OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

piątek, 18 lutego 2011

31. Bonderella, czyli ostatnia misja braci Dżonas

 

Drodzy Czytelnicy! Słyszycie ten dziwny dźwięk, jakby pochlipywanie? Tak, słuch Was nie myli. To załamany Blond Bond wypłakuje się na ramieniu Sierżant. Wyrzucili go, przenieśli na emeryturę... Jego miejsce zajął młody, zdolny, utalentowany narybek. Indżoj!

Analizują: Sineira (CIA), Kura (WSI) i Jasza (MI6)

Bohaterowie:

Imie:Isabell
Nazwisko:Wansing(Windsor)
Czyżby aŁtoreczka była mieszkanką Kościana?

Ksywa:Księżniczka,Isa
Proponuję "Buckie". Od pałacu Buckingham.
Dlaczego Isa, dlaczego nie Bell? Albo Bella? Byłoby bardziej na czasie!

Wiek:19
Wzrost:178
Waga:62
zawód:Modelka,Aktorka, Piosenkarka,Agentka MI6
Bo jak wiadomo, wszyscy Superzbrodniarze działają w szołbiznesie.
A trening agenta MI6 zaczyna się w żłobku.

Rodzina:ojciec:Danilell Wansing,
Tatuś był naturalizowanym w Anglii Białorusinem o swojskim imieniu Daniło.
I o typowo chińskim nazwisku Wan-sing
Szperanie w wujaszku guglu każe mi podejrzewać, że Danilell to nieuważnie napisane Danielle. Biedny pan Wansing, miał damskie imię.
Poznasz to po Chińczykach - chłop czy baba?

Matka:Liv Wansing
Ciotka: Elżbieta Druga.

Kolor oczu:jaskravo zielony
To się nazywa: avadzi!

Kolor włosów:czarno brązowy(pierwotnie blond)
Usłyszała o genach recesywnych i się wystraszyła, biedactwo.
Sztuczna inteligencja?


Przyjaciele:Alex Pettyfer,Edward Speelers,Joe,Kevin i Nick Jonas.
Wrogowie:Silly Jerte
...i Stupido Satipo.
Oraz Salvatore. Stupido, a jakże!

zdolności:Władanie mieczem,Sztuki walki Capuiera,Kendo,Jujitsu i wiele innych
Capuiera to coś, co wymyślił Al Capone, tak?
Capuiera to forma zabawy z kozłem. Próbuję zachować powagę... ale nie najlepiej mi to wychodzi.
Z kozłem i telefonem komórkowym.

Znaki szczególne:Tatuaż na łopatce słońce i Piercing w pępku
Mamy odezwę od Asów Wywiadu wszystkich krajów: jeśli zobaczycie chudą leliję z kolczykiem w pępku i tatuażem na łopatce, to ja właśnie pracuję w MI6. Proszę mnie nie mylić z Amanem, WSI, GRU czy czymś innym takim. MI6! Rozumiemy się?!

Charakter:Miła sprytna,wredna,Opanowana,
Inteligenta i Oddana
Widzę niejaką sprzeczność między cechą numer jeden, a cechą numer trzy...
I piszę niektóre przymiotniki z wielkiej litery.
Tylko niektóre, zauważ. To na pewno szyfr.
MOIO - Mam Oczywiście Inteligencję Ogłuszającą
Oraz cechy charakteru, który wcale nie są cechami charakteru.

Opis:Najlepsza aktorka piosenkarka,Agentka i przyjaciółka.Ma dużo przyjaciół ale jeszcze więcej wrogów.
Co niezbyt dobrze świadczy o jej umiejętnościach socjalnych.
No coś Ty, po prostu jej zazdroszczą, przecież jest taka "naj"!

Imie:Alex
Nazwisko:Pettyfer
Pobawimy się w domorosłego etymologa? Petty - drobny, ferocity - dzikość. Mały dzikusek, ti ti ti!
Pet Tyfer - maskotek MI6.

Ksywa:Lex
Dura Lex.
sed lex

Wiek:19
Wzrost:198
Waga:70
Zawód:Aktor,Model,Agent MI6
MI6 szuka współpracowników w ciekawym środowisku!
I lubuje się w anorektykach. Czyżby specjalnie wybierali bishounenów?

Rodzice nie żyją
Kolor oczu:szaro niebieski
Dlaczego poprawna pisownia nazw odcieni jest dla aŁtoreczek taką czarnoczarną magią?

Kolor włosów:Blond
Blond Bond!

Przyjaciele:Joe,Nick,Kevin Jonas,Isabelle Wansing,Edward Speelers
Wrogowie:Gorge Freeedy
oraz reszta Weeeeeasleeeeyów.

zdolności:Juijutsu,Judo i inne
Juice, Jungle, Jupiter, Jury i Justice.

Znaki szczególne:Tatuaż w okolicach ramienia
Znaczy, na łopatce, czy raczej na łokciu?
Na szyi.

Charakter:Miły,uparty,Zabawny,inteligenty i zarozumiały
Cechy charakteru czy cechy bohatera? Dla opkotFórców żadna różnica.

Imie:Edward
Nazwisko:Speelers
Ksywa:Ed
Jakież to oryginalne...
I za nic się nie da skojarzyć z imieniem!

Wiek:19
Wzrost:199
Waga:72
zawód:Aktor i Agent MI6
(...)
Znaki szczególne:siano na głowie
I w głowie też!
Incognito to on raczej nigdzie nie wejdzie.

Charakter:Inteligenty,Wredny,opiekuńczy,uparty energiczyny i wybuchowy
Czyli ma zadatki na Supernianię.
Wredny i opiekuńczy. To prawie jak opanowany choleryk.

Imie:Joseph
Nazwisko:Jonas
ksywa:Joe,
Wiek:19
Wzrost:189
Waga:70
zawód:śpiewak (operowy???),aktor,Agent MI6
Śpiewak operowy, agent operacyjny.

Rodzina:Hanah Jonas,
Richard Jonas
oraz Nick,Kevin,Franklin Jonas
Niedobrze mi.

Kolor oczu:brązowy
Kolor włosów:brązowy
Przyjaciele:Bracia,Isabelle,Edward,Alex
Wrogowie:Gorge Freeedy
zdolności:włada różnymi sztukami walki
Których nie wymienię, bo mi się egzotyczne nazwy skończyły.
W dodatku skutecznie zabija oddechem.

Znaki szczególne:tatauaż(Isa)na plecach
Tatauaż z kakaua.
Ma wytatuowaną na plecach Isę?

Charakter:Miły opiekuńczy,porywczy,talentowany,wredny,szalony
Miły i wredny, a do tego obsypany talentami. Jak nic, materiał na przypowieść.

Opis:Występuje w kapeli The Jonas brothers,utalentowany agent.
I nieco mniej utalentowany piosenkarz.
Imie:Nick
Nazwisko:Jonas
ksywa:Lok albo czarny(lub nazywany przez Joe Gnom)
Wiek:18
Wzrost:195
Waga:71
Następny anorektyk.

zawód:śpiewak,aktor,Agent MI6
(...)
zdolności:Karate i Judo
Znaki szczególne:nic
Biedaczek! Nawet tatuażu?
Tatuażer odmówił wykłuwania czegokolwiek na kościach.

Charakter:miły,Opiekuńczy oddany inteligentny,kłótliwy oraz zabawny.
Opis:nie lubi peroxidowych panienek,podziwia Georga Cloonego
Eeee... jakich? Panienek z wodą utlenioną? Znaczy, pielęgniarek?
Kwik! Czyżby aŁtoreczka rżnęła jakieś anglojęzyczne opko? I to takie lekko retro, bo woda utleniona już raczej wyszła z użycia i mało kto mówi "tleniona panienka"?

Imie:Kevin
Nazwisko:Jonas
Ksywa:Diabeł,Kev
Wiek:21
Istny dziadek.

Wzrost:197
Waga:72
zawód:śpiewak,aktor,agent MI6
(...)
Znaki szczególne:Na karku słońce
Gorący facet!

Charakter:Miły,Szalony,luźny,wybuchowy,Leń
Opis:najstarszy z Teamu.Lubi sobie zdzemnąć na różnych miejscach
Narkolepsja? No tak, ma 21 lat, to starzec podrzemujący tu i ówdzie.
Na wirniku helikoptera na przykład?
Wirnik to jego ulubione miejsce do drzemki. Wiatr we włosach, to jest to!


 Londyn.Spy street 12.
Spy street. Taaaak. Spy street. A na Scotland Yard mieszkają sami Szkoci...

budowa Mi6.Sala poradowa.
Porodówka w budowie?
Sala poradowa wskazuje, że to jest miejsce o wysokim stopniu napromieniowania radem. Czegóż te szpiony nie wymyślą!
Po czym poznać agenta MI6? Że w ciemności emanuje łagodnym, seledynowym blaskiem.

W tej sali szpiedzy udzielają porad. Odpłatnie, rzecz oczywista. Budżet trza ratować, kryzys jest!
**********************************
-Gdzie Isabell,Alex,Edward i Jonasi?-spytał szef Organizacji niespokojnie krążąc po pomieszczeniu.
Podszedł do komputeru na ścianie i Zadzwonił do komórki która była własnością Isabell
To była tak zwana Uśpiona Komórka.
Kto powiesił komputeru na ścianu i za jakie przewiny?  A, jasne! często im się zawieszał.
Isabell trzymała kiedyś w komórce węgiel, szpadle i nawóz do kwiatów, jednak od czasu napromieniowania radem komórka stała się nad wyraz samodzielna, do tego stopnia, że potrafiła odbierać telefony i załatwiać prostsze sprawy służbowe.
 
W sali rozległ się kobiecy głos.
-halo? Tato? Wiesz jakoś za bardzo niemam czasu [bo właśnie sobie morduję. Chcesz posłuchać, tato jak mi idzie?] -"trzask metalów" [nie lepiej trzaskać skinhedów? Przyjemne z pożytecznym, a hałasu mniej] - chwileczke-powiedziała i było słychać kilka wystrzałów kobiecy krzyk [ekstazy?] a potem coś podobnogo jak
-kurwa jak ja tego nieznosze .
Kwik! To wygląda jak streszczenie komiksu o Batmanie!
Ja też. Nie znoszę.
Bo te panie to nie do noszenia są, wiesz.
 
Następnie Klapanie butów i urwany krzyk.
Każdy by krzyczał słysząc klapanie butów.
Mordercze japonki.
Isabelle rozdawała klapsy niegrzecznym bandytom.
Gumowymi japonkami ich biła? Fetyszyzm, czy proste bestialstwo?
 
-Dobra Robota Księżniczko-odezwał się oddalony Głos jakiegoś mężczyzny.
Metatron?
 
-Dzięki smok-odpowiedziała- Edward rzuć mi bandaż-powiedziała-trafił mnie do ramienia-dodała
Trafił jej się karzeł do ramienia.
Nie, kieszonkowy smok.
Może to ten cap? Piękny, z bródką.
 
-łap-powiedział mężczyzna.
Sprostowanie. Sięga do jej łap, czyli ma może z metr.
 
-Dobra więc czego potrzebujesz tato?-spytała wreszcie.
-gdzie jesteście zaczyna się ta konferencja-powiedział
-Sorry ale ten "&"#%=((&¤/#(?**!&!"nam sprawił więcej kłopotów niż czekaliśmy
Trudno się było o niego dopytać, bo nikt nie umiał wymówić imienia.
 
a jesteśmy w Szkocji więc chyba nieprzyjedziemy-powiedziała
Nie mają kieszonkowego teleportu? Jestem rozczarowana!
 
-Dobra więc pa-pożegnał się 
-pa-odpowiedziała tym samym.
Pa, tato, pa! Było naprawdę fajnie!
 
**************
Isabell
******
-Hej Joe nic wam nie jest?-spytałam chłopaka wychodzącego z samochodu.
-Kevin jest jakoś blady.-odpowiedział.
Choroba lokomocyjna?
Ciąża!
 
Edward związał mi opatrunek na ręce a ja poszłam popatrzeć co z Diabłem.
Co ma być. Rogi mu przyprawili i tyle.
 
nie wyglądał prawde mówiąc aż tak źle ale miał rane na brzuchu.
Obwiązałam mu ją i pojechaliśmy.
Wkładając mu kciukiem kiszki na miejsce.
To tylko draśnięcie!
 
*****
2 godz później.
Księżniczko Kevinowi chyba coraz gorzej-odezwał się Nick.
Kiszki się wysuwają!
 
Edward odrazu zahamował przed jakimś obskórnie wyglądającym budynkiem.
Obskórnie może wyglądać podrapana przez kota kanapa kryta skórą. Rudera może być jedynie obskurna.
 
A już naprawde stary napis głosił Hotel i pub.
-Weźcie go ja zarządze pokój.
Pax vobiscum! - zarządziła.
Ora pro nobis.
Et cum spiritu tuo. Przyda się do odkażania ran.
 
-powiedziałam kiedy wyłaziłam z samochodu.
Ach, z jakim trudem wyłaziła z samochodu. Zasapała się, pot spływał jej z czoła. Umordowała się tak na samą myśl, że musi zarządzić pokój. Jakby nie mogła go po prostu wynająć. No, ale to dzielne dziewczę, bo nie wie, co czyni.
 
Weszłam do brudnego pomieszczenia pełnym mężczyzn
*Czerwony kwadrat poproszę*
Kim? czym? pełnym mężczyzn. Choć mogła wejść raźnym krokiem. No ale wtedy nie [krokiem] pełnym mężczyzn. Tfu! Co mi się kojarzy?!
Zmarlenkowałeś się na amen!
Co ja mogę? Co ja mogę, nieszczęsny?!
Idź na odwyk! Albo zapisz się do grupy Anonimowych Marlenkoholików.
 
którzy wyglądali na takich,którzy by chcieli zgwałcić mnie na miejscu.
*Wystarczy. Już można zdjąć kwadrat*
I włączyć kamerę.
Widocznie trafiła do klubu miłośników seksu zbiorowego na ławach barowych.
 
Podeszłam do lady za którą stał gruby facet czyszczący jakieś szklanki.
-Ma pan wolny pokój?-spytałam
-Mam-odpowiedział szczerząc na mnie swoje niepełne uzębienie
-OK więc biore go do jutra-zdecydowałam
-Poprosze 20 funtów-odpowiedział.
Podałam mu pieniądze i wzięłam kluczyk.Wyszłam z pubu i 
zaprowadziłam  chłopaki  z konstrukcji zdania wynika, że chłopaki są rodzaju żeńskiego [jeśli chodzi o TYCH chłopaków, to się wcale nie zdziwię] do pokoju.
Położyli Kevina na łóżku a ja zajęłam się nim.Cóż studjuje Medycyne.
Ach, cóż! czyrz medycyna nje zwalnia od snajomości Ortografiji?
Łona siem óczy Ortografji ale Uacińskiej.
 
Oparzyłam rany smoka i reszty
Uuu, wypalanie ran, czyli medycyna po macgyverowsku!
Zalała je stopionym ołowiem. Stara, dobra metoda zapobiegania gangrenie. Zwłaszcza, jeśli ktoś został raniony w brzuch.
 
a po skończonej pracy większość chłopaków była już umyta.
I w piżamkach w misie i serduszka.
I z wyszczotkowanymi ząbkami.
I z wyszczotkowanymi włoskami.
I z rączkami na kołdrze.
 
Więc i ja poszłam pod prysznic.Z łazienki wyszłam tylko w bieliźnie.
Pościelowej.
Wylazłam [na czworakach?] z łazienki i rzucając się na łóżko zasnęłam.
Zasnęła w locie.
 
**Rano**
Obudziła mnie komórka.
Ta ostatnia komórka, łomocząca w czaszce jak groszek w grzechotce?
Nie, ta ożywiona radem. Skrzypiała wypaczonymi deskami.
 
Więc wstałam poszłam się umyć i ubrać się.
Powyższe zdanie sugeruje lekkie rozdwojenie jaźni.
 
Następnie obudziłam chłopaki skontrolowałam rane diabła
czy się ołów nie wykruszył
 
i poszłam oddać klucz właścicielowi.
Jak najszybciej odjechaliśmy 
Droga ubiegała nam na żartach i w dobrym humorze.
Ke? jak droga może ubiegać?
Biegusiem!
 
No może Nick był troche nie w sosie bo na niego padło napisanie raportu.
Kevin za to był bardzo w sosie. Własnym sosie.
 
Do Londynu dojechaliśmy w południe a pare minut później byliśmy przy MI6.
Zaparkowałam w garażu.
Nastąpiliśmy do windy
Nastąp się! K'sobie!
 
i wyjechaliśmy na najwyższe piętro.
Przeszliśmy całą budowe aż do gabinetu taty.
Omijając pryzmy cegieł, worki z wapnem i betoniarkę. Tato gabinet miał tuż za rowem, w baraczku z blachy falistej.
- Panie majster, flaki z chłopaki przywieźlim!
 
otworzyłam drzwi i wleźliśmy do jasnego pomieszczenia.
Ciężko posuwając nogami.
 
-Cześć tato-powiedziałam na przywitanie.
-Aaaa Isabelle-przywitał mnie-panowie-dodał i lekko skłonił głowe na powitanie.
-Jak poszła misja?-zapytał
Po misjonarsku.
 
-Nick napisał raport więc wyczytasz z niego wszystko-powiedziałam i podałam mu przez Nicka  napisany dokument.
-Dobra dziękuje możecie iść-powiedział.
To się nazywa krótka odprawa!
 
Chłopaki wyszli ale ja jeszcze zostałam.
-Tato jade do Ameryki -Na jak długo?-spytał
Jeszcze nie wiem ale zależy to od mojego nowego filmu,sesji no mam nadzieje że masz dla nas nową misje?
Tatooo!!! Daj questa!

-Tak mam tam jedną sprawe.-powiedział
-super w biórze będę pojutrze więc dasz mi to wtedy ok?
Będzie w biórze ścierać kóże.
 
-dobra Uważaj na siebie Isabelle wiesz że masy dużo wrogów.--powiedział  i obszedł stół
Masywni wrogowie. Naraziła się zawodnikom sumo?
Masy są wrogie. Robotniczo-chłopskie.
 
-Będę Tato kocham cię-odparłam i przytuliłam go
Już chciałam odejść kiedy zatrzymał mnie jego głos
-Mama chce cię widzieć-zakomunikował siadając spowrotem do stosu papierów
-tak wiem-odparłam i wyszłam z gabinetu który był własnością szefa MI6 i ISY Daniella Wansing'a.
****************
Koniec
 
.....
-Wyszłam z gabinetu i skierowałam swoje kroki do garażu.Wsiadłam do samochodu i puszczając głośną muzyke,ruszyłam z piskiem opon.
Po około pół godzinie dojechałam do domu.
 
Na obrazku dom wygląda na dość spory, natomiast z treści opka wynika, że było tam tylko jedno pomieszczenie - sypialnia. No tak, jeszcze garderoba. I nic więcej!
Dodałabym służbówkę, w końcu James i Myrtle muszą gdzieś się podziać. No i nie zapominaj o garażu!
 
Dodajmy, że Muckross House jak na złość leży w Irlandii, więc bohaterka dojazd do pracy w Londynie ma z lekka utrudniony. 
NASA sprzedała im patent na tunele podprzestrzenne.
 
 

 
 
Przed drzwiami czekali na mnie Myrtle i James.
Jaka była misja panno Isabell?-zapytał James
Stary, wierny majordomus wczuwa się w rolę rodziców:
- jak było w szkole?
- nieźle
- a jak kartkówka z polskiego?
 
-Udała się.-odpowiedziałam uśmiechając się.
Poczciwy James. Pytał o misje tak, jakby to były randki.
 
Po kilku minutach byłam w sypialni.-Ten zamek dostałam od mamy i taty na moje 18 urodziny.Miły drobiazg-
Ten zamek błyskawiczny w tej sukience.
 
Weszłam do garderoby i ubrałam się w wygodniejsze ciuchy.
Nie kłopocząc się bynajmniej takimi drobiazgami jak mycie. Superagentki się nie pocą.
 
Panno Wansing!Poczta.-zawołał głos dochodzący z sypialni.
Kogo ona wpuszcza do sypialni?!
Głosy!
 
-Już ide James tylko się ubiore-odkrzyknęłam naciągając koszulkę.
A co, skurczyła się?
- aaaa, lokaja! Wszystko jasne!
 
 
Wyszłam kompletnie ubrana z miejsca,który niektórzy zwią rajem kobiet.
  *robi wielkie oczy ze zdumienia* Co jest "zwiane" rajem kobiet?
Nie powiemy Ci, mwahahahahaha!
W każdym razie jest to TEN miejsc.
 
Mężczyzna wręczył mi stos kopert i pakunków,poczym wyszedł.Otwierałam jeden po drugim.Były zaproszenia na bale,przyjęcia,i interwiew.
Wywiad to nie Wywiad. Interview to nie intelligence.
Intelligence, to nie w tym opku. W żadnym tego słowa znaczeniu.
Pozostaje więc tylko zabalować!
 
Popatrzyłam na list z zaciekawieniem.Poczym poinformowałam James'a o moim jutrzejszym spodkaniu z redaktorką in times oraz sesji zdjęciowej .
Spodykać się będą. Inderesujondze.
Brakujący przecinek zwiał, podskoczył i zamienił się w zbędny apostrof.
 
Było już późno,więc poszłam spać.
*-rano-*
Wstałam o 7:00 ale i tak musiałam się zbierać żeby dojechać do Londynu na czas.Ubrałam krótką zieloną sukienkę.srebrne szpilki,biżuterię z szmaragdami oraz srebrną torebkę.
Bo naczelną zasadą szpiegów wszelkiej maści jest nie wyróżniać się z tłumu.
Pominę już standardowe pytanie W CO  ona ubrała tę nieszczęsną sukienkę i całą resztę.
W bombki choinkowe i w lametę, żeby się nie wyróżniać w tłumie.
A torebkę zawiesiła na szyi, włożyła na głowę czy obwiązała się nią w pasie?
 
 
Jedząc tosta,kierowałam się do garażu po srebrne porshe.
James nie przygotował lepszego śniadania, więc mamy typowy posiłek artystów i celebrytów - tost. Z szynką i serem, jak mniemam.
 
Przekręciłam kluczkiem kluczkiem i haczkiem i wyjechałam z garażu pełnego motorów oraz luksusowych samochodów.
Pełnego. Zapchanego po dach. Ostatecznie nie mogę przecież pokazać się w porszaku niedopasowanym do koloru torebki, prawda?
To wyjaśnia, dlaczego w zameczku jest tylko sypialnia i garderoba. Po prostu całą pozostałą przestrzeń zajmuje garaż.
 
Po godzinie stałam przy niedużej kawiarence.
Weszłam do środka i odrazu zobaczyłam reporterkę in times.
Była jak z obrazu. 
Poczułam do niej odrazę. 
Zrazu.
 
Szczerze to największy szmatławiec na świecie,ale trzeba stwarzać pozory.
Agentka wywiadu wojskowego udzielająca wywiadów szmatławcom. Coś mi się tu z lekka nie zgadza. Nie wiem co, ale jednak coś jest nie tegój.
Bo to pozory ofkoz.
 
-Dzień dobry-przywitałam się z młodą ubraną na różowo kobietą
Przynajmniej nie była to małpa w czerwonym.
 
-Witam jestem Amanda Brown-odpowiedziała z sztucznym uśmiechem oraz słodkim piszczącym głosikiem.
Słowa jak sztuczny miód, ersatz, cholera, nie życie!
 
Brew podjechała mi do góry.
Windą.
I zatrzymała się na czubku głowy.
 
Usiadłam na przeciw niej.Kiwnęłam na kelnerkę i zamówiłam sobie herbatę.
-możemy zacząć wywiad?-zapytała
-Tak-odpowiedziałam krótko.
-więc kto są twoi najlepsi przyjaciele-zapytała
Kto oni być, ty mi mówić zaraz!
Inspektor Muldgaard?
 
-Nick,Kevin i Joe Jonas,Edward Speelers oraz Alex Pettyfer
Na jednym oddechu dekonspiruje całą siatkę wywiadu.
 
- możesz potwierdzić że Jonas'owie są homoseksualami??
Homoseksuale. I nie trzeba nic dale[j]. Bo już wiemy, dlaczego mówiła o nich w rodzaju żeńskim "te chłopce".
Jak one chłopce są one, to jak robią TO z nią, to są homo a nawet les. Jak one chłopce nie są one, to ja już nie wiem.
 
-myślę że Orientacja seksualna braci jonas jest wzupełności hetero-wyjąkałam śmiejąc się
Wzupełności czyli "do zupy"?
Ich orientacja jest ANALityczno - umORALniająca.
(i znowu ten szyfr. Orientacja z dużej, nazwisko z małej. To musi coś znaczyć, musi!)
 
-Znaczy to że miałaś z którymś z nich sex lub byłaś ich dziewczyną?
Wspólną?
Jak można MIEĆ z kimś seks?
 
-nie.Jesteśmy TYLKO przyjaciółmi-odpowiedziałam
I samotna łza spłynęła mi po policzku.
Jak się zaraz okaże, była też ich "siostrzyczką".
A to coś złego?
 
-Już długo na ciebie polujemy ale ty nikdy niezdradziłaś gdzie mieszkasz-powiedziała
Agenci MI6 na lewo i prawo rozdają wizytówki z adresem zamieszkania. Dla ułatwienia pracy płatnym mordercom, bo dlaczego ci mają się męczyć?
- Panie Bond, pan mieszka przy Bond Street, prawda?
- Tak, pod numerem 007. Drugie piętro, drzwi po lewej.
 
-Nie mam zamiaru komuś mówić gdzie mieszkam-odparłam chłodno.
Nikagda!
Pomińmy już fakt, że wystarczyłoby pojechać za charakterystycznym, srebrnym porsche...
Paparazzi są głupsi od agentów wywiadu. Poniekąd prawidłowo.
 
-Doszły nas słuchy że znowu wyjeżdżasz do Stanów.
-Tak to prawda,kręcimy nowy film.
Odlotowe Agentki, seria XVII.
Sequel pamiętnego "Szpiedzy tacy jak my."
 
popatrzyłam przez okno.Zamarłam.Przez ulicę szedł pięcioletni chłopczyk z śladami łez na policzkach.
Już nawet małe dzieci używają czarnego tuszu!
 
-Przepraszam na chwilę-przerwałam reporterce.
Z lokalu wyleciałam jak z procy.Dobiegłam chłopczyka i odwróciłam go do siebie.
-Frankie?Co ty tutaj robisz?-zapytałam
-Siostrzyczka-pisnął i przcisnął się do mnie.
Onee-chan!
Siostrzyczka. 
Miłosierdzia?
A jak! Nie potrafiła przecież nikomu odmówić. Odmówić pomocy, rzecz jasna.
 
-Skąd się tu wziąłeś?-zapytałam podnoszając go z ziemi.
-Wczoraj byłem z Kevinem,Joe'm oraz Nick'iem na jakiejś uroczystości a oni chyba na mnie zapomnieli wyjąkał.
Zapomnieli na niego? Dość dziwne.
Rzucili na niego zaklęcie zapomnienia... tfu, nie ta bajka.
Teraz to całkiem poważnie pytam: a gdzie rodzice?
 
-żartujesz?-zypytałam
-nie-wychlipał
-Dobra nie płacz-powiedziała-idziemy coś zjeść.Co powiesz na naleśniki z syropem czekoladowym?
Co to jest syrop czekoladowy?!
To samo, co syrop klonowy, tylko nie z klonu, a z czekoladowca.
 
Postawiłam go na ziemi i złapałam go za rękę.
wygrzebałam z torebki komórke i zadzwoniłam do Joe.
Odebrał widocznie skacowany
Specjalny gadżet specjalnych agentów: komórka - wideofon.
 
-Gdzie masz Franki'ego,Jonas?-zypytałam wściekła
Franka nie przyznaje się do posiadania ego.
On ma tylko id. Nie mylić z ID.
 
-eee chyba jest w swoim pokoju-odpowiedział sennym głosem-nie zatruwaj mi poranki kobieto mam obok siebie taką laske że...
...aż miło spaść ze schodów i złamać sobie nogę.
 
 
-nie obchodzi mnie z kim sypiasz Jonas,tylko powiedz mi gdzie twój brat-Wysyczałam
-dobra relaks już ide-odpowiedzał
-po dwóch minutach-
-Kevin!Nick!Gdzie Frankie?-wykrzyczał do komórki.
Do tej komórki, przez którą rozmawia z Izabelką? Znaczy, pozostali bracia też mu się gdzieś zapodziali?
Wiesz, agenci MI6 potrafią się zdematerializować i szukaj potem takiego...
Nie, no co Wy, to ta zmutowana komórka, ta samobieżna!
 
-uspokój się, jest u mnie ty debilu-odpowiedziałam
-Nie przypominasz sobie jak zapomnieliście młodszego brata?-zapytałam głosem ociekającym ironią.
I syropem czekoladowym, cokolwiek to ma być...
 
-dobra kończe i tak widzimy się dzisiaj o piętnastej na sesji dla Disney .
I mamy potwierdzenie tezy, że to Disney jest mózgiem światowego spisku!
 
I niezapomnijcie o spodkaniu dzisiaj u mnie.
-powiedziałam siadając do stołu.
Spodkaniu w latającym spodku.
 
-przepraszam-powiedziałam do zdezorientowanej i zarazem zaciekawionej Reporterki.
Gdyby była to reporterka "Faktu", miałaby już materiał na pierwszą stronę.
 
Odrazu po moim skinieniu głowy przyskoczyła kelnerka.
Przyskoczyła z odrazą.
 
-Poproszę naleśniki z syropem czekoladowym oraz herbatę.
-już się robi-odpowiedziała
Dopiero teraz przglądnełam sią najmlodszemu z jonasów.Miał zaschnięte łzy na policzkach.
O gilach w nosie nie wspominając.
 
-więc może pójdziemy się umyć Frankie?
i nie czekając na zgode pociągnęłam go na damską toaletę.
Co do licha jest z tym [na]? Zapomnieć na dziecko, bluzka na krótkie rękawy,
iść na damską toaletę.
Może znowu jakiś regionalizm?
Niestety, szerzący się zatrważająco.
Chodzą NA wagary, NA imprezy, NA melanże. Galopują NA sedesach. Piją wódkę NA pusty żołądek. Nic dziwnego, że potem NA naukę czasu nie starcza. Ciekawe, kiedy zaczną zachodzić NA ciążę.
 
Umyłam mu buzie i ręce.
Ile miał tych buź?
Niedługo okaże się, że Frank J. jest goły jak święty turecki. Ale to za chwilę. Poczekajmy...
 
-Musze jeszcze zrobić wywiad z tą panią ale kiedy skończy to pójdziemy do hotelu.Umyjesz się a ja w między czasie coś ci kupie ok?-zaproponowałam
-Dobra-odpowiedział
-Kiedy wróciliśmy na stole czekał stos pachnących czekoladowych naleśników.
Młody usiadł mi na kolanach i zaczął wcinać naleśniki.
Ja odpowiadałam na coraz to głupsze pytania.
Kim jest  Prowadzący? Gdzie mieszka? Co jest waszym kolejnym celem?
 
-dziękuje za wywiad-powiedziała przebrzydła barbie
Barbie jest "przebrzydła", a Jonasy cacy? Nie rozumiem, za Hiny lÓdowe nie rozumiem.
 
-Dziękuję-opdwiedziałam i uśmiechnęłam się z ulgą.
Zapłaciłam i wyszliśmy z lokalu.
Przebrzydła barbie przez chwilę spoglądała za nimi z nieodgadnioną miną, po czym wyjęła z różowej torebki miniaturowy nadajnik. Centrala? Zadanie wykonane!
 
Posadziłam Jonasa do samochodu a sama wsiadłam za kierownice.
Kierownica była nieco urażona, ale wysiadła bez dyskusji.
 
Skierowałam się do holetu Hilton.
Hola, hola! Gdzie
 
-Dobra wróca ze mniej więcej pół godziny więc umyj się popatrz na telewizję [ale nie popsuj!] jeśli chcesz,ale nie utop się nie zabij i takie tam inne pierdoły.
Nie utop się i nie zabij - telewizorem?
Pierdołami.
 
Ok?-zapytałam się
Jak SIĘ zapytałaś, to SOBIE sama odpowiedz.
 
-dobrze-odpowiedział.
Nie ty, Frankie!
 
Kiedy wyszłam z pokoju odrazu (Kiedyś był Pokój Zwierzeń, przyszedł czas na Pokój Odrazy.) skierowałam swoje kroki do sklepów odzieżowych żeby coś kupić Młodemu.
Wybrałam wolne czarne spodnie.
Wolne spodnie... Wolność dla spodni! Wolność dla czarnych spodni! Wolność i niezawisłość od szelek!
I szybkie skarpetki?
Czerwony t-shirt z Karolem Marksem oraz bieliznę z podobizną Dzieciątka Lenin.
 
 
Frankie leżał na łóżku i patrzył na jakąś bajke.
Bajka łaziła po dywanie. Miała chitynowy pancerzyk i długie wąsy.
 
-Hej mały mam do ciebie jakieś ubrania idź się ubrać .-powiedziałam rucając mu ciuchy.
Znaczy, jak go znalazła, był nagi?
Nie wiemy, jaki charakter miała ta impreza, po której bracia Jonasowie zapomnieli o dziecku.
DO ciebie? Kolejny regionalizm???
 
*-5 min.później-*
-Ok teraz jedziemy do atelierów.Robie sesje dla Disney.
Ta Disney (z pewnością Waltornia Disney) tarza się ze śmiechu w swych atelierach, kordylierach, kordegardach i mansardach.
 
-powiedziałam wchodząc do windy.
Szybko przemieściliśmy się na drugą strone Londynu.
WINDĄ??? Jedyna taka winda, jeżdżąca w poprzek.
Nie, wiesz, oni tak WZIUT! przenicowali się na drugą stronę rzeczywistości, do alternatywnego Londynu.
London After Midnight.
 
Zaparkowałam i weszliśmy do ogromnego atelieru 25.
Tego atelieru, gdzie na ścianu wisi komputeru.
 
-Isabell.Czekamy na ciebie.-powiedział mężczyzna z wielkim uśmiechem
Gdyby nie uszy, uśmiechałby się dookoła.
 
Wpadłam jak burza do pokoju Braci.
Braci z wielkiej litery? TYCH braci? BORowiki tak ją przepuściły bez niczego?
Agent agentowi oka nie wykole.
 
-Witam imprezowiczów-syknęłam
-Isa-krzyknął Joe
-Jonas prosze mnie nie wkurwiać!
Zwracam się z uprzejmą prośbą o niedoprowadzanie mnie do ciężkiej kurwicy. Pieczątka, podpis nieczytelny.
A data i opłata skarbowa?
 
jak można zapomnieć młodszego brata debile?
Jak można brać pięciolatka na melanż, pytam grzecznie.
 
Eee....no wiesz byliśmy chyba lekko wstawieni-odpowiedział Joe
-CHYBA?LEKKO?-krzyknęłam
-żeby już się to niepowtorzyło-powiedziałam już spokojna
Żeby mi to było przedostatni raz!
 
-...dwie godziny później...-
kiedy skończyliśmy sesje chłopaki wzięli małego i pojechali do domu.
Tam przykuli go do kaloryfera, żeby już więcej nie zwiał.
 
Ja jeszcze zadzwoniłam do Jamesa.
-James,wiesz że dzisiaj organizujemy z chopakami impreze u mnie,więc pytam czy mamy dosyć alkoholu itp.
-popatrze panienko.
-*-*-5 minut później-*-*-
-Więc za bardzo niczego nie mamy-odpowiedział
Zwłaszcza itepy wyszły. Całkiem zupełnie.
"Już teraz za bardzo niczego nie mamy".
Pięć minut zajęło Jamesowi sprawdzenie czy jest jakiś alkohol w domu. Budziłoby to moje podejrzenia, że lokaj chyłkiem ułatwia sobie zadanie liczenia do zera.
 
Zawsze dawałam służbie wolno w czasie naszych imprez
Pewnie, świadkowie są zbędni w takich chwilach.
Jaszu, naiwny Ty. Ona nie dawała im WOLNE, ona dawała im WOLNO.
Jak wolno, to chyba specjalnie przy świadkach. Gdyby się bała, że ktoś zobaczy, to dawałaby szybko.
 
-*-W centrum handlowym-*-
Szybko wybrałam jakieś martini,malibu i brendy.
Proszę mi nie wmawiać, że te składniki można zmieszać w jakieś znośne napitki.  Błehhh.
E tam. Pić będą z gwinta i niech się samo miesza w środku.
Wymiesza się potem. W porcelanowej otchłani.
 
Oraz pare przekąsek.
Traumatyczną wędzoną makrelkę?
Równie traumatyczne krewetki?
E, gdzie tam! raczej chipsy, sałatkę, chipsy, mrożoną pizzę, chipsy i colę.
Fistaszki. Solone.
 
 
Zapłaciłam i wraz z zakupami pojechałam do domu.
Dzięki Boru Wszechlistnemu, że alkohole i przekąski nie musiały truchtać za samochodem.
 
 
Wciąż widziałam samochód reporterki.
Było już około szesnastej.
A ja go ciągle widziałam.
Przetarłam oczy, minęła siedemnasta, ale on wciąż tam był.
I po osiemnastej też.
Wreszcie koło północy zorientowałam się, że to nie samochód reporterki, ale nalepka na szybie.
 
-James!-przygotuj wszystko do mojej sypialni,
Alkoholowa impreza w sypialni, noooo siostrzyczko kochana...
Wie z doświadczenia, że spać na podłodze - niewygodnie.
Kameralnie, przytulnie, na poduchach. Pidżama Party.
Bo przecież nie Pidżama Porno, prawda?
 
 
Oraz powiedz Samuelowi,żebyprzygotował boisko i nie zamykał bramy
-Dobrze,ale pamientaj na to (co to k... jest?!? "Jezu wspomnij na mnie"? ) ,że jutro rano przyjadzie prawie cała twoja rodzina.
Cała rodzina przyjadzie, a tu w sypialni skłębiony wał skacowanych ciał.
Jadziem, panie szofer, gazu!
Boisko??? Patrzebują aż BOISKA, by pograć w butelkę?
Bo to duża butelka jest.

 
 
-jaaasne-powiedziałam przeciągle.Poczym udałam się do garderoby.
Wybrałam zielony t-shirt,czarne bojówki czarne adidasy.Włosy spięłam w kucyk.
Dobry wybór. Raz dwa się ściąga, żadnych upierdliwych guziczków...
 
W sypialni James przygotywał barek i stawiał różne przekąski na stół.
I sałatka z majonezem pod kołdrą - taka siurpryza! James z  Myrtle będą z tego boki zrywać przez miesiąc.
Idę się pociąć. Nie mam stołu w sypialni. Barku też nie.
 
Postanowiłam zajrzeć do Erydona chociaż miałam mniej niż godzine do przyjścia chłopaków.Do stani dotarłam w pięć minut.
Co to jest stania? Zmodyfikowana ruska bania bez miejsc siedzących?
 
-jak ja długo cię niewidziałam-szeptałam gładząc konia po szyji.
Zoofilia się szerzy.
 
-Jutro pojeździmy dobra-zapytałam a koń w odpowiezdi zarżał.
I tak sobie porozmawiali, jak Han Solo z Chewbaccą.
 
Powoli wracałam do domu.Wróciłam na czas bo usłyszałam dzwonek.
Pies Pawłowa?
 
Za chwile już widziałam nadjeżdżający samochód Edwarda.
Po chwili już wisiałam mu na karku.
Nie wiem, gdzie samochód ma kark, ale chciałabym to zobaczyć.
 
-Ohayo Edward-przywitałam go
On odpowiedział prawie tak samo, tylko przez [ch]
 
-Ohayo Megami*-odpowiedział(*cześć aniele)
Bogini, jak już. Słowniki online nie gryzą.
 
-Idź już do środka Alex już jest,ja poczekam na Jonasów -powiedziałam uśmiechając się.
Pare minut później czarny bentley parkował obok sportowego Audi i BMW.
Bo w tej robocie grunt to nie rzucać się w oczy.
 
-Nareszcie-powiedziałam i dałam każdemu z nich buziaka w usta.
Z języczkiem?
 

I tu niestety musimy pożegnać piękną i opiekuńczą Isabel. Wierzymy, że tajna misja pod kryptonimem Wóda & Wyro zakończy się pełnym sukcesem! A James i Myrtle dadzą sobie radę z tym stadem pawi i innego ptactwa...
 
Zamaskowana Kura, utajniona Sineira i Komandor James Jasza
pozdrawiają z dobrze zaopatrzonej sypia... tfu, spiżarni.

2 komentarze:

jasza pisze...

• pop jak corn


analizatorzy się postarali, bym po powrocie z wakacji miała powód, żeby oblegać komputer ;) tak mi przyjemnie NA nim siedzieć i cieszyć oczy widokiem przedniej analizy xD

*owacja na stojąco*


Analiza jak zwykle przednia. A Metatron mnie rozwalił. xD

Pozdrawiam.

• Miss Derisive


A już naprawde stary napis głosił Hotel i pub.
-Weźcie go ja zarządze pokój.
Pax vobiscum! - zarządziła.
Ora pro nobis.
Et cum spiritu tuo. Przyda się do odkażania ran.
>> W tym momencie padłam XD

-eee chyba jest w swoim pokoju-odpowiedział sennym głosem-nie zatruwaj mi poranki kobieto mam obok siebie taką laske że...
...aż miło spaść ze schodów i złamać sobie nogę.
>> KWIK!

Analiza prześliczna, prawie się popłakałam ze śmiechu.

• Catherine

Opko głupie, strasznie głupie. Zwłaszcza ten pomysł z Dżonasami-agentami MI6. I mnie również wydaje się być tłumaczone z angielskiego...
Ukwikałam się jak zawsze :D

• QngFuSłoń


"Ksywa:Lex
Dura Lex.
sed lex"

a mnie się widzi, że to jednak Durex

• seksikociczka


zastanawiałam się kim jest Edward Speelers. wpisałam więc w wujka Gugle i co się okazało?! - że to nawet nie jest Edward Speelers tylko Edward Speleers - z jednym e na początku. aŁtoreczka nawet nie potrafi napisać poprawnie nazwiska swego jakiegoś tam fana :D

• kura z biura

Co do sosu: oczywiście, że wyrażenie jest prawidłowe, ale parę linijek wcześniej tak wałkowaliśmy temat rany brzucha Kevina, że skojarzenie samo przyszło.

jasza pisze...

BestiaZóa
"No może Nick był troche nie w sosie bo na niego padło napisanie raportu.
Kevin za to był bardzo w sosie. Własnym sosie."
A dlaczego niby powiedzonko "być nie w sosie" jest błędem? Chyba, że Kura potraktowała to jako żart - wtedy kajam się i zwracam honor.

"Co to jest syrop czekoladowy?!
To samo, co syrop klonowy, tylko nie z klonu, a z czekoladowca." I w tym momencie nie dość, że kwiknęłam z uciechy, to jeszcze wybuchłam płaczem rodem z najgłupszych anime, bo ja też chcę czekoladowca w swoim ogrodzie! I - tak właściwie sobie myślę - to ogród chyba też by mi się przydał, ech. Wpędzacie mnie w depresję, Dziewczyny.

"Gdyby nie uszy, uśmiechałby się dookoła." - A to z kolei jest najsympatyczniejsze zdanie tygodnia, serio. Może rzeczywiście przesadziłam z tymi depresjami, przyznaję.

"Pidżama Party.
Bo przecież nie Pidżama Porno, prawda?" - Nie. Piżama Lama. Serio.

I w tak oto super tajnym, dżonasowo-izabellowo-piżamowym nastroju wypada mi podziękować za kolejną słitaśną analizę oraz życzyć miłej nocy wszystkim analizowanym/analizatorkom.

PS: Zawsze zastanawiało mnie, skąd na onetowych blogach panuje taka okropna moda na przedstawianie głównych bohaterów. Pomijając już nawet te wszystkie fikcyjne postaci, ale żeby mnie się tu rozpisywać o Harrym lub Draco, uwzględniając dziesiątki cech charakterów oraz wagę, wzrost, ksywki, wrogów/przyjaciół... Ciężkie jest życie czytelnika, ciężkie.

• jimenes


Natrafiacie może czasem na opka, których autorzy posiadają choć odrobinę szarych komórek? Nie do analizy, ale po to, by nie stracić wiary w nowe pokolenie? (które będzie pracowało ciężko na nasze emerytury... ) Tak z ciekawości pytam:)

Dzisiejsza analiza to miły bonusik po ciężkim dni pracy:) WLAZŁAM wieczorkiem NA kompa i co widzę? Nowe, zabójcze opko! Miodzio! Albo soczek imbirowy do piwka

• Superkotek


Wyjaśnienie: zwrot "have sex" jest tylko ździebko kulturalniejsze od zwykłych wulgaryzmów. Jeśli tak odezwałaby się dziennikarka robiąc z kimś wywiad, normalnie rozmówca/-czyni miał(a)by prawo się obrazić. Anglosasi (oraz w pewnym stopniu Amerykanie) mają problem z mówieniem o fizjologii publicznie lub przy osobach, którch nie znają blisko. "Did you have sex" to się psiapsióła może zapytać. W wywiadzie - "sleep", "spend the night together". Choć to też jest na granicy wulgarności bo o takie sprawy nie wypytuje się otwarcie i publicznie.
Jak to mówią: "women glow, men perspire, horses sweat". Dekorum.

• Mia


Oh, w takim razie zostałam wprowadzona w błąd, dzięki za wyjaśnienie ;D

• kura z biura


Mia, ależ jest! Zoofilia czyli pociąg seksualny do zwierząt.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zoofilia
I to jest właśnie prawidłowa nazwa, "zeo" to przekręcenie.

• Mia

Nie wiem czy to było zamierzone, ale nie ma czegoś takiego jak "zoofilia". To się poprawnie nazywa "zeofilia", z tego, co się orientuję ;)

• badyl


Też podejrzewam, że aŁtoreczka "tłumaczy" opko.

Najważniejszym argumentem jest fragment o tym, że "ma seks" z kimś tam. W języku angielskim używa się głównie wyrażenia "have sex", by określić to zachowanie w sposób "elegancki".

• Sowa12

Super

• Furia


Homoseksuale to moje nowe ulubione opkowe słowo!

Nareszcie dowiedzieliśmy się, jak wygląda życie dorosłych, bogatych, sławnych szpiegów i dzięki Boru (i dzięki Isabell) wolę moje własne. Nawet nie jem jak bogacze, muszę koniecznie kupić sobie maszynkę do robienia tostów oraz zapas zupek chińskich.