OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

sobota, 19 lutego 2011

51. Zdyszana wampirzyca czyli ulewa wielokropków


Przed państwem kolejna historyjka o wampirach, czy może raczej o tworach wampiropodobnych. Tym razem w roli nieumarłych krwiopijców zobaczymy (prócz nieodzownego alter ego aŁtoreczki) słynne rodzeństwo niemieckich transwestytów. Na szczęście (bo przecież nie będziemy fałszywie twierdzić, że "niestety") opko jest krótkie i o niczym, lektura nie grozi więc atrofią mózgu. Radzimy jednak przed lekturą zaopatrzyć się w solidny parasol. Indżoj!
Poza parasolem polecam trzymanie w pobliżu respiratora oraz defibrylatora.
Przecież to nam niepotrze... Aaa, o czytelnikach mówisz!



Historia pewnej wampirzycy i jej miłości..........
...do wielokropków.

Pierwszy wpis :)
Niestety nie ostatni.

Luna jest piękną,pewną siebie wampirzyca której życie burzy pewna miłość.....
Bohaterka ma sporo z autorki tego opowiadania ;)
Och, cóż za zaskoczenie! Ciekawe, czy kiedyś się doczekam aŁtoreczki, która szczerze napisze, że "autorka CHCIAŁABY mieć sporo z bohaterki opowiadania".
Czyt. jest równie sztuczna co jej postać oraz działa na tej samej zasadzie... plagiatu.

Drugim bohaterem tej powieści jest B.Kay,ale jego pewnie każdy zna :P :p
Tak, każdy zna to coś. Współczujemy całym sercem, iż trafił do Twojego opowiadania.
No dobra, przyznam, że nie wiedziałam, o kogo chodzi. Teraz wiem. Boję się otworzyć lodówkę, może ON też tam jest?
Serdecznie mnie ściska jak widzę tę jego mordę i na dodatek w takim kontekście. Ma ktoś pod ręką obrzyna?
Bi-kej czyli Biały Kozaczek?

Pierwszy odcinek

Budynek z wieżą na ulicy sweetstreet był budynkiem nieco większym niż inne w okolicy....
Zapewne dlatego, że miał wieżę.
Wieża tak naprawdę była cukiernią, ktoś nie wytrzymał, widząc nazwę ulicy.
A może to był komin cukrowni?
Całkiem prawdopodobne. Więc cukiernia jest w podziemiach i tak naprawdę nie jest cukiernią, ale tego nikt nie wie!

Ulica też niewiele miała wspólnego z jej nazwą tłumaczoną na polski (sweet-słodki)....
Nie była różowa, puchata i milusia.

Panowało tam wrażenie jagby było wiecznie ciemno....
Jagby - Obok Wojskowego Biura Śledczego.
Miasto miało mały budżet, więc nie mogło wymienić przepalonych żarówek w latarniach.

Był już wieczór, padał niewielki deszcz...
Mżawka znaczy. Mżyło wielokropkami.

Luna siedziała na skraju balkonu...Patrzyła na miasto....Jej zamyślenie przerwał Riko,inny wampir....
Który właśnie odkładał narzędzie wymuszające uwagę, kij bejsbolowy.
Luna... strząsnęła... z siebie... nadmiar... wielokropków... i...

-Luna,mamy coś do zrobienia...TAMCI dewastują jedną z uliczek,czegoś szukają...
Zdzierają płyty chodnikowe i przeszkadzają dżdżownicom w kontemplacji miąższości gleby.

Luna tylko porozumiewawczo skineła głową i ruszyła w duł budynku długimi zchodami.......
"Duł" był straszny, prawie jak piekło.
Dlatego prowadziły tam Zchody. Zwykłe schody nie były godne tego zadania.

Na dole stało już kilka innych wapirów gotowych do ataku...Spojżeli na Lunę i wszyscy wyszli z budynku..... W sumie było ich 6...
I zostali zalani ulewnym deszczem nadprogramowych wielokropków. Deszcz wypłukał z nich literkę "m", w związku z czym otrzymaliśmy nowy rodzaj Dziecięcia Nocy - wapira. Suponuję, iż jest to skrzyżowanie wampira z tapirem.

Szli szybkim,jednostajnym krokiem a deszcz spływał po ich czarnych ubraniach...
No oczywiście, wampir ubrany w inny kolor niż czarny nie jest wampirem.

Wkońcu staneli na końcu uliczki...Było tam już pełno INNYCH...
Popatrzyli w stronę oświetlanych latarniami postaci...
Ponoć tam zawsze jest ciemno.
Ale tylko jaGby.

Na twarzy jednego z nich widać było krew....
Był tam też młody osobnik którego INNI najwyraźniej wzieli na próbe...
Jak zwykle po to samo...
Let's get into it. Get stupid. Get it started, get it started, get it started.
Get stupid!

Żeby nauczyć zabijać.....
Wielokropkami?

I gdy Luna go zobaczyło był to początek jej innego życia,trudnego,ale nie bez celowego....
Bez pokojowego, bez izbowego, bez komnatowego, bez salowego - ale nie bez celowego!

Wiedziała,że z tym wampirem stojącym po stronie innych wiąrze się coś więcej...
Wiara w wiadrze? Tak, wiem, bez sensu. Wujaszek Gugiel też nie, co to "wiąrze". Proponuje tylko obscenicznego kuraka.

Bynajmniej dla niej.....
Bynajmniej mnie to nie zaskakuje. O "bynajmniej" mówię. Użycie tego słówka było tylko kwestią czasu. Przynajmniej moim zdaniem.

Koniec odcinka pierwszego,zachęcam do komentarzy,abym wiedziała że ktoś to będzie czytał :P :) :)
BURN IN HELL!! Znaczy się, chciałem rzec: zastanów się nad pisaniem pozostałych opowiadań tego typu. Wszelkiego typu. Nawet jak dorośniesz i będziesz mentalnie stabilna i zdrowa. Nigdy. Naprawdę.


Odcinek drógi
Albo jest on niezwykle kosztowny, albo dotyczy budowy autostrad.

Tym razem nie doszło do walki,TAMCI uciekli...
INNI, TAMCI - teraz pozostaje nam czekać na ONI.
A potem przyjdzie TO.

Ale Lunie został w myśli obraz tamtego młodego wampira...
Wrócili do budynku...
Luna nie wiedziała co ze sobą zrobić...Wbiła swoje zimne oczy w blask księzyca w pełni który prześwitywał przez okno....
Blask pisnął z bólu i czym prędzej wyszarpnął wbite w siebie lodowate gałki, po czym odrzucił je ze wstrętem.

Ubrała czarną kurkę i wyszła w stronę drzwi.
Wyszła w stronę drzwi. O jasna cholera, tego jeszcze nie grali :D
Za to ubieranie kurtek i innych ciuchów to już standard. Niestety, wciąż nie wiem, W CO są one ubierane.
Ale ona nie kurtkę ubrała, tylko KURKĘ. Boru dzięki, że nie mnie!
<Przeciera oczy> Faktycznie! Czarną kurkę ubrała! Aaa, to wszystko jasne - przyozdobiła czarną kurę, która zamierza złożyć w ofierze owym drzwiom, ku którym wyszła. <Przekrzywia głowę> Kolejna Malkavianka?

Zatrzymał ją Iven.
-Gdzie się wybierasz?Na te nocne spacery bo ruinach...?
-Tak,Iven...Pomagają mi....Teraz zejdź mi z drogi.
Nie wiem, jak ruiny mogą komukolwiek pomóc. Zazwyczaj bywają mocno nieruchawe.

Wampir zeszedł na bok a Luna otworzyła drzwi...
Nie jestem pewien, czy pomógłby mi jakikolwiek spacer w takich okolicznościach. Wielka niewiadoma, kupa wielokropków, ogrom niedomówień.
ZEszedł. Ja też ZESZEDŁAM, jak to zobaczyłam. Na szczęście nie było to zejście śmiertelne.

Miasto nocą.Ciemny zaułek...
Wampirzyca weszła po schodach pewnego na wpół zniszczonego budynku na wzór kamienicy...
Wandale wzorowali się na renesansowych siedzibach kupieckich. Pracowicie wydziabywali cegły, tworząc imitację attyki.

Cisza,i tylko czasem dźwięk kapiącej wody...
Luna chodziła po nim bez celu.Często...
Luna często chodziła po dźwięku. To lepsze niż chodzenie po wodzie!
Czasami zastanawiała się, po co chodzi? Lecz odpowiedź nigdy nie przyszła, więc pełna smutku chodziła wciąż i wciąż...
Uważaj, wielokropki są zaraźliwe!
Ja postawiłem jeden, pewnie opowiadanie jest przeklęte i samo dostawia... o widzisz! Znów to zrobiło!

Nagle,na drugim piętrze usłyszała jakiś głos...
Jej serce zaczeło bić 2 razy szybciej...
0x2=0, a to spryciula, prawie mnie nabrała ;)

Biegła przez pusty korytarz...
"-Przecież...Przecież...Nikogo tu nie było..."
Kołatało jej się w myśli...
Aaaaaaaa!! Przecież to ruiny jakiegoś domu, jak ktoś śmiał do nich chodzić, to moje ruiny!!

Zatrzymała się koło okna...
"-O nie...Dochodzi ranek..Muszę z tąd spadać.." Pomyślała.
No i z padła...
Z padła z tam tąd.

I w tym momencie zza rogu wyszedł...Dark....
Dark był przywódcą TAMTYCH,wampirów na złej drodze...
Jak sama nazwa wskazywała, był mhhhroczny. Jego mhhhrock był tak wielki, że zaciemniał wszelkie drogowskazy. Być może miało to coś wspólnego z otaczającą go chmurą złowrogich wielokropków.
Poza tym, magistrat poszukiwał Darka za zbytnie zaciemnianie ulic i zaułków. Miejski wydział chirurgiczny i dentystyczny miały ogrom roboty.

Niemal nikomu się nie pokazywał...
A jeśli już to zrobił to i tak nie było go widać.

Wyjątkiem była chęć zemsty na kimś...
Zaiste wielkiej urody musiał to być osobnik!
Brzmi jak urodzony przywódca, ciekawe czy potrafił się też równie dobrze wysłowić ;)

Luna z wrażenia opadła na parapet okna podpierając się rękami.
Dark powiedział tylko jedno słowo:
-Zginiesz...
Marnie?
I już wiemy jakiego jednego słowa wyuczył się Dark.

Nagle na nogach zatrzasneło jej się coś metalowego...To była pułapka.
-Nie ja cię zabije,nie mam czasu...
Zabijanie to taki powolny i pracochłonny proces!

Żucił tylko w jej stronę mały nożyk...Był ze srebra...
Trafił w bok....
A poza tym miał szesnaście lat i zszedł na śniadanie.
Rzucił nożykiem od niechcenia, przebijając obydwa płuca i mUzg.

Dark zniknął,a Luna upadła na ziemię.
Zaczeło wschodzić słońce i jego blask przedzierał się na ziemie
-Światło słoneczne mnie zabije....
Powiedziała cicho Luna ale traciła przytomność...
Gdyby mówiła głośniej, zapewne skonałaby bezzwłocznie.

Nagle ktoś do niej podbiegł i w pośpiech zaczął zdejmować metalowe łańcuchy z jej nóg...
To ta pułapka składała się z samozatrzaskowych łańcuchów? Takiego cuda jeszcze nie widziałam.
Od lat miała implanty kości z elektromagnesów podłączonych do niewielkich akumulatorów, to mogłoby tłumaczyć nad wyraz żywe łańcuchy.

Jeszcze na chwilę się podniosła i zobaczyła znajomą twarz młodego wampira....

Odcinek trzeci

-To Ty??
Zapytała ledwo przytomna wampirzyca...
Zawsze zdumiewa mnie zdolność boCHaterów i bo CHaterek do wymawiania Wielkiej Litery. A może oni się porozumiewają na piśmie?

-To nie sztuka zabić kogoś kto nawet nie może wstać....
Powiedz to Wielkiemu Przedwiecznemu.

Dalej już nie pamięta...Obudziła się w dziwnym,ciemnym miejscu...
-Zdąrzyliśmy....Zanim to światło....
Co najmniej dwie KSIĘGARNIE internetowe oferują film "ZdąRZyć Przed Północą" z Robertem De Niro. I jak tu wymagać czegokolwiek od aŁtorki?

Odezwał się wysoki,czarny,młody wampir....
Ten? Wszystko się zgadza, chociaż "młody" to pojęcie względne;)

-Dzięki....
Wymamrotała Luna.
-Ty jesteś....??
Zapytała po chwili.
-Bill....Ty Luna,jak już wiem...
Nagle wstał i odeszedł....
Forma "odeszedł" ma zapewne na celu podkreślenie androgyniczności Billa. Przy okazji - lubię błyskotliwe dialogi.

-Czekaj!!!!
Krzykneła za nim.
-Jeszcze kiedyś się spodkamy.
Albo znadramy. W każdym razie w okolicy margaryny.

Powiedział odwracając się.
Luna nie wiedziała gdzie jest...
Okazało się że znajduje się w podziemnych kanałach....
Dzięki wszystkim Bogom Chaosu, to nie były nadziemne kanały, ani powietrzne, bo w ogóle byłoby przechlapane.
Biorąc pod uwagę zwyczajową zawartość podziemnych kanałów, przechlapane było i tak.

Długo zajeło jej nalezienie drogi do rezydencij lecz wkońcu się udało....
-Gdzie Ty tyle byłaś??
Wrzasął Iven na jej widok.
Iven też potrafi mówić Wielką Literą.
Wracasz do domu. Przed oczyma jeszcze obraz wschodzącego słońca, na dodatek śmierdzisz jak cholera, bo łażenie po kanałach nie przyprawia o fiołkowy zawrót głowy.. I co dostajesz na dzień dobry? Nie ma to jak ktoś bliski, kto przywita Cię z uśmiechem na ustach :D
Uważaj. Niektórzy twierdzą, że typowa żona zachowuje się właśnie w ten sposób.

-Gdzieś gdzie słońce wędruje po ziemi...
"Czarno-białe kredki" byłoby równie inteligentną odpowiedzią.

Odpowiedziała hamsko Luna.
Hamsko czyli szyneczką. Wyglądało to TAK.

-O czym Ty mówisz????
Luna już mu nie odpowiedziała tylko poszła do siebie.
Po tem długo już nie widziała młodego wampira o imieniu Bill....
Po czem?

Wkońcu Iven powiadomił ją,że ktoś zaatakował ich grupę....
Był to środek nocy,lecz księżyc w pełni oświetlał wszystko...
Tak jak pamiętnej nocy pierwszego spodkania Luny i Billa,padał deszcz.....
Ulica była zalana wodą z deszczu i krwią....
"Woda z deszczu" nazywa się "deszczówka", drogie dziecko. Nie wpadłabyś na to, prawda?
Woda z deszczu - ja wysiadam.

Grupa TAMTYCH wampirów wyglądała jak zgraja szaleńców którzy właśnie kogoś zabili........
Cali w krwi....
A centymetrów w osoczu.

-Atakujemy od razu!!
Zakomenderował Iven,który był z nimi na tej akcij...
Luna bez namysłu żeciła się na jednego z tamtych....
Spryt dziewczyny dawał jej przewagę....
Jak dotąd aŁtorka nie pokazała nam ani trochę tego sprytu. Jak mniemam, przewaga będzie równie iluzoryczna. ŻECANIE się bez namysłu (czymkolwiek by to nie było) świadczy o wielu rzeczach, ale o sprycie akurat niekoniecznie.

Nagle parę z TAMTYCH zaczeło wyraźnie interesować się tylk nią...
Czyżby podeszła do rury i zaczęła tańczyć?

Udało im się odłączyć ją od innych walczących wampirów...
Luna postanowiła uciec...
Zapewne po to, żeby odłączyć się jeszcze bardziej. Lunie gratulujemy tego, no... sprytu.

Za nią pobiegł jednak tylko jeden z nich...
oboje wbiegli do pustego budynku....
Lunie udało się uciec na najwyższe piętro...Potem na dach...
Potem na komin cukrowni...
Niestety nadmiar wielokropków utrudnił równowagę i dziewczę spadło na chodnik.

Napastnik wbiegł za nią....
Pstryknął palcami patrząc na zewłok paręnaście metrów niżej.

Luna powoli cofała się na brzeg niszczejącej budowli....
Gdy on zaczął się zbliżać...Nagle coś szybko uderzyło go i powaliło na ziemię.
Nie chicał się poddać,więc polała się krew...
Nie kicał?
Może to chochlik i chodziło o chichotanie?

Luna już nie zobaczyła tego bo...ułamał się kawałek gruntu,na którym stała...
Spadła parę pienter w dół...
Nie wiem, co grunt robił  na dachu. Nie wiem, czym jest "pientro". Wiem natomiast, że doniesienia o sprycie Luny należy uznać za mocno przesadzone.
*Przyczepia sobie odznakę na której widnieje tytuł "Prophet of the Lord"* Przewidziałem ten upadek! ;)

W momencie upadku na chodnik poczuła straszny ból na całym ciele i...powoli przestawała czyć już nic....
Z uszu i ust polała się krew co było winą silnego uderzenia o beton....
Jak motyl z podciętymi skrzydłami....
Nowatorska frazeologia czy zwycięstwo nanotechnologii?

Może jeszcze żyć ale i tak potem umiera....
W wypadku tej postaci nawet wycięcie mózgu niestety nie sprowadziłoby na nią śmierci. Szkoda.

Nagle poczuła tylko że ktoś łapie ją za ubranie i podnosi...
Straciła przytomność....

Obudziła się podłączona do jakiś urządzeń,znów w nie znanym miejscu...
Zestresowana przebudzeniem w nieznanym (piszemy łącznie!) miejscu zeżarła "ch" ze słowa "jakichś". Tym razem wybaczamy jej konfuzję, albowiem też nie wiemy, jak się nazywa to ustrojstwo do przetaczania krwi. Bo przecież o to chodzi, a nie o, dajmy na to, respirator. Prawda?

Nad sobą zobaczyła...Billa!!
-Ledwo,ale udało się ocalić Twoje życie...
Pomogła sól fizjologiczna i aspiryna, tak naprawdę nie mam bladego pojęcia jak leczyć wampiry!

Odezwał się.
Luna nic nie rozumiała....Jak to??On???
Nagle do pokoju wpadł wampir całyu niemal w bandarzach,potłuczony...
Farfurka z utrzaśniętym uszkiem.

Wściekle patrzył na Billa.
-Słucham Cię,bracie...
-NIE!Nie nawidze Cię!!!!Wolałeś pobić własnego brata niż ją,zabójczynię zwykłą!!
Uroda tego zdania zaparłaby mi dech w piersiach. Niestety, "nienawidzę" pisze się trochę inaczej.
Znaczy on go nienawidzi czy nie nienawidzi? On na pewno to chciał powiedzieć? ;
Chciał powiedzieć, że go kocha. Taki element twincestu, obowiązkowy, gdy w grę wchodzą bracia K.

-Co??To chyba WY wszyscy jesteście zabójcami i to bezmyślnymi....
Pomyślała Luna,ale już nie zdołała tego powiedzieć....
Hmm, jak by Ci to wyjaśnić... To nie oni spadli z dachu, złotko.

Wampir wypadł na korytarz,za nim Bill.
Nagle było słychać głośne pretensję kierowane do Billa przez ich przywódce,tego samego,którego kiedyś Luna spodkała podczas nocnego spaceru...
Podziwu godna konsekwencja, aŁtorko. Zdradzę Ci tajemnicę: "spotkała" pisze się przez "T" i odmienia się na "spotykać".

-Znowu nie posłuchałeś!!!Znowu!!!!A już byliśmy tak blisko!!!!!
Luna słyszała już tylko jakieś uderzenie..........
To moje czoło trzasnęło o biurko.


I jak Wam się ta notka podoba??Czekam na opinię.A jeśli macie problem z przeczytaniem czegoś z początku przez ten obrazek wstawiony na tle bloga,to poprostu zaznaczcie tekst ;) Pozdrawiam.
Bo wyszukanie odpowiedniego tła lub chociaż pobawienie się kontrastem i jasnością przerastało możliwości aŁtorki.
Nie podobała się *podkłada ogień pod blog*

Koniec.
Blog został porzucony po zaledwie trzech miesiącach. Nie dowiemy się, niestety, do czego dążyli INNI. Nie poznamy dziejów miłości Billa i Luny. Nie dowiemy się, czy zmutowane wielokropki zalały Wszechświat.
I dzięki niech będą Boru Liściastemu, bo takich nieudanych imitacji wampirów dawno nie widziałam.
Miejmy nadzieje, że te wampiry pokuszą się o masową imprezę dobroczynną na rzecz umierających ze śmiechu czytelników, którą odprawią o świcie.

Przytłoczona Sineira i  ściśnięty Suin pozdrawiają z (jakby) ciemnej cukrowni.


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

• Griś

Czytanie tej analizy bolało. Po prostu szlag jasny mnie trafia, gdy piszę z kimś używającym tryliona wielokropków. O.o Czemu to się ostatnio zrobiło takie kól i dżezi? -.-
---------------------------------------
• Eowyn

I przy okazji poszukiwań trafił mi się przepis na idealne opko o TH:

Punkt 1: Główna Bohaterka

* Musi być Polką (to warunek podstawowy, bez tego ani rusz!), ewentualnie owocem mieszanego narodowościowo związku
* Najlepiej jak ma jakieś angielsko brzmiące imię i nazwisko (jak to pogodzić z zasadą wyżej, to już mało ważne;))
* Musi doskonale mówić po niemiecku (obowiązek nr 2)
* Ma być piękna i szczupła; dla Billa koniecznie brunetka, dla Toma można się pokusić o blondynkę
* Dobrze, jeśli jest lekko oryginalna jeśli chodzi o styl ubierania (preferowane style: umiarkowany punk lub gotyk; „różowe panienki” nie są mile widziane – chyba że jako konkurencja Głównej Bohaterki)
* Powinna być utalentowana muzycznie (choć to nie jest konieczne – Bill i tak zrobi z niej piosenkarkę;))
* Musi mieć przyjaciółkę (w końcu temu z bliźniaków, który nie dostanie Głównej Bohaterki, też musi coś skapnąć)
* Winna się odznaczać silnym charakterem, ale jednocześnie być czuła, wrażliwa itp. (tylko bez zbędnej słodyczy!)



Punkt 2: Przeszłość Głównej Bohaterki:

* Jeżeli nie mieszka w Polsce, to powinna tam mieszkać dawnej, a potem wyjechać (ojciec dostał pracę w Niemczech i rodzina się przeprowadziła, albo matka się rozwiodła i wyjechała z córką)
* Przyda się coś mrocznego (np. narkotyki, gwałt, jakieś zachwianie emocjonalne)
* Winna być niezrozumiana w swoim środowisku i dopiero dzięki poznaniu chłopaków z TH otworzyć się na świat



Punkt 3: Okoliczności poznania braci Kaulitzów (do wyboru):

* Na koncercie (najbardziej popularne); potem powinni ją zaprosić na afterparty
* Na imprezie w jakimś klubie czy dyskotece
* Dzięki temu, że chodzi do tej samej szkoły co oni
* Dzięki temu, że mieszka w ich sąsiedztwie (lub przynajmniej w tym samym mieście)



Punkt 4: Fabuła.
Uff, tu by można dużo pisać, wymienię więc tylko to, co niezbędne:

* Imprezy, imprezy, imprezy, jak najwięcej imprez (obowiązkowo połączone z chlaniem, może też być gra w butelkę); imprezy winny się odbywać w mieszkaniu któregoś z bohaterów, a jeszcze lepiej w luksusowym apartamencie hotelowym
* Koncert (koniecznie z zaproszeniem Głównej Bohaterki na scenę, ewentualnie zauroczonym wpatrywaniem się w siebie); dobre na początek
* Wątki miłosne (podstawa!); powinny być jakieś przetasowania par, można się też pokusić o zdradę
* Kłótnie Głównej Bohaterki z rodzicami (ewentualnie rodzeństwem, przyjaciółmi lub wszystkimi na raz)
* Okresowe rozstania, bo chłopaki wyjeżdżają na koncerty; połączone z morzem wylanych łez z obu stron
* Scena erotyczna (bez tego się nie obejdzie, bo te napalone panienki nie będą czytać jeśli ktoś się z kimś nie prześpi)
* Dobrze jest też stworzyć scenę szpitalną
* Zazdrość fanek TH, kiedy wychodzi na jaw, że Bill lub Tom „kogoś ma” (mogą być pogróżki, głuche telefony, chamskie maile itp.)
* Główna Bohaterka występująca w teledysku TH lub robiąca karierę muzyczną pod bokiem swego ukochanego



Punkt 5: Zakończenie:

* Klasyczny happy end
* Śmierć bohaterów (najlepiej w wypadku samochodowym lub katastrofie lotniczej); wersja alternatywna – jeden z bohaterów ginie, a drugi popełnia samobójstwo, bo nie może żyć bez swej „drugiej połówki”
* Rozstanie; winno być połączone z jakimiś naukami moralnymi, przestrogami na przyszłość, wielkimi słowami itp.
* Rozstanie okresowe (bohaterowie się rozstają, by po kilku latach się znów zejść i dojść do wniosku, że jednak są dla siebie stworzeni)

Ja się już żegnam i miłej roboty życzę.

Anonimowy pisze...

• Eowyn

Ech, niedobrzy jesteście :). Czytając analizę jadłam frytki i mało się jedną nie udławiłam. A mama mówiła, żebym nie kwikała podczas żarcia. No cóż, przeglądam sobie onetbloga w poszukiwaniu roboty dla was i znalazłam na razie tylko to: http://magiczneopowiadankoomilosciiuczuciach.blog.onet.pl/ . Opko zalicza się do kategorii tokiohotelowskiej. Mam nadzieję, że się za nie weźmiecie.
---------------------------------------
• jazz
cudowne! XD chyba zostanę stałą fanką waszego bloga.płakałam ze śmiechu. a to "spodkanie" już mnie dobiło
---------------------------------------
• Rzepicha

Musiałam wziąć tę analizę na kilka razy, bo inaczej nie dałam rady... Sprzyja zanikom szarych komórek... Aż rozbolała mnie głowa... I te wielokropki...
---------------------------------------
• Nadia
Wielki ukłon w stronę Waszej pracy. Właśnie znalazłam bardzo very ciekawy blożek zmierzchowy; sądzę, że może Wam się spodobać. Przez chwilkę nawet miałam zamiar zanalizować sama, tak dla frajdy, ale po wstępie i kilku akapitach pierwszego rozdziału oraz jednej stronie komentarza w Wordzie - poddałam się. Szacuneczek, innymi słowy xD. I ten, uwaga, bo daje po oczach; przekazuję adres profesjonalistom:
http://twilight-by-naomi.blog.onet.pl/.
Pozdrawiam, Nadia
---------------------------------------
• Murkmind

Społeczność Malkaviańska nie przyznaje się do żadnego osobnika imieniem Luna. Ani Bill. Proszę na przyszłość nie snuć takich teorii, gdyż są obraźliwe dla każdego Malka pod księżycem.

Z wyrazami szacunku.
M.
---------------------------------------
• Kirka

O kurcze xD Mój blog, który pisałam 4 lata temu ;) Miałam nadzieję, że poczytam sobie nową analizę ale nie dałam rady patrzeć, jak kiedyś pisałam ;P Pozostaje mi czekać na następną. Pozdrawiam
---------------------------------------
• PMSka

Na widok "jagby' dostałam drgawek *zwija się w kąciku*
---------------------------------------
• gabrielle

Ja wiem! Ja wiem!
Ona po prostu nie była pewna, czy już kończyć zdanie, czy pisać dalej i dla pewności stawiała porządną ilość kropek.
Wykropkowało mi mózg.
---------------------------------------
• rittus


Autoreczce tego dziela polecam przeczytanie ze zrozumieniem "Maskarady".
---------------------------------------
• jasza

Krzyżówka wampira z tapirem, czyli wampir z długim ryjkiem i kaprawymi ślepiami.

To brzmi zbyt śmiesznie, aby ogarnąć rozumem.
---------------------------------------
• Raven

Beznadziejne to wodolejstwo... Tfu! Wielokropkolejstwo. Gratuluję wytrwałości.
---------------------------------------
• Dzidka

Boru, strasznie mnie to coś zmęczyło.