czwartek, 17 października 2013

234. Rozbieranki w dormitorium, czyli Kuzynka Coś idzie do szkoły



Drodzy Czytelnicy!
Zrezygnowaliśmy z kontynuacji przygód Justina i Sky, ponieważ uznaliśmy, że druga część nie ma już tego potencjału, co pierwsza - a mówiąc wprost, zrobiło się nudno. Przenosimy się zatem w doskonale znane nam realia mrocznych korytarzy i przytulnych dormitoriów Hogwartu. Poznamy dziś Victorię, córkę… haha, a właśnie, że wcale-nie-wiecie-kogo!  Victoria ma szesnaście lat i schodzi… nie, nie na śniadanie. Na zawał też nie. Innymi słowy, czekają nas same zaskoczenia i wcale się nie spodziewamy Balu Bożonarodzeniowego ani Drakusia jako tróloffa, prawda?
Znacie? No to posłuchajcie…


Zadanie dla wytrwałych: policzcie ile razy pada tu słowo “łobuzerski”.


Analizują: Dzidka, Kura, Babatunde Wolaka i Jasza.





I rozdział : Wiadomość


Victoria wyszła ze swojego pokoju ,ruszyła schodami na dół .
Najpierw powoli, na dół, ociężale,
ruszyła Victoria po schodach ospale.


Zauważyła swojego ojca siedzącego przy stole. Nigdy nie widziała go w takim stanie.
Zwykle zwisał z żyrandola albo leżał na podłodze, opierając nogi o krzesło.
A czasami to stół siedział przy nim. Normalne skutki uboczne, kiedy się robi przy eliksirach.


W pewnym momencie odezwał się.
-Dobrze wiesz że Pracuje w Hogwarcie tylko dla Czarnego Pana,Czarny Pan zażyczył abyś ty również tam pojechała-powiedział z przejęciem.
I bez spacji.


Dziewczyna dobrze wiedziała że ojciec nigdy by się nie zgodził aby tam chodziła.
Dobrze znał poziom nauczania w tej podłej szkółce i potworną desperację dyrektora, aby uczniowie rozmnażali się jak króliki.


Przecież taka szycha jak Severus Snape nie może mieć dzieci ,a jednak.
No cóż, wpadka może zdarzyć się nawet w  świecie magii. Eliksiry nie zadziałały, lub Snape w pewnym momencie zagapił się na Nagini.
Może po prostu źle wypowiedział zaklęcie Condomus Membrivirilis.
Mnie się wydaje, że raczej komuś na stanowisku nie wypadało wykonywać tych ruchów niegodnych prawdziwego czarodzieja.


Victoria uczyła się w domu  a już niedługo pojedzie do Hogwartu.
Biorąc pod uwagę fakt, że Snape mieszkał w Hogwarcie, to ta wyprawa nie jest zbyt daleka.
Och, wtórokanon osadza zwykle Snape’a w rodowym dworze Snape Manor, tylko odrobinę mniej wypasionym od siedziby Malfoyów. Ale faktycznie - mógł tam mieszkać najwyżej w wakacje, cały pozostały czas spędzał w szkole. Kto wtedy opiekował się Victorią? O matce ani słowa…
Jakby Mary Sue w ogóle potrzebowała jakiejkolwiek opieki.


Wiedziała że trafi do slytherinu .Wszyscy myśleli że jest taka na jaką wygląda, czyli milutka [zapamiętajmy: milutka] ale od dzieciństwa nienawidziła szlam zawsze w sercu była zimna jak lód  jak  mogła być inna w końcu była najukochańszą córką Severusa Snape .
Najukochańszą spośród całego stada jego córek. W tym dziele nie mógł oczywiście dorównać Voldemortowi, ale Snape też miał sporą gromadkę potomstwa.
Sugerujesz, że intensywnie pocieszał się po Lily?


Od dziecka pragnęła mieć mroczny znak.
Pomyśleć, że inne dzieci chcą mieć hulajnogę, koparkę lub akwarium.
I pieska.
Albo przynajmniej włosy inne niż rude.


Pare innych osób również czeka na tą [tĘ] chwilę ale to stanie się dopiero w chwili gdy wszyscy będą na to przygotowani.
Severus wstał i podał córce list z Hogwartu
Było na nim wszystko co trzeba mieć do szkoły
Na nim. Czyli całe to wyposażenie piętrzyło się na jednej kartce.
    
UMUNDUROWANIE
Studenci szóstego roku muszą mieć :
Uuuu, to panna od razu na szósty rok idzie!
No oczywiście, przecież aŁtorka nie będzie męczyć się z opisami przygód jedenastolatków, których nie można wplątać w romans.


1. Trzy komplety szat roboczych (czarnych)
2. Jedną zwykłą spiczastą tiarę dzienną (czarną)
2. a) Jedną tiarę nocną (szlafmycę) z pomponikiem
3. Jedną parę rękawic ochronnych (ze smoczej skóry albo z podobnego rodzaju)
3. a) jedną maskę spawalniczą (KONIECZNIE ze smoczej skóry)
4. Jeden płaszcz zimowy (czarny, zapinki srebrne)
UWAGA : wszystkie stroje uczniów powinny być zaopatrzone w naszywki z imieniem




PODRĘCZNIKI
Wszyscy studenci powinni mieć po jednym egzemplarzu następujących dzieł :
Standardowa księga zaklęć (6 stopień) Mirandy Goshawk
Dzieje magii Bathildy Bagshot
Teoria magii Adalberta Wafflinga
Wprowadzenie do trandmutacji Emerika Switcha
Mutacje są ostatnio bardzo trendy.
No wiesz, jeden switch i już.


Tysiąc magicznych ziół i grzybów Phyllidy Spore
365 obiadów za pięć złotych Lucyny Ćwierciakiewiczowej
100 potraw z ziemniaków
Magiczne wzory i napoje Arseniusa Jiggera
Fantastyczne zwierzęta i jak je znależć Newta Scamandera
Ciemne moce : Poradnik Samoobrony Quentina Trimble'a


Hm. Wygląda na to, że domowe kształcenie naszej Victorii pozostawiało sporo do życzenia, bo oprócz księgi zaklęć, wszystkie podręczniki są do pierwszej klasy! Czy zajęcia też będzie mieć z jedenastolatkami?


POSOSTAŁE WYPOSAŻENIE
1 sos
1 różdżka
1 kociołek (cynowy, rozmiar 2)
1 zestaw szklanych lub kryształowych fiolek
1 teleskop
1 miedziana waga z odważnikami
Studenci mogą mieć także jedną sową ALBO jednego kota, ALBO jedną ropuchę
Gdzieś w tym zdaniu kryje się literówka. Chodzi zapewne o to, że sową można mleć kota albo ropuchę, ewentualnie miąć. W każdym razie - lotna brygada Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami już w drodze.


PRZYPOMINA SIĘ RODZICOM, ŻE STUDENTOM PIRWSZYCH LAT NIE ZEZWALA SIĘ NA POSIADANIE WŁASNYCH MIOTEŁ
List pisał Hagrid, to pewne :)


-Victoria zbieraj się idziemy na pokątną [balangę] - stwierdził Severus


II rozdiał : Ulica Pokątna
Victoria szła kolorową ulicą mijając sklepy ze słodyczami i innymi rupieciami .
Zza zakurzonych szyb smętnie łypały na nią zepsute żelki i połamane lizaki.


Bardzo się różniła na tle tych wesołych wystaw .
Miała jedną nóżkę bardziej.


Jej czarna sukienka powiewała na wietrze a twarz o była prawie biała  kontrastowała się [się] z jej kruczo czarnymi włosami .
Czyli standardowy mhrock i gothic.


Szukała sklepu Olivandera chciała kupić sobie nową różdżkę.
-Dlaczego ojciec nie chciał żebym chodziła do szkoły - Victoria mówiła sama do siebie
-Wstydzi się mnie???
W razie wątpliwości jeszcze raz przejrzyj się w oknie wystawowym.


Doszła do sklepu którego szukała .
Weszła , z między regałów wyszedł starszy człowiek, z siwymi włosami sięgającymi ramion.
-Zapewne Pani Snape - Stwierdził  człowie
-Skąd pan wie??-dziewczyna była nieco zmieszana co było w jej wypadku niecodzienne
No ale że co, na co dzień nie dawała sobie w kaszę dmuchać, a zwykłe pytanie starszego pana ją wytrąciło z równowagi?
Może uderzyło ją, że sklepikarz ma ją za starą, zamężną prukwę i nie odezwał się do niej “panienko”?


-Twoja matka była moją częstą klientką często gubiła różdżki - starzec lekko się zaśmiał-szukasz różdżki ??
O, może dowiemy się, kto był matką Victorii? I co się z nią stało?
Pewnego dnia zgubiła różdżkę tak dokumentnie, że do tej pory gdzieś tam jej szuka.


-Tak bo swoją poprzednią złamałam -powiedziała chłodno Victoria
Tę poprzednią kupiła w sklepie wysyłkowym.
Jedną złamała, a drugą zgubiła.


No to może ... na jego twarzy malowało się zmartwienie i strach , może 13 i pół cala,
Idź precz, Miazmacie!


włókno smoczego serca , cis ,sztywna.
...a Miazmat nie słucha.
...a matkę pominiemy jednak milczeniem, szkoda.


Victoria wzięła różdżkę do ręki i machnęła 1 rząd półek się zawalił-dziewczyna się uśmiechneła bo o to jej chodziło.
Uważaj, kanonie, nadciąga Victoria Demolka.


Zapłaciła i wyszła.
Za te zniszczone półki też?
Przyjdzie skrzat i posprząta.


Po powrocie do domu Victoria weszła do swojego pokoju .Położyła się na ogromnym łożu ,które według niej jest za duże [i taaaakie puste…] i zaczęła przyglądać się granatowym ścianom pokoju .
Granatowe, a nie zwyczajowo czarne? To jaskrawa awangarda!



III rozdział : Wyjazd


Victoria wsiadła do pociągu .Była wściekła na swojego ojca ,przecież to właśnie dzięki niemu jest ......... na tym świecie, na który się nie prosiła?
taka inna ,jeszcze jakby szła na 1 rok ale na 6 .
*patrzy na jej komplet podręczników* Żebyś się nie zdziwiła…
A poza tym, po piątym roku zdawało się SUM-y, czyżby to też zrobiła w domu? Tatuś załatwił?


Od tygodnia była szczególnym obiektem zainteresowań.
Znaczy co, wszyscy uczniowie spędzili tydzień na peronie 9 i ¾, czy podróż trwała tydzień, czy może mieli obóz integracyjny? Ale to by wtedy znała niektórych kolegów chociażby z imienia.
Myślę, że to Snape w tydzień usiłował nadrobić szesnaście lat zaniedbań wychowawczych i okrzesać trochę dzikuskę, nim trafi między ludzi.


Szła powoli mijając różne przedziały.Grzywka którą była na boku cały czas opadała jej na twarz a włosy miała rozpuszczone i sięgały jej do końca pleców.
W opowiadaniach o One Direction występuje chodzący loczek, tu zaś mamy dziewczynę, która była grzywką.
W dodatku grzywką na boku, cokolwiek to znaczy. Miazmat uczepił się i nie popuszcza.
Była też - nie zapominajmy - milutka, więc wyobrażam ją sobie jako miękki i jedwabisty odpowiednik kuzyna Coś.


Doszła do swojego przedziału, miała dość ludzi gapiących się na nią niektórym już chciała coś [przykrego] powiedzieć ale się powstrzymała .Siadła przy oknie . Patrzyła na uczniów żegnających się z rodzicami ,coś ścisnęło ją za serce .Nawet nie zauważyła jak do przedziału zaczęło wchodzić coraz więcej ślizgonów .
Ślizgoni mieli wypisaną na czołach nazwę domu, że rozpoznała ich tak od razu?
Mogli nosić barwy Slytherinu.
Uczniowie wsiadali do pociągu w “cywilnych” ciuchach, dopiero po drodze się przebierali.
Odróżniało ich to, że mieli węża w kieszeni.
Ale tylko chłopcy.


Koło niej siedział wysoki chłopak, usłyszała jak ktoś do niego woła chyba Blaise cy jakoś tak.
Albo jakosik inacy.


Przed samym odjazdem przyszedł wysoki, bardzo przystojny blondyn jeżeli jego prawie białe włosy można było nazwać blondem .
Nie, do prawie białych stosuje się przeważnie określenie “rude”, nie wiedziałaś?


Nie dało się nie zwrócić uwagi .Za nim szła dziewczyna z brązowymi włosami i dwóch chłopaków Crabbe oraz Goyle jeżeli dobrze usłyszała.Chłopak popatrzył na nią i usiadł koło Blaise.Krajobraz za oknem zaczął się zmieniać ponieważ pociąg ruszył.
Skąd ta pewność? Może po prostu ktoś włączył projektor.


Grupka osób siedzących obok Victorii czasem się śmiała a czasem po prostu rozmawiali .
Nabzdyczone straszydło siedzące w kącie olewali do tego stopnia, że nikt nie chciał gęby do niej otworzyć.


Co jakiś czas zaglądała pani rozwożąca słodycze ,Victoria kupiła ciastko dyniowe i fasolki różnych smaków.
Ktoś powiedział że trzeba już zakładać szaty , dziewczyna nawet nie zauważyła że jest już ciemno.
“I’m sure to you those two sentences follow another naturally, but I don’t quite see the logi…” (Captain Martin Crieff)


Siadła do wozu z kilkoma osobami w tym z tym przystojnym blondynem brązowo włosą dziewczyną, Blaisem , Crabbem i Goylem .
Wychodzi na to, że do “blondyna” i “brązowowłosej” przez cały czas podróży wszyscy zwracali się “ej, ty!”.


Dojechali do Hogwartu pasterze.
.................................................................
proszę komentujciee :**
Na lirzee


IV rozdział : Pierwszy dzień


Victoria ruszyła do wielkiej sali .Siadła przy stole Ślizgonów jak najdalej od blondyna i jego "bandy"
Tym razem nie było Ceremonii Przydziału, czy też w jej przypadku Tiara i tak nie miała nic do gadania?
W otchłani fanfików potterowskich czają się opka sugerujące, że Tiara nie miała nic przeciwko… ekhm… przyjmowaniu korzyści. Może w ten sposób to załatwili.


Dumbledore zaczął swoją pogadankę o tym że nie można wchodzić do lasu i na 3 piętro itp.
Wszyscy automatycznie się wyłączyli, bo przecież rok w rok słyszeli to samo.


Chłopak patrzył na nią co jakiś czas a ona na niego.Zaczęła się uczta, na stołach pojawiły się misy puchary i różne inne rzeczy.
Kosz na śmieci, trójkołowy rowerek i zestaw Lego z Batmanem.
Skrzynia umarlaka.
I butelka rumu.


Dziewczyna wzięła tylko trochę sałatki  oraz napiła się soku dyniowego . Nie miała na nic ochoty A w nocy będzie buszować w lodówce.


Na szczęście uczta już się kończyła ,wszyscy zaczęli wychodzić.
Księżniczka nie chce jeść, więc po co dłużej siedzieć?
Albo jak ją zauważyli, to bez słowa wszyscy wstali i wyszli.


Ślizgoni ruszyli do lochów stanęli przed drzwiami do wspólnego pokoju i koś powiedział hasło które brzmiało : " Czysta krew "
“Brudna woda” - odpowiedziały drzwi.


Ślizgoni weszli do dormitorium dziewczyny poszły do swoich pokoi a chłopcy do swoich.
Czyżby w Slytherinie zamiast Pokoju Wspólnego była Wspólna Sypialnia i jakieś dodatkowe pokoiki? Nowatorsko.
No wiesz, do becikowego dobrze jest mieć chwilkę intymności...


Victoria zaczęła się rozpakowywać tak jak inne dziewczyny.Poszła się umyć i przebrać w piżamę.Nie chciało jej się spać więc zaceła kartkować jakąś książkę która znalazła w swoim kufrze.Lektura okazała się nudna więc dziewczyna położyła się spać.
Może przed wyjazdem powinna była przejść się po bibliotece ojca i wybrać stamtąd to, co faktycznie ją interesowało, a nie wrzucać do kufra pierwsze książki z brzegu?
(albo po prostu każda książka jest nudna, bo tak)
Mało obrazków, gęsto pisane...


Obudziła się o 7.55 .Ubrała się a także pomalowała rzęsy i oczy.
Białe białka są takie zwyczajne.


Zeszła na śniadanie.Przy stole siedziało już kilka osób.Usiadła i patrzyła na swój tależ
Rozumiem, była zdumiona tym [ż] jak nie wiem co.
No ależ!


-Cześć, jestem Draco Malfoy -powiedział blondyn
-Cześć , jestem Victoria Snape
-Miło mi -powiedział szarmancko chłopak -A to jest Blaise Zabini , Crabbe ,Goyle i Pansy Parkinson -przedstawił wszystkich po kolei.
Draco dobitnie podkreślił status swoich goryli, nie wymieniając ich z imienia.
Zwykle tak robił.


-Nie wiedziałam że Snape ma córkę-powiedziała sarkastycznie Pansy
-Dużo rzeczy o nim nie wiesz- powiedziała chłodno czarnowłosa
Na przykład tego, że nosi damską bieliznę i gdy tylko nie uprawia seksu z Potterem, pije sok pomarańczowy i pogryza biszkopciki.
A jego szaty są z Kamiennego Jedwabiu (™).



-Pansy odpuść sobie - Draco patrzył na nią piorunującym wzrokim-Victoria dopiero przyszła do tej szkoły a ty już musisz się czepiać
Dobra, a teraz zmierzmy poziom bucery: Victoria jechała z nimi w jednym przedziale i nie próbowała nawet się przedstawić czy zagadać. W czasie uczty usiadła jak najdalej od “bandy”, a w czasie śniadania siedzi i gapi się w talerz. Pomyluna była mniej socjopatyczna.


Czarnowłosa nawet nie zauważyła żę sala była przepełniona od uczniów.
Po prostu: CAŁA OD. ;)



Nie odzywała się już do końca śniadania.
Niech nie myślą, że będzie się pospolitować z tłumem.



Dzisiaj mała dostać swój plan lekcji.
To potwierdza moją teorię, że Vicky jest na pierwszym roku, bo przecież na szóstym uczniowie sami wybierali sobie przedmioty, pod kątem przyszłej specjalizacji zawodowej.


Podszedł do niej profesor Snape.
-Przyniosłem ci twój plan lekcji
O fofats, f fębach! A gdy wypluł zaślinioną kartkę, dodał zimno: A tu masz swoje stare kapciuszki z króliczkami. Zostały pod łóżkiem.
Przyzwyczaiła się po prostu, że ociec wszystko za nią załatwia.


-Dlaczego musze mówić do cb profesorze ???-zapytała [nadąsała się, tupnęła nóżką]
-Bo jesteś w szkole
-No dobra
Ale dalej będę mówić “ce-be”, mooooogę?
Nie, ona przywiozła w kufrze cb radio. Nie wie biedaczka, że w Hogwarcie elektronika nie działa.


Snape poszedł do stołu nuczycielskiego i gadał z innymi nauczycielami.
Dziewczyna poszła na pierwszą lekcję - transmutacje
Weszła do klasy i siadła w ostatniej ławce
W sali czekała już Minerwa McGonagall
-Dzisiaj zapiszecie zasady panujące w tej klasie-powiedziała
Starym koniom z szóstego roku będzie tłumaczyć sprawy elementarne?
Może mają lekcje w innym pomieszczeniu, w którym nigdy wcześniej nie byli.
Nie, ona naprawdę siedzi z jedenastolatkami.


Przez całą godzinę wszyscy  przepisywali  z tablicy zasady panujące w tej sali
Jak widać, dość długi był ten regulamin.
Albo McGonagall postanowiła połączyć naukę transmutacji z kaligrafią.
Dobra angielska szkoła szlifowania charakterów (pisma)!


Nareszcie lekcja się skończyła teraz czarnowłosa poszła na zielarstwo
Tam profesor Sprout kazała przesadzać mandragory,trzeba było zakładać słuchawki ponieważ krzyk mandragory jest zabójczy dla ludzi  kilka osób wylądowało w skrzydle szpitalnym ponieważ źle założyli słuchawki.
O, a tu ma lekcję z trzecią klasą, ależ się miota.


Miała jeszcze eliksiry ,OPCM i wróżbiarstwo
I lepiej nie wnikajmy, co z którym rokiem.
U mnie “na katedrze” też byli studenci, którzy na każde zajęcia chodzili z innym rokiem, bo jedne powtarzali, a inne zaliczali awansem, korzystając z okienka. Zdarza się.


Po skończonych lekcjach Victoria szła korytarzem do swojego dormitorium ,gdy nagle ktoś biegnący z za rogu wpadł na nią.Wstała i zauważyła Draco.
Oczywiście, w opkach każde potrącenie na korytarzu kończy się upadkiem. Na szczęście, jednocześnie jest to chwila gwałtownego uderzenia pioruna Miłości. Od tej chwili trulowerzy z niechęcią porzucają pozycję leżącą.


-Sorry Victoria nie zauważyłem cię-powiedział chłopak
-Ja cb też wię jesteśmy kwita-i
- Po jakiemu to było? - głowił się wytrącony z równowagi Draco.


w tym momencie oboje spojrzeli sobie w oczy.
Oczy dziewczyny niebieskie a Dracona czarne oba spojrzenia były zimne ale było w nich coś co je łączyło.
Źrenice?
Draco stalowooki ma oczy z czarnej, valyriańskiej stali?


Oboje się otrząsnęli jak pies po wyjściu z wody i poszli w swoją stronę
Otrząsnęli ze wstrząsu.


V rozdział : Mroczny znak


Severus chciał spotkać się z córka.Victoria szła przez lochy szukając klasy do eliksirów
Bo lekcja eliksirów, którą miała pierwszego dnia (oraz ewentualnie jakieś inne lekcje, nie wiemy, ile czasu minęło) z powodu remontu odbywała się na zamkowych błoniach. A nawiasem mówiąc, skoro jesteśmy w szóstym tomie, powinna szukać sali od OPCM.


.Otworzyła ciężki drzwi . Severus zauważył ja. Ja zauważyła Severus.
-Czarny Pan zadecydował że jesteś już gotowa..
I wystarczająco dorosła.


-Na co?-zapytała dziewczyna
-Na mroczny znak
...gdy serce drgnie, ledwie znak, a już się wie…


Szli między drzewami, a ich szaty powiewały na wietrze.Victoria nie bała się .Doszli do ciemnej polany na której nie stał nikt inny ja sam Lord Voldemort .
Na Jasnej Polanie stałby nie kto inny, lecz sam graf Lew Tołstoj.
A na Łysej Polanie - kudłaty pogranicznik.


Przed nim stał Draco Malfoy ,Pansy a także Crabe ,Goyle i Blaise Zabini.Dołączyła do nich .Teraz wszyscy stali w rzędzie i czekali.
Sądząc z opisu, raczej jedno stało za drugim.


-Rozumiem że chcecie dołączyć do mnie i śmierciożerców - zaczął Czarny Pan
Wszyscy kiwnęli głowami.
-Zacznijmy przysięgę -wykrzykną
Ze wzruszenia połknął [ł], otarł łzę rąbkiem swej opończy, chciał jeszcze wytrzeć nos, ale zreflektował się, że go nie ma.


-Czy będziecie na każde moje zawołanie?-zapytał
-będziemy-odezwali się wszyscy
Czy będziecie przynosić mi gazetę i kapcie?
-Czy będziecie mi wiernie służyć?
-Będziemy
-Czy będziecie wykonywać każde moje polecenie?
-Będziemy
Byliśmy, jesteśmy będziemy! Jak Piastowie na Ziemiach Odzyskanych!


Czarny Pan podszedł do Victorii
-Podaj mi swoją lewą rękę-rozkazał Voldemort
Victoria odsłoniła rękę aż do łokcia.
- Szczepimy w ramię - warknął Voldemort.


Voldemort przyłożył swoją różdżkę do jej ręki i mówił jakieś zaklęcie.
Przez jej rękę przeszedł  przeszywający ból ,trwało to chwile .
Później podszedł do każdego i zrobił tak samo.
Też przeszedł przez rękę.


Dziewczyna spojrzała na mroczny znak ,była w świetnym humorze
Wstrzyknął jej coś tą różdżką najwyraźniej ;)
Kysz, Miazmacie!


Cała grupka nowych śmierciożerców chciała uczcić ten dzień ,wieć zrobili małą impreze w swoim dormitorium.Pili piwo kremowe ,śmiali się ,bawili.
Czasem ku rozrywce rzucili jakiegoś Cruciatusa.


Czarnowłosa siedziała na kanapie obok Draco ,oboje mieli świetny ubaw.
Opowiadali sobie śmieszne historie.
...a myśmy wtedy tę mugolkę sruuuuu! Wiesz, jak śmiesznie wyglądała, kiedy tak latała w powietrzu głową w dół i z zadartą spódnicą?


Victoria położyła głowę na ramieniu blondyna.Ich spojrzenia znowu się spotkały.
Nie trwało to długo bo do dormitorium wpadł Blaise obejmujący Pansy
-Opss nie chcieliśmy wam przeszkadzać-zachichotała Pansy i wyszła razem z Blaisem
Poszukać innego przytulnego dormitorium.


Po chwili Victoriaa i Draco spali dziewczyna na kanapie a chłopak na fotelu



VI rozdział : Bal


Victoria obudziła się o 6.00.Spała na kanapie dla tego wszystko ją bolało.
Impreza była w dormitorium, czyli w sypialni, pomimo to nikt nie śpi w łóżku, tylko na jakiś kanapach i fotelach. O tym, że chłopcy nie mogli wchodzić do sypialni dziewcząt, nawet nie będę wspominać.
W Hogwarcie chyba rzeczywiście trwa remont, dlatego kanapy i fotele przeniesiono do dormitoriów.


Na fotelu obok spał Draco ,patrzyła na niego przez chwile .Poszła się przebrać i umalować.Kiedy wychodziła na śniadanie Draco dalej spał.Pomyślała że go obudzi bo za chwile będą lekcje.
Podeszła do niego i próbowała go obudzić.
Po dłuższej chwili szamotaniny strzeliła w niego Imperiusem. Tak dla jaj.
Mogła jeszcze użyć “Petrificus Partialis” :)


W końcu się obudził.Wstał ,widać było po nim że ma niezłego kaca.
Draco był skrzatem??? Tylko one upijały się piwem kremowym!
(chyba nie wiemy wszystkiego o prowadzeniu się Narcyzy…)


Victoria wybuchnęła śmiechem.Blondyn posłał jej łobuzerski uśmieszek.
Czarnowłosa poczekała na chłopaka i razem poszli na śniadanie.
Dziewczyna zjadła tosty i szła na pierwszą lekje ,po drodze spotkała tego "sławnego" Harrego Pottera,Rona Wasleya i Hermione Granger
- No chodźcie już, chodźcie, odwalmy to jak najszybciej. - Hermiona poganiała ociągających się chłopaków. - Spotkajmy się z nią, niech rzuci tę swoją Ciętą Ripostę i będziemy mieć święty spokój do końca opka.


-Ooo kogo my tu mamy córeczka Snape -zadrwił Potter
-Ooo kogo my tu mamy świętą trójce-zadrwiła Victoria
- Jak się macie, robotnicy! - zażartował towarzysz Gierek.
- Bardzo dobrze! - zażartowali robotnicy.


-Masz z tym jakiś problem Potter? - zapytała dziewczyna i odeszła.
Jak przystało na Ślizgonkę, prawdziwa “miszczyni aronii i smarkazmu”. A w każdym razie próbowała.
Ale która dziewczyna? Wygląda na to, że Hermiona, hm...


Po lekcjach Czarnowłosa poszła z innymi Ślizgonami na mecz quidditcha między Slytherinem a Gryfindorem
Oczywiście wygrali Ślizgoni ,było 170 do 90
O-czy-wiś-cie.
Mary Sue na widowni, musieli się postarać.


Gdy Victoria weszła do dormitorium zauważyła że za oknem pada śnieg.Uświadomiła sobie że jest grudzień.
Gdyby było słonecznie, cały czas myślałaby sobie, że jest kwiecień.


Siadła w fotelu i zaczeła czytać proroka codziennego.
Prorok wzdychał z irytacją, pokazując jej kolejne kawałki tekstu na swoim ciele.


http://1.bp.blogspot.com/-UiCJjRPmJf4/UAZi49A_OdI/AAAAAAAAB1Y/MeJNm3xdwNI/s1600/magazine-tattoo-1.jpg


Nawet nie zauważyła jak czas szybko mija. Zeszła na kolacje,siadła obok Draco i Bleisa.
Współczuję. Sala główna i dormitoria Ślizgonów znajdowały się w lochach, więc żeby móc zejść na posiłki, trzeba było wziąć łopatę i wykopać sobie własną jadalnię.
Wcześniejszy opis dormitoriów wskazuje, że remont w Hogwarcie był szeroko zakrojony.


Dyrektor przemówił
-Zaczynają się święta więc pomyśleliśmy z nauczycielami że odbędzie się bal -Powiedział Dumbledore
Opko bez balu NIE LICZY SIĘ!


-Bal odbędzie się 10 grudnia ponieważ niektóre osoby jadą na święta do domu a chcemy żeby wszyscy uczestniczyli w tym przyjęciu.
Reszta ogłoszeń będzie wisiała na tablicy.
Dumbledore’owi  też nie chciało się do nich gadać.


Victoria poszła do tablicy ogłoszeń.


                                                Bal Świąteczny
-odbędzie zasadniczą służbę wojskową w wielkiej sali
-będzie trwał od godziny 16.00
-nieobowiązkowe przybycie
-zapraszamy uczniów dobranych w pary
A ci niedobrani proszę won!
Nie masz chłopaka, siedź w dormitorium, gruba brzydka kujonko.


Victoria ruszyła do dormitorium.Usiadła na swoim łóżku i myślała.
Co jakiś czas robiła sobie przerwę i wtedy tylko siedziała.


Doszła do wniosku że nie pójdzie na bal bo nikt jej nie zaprosi.
Och, taka kokieteria przed samą sobą?
I wcale się nie domyślamy, że zaraz pojawi się Draco. O, już ktoś puka...
Ktoś zapukał do drzwi
No, proszę.
-proszę -zawołała czarnowłosa
Do pokoju wszedł Draco.
O! Co za niespodzianka!
-Cześć Victoria-powiedział
-Hej
-Chciałbym cię o coś zapytać i nie ma odmowy- zaczął chłopak
“Uprasza się lokatorów o obowiązkową obecność w mieszkaniu podczas kontroli przewodów kominowych”. Autentyk z mojego osiedla.


-o co chodzi???
-Czy pójdziesz ze mną na bal??
-Dobrze-wypaliła bez zastanowienia Victoria
-To ja idę cześć -powiedział Draco wychodząc z pokoju dziewczyny
*pada porażona powyższym dialogiem*
Cóż, Malfoy przyzwyczaił się, że mu się nie odmawia.


VII rozdział : Hogsmeade


Dyrektor ogłosił na śniadaniu o wypadzie do Hogsmeade .Czarnowłosa ucieszyła się ponieważ musi sobie kupić suknie.
-Pansy a ty z kim idziesz na bal ?-czarnowłosa
-Chciałam iść z Draco ale on był już zajęty więc ide z Blaisem- stwierdziła Pansy
A Zabini tylko zbiera
co Draczowi z nosa spadnie...


-Pójdziesz ze mną kupić sukienkę?-zapytała Victoriaa
-Jasne-wykrzykneła dziewczyna
-To o14.00 przed szkołą ok??-zaproponowała Victoria
A nie przypadkiem rano, z całą grupą i parami?


-ok
Czarnowłosa czekała na Pansy.W końcu przyszła.Weszły do sklepu.
Z czego wynika, że Hogsmeade to centrum handlowe tuż obok zamku.


Victorii od razu rzuciła się w oczy czarna suknia bez ramiączek z długim ciągnącym się trenem z przodu
To chyba trochę niewygodne, można sobie przydepnąć.


była krótka a z tyłu długa.Od razu poszła ją przymierzyć .Kupiła ją i poczekała na Pansy która kupowała fioletową suknię.
W sumie niekłopotliwe z niej dziewczę - pierwszy sklep, do jakiego weszła i pierwsza suknia, jaką przymierzyła...


Poszły jeszcze kupić buty i dodatki.Dziewczyny wróciły około 17.00 .Już tylko jeden dzień do balu.
W trzy godziny wszystko kupiły?! To co z nich za boCHaterki opka?



VIII rozdział : Niesamowity Dzień
Zaraz się przekonacie, jak niesamowity. Ta eskalacja napięcia, ta mnogość wydarzeń...



Victoria wstała rano .Zeszła na śniadanie .Przy stole siedział Draco
-Cześć Victoria-powiedział
-Cześć
-Pamiętaj o 16.00-i uśmiechnął się łobuzersko
-Pamiętam
-No to cześć
-Cześć
Emocje jak w “Strasznej rozmowie Gżegżółki z duchem” Gałczyńskiego.


Zjadła kanapkę i ruszyła do pokoju aby zacząć się przygotowywać.
Nie mieli dzisiaj lekcji .Dla tego każdy miał czas,wszyscy biegali ,każdemu się śpieszyło.
Nie no, w dniu balu jeszcze im zawracać głowę lekcjami?


Czarnowłosa wyjęła z kufra ogromne pudło z kosmetykami .
Zaczęła szukać podkładu.


Po znalezieniu wszystkich kosmetyków ,zaczęła się malować.Gdy skończyła makijaż była 14.00.
Od śniadania do drugiej po południu…
Teraz musi uważać, by nie potrząsać głową zbyt mocno.
Ten podkład chyba był kolejowy.


No więc to chyba oczywiste, dlaczego nie mogli mieć lekcji?



-Ślicznie wyglądasz -stwierdziła Pansy
-Ty też
I obie dziewczyny się roześmiały
Widząc swoje urocze makijaże.  


Victoria poszła jeszcze po rękawiczki .Musiała zakryć jakoś mroczny znak.
Była 15.50 .Dziewczyny poszły w umówione miejsce , gdzie miały spotkać się z chłopakami.
Czarnowłosa gdy zobaczyła Draco w czarnym garniturze mało co się nie przewróciła.
Wyglądał jak grecki bóg.
Hefajstos czy Pan?
Priap.


Blondyna wmurowało.
-Wyglądasz ślicznie ,zresztą jak zawsze-powiedział i uśmiechną się szarmancko
Weszli razem do sali .Wszyskie oczy zwróciły się na nich.Ktoś zaczął gwizdać.
Ktoś pisnął: Dementorzy! Dementorzy!


Para usiadła przy stole Ślizgonów.
Dumbledore przemówił
-Nadszedł ten wieczór , dzisiaj wybierzemy króla i królową balu ale teraz zaczynamy zabawę.


I teraz pewnie spodziewacie się długiego i wyczerpującego opisu balu, kreacji pań i panów, emocji targających naszą boCHaterką, gdy wirowała w ramionach Drakusia, wyznań miłosnych i pocałunków za kotarą, intryg w kuluarach, przytyków złośliwych koleżanek i ogólnie tego wszystkiego, co się zwykle na balach dzieje? A wreszcie - wyboru króla i królowej?
NO TO WIO Z TYM OPISEM!


Na stołach pojawiły się różne smakołyki .Pierwszy taniec był to walc
-Mogę prosić panią do tańca-zapytał Draco i ukłonił się przed Victorią śmiejąc się
- Jasne-uśmiechneła się Czarnowłosa
Para wirowała na parkiecie .Piosenka się skończyła a na scenę wtargnął zespół FATALNE JĘDZE
Wszyscy zaczęli tańczyć w rytmie rocka.Victoria i Draco musieli usiąść bo się zmęczyli zabawą.
Dziękujemy za uwagę, nic nie wycięliśmy, słowo.


O godzinie 1.00 w nocy Para poszła do dormitorium .Szli przez lochy.Napili się piwa kremowego więc mieli dobry humor.
Też wam się wydaje, że AŁtorka nieźle się rąbnęła, zapominając o wyborze Króla i Królowej Balu? Bo to chyba oczywiste, kto miał nimi zostać? :-P
To było TAK oczywiste, że aż nie trzeba było o tym pisać.


Powiedzieli hasło i weszli do wspólnego pokoju .Poszli do pokoju Draco.Victoria usiadła na łóżku a blondyn obok niej .Ich ręce dotknęły się.Draco pochylił się i pocałował Victorię w usta .Ona odwzajemniła pocałunek .Zaczęli się namiętnie całować.Victoria przyciągnęła go do siebie za krawat .
Ktoś tu lubi podduszanie.


Rozpięła mu koszule i zrzuciła ją na podłogę.Draco rozpiął sukienkę dziewczyny, co nie było trudne.
Noc minęła im cudownie.
Na wydłubywaniu się z reszty przyodziewku.



IX rozdział : Święta



Victoria święta miała spędzać w (drodze?) do domu u Malfoyów.Bardzo się z tego cieszyła ponieważ mogła spędzać więcej czasu Draco.
Draco, jako arystokrata, oczekiwał, że nawet jego czas będzie spędzał kto inny.


Ciotki Bellatrix i Narcyza czekały na nią przy wejściu.
Gnąc się w ukłonach.


Od razu zaprowadziły [powiodły] ją do jej komnaty.Na środku pokoju stało łoże z pościelą w kolorze granatu. W rogu stała szafa a obok toaletka.Były także drzwi do łazienki.
Ale samej łazienki już nie było.


Ciotki zostawiły ją samą i poszły do salonu.Dziewczyna poszła pod prysznic.Otworzyła szafę , w której były same czarne długie suknie .
-To sprawka ciotki Bellatrix - zaśmiała się
Faktycznie, tylko ktoś tak szalony trzymałby szafę z sukniami pod prysznicem.


Założyła prostą sukienkę z rękawem 3/4.Szła korytarzem mniej więcej wiedziała gdzie jest pokój Dracona bo ciotka Narcyza oprowadzała ją po domu  .Zapukała do drzwi.Usłyszała odpowiedź (“Wlazł!”), weszła.



Draco siedział przy biurku .Czarnowłosa podeszła do niego od tyłu i dłońmi zakryła mu oczy.
-Zgadnij kto to -wyszeptała mu do ucha
-Hmmm...pewnie moja Vicky- uśmiechnął się
-Ooo zgadłeś
Nie, po prostu wiedziałem, co mnie czeka, jeżeli wymienię imię służki.
.
Czarnowłosa usiadła mu na kolanach .
- Chude - stwierdziła. - Trzeba cię trochę odkarmić!


Blondyn przysunął ją do siebie i pocałował w usta
-Mam bardzo seksowną dziewczynę-stwierdził
Teraz to na go pocałowała
Już zdążyli zdjąć szatki?
Może mieli takie jak chippendalesi na występie - zrywane jednym ruchem.


Do pokoju wpadła Bellatrix
-Bądźcie w salonie za 15 min.-Powiedziała zaskoczona zachowaniem pary ciotka
No co, para-buch, co w tym zaskakującego?


Gdy wyszła oboje parsknęli śmiechem
-Jak myślisz w co mam się ubrać?-zapytał blondyn zdejmując ubrania
Był tylko w bokserkach .
A bokserki były zielono-srebrne, z wężem grubą nicią szytym.
Wąż był W bokserkach.


-Według mnie możesz być nawet tak - uśmiechnęła się łobuzersko dziewczyna
Pomogła mu wybrać ubrania które były według niej seksi.


-Dlaczego ty masz normalne ciuchy a ja jakieś kiczowe sukienki??-zapytała Czarnowłosa
Widzę, że kolor włosów awansował już do funkcji imienia...


-No wiesz ....jesteś dziewczyną ......bardzo seksowną dziewczyną.... a do tego moją dziewczyną -zaśmiał się blondyn
I dlatego kiczowate suknie są dla ciebie jak znalazł.


Szli razem do salonu.
-Bellatrix pewnie już wszystkim rozgadała że nas widziała -powiedzał chłopak
-Trudno się mówi ..tak to jest na starość -zachichotała dziewczyna
Fakt. Nastolatki takie rzeczy zachowują w najściślejszej tajemnicy.
Chyba, że miała na myśli to, iż na starość ciężko się artykułuje słowa.


Draco parskną  śmiechem
I było mu tak wesoło, że aż urwało [ł].


W salonie siedzieli już Severus ,Narcyza , Bellatrix, Greyback i kilkoro innych śmierciożerców.
Greyback? Rany borskie, jak tam musiało śmierdzieć.


Wszyscy usiedli przy stole.
-Jutro pojawi się u nas Czarny Pan -zaczęła Bellatrix
-Więc macie być wszyscy o 18.00 ,bez wyjątku.
Towarzystwo rozeszło się więc Czarnowłosa i Blondyn poszli do pokoju dziewczyny
No to się nagadali… Takie informacje można podawać przez radiowęzeł, a nie robić spęd w salonie.
Tak się zastanawiam… Gdyby w towarzystwie pojawił się Lucjusz, czy aŁtorka pisałaby “Blondyn Starszy” i “Blondyn Młodszy”?


X rozdział


-Fajne łóżko-stwierdził Draco
-Ty to nazywasz łóżkiem??
Na środku komnaty stał rozbabrany barłóg.
Jutowy worek, przez dziury w którym wyłaziła podgniła słoma.


-Dlaczego ci się nie podobają rzeczy które przygotowała dla ciebie Bellatrix??-zapytał Blondyn
-Sam popatrz- i otworzyła szafę
-Nie jest tak źle...
-Jest gorzej - dokończyła dziewczyna
-Dobrze że mam też swoje ciuchy
Hm. W opisie Victorii na ulicy Pokątnej mamy wzmiankę, że jej czarna sukienka powiewała na wietrze - czyli też musiała być długa i powłóczysta. Na bal też wybrała sobie czarną suknię z długim trenem. Aż tu wtem! kręci nosem na utrzymane w tym samym stylu sukienki od ciotki...
Pewnie różnią się materiałem, jakimiś szczegółami kroju albo co...
Albo po prostu są sprzed trzydziestu lat...


Vicky zdjęła sukienkę i przez jakiś czas była w samej bieliźnie bo chłopak wybierał jej jakiś strój.
W końcu wybrał strój świętego Mikołaja.
Renifera!


Wybrał jej sweterek który spadałna jedno ramię i był jak bardzo krótka sukienka
Skoro sweterek, to istotnie BARDZO krótka sukienka.


Założyła go i oboje pili czekoladę.


Rozmowa jakoś się nie kleiła, więc Victoria przeszła do sedna:


-Draco zostaniesz u mnie na noc ???-zapytała Victoria


-Jasnę [obiecuję, że nie zasnę] , mam jeszcze dla ciebie mały prezent -i podał jej pudełko
Dziewczyna otworzyła , znalazła tam czarną krótką halkę.
Opłata z góry za wspólną noc w postaci bielizny? Hmmm...


-Dziękuje-podeszła do blondyna i pocałowało go w usta
Victoria podeszła, ale pocałowało… coś. Po prostu samo się zrobiło.


Czarnowłosa poszła si umyć i przebrać w "prezent" od Dracona
-I jak ??-zapytała wychodząc z łazienki?
-Bardzo bardzo sexi
W szczególności, jeżeli miała na sobie wyłącznie halkę.


Chłopak zdjął koszulkę i położył się w łóżku .
W spodniach i butach, żeby ułatwić sobie ewakuację?
I utrudnić ejakulację.


Dziewczyna zajęła miejsce obok niego.
Victoria wtuliła się w jego umięśnione ramiona i zasnęł.
Jak susł.


Draco jeszcze przez jakiś czas przyglądał się jej jak śpi
I z żalem myślał, że narobiła mu nadziei, a potem zwyczajnie uderzyła w kimono.
Tymczasem Dumbledore wzniósł oczy ku niebu i postanowił zatrudnić nauczyciela Przygotowania do Życia w Rodzinie.


XI rozdział


Victoria wstała o 10.00. Draco jeszcze spał.
Dziewczyna przyglądała się mu ,nawet nie zauważyła że się obudził.
To znaczy, że dość tępo się na niego gapiła.


-Może chodźmy na śniadanie-zaproponował chłopak
-Ok
Ich dialogi są naprawdę zachwycające.
A jaka z nich zgodna para!


Tylko oni siedzieli przy stole bo reszta miała swoje sprawy.
Victoria siedziała na kolanach u Draco i karmiła go kanapkami.
Za mamusię, za tatusia, za ciocię Bellatriks, za wujka Voldka...


Do salonu weszła Belllatrix
Z zażenowania wyskoczyło jej trzecie [L].
Na czole.


-Czarny Pan zmienił godzinę przyjazdu będzie tu za chwilę
Pekapem jedzie. Albo z Modlina leci.


Victoria poszła zmienić swoje ubranie na sukienkę z trenem..
A co do tej pory miała na sobie?
Z braku opisu porannych czynności i ubierania wnioskuję, że wciąż tę czarną halkę, w której położyła się spać.


Gdy zeszła wszyscy już byli również Czarny Pan.
No to zrobiła wielkie wejście!


-Ooo witam cie Victorio po raz drugi , myśle że ci się podoba w Malfoy Manor ??
-Tak podoba mi się-odpowiedziała dziewczyna
-Ciesze się,ładna  sukienka -dalej ciągnąl Voldemort
Masz niezłe nogi, kiecka powinna być jeszcze krótsza.
Voldek prowadzący uprzejmą towarzyską konwersację… *facepalm różdżką*
Niech jeszcze zacznie rozmawiać o pogodzie. Albo o szufli do węgla.


-Dziękuje - odpowiedział Czarnowłosa
I już wiadomo dlaczego Voldemort ma tyle córek - po prostu jest dobry w rwaniu samiczek.
Przy czym w tym zdaniu nie mamy pewności, czy to naprawdę samiczka.


Kilka osób zaczęło rozmawiać z Czarnym Panem
Tłumacząc mu cierpliwie, że ona jest jeszcze nieletnia.


-Dobrze , więc dowiedziałem się wszystkiego co chciałem
Nagle znikł.Czyli tak przychodzi i odchodzi pomyślała Victoria
Jak burza, jak sztorm, jak szarańcza.


Dziewczyna poprosiła Dracona aby poszli do Londynu bo jeżeli jutro jadą do Hogwartu to musi sobie kupić jakieś ubrania.
W tych od ciotki Bellatrix obciach się pokazywać przecież.
Ciekawe, jak długo szli.


A przy okazji chciała mu też kupić prezent , chłopak też miał to na myśli.
On jej halkę, ona jemu skarpetki. Jakież to romantyczne.


Po powrocie do Malfoy Manor ,Vicky była obładowana ubraniami .
Weszła do swojego pokoju i rzuciła wszystkie zakupy na łóżko .
A łóżko się załamało pod ciężarem.



-Musimy się spakować- stwierdził Blondyn
Spakowali kufry i mieli zamiar szybko położyć się spać.
Gdy Draco poszedł do siebie do pokoju Victoria wzięła prysznic .
Nie chciała spać sama.Poszła do Pokoju Draco
Ja się boję sama spać, nie wiem dlaczego.
ja się boję sama spać i cóż w tym złego.
Choć mam pokoik i łóżeczko własne,
w nim poduszek moc.
Gdy jestem sama, to nie zasnę
przez calutką noc.


On leżał w łóżku.Nie widział jej jak weszła położyła się obok i dopiero tera ją zauważył.
Cienias. Bohater S@motności poszedł krok dalej w swoim nieogarnięciu…
[Dla tych, co nie czytali, wyjaśniamy - bohater nie zauważył, jak kobieta zaczęła uprawiać z nim seks “na jeźdźca”. Bo miał zamknięte oczy i słuchawki na uszach.]


-Myślałem że śpisz
-Ja też myślałam że śpisz
Draco położył rękę w jej tali i dotykał ją delikatnie.
-Kocham cię- szepnął Victori do ucha
-Ja ciebie też -usłyszał w odpowiedzi
Powtarzam: te dialogi są cudne.


Victoria przysunęła się do chłopaka i zzaczęła rozpinać mu koszule którą miał na sobie
Kładąc się przyjął zasadę, że nie ma sensu się rozbierać przed snem, skoro wcześnie rano będzie musiał znów się ubierać.


-Co ty kombinujesz?  - zapytał łobuzersko
Dziewczyna w odpowiedzi zdjęła mu koszule.
-Czyli tak się bawimy ??-zapytał
Tak, w pokera rozbieranego bez kart.


I zdjął jej stanik .Dziewczyna usiadła na jego brzuchu i zaczęła namiętnie całować .
Przedtem ciągnęła za krawat, teraz siada na brzuchu… Ona chyba ma jakiś fetysz duszenia.


Teraz on był nad nią .Vicky rozpięła mu rozporek w spodniach  a zaraz spodnie leżały  za łóżkiem
-Nie wiedziałem że jesteś taką kocicą-powiedział
-Dużo o mnie nie wiesz-uśmmiechnęła się łobuzersko
Było im bardzo gorąco więc zdjęli całą bieliznę  i zasnęli w końcu przecież jutro mieli jechać do Hogwartu  
W sumie to jest urocze, że oni tak ochoczo się rozbierają, ale najwyraźniej nie mają najbledszego pojęcia, co dalej. Można by ich wysłać na korepetycje do Milenki… albo nie, niech jeszcze zostaną tacy niewinni jak nieobsrana łąka. Wolę to, niż opisy Dracusia jako demona żądzy, gwałcącego wszystko, co się napatoczy.
Myślę, że aŁtorka często słyszała wyrażenie “spać z kimś”, ale nie wnikała głębiej.
Victoria musi zachować czystość dla Voldka.
Już miałam odruchowo zaprotestować, kiedy przypomniało mi się, że tym razem to przecież nie jego córka...


XII rozdział :


Victoria obudziła się o 7.00.Pokój Dracona był pełen damskiej i męskiej porozrzucanej garderoby.
-Kochanie idziesz się kąpać - zapytała dziewczyna
Nie, to nie było pytanie. To było polecenie.


-Jeżeli z tobą to oczywście
Oboje poszli do łazienki.
Wanna bardziej przypominała mały basen niż wannę.
Oboje wykąpali się szybko i zeszli coś jeść.
Na tym polega ich przewaga nad Milenką i Tomem, że jednak kąpią się równie często, jak rozbierają.
I to, że jednak rozbierają się przed kąpielą.


-Victoria wczoraj byłam u ciebie w pokoju a ciebie nie było ,gdzie byłaś?-zapytała Bellatrix
-Byłam u Dracona- odpowiedziała dziewczyna
-Aha
Jak widać, po Azkabanie ciotka ma otchłanną deprechę i jest całkowicie obojętna na świat.


Do salonu wszedł Severus
-Draco , Victoria zbieramy się do szkoły-rozkazał
Godzinę później siedzieli w Wielkiej Sali jedzą śniadanie.
Ktoś tu chyba się posłużył zmieniaczem czasu.
Albo “Siedzieli” to jakaś uprzywilejowana grupa w Hogwarcie. Chociaż “Siedzielowie” brzmiałoby lepiej.


-Vicky idziemy na lekcję? -zapytała Pansy
-Ok
Pansy też chodzi do pierwszej klasy?


Dziewczyny szły korytarzem gdy nagle Pansy wepchnęła ją do pierwszej lepszej pustej klasy.
-Drętwota-krzyknęła Pansy
Czarnowłosa znieruchomiała
-Crucio- wymamrotała Pansy
Victoria wiła się z bólu na posadzce [co prawda trochę sztywno], ból rozdzierał jej całe ciało, krzyczałaale nikt jej nie słyszał.
-Sectusempra
Jak widać, zaklęcie, które Potter poznał z dopisków na marginesie książki do eliksirów i wypróbował na ślepo, nie znając jego działania - momentalnie stało się popularne i znane wszystkim.
Bo uczniowie Hogwartu chętnie czytali książki J.K. Rowling.


Bóle się skończyły ale czuła jakby ktoś ciął jej skórę nożem .
Bezboleśnie.
“Sectusempra” (w odróżnieniu od Sectumsempry) ma w pakiecie znieczulenie.


Na posadzce zaczęły się lać strużki krwi.
I tak się lały, naparzały i prały po pyskach.


-Myśle że dało ci to do zrozumienia , nie powinnaś odbierać mi Dracona -zaśmiała się i wyszła z klasy
E? Myślałam, że ona jest z Zabinim?
Tylko tak się pociesza, z braku laku.


Czarnowłosa leżała na środku klasy ,nie wiedziała ile już czasu minęło .
Czuła się coraz gorzej.Miała ogromne rany ,coraz więcej krwi zaczęło się pojawiać na podłodze.
Redrum po prostu.


Draco siedział na lekcji transmutacji.
-Widziałeś Victorię? -zapytał Draco
-Nie widziałem jej na  żadnej lekcji-odpowiedział Blaise
Dopiero po kilku godzinach spostrzegli, że jej nie ma.
No przecież mówię od początku, że nie chodzi razem z nimi.


-Musimy ją znaleźć
Chłopcy wyszli z klasy
W środku lekcji z profesor McGonagall? Jasssne.


otwierając każde napotkane drzwi .
Do damskich łazienek też?


Weszli na drugie piętro.
Dracon otworzył drzwi.
Serce mu stanęło,jego ukochana leżała w plamie krwi.
Zmartwił się, że nigdy tego nie dopierze, a co więcej - Filch zobaczy plamę i będzie ale fanzolił.
Ojtam, okres dostała.


Blaisss-krzykną blondyn
Raczej zasyczą.



-Idź po jakiegoś nauczyciela.


Klęknął przy dziewczynie ,łzy spływały mu po policzkach.
Sprawdził jej puls.Jakiś tam był ale bardzo słaby.
Była zimna.Jej blada cera stała się prawie biała a włosy posklejały się od krwi.
Blondyn usłyszał kroki .Do sali wpadła profesor McGonagall .
-Zawołajcie panią Pomfrey- zadecydowała profesorka
Blaise znowu pobiegł korytarzem.
McGonagall klękła obok Dracona i mówiła jakies zaklęci dzięki którym niektóre rany przestały krwawić.
Ale inne krwawiły nadal. Tak to jest, jak się używa zaklęć z chińskiego marketu.


Pani Pomfrey rozkazała aby przenieść ją do skrzydła szpitalnego.
McGonagall bardzo się bowiem zmęczyła całą operacją.
I stąd te dziurawe zaklęcia...


Draco wziął dziewczynę na ręce .
Położyli ją na łóżku.
A skrzydło szpitalne samo do nich podjechało.


Pani Pomfrey dała jej coś przeciwbólowego oraz na zagojenie ran.A dokładniej wlała jej to do ust ,bo Czarnowłosa była nieprzytomna.
Najwyraźniej chciała ją udusić, żeby skrócić jej cierpienia.
Zagoiła jej w ten sposób całą błonę śluzową (źle) i kilka wrzodów żołądka (dobrze).


-Możesz już iść na lekcje-powiedziała profesorka
-Zostanę tutaj-zadecydował Blondyn
I - jak zwykle - nauczyciele nie mieli nic do gadania.


Przysunął sobie drugie łóżko i trzymał dziewczynę za rękę.
Chyba zasnął bo następnego dnia gdy się obudził dziewczyna dotykała jego włosów.
Skoro się obudził, to raczej nie “chyba”.


-Myślałem że cię już straciłem -wyszeptał Draco
-Kocham cię - powiedziała Victoria
-Ja ciebie też
Ja cię kocham, a ty śpisz!


XIII rozdział


Draco trzymał ręke Victori.
Bał się że znowu dostanie krwotoku tak jak ostatniej nocy.
Draco miał jakis krwotok, bo chyba przeoczyłam?


Przypomniał sobie ten moment.
Para leżała obok siebie na łóżkach szpitalnych co nie było zbyt romantyczne.
Mniej romantyczna byłaby tylko szpitalna kolacja.
Mógł podawać jej basen.
“Kolacja przy basenie” nie zawsze oznacza obrazek z życia wyższych sfer.


Draco patrzył na uśmiechającą się dziewczynę która dopiero oprzytomniała.Trzymali się za ręce .Blondyn lekko przysnął a gdy się obudził wszystko było we krwi ,cała pościel ,nawet z łóżka skapywały stróżki krwi.
A już się ucieszyłam, kiedy za pierwszym razem zapisała to poprawnie…
Ja też.


Zawołał panią  Pomfrey ,a później zaczął krzyczeć że to jego wina ,nie powinien zasnąć.Cały czas po głowie Draco chodziła myśl ,że to jego wina .Pani Pomfrey dała jej jakąś miksture.
Tej myśli, czy raczej winie?
Od tamtego czasu nie zasnął .Miał podkrążone oczy ,potargane włosy i cały czas bał się o Dziewczynę.
Leśmianem powiało, Dwunasty Młocie.


Oparł głowę na rękach i patrzył na szarą podłogę.
Szara podłoga patrzyła na niego.
A szara naga jama kłapała paszczą.



-O czym myślisz -zapytała niespodziewanie Czarnowłosa
- Przydałoby się czasem umyć te podłogi - odpowiedział Draco.


-Myślałem że śpisz
-Już nie
-Ty chyba wiesz kto ci to zrobił? -zapytał Draco
-Wiem
-A powiesz mi?
-Nie
-A dla czego ?
Ubocznym skutkiem zaklęcia “Sectusempra” są losowo umieszczone spacje.


-Jak z tąd wyjdę to ci powiem.
Tądy wykonały obsceniczny gest, pokazujący co o tym myślą.


-Teraz śpij -powiedział Draco
Do skrzydła wszedł Profesor Snape
Pokręcił się trochę między piórami.


-Victoria co ci się stało ?-powiedział załamanym głosem i usiadł przy jej łóżku
-Ktoś zaatakował ją Drętwotą ,Cruciatusem i Sectusemprą .
Miała przybite odpowiednie pieczątki, żeby móc rozpoznać zaklęcia.


-Niech no ja się dowiem kto to a dostanie od Czarnego Pana-wycedził przez zęby Severus
Na dywanik pójdzie w tej chwili!


-A co ma do tego Czarny Pan -zapytała Dziewczyna
-A nie tak jakoś się przejęzyczyłem -wydukał Sev
Lapsus mu się wymknął.


Draco i Victoria popatrzyli na siebie zdziwieni.
-A ty powinieneś pójść spać-zadecydował Snape
-Nie ja zostanę tutaj -powiedział Draco
Nie ja zostanę, Blaise tu zostanie.


-A wy jesteście razem??-zapytał Sev
Ciotka już wykłapała dziobem, że panienka nie sypia w swoim pokoju?


-Nie my się tylko przyjaźnimy -odpowiedzieli razem
Gdy Sev wyszedł Para wybuchła śmiechem
Wybuch pary bywa bardzo niebezpieczny.


-A wy jesteście razem ?- Draco naśladował Snape
Wcale nie, bo Snape powiedział dwa znaki zapytania, a nie jeden, i nie zrobił przed nimi spacji!
Miał jeszcze pewien problem z imitacją akcentu Severusa.


Przyszła pani Pomfrey
-Za jakieś cztery dni będziesz mogła już chodzić na lekcje-oświadczyła
-O nieeee -westchnęli razem Draco i Victoria
Bo przecież nie po to idzie się do szkoły, żeby chodzić na jakieś tam lekcje, nieprawdaż?
Ej, Baba, nie wmówisz mi, że sam tak nigdy nie wzdychałeś ;P
Pewnie tak bywało, ale odnoszę wrażenie, że oni mają więcej wolnego niż lekcji, w których udział w dodatku jest dobrowolny.


XIV rozdział



Darco i Victoria szli korytarzem .
Wiele osób na nich patrzyło bo nie było ich przez 6 dni.
Rozumiem, że Victoria była pocięta i odrętwiała, ale dlaczego zdrowemu jak koń Draco też dali wolne?
Bo jej współ-czuł.


Weszli do swojego dormitorium.
Już dostali wspólną sypialnię? Dyrektor naprawdę utrzymuje tę szkołę z becikowego.


Pansy i Blaise siedzieli na kanapie.
Pod nieobecność głównych lokatorów zajęli wygodniejszy pokój.


Czarnowłosa spiorunowała spojrzeniem Pansy.
Poszli do pokoju Dracona.
Natomiast w pokoju Draco na kanapie migdalili się Crabbe i Goyle.


-Powiesz mi kto to zrobił?-zapytał chłopak
-To była Pansy
-Coooooooooo??-wrzasnął blondyn
-Nooo
- Ooooo.


-Ta głupia suka ,jak ona mogła ci to zrobić?
Taka głupia Pansy to znów nie jest!
Może suka, ale głupia to już nie.


-Ona jest zazdrosna o ciebie-odpowiedziała dziewczyna
Podeszła do chłopaka i przytuliła się .
Ale ty jesteś mój misio, mój i nikomu cię nie oddam!


-O mnie?
-Co się dziwisz prawie każda dziewczyna się w tobie buja ,tyle to ja mam takie szczęście-wyszeptała mu do ucha Czarnowłosa.
Jutro pogadam z Parkinson -powiedział Draco
Jak jej lutnę, to aż jej się ręce zatrzęsą.


-Zresztą co się dziwić nie mogę zaprzeczyć jestem przystojny -zaśmiał się Blondyn
To ja, Narcyz się nazywam...


-A jaki skromny
Usiedli oboje na fotelu.
Victoria siedziała Blondynowi na kolanach.
Draco rozpiął jej bluzkę.
-Sama umiem się rozebrać
-Ja zrobię to lepiej
Ma się tę wprawę.


Draco wziął na ręce Dziewczynę i położył ją na łóżku.
Upozował, zawiązał na szyi czarną aksamitkę i przystąpił do malowania.


-Poczekaj chwilę -wstał i wyszedł.
Dziewczyna wsunęła się pod kołdrę.
Po chwili w drzwiach pojawił się Draco w jednej ręce trzymał wino a w drugiej bukiet białych róż.
Łeee, myślałam, że do automatu wiadomego poleciał.


-A nie mogłeś tego wyczarować? -zapytała dziewczyna
- Nie u… - zaczął Draco, lecz szybko ugryzł się w język. -To nie było by takie romantyczne
Dlatego wino skradł Dumbledore’owi, a po kwiaty włamał się do cieplarni.


Usiadł obok niej ,zdjął marynarkę.
Żeby się nie pogniotła.


-Coś mi tu nie pasuje , masz za dużo ubrań na sobie-Victoria uśmiechnęła się łobuzersko i zdjęła mu koszulę.
Yyyyych, to się już nudne robi.


-Trochę lepiej ..-zaczęła dziewczyna
Draco położył się na łóżku .Też wszedł pod kołdrę.
Pocałował Czarnowłosą w szyję raz ,drugi i jeden pcałunek zmienił się w serię pocałunków.
Tatatatatatatatata!!!


Victoria zdjęła spodnie Chłopakowi.
-Teraz to ty masz za dużo ubrań-powiedział chłopak
Ale jakiś inny, nie ten pierwszy, który na imię miał Chłopak?


I zdjął jej legginsy.
Za chwilę bielizna też leżała na podłodze.
Czy to opko bierze udział w jakimś konkursie na największą liczbę rozbieranek na metr bieżący tekstu?
Klimatyzacja w Hogwarcie nie funkcjonuje, więc ciągle jest gorąco. Jak to w grudniu.
Jak to w starym zamku.


-Lubię patrzeć w twoje oczy przypominają mi....-powiedziała Vicky
-Co ci przypominają ???
-Księżyce
Czarnooki Draco miał oczy jak księżyc w nowiu. Niewidoczne.


-Kocham cię-wyznał chłopak
Kiedy oczka ma w nowiu, Draco mówi “ajlowju”, bo bezsenność tym słowom sprzyja
Nim urośnie do pełni, nim Victorię wypełni… ups.


-Ja ciebie też.
Czarnowłosa leżała wtulona w Blondyna gdy do sypialni wparował Blaise
Biedny Blaise, taki bezbarwny.


-Sorry myślałem że Draco jest sam-wydukał
Czego jak czego, ale babki w łóżku Malfoya się nie spodziewał.


-Nic się nie stało ,nigdy nie widziałęś nagiej kobiety że tak się stresujesz -zaśmiała się Czarnowłosa
-Prawie nagiej-dodał Darco
-Co chciałeś- zapytał chłopak
-A nic już nie ważne
Yaoi alert?
Goyle i Crabbe zaraz też tu wpadną!


XV rozdział


Draco wstał z łóżka .
Obok spala Vicky.
Spala kalorie, jak mniemam.


-To ja się teraz policzę z tą Parkinson
Nie ma na co liczyć. Mnożyć się też nie będą.


Wparował do salonu.
Ich pokój wyglądał jak jakiś burdel .
Co się dziwisz?


Wszędzie były porozrzucane ubrania.
Pansy siedziała w fotelu patrząc na śpiącego na sofie Blaise.
I wspominała te kilka dni, kiedy pod nieobecność Draco i Vicky ona i Blaise mogli spać w prawdziwym łóżku.


-Co ty kurwa zrobiłaś Victorii?-krzykną wkurzony Draco
-Ja??Ja jej nic nie zrobiłam-również wykrzyknęła Pansy
A Blaise spał i spał, nic sobie nie robiąc z tych wrzasków..
Pansy musiała go nieźle przeczołgać.


-Nie wcale , sama na siebie rzuciła drętwote - zadrwił Dracon
-Sama się prosiła , to ona zabrała mi szansę na bycie z tobą-wykrzyczała mu prosto w twarz Dziewczyna ze łzami w oczach
Taaaak? A kto od samego początku obściskiwał się z Blaisem?


-Pansy ,zrozum jesteśmy przyjaciółmi ale nigdy nie będziemy razem ,rozumiesz??-zapytał blondyn
-Zrozumiałam-powiedziała dziewczyna ,po jej policzku spłynęła łza
Tylko jedna. Pozostałe uznały, że chrzanią taką robotę, i pozostały w oczach.


-To już sobie wszystko wyjaśniliśmy-powiedział Blondyn i poszedł z powrotem do pokoju.
Ciekawe. Pansy najpierw porżnęła rywalkę, a potem wystarczyło, aby Draco wypowiedział do niej trzy zdania, a spuściła głowę i dała sobie spokój.
No cóż, panie w haremie mogą się kłócić tylko dopóki sułtan nie powie “dość”.



XVI rozdział



Czarnowłosa siedziała  między Blaisem a Draconem.
Patrzyła na uśmiechnięte twarze pierwszorocznych. .
Miał uczucie jakby miała za chwilę zwymiotować .
Na widok jedenastolatków?
Małe to takie, roi się wszędzie...


Była jeszcze bledsza niż zwykle.
Ciąża?


Nagle przed oczami pojawiła się jej wizja.
To nie wizja, to Vizir!


Stała w ciemnym pomieszczeniu ,zauważyła postać na podłodze.
I źle się zrobiło niebodze.
Podeszła bliżej.
Na posadzce leżał człowiek.
Nie podnosił powiek.
Odwrócony był twarzą do podłogi.
Widać było tylko brudne nogi.
BUM TARA BUM! BUM BUM!
Pochyliła się nad nim ale nie mogła go dotknąć.
A on zaś nie mógł nawet jęknąć.
Coś odpychało ją od niego.
A było w tym coś z Pasoliniego.
Wiedziała że jest ranny i nieprzytomny.
Zobaczyła te blond włosy .
Zaczęła krzyczeć w niebogłosy.
BUM TARA BUM! BUM BUM!


Najgorsze myśli przemknęły się jej przez głowę .
Więc to jej odjęło mowę.
To był Draco.
O Merlinie, za co?
Łzy spłynęły po jej policzkach.
Oraz ciepły mocz w miedniczkach
Zaczęła krzyczeć .
Niekiedy też dyszeć.
Nikt jej nie słyszał.
BUM TARA BUM! BUM BUM!
Krzyczała głośniej.
I coraz sprośniej.
Klękła przy chłopaku.
Maca go, a to Draku!
Usłyszała kroki zanim się odwróciła ktoś rzucił w nią jakimś zaklęciem.



Gdy się otrząsnęla ,w wielkiej sali było tylko parę osób .
Cała reszta, na widok torsji rwących Victorią, wycofała się na zajęcia.



XVII rozdział



Victoria nie mogła odgonić myśli od tej sceny którą zobaczyła podczas śniadania .
Szła korytarzem na lekcje Eliksirów.
Cały czas tylko myślała.
Jeszcze się pochoruje!


Nie zauważyła chłopaka idącego z naprzeciwka i wpadli na siebie.
O, będziemy mieć nową tróloff?
Albo Złego Uwodziciela, model standardowy.


-Przepraszam nie zauważyłam Cię-powiedziała
-Tak w sumie ja ciebie też nie zauważyłem-uśmiechną się łobuzersko chłopak-Jestem Liam Smith.
-Victoria Snape
Dopiero teraz zauważyła że sięgała chłopakowi tylko do ramienia .
Skurczyła się w trakcie przedstawiania?
Albo on urósł.


Chłopak był brunetem i miał niebieskie oczy .
-Z jakiego jesteś domu -zapytał
-Slytherin,a ty ?
-Też
I też trafiłem tu dopiero na szóstym roku, więc nikt mnie nie zna.
Bo mam indywidualny tok nauczania.


Po lekcjach dziewczyna skierowała się do biblioteki aby znaleźć potrzebną książkę do wypracowania o Trolach. Na przykład taką?


Mijała wiele korytarzy nagle stanęła.
Myślała że jej się wydaje ,ale nie to była prawda.
W jednym z przejść do klas Stał Draco z jakąś Blondyną.
Całowali się.
Zgroza! Szok! Mrok! Trąby jerychońskie i kotły piekielne!


Czarnowłosa stała jak wryta .
Po jej twarzy pociekły łzy.
-Właśnie widze jak mnie kochasz -krzyknęła w stronę Dracona.
Dopiero teraz ją zauważył .
Victoria odwróciła się i biegła przed siebie.
-To nie tak jak myślisz
To moja mama, tylko tak młodo wygląda!
I wcale się nie całujemy, tylko ją reanimuję!


Blondyn złapał ją za ręke .
Nie dotykaj mnie ,spieprzaj .-Krzyczała Victoria
-Porozmawiajmy ,wyjaśnię ci to.
-Nie mamy o czym rozmawiać -powiedziała przez łzy dziewczyna
Wyrwała mu się i pobiegła na błonia.
Usiadła pod drzewem.
Na śniegu, w zaspie, tak będę siedziała! Na złość Malfoyowi nerki sobie odmrożę!
Z nieba powoli zaczęły spadać kropelki wody.
Niebo też zapłakało na widok Snejpówny.
Wstała ,szła w stronę drzwi.
Do Zakazanego Lasu?


Gdy doszła była przemoczona do suchej nitki.
-Czysta krew - wypowiedziała aby przejść dodormitorium.
Przez kilka miesięcy nie zmieniono hasła ochronnego?
Dodormitorium - miejsce spoczynku wymarłych ptaków.


Szybko pobiegła aby nikt nie zauważył że coś się stało.
Weszła do sypiali.
Gdzie na fotelach wszyscy sypiali.


Usiadła na podłodze i płakała.
Cały makijaż spłyną jej na policzki.
I wygląda jak Dżeku Sparołu


Podeszła do komody i wyjęła butelkę Ognistej.
Khm… uczennica szóstego roku w Hogwarcie bunkruje wódkę w komodzie.
Podkradła profesor Trelawney?


Gdy butelka świeciła pustką ,położyła się na łóżku ,lecz gdy zamykała oczy to przypominały jej się wszystkie wspólne chwile z Darconem.
Moralność Marysójki: robi Malfoyowi wyrzuty, a sama spotyka się z jakimś Darconem.
Pewno to jakiś kuzyn pana Darcy’ego.


Zasnęła.
_______________________________________________________________
Myślę że się spodoba dzisiaj dodam jeszcze jeden rozdział.
Wczoraj wieczorem miałam wenę twórczą więc wyszły 2 rozdziały xD  


XVIII rozdział



Ból głowy obudził Victorię.
Wyjęła z szafki fiolkę z płynem i wypiła.
Lekko się wykrzywiła ale ból minął.
I wóda, i eliksir antykacowy… Nie można powiedzieć, żeby Victoria poszła do nowej szkoły nieprzygotowana.


Przebrała się i ruszyła do gabinetu profesora Snape'a.
Zapukała.
-Prosze
-Cześć Ojcze.
Na słowo "Ojcze" Severus jakoś dziwnie się wzdrygnął.
“Owoc mych lędźwi oto stoi przede mną”.
No wiesz, tyle lat się nie przyznawał, a teraz musi znosić ją na co dzień.
To dlatego, że powiedziała to wielką literą - nagle urosła mu długa, siwa broda, a ciężka aureola przygniotła uszy.


-Mogę  dzisiaj nie iść na lekcję? , źle się czuję-zapytała
- Jeśli masz na myśli eliksiry, to możesz sobie odpuścić...


Dobrze zaraz wyślę sowę do Dumbledora.
-Dzięki


[Vicky idzie do swojego pokoju, aż tu wtem! zjawia się nowy kolega]


Opowiedziała wszystko co sie zdarzyło.
Liam przytulił Victorię.
Czarnowłosa odwróciła się tak aby widzieć jego twarz.
Siedzieli tak chwilę.
Brunet pochylił się.
Ich usta złączyły się w pocałunku.
Ekspresowa pociecha!


-Chodźmy na śniadanie -zaproponował Brunet
-Ok ale ja nie ide dzisiaj na lekcję
Ale nażreć się na koszt szkoły to można?
Ojtam, od jednej kanapki Hogwart nie zbiednieje.


W salonie siedział Diabeł .
I wąchał kopyta, bo ktoś mu właśnie powiedział, że walą.


-Cześć Blaise - machnęła mu ręką na przywitanie Victoria
-Gdzie Draco?-zapytał
A co, przyzwyczaił się, że oni zawsze razem, jak bliźnięta syjamskie?


-Skąd mam to wiedzieć gdzie on się szwenda zapytaj się tej tlenionej Blondyny.
Zła blondyna oczywiście nie może być naturalna, co to, to nie.


Blaise zmarszczył brwi.
-A co to za jeden?
-A co cię dzisiaj tak wszystko interesuje Zabini?A jak już pytasz to jest Liam
- Dzień dobry, jestem Liam Znikąd, pojawiłem się tu na chwilę, żeby pomiziać się z waszą marysujką i zaraz spadam do kolejnego opka.



XIX rozdział



Zbliżał się dłuższy weekend .
Victoria wiedziała że musi go spędzić  Malfoy Manor .
To szemrany ginekolog od spędzania dłuższych weekendów.
Aaaaaaa wywoływanie poniedziałku tanio.


A to oznaczało że będzie musiała się widywać z Draco.
Nie chciała na niego patrzeć ale dalej do kochała.
Co nie przeszkadzało jej całować się z Liamem.
Eeetam, to tylko ich usta się całowały, nie liczy się.


Czarnowłosa wyjęła ubrania z szafy i kosmetyki z łazienki .
Wrzuciła je do walizki.
Do pokoju wtargnął Sev.
-Jesteś już gotowa-zapytał
-Tak
-To możemy już iść.
No, skoro ubrania i kosmetyki zapakowała.
____________________________________________
Stali przed bramą Malfoy Manor.
Otworzyła im jak zawsze Bellatriks.
Ani służby, ani nawet skrzata? Widać, że Malfoyowie schodzą na psy.
Nie no, dlaczego? Po prostu Bellatriks, jako uboga krewna prosto po Azkabanie, pełni u nich drobne posługi w zamian za dach nad głową i wyżywienie.


-Witaj Victorio-wypowiedziała [po namyśle]
Gdy Severus i Victoria przeszli trochę dalej
-O co jej chodziło -zapytała Czarnowłosa-Nigdy tak się do mnie nie zwracała.
Zawsze mówiła: Elo, Vicky!


-Później ci wytłumaczę
Severus szedł z taką miną jak by ktoś za chwilę miał powiesić.
Ale jakby ktoś miał powiesić CO? Siekierę?


-Poczekaj tutaj -powiedział kiedy stanęli na korytarzu.
Wszedł do pokoju w którym Victoria nigdy nie była.
Zamknął drzwi.
-Panie kiedy powiemy o tym Victorii?-zapytał
-Dzisiaj przy kolacji.
Hm… Snape wzdryga się na słowo “ojciec”, Voldek chce o czymś powiedzieć… MAM ZŁE PRZECZUCIA.
Czyżby tajemnica matki miała zostać ujawniona?



[Tymczasem Draco...]


-Chce ci wszystko wytłumaczyć ,ta dziewczyna dolała mi eliksir miłości -tłumaczył się Blondyn
Licząc na jej ignorancję - po eliksirze nie byłby w stanie ot, tak zostawić tamtej i lecieć za Vicky, wołając “To nie tak, jak myślisz”.


-Dasz mi jeszcze jedną szansę?-zapytał
-Może,a teraz przepraszam cię ale muszę się rozpakować więc idź już .
Chłopak wyszedł.
-I co ja mam teraz zrobić ?-mówiła sama do siebie
Przypomniała sobie że ma zejść na kolacje .
I słusznie. Bo ileż można schodzić na śniadanie?


Widzicie ten straszny wysiłek umysłowy? To móżdżenie pomiędzy pytaniem “i co ja mam teraz zrobić”, a olśnieniem, że ma zejść na kolację?
I jak zeszła, tak słuch po niej zaginął...



Z dormitorium w Waazon Manor pozdrawiają:


Jasza z bardzo kiczowatym Mrocznym Znakiem, Dzidka - Stróżka (Czystej) Krwi, Babatunde Wolaka nakładający na twarz podkład kolejowy, Kura w powiewającej, czarnej sukni,

a Maskotek ubiera się i rozbiera, ubiera i rozbiera, ubiera...

24 komentarze:

Kirlia pisze...

7.

Bubu pisze...

Still better love story than Twilight.
To jest tak suche, że gdyby nie Wasze komentarze, musiałabym popijać każde zdanie. Bardziej emocjonujący związek mają mój współlokator i jego dziewczyna - na przemian śpią, smażą frytki i oglądają seriale. Aczkolwiek opisy zrzucania ubrań, po którym bohaterowie kładą się spać, są poniekąd urocze :D

Bubu pisze...

Aaa, i co należy zrobić, kiedy facet przynosi wino, kwiaty i zaczyna się rozbierać? Przykryć się kołdrą. W ciuchach. Ogólnie emocje przy pocałunkach i grze wstępnej jak przy zmywaniu garów.

Niofomune pisze...

Czekałam, aż autorka wreszcie przejdzie ze streszczania do akcji właściwej... A potem zrozumiałam, że akcja właściwa właśnie trwa.
Mój boru, są jakieś granice suchego stylu i to opcio właśnie je przekroczyło, dobiegło do nich od drugiej strony i przekroczyło raz jeszcze. I tak dwadzieścia razy.

Anonimowy pisze...

Nooo, wreszcie trólaff-opko bez erotycznej sceny <3

Chyba nigdy nie przywyknę do wtórkanonowego wynalazku pt. "Zabini-Diabeł". Myślałam, że aŁtorka "Mistrza i Małgorzatę" za wcześnie przeczytała ;)

Nie wiem dlaczego, ale na samym początku opka boCHaterka do złudzenia przypomina mi Justynę Bogutównę, to pewnie przez te nader rozbudowane dialogi.

Lemonmom pisze...

Padłam. Komentarze genialne:-)

Anonimowy pisze...

" -Dobrze wiesz że Pracuje w Hogwarcie tylko dla Czarnego Pana,Czarny Pan zażyczył abyś ty również tam pojechała-powiedział z przejęciem.
I bez spacji."

Ojtam, jednym tchem powiedział, spacje się nie załapały.

"-Twoja matka była moją częstą klientką często gubiła różdżki - starzec lekko się zaśmiał-szukasz różdżki ??"

A potem będzie, że to ona prowokowała!

" -Ooo witam cie Victorio po raz drugi , myśle że ci się podoba w Malfoy Manor ??
-Tak podoba mi się-odpowiedziała dziewczyna
-Ciesze się,ładna sukienka -dalej ciągnąl Voldemort
-Dziękuje - odpowiedział Czarnowłosa
Kilka osób zaczęło rozmawiać z Czarnym Panem
-Dobrze , więc dowiedziałem się wszystkiego co chciałem"

Ten cały Voldemort to jakiś fajny gość. Wpadnie, dowie się jak goście się bawią i zmyka. Zajęty podbijaniem świata, ale czas dla podwładnych znajdzie.

" -Niech no ja się dowiem kto to a dostanie od Czarnego Pana-wycedził przez zęby Severus
Na dywanik pójdzie w tej chwili!"

Jesteś u pana! No!

"- Dzień dobry, jestem Liam Znikąd, pojawiłem się tu na chwilę, żeby pomiziać się z waszą marysujką i zaraz spadam do kolejnego opka."

A to nie jest jakiś z One Direction?

Kobalamina pisze...

Dobry borze, bywałam na wykładach z biochemii, które miały więcej zwrotów akcji niż to opko :F

Amy Gryffin pisze...

Słodki jeżu, ile myśli po przeczytaniu tego mi się kłębi w głowie...
Przede wszystkim, moją ulubioną postacią jest zdecydowanie Liam Znikąd <3 Tyle wniósł do akcji opka, tyle głębokich sentencji spłynęło z jego ust...
Oprócz tego powiem, że dialogi cudne, sceny niby-erotyczne rozbrajające, a schodzenie na śniadanie z lochów - mistrzowskie :D
Dziękuję za potterowskie opko, to zdecydowanie mój ulubiony gatunek. Liczę na kolejną część!

Ten Zenon pisze...

Gdyby nie wasze komentarza, chyba bym tu z nudów umarł. Noale komentarze były, więc jestem CAŁY 0D śmiechu. Plus, nie uważacie, że Autorka w przepiękny sposób ucina wszystkie wątki tuz po ich pojawieniu się, żeby nic nie zakłóciło truloff Victorii i Draco (to się w ogóle powinno odmieniać? Chyba nie) - w jednym rozdziale zdrada (!!!!!), w następnym wyjaśnienie, już się prawie godzą. To chyba po to, żeby się zbyt ciekawie nie zrobiło...

PieS Co raz częściej mam wrażenie, że aŁtoreczki nawet nie czytały/oglądały oryginalnego Pottera, tylko bazują na fanfickach poprzedniczek. Zresztą, nie tylko tego fandomu się to tyczy.

Anonimowy pisze...

W tym wszystkim najbardziej fascynująca jest rola śmierciożerców (a raczej jej brak). Bohaterka od dzieciństwa napalała się na ten mroczny znak jak szczerbaty na suchary, pewnie już przebierała nogami, ciesząc się na te wszystkie morderstwa i torturowanie niewinnych ludzi, a tu guzik. Totalna fałszywa reklama. Voldemort pyta Marysię, jak jej się mieszka i komplementuje kieckę, Bellatrix otwiera drzwi, Narcyza robi jeszcze mniej, Lucjusz w ogóle gdzieś przepadł. Do czego autorce byli w ogóle potrzebni, skoro nawet Pansy rzuca tu więcej niewybaczalnych niż oni wszyscy razem wzięci?
I dlaczego bohaterka "musi" spędzać długi weekend z Malfoyami, skoro ma własną rodzinę i własny dom i, jeśli nie chce, to poza wakacjami w ogóle nie musi wyjeżdżać ze szkoły? Przedtem pojechała jako przyjaciółka/dziewczyna Draco, ale teraz, skoro nie ma ochoty go widywać, to tak trudno powiedzieć "pie...lę grządki, nie jadę"?.

"Opowiadanie" jest wyjątkowo niezborne, autorka prawdopodobnie jest bardzo młodziutka i, poza Potterem, nie za bardzo oczytana. Za to najwyraźniej okazało się wyjątkowo urodzajne dla komentarzy (urzekła mnie zwłaszcza Hermiona poganiająca kolegów i "Petrificus partialis").

semprini pisze...

A mnie się zrobiło smutno po przeczytaniu, bo z opka wyłania się obraz autorki jako zagubionego, smutnego dziewczęcia nie umiejącego nawiązać kontaktu z rówieśnikami. Znamienna scena podróży do Hogwartu, gdzie główna bohaterka tylko siedzi i obserwuje, zupełnie nie próbując do nikogo zagadać. :(

alvik pisze...

Uwielbiam opka okołopotterowe. Ta "akcja" mogłaby się dziać w jakimś kompletnie neutralnym miejscu- na przykład w jakiejkolwiek szkole w pipizdowie dolnym. Oni ani z Hogwartu, ani z magii, ani z bycia Śmierciożercą jakoś szczególnie nie korzystają.
Ale już tu był zalążek akcji! Voldemort miał zostać ojcem, jestem tego pewna!
Komentarze boskie. Wielbię zwłaszcza opis wizji

Anonimowy pisze...

Dobrze znał poziom nauczania w tej podłej szkółce i potworną desperację dyrektora, aby uczniowie rozmnażali się jak króliki.
100 potraw z ziemniaków
pasterze.
Albo z Modlina leci
Tłumacząc mu cierpliwie, że ona jest jeszcze nieletnia.

Samo miodzio!Wy to umiecie wydobyć!

Chomik

Anonimowy pisze...

"Opowiadanie jest wyjątkowo niezborne, autorka prawdopodobnie jest bardzo młodziutka i, poza Potterem, nie za bardzo oczytana. Za to najwyraźniej okazało się wyjątkowo urodzajne dla komentarzy (urzekła mnie zwłaszcza Hermiona poganiająca kolegów i "Petrificus partialis")."

Zgadzam się, autorka prawdopodobnie nie opuściła jeszcze szkoły podstawowej, ewentualnie dopiero rozpoczęła gimnazjum i wciąż jest osóbką nieskalaną i niedoświadczoną ;) Jedyne co mnie niepokoi to totalny brak opisów i dialogów, nie wiem, czy autorka niewiele czyta czy zwyczajnie brak jej wyobraźni, zdolności obserwacyjnych i umiejętności oddania rzeczywistości.

Anonimowy pisze...

"Dobra, a teraz zmierzmy poziom bucery: Victoria jechała z nimi w jednym przedziale i nie próbowała nawet się przedstawić czy zagadać. W czasie uczty usiadła jak najdalej od “bandy”, a w czasie śniadania siedzi i gapi się w talerz. Pomyluna była mniej socjopatyczna."

Nie no, bez przesady, skoro jechała w przedziale z grupką osób świetnie się znających, to raczej oni mogliby nową koleżankę ośmielić, a nie ona wcinać im się w pogaduszki.

Z innej beczki - jak się tak Victorii przygotowane dla niej sukienki nie podobają, to ja chętnie wezmę, co jak co, ale stroje filmowa Bellatrix miała rewelacyjne.

Melomanka

Babatunde Wolaka pisze...

@Anonimowy z 17 października 2013 22:21:
"Bellatrix otwiera drzwi, Narcyza robi jeszcze mniej, Lucjusz w ogóle gdzieś przepadł."
A już ten Greyback to w ogóle ni przypiął, ni wypiął. Cóż, śmierciożercy muszą być, bo we wszystkich potterofikach są. I tyla.

Anonimowy pisze...

Ja mam podobne wnioski, co semprini. Myślę, że autorka jest nielubiana i zamknięta w sobie... więc nie oceniałabym jej opka tak surowo, jak to zwykle robię w przypadku opek z boaterką-bucerką.

Anonimowy pisze...

Kocham Wasze analizy! Błagam Was, zaanalizujcie rafael-bielecki-yaoi.blog.onet.pl

Anonimowy pisze...

Kocham Wasze analizy! Błagam Was, zanalizujcie rafael-bielecki-yaoi.blog.onet.pl

Anonimowy pisze...

ale oni są romantyczni, jej <3 te ich dialogi

Anonimowy pisze...

Czytając to opowiadanie stwierdzam ze autorka nie czytala ani jednej z książki z serii "Harry Potter"

Babatunde Wolaka pisze...

@Anonimowy powyżej:
Wcale mnie to nie dziwi; można sądzić, że opka potterowskie pisze się przede wszystkim na podstawie innych opek, następnie filmów, a książki są dopiero na końcu.

Ethlenn pisze...

Mr Darcy odżegnuje się od jakiejkolwiek znajomości z tymi istotatmi będącymi dużo poniżej jego godności i urodzenia.