czwartek, 3 listopada 2011

148. Opowieść Rekolekcyjna, czyli Taniec w kroplach, a książę w dybach


Witajcie! W dzisiejszym odcinku czeka Was moc wrażeń. Jeśli dotąd z “bajkami dla zdrowo zrytych” kojarzyli się tylko Happy Tree Friends - czas to zmienić. Bo oto przed Wami zUo i mHrok w bajkowych dekoracjach, podlane obficie zawiesistym sosem infantylnej egzaltacji, braku logiki, wymęczonej składni i ortografii, które storturowane odpełzły w siną dal. Jest za to fioletowy frak, rozstrzelany drób dworski i kilka innych ciekawostek, czujcie się uprzedzeni. Indżojcie!

Analizują: Kura, Jasza i Purpurat.

http://bajka9402.blog.interia.pl/


DAWNO DAWNO TEMU ŻYŁ SOBIE CHŁOPAK O IMIENIU ABIR POCHODZIŁ Z WIELODZIETNEJ RODZINY.
Abir Pochodził. Ładnie się nazywał.
Za kuzynów miał Natenczasa Wojskiego i Nacudię Naszą.
Pewnie Litwin. Pochodziłł, jak Radziwiłł, tylko mu jedno [ł] urwało.
Imię wskazywałoby na litewskich Tatarów...

MIAŁ ON TRZECH BRACI I CZTERY SIOSTRY JEGO RODZICE BYLI [to naprawdę nas cieszy, że byli] TATA LEŚNICZYM A,MAMA GOSPODARZYŁA DOMEM.
Nad wszystkim czuwa gospodarz domu
Nie da on krzywdy zrobić nikomu
Zawsze pomoże o każdej porze
O, mój Boże!


ABIRA HISTORIA ZACZYNA SIĘ WŁAŚCIWIE W CHWILI GDY PRZYCHODZI DO LICEUM
Wcześniej tkwił zawieszony w bezczasie. Urzekające.

SPOTYKA DZIEWCZYNĘ PIĘKNĄ JAK PĄCZEK KWIATU JEJ OCZY CIEMNE JAK WĘGIEL,USTA CZERWONE JAK RÓŻA A CERĘ MIAŁA BIAŁĄ NICZYM LILIA
Botanicznie to już nawet nie jest krzyżówka mendlowska, raczej coś z kategorii “ciesz się, synek, że nie szczekasz, taka impra była”.
Ależ Purpuracie, skąd te nieprzystojne skojarzenia? To po prostu zestaw epitetów żywcem wyrwany z baśni braci Grimm.
A że wynika z nich, że lasia wyglądała jak ogródek doświadczalny SGGW, to już inna sprawa...
I Miczurin też zapłakał...

ONA PODESZŁA DO NIEGO JAKO PIERWSZA :
WITAJ WYPOWIEDZIAŁA CICHUTKO
A- WITAJ
JAK MASZ NO IMIĘ
No - imię! I żeby Wam, drodzy Czytelnicy, żadne głupoty do głowy nie przychodziły, że chodzi o co innego!
- Jak się nazywasz?
- Joanna.
- A jo Antek, i téż ze wsi.

A-ABIR A TY
Aaaaby przestać się jąkać - zadzwoń, a przyjadę fiatem, z wiertłem oraz batem.

JA NAZYWAM SIĘ KALINA
A-MIŁO MI CIĘ POZNAĆ
K- MOŻE ZASIĄDZIESZ ZE MNĄ W ŁAWCE -powiedziała Śmiało
Zasiądźże na tym stolcu...
Jak mu się spodoba, to potem przejmie przez zasiedzenie?

A- BĘDZIE MI BARDZO MIŁO.
I TAK SIĘ ZACZĘŁO MIJAŁY DNI A ICH KOLEŻEŃSTWO POWOLI PRZEOBRAŹŁO SIĘ W WIELKĄ PRZYJAŹŃ .DOPIERO NA STUDIACH PODIELI DECYZJE O ZARĘCZYNACH I ŚLUBIE
Oto jest romans życia nieskłamany w niczem... i streszczony w dwóch zdaniach. Brawa za zwięzłość!
.
ŻYLI ONI DOSTATNIE ALE CO NAJWAŻNIEJSZE SZCZĘŚLIWIE.
Nabijaniu objętości capslockiem mówimy nasze twarde, robotnicze NIE!

I co z tym wszystkim mają wspólnego tata leśnik, mama Hausfrau i siedmioro rodzeństwa?
No jak to co. W tle toczy się cała dramatyczna historia młodszych dzieci wyprowadzonych do lasu, żeby pomarły z głodu, bo tatulo z matulą mieli za dużo gąb do wyżywienia; tajemniczej staruszki w chatce z wielkim piecem i tak dalej... tyle, że aŁtorka postanowiła opisać nieznaną, romansową stronę tej baśni, o!
\m/ To najbardziej metalowe romansidło, jakie czytałem. Dzięki, Kuro! \m/
Taaa? To wróć się TU!
Rammstein? Toż to ledwie lekki roczek jest... Ale dzieci do zagłodzenia itd. - to jak gotowanie raków żywcem. Czysty metal.
Es ist mein Teil...
Boru ducha winnemu Darskiemu przyprawili gębę szatanisty.
A przy co niektórych to on może najwyżej za liturgiczną służbę ołtarza robić...
I ogonem na mszę dzwonić.

Komentarzy: 0
2011-10-17 TANIEC W KROPLACH
To jak różne leki. Mogą być w pigułkach, mogą być w kroplach.
Patrząc na fabułę, to nie “w”, a raczej “na”.

TANIEC W KROPLACH :D

Ta opowieść to typowe romansidło
Być nie może...

ale być może wam sie spodoba
Niezła próba, ale boję się, że nas nawet na litość nie weźmiesz.

Pewnego dnia dziewczyna o imieniu Łucja była bardzo smutna gdyż wszystke dziewczyny ma rekolekcjach się z niej śmiały bo jest głupia i nikomu niepotrzebna
Z tego zdania wynika, że faktycznie była głupia i nikomu niepotrzebna. No, to co im zostało, jak nie śmiać się, na litość borską?
A pochylić się nad nią z troską, to nie łaska?
… no, na mnie chyba nie patrzysz?

lecz był tam też chłopak o imieniu Archibalt on był animatorem
...chłopcy po rekolekcjach wypisywali na murach “gupi kaowiec”...
Etam, kto dziś zna pojęcie “kaowiec”?
Khmmm.... miłośnicy “Rejsu”?

dziewczyna została po raz kolejny wyśmiana przy nim. Ogromnie się zmartwiła bo Archibalt po patrzył się na nią jak na wariatke. Wyszła z stołówki i pobiegła z płaczem do pokoju.
Och, stacjonarne rekolekcje? Hardkor, lubię takich...
Jeździłam na takie. Jestem hardkorem...?
Zaraz, to działo się na stołówce, więc czym wzbudziła śmieszność? Że ufafluniła się spyżą?
Po prostu była. Nie wiesz, jak działają nastolatki w stadzie...?
Ominęło mnie stadne nastolęctwo.
Mnie też. Chyba nie żałuję.

Położyła się na łużku i ryczała na to weszła animatorka Amelia
Weszła ze słownikiem ortograficznym w dłoni. I nagle jak nie pizgnie Lusię w łeb, krzycząc: “na łóżku, matołku, na łóżku!”
Piękna realizacja ewangelicznego (i halachicznego) nakazu upominania w cztery oczy (Mt 18,15)... Ale z tym słownikiem to przegięcie, okładka może się pognieść.
Od takiego słownika, jaki mam, to prędzej łeb się pognie, a nie okładka!

z zapytaniem co się stało wtedy Łucja z płaczem odpowiedziała przez szloch iż została w oczach jednego zniszczona i poniżona.
Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.
Jadłeś kiedy spaghetti z sosem pomidorowym? Po czymś takim, każdy wygląda jak doktor Christiaan Nethling Barnard, czym budzi ogólną wesołość.

Amelia- Nieprzejmuj się Archibltem nie ocenia ludzi po pozorach
A po czym, po czym?
Geez, tutaj nawet pozorów nie było... Zresztą, co miał sobie chłop pomyśleć? “Rozhisteryzowana nastka?”
Animatorzy, to też zwykle nastki i nastkowie. Tak tylko dla porządku zaznaczam.
Dla porządku: w nastolęctwie też można widzieć ciemnotę i egzaltację innych nastek i nastków...

Łucja- Wisz no niewiem ale się go boję
A- Dlaczego chyba nie wygląda tak strasznie.
Po prostu, jak każdy animator. Oni już tak mają.

Ł- Nie ale jego uroda zwala z nog każda z nas więc mnie również
Węszę nieuporządkowane przywiązania i poruszenia duszy zmysłowej...
Widzę to... Idzie Archibalt ulicą, a wszystkie panny plask! plask! plask! mu do stóp...
Archibalt siłą napędową traumatologii i ortopedii polskiej!
Nie mówiąc już o protetyce stomatologicznej.

A- Acha
Ł- Amelio prosze spytaj go czyż jestem idiotką w jego oczach
A- Szczerze? Nie wiem, jak w jego, w moich tak. Neeext!

A- dobrze ale już nie płacz
I teraz wyobraźmy sobie scenkę, gdzie Amelia podchodzi do Archibalta i rzecze coś takiego:
- Archibalcie, Łucja mnie prosiła, żebym cię zapytała, czy ona w twoich oczach jest idiotką.

Konkurs dla Czytelników: co w tej sytuacji robi Archibalt?
“O matko, czego ona znów się mnie czepia?!”
“Tak, takie zagranie może wykombinować tylko idiotka”
“Boże, daj mi cierpliwość do tych matołków, ale siły nie dawaj, bo zabiję.”

Gdy Amelia wyszła z pokoju Łucja zaczeła się pakować było jej aż tak smutno że wydawało się iż jej łzy będą skutkiem śmierci
Skutkiem śmierci mogą z człowieka różne rzeczy wypłynąć, ale łzy jakoś mi się z tym nie kojarzą.

Wtem zapukał przystojniak w prost z niebiosbram.
Jak anioł, to z rozrywek nici. Bezpłciowe są.
I nie o Piotra chyba chodzi. Stary i z rybą w garści...

Archibalt wysoki młodzianek o niebiekawych oczkach i ciemnych włosach małych uszach i drobniutkiej postury.
Tja. “Młodziankowie” to zasadniczo takie dzieci w granicach dwu lat. Pedofilia się szerzy...
Drobniutki młodzianek składający się z wodnistych oczek, włosów i małych uszu, rzeczywiście musiał rwać każdą samiczkę na tych khm... rekolekcjach.

MINOŁ (och noł, noł, noł!) TYDZIEŃ
Oaza mija, a ona niczyja!
A już się pakowała. Odeszło jej?
No daj spokój, naczytała się, to i szukała miłosnego zjednoczenia.

Tajemniczy młodzieniec pojawił się na horyzońcie zachodu słońca.
I wyglądał jak kowboj z napisem THE END na plecach.
http://www.youtube.com/watch?v=QKLvKZ6nIiA

Z niebiańskim uśmiechem przepełnionym radościa szczerą Przyszedł do pokoju Łucji ojowszy jej oczy....
Ujęła mnie strona językowa tego zdania. Pytanie kontrolne, gdzie jest “horyzont zachodu słońca”? Horyzont zdarzeń?
Co on jej z tymi oczami?! Czy to bolało?
“Ójoł” je w obie garstki i wciepnął do słoiczka...
Musiał zrobić coś niedobrego, bo ‘ojo’ po hiszpańsku to też znaczy oko. Do tego świętą Łucję przedstawia się z oczami na talerzu. Fuuu, mam same złe skojarzenia.

Archibalt- Zgadnij kot to
Czy to pies, czy to bies?
Grając w jojo
z Łucji ojo.

Łucja- Archibalt
Archibalt- Ska wiedziałaś
Reggae znałaś,
Innych rzeczy nie słuchałaś.

Łucja- A intuicja. Co tam u Ciebie
Czy nie nudno tak wciąż w niebie?

Jak u Hadera: Człowieku, niebo? Gardło zdarte od psalmów i alleluja, skrzydła zamiast jaj... Zapomnij.

Archibalt- A nic a co tam pochwal się
Może tym rozbawisz mię?

Łucja- Dalej no dawaj

Świętoszka mi nie udawaj!
Gdy już jesteśmy tak blisko
rozpal mych zmysłów ognisko
Choć jutro będzie fest draka.
Stoimy tu jak dwa słupy -
więc dajże mi chociaż buziaka!

...i tak się zabawiali salonową konwersacją, aż WTEM!

Archibalt- ZAKOCHAŁEM SIĘ!

Łucja- A kim że jest ta szczęściara
Tu zbladła jak jakaś mara.
W tle - trzask i łomot łamanego serca
Bo nici z ślubnego kobierca.


Archibalt- Jest młodą atrakcyjną szatynką o lazurowych oczach i bujnych włosach.
Łucja
[głucho, przez zaciśnięte zęby]
- o to rzeczywiście ładna panna
Już dla mnie tylko żyletka i wanna
z wodą gorącą po wręby.


Archibalt- Powiem ci że ją poznasz dzisiaj na wieczór przyjdę do Ciebie
Łucja- to dobrze
Co tam się dzieje, na tych rekolekcjach?
Przerabiają “Pieśń nad pieśniami”...
Mają z niej zajęcia praktyczne?


Gdy mieli wyjscie z grupa do sklepu :
Majgad, tam wszędzie chodzą stadami? Nam dawali z godzinkę - dwie wolnego po południu...
Widać wiedzą, z kim mają do czynienia...

Archibalt zakradł sie do pokoju i położył prezent dla Łucji z tajemniczym Listem.
List uśmiechał się tajemniczo i puszczał perskie oko.
List z Cheshire?

Łucja weszła do pokoju by zostawić plecak. Gdy zobaczyła prezent i List.
… urwało jej od zdania.

List:

Miłowana w tym pudełku jest coś co włorzysz na siebie [zrób sobie okłady ze słownika ortograficznego] . I Nawet nie przyjmuje odmowy. Lecz nasze spotkanie zaplanowałem na godznie 22:00 za kościołem. Dozobaczenia w świetle księżyca.
A jak będzie nów, albo chmury, to co? Stać tam będzie jak słup? Nie dziwi mnie, że wśród rówieśników miała opinię nieco głupawej.
To choinki nie będzie...

Otworzyła preent którym była przepiękna foloetowa długa wieczorowa suknia. (rysunek)*
[Rysunku nie znaleźliśmy, ale wierzymy na słowo, że suknia była piękna. I do tego taka foloetowa]
Poszła na kolacje. A po ogłoszeniu Ciszy nocnej wymkneła sie w cudnej sukience za kosciuł a tam czekał na nią chłopak w fraku fioletowym odwrucony do jej strony tyłem.

A gdy się odwrócił przodem...



Czy to przodem, czy to tyłem
Dość, że w analizie byłem!

Jak można odwrócić się tyłem do czyjejś strony?
To wymaga nieco wysiłku i samozaparcia..

Ł- Witaj młodziencze nieznajomy
I tak pięknie wystrojony

Archibalt- O witaj prześliczna panienko
która piszczysz jak mysz cienko!

w tej chwili gdy to powiedział odwrocił sie i podarował Łucji piękny bukiet róż herbacianych . A gdy sie do nej zbliżył zaczoł padać deszcz.
I zbliżył się Archibalt do dziewczyny swej Łucji i otwarło się sklepienie niebieskie, a deszcz padał czterdzieści dni i nocy.
A oni wciąż stali jak tuje, a woda podchodziła im do gardeł.
Jak w takim jednym horrorze, co ostatnio oglądałam, gdzie utopiono chłopca przez pozostawienie go z zawiązanymi oczami na brzegu morza (koledzy bawili się w ciuciubabkę), a ten tak stał, stał, aż nadszedł przypływ i go zatopił.

No, potop wziął się z lekkiego niezadowolenia Szefa ze stworzeń. Pasowałoby.
Z tego wniosek, że najbardziej spodobały Mu się ryby.
Może dlatego, że trzymały dziób na kłódkę.

Wtem Archibal poprosił Łucje o taniec w deszczu.
Bawmy się! A po nas choćby potop.
Bo mokra kiecka uwydatniała to, co zwykle zasłania suche ubranie.
Ja przepraszam, miałem wizję tańca w mokrej włosiennicy... Ale mogli na przykład tańczyć gigue, omijając krople.

Archibalt- Nie spodziewałaś się ze to ja
Łucja- Tak może to śmieszne ale bałam się od poczatku że to będziesz być mozę ty
iż zakpisz sobie ze mnie i znów mnie zranisz , zranisz do bólu tak iż nikogo już nie pokocham i nikmu już nie zaufam.
Iż zakpienie analizatorów wielkie w tej chwili było, poszli na bok wyśmiać się do bólu.
Tja, typowe cechy zaburzenia psychicznego: cierpienie, irracjonalność, nieadekwatność i niedopasowanie. Zryte dziecko, po prostu.

Archibalt- Nie bój się bo ja cię Kochać będe bez wzgledu czy się kiedyś jeszcze zobaczymy bo bede w twoim sercu a ty w moim.
I czasami, dla nawiązania kontaktu, zapukam do ciebie w zastawkę...

Ale los im dał szanse sptykali się nieraz po rekolekcjach.
Tak się ptykali, ptykali, aż się sptykali.
Ukradkiem i cichcem, i nikt ich nie nakrył...
Na ptykaniu? No, to by źle wyglądało...
Ojtam, PO rekolekcjach można.


I wiecie co myśle iz za pare lat
Archibalt zostanie mężem Łucji ale pamiętajcie iż takie historie nie dzieją się naprawde bo gdzyby się działy byłabym szczęśliwa a nie smutna bo każda dziewczyna marzy o wielkiej miłości to żadko która ją urzeczywistnia.

Cóż. Nastoletnie oazowe miłości to sama słodycz jest; gorzej, jeśli po dwudziestu latach WTEM! się okaże, że ten uroczy blondynek, do którego człowiek wzdychał przez całe wakacje, jest teraz dość ponurym typem o dość ohydnych poglądach...
Szczerze mówiąc, jak burza hormonów i mediatorów minie, to się człowiek z zasady zastanawia WTF...


2011-10-17 ROKOK
ZA GÓRAMI ZA LASAMI,ZA DWUNASTOMA PAGÓRKAMI.BYŁO KRÓLESTWO ROKOKÓW
Chyba pneumokoków...
Gdzie obowiązującym stylem było oczywiście rokoko.
Pałac królewski dumnie sterczał nad opoką,
Którą Sycylijanie zwą Birbante-rokko.
Służę purpurowym podkładem rokokowym.


W KTÓRYM ŻYŁ KSIĄŻE MARCEL
CHŁOPAK BYŁ NAJPRZYSTOJNIEJSZYM W CAŁYM KRÓLESTWIE.
Jak na księcia przystało. Królewscy inspektorzy przemierzali państwo wszerz i wzdłuż, a gdy napotkali chłopaka przystojniejszego od księcia, wcielali go do wojska i w trybie natychmiastowym wysyłali na odległe rubieże.

MIAŁ CIEMNE WŁOSY,CUDNE TAK GŁĘBOKIE A ZARAZEM SZCZERE JAK WZBURZONY OCEAN GRANATOWE.
Urocze jak szkwał i beztroskie jak sztorm. Tylko dlaczego chodzi tu o włosy?
Bo falowały?

JEGO UŚMIECH CHOĆ SZATAŃSKI TO ZGŁADZAŁ WSZELKIE ZŁOŚCI U DORZANEK.
Babskie fochy zgładzał razem z dwórkami.

CHAMSKI CZASEM,LECZ PRZY TYM ZAWSZE POGODNY.NAWET NA EGZEKUCJACH SIĘ ŚMIEJE.
Chichotał przy wieszaniu, śmiał się w głos, gdy kogoś ścinano, a jak kogoś mieli ze skóry obłupiać i rozwlekać końmi, to rechotał, widząc jak flaki ze skazańca śmiesznie wypływają.
To nie objaw pogody ducha, a raczej okrucieństwa.

Raz w pewnym królestwie żył sobie królewic,
Ni dwórek go widok nie wzruszał, ni dziewic,
Lecz swoją radością i tak słynął w krąg -
A radość mu dawał - głównie - widok mąk.
I choć nam tu sadyzm leży jak na tacy,
Nie to jest najgorsze, kochani rodacy:
Nieszczęsne królestwo, nieszczęsny nasz zad,
Gdy w rolę błazeńską wchodzić musi kat.

DWORZANKI WSZYSTKIE BEZ WYJĄTKU MIAŁYGO DOSYĆ.
Szczypał je w liczko
szepcząc “mojaś, synagorliczko!”
A gdy miały niezły spadek
bez wahania szczypał w zadek.

“Miałygo” kojarzy mi się z “miał małego”, więc co im się dziwić.

AŻ TU NAGLE W KRÓLESTWIE POJAWIA SIĘ NOWA DWORZANKA .
Tak jak z kaszy jest kaszanka, tak z dworzy jest dworzanka.

Ta natomiast była importowana, czyli z innego królestwa przerzucili ją przez zieloną granicę.

WPADŁA W OKO MARCELIWI OD RAZU .
Marceliwia to siostra-bliźniaczka Marcela?
Może to była nawet siostra syjamska?

LECZ ONA NIEZWRACAŁO NA NIEGO WOGULE UWAGI.
Póki nie zdecyduję, jaką płeć wybieram,
Niech mi Marcel ni Liwia czasu nie zabiera!

W TEM WEZWAŁ JĄ DO SIEBIE KRÓL.
A strasznie był wkurzony!
Ale w czem ją wezwał?

KRÓL-WEZWAŁEM CIĘ W DWUCH SPRAWACH
ACHA-pomyślała cicha nieznajoma
Tak zamilkła, że nawet capslock zaskoczył.
Czekaj, delektuję się tym spokojem.

KRÓL-PIERWSZA TO JAK SIĘ NAZYWASZ
MAM NA IMIĘ KLARA-odparła
Może przypomnijmy jak wyglądał casting na dwórki królewskie. Tak ogólnie, to przez niezłe sita przechodziły  - ród, jego znaczenie i koneksje, zasługi przodków dla Dworu i co niebagatelne - status majątkowy, który można roztrwonić na łapówki dla znajomych dworzan, aby przepchnęli kandydaturę. W każdym razie, nikt tak sobie nie właził na zamek z tabliczką na szyi “Będę dwórką i już!”.

KRÓL-A WIĘC KLARO DLACZEGO IGNORUJESZ MEGO SYNA.
Marcelek poskarżył się tatusiowi. No pięknie. Nie dość, że szuja, to w dodatku skarżypyta.
Księciunio-konfidencik...

KLARA-WYBACZ KRÓLU ALE IGNORUJE TO ZŁE STWIERDZENIE.
Jeśli chcesz żyć, moja Klarciu
trzymaj słowotok w zaparciu.
Bo kto królowi w słowo wpada
ten rychło łeb na pniu układa.
Znalazła się purystka językowa... Jak Webster (ten od słownika) przyłapany przez żonę z pokojówką.
- Kochanie, jestem zaskoczona!
- Ależ nie, moja droga, JA jestem zaskoczony. Ty jesteś zdumiona.

IŻ IGNOROWAĆ MOŻNA JEDYNIE KOGOŚ KOGO SIĘ ZNA ALE JA Z CAŁYM SZACUNKIEM KSIĘCIA NIE ZNAM
Wie król, tylu przystojnych facetów kręci się po zamku... książę powinien mieć jakąś plakietkę z imieniem i stanowiskiem, albo coś.
Hmmm... Ignorować można co bądź, na mój gust. Ja na przykład nie znam sąsiadów, których życie rodzinne słyszę codziennie zza ściany, a jednak ich ignoruję.

KRÓL-STRARZE PRZYPROWADZIĆ MI MARCELA

Pędem przybiegły straszliwe straże,
Księcia w kajdany zakuły,
A król zawołał: Ja ci pokażę,
Mój synu zły i nieczuły!
Wzgardziła tobą przepiękna Klara,
Spojrzenie ma pełne mroku,
Bo zachowujesz się jak ofiara,
Zakało rodu Rokoków!


MARCEL-WZYWAŁEŚ MNIE OJCZE
KRÓL-ŻEBY NIE MÓWIŁ IŻ JESTEM NIE SPRAWIEDLIWY.
Takie jest moje prawo. I spieprzajcie.

SKAZUJE NA SPĘDZANIE Z TOBĄ CZASU KLARE
A wspólne dormitorium dostaną?
Eno, muszą dostać, bo inaczej - jaka to byłaby kara?!

(W KOMNACIE KSIĘCIA)
Dostali!
M-COŚ TY MU POWIEDZIAŁA
K-NIC CO BY UWŁACZAŁO TWEJ GODNOŚCI DROGI MOŚCI KSIĘCIU.
Urzeka mnie ciągle ta mieszanka stylów. No, i “mości księciu”. Dobre.

M-NIE RÓB SOBIE JAJ.
Od jaj to ja tu jestem!
I nie rób mi tu konkurencji!

JESZCZE CIĘ DOPADNIE BO TERAZ MUSZE IŚĆ.
Po czym wyjął notesik i zapisał: Ważne: dopaść Klarę. Nie zapomnieć!

(POD WIECZÓR)
K-CO ZA CZŁOWIEK-POMYŚLAŁA
Jak mniemam, długo nad tą myślą myślała. Aż do późnego popołudnia jej zeszło.
Myśl jej się kołatała, a ciche stukanie napełniało komnatę...

RANO KIEDY SŁOŃCE PRZYBYŁO NAD ZAMEK.
Zdyszane i lekko spocone.
Co mówi słoneczko do Honeckera? Goń się, uciekam na zachód!

KSIĄŻE TRENOWAŁ NA POLANIE STRZAŁY Z ŁUKU.
Uczył je warować i przynosić kapcie?
A nie, nie. Bardzo słusznie. Chodzi o wypieszczenie każdego pojedynczego strzału, dzięki czemu uzuskuje się maksymalną powtarzalność. Ma chłop dużą świadomość treningową. Me gusta.

W NET PATRZY
A tam w necie same dziwy!
Eno, myślisz, że od samego rana takie strony oglądał?
Spodziewasz się po nim czegoś lepszego?
Internetowego wydania “Życia kolei”?

A NAD RZEKĄ TAŃCZY W ZWIEWNEJ SUKIENCE I ROSPUSZCZONYCH DŁUGICH WŁOSACH.
…stara ochmistrzyni, której szajba odbiła po spożyciu sporej porcji sporyszu.
Jak Roszpunka, co uciekła do Rospudy.

PATRZY A TĄ PIĘKNOŚCIĄ JEST KLARA.ZADZIWIONY NIEZIEMSKĄ URODĄ DZIEWCZYNY PODSZEDŁ DO NIEJ.
Taaa, mieszkają razem, ale się nie połapał. Pierwszy raz ją w tapecie zobaczył, czy co?
Raczej odwrotnie, pierwszy raz bez tapety.
I taką bez tapety się zachwycił? Taki burak?
Wylazł z niego ukryty naturysta.

M-WITAJ PIĘKNA KLARO
K-OJ KSIĄŻĄTKO SOBIE DZIŚ UPADSZYŁ BY SIĘ ZE MNIE NABIJAĆ
Na drzewo książątko właziło,
Upadłszy, na sęk się nabiło.
O, sęku zły i przewrotny!
Przez ciebie dziś książę markotny,
Gdyż odkrył fakt niespodziany,
Że lubi być nabijany!
Na co dzień i przy niedzieli...
(w butelkę, a coście myśleli?)

M- DLACZEGO?
K-POWIEDZIAŁEŚ PIĘKNA KLARO
Coś Ci się pokitłasiło i to całkiem nieźle.
Taż wyskoczyłam w samym tylko gieźle!


M-PRZECIERZ TO PRAWDA
K-NO TEGO NIEWIEM
Taka zakompleksiona, czy wszystkie lustra jej się potłukły?
Skromna miała być, ale jej nie wyszło.

M-A ODBIJAJĄC OD TEMATU TO CO TU ROBISZ
K-A TY
M-ĆWICZE STRZELANIE Z ŁUKU
K- TAK JAK JA
Chyba widać, nie? To giezełko i pląs to tylko tak dla zmyły.
A może oni się tak wymieniają, w sensie - raz jeden jest sprite... znaczy, strzelec, raz robi za cel?

M-ŻARTY SOBIE ROBISZ CHYBA
K-DLACZEGO?
M-A JESTEŚ DOBRA
Jak ta, com ją złapał, samiczka bobra...

K-NIEWIEM ALE MOŻEMY SPRAWDZIĆ
- A umiesz grać na fortepianie?
- A nie wiem, nigdy nie próbowałam...

M-DOBRZE STOI
Znaczy, pionowo?
Chwalipięta.

K-NIE TAK SZYBKO NA CZYM MIAŁBY TEN ZAKŁAD POLEGAĆ
M-KTO WIĘCEJ USTRZELI KACZEK
K-A DOBRZE CO STEGO JA BĘDĘ MIAŁA
Zapasy drobiu na miesiąc. Wędzone, duszone, pieczone, będziesz żreć te kaczki do wypęku.

M-JEŚLI JA WYGRAM TO PUJDZIESZ ZE MNĄ NA RANDKE
Pójdziesz przez [u] otwarte,
co grzechu zawsze jest warte.
Pójdź w me ramiona godne Pudziana,
Będziesz atrakcje miała do rana!
Nie chcę się czepiać, ale w wyniku zakładów z zasady robi się rzeczy a) upokarzające b) obrzydliwe c) ogólnie - takie, co to ich nigdy w życiu...

K-A JEŚLI JA TO ZAKUJESZ SIĘ W DYBY
I co jeszcze? Ma nabić się na pal?

M-STOI
K-STOI
Brakuje mi tu znaków przestankowych. Powinno być: M - Stoi!!! K - Stoi?!
Z nutką niedowierzania w tle.
Jemu stoi, jej to wisi...

NO I ZACZELI LECZ POD KONIEC DNIA KU WIELKIEMU ZDZIWIENIU KSIĘCIA ,KLARA WIĘCEJ MIAŁA WIĘCEJ KACZEK.
No, nazwijmy to “kaczki”. Niech i tak będzie...
“Więcej miała więcej” znaczy, że miała ich “raz, dwa, trzy, mnóstwo”?
Żryjta wiency kórczont.

Ciekawi mnie jedno: czy oni rozstrzeliwali stadko hodowlanego drobiu?

K-JUTRO W POŁUDNIE ZAKUJESZ SIĘ W DYBY
M- DOBRZE.
(RANO)
M-KLARO OCZYWIŚCIE WYGRAŁAŚ LECZ CZY MOGLIBYŚMY ODPUŚCIĆ KARE
Podobno tortury go rozbawiały, a teraz próbuje się wymigać?
A znasz powiedzenie o punkcie widzenia i punkcie siedzenia? *spogląda niewinnie*

K-DOBRZE LECZ MIEJ NA UWADZE TO IŻ WTEDY JUŻ MNIE NIE ZOBACZYSZ .
Papcio, który sypnął niezłą kasę za to, żeby się Klara wychowywała na dworze, będzie wprost zachwycony.
Nie no, zamknie się w sobie i będzie się kolebać w kąciku. Swoją drogą, ja już nie wiem, czy ona grozi, czy obiecuje.

M-WIĘC DO ZOBACZENIA W POŁUDNIE

KONIEC KOŃCÓW KSIĄŻE DLA MIŁOŚCI POŚWIĘCIŁ SIĘ I ZAKUŁ SIĘ W DYBY CAŁY DWUR RZUCAŁ W NIEGO ZGNITYMI PLONAMI .
Te plony zgnite (mój Borze!)
Znajdą się na każdym dworze.
Widać tego roku w kraju
Była klęska urodzaju!

Ja rozumiem, że uciskany lud pragnął igrzysk i odreagowania swojej niechęci dla księcia, ale przecież musieli jednak wziąć pod uwagę, że on się kiedyś z tych dyb uwolni, a wtedy...

W Persji był taki patent, że delikwenta zakuwano w dybki, obcinano, co trzeba, ale zostawiano jedno oko. Pytanie, po co? Bo jak się oba wykłuje, to gość nie będzie się bał lecącego w niego kamienia...


ALE ZO TO ZYSKAŁ MIŁOŚĆ DO ZGONNĄ.
Albo szacun na dzielni, lub miłość dozgonna,
Dwojga naraz nie zyskasz, nadzieja jest płonna.

Kolejny przyczynek do aŁtoreczkowego podejścia do życia: dozgonna miłość jest wynikiem kary (swoją szosą, to jak w podstawówce - siedzenie w ławce z dziewczyną było dość drastycznym środkiem wychowawczym), durnego zakładu z merysójką (wiadomo, że koleś nie miał szans) i wreszcie upokorzenia. Nie ogarniam.
Może to kompleks Ginewry - ta też kazała Lancelotowi jechać na wózku hańby. Rozumiesz, sprawdza, jak bardzo facet jest w stanie wyjść na głupka, by ją zdobyć.
Klara za to zdobyła miłość okrutnego księcia, którego cały dwór wspomina jako palanta, pozwalającego obrzucać się zgniłymi warzywami.

2011-10-17 ZAKLĘTE STATYSTYKI
Baśń o studentach socjologii?
Prawie jak ta o funkcjach w barze... (- a ty się mnie nie boisz? ja jestem Wielka Pochodna. - a ja e^x... - a ja po y lecę...)

TO NIEJEST BAJKA OKWIATKACH RÓŻACH ANI O ZWIERZĄTKACH A ZESZTOM SAMI ZOBACZCIE.
Poprzednie też nie były, a szkoda. Zwierzątka są chociaż sympatyczne.

DAWNO DAWNO TEMU W PEWNEJ WIOSCE ŻYŁ SOBIE MŁODZIENIEC O IMIENIU MIRON BYŁ ON PRZYSTOJNYM MŁODZIANKIEM KTÓREMU DZIEWCZYNY WIDNIEJĄ W STATYSTYKACH.
Guglowskich. Ludzie wchodzą na jego blogaska po słowach kluczowych “dziewczyny, laski, panienki, sex”.
(w sumie i tak lepiej, niż gdyby wchodzili po haśle “Smolarek palec w dupie”)
NA LITOŚĆ BORSKĄ, MŁODZIENIEC =/= MŁODZIANEK. Ile razy można?

PEWNEGO DNIA POZNAŁ PANNE Z SĄSIEDNIEJ WSI  ANABEL NIE ZA ŁADNĄ ALE ZA TO  SZCZERĄ, MAJĄCA REALNY POGLĄD NA TEMATY Z WIĄSKOWE.
W czasie żniw zatrudniała się przy wiązaniu snopków i miała na ten temat swoje zdanie. Niezbyt przychylne, dodam.
Nie była za paleniem komitetów, zakładała własne?

SPOTKALI SIĘ NA POTAŃCÓWCE W REMIZIE.
A przygrywała im orkiestra dęta.
Jesooo, jak u mnie w okolicy - remiza w Jabłonnej, Wólce Mlądzkiej...

JEGO OCZY BYŁY CUDNE LECZ JAK SIE PUŹNIEJ OKAZAŁO TE OCZY TO TYLKO LIPNA PRZYKRYWKA.

Haiku prowincjonalne :

Chrzęst sztucznych rzęs.
Mlaskał jak ochłap w mięs-
nym sklepie.

Oczy jako lipna przykrywka dna oczodołu.


MIRON BYŁ MIŁY ALE JEGO STATYSTYKI DOBIŁY BY NAWET MĘŻĄTKE.
Ja bardzo przepraszam, ale... WTF?


WIĘC ANABEL TUŻ PO ROSTANIU Z KSIĘCIEM ORESTEM BYŁA BARDZO SMUTNA
Kochanica księcia chodzi do remizy na potańcówki. Oj!
Takie to widać księstwo...
Taka gmina...

A TEKSTY JEGO BOLAŁY JĄ BARDZO .A JEGO STATYSTYKI BYŁY STRASZNE
A jego bazy danych przerażały do szpiku
I zgrzyt zębów budziły zestawienia wyników.
Odchylenie standardowe i test t-studenta
Niechybnie dręczyły i wkładały pęta.


TYPU:

MY MĘCZYMY SIE Z WAMI 365DNI W ROKU ,ZA TO WY TYLKO 30,FOCHUJECIE SIE O BYLE CO.
Czy ktoś rozumie, co przedmówca miał na myśli? Dlaczego mężczyźni męczą się z kobietami okrągły rok, a kobiety z nimi tylko miesiąc?
(Btw, synek, kto ci każe się męczyć? W klasztorach co dzień się modlą o nowe powołania!)
Chyba chodziło o to, że chłop się z babą użera okrągły rok, a ona ma ze sobą problem tylko w okolicach PMSa. Ale wtedy te 30 dni też średnio gra.


ANABEL- TO JA BYŁAM ANIOŁEM PRZES TE LATA KTÓRE BYŁAM Z ORESTEM.TY MIAŁEŚ STRASZNE PRZEŻYCIA Z DZIEWCZYNAMI(WYWNIOSKOWAŁA)
Już na pierwszy rzut oka.
Błyskotliwa dedukcja, naprawdę.

ALBO PORÓWNANIE PROSZE PAŃSTWA KOBIETY DO SAMOCHODU
Że bez dobrej gumy nie ruszysz?
Trzeba zalać, żeby pojechać? Uwaga na tapicerkę? [raczej na tapetę, bo odpadnie!] Jak dasz za bogatą mieszankę, będzie dym?
Wóz ma cztery koła a też się potknie?

ANABEL-WY NAJPIERW ZDRADZACIE POTEM O TYM MÓWICIE
- A my zawiadamiamy o zamiarze zdrady z co najmniej tygodniowym wyprzedzeniem, o!
I to na piśmie, z pieczątką okrągłą i nie tylko.

MIRON-TAK ,PO MOMYŚL LOGICZNIE NIE SPRZEDASZ NAJPIERW SAMOCHODU STAREGO TYLKO TESTUJESZ NOWY CZY SIE DOBRZE PROWADZI
- Wiesz, jesteś jak nowy Mercedes.
- Taka opływowa w linii?
- Nie, taka lekka w prowadzeniu.
Ekhm... A ja myślałem, że się sprzedaje, żeby pozyskać środki na nowy o określonej specyfikacji... Ale ja to truskawki cukrem posypuję.

ANABEL-CZY WY WSZYSCY MACIE TAK NASRANE POD KOPUŁĄ I MYŚLICIE TAK PROSTO
Nie nie, to szare to się nazywa mózg.
No, to się zastanówmy: jeśli myślisz prosto, masz nasr*ne pod kopułą, jeśli myślisz w powikłany sposób, jesteś a) normalny/a b) masz nasr*ne pod kopułą?

MIRON- W 90 % MYŚLIMY PROSTO
Ale pozostałe 10% to po prostu gordyjskie spaghetti i walka dżdżownic.
Biorąc pod uwagę mózg jako taki - w budyniu, w dodatku.
Yay!

PO TYM SPOTKANIU ANABEL MIAŁA DOSYĆ KAŻDEGO FACETA  NAPOTKANEGO NA SWEJ DRODZE
Zwłaszcza na nieoświetlonej, prowadzącej od książęcego pałacu do remizy.

MORAŁ TEJ BAJKI JEST TYLKO JEDEN MĘŻCZYZNO NIGDY NIE  GENERALIZUJ KOBIET BO MOŻESZ JE ZRANIĆ.

I tym morałem bez związku logicznego...
...mieliśmy zakończyć analizę, ale że aŁtoreczka w międzyczasie spłodziła jeszcze jedną baśń, bierzemy się dzielnie i za nią.
*patrzy z wyrzutem na Kurę, z powrotem rozkłada kredki i mruczy coś o rosole*



2011-10-31 KRWAWIĄCE  SERCE

w miłości jak w lesie można sie zgubić
Albo potknąć się o korzeń i upaść.
Nie w miłości, tylko w nieuporządkowaniu, które może być z nią związane. Jak już Dante, to Dante.

czesto jednak to właśnie miłość potrafi zabić
Miłość? No błaaagam, emocje nie zabijają...
Chyba, że mówimy o zabiciu w afekcie.

a wystarczy jedna nieodpowiedzialna decyzja i wszystko szlak [masz na myśli szlak turystyczny?] trafia apotem za cholere sie nieda tego uratować.
Tak to jest ze wszystkim...
Nawet z gotowaniem mleka.

i jak tu mam zyć bez niego,
Podobno nie da się żyć bez miłości. Ja bym raczej powiedział, że bez tlenu. (House MD)

jak spojrzeć sobie w twarz
Użyć lustra?

wiedząć iz miłość mego zycia sie zastanawia czy mi wybaczyć .
No, to nieźle nabroiłaś...

A kazde spojrzenie jego pogłebia moje uczucie do niego.
A echo odpowiada: ego... ego... ego...

Serce boli serce krwawi [serca nic już nie naprawi] niczym włucznią stokroć przebitą ,
Czym można przebić włócznię? Gwózdkami?
To taka rekurencja. Żeby zrozumieć rekurencję, trzeba najpierw zrozumieć rekurencję.

nagle szelest nagle świst [para buch, koła w ruch] apotem ogromny bul.
Łączę się w bulu i nadzieji.


Lecz gdybym z nim nie rozmawiała serce bolało by jeszcze bardziej. Nieja [więc kto?] ratunku tylko sie pociąć zostało.
A kto to potem posprząta, egocentryczko jedna?

ZEGNAJ ZYCIE A TY KTÓREGO IMIENIE MAM NA USTACH
Fuj! Imienie mieć na ustach?  W tej chwili idź się umyj!

W CHWILIMEI MEKI
Szabadabada, abrakadabra, toż to makabra!
Skrwawianie się to jeszcze nie męka, bez przesady.
Nie “męki” tylko “meki”. Ona meczała. Jak koza.

BĄDZ ZDRÓW.Mą krew od dziś na ręku nosisz.
W woreczku. Minimum jedną jednostkę.

LECZNIM PADNE
Patrz, Purpurat, sanskrytem powiało!
W sensie?
Brzmieniowym.
Masz grzech za obrażanie zupełnie sensownego języka.

LECZ NIM SKONAM WRUG CICHY ZAKRADŁ SIE OD TYŁU I WBIŁ MI SZTYLET W SERCE KRWAWIĄCE
Ale po co cały ten balet, skoro ona i tak w agonii?
Głupi jakiś, od przodu jest łatwiej i wygodniej.
Przecież już jej to serce krwawiło, więc czy on chciał sztyletem zatkać dziurkę po włóczni?
Rękoczyn Heimlicha w wersji rzeźniczej? Me gusta...

A TĘRZE [tężnie?] WRUG UWARZANY  
Po mojemu, to jakiś straszliwy wywar uwarzany w nowiu dla osiągnięcia odmiennych stanów świadomości
Weź Rozgotuj Uleżałe Gruszki...

BYŁ ZA PRZYJACIELA.
AŁtoreczka leci czymś na kształt angielskiego wiersza białego z okolic renesansu albo okresu purytańskiego, nie uważacie?
Wierzymy na słowo.
To raczej poezja zielonkawa z okolic Łodygowic.

NA MĄ KRWAWICE
Krwawica ma z krwawieniem cokolwiek wspólnego tylko wtedy, kiedy się kucharz nad kaszanką zatnie...

ZLATUJĄ SIE SĘMPY PLUGAWE WSYŁAJĄ [a nie wsysają raczej?] JEDNEGO KTÓEY TO PRZYPOMINA MOJEGO LUBEGO
No, to śliczny był - z siną szyją i nosem jak hak.
Sęęęęęępie miłości nie kochasz!!!

NA ZWIADY GO WYSŁALY BY ZOBACZYŁ CYM KONAŁA CZY JESZCZE ŻYJE
Cym skonała, cy jesce zywa,
Zawsem jednak jest niescęśliwa!

A JA JESZCZE OSTATKIEM SIŁ MODLE SIE MARYJO ZABIERZ MNIE DO SIEBIE BO JA DŁUŻEJ  W TEJ SAMOTNOŚCI NIE ZDZIERŻĘ.
No, to się decyduj. Albo akty strzeliste, albo podcinanko.

Łoj, łoj, łoj nie wycymom
wsystkie majom, a jo ni mom
wsystkie  majom po chłopoku
a jo ni mom tego roku!

Scymom jesce jednom chwilke
i podetne sobie zyłkę
I podetne i pokrwawie
taki wom ja psikus sprawie!
Oj da-dana!

Scymej jesce, dziołcha, scymej,
A za rocek bedzie milej,
Nié mos jesce tego roku,
Boś tak niegościnna w kroku.

Chwilke scymej,
Nie podcinej,
Figiel sprawis,
Lec nabrudzis.
Oj da-dana.

JEDNAK WIDZE PRZYJACIELA ME GO LUBEGO  KTÓRY ŚWIADKIEM MOJEJ KLESKI FIZYCZNEJ [o klęsce umysłowej zamilczmy] JEST ŚWIADKIEM , ZNIECZULIŁ MNIE WINEM
Pavulon byłby bardziej skuteczny.

A, ok. Wszystko jasne.
A, spił i zaciągnął do wyra?

I ROZMAWIAŁ JAK TO BYŁO JAK SIE POZNAŁAM Z MOIM RYCERZEM I WTEDY NAGLE JAK PIORUN JEJ OCZ UJRZAŁY UKOCHANEGO,SŁYSZAŁA GO I CZUŁA.OSTATNIE TCHNIENIE JEGO OBRAZ MAJĄC NA OCZACH,
NA USZACH GŁOS,
Jak “czuła głos na uszach”, to musiał się nieźle wydzierać.
Chrapał i dmuchał jej w ucho, ot co.

NA CIELE DOTYK
A NA USTACH IEGO IMIE.
W głowie zamęt, w duszy zemsta, a w kiszkach rozwolnienie.

I TAK WYZIONEŁA DUCHA SWEGO.
I to wszystko po wypiciu wina?

SKONAŁA BO WIERZYŁA ŻE ONJĄ KOCHAŁ LECZ ON SIE WYCOFAŁ
Ciekawe - zdążył, czy nie...
ODPUŚCIŁ I
...wywiesił tabliczkę na wierzbie, smętnie pochylonej nad strugą:
“NIE WCHODZIĆ DO TEJ SAMEJ RZEKI" NIŻ SCHOWAĆ TO POWIEDZENIE DO KIESZENI I ZAWALCZYĆ O NIĄ.
O taką głupawą mameję? No, błaaagam.
Nie, o kieszeń!
Się nie znacie. O rzekę!

TA HISTORIA JEST TRAGICZNA [nie będziemy zaprzeczać] ALE POKAZUJE JEDNĄ PRAWDE IŻ JAK RAZ KOGOŚ SIE POKOCHA TO JUŻ NA ZAWSZE TĄ OSOBE TO SERCE BEDZIE KOCHAŁO .
Dlatego takim powodzeniem cieszą się transplantacje.

By-zy-du-ra. Przepracowanie żalu po stracie to proces, ale w końcu ten żal mija. Nawet w przypadku facetów, którzy generalnie gorzej radzą sobie z rozstaniami, ten czas rzadko przekracza ok. sześciu miesięcy. Więc o co ten cyrk?
Dżizas, ja to mam wrażenie, że wyście nigdy nastolatkami nie byli. Gdyby Romeo i Julia wiedzieli takie rzeczy, to by się jedno nie truło, a drugie sztyletem nie przebiło.

AŻ DO ŚMIERCI.A MIŁOŚĆ NIGDY NIE UMIERA NAWET JEŚLI TEJ OSOBY JUŻ NIE MA .TĄ DZIEWCZYNE ZABIŁA WALKA O TEGO CHŁOPAKA W RZECZYWISTOŚCI POPEŁNIŁA SAMOBUJSTWO LECZ W DUSZ ZOSTAŁA ZABITA.
Cytując Jaszę: na głupotę to tylko szpadel i pług.
Cokolwiek ją zabiło, nie cieszmy się - jej miłość będzie polatywać to tu, to tam, smętnie wyjąc i podzwaniając łańcuchami. Całą wieczność, buhuhuhuhuhuhu!

CZYTELNIKU ZASTANÓW SIE , CZY ŚMIERC W TEJ SYTUACJI MIAŁA SENS.

BAJKOPISARECZKA

Z punktu widzenia doboru naturalnego? Jasne, zawsze to trochę kiepskich genów mniej...
Kapituła Nagrody Darwina już czeka :D



Z Domu Rekolekcyjnego Misjonarzy Adoratorów Przenajświętszej Ortografii pozdrawiają: Kura z siedmiorgiem zagłodzonego rodzeństwa, Jasza z kubkiem uwarzonego wruga,  Purpurat - zakała rodu Rokoków
i Maskotek w fioletowym fraku, tańczący pomiędzy kroplami.

23 komentarze:

Vespa pisze...

Nie wiem, co tu było piękniejsze : czy poezje (zwłaszcza ludowe), czy ptykanie, czy fioletowy frak (dlaczego, na bora?! Co to dziewczę ma we łbie?!), czy zajęcia praktyczne z "Pieśni nad pieśniami". Z jakiegoś powodu i tak najbardziej ómarło mnie delikatne napomnienie animatorki Amelii.
Podziwiam Wasze samozaparcie, chociaż temu dziecku właściwie współczuję.


Hasło: dieso.O Diesu!

Dzidka pisze...

Na litość wszystkiego, co sie rusza...
Wizerunek młodzieńca w fioletowym fraku - cudny! Zakała Rodu Rokoków to powinna być ranga forumowa. No i ta perła: "MARYJO ZABIERZ MNIE DO SIEBIE BO JA DŁUŻEJ W TEJ SAMOTNOŚCI NIE ZDZIERŻĘ".

Borskie!

Agatha Makabresque pisze...

Fabuła bez ładu i składu, takie tam nastoletnie memeje, ale stylizacja językowa urzeka. "Czyż jestem idiotką w oczach Pana mego?" Cudeńko.

Anonimowy pisze...

Dżizys, mam nieodparte wrażenie, że tego blogaska pisała Anna Bałon.

"KONIEC KOŃCÓW KSIĄŻE DLA MIŁOŚCI POŚWIĘCIŁ SIĘ I ZAKUŁ SIĘ W DYBY CAŁY DWUR RZUCAŁ W NIEGO ZGNITYMI PLONAMI" - w tym momencie zaliczyłam napad kilkuminutowej głupawki. Tekst skojarzył mi się bowiem z filmikiem "Hitler w poszukiwaniu electro" i słynnymi już glonami.

I nie zrozumiałam dowcipu o funkcjach. :(((((((((((((((((

Anonimowy pisze...

'Nieja [więc kto?] ratunku tylko sie pociąć zostało.
A kto to potem posprząta, egocentryczko jedna?'

To mi sie skojarzylo z 'Songiem Sprzataczki' Jonasza Kofty:

Jak one te ludzie brudzo
To opadajo rence
Jak pracujo brudzo
Jak nocujo brudzo
Jak się nudzo brudzo najwiencej

Jak one te ludzie wstydu nie majo
Że też na mnie oglondać to padło
Po hotelach się gzo, pornografie uprawiajo
Ja wiem wszystko, do mnie idzie każde jedne prześcieradło

Jak one te ludzie, kiedy robio ze sobo koniec
Te ludzie różne nie pomyślo nawet
Tylko żyły sobie ciach! i zadowolone
A to potem wszystko musi być na mokro szorowane
(Na sucho nie pójdzie)

Ja wszystko robie i tera powiem
Że wszystko złe, co na świecie jest
To jest dlatego, że ludzie
Nie sprzontajo po sobie

Jak one te ludzie chco mieć wygodnie
Najbardziej konsumpcyjna jest młodzież
Do tego nawet doszło, że się relaksujo w spodnie
Ja wiem wszystko, do mnie idzie każda jedna odzież

Jak one te ludzie, co chco zrobić lepiej
Nie pomyślo nawet, ile przy tym się nabrudzi
Tylko w ksinżkach czytajo, bide taki klepie
Ja tam wogle nie rozumiem takich ludzi

Ja jestem człowiek i tera powiem
Że wszystko złe, co na świecie jest
To jest dtatego, że ludzie
Nie sprzontajo po sobie

Ja też jestem człowiek i tera powiem
A róbżesz rewolucje jeden z drugim, rób
Tylko potem
Posprzontaj po sobie

:-)
Croyance

Anonimowy pisze...

W ogole, analiza boska, jedna z nalepszych! Rekolekcje! ROTFL. Widze mnostwo potencjalu na forumowe rangi:

Archibalt Animator
Przystojniak z Niebiosbram
Lipna Przykrywka

:-)
Croyance

ginny358 pisze...

"Archibalt zakradł sie do pokoju i położył prezent dla Łucji z tajemniczym Listem.
List uśmiechał się tajemniczo i puszczał perskie oko.
List z Cheshire?"
List składający się z samego uśmiechu? xD

Mnóstwo takich perełek było w tej analizie. Uśmialiśmy się z PT stenie.
aŁtoreczce naprawdę przydałby się nowy mózg - taki z już wgranym słownikiem ortograficznym i zasadami składni oraz logiki.

Gin i PT

Anonimowy pisze...

W robocie byłem i dopiero wróciłem i...
"A że wynika z nich, że lasia wyglądała jak ogródek doświadczalny SGGW, to już inna sprawa...
I Miczurin też zapłakał..."
zrobiło mi weekend :D
*miętoląc czapeczkę dyga*
RobOT
P.S. Purpurat - rokoko Twoje? Jak tak do daj takich wiecej!

Anonimowy pisze...

Rany Borskie co to było??? Toż to gorsze nawet od naziopka... A do rzeczy: w konkursie dla czytelników wybieram opcję Purpurata. Bajka o rekolekcjach - ómarła mnie. A to ostatnie... hm może za dużo wymagam, ale wyjaśnijcie mi proszę po co aŁtorka to napisała? Czy jest tam chociaż jedno słowo, które ma sens? Bo ja nie ogarnąłem...

- Heil Hitler - pozdrowił Stirlitz Bormanna
- Bez przesady, Isajew - warknął Bormann

Pozdrawia Tezet74

Hasło nonit. Monit?

Anonimowy pisze...

Łoboru. Łojeżu. Jak mnie nieziemsko wkurzał ten caps lock, to nie uwierzycie :)
Analiza borska, aŁtoreczka chyba pomyliła blogaś z pamiętniczkiem. Takie bzdury winno się pisać w zeszyciku i palić, jak się dojrzeje, by (nomen omen) dojrzeć, jakie to głupawe. ^.^

WRUG mnie ómarł. Dosłownie. Parsknęłam takim chichem, że mi Gripex w płynie poszedł nosem...

Nadira

Hasło: conaero
Z powietrzem?

Anonimowy pisze...

Mnie najbardziej zafascynowały tajemnicze statystyki, które są tak mordercze, że są w stanie dobić umierającą mężatkę XD... A myślałam, że Oriona z notki o tacie-szpiegu nic w głupocie nie pobije, a tu taka niespodzianka...:)
Rinoasin
PS. Podrzucam propozycję do analizy - http://www.popcorner.pl/blogi/myscream :)

Anonimowy pisze...

Niezależnie od tego, jak bardzo ciężko akurat przechodzę depresję (już jesienną), pms, czy ogólny ból istnienia, wiem, że jest coś (i ktosie), co (i kto) zrobi ze mnie to czym w tej chwili jestem: istotą skręconą w korkociąg i popłakaną ze śmiechu. Plucie herbatą w monitor (nie, jeszcze się nie nauczyłam) stało się u mnie prawie odruchem Pawłowa (reaguję tak chociażby na "uwarzonego wruga").
Dziękuję :))

Anonimowy pisze...

(Btw, synek, kto ci każe się męczyć? W klasztorach co dzień się modlą o nowe powołania!)

To mi się najbardziej spodobało.

Chomik

Anonimowy pisze...

Opko tak wyprało mi mózg, że nie jestem w stanie nic napisać... Posłużę się zatem moim hasłem, by opisać tę analizę:
vergodd

Pozdrawiam
Aartz

Anonimowy pisze...

@Purpurat
z tą funkcją e^x niezłe, ale nie sądzisz, że nieco hermetyczne?

Ogródek SGGW zrobił mi weekend ostatecznie

czy melodyjki to Twoje? Fajne, masz tego więcej?

Anoni MOWA

Purpurat pisze...

Tak, i gigue, i menuet dla Rokoków są moje. Więcej będzie pewnie w kolejnych analizkach. *kryptoreklama mode off*

A co do e^x... Prawdziwa nisza to 10 powodów, dla których e jest fajniejsze od π i odwrotnie...

Z fluorescencyjnym inkwizytorskim pozdrowieniem,
P.

Anonimowy pisze...

@Purpurat
Rektor uczelni do pracowników wydziału fizyki:
- Dlaczego wasz wydział ciągle pożera tyle pieniędzy z budżetu na te swoje przyrządy i laboratoria? Czy choć raz nie możecie, tak jak dział matematyki, kupić sobie papier, ołówki i kosze na śmiecie albo tak jak wydział filozofii papier i ołówki ?
... tak mi się skojarzyło luźno
Anoni MOWA

Anonimowy pisze...

Skąd się ta aŁtorka wzięła? Czy Ona naprawdę tak pisze na co dzień, a nie tylko w necie?
Analizka super, zostanę chyba stałą czytelniczką Waszego bloga.

Mama Adama

Anonimowy pisze...

"została w oczach jednego zniszczona i poniżona."

Przypomniało mi się, jak na jednym forum sfrustrowany użytkownik (poszło o to, że użytkownikom forum nie spodobała się jego gra komputerowa) ogłosił, że:

"kiedyś pomszczę to swoje poniżanie przez was i przyjdzie czas że wszyscy przez was zniszczeni i poniżeni powstaną i zniszczą was tak jak wy zniszczyliście ich!!!"

Tak więc nie martw się Łucjo, jeszcze się zemścisz.

rafal_ost pisze...

Bajki dla potłuczonych... "Zgnite plony" wchodzą od dziś do mojego słownika oficjalnie :)

Anonimowy pisze...

Naprawdę mnie interesuje, o co chodziło autorce z tymi statystykami? Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to to, że uznała za bliskoznaczny taki ciąg: rozmiar-wymiary-statystyki... ale bez przesady, to musiała pisać naprawdę mała dziewczynka, wątpliwe, aby już uznała rozmiar za główne kryterium oceny książąt. Więc co?

I jeszcze jedno: zastanawiam się, jak można być tak głupim, żeby pisać coś takiego (moje fanfiki o Mustnagu z Dzikiej Doliny pisane w wieku 8 lat miały więcej sensu!), a jednocześnie na tyle sprytnym, żeby założyć blog. Rodzice im zakładają?

Ashera

Panna Beata pisze...

Z opóźnieniem, ale dotarłam do tej analizy. Niesamowita, szacun i pokłony w pas. Ale tekst o Smolarku ómarł mnie definitywnie. Po prostu. ;)

Panna Beata

Anonimowy pisze...

Uch, przy ostatniej bajce na początku zaczęłam się śmiać, a potem, w trakcie dalszego czytania, modliłam się, aby tamta dziewczyna się w końcu zabiła i przestała ględzić! Albo pisać! Albo i to, i to! ;)

~Mhroczek i Zuoczek