czwartek, 22 listopada 2012

200. The best of 200, czyli cytaty na każdą okazję


Kochani Czytelnicy! Wspólnymi siłami dotarliśmy do kolejnej okrągłej analizy, numer dwieście! Już ponad cztery lata “bawimy - ucząc”, najpierw jako SuS, a od lutego 2011 jako NAKWa :) Na dzisiejsze święto przygotowaliśmy zbiór najlepszych komentarzy (a czasami i tekstów źródłowych), jakie się nam po drodze przytrafiły.
Rzecz jasna nie byliśmy w stanie wyłuskać wszystkich najlepszych cytatów, bo chyba musielibyśmy kopiować całe analizy, a Wy stracilibyście wątek po jednej trzeciej. Ale i tak sporo tego wyszło.
(Przy tytułach analiz wymieniamy nie wszystkich autorów, ale tylko tych, którzy zostali zacytowani.)

Miłych wspomnień!


2 - Opko w opku i Histeria, czyli wujcio Jasza się rozkręca - Jasza.

 

-MAMO!!Jak mogłaś? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że ten pan to...- chłopczyk podsluchiwał całom rozmowę (...)
-kochanie posłuchaj, nie mamy wina.
Więc skocz do sklepiku, może być piwo.

 

36 - Dziewica kał-lica, czyli spokojnie, to tylko awaria! (1/3) - Kura, Jasza i Sineira.

 

No więc bardzo....bardzo...bardzo...dawno Itemu założyłma ten blog:D
Bardzo dawno, jeszcze w mezozoiku.
I właśnie dlatego dinozaury wyzdychały.

Ale pisze już pierwszy odcinek aaaa...no właśnie bloga erotyczny:D:D Raczej w połowie erotyczny to to nie będzie tak że będą leżeć cały czas w łóżku i będą sie bzykać:D
Znaczy, pozwolisz im czasem coś zjeść albo pójść się wysiusiać?
Nie, będą się po prostu bzykać także poza łóżkiem. A erotyczny w połowie, bo druga połowa będzie pornograficzna.

Pati wyłożyła jego penisa [na ladę],uśmiechając się gdyż był on nawet duży [Pani Goździkowa, dwadzieścia deko dla pani? Tak, tylko plasterki cienkie pokrój, dziecko].


37 - Tir pełen niespodzianek, czyli naprawdę wesołe miasteczko (2/3) - Kura, Jasza i Sineira.

-chodźmy do łązienki-wyszeptała Dziewczyna
Dziewczyna chwyciła Toma za ręke i poszli do męskiej ubikacji:D
Sine! Chciałaś galop na sedesach?
Ihaaa!!! Będzie Wielka Pardubicka!
Dalej w cwał! Z trzaskaniem klap! I szumem dolnopłuka!

-ładna jesteś-mrknoł Tom
Brknoł i chrknoł.

-och kocham jak jęczysz...tak delikatnie a zarazem ostro-chwycił jej biodra.Ona zataczała kułka biodrami.
Przeczytałam "kukułka z bobrami"...  

-ach...dochodze-powiedział i chwycił ją bolesnie za piersi
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa-Milena krzykneła tylko długi aaa  i dszli
Najbardziej fascynujący opis orgazmu, jaki w życiu widziałam. No poważnie!

-ty mnie też-chwycił ją za pośladki i zacinol ręce
Co za szczęście, że to był któryś z Kałliców, a nie Edzio Nożycoręki.
Miałaby wtedy na tyłku łowickie leluje i kogutki.

Bill i Patrycja właśnie szli z Hotelu
-ach...chcica ,mnie nachodzi-wyjęczała -na ciebie słonko
Popchneła billa w rów.

-ach...-usłyszeli dzwonek
Zazwyczaj dzwonki robią "dryń", ale dzwonek Milenki musiał pasować do właścicielki.

Ona zdjeła spodenki i majtki.Uśadła na sedesie rozkroczyła Nogi.Ipowiedziała pół głosem
-wchudź

Nagle ktoś otworzył drzwi od tira.I kto to był??
-Co wy robicie?-krzyknoł tata Mileny
Zastanawiam się nad fachem tatusia Mileny, skoro tak sobie ni stąd ni zowąd otwiera drzwi od jakiegoś przypadkowego tira stojącego w pobliżu ich domu.

 

39. Tragedia na tragedii i zmienianie belfrom, czyli „nie” pisane łącznie - Dzidka i Gabrielle

 

Ujrzał Krasulę oglądajacego filmy dla dorosłych z tanim browarem w dłoni.
Taka informacja widniała na opakowaniu płyty. „Tylko dla dorosłych z tanim browarem w dłoni”.
Bez browara płyta nie ruszy.

K - Ty podła prostownico! To nie koniec!
Umarłam. Nieodwołalnie i bez prawa do resuscytacji.
”Ty chamska suszarko do włosów” wyszło już z mody?

- Proszę pójść teraz te mną do pokoju pielęgniarek, musimy zmienić belfrom. –
Nawet nie będę próbowała zrozumieć, co one chciały zmieniać belfrom.

Na postuj podjechał radiowóz policyjny, a z niego, w asekuracji policjantów wysiadł Krasula.
Po jaką cholerę Krasulę wiozą do szpitala, zamiast do aresztu?
Żeby mu zmienić belfrom.
Fakt, zasłużył.

 

40. Inwazja Porywaczy Ciał, czyli Co się stało z naszym House'em? - Kura, Jasza.

 

- Wyglądasz jak dziwka! – krzyknął z przerażeniem i zakrył oczy. Jego bardziej męska połowa myślała jednak coś innego.
Jego bardziej żeńska połowa zamarła z zawiści.
Yin i Yang rzuciły się na siebie z pazurami.

Dziewczyna upadła tuż obok niego.
Bo jak nie wiemy, czym ożywić akcję, to trzeba przewrócić bohatera na ziemię w towarzystwie jakiejś kobiety.

- Może dlatego, ze jest przyjacielem i chcę wiedzieć z kim dzieli płyny ustrojowe? – mruknął niezadowolony.
"dzielić płyny ustrojowe" - idę cicho rzęzić w kątku. Najpierw Marlenka, teraz to.
Znaczy: z kim zawarł braterstwo krwi, a komu napluł w oko?

- Nie. Ściągaj spodnie – wyjęła z szuflady środki dezynsekujące i stanęła nad nim. Wyglądał okropnie.
Dezynsekcja - zwalczanie insektów. W sumie, pamiętając w jakim stanie było jego mieszkanie, wcale się nie dziwię, że Hałs ma wszy.
W dodatku wszy łonowe.

Zacisnęła jeszcze bardziej na nim swoje nogi, czując każdą jego wypukłość na sobie.
Jeżeli to jest to, co myślę... to ile ich miał?
Konstruktorzy mogli szczodrze dorzucić kilka zapasowych.
Przewidując podwyższony współczynnik zużycia.


 

47. Ucieczka z Nowego Jorku, czyli Śmigus Dyngus - Kura, Jasza i Sineira.

 

Poczułam się dziwnie, najwidoczniej zaczął ogarniać mnie lęk, bo żołądek pieściły niezidentyfikowane ruchy.
Mmm, zrobiło się... perwersyjnie!
To tylko banalna perystaltyka. Na tym etapie opka raczej nie biorę pod uwagę ciąży.
Obcy, ósmy pasażer żołądka? Zaraz wypełznie z niej coś, co będzie wyglądać jak rura od odkurzacza... 

 

48. Mątwa jęta szałem, czyli Płyń wianeczku, płyń! (2/3) - Kura, Jasza i Sineira

 

Struny głosowe zapomniały jaką powinny pełnić funkcję, bo wydobywały z siebie jedynie pojedyncze jęki, które zależnie od prędko zmieniających się uczuć były co raz to inne, dziwniejsze.
Najpierw zaczęła szczekać, potem kilka razy zakrakała, przeszła w ryk silników odrzutowca, zarżała, zakumkała i na koniec zaskrzypiała jak stara szafa.
Aż w końcu wykonała całą V Symfonię Beethovena a capella.
Aria na strunie G.
G jak Głosowej.

Przed oknem osłonionym długą, misternie ułożoną firanką znajdowała się niska półka, a na niej duży i płaski telewizor. Lewa strona pokoju oddzielona była od kuchni przez pojedynczą wnękę u góry zakończoną delikatnym łukiem.
Jakim cudem pojedyncza wnęka może odgrywać rolę przegrody architektonicznej? Przespałam jakiś wykład?
Przespałaś wykład pod tytułem "Nasz klient nasz pannnn!". Skoro aŁtorka życzy sobie wnęki jako przegrody, masz tak zaprojektować i szlus!
A jak zażyczy sobie ustawienia telewizora na tle okna, to bambosze w zęby i bez jęków - projektować!

*pozbawił jednej z ważniejszych wartości - cnoty, którą wcześniej tak bardzo sobie ceniłam.
Ale to było dużo wcześniej. Później Mary Sue odpuściła sobie co nieco. Uznała, że sierotka, chora na serce i jeszcze cnotliwa - to za dużo nieszczęść jak na jedną osobę.

Czułam się jak zmącona ujmą szmata, w którą setki ludzi wycierają brudy swoich serc.
Szmata jęta szałem.
Obawiam się, że w ten rodzaj szmaty wyciera się coś zgoła innego niż serce.
A czemu nie na przykład... ujęta szmatą mątwa? Brzmi tak samo ładnie i sensu w tym tyleż, co w pierwotnej wersji.
Ale za to z witkacowym szykiem.


 


52 - Wesoła wdówka, czyli Kolonas Waazon atakuje - Jasza

 
I pewnie wielu go takim zapamietałoo ...
Cała sala wtóruje: łoooo!

I nastało oddsłaniecie czegos..
I nastała chwila konsternacji, bo nikt nie wiedział co to do licha miało być.

Cały dzien każdy czekał aby po lekcjacgwejśc do halispotkan i coś zobić tylko ja czyłam sie zdaleka pewnie inni spobie już cos pomysleli ale ja nie mogłam znieśc tej mysli że go nie ma i nie chciałam widzieć tych napisów "niech spoczywa w pokoju" "Bóg niech mu wynagrodzi wszystkie dobra "
Oraz "Niech mu ziemia letką będzie" i "Rest in Pieces".
Bóg wynagrodzi wszystkie dobra? Czyli jeśli za życia był milionerem, to w Niebie zrobią z niego miliardera?
Albo co gorsza - każą mu grać na harfie i nawet nie będzie mógł zdechnąć z nudów.

 
53 - Kim jest zaciesz, czyli policyjne smsy - Gabrielle

Zacytuję moją przyjaciółkę: nie ogarniam ludzi, którzy piszą "bąbka"

Chłopak dziwnie się na mnie popatrzył. Odebrałam w końcu pizzę z jego rąk, chłopak wyszedł, a ja z im petentem trzasnęłam drzwiami.

- Jechaliście za nami na sygnale, nie wyminęliście nas, a o ile mi wiadomo to oznacza że trzeba się zatrzymać - powiedziałam ironicznie.
-Nie jechaliśmy na sygnale, tylko przyszedł do mnie sms, a dzwonek mam ustawiony na taki sam dźwięk - wytłumaczył, a nam szczęki opadły.

 

54. Boże Narodzenie Harry'ego Pottera, czyli jajeczko na każdą okazję

 
 -Poproszę tą [tę!] kotkę i czy ma pani jaja pegazów?
Ekhm... Zważywszy, że pegaz jest skrzydlatym koniem, to...
... wykluwa się z jaj. Przecież ma skrzydła. Logiczne, co nie?
Ty jesteś pewna, że chodzi o takie... eee... w skorupkach?

 


 

58. Szantażowanie przeżuciem, czyli Kał-lice strzałami Erosa przeszyci - Jasza i Kura.


 

co się stało-krzyknoł Bill
-nie wiem...chodźmy do Davida...on bedzie wiedzial-powiedział Georg i zeszedł ze schodów.
Nadchodziła bowiem pora śniadania.

-no zobacz stawia sie...nie bedzie pottrzebny chodzi nam o Billa...zabij go-Milena zrobiła wielkie oczy i krzykneła
-nie zrobie co chcesz...tylko go nie zabijaj - te słowa były wiellkim błęddem
Co racja, to racja... taka okazja prędko się nie powtórzy.

Tom złapał sie za głowe
-Weź tego drugiego pedała i ładuj go do samochodu-powiedzał
Będzie na czarną godzinę!

Bill w nią weszedł. A potem razem jęczeli do rana.
Po tym zdaniu, to będę ze śmiechu wyć do rana!
Miej litość dla sąsiadów!
Nie!

Tom dalej chodził zdenerwowany.Zabić nie zabić...co to wogóle za potanie...
Tom hamletyzujący. To więcej, niż można się było spodziewać...

-nie bedzie jej dotykał!!-krzyknoł
-Tom uspokuj się-powiedział i przytrzymał Toma
Chłopak włozył palec do jej wnętrza.Zaczeła krzyczeć ze nie chce.Cała reszta siedziała Cicho.
I tylko oczy robiły im się coraz większe, a oddechy przyspieszały...
Do jej wnętrza wepchnął już całą rękę. Uda się? Uda się, czy nie?
Gdy przecisnął dłoń przez przełyk i dotarł do żołądka, zaczął gmerać palcami w ciepłej papce. Wreszcie natknął się na coś twardego... są! Są jego kluczyki od samochodu!
Obserwatorzy odetchnęli z ulgą.

[Tom] podszedł do druugiego-chciałeś skraść mojego brata...
Kleptomanii mówimy stanowcze NIE !

-moze ktoś by jeszcze chcaił jej dotknąć - spytal krzycząc na nich.
Na co oni kiwneeli przeczonco głową - tak myśle...co za geje - powiedział i usiadł koło Mileny
Właśnie o to szło bułgarskim gejom, że marzyli o obmacywaniu Billa, a Tom im ciągle Milenę podsuwał.

 


59. Punkrockgirl, czyli Kolanem go! - Kura, Dzidka, Gabrielle i Jasza.

 
Zrobiło mi się trochę gorącą więc usiadłam na brzegu jeziora i włożyłam lekko do niego  nogi zamaczając przy tym trochę buty.
Bo prawdziwa punkówa nie zdejmuje glanów w żadnych okolicznościach!
Nawet jak w szpitalu jej odcisk wycinają. Trzeba być kwardym!

Wieczorem tradycyjnie [harcerskie] ognisko. Oczywiście blondyn jest wegetarianinem więc nawet nie ruszył mięsa.
Za to Zuzia mięso ruszała bez zahamowań.
Dźgała je patykiem i patrzyła, jak się wije.
Biedne dżdżownice.

Zbliżył się do blondyna i wyciągnął z pod bluzy łańcuch. Serce podskoczyło mi aż do gardła. Zaczął nim wymachiwać ale Urlaub jednym zwinnym ruchem wyrwał mu go z ręki i dość mocno rąbnął w głowę. Ten zatoczył się i upadł na ziemię. Drugi mnie puścił, przewróciłam się i uderzyłam na kamień. Wyciągnął nóż - przestraszyłam się, nie chciałam, aby coś się stało Farinowi z mojej winy. Blond włosy bóg zataczał kółka łańcuchem jak karateka [Co?! Raczej jak Jakub Wędrowycz!], zdzielił mu z metalu w rękę, aż upuścił nóż i takim samym ruchem załatwił również tego.
Bardziej drętwego opisu bójki to dawno nie czytałam...
A ja tak. Milenkowy opis bójki Kał-liców z mordercami i gwałcicielami. Było drętwiej.


63 - Bigos myśliwski, czyli Małe jest piękne! - Jasza, Sineira i Murazor

Pamiętacie Sierotkę Julię?
Tę, która trafiła na OIOM bo nie zjadła kolacji, z nudów poszła do męskiej toalety stracić wianuszek, a potem ze zdewastowaną nogą umarła na serce?

Harry w dzieciństwie stracił rodziców, zabił ich Lord Voldemorta - ale o tym już pewnie wszyscy wiecie:P
-Chodźcie, znajdziemy sobie jakiś przedział.- powiedziałam.
-Świetny pomysł.
Osoba, która wytłumaczy mi, jaki sens miało wtrącenie w tym miejscu uwagi o rodzicach Harry'ego, dostanie w nagrodę uśmiech kierownika odciśnięty w betonie.

Z PAMIĘTNIKA SNAPE'A
Skarciłem Granger... byłem bezlistosny dla Gryfonów. Dlaczego Albus umiera??!!
Najwidoczniej karcenie Granger i bycie bezlitosnym dla Gryfonów nie jest właściwą kuracją.

Uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
Jakie to pospolite... Tak wybitny czarodziej z pewnością mógłby wywołać uśmiech na innej części swego ciała.

Nagle poczułam jak coś opiera się pchając na mojej pochwie.
I tym oto sposobem dowiedzieliśmy się, że Hermiona cierpi na wypadanie pochwy, a nastrój poszedł się chędożyć.

Kochani, pisząc tą notkę prawie płakałam: / Słuchałam do tego (akurat leciało mi w mp4) „Rozstanie” z Ja wam pokażę i „Pod gwiazdami” (powrót Simby na Lwią Skałę) z Króla Lwa i może dlatego, że akurat takie smutne utwory…
Ja też prawie płaczę. Ze śmiechu. Zestawienie Simby ze Snapem rozdziewiczającym Hermionę mnie Ómarło.

[ tu Analizatorzy zlitowali sie nad czytelnikami i wycięli w pień pozostałe 95% tego dzieua. Nie. Ono nie było tragicznie guupie. Ono było tragicznie nuudne.]


72 - Geniusz przewala oczami, czyli dobry bolid, dobry! (1/2) - Dzidka, Kura

Stanęliśmy obok filaru, na którym wisiała tabliczka z numerem 6...
"Tak, to tutaj..." - pomyślałam.
"Sowa" pomyślał Stirlitz.
"Kubica" pomyślał Kubica.
"A gdzie 9 i 3/4?" pomyślał Harry.


77- Traktat o grafomanii, czyli biegunka słów przy obstrukcji treści (1/2)

Wola walki, wiara w czyny to jeszcze nie wszystko. Wśród każdej z tych jednostek musi być jeszcze jeden składnik, który po dodaniu do reszty stworzy nad wyraz zgraną całość. A jednak nie wszystko jest czynione wedle zamieszczonej etykietki z przepisem na wypiek. Większość gospodyń domowych dodaje ukradkiem coś od siebie, by przysmak miał w sobie cząstkę ich charakterów i osobistych upodobań. Jeśli więc zabierzesz się za naprawianie popełnionych niegdyś błędów i korekcję każdego, krzywo postawionego kroku, pamiętaj o składnikach - o tych, które zostały tu dziś przedstawione i o swym własnym specjale, który nada wszystkiemu jeszcze lepszy, niepowtarzalny smaczek.
*wraca z inwentaryzacji szafki z przyprawami* Gałka muszkatołowa się kończy.

- A kuku! - obwieściła swój powrót Fabiola,
- A - cha! Chóralnie odpowiedzieli zgromadzeni.
*Pada ze śmiechu* "A kuku" po pięcioletniej nieobecności!

Myślę, że znacznie lepiej wyszłabym, gdybym pewnego dnia po prostu odeszła, tak, jak to zrobiła Fiorella.
[Fiorella zmarła, to tak dla wiadomości Czytelników].
Wzrusza mnie to wymienne stosowanie co chwila Fiorelli i Flower.
Oni wszyscy są na "F". F jak Fajansiarze.
I Fafkulce.


78 - Wiery Ściery, czyli Fafkulce rozmnażają się (2/2) - Jasza, Dzidka i Gabrielle

Wszyscy byli ubrani odświętnie, kobiety odziały się w przylegające do smukłych sylwetek suknie we wszystkich kolorach tęczy, za to mężczyźni paradowali z aparatami i kamerami w idealnie skrojonych garniturach.
Przy czym aparaty preferowały garnitury wełniane, natomiast kamery wolały lny. Sensację wzbudził stary polaroid we fraku z krempliny. Ale on pochodził z zamierzchłych czasów.

Z czoła zwisały mu okulary w gigantycznych, bordowych oprawkach
Z czoła mogą zwisać np. płaty zwęglonej skóry, ale nie okulary! W dodatku gigantyczne - czy on gogle nosił, czy przebrał się za świerszcza-ludojada?

- Tu są nóżki - pisnął optymistycznie i napawał się radością, gdy uprzejme westchnienie przyszłych rodziców trafiło w jego uszy.
Nie wiem dlaczego, ale po wcześniejszej wizualizacji, ten akapit wydaje mi się nawet interesujący.
Chcecie może znać płeć dziecka? - spytał, a jego głos dopiero teraz wydał się chrypliwy i typowo męski.
Przeszedł w chrypliwy baryton. Zakrwawione ręce ocierał o gumowy fartuch.

- Dobrze. Tylko... - mówił, a właściwie jęczał znawca, bawiąc się jak małe dziecko swoim szpitalnym gadżetem.
To jest jakiś świr, a nie ginekolog!

Zaśmiał się bezgłośnie, a jego mikroskopijny zarost ułożył się filigranowo na jego podbródku i policzkach
Zarost ułożył się w filigranowy napis: UWAŻAJ, ON COŚ KNUJE!
- Będziecie wkrótce rodzicami zdrowego chłopaka. Gratuluję - rzekł i podrapał się po swoim udzie trochę niezręcznie.
Chichocząc i rżąc w obłędzie.
Gdy przestał drapać się po swoim udzie, zaczął niezręcznie drapać udo Fabioli.

Oparła wszystkie na drewnianej tyczce, a sama przeczołgała się nieco dalej, nie przejmując się tym, że wilgotna gleba za moment upaprze całe jej spodnie.
Brzuchem ryła bruzdy w glebie? To lepsze niż konwencjonalne okopywanie. Bierze się babę w zaawansowanej ciąży i ciągnie za nogi po polu. Brzuchem skiby odwraca, pazurami bronuje, a głową rozbija mniejsze kamienie.

Biblijne kazanie i słowa, w których roiło się od życzeń przedmałżeńskich, rozbrzmiewały w każdym zakamarku kościółka,
Znaczy co? Ksiądz wygłaszał kazanie, a w tym czasie zgromadzeni w kościele wrzeszczeli "Sto lat" i "Niech im gwiazdka"?
Życzenia przedmałżeńskie? Jakie to są, do licha?
Trzymaj nogi razem.


79 - Tajemnicze Złote Miasta, czyli ślimak jaskiniowy w natarciu

Przez cały ten czas Rada obradowała, zaczytywała się w zwojach z epoki dinozaurów.
Tyrannosaurus rex. Dzieye moye własne, gwoli pamięci potomnych spisane.

Nie wolno oglądać się w tył - nigdy nie wiemy co się tam czai,
Pozwólmy nieprzyjaciołom zajść nas od tyłu.
Może być przyjemnie.


85. Anioł i syn Szatana, czyli Armageddonu jednak nie będzie (2/4) - Kura, Sineira

Trwali tak, patrząc sobie w oczy. Bez słów. Bez ruchu.
Bez tchu. Aż w końcu udusili się i nastał spokój.

Burza szalała za oknem, a deszcz zacinał do pokoju. Bóg grzmiał, a Szatan śmiał się.
Wicher wył, przyginając do ziemi najgrubsze drzewa, zwierzęta drżały w swych norkach, w całym mieście wywaliło wszystkie korki, a w telewizji ogłosili koniec "Mody na Sukces".

Till spróbował zbliżyć się ponownie; patrzył jak powieki Richarda drżą, a oddech znów staje się niespokojny.
Ta cała sytuacja była dla Tilla zupełnie nowa. To dziwne mrowienie wewnątrz denerwowało go; armia mrówek zdawała się maszerować po jego ramionach, a w brzuchu trzepotały tysiące motyli.
Buahaha. A wkoło latały różowe kupidynki.
I kucyponki srały tęczami.

Motyle zmieniły się w samoloty,
i odleciały, unosząc na swych zakrwawionych skrzydłach strzępki wnętrzności Tilla,

świat zamarł, wstrzymując oddech
Chińczycy przestali produkować, Amerykanie konsumować, Irak zbroić się, a Polacy budować stadiony na Euro 2012,

podczas gdy Till poczuł głęboko w sobie coś, jakby stare, zardzewiałe drzwi, do których nigdy wcześniej się nie zbliżał, zaczynały się otwierać.
Obcy zaczął się wykluwać.

Głośne stukanie do drzwi wyrwało go z zamyślenia.
Świat odetchnął i wrócił do przerwanych czynności. Tylko Polacy uznali, że robota nie zając, nie ucieknie.

- Potrzebujemy tego wieczora - szepnął Till, zdając sobie sprawę, że nikt go nie słyszy. - Potrzebujemy naszej drzemki dla urody - z tymi słowami nakrył rozciągnięte ciało Richarda kocem i położył się obok niego na łóżku, pod tym samym kocem.
Drzemki dla urody, oł jes! A oprócz tego maseczki, masażu, serum pod oczy oraz profesjonalnej stylizacji włosów (może da się coś zrobić z tą grzywką Tilla?).
Zapomniałaś o depilacji. Koniecznie muszą się wydepilować. Najlepiej nawzajem.
Woskiem, mwahahahaha!


86. STHASZNE MHOCZNE THHILLEHY W KAWAŁKACH, czyli ukrzyżowanie na kolanie (1/2) - Szprota i Dzidka

Grały trąby.Były przygotowane krzyże położone na odwrót-znak szatana i piekieł.
Co bardziej ortodoksyjni szataniści już zacierali ręce na myśl o trzech trzustkach.

Zauważyli, że za nimi stoi...
-Wampir!!!!-wrzasnęli,
-Berek! - odwrzasnął wampir i przykucnął.

Kaci podnieśli młotki, przyłożyli gwoździe do dłoni niewolników i...
Trach!...
Mistrzostwa świata w ukrzyżowaniu synchronicznym.


87. Czarna Dama gryzie sama, czyli Napletek na kokardkę (2/2) - Szprota i Dzidka


Wyobraźcie sobie taki ból. Nawet nie da się go opisać, nie potraficie sobie napewno takiego bólu wyobrazić.
No to jak nie potrafimy, to co nam rzyć zawracasz?

to on właśnie zebrał całą załogę, najpierw rzucając kotwicę.
A potem załogę.


91. Ogiery Charona, czyli Jesteś lekiem na całe zło (Rammstein 3/4) - Kura, Sineira, Gabrielle

Mimo to, Christoph musiał przyznać, że jego bratu zawsze udawało się wyjąć najfajniejszych facetów. Pomimo ciemnych kręgów wokół oczu, trzydniowego zarostu, ogólnego wyglądu totalnego wraka, piękne mięśnie Tilla, mocne ramiona i ten błysk w oczach przyciągały uwagę Christopha. Nic dziwnego, że Richard chciał tego faceta.
To w końcu "totalny wrak", czy "piękne mięśnie", bo jakoś mi się te dwie opcje nie zgadzają ze sobą nawzajem...
On widzi jego wewnętrzne piękno, ukryte pod maską doczesnej brzydoty.
Oraz piękne mięśnie ukryte pod maską wyniszczonego, wychudłego ciała?
Oczyma duszy je widzi.

Christoph przełknął tę kluskę, którą czuł w gardle. Nie było czasu na zadumę i analizę.
Na analizę zawsze jest czas;>

Chciał powiedzieć, kim naprawdę jest i kto go tu przysłał, temu wyniszczonemu mężczyźnie, który z trudem próbował utrzymać się na nogach bez niczyjej pomocy. Ale miał do odegrania rolę; widział na własne oczy, że stawką było tutaj i jego życie, tu, w tym domu, w otoczeniu pilnie przyglądających się mu bodyguardów, "żołnierzy".
Bogatych klientów też zabijają? Naprawdę ciekawy sposób prowadzenia biznesu...
Może dodatkowo mają zakład pogrzebowy "Ogiery Charona".

Potem uczuł dotyk palca wskazującego, delikatnie obrysowującego kontur jego warg. Facet najwyraźniej się nie spieszył.
To nie wyścigi. Zwłaszcza, że była mowa o dziesięciu dniach.
Nie bądź taki szybki Till
Wstrzymaj się choć kilka chwil
Przestań działać jednostajnie, porozmawiaj o Ramsztajnie,
Nie bądź taki szybki Till!

Till odwrócił głowę, wciąż miał w oczach obraz tego pięknego mężczyzny. Taki piękny, zaczął się zastanawiać, co do diabła się z nim dzieje, ale po chwili znów postanowił pomyśleć o tym później. Teraz miał rolę do zagrania.
Oni obaj są zdrowo szurnięci. Nic, tylko grają role. Panowie, może zamiast seksu zajmiecie się po prostu RPG?


 

92. Księżniczka Tillia i rycerz Rysio, czyli Rammstein Emo Boys (4/4) - Kura, Sineira, Suin i Gabrielle

Richard leżał na łóżku gapiąc się w sufit. To wszystko co robił, od tygodni.
Kura, sapiąc i postękując, wytaszczyła z graciarni wielki i ciężki młot bojowy, zakręciła nim nad głową i jak nie lutnie tej łajzie!
Uff, ulżyło mi.
Obryzgałaś mnie czymś. <otrzepuje się z niesmakiem> To chyba mózg, ale nie jestem pewna.
Mózg? Żartujesz chyba...
Budyń?

Zdesperowany Richard westchnął i ścisnął w ramionach poduszkę. Pragnął umrzeć. (…) Byłby nieruchomymi zwłokami o bladej skórze,
Z dobroci serca radzę po śmierci leżeć spokojnie, bo nic tak nie psuje pogrzebu jak wiercący się nieboszczyk.

Richard usiadł znów na łóżku.
Kura!!! Przygotuj się!!! Jak wstanie, zabieramy mu wyroooo!!!

Ciężki deszcz bębnił wściekle w okna, niebiosa obmywały Ziemię z jej grzechów, bólu i cierpienia.
A patos z chlupotem spływał do rynsztoków.


100 - Maciejewski i horror gimnazjalistek, czyli pani Skierniewska ma przerąbane - Dzidka, Szprota i Jasza

Klamrą fabularną jest postać Maciejewskiego, któremu współczujemy serdecznie, bo aŁtorka nie oszczędziła mu najgorszych cierpień. Z troską pochylamy się też nad panią Skierniewską, ponieważ oboje z Maciejewskim są odbiorcami odaŁtorskich dedykacji.

-Wynocha!!Po co tu jesteście jak niszczycie nasz zamek?
W pytaniu jest odpowiedź - aby niszczyć zamek!

Pewnego dnia z całą klasą pojechaliśmy autokarem zwiedzać ten oto zamek.Ale wszyscy się zawiedli ,ponieważ nie zobaczyli Merry.
Big wheel keep on turning
Black Merry keep on ignoring
And it was so boring, boring, boring (down the river).

Justyna potknęła się kiedy uciekała,Michał się po nią wrócił i ją podniósł.
Po czym upuścił z powrotem, zafascynowany tumanami kurzu.

Dotarliśmy do Europy, pogrzeb ma być następnego dnia, ciocia jest w bardzo złym stanie psychicznym, ciągle płacze.
Próbowaliśmy ją rozweselić bitwą na torty i małym człowieczkiem w zbyt dużych butach, ale niewiele pomaga.

Spotkaliśmy się na górce powiedział ,że to wyjątkowy wieczór i zaraz się naje poprawiłam go na najemy.
"Znaczy najebiemy!" czknęła, opierając się o równie bełkoczącego Radka.

Kasia zobaczyła kolege z klasy w którym Kasia była zakochana od 1-wszej klasy!
Za skarby nie zgadniecie, jak się nazywał!

Maciejewski przyłączył się do nas.
No jakże by nie ;-P
Dotąd było normalnie? Teraz już nie, bo Maciejewski służy za katalizator nadprzyrodzonych wydarzeń

Ja prubowałam nadal rozszyfrować zagadkę o basenie.
Wokół basenu o bokach 23 x 52 metry cały dzień jeździ cyklista z szybkością trzech mil na zdrowaśkę, w tym czasie basen wypróżnia się całkowicie, a cyklista do basenu trzy razy dziennie. Ile razy cyklista musi napompować koło, żeby basen wypróżniał się wokół niego?
Yyy. Białe?

Czy coś nam się stanie wyksztusiłam!
- Tak - wycharczała Szpro. - Zostaniecie zanalizowane.


145. Kości zostały rzucone, czyli W poszukiwaniu straconego palca - Jasza

 
Prawy piszczel jest dziwny przepiłuję go.
Wówczas będzie jeszcze dziwniejszy.


106 - Wespół w zespół, czyli Blade twarze na oddziale zamkniętym (1/2) - Pigmejka, Jasza i Szprota

Cisza, która wystrzeliła w muszlę jej ucha była nie do zniesienia. Siedem bladych twarzy wciąż wpatrywało się w nią napastliwie.
A nie nie, to nie scenka z Dzikiego Zachodu, to budząca grozę chwila w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych.
Bu. A już miałam nadzieję, że zaraz do sali wejdzie Winnetou.
I rzeknie poważnie: - Widzę, że moi biali bracia również wpadli w to opko?

 


108. Feel it inside, czyli strzeż się ciąży, Piotruś krąży! - Kura

 
Pewnej nocy na świat przyszła (dwa miesiące za wcześnie) mała dziewczynka. Rodzice nazwali ją Marta, mimo że rodzeństwo (2 sztuki siostry i 2 sztuki brata) chcieli nazwać ją Dylan.
Dylan Śliwińska. Napawam się.


115 - Bigos fantastyczny, czyli Czarna szczała jak leciała - Kura, Sineira, Murazor, Jasza
Rewenge Widower
W tłumaczeniu: “Wdowiec na nowo pokryty egzotycznym fornirem”.
Bo tytuł opka w obcym języku daje +10 do wypaśności. A błędów przecież nikt nie zauważy
To nie lepiej było dać tytuł: “Duda Pembalas”?.

- dzień dobry kochani-powiedziała Elza puszczając oczko do męża .
Odmrugnęło jej również sześciu kochanków z szafy.
Oraz dwóch spod łóżka.

Karl dalej leżąc na łóżku odpowiedział tym samym.
Jego kochankowie radośnie zamachali łapkami zza pieca.

Stajnia a polana na której ów się znajdywali [Ów się znajdywali! Napawam się, bo to cudne] [Sięga po topór bojowy i zaczyna toczyć pianę z ust.] nie była odgrodzona od siebie niczym zadymi drzewami tylko małym płotkiem .
Kontem plujmy urodę tego zdania, nim się zacznie zadyma między drzewami.
Może drzewa odgradzały ją od zadu strony?
Wszystko było do dupy, ot co.

Mieli tłuste, przepocone, czerwone koszule , na głowach czarne czapki dżokejki a pod nosem czarne wąsy.
Wąsy również należały do ich umundurowania.
Tak. Wąsy służbowe nosi się w godzinach od 22 do 6 rano, a co miesiąc należy rozliczać się z nich przed Radą Zakładową.
No to mi się zwizualizowali...

- Witamy. W czym możemy pomóc ? - spytał ten , który wydawał się starszy.
Do scenerii pasowałoby bardziej “Cegój? - burknął ponuro starszy”, no ale co ja tam wiem o zwyczajach miasta Wysypisko.
Ten, który wydawał się młodszy, milcząc żuł pszczołę.

Tomode wyciągnął koce i położył je na suchym gruncie. Krzemienie położył obok. Ciemność puszczy bardzo go niepokoiła.
To było takie niepokojące! Z reguły puszcze nocą są rozświetlone.
Po kij od mietły te dwie dupy wołowe pchały się nocą w las? A nawet, zakładając, że wędrowali od paru godzin - nie mogli założyć obozowiska ZANIM się ściemniło?
Suchy grunt w środku lasu? Co to ma być, sosny na piaszczystych wydmach?


117 - I Ty możesz zostać Ziemiańskim, czyli Superwikary i Hiperkapitan -
Jasza, Kura, Sineira, Murazor.

- Prosta magia przywoławcza. Wystarczyło zatrzymać całą falę energii sypiącej się z pucharu, wina jednak, ani żadnej innej cieczy powstrzymać się nie da, więc - tutaj wyjął palec, a na takowy spadła kropla krwisto-czerwonego wina - wciąż zatrzymuje tą samą formę.
Energia z pucharu sypie się zupełnie jak konstrukcja zdań w tym tekście, kropli sensu w tym nie ma, a palec można wyjąć z ucha lub nosa, chociaż w przypadku niektórych lepiej, by go tam trzymali, zamiast płodzić podobny bełkot.
Prawdopodobnie to po prostu nie był jego palec.
Tak, w kieszeni zawsze nosił palec komuś ucięty, służący mu do wyjadania sosu z talerza i konfitur ze słoika.

Tymoteusz robił to już setki razy, jednak zawsze przyprawiało go to o ciarki na całym ciele. Rozłożył ręce uwalniając zwiniętą pelerynę i runął w dół kościelnej wieży, a wiatr niósł go wprost za bramy cmentarza.
I znów to samo pytanie: istniały jakieś bardzo ważne powody, dla których nie mógł wyjść drzwiami?

Bogini szła dosyć szybkim tempem, ewidentnie kierowała się w stronę kaplicy cmentarnej, w której odprawiano pogrzeby mniej zamożnych mieszkańców. Ksiądz ukrył się za olbrzymim kurhanem rodziny sołtysa.
Ja przepraszam, ja sobie kwiknę
Swoją drogą, ciekawe, czy kurhan przypisany był do urzędu, czy też stanowisko było dziedziczne?
I kurhan, i urząd przechodziły z ojca na syna od wielu, wieeeelu pokoleń.
Podejrzewam, że komendant straży pożarnej miał mastabę, a wójt - piramidę.

- Raz kozie śmierć – powiedział wikary robiąc równocześnie znak krzyża na piersi.

zwbił się w powietrze zmiatając w kąt wszystkie otaczające chmury.
I leciał jak dziki, miotając za sobą słup ognia.
Jak Małysz po bułce z bananem.

Tymoteusz intensywnie rozcierał ręce i pluł sobie w twarz, że po raz enty zapomniał o rękawiczkach.
Po chwili gębę miał całą w soplach. Faktycznie było zimno.

Pozbawiony już krępującej ruchy sutanny kroczył powoli, wysoko podnosząc nogi, na stromych schodach kościelnej wieży. Latarka Petzla dawała na tyle światła, by mógł policzyć po drodze wszystkie pająki zwisające z sufitu.
Niezły reflektor. A i ostrości wzroku zazdroszczę.
A on co, na inwentaryzację tam poszedł? Roczny spis żywiny w obejściu?
Użytek ekologiczny - ostoja pająka. Nie wchodzić!

– a tak poza tematem, moglibyście zainwestować w ogrzewanie.
- Tjaa, ogłoszę datki na najbliższe mszy.
- Wiesz, w sumie może nie trzeba, pogadam z tymi z dołu, pewnie dadzą się namówić na odstąpienie odrobiny żaru piekielnego po okazyjnej cenie.
Wyjąca dusza grzesznika gratis. Przyda się jako alarm.

- Musisz załatwić sprawę jak najszybciej, bo mieszkańcy chcą pisać jakąś petycje do Papieża.
Ojcze Święty!
Piszemy do Ciebie, bo w zeszły piątek znikła córka Koźmińskich, a dwa dni temu wnuczka Fajfusowej spod lasu zabradziażyła gdzieś i na noc do domu nie wróciła. A jak chłopaki wracały po ostatniej dyskotece, koło cmentarza, to widziały takie cuś czerwone, co się tam plątało. Znaczy, Stachu jak mówi, że coś widział, to mu wierzyć nie trza, bo łońskiego roku gadał, ze mu kosmici kręgi w zbożu wydeptali, a okazało się, że sam po pijaku maluchem w pole wjechał. Ale Franek to dobry chłopak i łeb ma mocny, ostatnio trzy promile wydmuchał, a całkiem prosto szedł. Więc Ojcze Święty prosimy, zrób coś z tym, bo jak nam dziewuchy ze wsi poginą, to chłopaki żenić się z kim nie będą mieli i nie daj Boże miastowe jakieś sprowadzać se zaczną.
Z poważaniem
Mieszkańcy wsi Bamboły Wielkie

- Ech. No cóż, zrobię co w mojej mocy. Możesz mnie teraz zostawić? Muszę skupić się nad doborem broni.
Do czego on ma zamiar tę broń dobierać, skoro chce być przy tym sam? Będzie dopasowywał odcień rękojeści do koloru majtek?
Możliwe. Zważywszy, że to Superwikary, pewnie nosi majtki na sutannie.

Rafał położył dłoń na rozcięciu druha,
On miał rozciętą pierś, a nie druha!
Diabli wiedzą, co się stało z jego Przyjacielem.
a ta momentalnie się zasklepiła, pozostawiając ledwie widoczny ślad.
- Oż, do wszystkich chórów anielskich! - zawołał zaskoczony Rafał patrząc na zasklepiony kikut, który jeszcze przed chwilą był jego dłonią.

- Mówiłem ci, żebyś się tak nie pojawiał! Na bank dostane zawał. – powiedział ksiądz (i pomyślał - ależ mi się pięknie zrymowało, zostanę raperem!) – co do tych nastolatek, to wyobraź sobie, że sam każdą dostarczyłem do rodzicieli. Dobrze, że żadnej nic się nie stało.
Swoją drogą, fajnie to musiało wyglądać - ksiądz prowadzący przez wieś grupkę nagich nastolatek. Coś czuję, że jakaś petycja jednak pójdzie, może nie do samego papieża, ale do biskupa na pewno!

Przysunął do niej swą brudną, roztrzepaną twarz
bezmyślny uśmiech i rozbiegane oczy
… oraz roztargniony nos i zagubione zęby.

Poruszał się tak szybko, jak byk, gdy sobaczy czerwoną wstęgę.
Osobaczona wstęga chowa się wtedy ze sromoty za torreadora.
Ty taka owaka, wyrodna córko liny szubienicznej i sznurka do snopowiązałek!
Na wstędze widniał napis KRAWĘDŹ DYSKU i dobiegał zza niej wielce podejrzany szum.

Do klatki z nią - powiedział nawet nie spoglądając na swego gościa, a Lisa oburzyła się jeszcze bardziej.
Wyobraźcie sobie, jak wielkie było oburzenie eksmitowanej papugi!
ZUa kobieto! Zwizualizowało mi się!

Złapała jakiś żelazny stojak na świecę i trąciła nim strażników, po czym ukradła im sakiewki z srebrnymi monetami.
Nosz qhurva, znowu gra.
A czego wymagasz, to przecież fantastyka!
Ona odrzyna im sakiewki, a oni tak stoją, że świeczkami w oczach.
Przepraszam, ale ja już wyję ze śmiechu. Mieliśmy kiedyś w drużynie złodzieja, który specjalizował się w waleniu przeciwników po głowach świecznikami:D


119 - Trzy godziny mantrowania, czyli kwa kwa Nakwa! (2/2) - Kura, Mikan i Dzidka

Tak się śpieszyłam,aż prawie przejechałam po kwiatach.Zabiliby mnie-pomyślałam.Kiedy wjechałam na ulicę wcisnęłam gaz do dechy i nie zwracałam na nic uwagi.
Światła, nie światła, samochody, nie samochody, policjanci, nie policjanci...
Staruszka na pasach byłaby się uratowała, ale Allison w przypływie porannej figlarności otworzyła drzwiczki...
Później niestety musiała włączyć wycieraczki.


121. Emma Dumbledore, czyli Nepotyzm szaleje w Hogwarcie - Murazor, Jasza i Kura.

Albus Dumbledore, dyrektor Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, był w złym humorze. Cóż znaczył fakt, że Zakon Feniksa sprawnie odpierał ataki śmierciożerców, wobec bezapelacyjnego zwycięstwa Voldemorta w konkurencji płodzenia córek?...

-Witam wszystkich uczniów nowych i powracających do naszej szkoły . Zacznijmy więc ceremonie przydzielenia ! Zacznijmy najpierw od ponownego przydzielenia EMMY DUMBLEDORE
I od zmiany jej nazwiska na Dupagore.
 
Poszłyśmy później do pokoju Susan ona ma podobny tylko mniejszy i mieszka z Soft Love
Cudne nazwisko dla ślizgonki, brzmi jak nazwa prezerwatyw.
  
tak naprawdę dzisiejsze wampiry to normalni ludzie tylko ze majom ochotę na ludzką krew i dziwne tatuaże na twarzy.
*Facepalmuje z plaskiem* Czarodzieje to za mało, Voldek to za mało, trzeba jeszcze wszędzie pchać wampiry!
Żeby to jeszcze prawdziwe wampiry...
Ej, panna, może spotkaj w ciemnym zaułku takiego “normalnego człowieka”, z wytatuowaną gębą i krwiożerczymi zapędami, a daję ci słowo, że zredefiniujesz pojęcie “gwałtowne rozwolnienie”.
 
Tera idź do niej i powiedz jej co musi zrobić i pomóż jej się spakować bo zarz przyjedzie Neferet po jej rzeczy dzwoniła do mnie.
Dzwoniła. Chyba, kurnać, kłami o parapet. To Hogwart, do diaska, mugolska technika tu nie działa!


124. Gorag, czyli My jesteśmy krasnoludki! - Murazor, Sineira i Gabrielle

Odkryli warstwę śmieci pod którą leżał mały. Postanowili go ze sobą zabrać. Elf przekonał swego przyjaciela że będzie to dla nich ciekawa nauka.
Można, na przykład, zrobić takiemu wiwisekcję. Bardzo pouczające, prawda?
Albo lewatywę!
Przybić do deski kawałkiem pinezki.

Elf zaś i krasnolud na spółkę, zajmowali się fizycznym ukształtowaniem Goraga.
Poprzez ugniatanie i rozciąganie.
To elf. Krasnolud obłupywał.
Obróbka skrawaniem.

Nowego członka społeczeństwa brodacze przyjęli jak brata.
Dobrze, że nie jak siostrę.

Gorag w krasnoludzkiej osadzie zostać miał medykiem, szamanem, zielarzem. Różne nazwy ten fach nosił. Ostatni kto tym się parał stary był niespotykanie i uciekł z miasta niedawno.
Co jak najgorzej wróżyło Goragowi, aleć młody był i naiwny wielce. (Tfu! Udziela mi się!)

Wnet miasto zaczęło czerwoną łuną świecić. Paliły się dachy domów, świątyń, szkół.
… przedszkoli, centrów handlowych oraz Urzędu Skarbowego.
Zwłaszcza tego ostatniego.
 
Medykom kazano iść tuż za pierwszym oddziałem.
Medyków zazwyczaj trzyma się na tyłach, ale co ja tam wiem o krasnoludzkiej taktyce.
Oni szli jak NKWD z nagananami.
E tam. Gorzej. Ze strzykawkami i groźbą: albo grzecznie pójdziesz zdobywac to miasto, albo wujek Gorag zrobi ci bolesny zastrzyk w zadek.

Gorag oprzytomniał trochę i począł samodzielnie biegać.
Oczyma duszy widzę krótkonogiego krasnoluda, jak lata chaotycznie, niczym kura na jezdni.
Przepraszam, zawsze grzecznie i zdyscyplinowanie przechodzę na światłach!
No i widzisz?! Kurę nam tu zwabiłaś...
Cip cip, chodź tu, chodź, ziela Ci nasypię!


125. Nie bawcie się granatem, czyli Tillchen w opałach - Kura, Sineira i Cyn

Streszczenie: Gdy dziewczyna dołącza do Rammsteina, jest szczęśliwa. Till też jest szczęśliwy. Jednak fani nie są.
Czytelnicy tego opka też nie.
Właściwie powinnam przestać czytać już TERAZ. Sam pomysł dołączenia kobiety do składu R+ wywołuje dość osobliwe wizje tego, co działoby się na koncertach...
 
Chris skinął głową i wrócił do pokoju, gdzie wszyscy czekali. Poprosił dwie osoby, żeby poszły za nim.
Aha. Znaczy, przesłuchania na gitarzystę prowadzą wokalista z bębniarzem.
 
Till odwrócił się do Sandry. Była poważnie ranna.
Tips jej odpadł?
 
Odwrócił się do Judy.
- Wiesz, jak ma na imię? - spytał.
Bo to jest najważniejsze w momencie, gdy na podłodze leży ciężko ranna małolata... Za “ej ty” niechybnie się obrazi.
Mogło być gorzej. Mógł zapytać o to, czy ma chłopaka. W myśl zasady, że zajętym potencjalnym tró loverkom nie warto pomagać.
 
Sandra zarumieniła się. Nie mogła uwierzyć, że Till mówi do niej tym niskim głosem, który kochała.
Spodziewała się raczej, że będzie mówił falsetem.
No bez jaj.
 
- Wyglądasz jak prawdziwy członek Rammstein! - powiedział. "Wygląda seksy" - pomyślał.
Jeżeli ona wygląda jak prawdziwy członek Rammstein, to jest zwalista, szeroka w barach, solidnie umięśniona i zaczyna łysieć.
 
Grupa dziewczyn cały czas biła Sandrę. Ona krzyczała, by przestały. One tylko biły ją mocniej.
A ochroniarz stał niedaleko, czekając cierpliwie, aż dziewczyny w końcu dostatecznie mocno pobiją Sandrę.
 
Siedział tam, obserwując Sandrę. Panowała całkowita cisza, tylko monitor serca popiskiwał.
I maszyna, która robi PING, robiła PING.
 
Kocham cię, Till. Nie dlatego, że jesteś bogaty i sławny. Kocham cię za to, kim jesteś.
A że przypadkiem jesteś też bogaty i sławny...
A że znamy się już tak długo, jak łyse konie wręcz...
A że znam cię tylko dlatego, że jesteś bogaty i sławny...
 
Sandrę zatkało, gdy zobaczyła, jak Till otwiera pudełeczko, ukazując pierścionek z diamentem.
A że był to diament, to poznała po zapachu.
Wyciągnęła lupkę i wagę jubilerską i na miejscu oceniła wartość, ot co.
 

137. Jak wysłać mamę na Oriona, czyli Agentka 008 z licencją na zagadanie - Szprota, Purpurat, Murazor i Jasza
 
Usiadła na sofę i włączyła telewizor. Leciała akurat jej piosenka. Zaczęła głośno śpiewać.
Dobry Cthulhu a nasz panie, daj nam sił na analizowanie...

Gdy Elizabeth doszła do drzwi zadzwoniła od razu odtworzył drzwi lokaj
Chyba zadzwoniła miotaczem ognia, skoro od razu trzeba było drzwi odtwarzać.

-Hm myślałem, że on zadaję się z osobami bardziej bogatymi
Lokaj nie dość, że ocenia status materialny gościa, to jeszcze wdaje się z nim w dyskusje.

-Za chwile zadzwoni dzwonek, zadanie domowe
-Nie – wszyscy krzykli chórkiem
I się stukli kosturkiem.
I chapli kremów z rurkiem.
I smagli się po dupkach sznurkiem.

-Witaj Johnny- przywitał się Oliver
-Część Oliver
Która część?
 
-Witaj malutka jak masz na imię
-Basia
-Czemu płaczesz Basiu
- Bo jestem w opku!
 

 

139. Matka piratka i śmierdzące niedźwiedzie, czyli mentalna pizda ma się dobrze (1/2) - Sineira, Dzidka i Kura.

 
Spojrzała na Sasuke i uśmiechnęła się złowieszczo.
Sasuke wzdrygnął się nerwowo, oczekując kolejnego zagrania na poziomie wczesnego gimnazjum.
Zwłaszcza że Sakura już ukrywała w ręku post-ita z napisem “Stara Sasuke klaszcze u Rubika”.
 
Odpłynęli. Popatrzała się na oddalający się okręt tamtego kapitana.
A... aha. A wcześniej napadli na tamtych, bo...? Nie chcieli wyjść z wprawy w abordażu?
 
- Dosyć! - krzyknął. Wziął wazon stojący na stole i rzucił go. Szklany przedmiot roztrzaskał się na milion kawałków o podłogę.
Doprawdy ja nie będę wnikać, po co kapitanowi pirackiego statku szklany wazon na stole... Może trzymał w nim chryzantemy złociste?
 
Dojej uszu doleciał głos Sasuke przgo ją. Uśmiechnęła się.
A mnie nikt nie przgo. Czy mam się czuć pokrzywdzona?
Ciesz się, że Cię nikt nie doi.
 
Miała przy sobie potrzebne przyrządy na uleczenie. Potrzebne zioła i młynek aby rozdrobnić. Nie ma tego wszystkiego, więc może zębami to wszystko zrobić.  
Sakura Zębowa Wróżka - Uzdrowicielka. Zastrzyk? Wygryzie dziurkę i wpluje lek do środka. Zmierzyć temperaturę? Wsadzi język gdzie trzeba.

Zauważyła jak ludzie chodzą po wiosce w  popłochu czegoś lub kogoś szukając.
- Powiedzieli, że Sakura idzie. Trza kury połapać!

Widział port, do którego wpływały bądź wypływały lub stały po prostu statki.

Okręt został zakotwiczony. Kapitan wraz z załogą i panem Haruno zeszli na pokład.
To oni cała drogę siedzieli na maszcie?
Taaa... im wyższe stanowisko, tym wyżej siedzą; gubernator w bocianim gnieździe, kapitan i oficerowie na rejach... jakoś tak.
A chłopiec okrętowy podróżuje na płetwie sterowej, zaopatrzony w rurkę do oddychania.

 


140. Dendrofile z Wyspy Impotentów, czyli zakupy na pełnym morzu (2/2) - Sineira, Dzidka i Kura.

 
Usłyszał kogoś szmer: „Zrób to. Szybciej.”  Spojrzał przed siebie. Jego czarnym oczom ukazał się mężczyzna klęczący przy jednym drzewie i wpatrujący się w coś.
Sądząc po komendzie, mężczyzna w nic się nie wpatrywał, tylko robił laskę drzewu.
 
Chciał odejść, ale powstrzymał go szloch. Spojrzał na kobietę. Dłońmi zakrywała twarz. Chciał tam pójść, ale powstrzymał się.
Jakoś głupio mu było tak znienacka wyłazić z krzaków z dyndającą kuśką.
Eno... dyndającą? Takie widoki, a jemu wciąż dynda?
No i dlatego mu głupio :D
 
Życie jest do kitu, pomyślała.
To idź się utop, na litość!
No nie rób tego wodzie...
 
Brunet z zaciekawieniem obserwował jak w jego kierunku idzie mały, grubiutki facet. Po bokach miał siwe włosy, a na środku lśniła łysina.
Wizualizują mi się długie pukle zwisające spod pach oraz goły, wystający brzuchol.
 
- I po co to mówiłeś? Wiesz, że Sakura nie lubi Sasuke.- oświadczył ktoś z tłumu.
Zero prywatności na tej wyspie, wszędzie towarzyszy im tłum!
I wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą. To jakaś piracka edycja Big Brothera.
 
-Czyżby? - zapyta kpiąco - ja do dupku nawet nie znam.
No przeca wiemy, żeś virgo intacta. Nie musisz tego tak ciągle podkreślać.
 
skąd masz tą mapę? - wskazał na skrawek papieru rozłożony przed nim na biurku. Cisza.- gdzie dokładnie ją znalazłaś? - uparcie milczała.
Jeżu borski, a co to za różnica, gdzie dokładnie? Mają jakieś wyznaczniki, że mapa znaleziona w punkcie A prowadzi do skarbu, a w punkcie B - do kupy gówna?
 
 
142. Upiór w bibliotece, czyli Jak się pozbyć trupa żony - Jasza, Mikan, Szprota
.

Weszli do sali gdzie na widok publiczny zostały wystwione narzędzia katowsie.
KATOWSIAŁ ZWARTUSIAŁ
RATUWSIANKU BOŻYWSIO
 
- Powiedział po czym wszedł do dzió(u)ry
To jest przykład porażenia ośrodków decyzyjnych w stanie terminalnym.
Wyobraź sobie jej dyktanda.
 
Zakopali ja pod wierzbą stojącą na cmentarzu. Bez wyrzutów i źalu zostawili ją samą.
A co się dziwić? Mieli z żalu wskakiwać do mogiły, żeby nie czuła się samotna, czy jak?

 


145. Kości zostały rzucone, czyli W poszukiwaniu straconego palca - Jasza

 
Prawy piszczel jest dziwny przepiłuję go.
Wówczas będzie jeszcze dziwniejszy.

 


152. Anielski pyłek niech Twą rzyć obsypie, czyli Skrzydła z laminatu (1/3) - Kura, Sineira, Jasza i Murazor.


 

Severus Snape nienawidził pewnych rzeczy.
Te nieśmiałe lubił i to nawet bardzo.

Wtedy to zobaczył. Cztery dziwne kikuty wyrastały, albo lepiej brzmiałoby, wyrwały się z pleców Gryfona.
Kikut to jest takie coś, co pozostaje po amputacji albo stanowi wrodzony brak. Znaczy, Potterowi na plecach wyrosły cztery wrodzone braki czegoś?

— Harry? Co się dzieje?
— Przestaje boleć, gdy pan mnie dotyka.
Ręce, które leczą!!!
Jak trochę popracuje palcami, to Harry’emu nawet krótkowzroczność zredukuje.
Ej, ja słyszałam, że od tego to się właśnie ślepnie!

— Lily była Lamirem, prawda? — spytała McGonagall.
— Tak, ale zwykłym. U niej nie wytworzyły się dodatkowe skrzydła.
Dodatkowe?! Nawet z jedną parą musiała wyglądać jak garbata.

Kiedyś o tym z nią rozmawiałem. Przypuszczała, że tylko samce lub potężne magicznie samce mogą mieć więcej skrzydeł. Nie wiedziała o swoim gatunku zbyt dużo.
Czy Wy też słyszycie w tym momencie głos Krystyny Czubównej?

Merlinie, Potter! Wyjmij tego swojego Gryfona na wierzch!

— Hej, Bliznowaty! Coś ci wylazło zza koszuli!
Gryfon mu zwisa?
Sterczy.



 

153. Zjednoczenie Towarzyszy, czyli Potter, schowaj skrzydła! (2/3) - Sineira, Kura, Dzidka

 
Severus przytulił go do siebie, obejmując ramieniem, a drugą ręką głaszcząc pióra. Uczucie było tak przyjemne, że chłopak zamknął z przyjemności oczy i napawał się tym wrażeniem.
*notuje* Strefy erogenne lamira mieszczą się w skrzydłach.
Ta dziobata, żółta twarz. Te tłuste kłaki.
Pffff, Dzidu, nie bądź taka kanoniczna.
Jedwab, Dzidu. Kamienny jedwab.

Wokół nich zamigotało niebieskie światło.
Jadą po pedofila.

chaos. Cichy chaos.
Znaczy...? Wszyscy zaczęli ganiać po sali z obłędem w oczach, zachowując jednak przy tym całkowite milczenie?

— Witaj — przywitał się jakby niepewnie Syriusz.
Czuł, że coś jest nie tak. Czuł, że nie powinno go tutaj być. Przerażające podejrzenie zrodziło się w jego głowie i sprawiło, że włosy stanęły mu dęba. Rozejrzał się... Tak! Był w opku!

 

 

154. Atomowa siła miłości, czyli Ostatni zajazd w Riddle Manor (3/3) = Sineira, Kura, Dzidka

 
Wylądował na schodach wejściowych i schował skrzydła całkowicie.
Achievement Unlocked: you have obtained the ability to hide your wings without being fucked.

Anioły zawsze miały aureole. Że świętość i te sprawy.
I nie ma to nic wspólnego z reliktami kultów solarnych.
Nie używaj takich trudnych słów.

Nie przerywał jej nawet trzask ognia, teraz cicho płonący w kominku.
W kominku płonął trzask, wydając z siebie ciche drewienka.

— Teraz nikt nam nie przeszkodzi, chłopcze. — Głos dyrektora uległ zmianie.
Zawibrowało w nim niezaspokojone pożądanie i paląca chuć!



 

156. Przewodnik geologiczny Ojca Pio, czyli do książek, poetesso! (1/2) - Kura, Szprota, Gabrielle, Dzidka

 
Powołana do życia przed niemal szesnastu laty, w imię rodzicielskich pragnień.
Dobrze jest mieć świadomość, że było się dzieckiem chcianym!
Totalnie sobie wyobrażam, jak podczas aktu przyszli rodzice pokrzykiwali “WOŁAMY CIĘ W IMIĘ RODZICIELSKICH PRAGNIEŃ” “PRZYBYWAJ” “NA POTĘGĘ POSĘPNEGO CZEREPU!!!”
Hem, od tego można wzwód stracić.

 

 

166. Gruzja pod butem najeźdźcy, czyli bełkotliwy strumień (nie)świadomości (1/2) - Dzidka, Gabrielle, Mikan i Kura

 
Główną bohaterką jest Polka,z genami wielu krajów.
Znaczy, jest GMO?
Córka Hetalii.

Jechała ulicami nie mogąc znieść tego widoku. Modliła się tylko o to, aby jak najszybciej z tym skończyć,aby Rosjanie zostawili ich w spokoju. Przecież Gruzja na pewno winna nie może być.
Więc niech będzie piwna! Przekształćmy winnice w piwnice!

Były również słodycze-wszystko to, albo z Polski, albo z Rosji.
Skąd u żołnierza-siatkarza-Rosjanina słodycze z Polski? Zamiast koszulkami, wymienili się czekoladkami?

Stali jak wryci, i patrzyli się na siebie. Jurek zaniemówił, gdy zobaczył jej szczupłe nogi, gdyż zawsze w spodniach wyglądała nieco grubiej.
Tak, tak, dziecinko *głaszcze aŁtorkę po głowie*. Tak, tak. Młody, zdrowy chłopak widząc nagą dziewczynę pod prysznicem z całą pewnością będzie się zastanawiał akurat nad szczupłością jej nóg i tym, że w spodniach wyglądała grubiej. Tak, tak.

Zaraz pojawili się na dole, a on przyczepił jej samochód linką holowniczą do tyłu swojego auta. Łukasz prowadził. Całą drogę rozmawiali.
Nie przeszkadzało im nawet regularne JEBS!!! przy każdym hamowaniu, gdy samochód Agnieszki walił w tył samochodu Łukasza...
(...)
-Jak znalazłeś się w Moskwie? – zapytała.
-Przyjechałem tutaj z wymiany na moim kierunku. ŁUP!!! Spodobało mi się, więc wróciłem – odpowiedział – a Ty?
-Długa historia, ale powiem streszczenie. W Gruzji była wojna. ŁUP!!! Jurij Bereżko uratował mi życie, później zaczęliśmy się ze sobą kontaktować.TRZASK!!! Zaprosił mnie do Moskwy no i tutaj zaczęłam pracować. Jestem z dala od rodziny, ale chłopaki mi pomagają – odpowiedziała. BRZDĘK!!!
Skręcił dość ostro i szybko w prawo. Z tyłu dobiegały odgłosy przypominające koszenie słupków parkingowych, przewracanie straganu z owocami, rozwalanie witryn sklepowych oraz łupnięcie  i przedśmiertny skrzek staruszki.
Syren natomiast nie było słychać, ponieważ komendant moskiewskiej milicji pojechał na daczę i z tej okazji wszyscy funkcjonariusze dostali wolne.

Powiedziałam całą prawdę i jest mi z tym dobrze.
A to, że drużyna spadnie na sam dół tabeli, a trener potnie się żelkami, nic mnie nie obchodzi!!!

 

 

167. Jarzębina czerwona, czy facepalm tu, facepalm tam, a ja sobie w siatkę gram (2/2) - Dzidka, Gabrielle, Mikan i Kura

 
-Czego można życzyć panu jako trenerowi Dynama i „Sbornej” ?
-Na pewno, żeby omijały nas kontuzje i zdobycie wielu medali.
A zatem bądźcie zdrowi i nie zdobywajcie medali!

-Witam wszystkich serdecznie – przywitał się inaczej niż zawsze.
Zazwyczaj zaczynał od bluzgów i wyrazów, które zwykło się wypikiwać.
A może zaczynał od “Umiłowani w Chrystusie Panu siostry i bracia...”?

Jej oczy zaznały czegoś nowego.
W przekładzie na język polski - zobaczyła coś, czego nigdy wcześniej nie widziała.
Rozum?

Czy mnie się wydaje, czy zespół potrzebuje psychologa? Nie dość, że nie mają motywacji i grają za darmowe piwo, to jeszcze nie radzą sobie z emocjami po przegranej.
*Leci z obłędem w oczach, by zatkać Mikan usta* Cicho! Cicho! Nie podpowiadaj!!!

 

 

178. Bluzka porwana przez bojówki, czyli Co robi żółwik na parapeciku (1/2) - Szprota, Jasza i Sineira

 
W czasie gdy przyjaciele zamrtwiali się o Basię, Storosz leżała na ziemi w magazynach na Młyńskiej.
No i paczpan, zamiast iść do roboty, wyleguje się babsko na ziemi. Skandal.
Wchodzę ci ja do magazynu, patrzę coś leży, takie brudne i lekko porwane. Podchodzę ci ja bliżej, a to storosz.

Baśka wybuchneła płaczem.
Bo tak dobrze żarło i zdechło.

Basia leżała na podłodze.
Dla odmiany.

Jakieś dwie godziny temu Mariusz przyniósł jej szklaneczkę wody...I tyle. Była głodna, brudna, zmęczona,chciało jej się pić.
Zaraz, zaraz... Basia S. jest podobno policjantką i nie dała rady obezwładnić porywacza? Spodobało jej się, czy jak?
Różnie bywa. Takie mariusze potrafią być jednak dużo większe od baś.
Baś, baś baranku, chodź na śniadanko
Mam tu dla ciebie małe pałowanko.

-W takim razie...-wyjął z kieszeni sznurek-Zwiążemy rączki i nóżki...-Storosz nie miała siły się bronić.
Fuszera, tego nie robi się byle sznureczkiem.
Chwileczkę, 
chcecie mi powiedzieć, że przedtem nie była związana, tylko tak sobie leżała, bo nic innego jej do głowy nie przychodziło?!?
Dokładnie tak, jak mówisz.
*kładzie się na ziemi i popada w stupor*
See? To nie jest takie trudne.

Dorota i Adam wpatrywali się w zegarek niczym w jakieś cenne trofeum.
Zerwali go staruszeczce, drepczącej po mleko i bułki.
Nie byli świadomi tłumu puchatych berecików gromadzących się za oknem. Soon...

-Wchodzimy!-szef AT dał chłopakom znak.
Chłopaki mieli nieco zdumione miny, w końcu jeden z nich nieumiejętnie ukrył sztycę i wielki zakaz wjazdu za plecami.

A teraz robi się mili-milusieńko, posłuchajcie:
3 chłopaków z AT obeszło dookoła budynek. Zobaczyli małe okienko. Jeden z nich wdrapał się na drabinkę umieszczoną pod oknem.
Właśnie pod okienkiem drabinka stała oparta o ściankę, jakby zapraszała do środeczka.

Mimo, że był to mały otwór mógł doskonale zobaczyć, co robi Mariusz. Broń położył na parapeciku...
Starał się nie strącić wazonika z kwiatuszkiem i nie wystraszyć kotka.
Tylko serwetkę, co ją jeszcze babcia nieboszczka na szydełku wydziergała, nieco pogniótł.

Doktor pokręcił głową(zaraźliwe czy jak?:P):
Dopisek odautorski w tym miejscu jest jak wisienka na torcie, rurociąg z kremem i zasmażka.
Tak, mnie też zemdliło.



 

179. Na stadionie leży trup, czyli Kryminalni tup tup tup [2/2] - Dzidka, Sineira, Jasza i Purpurat

 
-Wszyscy mówią, że Damian był aniołem...-zaczął komisarz.
-Dla rodziców i kolegów tak-przytaknęła Ewa-Ale nie dla nauczycieli! Tyle skarg na niego było!
O, mamy pierwszą podejrzaną!
Daj spokój, po całym dniu z gimbusiarnią nie utrzymałaby gnata.

-Gdzie mieszka Jędrek?
-Na Zielonej 45. Jędrzej Szczęsny.
Nie taki szczęsny, jak widać.
I nie tak zielono będzie mu za chwilę.

A na koniec wisienka na torciku:
Notka miała być wcześniej, ale net szfankował. 




181. Plaskacz, ząbki i lol-dwa, czyli Krysia w piłkę gra! (1/2) - Dzidka, Mikan, Gabrielle i Kura

 
Marzę o wielkiej miłości:P Śpiewam i tańczę w jednym z sopockich zespołów:P Oczywiście razem z moim kochanymi dziewczynkami:D
A nie pryskasz śliną, gdy tak mówisz z wywalonym językiem i rozdziawioną gębą?

Wzięłam tego drinka, wypiłam połowę a resztę…wylałam na niego!!! na samą głowę,
a żel spłynął szeroką strugą...

-Tato! 
Nie zrezygnuję! Zrobię to dla Ciebie bo wiem że chcesz żebym grała w tych mistrzostwach, przez kłótnie nie zrezygnuję! Chcę dalej trenować-powiedziałam
No. A pomyśl sobie, co by było, gdybyś była zawodniczką, zakontraktowaną za ciężkie pieniądze? Wtedy już nie ma to tamto, że się na kogoś obraziłam, więc zabieram zabawki i idę do innej piaskownicy...
*zdziwienie na twarzy aŁtoreczki* Nieeeeee?..

tak w ogóle to Cris jest nieziemsko przystojny ale komu się nie podoba….
Mnie!
Mnie!
Mnie!
Mnie!

-To chodź teraz kiwasz się ze mną, pamiętaj, nogi w szybkim ruchu, żeby mnie zmylić nie potrzebujesz dużo biegać, wystarczy zmącić przeciwnika nogami
zaplecionymi na jego biodrach :-P

Cris podszedł do mnie podał mi rękę, poczułam ciepło jego dłoni, patrzyliśmy się na siebie, w końcu on zabrał głos:
- Panie Marszałku, Wysoka Izbo...

W domu było bajecznie:D Wieeelkiii salon, wielkie schody, wszystko w pastelowych kolorach
Znaczy Cristiano wszystko ma wielkie.
I pastelowe.


 

182. Jes-taka sprawa, że Żelisława, czyli pięćdziesiąt róż za plecami (2/2) - Dzidka, Mikan, Gabrielle i Kura

 
nie mogłam się zdecydować do kogo mam iść, do pomocników nie pójdę bo tam jest Ronaldo, więc poszłam do bramkarzy
W końcu jest dokładnie wszystko jedno, co ona będzie trenować i na jakiej pozycji grać w drużynie.
Wyobrażacie sobie Szczęsnego, który obraził się na Tytonia i w związku z tym idzie trenować z napastnikami?
A Szpakowski podczas meczu “proszę państwa, jak wszystkim wiadomo Szczęsny gniewa się na Tytonia, w związku z tym mamy na boisku ciekawą sytuację. Jak widać Tytoń próbuje trafić piłką Szczęsnego, a Szczęsny gra do bramki Tytonia.”

-To nie ma znaczenia, podoba mi się ale to nie ma sensu
-Szczerze to widzę że ty się jemu też podobasz
Ciekawe po czym to wnosi?
Po spodenkach.

-Co? Eee tato chyba nie, bo się będą ze mnie wszyscy śmiać.
-No kto ma się niby śmiać? Manchester? Trenerzy, Real? czy może ja z Magdą?
Czytelnicy? Analizatorzy?

I zaczęliśmy. Pierwsza prawie skuteczna akcja dla Realu, ale Edwin broni w ostatniej sekundzie. Szybka kontra Manchesteru Paul Scholes podaje do Ronaldo, biegnę biegnę idealne podanie Portugalczyka i goooooll!! Szymczyszyn w 12 minucie:D
- Kurwa - zdenerwował się świstak i zmiął sreberko.

-No to dobrze, yy a moglibyście mnie na ziemię sprowadzić?
A proszę bardzo. Grasz jak dupa wołowa, pozwoliliśmy ci trochę pobiegać, żebyś miała radochę i tyle.


A na zakończenie - creme de la creme, najsłodsza wiśnia (z kropelką zasmażki) na torcie, od której tak naprawdę wszystko się zaczęło, wokół której wszystko się obraca i trwa:

*fanfary*

spadł kolonas waazon jakby jakas nadprzyrodzona siła go tu zrzuciła ....
 
Kolonas Waazon to słynny łotewski komandos, któremu w całej jego karierze, spadochron nigdy jeszcze się nie otwarł.

*fanfary*


Znad tortu we wszystkich kolorach analizatorskich kłaniają się Czytelnikom i dziękują za wsparcie i wyrazy sympatii:
Kura, Jasza, Sineira, Dzidka, Gabrielle, Mikan, Murazor, Szprota i Purpurat


a Maskotek i Nakwa skrupulatnie kroją torcik katowskim toporem.



17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Serdeczne życzenia dla całej analizatorskiej braci, uściski i całusy dla Kury i Nakwy w dziób, dla Szproty w pyszczek, dla Jaszy, Sineiry, Purpurata, Maskotka, Gabrielle i Mikan w policzek, a dla Murazora... chwila, moment... w co można pocałować ducha?

Anonimowy pisze...

Oczywiście dla Dzidki też całus, jakoś mi zginęła w tym tłumie...

Babatunde Wolaka pisze...

Wszystkiego najlepszego z okazji jubileuszu... Oby tak dalej! I niech aŁtoreczki i Pisaki pod Waszymi ciosami jęczą aż do rana!
Ale... Sądząc po datowaniu bloga, SuS przepoczwarzył się w Armadę Waazona w lutym 2011, a nie 2009?

Hasło: Disagai - dysfunkcyjny assagaj (południowoafrykańska dzida bojowa, tzw. iklwa)

Anonimowy pisze...

Użytek ekologiczny - ostoja pająka.
Dobry Cthulhu a nasz panie, daj nam sił na analizowanie... I pamiętniki tyranozaura!
Mieszkańcy wsi Bamboły Wielkie
To Wy jesteście wielcy.
Niby to wszystko już czytałam,ale warto był osobie odświeżyć!!
Śpiewam po cichu 100 lat!

Chomik

Dzidka pisze...

Anonimowy: Murazor kiedyś wznosił oczodoły do nieba, więc może w oczodół?...

A że ja ci zginęłam, to rozumiem, jestem taka drobna, maleńka i absolutnie cichutka myszka, toteż nie rzucam się w oczy ;)

Babatunde: o matko, oczywiście masz rację, skąd mi się to 2009 wzięło?! Jak tylko sprawdzę ze źródłem, zaraz poprawię.

rinoasin pisze...

Jestem z wami dokładnie od 118 analizy na Kolonasie, poprzednie szybko nadrobiłam i co tydzień w czwartek niecierpliwie czekam na nowe porcje ałtoreczkowych absurdów:) Tak więc - 1000 analiz!

Anonimowy pisze...

Moje The Best Of z waszego The Best Of:

Zauważyli, że za nimi stoi...
-Wampir!!!!-wrzasnęli,
-Berek! - odwrzasnął wampir i przykucnął.
***
Oni obaj są zdrowo szurnięci. Nic, tylko grają role. Panowie, może zamiast seksu zajmiecie się po prostu RPG?
***
Dobry Cthulhu a nasz panie, daj nam sił na analizowanie...
***
KATOWSIAŁ ZWARTUSIAŁ
RATUWSIANKU BOŻYWSIO
***
Totalnie sobie wyobrażam, jak podczas aktu przyszli rodzice pokrzykiwali “WOŁAMY CIĘ W IMIĘ RODZICIELSKICH PRAGNIEŃ” “PRZYBYWAJ” “NA POTĘGĘ POSĘPNEGO CZEREPU!!!”
Hem, od tego można wzwód stracić.
***
Gratuluje i życzę powodzenia w tej syzyfowej pracy jaką jest analizowanie opek.
Niech Ortografia, Interpunkcja, Wena i Natchnienie będą z wami!

Anonimowy pisze...

Kochana Ekipo,
już tak długo osładzacie końcówkę tygodnia pracującego, że mój dług wdzięczności za to jest już nie do udźwignięcia. Jesteście wspaniali, czytam Wasze analizy z przyjemnością i niech Wam Bór i Polana wynagrodzą! :*:*:*

Caltha

Anonimowy pisze...

Siły do analizowania i błyskotliwości do olśniewania oraz nieprzemijającej weny do wierszy pisania...na co najmniej następne 200 analiz!
Na cześć całej załogi huralne: hip,hip,hurra!(opcjonalnie- "Sto lat")

Anonimowy pisze...

Z okazji tak doniosłego jubileuszu czuję się w obowiązku wykrzyknąć: JESTEŚCIE BOSCY!

I oby tak dalej! Tysiąca analiz, ogromu cierpliwości i wdzięcznych czytelników życzę całej ekipie NAKWy!

alessandra

Anonimowy pisze...

Z okazji jubileuszu ja i mój już-niedługo-sublokator życzymy miliona analiz, zdrowia, wódki, panienek (dla panów) i panów (dla panienek), cierpliwości i dowcipu ciętego jak do tej pory! :D
PS. Jesteśmy z Wami już od dawna ale nie było okazji na udzielenie się ;)

Lena + Zuzia

Anonimowy pisze...

Ej, to już? Przecież tak niedawno było kwa kwa NAKWa i ustalanie nazwy, coby zastąpić starą po fochu Sierżant... Czas z Wami tak szybko leci. Gratuluję wyboru debestofa i dwustu znakomitych analiz, z których ów powstał.
Dużo weny, dobrego zdrowia psychicznego i niech Waazon oraz Rammstein będą z Wami.

die_Kreatur

Anonimowy pisze...

Fszyskiego najlepsiejszego i jeszcze dÓrzo analiz!

W ogóle, dopiero teraz (mimo paru czytań, zrozumiałam, o co naprawdę chodziło z tym "kolonas waazon" -_-'''


Sileana

Weronika Sniadecka pisze...

Wszystkiego najlepszego i niech wen będzie z wami:)
Norka

Blair pisze...

Wszystkiego naj naj naj

Anonimowy pisze...

A ja tak milion lat po dodaniu - jeden fragment pojawia się chyba dwa razy, chociaż nie jestem pewna, a na mobilnej nie sprawdzę.
Mianowicie "145. Kości zostały rzucone, czyli W poszukiwaniu straconego palca - Jasza

Prawy piszczel jest dziwny przepiłuję go.
Wówczas będzie jeszcze dziwniejszy." ;)

Anonimowe Zioło

Zarbosy pisze...

Mi też tak się wydaje...