tracker, skąd się wziął w tym opku i co ma wspólnego ze światem Rowling?!
Pod tą nocią jest jakiś przypis na ten temat. Cytuję: *dorosły wampir który ma prawo wyznaczać ludzi na adeptów*. To pewnie crossover z tą “Naznaczoną”.
Nie byłam tego taka pewna bo mogła równie dobrze odczucić przemianę w WAMPIRA.
No, też mi się zdaje, że to zmiana dość odczuwalna. Choć znaliśmy już taką, co przez pięć lat nie zauważyła, że stała się ektoplazmą.
Tak moja najlepsza kumpela zamienia się w potwora, oczywiście cywilizowanego wampira który nie musi zabijać ludzi żeby przeżyć i poluje w nocy. To są stereotypy tak naprawdę dzisiejsze wampiry to normalni ludzie tylko ze majom ochotę na ludzką krew i dziwne tatuaże na twarzy.
*Facepalmuje z plaskiem* Czarodzieje to za mało, Voldek to za mało, trzeba jeszcze wszędzie pchać wampiry!
Żeby to jeszcze prawdziwe wampiry...
Ej, panna, może spotkaj w ciemnym zaułku takiego “normalnego człowieka, z wytatuowaną gębą i krwiożerczymi zapędami, a daję ci słowo, że zredefiniujesz pojęcie “gwałtowne rozwolnienie”.
- Ale ja mogę nie przyjąć przemiany i najnormalniej umrzeć!! - denerwowała się Susan
Osinowy kołek, albo normalna śmierć. Wybór należy do ciebie. Minister Krwiobiorstwa i Opieki nad Wąpierzami.
- San nie martw się pójdę do dziadka i dowiem się czy jest jakiś czar żeby odwrócić to wszystko?!
(...)
- Jest taki czar jeden ale...
- Tak dziadku to wspaniale podaj mi go szybko albo chodź ze mną!!
- Kochanie ale ono jest do ożywienia adepta Domu Nocy który odrzuci przemianę.
- NNNNNNIIIIIIIIIEEEEEEEEE!!!!
Znaczy co, jeśli odrzuci i wykituje, masz jej nie ożywiać?
Tak czy siak - kolejny gwałt na kanonie, tym razem zgwałcona została zasada: “żadna magia nie ożywi umarłego”.
A to nie pierwszy raz - wystarczy wspomnieć, ile razy ożywiany był Syriusz Black...
- nie denerwuj się Em coś poradzimy – nawet nie chciałam poprawiać dziadka bo powiedział do mnie zdrobnieniem.
W obliczu wyższej konieczności darowała mu tę obrazę.
Ale jednak zauważyła, że dziadek strzelił gafę.
- ale co dziadku jak ona może nie odrzucić przemiany i stanie się … Wampirem- nie chciało to przejść przez moje gardło i jeszcze do tego się rozpłakałam.
- Teraz jest już zapóźnio na mazanie się wnusiu teraz musimy zawieść jak najszybciej Sus do najbliższego Domu Nocy by tam jej pomogli w tej trudnej czteroletniej przemianie.
I tak oto spławiamy z opka najlepsiejszą psiapsiółeczkę, która najwyraźniej czymś podpadła.

- mam nadzieje ze będzie tam szczęśliwa i mnie nie zapomni- było mi bardzo smutno ze muszę się z nią pożegnać

Nie martw się, Sus będzie często pisać ciebie listy. Krwią.
No i proszę, troszkę szkoda, ze nie działamy już pod dawną nazwą...

- nie martw się znam w tutejszej szkole dla wampirów starszą kapłankę Neferet która na pewno pozwoli ci się spotykać z Susan . Teraz idź do niej i powiedz jej co musi zrobić i pomóż jej się spakować bo zarz przyjedzie Neferet po jej rzeczy dzwoniła do mnie.

Dzwoniła. Chyba, kurnać, kłami o parapet. To Hogwart, do diaska, mugolska technika tu nie działa!
No a aŁra Marysujki? *rechocze złośliwie*

A prosiłbym cie jeszcze zebyś na razie nie mówiła o tym komuś tylko zaufanej osobie dobrze?

- dobrze dziadku
Aha. Czyli za chwilę wiedzieć o tym będzie cały Pokój Wspólny. No, może oprócz Pansy.
Która i tak wyciągnie wszystko od Malfoya.

~~~~~~~~~^~~~~~~~~~

Gdy pożegnałam się z San i wróciłam do szkoły źle się czułam z utratom przyjaciółki i z tym ze nie mogę z nikim podzielić swojego entuzjazmu z tego ze chodzę a Adrianem.
Co tam, że przyjaciółka zostanie wampirem. Nie mieć się komu wygadać, to dopiero straszne!
Zawsze można założyć blogaska.

[Emma, co było do przewidzenia, opowiada ukochanemu, co stało się z Susan. Następnie ma sen, w którym Susan przychodzi się pożegnać, bo jako wampirzyca nie będzie mogła się z nią więcej widywać.]


Spojrzałam na zegarek i było już po 11. w pospiechu ubrałam się i umyłam. Nie miałam siły żeby iść na lekcje wiec poszłam do dziadka żeby mnie usprawiedliwił bo inaczej dostała bym szlaban u każdego nauczyciela. Nie miałam czasu ani ochoty na spełzaniu całego wolnego czasu na szlabanach.

Do czego służą w opkach rodzice - wiadomo. Tu widać, do czego służy dziadek - do pisania usprawiedliwień! Kto wie, czy aŁtorka nie pisze z aŁtopsji...

**

-proszę wejść
-dzień dobry dziadku chciałabym cie poprosić o .....
- już cie usprawiedliwiłem z lekcji w dzisiejszym dniu mam nadzieje ze jutro już pójdziesz na lekcje??
Dumbledore, jako dziadek idealny, potrafił odczytywać jej myśli.

- tak postaram się ale nie jestem pewna

- to może potrwać nawet kilka miesięcy, więc sam rozumiesz - będziesz mieć dużo pisania.

- nie chciałbym żeby naznaczenie Susan przeszkodziło ci w dalszym normalnym funkcjonowaniu

Wyobraźcie sobie taką możliwość - byczyć się do końca szkoły, olewać lekcje, wylegiwać do południa, i to wszystko z pełnym błogosławieństwem dyrektora!

- dziadku wiesz przecież ze odkąd przyszłam do Hogwartu przyjaźniłam się tylko z nią

To jakaś wybrakowana Mary Sue. Prawdziwa powinna mieć wianuszek przyjaciół.

- tak wiem kochanie ale to jest wielki dar ona będzie jeszcze potężniejsza od tych wszystkich
wampirów po po raz pierwszy w historii zostanie wampirem i czarodziejem naraz ,

No właśnie. Psiapsiółeczka Marysujki nie może przecież zostać ZWYKŁYM wampirem, nie?
Od czasów Śmieszchu mamy poważny deficyt zwykłych wampirów.

powinnaś być z niej dumna i pójść do niej np. już dziś w odwiedziny.

- nie mogę
- czemu przecież cie usprawiedliwię i będzie wszystko w porządku.
Droga kadro hogwarcka! Przyjmijcie raz na zawsze do wiadomości, że moja wnuczka ma ważniejsze sprawy, niż uczęszczanie na lekcje, jasne?

- nie chodzi mi o to nie mogę bo to ona nie chce się ze nią spotykać i to dla tego tak to przezywam

- skąd to wiesz??- zaciekawił się dyrektor
- jak już wiesz wampiry majom szczególne talenty jeden ma talent wnikania w czyjeś sny i tam spotkałam Sus i ona mnie uświadomiła [Teraz dopiero?] ze już nigdy więcej nie chce się ze mną widzieć!! [Ach, to o to szło...] - rozpłakałam się
- może to tylko sen i to nie prawda nie słyszałem o takim darze u wampira a uwierz mi dziecinko znam dużo wampirów z pobliskiego Domu Nocy.
-Wiec mam pomyl żeby się upewnić polecimy do niej i się wszystkiego dowiemy.
Największym pomyłem Dumbledore’a było dorobienie się wnuczki. Przekonawszy się, co z tego wynika, Albus zaczął nawet współczuć Voldemortowi.
Pomył to takie coś znacznie większe i bardziej katastrofalne od pomyłki?

I w ten o to sposób minął mi poranek. Polecieliśmy z dziadkiem do Domu Nocy. Tam dowiedziałam się całej prawdy to nie był tylko sen ale i także nie było to prawdom ten dar został zakłócony i wizja została zniekształcona.

Dekoder diabli wzięli.
Tak, skopało i wizję i fonię.

San miała zamiar poprosić mnie żebym jak naszybciej ja odwiedziła i to jak najszybciej bo ona bardzo za mną tęskni. Tak samo ja za nią tęskniłam i źle się poczułam po tym co w tym śnie mi powiedziała jak dowiedziałam się prawdy ulżyło mi.

Chyba wydrukuję to opko, a potem sobie ulżę.

Po powrocie do Hogwartu obrazu poszłam do pokoju Adriana bo wiedziałam ze się o mnie martwi.

- gdzie byłaś Em?? tak się o ciebie martwiłem!!- i przytulił mnie zbyt mocno troszeczkę mnie przydusił
Uduś ją! Uduś!

- j.....a.....k.... m..n..i..e.. puścisz to.. ci po..wiem...- zauważył ze mnie dusi i zaczął przytulać mnie trochę lżej ale nadal nie przestawał trzymać mnie w objęciach

- to mów gdzie byłaś??
- byłam z dziadkiem u Sus i dowiedziałam się ze ona tęskni za mną tak jak ja za nią.
- mówiłem ci ze dasz sobie rade i nie potrzebujesz już Sus, masz mnie!!
- nie znałam cie takiego, jesteś nieczuły co się z tobą dzieje?!
-to ty nie wiedziałaś ze chce mieć tylko dla siebie?!
- nie wiedziałam ze nie mogę mieć przyjaciół jak chce być z tobą!!
- będziesz mieć tylko znajomych których zaakceptuje!
O kurde. *Oczy Kury robią się okrągłe ze zdumienia* Dziewczyno, opamiętaj się i wiej z tego związku, póki nie jest za późno!
No wiesz, jedne marzą o sadyście, inne o chorobliwym zazdrośniku... Że to projekcja marzeń to pewne: gdyby tak nie było, to jakiś byle Adi nie oparłby się wszechzajebistej Emmie Sue!

-bo inaczej co mi zrobisz??

- zobaczysz a wiesz ze jestem do tego zdolny!!
Zrobię ci sam nie wiem co, a z pewnością jestem do tego zdolny!

- nie wiem jeszcze cie nie znałam z takiej strony zmieniłeś się żałuje ze nie jesteś taki jak wcześniej. - rozpłakałam się

- nie płacz myślisz ze się tym przejmę, wstawaj zdziro!!
- ty nazywasz mnie zdzirom! to chyba ty masz więcej niż jedną dziewczynę ja kocham tylko ciebie i chyba powoli żałuje ze się w tobie zakochałam !!
Fakt. Chyba lepiej byłoby w Malfoyu.

- ja się zmieniłem ??

-tak ty się zmieniłeś
Ależ skąd, moja droga. Wcale się nie zmienił, po prostu poznałaś go lepiej.

-przepraszam jetem bardzo zdenerwowany i bardzo się o ciebie martwiłem !!proszę cie nie obrażaj się. Wiem nie ma żadnego usprawiedliwienia na moje debilne zachowanie ale myślałem
[że twój dziadek mi jakieś wypisze] ze ci się coś stało i już nie wrócisz. Podejrzewałem też co było głupie ze mnie .. zdradzasz
-ze niby ja ciebie prędzej ja powinnam ciebie o to podejrzewać ty wiesz ile dziewczyn na ciebie leci?
-A ty wiesz ilu chłopaków na ciebie?!
- Icek, ty mi powiedz, jak ty sobie dajesz radę. Ty masz piękną żonę, ale pół miasteczka z nią sypia!
- Mosiek, ja ci powiem: lepiej mieć część udziałów w dobrym interesie, niż całość w złym!

-Dobra dajmy już spokój. Kocham cie

-ja ciebie tez.
Przytuliłam się do niego i przepraszałam nawet nie wiem za co ale przepraszałam.
Za to, że się urodziła. I obiecywała, że to się więcej nie powtórzy.

Czułam ze nie mam zamiaru się z nim rozstawać i wiedziałam ze on czuje to samo.

Głupia, głupia, głupia, auć! - warknęła Kura, a nóż, który sam się otworzył w kieszeni, dziabnął ją w udo.
Nawet nie wiem kiedy ale usnęłam w jego ciepłych ramionach. Marzyłam tylko o tym żeby już nigdy mnie z nich nie wypuszczał.
********************************************************************************
Mam nadzieje ze was nie zanudzam tym blogiem i mam także nadzieje ze ktoś go w ogóle czyta. Proszę was żebyście dodawali chociaż krótkie komcie żebym wiedziała ile osób go czyta jeśli go czytacie:P
Zostawimy, zostawimy, całe mnóstwo komciów.

thx :* Emma

yrw: Murazor
4.Nowy uczeń.

Adrian próbował mnie delikatnie obudzić ale ja i tak już od dawna nie śpię. Nie mogłam spać bo cały czas miałam przed oczami twarz Susan nie miałam ochoty i siły myśleć o niej w tej przyjemniej chwili wiem ze to banalne ale w objęciach mojego chłopaka czułam się dobrze i bezpiecznie. Nie czułam wtedy strachu anie smutku. Mam nadzieje ze Adi czuje do mnie to samo co ja do niego. To co ja czuje to jest naprawdę MIŁOŚĆ sama nie mogę w to uwierzyć bo miłość to okazywanie słabości. Moja mama odkąd sięgam pamięciom wmawiała mi ze nie ma czegoś takiego jak miłość tylko okazywanie słabości i swoich czułych miejsc w które wróg może bardzo boleśnie uderzyć.

Nadmieńmy, że mama jest w Zakonie Feniksa a tata jest śmierciożercą.
Przeciwieństwa się przyciągają.

Wtedy gdy tak rozmyślałam o tym dostałam list właśnie od mamy.

Córciu !!
Dowiedziałam się od dziadka ze twoja najlepsza przyjaciółka została naznaczona. Także ze masz nowego chłopaka co mi i twojemu dziadkowi się nie podoba bo teraz powinnaś myśleć o ważniejszych rzeczach niż chłopcach. Tą rzeczą oczywiście jest przygotowanie się do przyjęcia cie w szeregi ZF mamy co do tego wątpliwości. Jesteś gotowa? Myślę ze możemy jeszcze poczekać jeśli chcesz. Chcesz dostać trochę czasu do namysłu? Proszę cie o w miarę szybkom odpowiedz.
Mama
Spóźniliście się, robaczki!

Od razu zabrałam się za odpowiedz całkiem zapominając o istnieniu mojego kochanego chłopaka który właśnie wszedł do mojej sypialni z łazienki. Patrzył się teraz na mnie jak na niedorozwiniętą.

Przejrzał na oczy!

Mamo!

Chciała bym was prosić o jeszcze 2-3 dni bym mogla się lepiej przygotować.
Emma
i wysłałam mamie odpowiedz czekając na lis od niej wytłumaczyłam Adiemu o co chodzi bo śmiać mi się chciało od tej jego miny mówiącej ”co to za dziwoląg?”.
Ten dziwoląg, mój drogi Adi, to jest lis polecony.

- Myślę ze to nie jest zbyt dobry pomysł przecież jesteś Śmierciożercą tak samo jak ja, Draco i Sofii.

- To jest dobry pomysł, wtedy wybiorę czy zostanę dalej Śmierciożercą czy w ZF.
I bez względu na jej decyzję, druga strona przyjmie to ze zrozumieniem...
Voldemort dał jej Mroczny Znak z prawem zwrotu do dwóch tygodni.
W promocji dostała. Taka wyprzedaż posezonowa.

- Mam nadzieje ze podejmiesz słuszną decyzje.- i pocałował mnie w szyje przytulając czule

Oczywiście możemy ci dać tyle czasu i mam dla ciebie propozycje. Może na ten czas wróciłabyś do domu?
Mama
wiedziałam ze to dobry pomysł ale miałam warunek
Pod jednym warunkiem, dobrze mamo?
Emma
Poczekałam i otrzymałam odpowiedz
Zależy jakim ale już się zgadzam bo bardzo za tobą tęsknie.
Mama
Zależy pod jakim, ale zgodzę się na wszystko!

Moja prośba polega na tym że ze mną do domu wróci Adrian mój chłopak którego chce ci przedstawić a po drugie pójdziemy w odwiedziny do Susan.

Ona naprawdę nie potrafi liczyć do jeden!
- Ilu was?
- Raz!

Dobrze?

E.
Dobrze córciu już przygotowuje mu pokój gościnny mam tylko pytanie on tez jest ze Sliterinu?
Mama
Tak Adrian jest ze tego samego domu co ja teraz i wydaje mnie się ze najlepszy będzie ten pokój naprzeciwko mojego przecież i tak jest już w kolorach Sliterinu.
Em
Sowa zacharczała głucho i padła.
Może to była SMSowa?

bardzo się cieszyłam ale był jeszcze jeden problem jak ja to wytłumaczę dziadkowi?

*
[Wycinamy dłuższy fragment, w którym Adrianek próbuje dobrać się do Emmy, a ta najpierw protestuje, a następnie strasznie go przeprasza za to, że nie pozwoliła. Kurze skrzydła opadły i grzebień się zjeżył.]

Gdy się obudziłam, jeszcze spał. Nie chciałam go budzić dlatego też zaczęłam rozmyślać. Po głębszej analizie mojego życia stwierdziłam, że jestem dobra i nie chcę należeć do zła.

No proszzzz. Wystarczyło parę dni w “Sliterinie” i cóż za spektakularne nawrócenie!
Karta zdarzenia: “Spotykasz Druida, a ten zmienia Twój charakter na Dobry. Jeśli Twój charakter był dotąd inny, weź kartę ‘Dobry’ i połóż ją obok swojej Karty Postaci.”

Taak! Postanowione odchodzę od Czarnego Pana! Jest to bardzo niebezpieczne, ponieważ
będzie chciał się na mnie zemścić. Od niego odchodzę do Zakonu, jego planu itd. ulegną rozsypce, bo prawdopodobnie, prawie, na pewno wydam je wszystkie członkom ZF.

Eeee... A to ty, słonko, znasz jakieś jego tajne plany?! Oprócz, oczywiście, misji poszukiwania zaginionych ogonków od “ą”?

Jest jeszcze Adrian, który pewnie mnie za to znienawidzi. No, ale cóż... trzeba z czegoś dobrego, dla siebie, zrezygnować żeby zrobić coś dobrego dla ogółu.

Tak szczerze, to wątpię, że mój związek z Pucey'em był czymś dobrym.
Szczerze? Nam wszystkim też się tak wydaje.

**

Gdy wróciliśmy z Adim do Hogwartu, dowiedziałam się ze mamy nowego ucznia , który został do nas przeniesiony z Szkoły Magii i Czarodziejstwa z Polski. Po śniadaniu na którym został przydzielony do Sliterinu zostałam wezwana do gabinetu dziadka.
Ech, kurde, uczniowie skaczą pomiędzy tymi szkołami jak króliki, tak często, że już nie opłaca się nawet organizować dla nowych Ceremonii Przydziału. Załatwia się to przy śniadaniu, pomiędzy tostem a szklanką soku dyniowego.
Tiara Przydziału znudzonym głosem: “Kolejna opkowa postać? Sliterin!”

Zapukałam do drzwi i po usłyszeniu uprzejmego
Proszę” weszłam
- Dziadku wzywałeś mnie ??
- Tak, siadaj. -powiedział pokazując krzesło naprzeciwko jego biurka.
- Dziękuje, ale proszę cie żebyś przeszedł od razu do sedna bo nie mam za dużo czasu.
Taaa. Trzeba przypomnieć staruchowi, gdzie jego miejsce.
Bycie “Dobrym” to coś więcej niż położona na stole Karta Charakteru.

- Dobrze więc mam do ciebie prośbę.

- Jak zawsze czemu muszę ciągle coś dla ciebie robić nie możesz załatwić tego sam ?
Prawa noga mnie swędzi... tak jakby chciała zasadzić komuś solidnego kopa...

- powiedziałam niemiłym tonem co nie spodobało się dziadkowi. Z resztom co mnie obchodzi co mu się podoba, a co nie.

Bo przecież ja trzęsę Hogwartem, a nie ten staruch!

- Może troszkę milej Emmo?

- Czemu mam być dla ciebie miła jak ty mnie ciągle wykorzystujesz! -
Wykorzystuje ją? Kazirodczej prawnuczki chce się dorobić, czy jak?!
Taaaa, biedna, nieszczęśliwa, wykorzystywana Emmusia. A o ciągłych usprawiedliwieniach nieobecności i tym podobnych to już się nie pamięta, co?

już naprawdę się zdenerwowałam. - no dobra co to za prośba?

- No już, gadaj wreszcie, nie będę tu tkwić do wieczora, mam ważniejsze sprawy na głowie!

- Chciałem żebyś poznała naszego nowego ucznia Adama Banaszkiewicza. Przyszedł do nasz z Polski.
[Na piechotę???] Pamiętasz jak w wakacje tam byliśmy? - gdy dziadek tylko wypowiedział jego imię on wszedł drzwiami.
Byłam nieco rozczarowana. Powinien wpaść przez komin... a nie, pomyliła mi się Polonia z Laponią.

Odwróciłam się żeby zobaczyć kto to. Zauważyłam ze jest to ten nowy. Stwierdziłam ze jest bardzo przystojny. Ma długie, ciemnie, blond włosy, nasze oczy się spotkały i wtedy zauważyłam ze ma ciemno-brązowe tęczówki, nie jest zbyt wysoki ale ja tez nie jestem więc i tak był wyższy. Był bardzo podobny do Adriana. Spodobał mi się nie wiem co mnie napadło, ale nie mogłam oderwać od niego wzroku.

Ok, już rozumiemy, że mamy przed sobą Trólowera, wydanie drugie, poprawione.

Opamiętałam się i wtedy przypomniało mi się jak to dziadek zabrał mnie nad Bałtyk.

**
- Emmo może wybrała byś się ze mną nad morze?- zapytam mnie pewnego słonecznego poranka dziadek.
-Zależy tez nad które bo na przykład do Chorwacji lub Bułgarii to bardzo chętnie.
-A wiesz ani tu ani tu.
-To może jednak nie..- odpowiedziałam niezainteresowana inną propozycja.
-No chodź będzie fajnie.. Proszę?- nie mogę odmówić dziadkowi jak tak ładnie prosi.
-No dobrze ale kto jedzie ?
-Pojedziesz tylko ty, ja i babcia.
Babcia??? Babcia??? Pani Dumbledore??? Kto nią jest, na litość Bora, kto?!
Stawiam na Dorcas Meadows.

**

- Tak pamiętam i pamiętam tez jak podstępem zabrałeś mnie właśnie do Polski.
Czy mnie się wydaje, czy ona naprawdę strzela fochy, bo dziadek był nieposłuszny?
Nie wydaje Ci się. Czekam, aż go odeśle na karnego jeżyka.

A ty pamiętasz gdzie wtedy chciałam jechać ?

Zawsze lekceważysz moje zdanie, ty zły starcze!

- Tak tez pamiętam chciałaś jechać do Chorwacji lub Bułgarii.

- A ty zabrałeś mnie do Polski.
Do śmierci będzie mu to wypominać. A nawet potem przyjdzie sobie od czasu do czasu ponarzekać pod czarodziejski portret.

- O Adamie ty też sobie osiądź.

I tak oto w Polsce zaczęło się osadnictwo na prawie czarodziejskim.
A mnie się to z osadzeniem w wieży skojarzyło.

- i dyrektor wskazał krzesło zaraz obok mnie.

Całe to pranie rodzinnych brudów działo się w obecności gościa.

- Dziękuje Panie Dyrektorze. - odpowiedział a jego głos był taki piękny, męski. Emma opanuj się przecież ty masz chłopaka którego
kochasz właśnie nie jestem pewna czy na pewno?
Ale tym będę się martwić potem. Teraz nadal nie wiem co dziadek ode mnie chce.
Becikowego!!!

- Dziadku nadal nie powiedziałeś mi o co mnie prosisz.

- A tak właśnie ciałem [i duchem] cie prosić żebyś oprowadziła i zajęła się tym oto młodzieńcem podczas tych pierwszych jego dni tutaj.
-Aha czyli chcesz żebym się nim zajęła? A czemu akurat ja?
Przecież ja mam tyle ważnych spraw na głowie! Muszę spotykać się z moim chłopakiem, prześladować Mopsa i pyskować Snape’owi! A w międzyczasie jeszcze zastanawiać się, czy wolę do Zakonu Feniksa, czy do Śmierciożerców...

-Ponieważ uważam ze jesteś odpowiednią osobom do tego zadania.

- Dobrze więc może byś mnie przedstawił.
-Ach tak zapominałem Adamie to jest Emma Dumbledore moja wnuczka.
-Nie musiałeś dodawać ze jesteś moim dziadkiem bo teraz będzie bał się cokolwiek przy mnie powiedzieć bo będzie się bał ze pójdę do ciebie naskarżyć.!
Sądząc z przebiegu tej historii - słuszne to będą obawy.
Biedaczek jest tak tępy, że po nazwisku nie skojarzy?

- Miło mi Cię poznać.- i uśmiechnął się do mnie łobuzersko. Mam nadzieje ze nie zauważył tego dziadek bo będzie źle.

-Mi ciebie tez a więc może już pójdziemy do PW Ślizgonow?
-Ja z wielką chęciom – odpowiedziała tym swoim niebiańskim głosem.
To Adam też była kobietą?
Tak. Stworzyła ją Pani Bozia z żebra Ewy.

Gdy tylko wyszliśmy z gabinetu dziadka Adam zagadał do mnie

- Jesteś wnuczkom dyrektora?
-Tak, niestety
jestem wnuczkom dyrektora winna po dwa knuty za przegrany zakład.

-czemu? To musi być fajne wymigasz się od każdego szlabanu i możesz opuszczać szkole kiedy chcesz.

Znaczy, wieści o hogwarckich porządkach dotarły aż do dalekiej Polski, czy też wszędzie jest tak samo?

- No może i tak ale nie zawsze to jest fajne czasem takiej lipy mi narobi ze masakra.

No bo to straszna lipa, kiedy ludzie pytają “Jesteś wnuczką TEGO Dumbledore’a?”. A teraz w ogóle to wstyd się z dziadkiem gdzieś pokazać, bo szlajał się nie wiadomo gdzie i wrócił z taką paskudną, spaloną ręką...
-To nie fajnie a wiesz fajnie mi się z tobą gada
-Mi z tobą tez .
-Podobasz mi się od razu się zauważyłem w Wielkiej Sali jesteś piękna.
-Ty tez jesteś niczego sobie ale niestety mam chłopaka.
-Ale przecież go tu teraz nie ma. Prawda?
A czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.

-No tak ale wiesz nie wiem czy mogę...

Czy jeszcze może, czy już może?

-Tylko jeden nie winny
[piwny?] pocałunek proszę nie mogę się oprzeć..?
-No nie wiem
-Proszę..
Zaczął się do mnie przybliżać na niebezpieczną odległość ale zamiast go odepchnąć lub chociaż wyjąc [jak syrena uciekać w podskokach] różdżkę ja nie opierałam się tylko tez zaczęłam się do niego przybliżać i ….
Za czasów mamy głównej bohaterki filmu “Mamma Mia!” robili to: kropka, kropka, kropka.
Za czasów Wnuczki Dumbledore’a robią to: kropka, kropka, kropka, kropka.

                                                         
^^ ^^ ^^ ^^
No i tak po długiej przerwie napisałam nareszcie ten 4 rozdział mam nadzieje ze się podoba. Mam tylko jeden warunek żebym dodała 5 misi [wolę laleczki] być 5 komci pod tym.:)
Pozdro dla wszystkich czytających.
Dedka dla jęczącej Soft za to ze mnie zmuszała do pisania :P
Jęcząca Soft jest daleką kuzynką Jęczącej Marty?

Buziunie także dla Ledy Mlfoyki
[MILF-ojki?!] i Frozenki:)
Jak jest zadużo djalogu to mówcie bo mam takie wrażenie:P
Emma D.

5.Nie wiem co mam teraz myśleć.

Zaczął się do mnie przybliżać na niebezpieczną odległość ale zamiast go odepchnąć lub chociaż wyjąc różdżkę ja nie opierałam się tylko tez zaczęłam się do niego przybliżać i pocałowałam go nie wiem czemu ale on mnie do siebie przyciągał jak magnes.
*Kling!*

Czułam wyrzuty sumienia ze zdradzam Adriana, ale nie mogłam się powstrzymać on tak świetnie całował...

- ykhy ykhy – zakaszlał Draco
-co ty tu robisz? Co widziałeś ? Nie powiesz nikomu?!
-No nie wiem, nie wiem Adriana na pewno by to zainteresowało..
-Nie ważysz się ! Cherlaku!
-Oj przecież oboje wiemy ze się ważę … Codziennie rano!
-Proszę cie?- drobna łza poleciała po moim policzku. [Jest!] Szybko ją wytarłam. [I tak zauważyliśmy!]
-Czy aby nasza kochaniutka Emma płakała co za biedactwo
-Zostaw ją – stanął w mojej obronie Adam który wcześniej się nie odzywał.
-Bo co mi zrobisz? -odszczekał się Draco.
-Nie ma zamiaru na pewno bić się z tobą w mugolski sposób.. ale możemy powalczyć na różdżki chcesz?
-Oczywiście ze chce, wiesz dam ci fory bo jesteś nowy.
-Nie trzeba dam sobie rade
-Jak chcesz to zaczynajmy..
-NIE!! chłopaki dajcie spokój- stanęłam pomiędzy nimi odpychając ich od siebie ale byli za silni jak na mnie.
-Adam proszę cie opuść różdżkę!
-Dobrze ale dopiero jak ten ciołek opuści swoją
-Draco opuść różdżkę proszę cie
-Nie bo jak opuszczę to on mnie zaatakuje
-Mam świetny plan opuścicie na 3 1....2.....3....- i opuścili różdżki. Na szczęście spróbowali by nie.
Naskarżyłabym na nich dziadkowi, o!

- i nie warzcie mi się nawet do siebie odzywać!!

A w nich aż się gotowało...

- zaczęłam się na nich wydzierać ze co oni sobie myślom.

A oni swym myślom pofolgowali.

[Dracuś okazuje się małym szantażystą - w zamian za milczenie żąda od Emmy... hm, właściwie nie bardzo wiadomo czego, ale domyślamy się, że “dowodu miłości”. Ta z nadmiaru emocji pada zemdlona]


**ze strony nowego**

***od dupy strony***

- Chłopaki dajcie spokój coś się ze mną dzieje aaa

-Emmo nie !! - i próbowałem ją złapać bo mdlała niestety było już za późno i uderzyła głowom o zimnom posadzkę.
Posadzkem!

Zauważyłem ze ją sobie rozcięła i ciurkiem zaczęła sączyć jej się krew z miejsca uszkodzenia.

W Hogwarcie mają magiczne posadzki - krwawiące, jak się je uszkodzi.

- Gdzie tu jest skrzydło szpitalne?

No proszzz, uczeń z Polski pierwszego dnia orientuje się tak dokładnie w nazwach i przeznaczeniu  hogwarckich pomieszczeń? A może wszystkie Szkoły Magii budowane są na wzór szkockiego zamku, mają wieże, skrzydła, Wielką Salę...?!
I Łazienkę Prefektów.

-Chodź zaprowadzę cie tam.

- Teraz będziesz mi pomagał?- zdziwiłem się
-Do ciebie nic nie mam
-Aha a jej pomożesz?
- No wiesz ona w końcu jest wnuczkom dyra więc muszę ci pomóc
Taaa, Dracuś dobrze wie, komu jednak NIE należy podpadać.
Powiedziałbym - dość kanoniczne to lizusostwo Malfoya. Ale pasuje raczej do klas 1-3 a nie 6.

-Aha- i wziąłem Emmę na ręce nie była ciężka może dla tego ze trochę pakuje i nie jestem takim chuchrem jak na przykład ten Draco. - No to chodźmy.

-Po co ty ją niesiesz nie lepiej było użyć różdżki?
-Ale po co ona jest lekka.
A ja jestem piękny i mam wspaniałe mięśnie!

-Jak uważasz nie będę się wtrącał.

Pomyślałem ze Draco coś kombinuje bo tak nagle się zmieni i mi pomaga. Przed chwilom doprowadził Emmę do płaczu a teraz pomaga mi ją zanieść do SS. Coś mi tu nie grało ale jak pomaga to nie odmówię bo martwiłem się co będzie dalej z Emmom nie jestem zbyt dobry żebym sam potrafił naprawić jej głowę.
Uszko mu się oberwało, temu misiu?

Bałem się o nią znam ją od paru godzin a czuje coś do niej martwię się o nią. Mam nadzieje ze nic jej nie będzie nie wiem co bym zrobił najpierw Draco a potem sobie ze jej nie złapałem. Nie mogę tego dalej znieść ile jeszcze do tego skrzydła. Zauważyłem ze Hogwart jest bardzo podobny do mojej starej szkoły wszystko jest tak samo umiejscowione.

Ha! A jednak!
Szkoły Magii są jak Tysiąclatki - jeden projekt i gotowe.

- Ile jeszcze? Mógł byś się pospieszyć ona traci dużo krwi!

No bez przesady... Sugerujesz, że padła szyją na jakiś ostry kant i poderżnęła sobie gardło?

-Nie gorączkuj się tak bo ci ciśnienie podskoczy – i zaczął się cicho chichotać z tego beznadziejnego żartu.

Rozkoszniak! Sam się śmieje ze swojego dowcipu.

-Nie denerwuj mnie.

-Bo co mi zrobisz ! Nic jej nie będzie.
Właśnie tego się obawiałem ze coś może jej się stać i nie wybaczył bym sobie gdyby jej obrażenia były poważniejsze. Nie wygląda to zbyt dobrze jest cała blada, coraz więcej krwi tarci i jej usta są już całkiem sine.
Nie nie możesz teraz odejść [kiedy cały jestem głodem twoich oczu, dłoni twych...] nie po tym co do ciebie poczułem !! Błagałem ją żeby została z nami.
- Zobacz jaka ona jest blada jej usta robią się coraz bardziej sine ona tego nie przeżyje!- zacząłem panikować.
Boru najzieleńszy, ona tylko zemdlała i walnęła głową o posadzkę! Gdyby od tego się umierało, powinnam być zombiakiem od piątego roku życia.
-Nie martw się tak przeżyje i jeszcze się na niej zemszczę!
Ha! Mam teorię! Nie zapominajmy, że Draco w VI tomie miał do wykonania Zadanie Specjalne... Może zamierzał wykończyć Emmę, po czym tłumaczyć się przed Voldkiem, że zlecenie było na nazwisko, nie na imię?
Przytomniak.

-Co ty jej zrobisz i tak już doprowadziłeś do tego – i poruszyłem jej bezwładnym ciałem które z sekundy na sekundę robiło się coraz chłodniejsze.

Serce ustało, pierś już lodowata...
ręce żelaznej bratnie dłonie - obce.
Niby na świecie, ale nie dla świata.
Czymże ten człowiek? Zomowcem!
(“Dziady Kalwaryjskie”)

Darujemy sobie dalszy rozwlekły opis akcji ratunkowej naszej zwiędłej leliji oraz kłótni trzech trólawerów nad jej łożem boleści, ok?


                                         
**********
Dedka dle Blacki:*
Analka ble aŁtorki.

i nadal zrzedzącej Soft:)

Jestem niezbyt zadowolona ztego rozdziału ale na waszom prozbe jest wiecej opisów.
Na naszom proźbem? Wypraszamy sobie.

6 Wspomnienia


Chciałabym przeprosić za swoją dość długą nieobecność i wszelkie błędy.

Za błędy się nie przeprasza. Błędy się poprawia!
Wypijmy za błędy...

Mi osobiście nie podoba się ten rozdział ale z reszta sami oceńcie.;) Zapraszam do lektury.xD

Nam też się nie podoba, więc wycinamy sporą jego część stanowiącą w zasadzie powtórkę z rozdziału poprzedniego i dalszy ciąg kłótni trzech tenorów. Znaczy: trólawerów. BoCHaterka się budzi, pojawia się dziadek:
   
-Nic ci nie jest kochanie?- zapytał z troskom w glosie Albus, tak czasem mowie do dziadka po imieniu, ale to nic takiego już się przyzwyczaił, ale na początku mu się to nie podobało.
Albusie, tylko pamiętaj, nie waż się mówić na mnie zdrobnieniem!

-Wszystko dobrze. Nic się takiego nie stało. Uderzyłam się w głowę. Nie róbmy z tego jakiejś afery.
-Dobrze, Emmo powinnaś położyć się spać. W spokoju!- podkreślił to ostatnie słowo kierując do zebranych tu chłopców.
I sama! I z rączkami na kołdrze!

-Czy moglibyście wrócić do swoich zajęć? - to pytanie też było do    nich skierowanie- Emmo chcesz aby twój chłopak został przy tobie, ale TYLKO on, na niego ostatecznie mogę się zgodzić?
- Ale wszyscy trzej to moje chłopaki!
Przeszły, aktualny i przyszły.

-Tak, Adrianie mógłbyś ze mną zostać?
- Oczywiście kochanie dla ciebie zrobiłbym wszystko.- gdy to wypowiedział syknęłam z bólu, ale to nie był ból fizyczny tylko psychiczny. Czułam wyrzuty sumienia.
Phi! A ksiądz Robak miał wyrzuty po mordzie.

-Adamie choć za mną, a ty Draco wracaj do dormitorium. - i w ten oto sposób zostałam sama z Adrianem bo Pani Ponfrey też gdzieś się ulotniła.
Randka z Filchem?

Zapanowała grobowa cisza, która mi przeszkadzała. Dla tego ją przerwałam.
- Adrianie chciałam ci powiedzieć, że...
-Ci... Teraz już połóż się spać.- i podał mi jakiś biały, połyskujący eliksir.
-Co to?
-To przeciw bólowe i nasenne powinnaś zaraz usnąć.
Eliksir gwałtu?

-Nie odchodzi!- krzyknęłam
Co jej nie odchodzi? Woda?
Pewnie rura odpływowa zatkana i z muszli wybiło.

W tym samym czasie
- Adamie widziałem jak całowałeś się z Emmą uważam, że postąpiłeś nieładnie wobec niej, ale ona też nie jest bez winy.
-Nie panie dyrektorze ona jest całkowicie bez winy. To ja ją namówiłem kocham się w niej odkąd spotkaliśmy się nad Bałtykiem ona tego nie pamięta. Szkoda. To właśnie dla tego przeniosłem się do Hogwartu, ale jak to będzie dla niej lepsze to wrócę do Polski.
-  Zdaje mi się, że teraz właśnie lepiej będzie jak będziesz przy niej blisko nigdy tak się nie zachowywała.
Znaczy - dawniej była bezczelna, teraz mdleje. Więc zostań.

Wydaje mi się, że ona jest teraz bardzo zagubiona. Mam nadzieje ze jej pomożesz się    odnaleźć.
- Ja już ją znalazłem, jest w skrzydle szpitalnym - powiedział Adam z ważną miną.

- Postaram się najlepiej jak tylko będę mógł.
- To dobrze gdy tylko zobaczysz coś niepokojącego od razu daj mi    znać, dobrze?
- A co w jej wypadku należy uznać za niepokojące?

- Oczywiście Pnie Dyrektorze.   
-To już tu te drzwi prowadza do korytarza który prowadzi do pokoju wspólnego Ślizgonów.
- Dziękuje.
- A będzie tam czekał na ciebie uczeń który zaprowadzi cie do pokoju.
Potrzebuje przewodnika, bo mógłby zejść na manowce i trafić do wieży Gryffindoru, zamiast do swojej piwnicy?
Zabłądzi w tym prostym korytarzu? Ałtorka nam tu jakieś “polish jokes” opowiada, czy co?


Nie mogę przestać o niej myśleć przed oczami mam cały czas nasze pierwsze spotkanie :

Nudziło mi się więc poszedłem się przejść po plaży bo nie miałem ochoty dalej siedzieć w tym głupim pokoju hotelowym tylko z rodzicami.
Bo po to jeździ się nad morze, żeby siedzieć w pokoju i oglądać telenowele!
No co, morskie powietrze tam dociera. Czego chcieć więcej?

Gdy tam chodziłem po piesku
Ach, deptać, deptać słodkie szczeniaczki!
To taki etap wstępny do nauki pływania pieskiem.

patrząc na stopy
czy już oblane są psią juchą, czy jeszcze nie.

i myśląc o przyjaciołach ze szkoły. Co oni teraz robią, gdzie są? Dużo pytań na ich temat przelatywało mi przez myśl i na każde odpowiadałem sobie, że nie obchodzi mnie to przecież się ode mnie odwrócili.
Koleś, coś ty narozrabiał, że w szkole masz przechlapane?!

Byłem teraz sam nikogo już nie miałem.
Bo jestem sam jak palec albo coś tam...

Nigdy jeszcze nie spotkałem dziewczyny, która zawróciła by mi w głowie w której mógłbym się zakochać. Tak rozmyślając w ogóle zapomniałem ile czasu i dokąd doszedłem okazało się, że jest akurat zachód słońca, więc na plaży było dużo obściskujących się par. Ja uważałem, że to banalne. Dziewczyna, ja i zachód słońca nad morzem. Nudne, to tak oklepane w ogóle takie mało romantyczne jak dla mnie. Wiem, że gdy bym miał dziewczynę to inaczej bym na to patrzył, ale teraz to było moje zdanie na temat.
Taaa, kwaśne winogrona...

Tak głęboko rozmyślałem, że wpadłem na dziewczynę i wtedy coś się we mnie obudziło zrozumiałem wreszcie te wszystkie opowiadania i historie o miłości od pierwszego wejrzenia.
Standardowe opkowe “wpadnięcie na” - odfajkować!
Podepcz ją jak tamtego pieska! Zaraz ci ulży, daję słowo!


Nigdy w nie nie wierzyłem a teraz po prostu nie wiedziałem co się ze mną dzieje.
- Przepraszam zamyśliłem się. - powiedziałem do tej pięknej dziewczyny którą właśnie potrąciłem.
Końskie zaloty - tak pchnąć, żeby  przewrócić. A gdyby dalej nie zauważyła że ją kochasz, wtedy kilka kopów w żebra mogłoby pomóc...

Była ideałem kobiety czarne, długie włosy niezbyt wysoka co mi nawet pasowało bo sam nie byłem jakiś wysokiego wzrostu.
Co dostrzegł, gdy leżała na ziemi, lekuchno “potrącona” przez niego.
Przynajmniej wtedy była niższa.

Gdy podałem jej rękę żeby pomóc jej wstać nasze spojrzenia się spotkały teraz po prostu odpłynąłem w jej pięknych, ciemnych oczach.
Jak Pan Maluśkiewicz w łódce z łupiny orzecha.

Poczułem ze za wszelką cenę chce ja poznać bliżej.
Najlepiej biblijnie.

-Nic się nie stało. Jestem Emma Dumbledore.
-Ja nazywam się Adam, Adam Banaszkiewicz.
-Milo  mi było poznać do zobaczenia. - odchodząc zapomniała podnieś torebki którą upuściła przy wypadku. Podniosłem ja i już chciałem ja wołać ale jakby rozpłynęła się w powietrzu
Może ona z kolei odpłynęła w jego oczach? I dlatego nic nie widzi?
A może w ogóle to było widmo Jęczącej Marty, która akurat urządziła sobie dłuższą wycieczkę?

nigdzie jej nie było. Zrozumiałem ze to jest znak.
*tonem wyroczni:* Nie ma przypadków, są tylko znaki.

Muszę ją    znaleźć.
Postanowiłem, że oddam jej tą torebkę za wszelką cenę.
Adaś przegrzebał starannie torebkę, wygarnął kilka wartościowszych rzeczy, w tym paszport...

Od tamtego zdarzenia minęło trochę czasu więc nie dziwie się ze ona mnie nie pamięta zresztą widzieliśmy się zaledwie 2 razy.
Sam też chyba o czymś zapomniałeś - niosąc Emmę do Skrzydła Szpitalnego zeznawałeś, że “znacie się zaledwie od paru godzin, a już coś do niej czujesz”.

Wracając do teraźniejszości to muszę się przyznać ze nie byłem pewien czy to co mi się przytrafiło w wakacje nie było tylko wytworem mojej wyobraźni. Chciałem także sprawdzić czy będę miał takie samo dziwne uczucie gdy zobaczę ją tu w szkole w Hogwarcie. I nie myliłem się tak też było.
Uff! Odetchnąłem z ulgą. Dumbledore wcale nie miał wnuczki, tylko Adaś ją sobie wyobraził!

[NA TYM TEKST SIĘ URYWA.]




Znad wymyślonego brzegu morza pozdrawiaja Was: Kura szukająca zaginionych ogonków od ą, Jasza depczący małe pieski, Murazor z paczką produktów marki Soft Love i Maskotek rysujący drzewo genealogiczne.

17 komentarzy:

Strzyga pisze...

Myślałby kto, że jedynego kanonicznego geja aŁtoreczki zostawią w spokoju i nie napłodzą mu potomstwa, a tu wot siurpryza... I to jeszcze potomstwo, które się ześmierciożerczyło. Cóż, porażki wychowawcze chodzą po ludziach (jak boChater po pieskach).

Biedny Dumbledore, jak nie robią z niego idioty i głównego złego w opkach o mhrocznym Potterze, to zatrudniają do pisania usprawiedliwień... Chociaż chyba to i tak lepiej, niż gdyby miał zniknąć, coby tylko boChaterce nie przeszkadzać (oddawszy jej wcześniej pod zarząd całą szkołę, of kors, bo kto, jak nie Marysójka).
Co się tak wszystkie aŁtorki na tego Albusa uwzięły? Mało miał problemów w kanonie?... To jest chyba najbardziej tragiczna postać z całego cyklu HP.

*przypina do koszuli znaczek Gwardii Dumbledore'a i oddala się złożyć ofiarę z cytrynowych dropsów na ołtarzyku poświęconym Najlepszemu Dyrektorowi Hogwartu*
...
*wraca*
Żeby nadać komentarzowi pozory konstruktywności, dodam jeszcze, że analiza podobała mi się ogromnie - taka przyjemna, lubię analizy opek do HP. Osadnictwo na prawie czarodziejskim cudne, ale magiczne Szkoły Tysiąclatki mnie absolutnie Ómarły - tylko gdzie my niby w Polsce mamy tereny wystarczająco niezagospodarowane/niedostępne dla mugoli, żeby to stawiać? To już chyba prościej jakieś ruiny wyremontować.

Tinwerina Miriel pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Tinwerina Miriel pisze...

Matko, nawet Dumbledorowi potomstwo wcisną. Zua ałtoreczka, zua!
Soft Love niestety i mnie się od razu ze wspomnianym przez Murazora produktem skojarzyło :D Uroczy nick.

>- Icek, ty mi powiedz, jak ty sobie dajesz radę. Ty masz piękną żonę, ale pół miasteczka z nią sypia!

Lauxxo pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Sineira pisze...

MILF-ojka to chyba mamusia skinheada?
Przyznam, że czytałam po kawałku i z oporami, bo głupie, chamskie gówniary w opkach coraz bardziej mnie irytują, a cholerne OM gryzło po oczach.
Największej radości dostarczyła mi przeróbka przyśpiewki góralskiej.

Murazor pisze...

A ja tak sobie myślę, że tyle razy w opkach robiono gejów ze wszystkich możliwych bohater ów HP, że dorobienie Dumbledore'owi żony, syna i wnuczki wydaje się być aktem sprawiedliwości dziejowej.

Nota bene, zgadzam się ze Strzygą, co do tragizmu postaci dyrektora.

Dzidka pisze...

A ja jestem ciekawa, co na to opoko powiedział(by) Adam Banaszkiewicz, jak mniemam miłość aŁtoreczki dwie klasy wyżej :)

Rani pisze...

Gdybym miała wypić za błędy Ałtoreczki, jak to sugeruje Murazor, popadłabym w skrajny alkoholizm.
OooooooMmmmm... A, i Dzidkę popieram. Jak nic miłość naszej kochanej Emmy xD

Strzyga pisze...

Do "aktu sprawiedliwości dziejowej" - to nie sprawiedliwość, tylko jakieś prawo zachowania energii kanonicznej, z tego robimy geja, to tamten musi się stać hetero. Postacie jako takie nadal mają przerąbane, co to za sprawiedliwość? Sprawiedliwość dziejowa, to jak ktoś pisze kanoniczne fan fiction, nic nie przekręcając i nadal jest ono ciekawe i odkrywcze, ot co.

Jej, jak miło, że ktoś się wreszcie ze mną zgodził w tej sprawie... Już byłam pewna, że po siódmym tomie monopol na bycie bohaterem tragicznym ma Snape, za to Albus fandomowi podpadł dokumentnie i tyle.

Murazor pisze...

To jest taka sprawiedliwość jak w "Samych Swoich": Prawo prawem, a sprawiedliwość i tak musi być po naszej stronie! :-]

maruko pisze...

Psychikem mojom to zryło. Czy dziewoje, którym aŁtorka dedykowała swoje "dzieło", nie mogły zwrócić uwagi przynajmniej na to "-OM"? Albo są tak samo ograniczone, albo nigdy notek nie czytały uważnie, jeśli w ogóle. Trochę to smutne.

Saniak pisze...

Aghhrrr... Strrraszne... Dlatego właśnie swoje skromne wypociny spisuję w zeszyciku i chowam na półeczce! Jestem z siebie dumna, że nie zaśmiecam internetu swoją denną twórczością:D.

Uwielbiam was.

Anonimowy pisze...

W niektórych momentach nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać. Analiza stanowczo udana, bardzo zabawna, za to boCHaterka blogaska po prostu wkur... No, denerwująca jest. Na szczęście nie na tyle, by uderzać głową w biurko (wiecie, ono i tak już jest biedne, ma taką właścicielkę jak ja)
Boru najzieleńszy, ona tylko zemdlała i walnęła głową o posadzkę! Gdyby od tego się umierało, powinnam być zombiakiem od piątego roku życia. A ja powinnam być (zgodnie z kanonem HP) skondensowanym duchem. Dziś już raz umarłam ;)
Silje

Anonimowy pisze...

"nie ma żadnego ale wykorzystaj to"

Odczytałam to jako "nie ma żadnego, ale.." i szukam w tekście, czego to żadnego nie ma, bo najwyraźniej coś przeoczyłam, a tu chodziło o "Nie ma żadnego "ale" " - kocham zdania pozbawione interpunkcji.

Wiele mogę zrozumieć, nawet pisanie "sfuj" zamiast "swój", ale jak można nie słyszeć, kiedy mówi się "powiedz przyjaciółkOM", a kiedy "moją przyjaciółkĄ", zwłaszcza że autorka pisze "mojĄ przyjaciółkOM", a nie "mojOM" - to w jednym słowie słyszy Ą, a w drugim już nie? Nie ogarniam.

Anonimowy pisze...

Analiza mnie umarła, a opko jet tak mocno mielące mózg, że kiedy doszłam do komentarza Murazora na temat ks. Robaka, to się zastanawiałam dłuższą chwilę po jakiej mordzie miał wyrzuty... No, niemniej wykwikałam się, bardzo wszystko pięknie. Jedna z najlepszych analiz.
Pozdrawiam serdecznie załogę
Aartz

Anonimowy pisze...

Hm, hm, stawiam na to, że babcią Emmy był Grindelwald.

murhaaja pisze...

Jezusie nazareński! Czytam wasze analizy w pracy jak mam przerwę, i dobrze że siedzę sama w pokoju, bo jak przeczytałam to:
"Chce wam opowiedzieć trochę o moich rodzicach . Wychowuje się z matkom ponieważ ojca, syna Albusa Dumbledore .
Zeżarło tak samo, jak tutaj koniec zdania."
to parsknęłam tak, że dobrze że nikt nie słyszał, bo by się wydało co w pracy robię xD