piątek, 18 lutego 2011

27. Miłość ci wszystko wybaczy, czyli Pracująca Dziewczyna cz. 3


Trzecia i dzięku Boru, ostatnia część opka o niewyżytej Marlence i nadproduktywnym Tomciu. Z  niej dowiemy się, ile może wybaczyć kochająca kobieta oraz jaki jest poziom medycyny w Niemczech... Indżoj!
 
Analizują: Kura i Sineira
 
Zasneliśmy.Rano ja się obudziłam i zosbaczyłam ze Tom śpi.Była może po 10.Wstałam ubrałam się i napisałam na kartce:
Kochanie nie będe ci przskadzała ide do sklepu chandlowego.Przyjde około 3.Kocham cię.
Kupić cherbatę.
<zamyśla się> To są jakieś inne sklepy?
W Chorzowie są chandlowe, w Hamburgu handlowe, w Kijowie kijowe, a w Tanis tanie.
 
Poszłam po laure.Poszlismy do kslepu.Zaczełysmy kupować jak szalone.Jakies branzoletki pierścionki sukienki,bluzki.spodnie,naszyjniki,kolczyki.Wszystko co tylko było nie potrzebne.
To się nazywa kompensacja.
 
Nie obylismy się tablrtek antykoncepcyjnych i sexownej bielizny.
Przepraszam, bo ja się nie znam - tabletki też się kupuje w "sklepie chandlowym", bez żadnej recepty czy coś? Jak witaminę C?
Kto wie, jak to jest w sklepu w Hamburgu...
 
-cześc gdzie Tom-spytałam
-yyy...w swoim pokoju myje się kazał powiedziec zeby mu nikt nie przeskadzał-powiedział Bill
Biedni, łazienki nie mają, muszą myć się w pokoju, w misce. Zaraz się jeszcze okaże, że wodę wiadrem ze studni noszą.
 
-Chciałam iść do Toma-powiedziałam
-nie on sie myje-powiedział
-to tym bardziej chce go widziec umyje mu plecy-powiedziałm
-uwierz nie chcesz go widzieć-powiedział
On się nie myje, on zrzuca skórę. Przy takiej warstwie lepkiego brudu to jedyny sposób.
On skuwa dłutkiem.
 
Otworzyłam drzwi zobaczyłam...Toma jak się kocha z tą bląd dupą.
*Wyobraża sobie dupę porośniętą "bląd" włosiem.* Kuzynka Chewiego?
Przynajmniej nie piszczy.
Ryczy!
 
-Marlena-krzyczał bill-To nie jego wina to  narkotyki on bierze narkotyki..here-powiedział Bill
Here I am... Znaczy co, on bierze, a wszyscy dokoła mają halucynacje z włochatą damą w roli głównej?
 
-Marlena wiesz ze ja bym cie nigdy nie zdradził-powiedział tom
To ona mnie zgwałciła!
W sumie trudno się spodziewać, żeby mały, chudy Tom zdołał się oprzeć samicy Wookie...
 
-a ta laska to co fata morgana(czy jak to się pisze:P)
Razem.
Chata (Wuja) Morgana.
 
-Marlena...ja nie wiedziałem co robie połknołem jakies tabletki to znaczy jakiś zastrzyk sobie wstrzyknołem...ja przepraszam-powiedział
A może coś wypiłem, a może po prostu zatrułem się własną nadprodukcją...
Czyli, krótko mówiąc, sperma mu na mózg uderzyła.
 
-idź ty dziwko-powiedział Tom żucając we mnie wazonem
-z nas dwóch to ty częściej sie  pierdolisz z jakimis napotkanymi sukami nie ja-krzyknełam.
Jak to pies. Za każdą suką pogoni.
 
Przysuwając sie na niebezpieczną odległość.Walnełam go z pięści w nos.On chwycił mnie za policzki ajk psa który cos połknoł a potem miał to  wypluć:P.
Ach te sprzeczki kochanków.
 
-no te...chciałam moje żeczy-pwoeidzaiłam
-prosze wchódź-powiedział.Weszłam do pokoju.Na podłodze leżały ubrania kondom kajdanki i bielizna.Wziełam szybko swoje żeczy i poszłam.
A ten kondom, że tak spytam, używany czy świeży?
Używany. Pamiątka.
 
-Poczekaj-krzyknoł-zostawiłaś.Podał mi moją sexowną bielizne tabletki antykoncepcyjne i nasze zdjęcie jak sie całujemy i obściskujemy.Byłam w samym staniku a Tom miał ręke pod nim.
I tyle. To się nazywa "omnia mea mecum porto", czyli podróże z małym bagażem.

Ok. Tu mamy kolejny opis tego, jak bohaterowie się piepSZOM. Nie chcecie tego czytać, prawda? Ja w każdym razie nie chcę...
*idzie do sklepu chandlowego po aviomarin*
-czemu-spytałam a łzy poleciały mi z oczu
-nie miałem nad soba panowania byłem u kmpla po płyte on się spieszył a ja nie dopiłem kawy miałem ponad połowe ta laska była jego siostrą dałą mi koli.I wtedy świat zawirowałObudziłęm sie dopiero z tego transu gdy ty zaczełaś mnie wyzywać...było mi tak głupio-powiedziałam-wybacz mi
No i się skubaniec wytłumaczył. Struła go, zgwałciła, podstępne te baby jak nie wiem co.
Naiwność boChaterek nie zna granic. <kiwa z politowaniem głową>
 
-bierz te żeczy i do auta ale mi już-krzyknoł.Bałam się ze mnie uderzy więc szybko wziełam żeczy i poszłam za Tomem.
Dziewczę wzięło sobie do serca potrzebę reformy polskiej ortografii
 
Wrzucił mnie bezczelnie na tylnie fotele i  uśadł za kułkiem.
Kuku! Kuku! Na muniu!
 
-Tom!!-krzyknełam-debilu nie masz prawka
-no i co w lesie mnie nie złapią-powiedział.Zastanawiałam się o jaki  las mu chodzi.
Zakazany Las.
 
Dojechaliśmy do jakiegoś domku.Był z czerwonej cegły.Dzwi byly bardzo duże.
Bo to nie domek był, ino stodoła. A te "drzwi" to się nazywają "wrota".
 
Tom zaczoł ciągnąć mnie za  ręke.Potem specjalnie wyciągnoł tak abym upadła na podłage.Widziałąm ze w tym "domku" była jeszcze duża szafa i  łóżko,ldówka i  łazienka w inym pomieszczeniu.
Rentgen w oczach?
 
Myślałam że przyjerzaliśmy tu uprawiać sex.Ale nie.
Co za rozczarowanie!
 
-teraz to twój dom jeśli nie chcesz być ze mną to nie-powiedział cicho.o chwili zauwarzyłam przebiegająca mysz.
Zamknął ją w lochu ze szczurami i myszami? Niedobry Tomuś, niedobry!
Reminiscencje z wczesnego dzieciństwa. Była taka bajka o kapryśnej królewnie... Aaa, już pamiętam - Król Drozdobrody!
Marudziła, odrzucała kolejnych kandydatów, to ją wydali za byle kogo? Coś mi się kojarzy, ale szczurów nie pamiętam.
 
 
 
A teraz bohaterowie znowu... doskonale wiecie, co.
A z Toma się wydobywa to, co zawsze.
To już naprawdę robi się nudne... Jedyne urozmaicenie, to że tym razem Marlenka poddaje w wątpliwość prowadzenie się matki Toma, nazywając go synem wszetecznicy. 
Oraz przeplata miłosne wyznania określeniami powszechnie uznawanymi za obelżywe.
Who you? Yeah, bunny!
 
-juz ci chyba wystarczy...teraz chodx jeść-powiedział
-Tom ubierzmy się  nie chce  być naga przy jedzonku-powiedziałam
Jedzonko gotowe uciec na ten widok.
 
-twoje ciało dodaje mi jeszcze apetytu-powiedział trzymając mnie za talie.
Ten apetyczny brudek, ta rozkoszna woń...
 
Zaczełam jeśc.Najpierw posmarowałam bułke nalałam soku.Tom właśnie szedł po komórke bo zostawił na łóżku.I wtedy stało się  wylałam na jego spodnie całą zawartość soku.
Znaczy, wodę, barwniki i te wszystkie E-coś tam?
 
Tom bez na mysłu walna mnie w głowe i dałliścia w policzek.Odeszłam w kąt płacząc.Po 10 minutach na głowie miałąm dość dużego guza a na policzku sine.
Sine, co Ty robisz na jej policzku?
Ruszyłam na ratunek temu nieszczęsnemu liściowi. Nie można go przecież zostawić w takim miejscu.
Chrońmy przyrodę!
 
-przepraszam-szepnoł
-odejdź boje się ciebie-krzyknełam się.Wstydziłąm się go ale chciałam mu pokazać ze mam go gdzieć więc zdjełam wszystko
Interesujące. Okazywać obojętność, rozbierając się do naga? To zaburzenie musi mieć jakąś naukową nazwę.
 
i co i kurwa dostałąm okres.
Znowu???
No! Drugi raz w życiu!
 
-Tom kup mi potpaski !!-krzyknełam
Kup paski pochłaniające pot. Nie lepiej się umyć?
 
-co-spytał i popatrzał na moje krocze-podłóż sobie smatke-zaśmiałsię
-Tom chce potpaski...zaniedbujesz mnie Kocham cię a ty tak mnie traktujesz bijesz gwałcić nawet głupich podpasek nie chcesz mi kupic jakz tąt wyjde to ci oddam
Podpaski mu odda? A chociaż kupi nowe?
 
-powiedziałam-a jak mi nie chcesz kupić to wszytko bedziesz miałod krwi-zasmiałąm się
Nie no, ona ma wyraźną obesję na punkcie wydzielin ludzkiego ciała, że tak powiem. Tylko czekam, aż sobie przypomni jeszcze o...
 
-Dobrzea więc poczekaj-Tom wyszedł.Nie było ga jaieś 7 minut
-Tomuś...wypuść mnie-szlochałam-jestm w ciąży
Ratunku. Ona ma takie pojęcie o tzw. "babskich sprawach", jak ja o kolarstwie w Chinach. Tak, kretynko, jesteś w ciąży, a miesiączka jest tego niepodważalnym dowodem.
<nuci melancholijnie> There are nine million bicycles in Beijing. That's a fact.
 
-jak to-krzykneł-usuniesz tego bahora
-żąrtowałam-powiedziałam podniosle-pragne cię
Hahaha, świetny dowcip, świetny!!!
Kura kupuje wieniec i idzie na pogrzeb śp. Sensu i Logiki.
 
On ją znowu teges, ona się drze, bo ją boli.
Czyżby objawy zużycia materiału?
Niech to opko już się skończy!
 
-wstawaj i ubierz się jak chcesz to pójdziemy pod prysznic-powiedział
Mycie i pranie w jednym. Ekonomicznie.
Lepiej nie. Już my wiemy, co by robili pod tym prysznicem.
 
-...-nieodzwyałam się.Nie miałam siły by się podnieść by otworzyć oczu nie bolalało mnie nic oprucz serca miałam je przełamane w pół.
Ee tam, nie takie cuda anatomiczne już w opkach widzieliśmy.
A chwilę przedtem bolało ją coś zupełnie innego. Kłamczucha.
 
Płakałam na to miałam siłe.Z moich oczu leżały łzy a Tom był zadowolony z samego siebie.Podeszedł do radia i włączył jakis hip-hop.Chciałam mu teraz dołożyć z całej siły...ale jej nie miałam.Uderzyć ukachanego...nie.Wstałąm i i ubrałam sie.
No i paczpani, i nie poszli się umyć. Skąd ja to wiedziałam?
Zakładam klamerkę na nos. Ich nawet przez internet czuć.
 
Siedziałam  w koncie.Jakis męstrzyzna weszedł Tom wołał na niego Amadełusz.
Folfkank Amadełusz Niestrzyżony.
 
Kazał mnie zamknąć w  łazience i nie wypuszczać.
Póki się wreszcie porządnie nie doszoruje.
Lub nie utopi. Błagam, niech ona się utopi!!!
 
Tom po godzinie przyszedł kazał wyjść amadełuszowi.Przyprowadził jakąś laske.Zaczoł się z nia kochać.Nie przeszkadzało mi to.
Jedna w tę, jedna wewtę...
Kto by się ich doliczył?
 
Ale ja jak to ja.Musiałam cos wywinąć więc.Zaczełam pchać drzwi.Kopnełąm ostatni raz nogą i wyleciały.
I już? Tak po prostu wyłamała drzwi? Żadnej akcji ratunkowej, żadnego tru lawera na białym koniu?
Nie, to nie ten schemat. Ona tu robi za męczennicę miłości. Coś jak Katarzyna, która przez 60 odcinków czepiała się biednych braci de Montsalvy.
Ha! Oglądałam to w dzieciństwie! Ten, co ją kochał, zginął, a ten drugi ją strasznie poniewierał, tak?
Tak, na wszystkie możliwe sposoby próbował babę zniechęcić, ale była przerażająco odporna.
Całkiem jak nasza Marlenka.
 
Tom był zajęty nią.A ja bez problemu wyszłam z chatki.Była juz noc a ja szłam przez droge.Nikogo nie było widać.Zdaleka było widać jakąś dziewczyne.
Nie było widac nikogo, ale było widać dziewczynę. Kurica nie ptica, żeńszczyna nie czeławiek.
 
Bagle spostrzegłam że to Laura.Podbegłam do niej.I opowiedziałam jej wszystko.
-wracajmy do Domu juz nigdy go nie zobaczysz wykasujesz go z pamięci-powiedziała
Świat się tylko dziś ze mną kręci
Gwiazdy świecą jak stal,
Skasowałaś mnie w swej pamięci
Aż mi siebie jest żal!
Format C: Naciśnij enter.
 
-nie  moge-powiedziałam z płaczem-on i ja mbędziemy mieli dziecko-krzyknełam załamana-on musi wiedzieć...
Po cholerę? Wystapić o alimenty i trzymać się z dala od takiego...
 
-napiszesz do niego list a teraz szybko bo cię dogoni.
Cóż za dramatyzm.
 
U toma:
-Kochanie-krzyknoł patrząc na łazienke-kurwa dziwko wyłaź i tak cię złapie.
Taaa... To mi przypomina pewien stary kawał. Pijany mąż wraca w nocy i dobija się do drzwi.
Otwórz! Orzeszku, otwórz! No, orzeszku, proszę cię, otwórz! O żesz kurrrr... mówiłem, żebyś otworzyła!
 
Nagle spostrzegł ze drzwoi są otwarte a jej buttów juz nie ma.Zaczeoł biec,zmęczony poszukiwaniami klęknoł i krzyknoł najgłośniej jak się dało.
-Kocham cię...Marlena...Wróć...wróc-rozpłakałsię jak małe dziecko.Ja na moje nieszczęście to uśłyszałam i jak głupia zaczełam szybko biec w strone odgłosu.
Syndrom sztokholmski? Borze liściasty, to opko to materiał na doktorat! Całe szczęście, że nie dla mnie;)
Ja na moje nieszczęście dopiero teraz doszłam do wniosku, że nie ma sensu dopatrywać się w poczynaniach bohaterów śladu konsekwencji. O cztery ataki wkurwu i jedno walenie głową w ścianę za późno.
 
Stanełam obok niego
-nie wróce...będziesz mi kazał je usunąć ja nie pozwole...boje sie ciebie!!Chodź cię kocham musze cię zostawić dla dobra naszego dziecka-powiedziałam cicho
Jedyne sensowne zdanie w całym tym potFornym dziele.
 
-mamy dziecko...jestem ojcem-z Toma oczy leciały łzy ale był uśmiechnięty.Łzy szczęścia-pomyślałam
A jeszcze chwilę temu nakazywał jej usunąć bachora?
Miałas się nie dopatrywać sensu!
Sorry. Złe nawyki.
 
-tak ale ja nie potrafie wybaczyć zdrady...już nie moge dobrze wiesz ze ten związek nie jest taki jak kiedyś...sexem nie da sie żyć...-powiedziałam-a teraz ide do domu nie szukaj mnie nie przychudź ani nie dzwoń...będzie mi ciebie brakować-szepnełam z płaczem
Pytanie, czy jego, czy też może tego kuzyna Tomcia Palucha?
Nie, to nie tak. Popatrz - wybaczy gwałt, poniżanie, uwięzienie, a o głupią zdradę się czepia. Z tego wynika, że po prostu chce zagarnąć tylko dla siebie te hektolitry! Może miała gotowy biznesplan? Skoro mozna robić szampon na bazie byczej spermy (ponoć rewelacyjny), to...
Cóż, kolega mi kiedyś opowiadał, że te sterczące włosy Billa bynajmniej nie są utrwalane żelem, ani lakierem...
 
Odeszłam.Wolnym krokiem szłam do domu.A raczej do Toma studia.Jaka ja jestem głupia-pomyślałam-mam tak mało lat i w ciąży jestem...już dwa miesiące...tak dwa miesiące...
Jak ten czas leci...
A ja coś przegapiłam? Nie było wizyty u lekarza i stwierdzenia ciąży na podstawie rzutu oka?
Nie, ona sama to wywnioskowała. Z tej miesiączki, jak rozumiem.
 
ze ja tego Tomowi nie powiedziałam wkońcu jestem z nim już pół roku.Dobrze że z nim nie zerwałam.Wciąż go kocham.Juz do niego nie wróce-kogo ja chce oszukać samą siebie.I tak każdy dobrze wie że ja i tak do niego wróce nawet jesli jest takim potwore.
Wrócę, nie wrócę, wrócę,  nie wrócę... i tak całą akację oskubała.
Zwycięży wizja dochodów, jakie przyniosłaby fabryka odżywki do włosów "TrV eMo".
 
Zdrajcą mówił że kocha...mówił...kłamał i zdradzał.Kochałam go czy onm mnie.Świetny był w łóżku ale nie to jest ważne tylko to jaki był co dzień.Chciałam do niego wrócić powiedziać że będzie miał śliczne dziecko że go Kocham nie chce go opuścić.Ale już to zrobiłam.Miałlam teraz ochote w wziąść nóż i się zabić.
O o o! Wreszcie jakiś konstruktywny pomysł!
<usłużnie podaje sztylet szturmowy, niedawno naostrzony>
 
-Bill ona jest najwarzniejszą osobą w moim życiu-powiedział przekonany Tom
NajwaRZniejszą, bo gotuje się na jej widok. A jak o niej myśli, mózg mu się warzy. I białko ścina.
Pomijając Laurę, Andżelikę, pannę Wookie i jeszcze tych pięćset innych. I mamusię.
 
Bill opuścił głowe porzes całe życie myślał ze to on jest najważniejszy.
<parsk!!!>
Sorry, Bill, jednak byłeś zbyt kiepski w łóżku. Idź się pobaw z Gustavem.
 
Podesząłam do szafki ze sztućcami.Wyciągnełam duży nóż i popatrzałam na niego.Podciałam sobie żyły.Straciłam przytomność.Gdzie ja jestem...
Kura wyciąga ze schowka widły i zaczyna podgrzewać kociołek ze smołą. Trzeba godnie przywitać Marlenkę, a co!
Szkoda, że nie napisała, gdzie jest. Poszłabym ją dobić.
 
Obudziłam się w szpiitalu na głowie miałam jakieś okulary a moją ręke trzymał Tom.
Próbuję sobie wyobrazić, po co te okulary, ale jakoś nie potrafię. Kuro, Ty oglądasz dr. House'a, może się domyślasz o co kaman?
Ni hu hu. Myślę, że okulary możemy spokojnie zaliczyć do skarbnicy Cudów Opkowej Medycyny, razem z tabletkami działającymi przez kieszeń i tym podobnymi.
 
Słuszałam jak coś mówi ale nie rozumiałam dopiero po dłuższej chwili zrozumiałam żę przeprasza.
-wiem popełniłem błą ale przeciesz da się do jakoś naprawić...wiem że mnie słuszysz i wiem że cierpisz..tak cię kocham...nie opuszczaj mnie-powiedział całując moją ręke
-nie opuszcze-wyszeptałam jak najgłośniej mogłam
-Marlena ty naprawde...-powiedzaił i wzioł z moich oczu jakąś chuste.
E! przed chwilą były okulary!
 
Zobaczyłam zapłakanego Toma był spuchnięty pod oczami i zimny.
Dead Man Walking.
Ona ma termowizję? Borze, Predator!!!
 
Po chwili Tom wbił się w moje usta.
Kołkiem osinowym.
Oby.
 
-Kocham cię-powiedzaił-już nigdy nigdy cię nie zdradze...
-Tom już  dobrze wybacze...a teraz ile tu już leżałam-spytałam
-yyyy...conajmniej 4 miesiące no koło pięciu sie kręci-powiedzaił
Pięć miesięcy w szpitalu po głupim ciachnięciu się nożem? Niemiecka medycyna stoi na naprawdę tragicznym poziomie.
 
gdzie moje dziecko-kzyknełam zapłakana...
-dobrze juz dobrze urodziłaś dziecko to znaczy miałaś cesarskie cięcie...
Jes jes jes! Wszystkie cuda opkowej medycyny w jednym akapicie! Pięciomiesięczna śpiączka po podcięciu żył, ekspresowa ciąża, cesarka...
 
urodziłaś blziniaki mają 3 i pół kilograma
Rozumiem, że łącznie?
 
i...jak je nazwiemy-spytał uradowany
-teraz mnie to nie interesuje są zdrowe...-spytałam
Bo jak chore, to nie ma po co nazywać.
 
-aaa...dziewczynki czy chłopcy-spytałam
-to i to-powiedział usmiechnięty
Zmiennopłciowe, po mamusi.
 
-gdzie one są-spytałam
-ja nawet ich  nie widziałem ale obiecywali że zaraz je przyniosą do nas-powiedzaił
Wzór troskliwego ojca.
 
-a bill i  laura-spytałam
-pobrali się...laura w ciąży-powiedział Tom
Jakże by inaczej.
 
-a tokio hotel-spytałam
-nadal istnieje-powiedzaił
Niestety...
 
-a my-spytałam
-jesteś moją księżniczką...jesteś moja-powiedzaił całując mnie w ramie
Ale nie pytaj, ile kobiet miałem przez te pięć miesięcy... Nie pytaj...
 
-a sccoty-spytałam
-znalazł sobie suczke mają 6 dzieci-powiedzaił
Zdrajca!
Jeżu, ale lukier! <ociera monitor>
 
-chce zobaczyć moje dzieci-powiedziałam.Tom wyszedł i przywiózłdzieci.
Po chwili wszedła Laura,trzymała się za brzuch a bill obją ja w pasie głaskając brzuch.
-Marlena-krzyknełam Angelika.Podbiegła do mnie zaczeła mnie całować obściskiwać.To samo rrobił Bill
Laura, Marlena, Angelika. Która jest która, do cholery? Pączkują, czy co?
Przelotnie pojawiła się także Angelina i Milena. A bohaterki są cały czas tylko dwie. Ani chybi magia!
 
-jak mają naimie-spytał
-yyy...może Angelika-spytałam
Lauraa się usmiechneła(tpo jej drugie imie)
I nie można było tak od razu?
 
-a ten to będzie Martin-zaśmiał się
Po chwili laura zrobiła sie jak monka i zemdlała.
Co na to Detektyw Monk?
Dobrych parę chwil zabrało mi zorientowanie się, co aŁtorka miała na myśli.
 
Tom podszedł drugi raz i mnie pocałował tak namiętnie... że zakręciło mi się w głowie.
-ide do ubikacji-powiedziałam
Tjaaa, po 5 miesiącach leżenia i cesarce ona IDZIE gdziekolwiek. Tylko mi nie mówicie, że... <zerka kilka linijek niżej> Nieeeee!!!!!!!!!!!!
O czym marzy rekonwalescentka bezpośrednio po wybudzeniu ze śpiączki oraz cesarce? Tak, nie mylicie się drodzy Czytelnicy: o ostrym rżnięciu w szpitalnej ubikacji. Darujemy sobie szczegóły, prawda?
<Sineira wyrywa się pielęgniarzom, którzy próbują zapakować ją w wygodny kaftanik>
 
-musze nakarmić dzieci-powiedziałam.Poszłam do dzieci.Popatrzałalm dziwnie na Angelike.
-jak się karmi dzieci-spytałam
-no piersią-zaśmiał się Tom
Kaczą. Z pyzami i modrą kapuchą.
 
-tyle to ja wiem teraz mi ją podaj-powiedziałam.Tom m i ją podał
Pierś???
 
-a teraz bąddż tak miły i podnieś mi koszulke-zaśmiałam sie.Tom podniusł mi koszulke i popatrzał znacząco.Chodź przed chwilą to robiliśmy nie było nam dosyć.
Zwłaszcza szwy po cesarce nie miały dosyć.
 
Chdż byliśmy już w pewnym sensie doroślejsi i mieliśmy dzieci wiedzieliśmy że się to nie skończy(sex)
Tak, bo seks to domena, excusez le mot, gówniarzy. Dozwolone DO lat osiemnastu.
Zresztą, sądząc po głupich pytaniach Simone, dorośli rzeczywiście nie mają pojęcia, o co w tym biega.
 
-jeśli dobrze pójdziee to dziś pani wyjdzie-powiedziała-ale wasz synek....niestety musi zostać jest chory na niedoomykalność serca i ma problemy z oddychanie musicie panśtwo co rok jeździć na badanie serca na echo...jakimś cudem Angelika się dobrze rozwineła chodź jest óężąła
Nie wiem, co to jest, ale brzmi groźniej, niż ta niedomykalność...
Ociężała? To po tej kaczej piersi z pyzami.
 
-ale  już za tydzień możecie po niego przyjechać...nieech się pani pakuje...niech pani nakarmi chłopca z piersi matki najlepsze.
Z piersi ojca nieco gorsze.
 
ekarka wyszła.Nakarmiłam małego i odłożyłama.
Na półkę.
 
-ide do Billa zaraz przjde-powiedział.Poszedł.Po chwili przyszedł.Bill był w oknie i przez małą szparke:D  filmował.Może poprostu chciała nas razem pofilmować-pomyślałam.
Ma to po matce, zboczek jeden!
 
Nagle Tom wyjoł jakkieś pudełko wzioł moją ręke i spytał
-zostaniesz moją żoną-spytał.Zaczełam się jąkać.
-oczywiście-zaśmiałam się po moim policzku zleciałą łza...łza szczęścia radoośmi...miłości.
Jedna. Samotna. Kryształowa. Coś pominęłam?
 
-Kochami cię-przytuliłam się do niego-tak bardzo cię kocham...
-jedźmy już do domu-powiedział
Kura odpływa na falach różowego lukru w stronę zachodzącego słońca.
Gdzie położyłaś ten aviomarin?
 
6lat później:
-Tom jasna cholera powiedz mu że w szkle  nie ma nic strasznego-krzyczałam
Absolutnie nic! Piasek kwarcowy, trochę węglanu sodu i węglanu wapnia, tlenki boru i ołowiu. Kto by tam się bał?
No wiesz, ten ołów...
 
-ale ja i tak nie pójde chyba że z mamusią albo tatusiem-krzyknoł mały Martin
-słuchaj będzie z Angeliką...a ja was z mamusią odwioze...przeciesz w przeczkolu będziesz się tylko bawił...na placu zabaw-powiedział spokojny Tom
Tatuś cię nauczy różnych fajnych zabaw, na przykład w doktora...
 
-Mamo a skąd się biorą dzieci bo nauczycielka powiedziała że bocian przynosi a a ciocia ze w kapuście od naszego kolegi dowiedziałąm się ze jast takie coś jak zapłodnieniee-powiedział ciekawy Martin
-zabraniam ci się spotykania z tym kolegom-powiedział Tom odpalając samochód.
Tomuś, od kiedy jesteś taką cnotką?
Zdewociał na starość.
 
Po chwili zaczoł mnie głądzić po kalanie.
Nieodwracalnie skalanym. Tak jak mój mózg po kontakcie z tym dzieUem.
 
-och...--wyszeptałam.Odwieźliżmy dzieci i wrucilismy do  domu.
 
No i oczywiście robią sami-wiecie-co. Nuuuuda.
Obowiązek obowiązkiem jest. Małżeńskim.
 
-och tak-zaczełam skakać na Tomie.
Łamiąc żebra i miażdżąc wątrobę.
 
-mamo tato co wy roobicie-spytała Angelika która pojawiła się ni z tąt ni z owąt
Ucz się dziecko, ucz...
 
idźcie do góry i nie wychodzcie z pokoju-krzyknoł poddenerwowany i podnieconu Tom
Że podenerwowany - to rozumiem, ale podniecony? Nie za wiele tych patologii na jedno nędzne opko?
Podobno zmiażdżona wątroba wydziela mnóstwo hormonów...
No co? Ałtoreczka może robić rewolucję w medycynie, a ja nie?
 
Położył głowe na moich piersiach i powiedział:
-ale wpatka czeba im wytłumaczyć że Tata i Mama potrzebują czas dla ciebie...jezu daj mi się jeszcze w ciebie spuścisz-wydyszał Tom
...jak Cię błaga lud...
 
-już...-szepnełam  i zaczełam delikatnie wychodzić z Toma.
Ke???
Tak po nim skakała, że wpadła mu z butami w jamę brzuszną. Trochę się zaplątała w jelitach.
Nie, nie, Tomuś, zostaw! TO są moje sznurówki!
 
Poszliśmy się ubrać.Tom siadł przed telewizorem a ja robiłam obiad.
Nawet nie mam siły tego skomentować.
 
-kochanie-krzyknłam a Tom w mgnieniu oka się pojawił przy mnie i zaczoł otwierać słoik z burakami
-prosze-powiedział
-dziękuje-uśmiechnełam
Dobrze wytresowany.
 
5 lat później:
Dzieci siedźały w swoim pokoju i uczyły się matematyki.
-Tato ile jest 11 razy 8-krzykneła Angelika
-nie wiem policz se na kalkulatorze-krzyknoł
A dwa razy dwa? Tato?
A ja myślałam, że mam dyskalkulię:D
 
-jesteś super-krzykneła i szybko wwyciągneła kalkurator z szafki
-wiesz boje się o tate jest bardziej obojętny a mama w ciąży jest mama sobie poaradzić nie może...-powiedział zdenerwowany Martin
-tata jest zestresowany zawsze możemy iśc do Cioci Laury i do Billa oni jak przychodzą to wszystko się układa posmieją się pośmieją...potem razem idą do wyra nie słyszysz jak mama jęczy szybciej głębiej-spytała-i jeszcze te całe Tokio Hotel...zrozum...-zaśmiała się nieco mądrzejsza Angelika
Podglądała ich? Gen wścibstwa ma widać po babci. 
A swoją drogą, pojemne wyro. Mama, tata, ciocia, wujek i reszta TH.
AŁtorka naprawdę wierzy, że za 11 lat ktokolwiek będzie pamiętał o TH?
 
Po chwili Martin zaczoł coś gadać
-cicho-powiedziała Angelika
-sama bądź cicho bo powiem tacie ze tak do mnie mówisz-powiedział
Straszne przekleństwo. Jak ona tak może?
 
-cicho mówie ci zamknij się-powiedziała.Uśłyszeli po chwili głos Ojca:
-kurwa znów przypalone ziemniaki czy ty nigdy nie możeż dopilnować ich-krzyknoł
-mnie wyzywasz mówiłam wyraźnie jak wychodziłam z domu wyłącz ziemniaki bo się spalą ale ty woliocz przed telewizorem siedzieć i ogładać-krzyknełam
Hehehe, wyobrażam sobie podtatusiałego Toma, siedzącego przed telewizorem z piwem i chipsami na wielkim brzuszysku. Ghaaaa!!!
I z wyliniałymi resztkami dredów, zwisającymi w nieładzie z łysiejącego łba.
 
-ty dziwko kto pracuje na dom na książki dla dzieci na jedzenie gdybym nie ja to byś tego nie miała-rzyknoł żżucając garnek z pyrami...
Ha! Ona JEST z Poznania!
<załamuje się>
 
-spierdalaj debilu-rzyciłam w niego wazonem ale niestety nie trafiłam.Tom podszedł do mnie i uderzył z całej siły w twarz.Nagle zoriętował się co robi...że krzywdzi swoją żone...pobiegłam pod schody zamknełam drzwi na klucz i włączyłam światełko
-kochanie otwurz jestem głupi wiem-powiedział
Orzeszku...
Bo zupa była za słona.
 
-kurwa wypierdalaj debilu huj ci w dupe-krzyknełam.
Billa?
 
Zapłakana myslałam że tym co zroiłam zrojnowałam sobie życie dzieci mąż w wieku 27 lat...dzieci 13 lat mąż 28 a  następne w drodze-myślałam
No faktycznie zrujnowane. Dzieci, mąż, katastrofa. I ledwie 27 lat, jak można tak wcześnie?
Zapamiętajcie, drogie dziatki - nieprzemyślana prokreacja prowadzi na manowce.
Oraz w pętlę czasową: z tego zdania wynika, że urodziła je mając 14 lat. Wcześniej było wspomniane, że siostry, poznając TH, miały po 16. To jak?
A, miałam nie szukać sensu. Sorry!
 
Dzieci posprzątały mi kuchnie byłam z nich dumna.
Wymiotły garnek, resztki pyrów i tatusia.
 
Wyszłąm z komórki i wyszłam na taras.
-Mamo,Mamo-krzyczała Angelika
-co kochanie-uśmiechnełam się...
-dostałam miesiączke mam miesiączke...-krzyczała uradowana-trzeba kupić mi podpaski
No faktycznie, jest się z czego cieszyć. Niedługo Tom zostanie dziadkiem.
 
-to id.ź do taty ja tymi pirniądzami nie dysponowuje nie będe się nimi rządzić-zrobiłam głupią mine
<wkurw mode on> Trzeba było, głupia ***, iść do roboty, a nie udawać żonę górnika. Jeżu, jak mnie takie babole denerwują!!! <wkurw mode off>
Mogła się poczuć żoną górnika, w końcu Tomuś nic, tylko fedrował!
 
-tato co ty narobiłęś...jak mogłeś uderzyć mame..jak mogłęś ona może w każdej sekundzie urodzić a ty ją bijeż ma na głowie całą chate-krzyknoł
W każdej sekundzie. Pac! i już.
 
-widzisz że ona robi wszystko źle-powiedział-zresztą jesteś dzieckiem nie wiesz nic...
-Tato my nie jesteśmy już dziećmi że trzeba się o nas martwić Angelika dostała okres a ja miałem juz pierwsyz wytrysk nie jestem prawiczkiem miałam juz wiele dziewczyn spój na to inaczej-powiedział
Biedactwo. Odziedziczył po ojcu skłonność do nadprodukcji.
 
-zaraz zaraz-powiedziała Tom-to nzaczy że Angelika też nie jest dziewicą-spytał
Jezus Mario... Trzynastolatki...
Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Pociesz się, droga Kuro, że w tym przypadku mamy raczej do czynienia z wynikiem niefrasobliwego podejścia aŁtorki do matematyki.
Oraz logicznego wnioskowania. Miała miesiączkę, znaczy - nie jest dziewicą.
 
-ychy-wymamrotał Martin
Jaka mać, taka nać.
 
-nie jest w ciąży-spytał
-nie tatuśu wszystko dobrze
JESZCZE.
 
a teraz jazda do mamy-poklepał Martin Toma
Dając jednocześnie sygnał siostrze, żeby włączyła nagrywanie.
 
-to zrobimy tak ty idź po Angelike i idźcie sobie do kna macie kase możeice stracić wszystko-powiedziała Tom dając im stówke-ale...ale nie będzie was do 6...każdy potrzebuje czasu nawet mama i tata nie tylko by spędzić ten czas w sypialni-zaśmiał się Tom
Obraz środowiska, w jakim obraca się aŁtorka, jest naprawdę nieciekawy. I to już nie jest śmieszne. To jest straszne. Kuźwa, to ma być przyszłość narodu? 
Cicho. Pocieszajmy się, że to nie u nas. Że to wszystko dzieje się w Hamburgu czy innym Magdeburgu.
 
-do dajej spiepszajcie-dodał po chwili.Martin podlecial szybko do Angeli wzioł ją za ręke i tłumaczy.ł jej w szystko w drodze do szkoły.
I z takich tłumaczeń potem bierze się to, że dzieci mają dzieci.
 
Ja siedziałam nadal na  studni cała zapłakana i myślałam.O tym i o Tamtym.
Kim jest Tamten? Czyżby nie tylko Tomuś zdradzał?
Dlaczego ona siedzi na studni?!? Klnę się na Bora Liściastego, że w Poznaniu mamy wodociągi! Ha! Ona jednak NIE JEST z Poznania, alleluja!
"Jest w pokoju, myje się", "siedziałam na studni" - macie w Poznańskiem jakieś wioski popegeerowskie?
 
-dobrze wiesz że nie chciałem-powiedział trzymając mnie za ręke-dobrze wiesz że cię kocham...tak bym chciał-szepnoł-ale nie potrafie wiesz nie moge...jesteśmy ze sobą za długo
-ok możemy się rozwieść nie mam nic przeciwko-powiedziałam i rozpłakałam się nadobre
O w mordę... A ja w tym roku mam dziesiątą rocznicę ślubu... To znaczy, że już powinnam zacząć przygotowywać papiery?
 
-Tom ja musze ci coś powiedzieć-wskazałam na brzuch
-właśnie  dobrze się czujesz-spytał
-Toma ale ja...to znaczy...ono nie ma go...dziecko było w moim brzuchu 7 miesięcy martwe...wczoraj byłam u lekarza gdyby jeszce te 2 3 tygodnie to bytm nie żyla...dziecka nie ma...ale nadal moge miedź dzieci-uśmiechniełam się przez łzy
Eeeee... że łot? Siedem miesięcy nosiła w sobie martwy płód? I nikt się nie zorientował?
Mówiłam, że medycyna w Niemczech leży i kwiczy. Mówiłam! BTW boChaterka jest nie do zdarcia - uprawia seks po cesarce, zajmuje się domem po czyszczeniu macicy...
Zaczynam się zastanawiać nad PRAWDZIWYM sensem określenia "plastikowa Barbie".
 
-moje Kochanie...nie płacz...wszystko będzie dobrze...będze następne-uspokoułam się.
Luz, kto by się tam przejmował, zrobi się nowe.
 
Po chwili zobaczyłam że Laura idzie do nas uśmiechnięta z Billem.
-Marlena-przytuliła mnie Angelika.
Laura zwana Angeliką. Matko Borska, czy aŁtorka nie potrafi zachować konsekwencji choćby w dwóch sąsiadujących ze sobą zdaniach?
 
Wszyscy uśedliśmy na ławce i gadaliśmy.Po jakiejś chwili przypomomniała się pewna sytuacja.
-pamiętacie jak obiecalismy sobie że kiedyś powturzymy nasz sex sbiorowy-spytła się Angelika
-jesteśmy na to za starzy jeszcze dzieci-zabręczał
No tak, 28 lat to juz próchno, nic, tylko się do grobu zbierać.
Witajcie w zaświatach. Uuuuhuuuhuuu!
 
-no właśnie-popierał Billa Tom
-nie to nie.
Wyszłam za ręke z Laurą za jakieś drzewo.Zaczełysmy się całować macać aby Tom widział i Bill.
-stary-popatrzał Tom na nas i poklepał Billa
Dwaj zgryźliwi tetrycy.
Podrywamy dupcie? Nie, posiedźmy jeszcze...
 
Teraz będzie tak jak by Narrator opowiadał:
Dobrze, że ostrzegłaś.
 
Tom bez namysłu odepchnoł od siebie obie dziewczyny.Podszedł do Angeliki puszczająć oczko Marlenie.Ta wolnym krokim podchodząc do Billa rozbierała się.Billa penis już stał.Nie mugł  się opszeć widoku swojej szwagierki.Chodź miałą tyle lat...była nadal tą sexowną osobą.
Przypomnijmy - miała 27 lat. AŻ TYLE.
Gdzie moja trumna...
 
PodszedłdoMarleny i zaczoł całować ją po szyji.Dziewczyna widziała że Bill się zmienił w sexsie.Chodź nie doruwnyłał Tomowi stał się bardziej brutalny.Ale i delikatny.
Stał się bardziej biały. Ale i czarny.
 
Taka mieszanka Marlenie to się nawet spodobało.Wzioł ją na ręce i oparł o słupek.Zaczoł całować jej piesii.
Co oni robili na przejściu dla pieszych?
To, co zawsze. I wszędzie.
 
Ciepłymi rękami caczoł miźać mnie po pośladkach.Zaczełam jęczeć.Zaczoł mocno ssać oje sutki przytym podgryzając je.
Niczym Turkuć Podjadek.
 
Przestał się bawić i położył swoją pryjaciółke na ławce.Rozszeżył jej nogi i włożył jej do pochwy swoje 2 palce.Dziewczyna zaczeła jęczeć i wić się z rozkoszy.
Przypomnijmy - wczoraj była u lekarza. Z siedmiomiesięcznym martwym płodem w brzuchu.
Oni. To. Wszystko. Robią. W. Miejscu. Publicznym.
Art. 140 kodeksu wykroczeń:
Kto publicznie dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 1.500 złotych albo karze nagany.
 
U Toma i Angeliki:
-Angelika leżała bezwładnie na łwce obok Billa  iMarleny.Zaczoł ją całować i  lizać.Zaczoł zdejmować jej majtki zaczoł wpychać swój język
-jezu-pisneła.Zaczoł w nią wchodzcić mocno i zdecydowanie.
Zaczął, ale w połowie się rozmyślił.
Podobno prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy.
 
Po chwili Tom spijżał na swoja kochaną żone.
Ujrzał, iż Bill, z racji wieku zapewne, zadaniu sprostać nie może. Przeto ruszył z odsieczą.
 
Podszedł szybkim krokiem do niej odsuną Billa i szepnoł jej na ucho
-Kocham,Kocham,Kocham-szepnoł gorąc
Znaczy, miłość małżeńska objawia się w tym, że od czasu do czasu dzielimy się partnerami z rodzeństwem? O kuźwa, ja mam trzy siostry. A Małż brata.
I wespół w zespół, wespół w zespół, by żądz moc móc zmóc.
 
Zaczoł wchodzić  w nia powoli.
-och Tomm szybciej-wyjęczała.Każdy doszedł do szczytu prawie równo.
Jedno na Rysy, drugie na Giewont, a reszta na Gubałówkę.
 
Wszyscy padli na swoje partnerki...
Niczym łan zboża, przygięty do ziemi bezlitosnym uderzeniem wiatru.
Niczym burzany spopielałe...
 
KONIEC...To koniec opowiadania...Ale będzie następne tylko musze go założyć...Napisze jescze nocie kiedy się ukaże pierwsza nocia i jaki będzie adres:)
Alleluja!!! Oto z radości polały się me łzy czyste, rzęsiste!
Borze Wszechlistny! Koniec! Dożyłam!
Kura z radości rzuca się w ramiona Sine i razem oddalają się tańcząc polkę galopkę.
 
Uchetane jak drwale Kura i Sineira
pozdrawiają z bardzo daleka. Skądś, gdzie nikt nie słyszał nawet o Kał-licach.


10 komentarzy:

jasza pisze...

• Dorato


aŁtoreczka z powodzeniem mogłaby wymyślać fotostory do Bravo- choć obawiam się, że nawet do tego jest jeszcze nieco zbyt głupia.
Analiza pozbawiona większości momentów, w których boChaterowie dają upust swoim chorym instynktom, nie jest już tak porażająca. Co nie zmienia faktu, że przytoczone fragmenty straszą bezdenną głupotą.
Oczywiście brawa dla analizatorek za świetne komentarze i fakt, że wytrwałyście. Podziwiam Was, bowiem widziałyście opko w całości, a to naprawdę musiało boleć.

• Lime


A ja powtarzam, że Wy (moje poprzedniczki) za dużo myślicie, próbując zrozumieć prosty (a może pokręcony) umysł aŁtorki. Pisała co jej ślina na język przyniosła, byle szybko była nowa notka i nowe komcie. Stąd zero dbałości o zapis i zero konsekwencji (nie wspominam o prawdopodobieństwie i logice, bo w przypadku opek to czyste abstrakcje).
• Ally.

Jesteście świetne!
• calysium

(Z gory przepraszam za brak polskich znakow)
Wydaje mi sie ze rodzice aUtorki pracuja popoludniu i corke widza w weekendy i wieczorami. Dziewczyna czuje sie przez rodzicow niezauwazana i zaniedbywana (Mamo mam miesiaczke. Idz do taty). Siedzac sama w domu spedza cale dnie przed telewizorem i wzoruje sie na swoich ulubionych postaciach, ktozy sa dla niej idea doskonalosci. Chamski bochater jest tym bardziej ciekawy bo jest wolny i niezalezny a charaktery poboczne i tak go lubia. Ta fascynacja z zachodzeniem w ciaze moze oznaczac ze brak jej kontaktow matka-corka. Stwaza wiec swiat ktory mowi ,,Ha, ja bym potrafila lepiej''.

Przepraszam, nie studiuje psychologi, ani nie chce sie bawic w psycholozke-amatorke. Poprostu tak mysle.

• lusinda

A ja tak może z małą prośbą do Kury :]
Napisałaś kiedyś, że całą treść bloga przed zanalizowaniem kopiujesz do Worda. I tu moja prośba. Czy masz jeszcze tą kopię? Bo mnie by bardzo interesowało przeczytanie całego tego badziewia. I nie chodzi mi tu bynajmniej o rozrywkę, ale o formę pracy w ramach zajęć z psychologii dziecięcej. Jeśli masz jeszcze ten "koszmarek" na swoim komputerze to czy mogłabym ładnie prosić o wysłanie? Z góry dzięki

P.S. nie wiem czy Ty widzisz mój adres mailowy, który podałam przy dodawaniu komentarza, więc na wszelki wypadek podam jeszcze raz: lucia4444@gazeta.pl

jasza pisze...

• Smoczyca Lien


Ja aŁtoreczek nigdy nie zrozumiem. A ten tekst to już całkiem wykracza po za moje wyobrażenia. W skrócie: ona go "kochała" on też ją "kochał", ale ją bił i gwałcił, a jej się to podobało ale i nie podobało, dlatego go kochała i nienawidziła jednocześnie. Dodatkowo dostała okres będąc w ciąży (w której być nie mogła... w końcu nosiła w kieszeni tabletki...tia). Syn w wieku lat 13 (na moje liczenie 11 ale ok) miał, jak to określił, wiele kobiet. To się prosi o bardzo krótki komentarz... ale o so chozi?!

• Patryśka


"-Tom!!-krzyknełam-debilu nie masz prawka
-no i co w lesie mnie nie złapią-powiedział.Zastanawiałam się o jaki las mu chodzi.

Zakazany Las. "

Dzięki Wam, jesteście moimi Borami Skąpolistnymi, tak naprawdę, naprawdę, naprawdę! Sadystycznymi Borami, warto dodać, bo teraz boli mnie brzuch, a i łokieć coś tam kłuje - spadłam z krzesła. Dobrze, że chociaż ono zachowało tu resztki zdrowia. Również psychicznego.
Ach, jak to się mówi - SiErżAnD óNt SaPeR RzOndzĄ. :))

• Bezsenna


Ja bym się nie spodziewała po opku wzorowania się na szczerej i brutalnej rzeczywistości... bo po co aŁtoreczki miałyby wczuwać się w to, co mają na codzień? One wolą odpłynąć w świat swoich fantazji. Taka brutalność i chamstwo może być dzisiaj dla nastolatek jakąś oznaką "fajności". Może bardzo nieudolnie próbują naśladować powiedzmy... doktora House'a? A że nie potrafią posługiwać się sarkazmem, zostaje im tylko czyste chamstwo ;p
Zdecydowanie jestem przekonana, że aŁtoreczka nigdy nie opisywałaby prawdziwych doświadczeń. Przynajmniej... nie w taki sposób. Wzorców nie czerpie z własnego życia, raczej z telewizji.
A może spytamy samą aŁtorkę? :D

• fabulosita

A ja wierzę, że niestety autorka bazowała się na własnych doświadczeniach. Może nie w kwestiach damsko-męskich...(damsko-damskich/psio-psich/męsko-męskich etc.),
ale w ogólnoludzkich. Przeczytajcie tylko 'rozmówki' pomiędzy dwojgiem zakochanych. Takiego chamstwa, brutalności i braku empatii nie widuję zbyt często. Autorka natomiast opisała to, co moim zdaniem widzi na co dzień- jakąś potworną znieczulicę i brak szacunku dla drugiej osoby.
I to mnie smuci.
Raduje natomiast sympatyczna analiza i celne riposty. :)

jasza pisze...

Aelfarran


Borze wszechlistny, takich głupot już dawno nie czytałam! Nie wytrzymałam do końca. Niepomierny idiotyzm zanalizowanego (po)twora wyciekł mi z monitora i zalał klawiaturę. Cthultu, chroń nas przed idiotami!

Można mieć nadzieję na następne sierżantowo-saperowo-maskotkowe analizy? Brakuje mi ich...

• Insomnia


@ Bezsenna
No widzisz, jakie my zgodne. Nawet nicki nam się dopasowują ^_^

• ....

Zanalizujcie to: gold-moon-silver.blog.onet.pl

• Bezsenna


W pełni zgadzam się z przedmówczynią ;}

• Insomnia


@mrija

Bzdura! Jestem pewna, że życie aŁtoreczki nie posiada nawet cienia podobieństwa z tego, co natworzyła. Gdyby faktycznie takie (lub podobne) wydarzenia dotyczyły jej samej, nie pisałaby tego w taki sposób. Dziewczyna się po prostu popisuje jaka to ona dorosła i odważna. Inspiracje na "sceny erotyczne" bierze z pornoli, a na "fabułę" z telenowel. Naprawdę, dużo nie trzeba. Dziwi mnie tylko, że jej samej nie wadził absolutny debilizm tego wszystkiego wziętego razem do kupy. Żałosne, że toto miało jakichś czytelników ze względu na sam sposób zapisu. Miałam poważne problemy z odczytaniem cytatów i gdyby nie świadomość, że zaraz pod nim czeka na mnie cięty komentarz analizatorek, od razu porzuciłabym zabawę w rozszyfrywanki.

Jak zwykle brawa dla wspaniałych i niezmordowanych analizatorek i szczere podziękowania za pół godziny dobrej zabawy z atakami niekontrolowanego chichotu w roli głównej.
• mrija

A więc już ktoś przede mną na to wpadł... Skąd ona bierze takie wzorce? Jak na fantazje, to jest za bardzo patologiczne... Przemoc fizyczna i psychiczna, narkomania, patologie seksualne... Borze, a w tym wypadku nawet: Boże! Biedne dziecko... Podejrzenie, że ona to musi znać z autopsji i najwyraźniej przyjmować jako normę stosunków międzyludzkich jest przerażające, ale też nasuwa się po lekturze tej części z przerażającą siła... Nie mam siły się śmiać, to jest zbyt straszne...

jasza pisze...

jasza


emoludki będą się ciąć stadami:

http://www.kotek.pl/kotek/1,87050,6749544,Kaulitz_ma_dziewczyne___.html

• yowah


Bezsenna: opisy wypaczonego seksu ruszyly mnie stosunkowo malo, bo wyraznie widac, ze dziecku pornusa pokazali i sie zasugerowalo. Ale umieszczanie co chwile scen przemocy, nie gwaltu nawet, bo to wlasnie na wybujala fantazje mozna zlozyc, ale walenia sie po twarzach, darcia na siebie nawzajem i ogolnie milego odnoszenia sie do drugiej osoby stanowczo mnie obrzydzily. I mam wrazenie, ze ona to moze miec na co dzien...
a glupota w kwestii ludzkiej fizjologii to juz osobna historia. Gorzej, ze ona sie zapewne ochoczo rozmnozy po czesci skutkiem takiej wiedzy, i dzieciom to przekaze.

• jimenes


Dziewczę potrzebuje fachowej pomocy. Długich, długich godzin sesji terapeutycznych, sadząc po tym, co w jej głowie siedzi. Zwykłe przetrzepanie tyłka pasem nie wystarczy:)

Jesteście świetni! Półgodzinna dawka śmiechu gwarantowana:)

• jasza


> ja nie wiedziałem co robie połknołem jakies tabletki to znaczy jakiś zastrzyk sobie wstrzyknołem.

""""

Połknął strzykawkę, a tabletki wepchnął sobie w żyłę? Kilka zdań dalej okazało się, że to coca-cola tak go zmuliła.

• Cherry


To opko mnie dobiło. ZA DUŻO, ZA DUŻO i jeszcze raz za dużo patologii. Mam nadzieję, że z czasem (aby jak najszybciej) zmieni się wyobrażenie ałtorki do kontaktów międzyludzkich i własnego ciała...

• Furia


To już jest przesada. Ile aŁtorka ma lat, skoro nie wie "o co biega" z okresem? Dzieci są edukowane w tym temacie już w podstawówce, no chyba, że te czasy minęły i teraz jest wolna amerykanka.

• Ktosza

Jezus. Co za patologia. Ten wzruszający obraz zaryczanej Marlenki, która zdaje sobie sprawę z tego, jak kocha Toma po pobiciu, gwałcie, zamknięciu w tej chacie i co tam jeszcze było... O matko.

• Mrohny

DOSZEDŁEM! Jak Bora kocham, doszedłem do końca. Z płynów ustrojowych, to ślina wydobywała się z ust moich wraz z kolejnymi parsknięciami.

Na szczęście to już koniec. Niech Was Bór Błogosławi za przebyte cierpienia.

• Paprotka


Podziwiam was. Naprawdę :) Za tą wytrwałość w wyszukiwaniu takich 'nieoszlifowanych diamentów' (chociaż to chyba nie jest aż tak trudne...) i w analizowaniu ich :D
I łojezu, jak to dobrze, że ONA NIE JEST Z POZNANIA, bo ja się tam chcę wyprowadzić! (Mój tata: Co? Do Pyrlandii? NIEEE! To już lepiej do Kielc!)

• Bużum


>-a sccoty-spytałam

-znalazł sobie suczke mają 6 dzieci-powiedzaił <

Po tym fragmencie umarłam i nieprędko zmartwychwstanę...

• Bezsenna


Oj dajcie spokój, to, co ona pisze to odzwierciedlenie jej fantazji, a nie otaczającej jej rzeczywistości. Pewnie gdyby to opoko zobaczyli jej rodzice, dostaliby zawału na miejscu,przerażeni, że ich córcia w swoim wyposzczonym nastoletnim umyśle stworzyła takie wizje... Wyrośnie ;)

• yowah


A mnie przeraza obraz swiata i stosunkow, tfu, miedzyludzkich w pojeciu tego dziecka. Patologia na patologii, dla niej najwyrazniej normalna jest przemoc, chory seks prawdopodobnie na bazie pornusow... straszne. Straszne i tyle. Nieznajomosc medycyny/ fizjologii jest moze i zabawna, ale pomyslec tylko, ze ona moze zawarla w tym "dziele" cala swoja "wiedze"...

• Maxx304


PRZETRWAŁEM! :D Ale nie chcę się zastanawiać nad kłębiącym się w czaszce aŁtorki ZŁEM... Bo to mnie przeraża. Ja widocznie mając prawie 18 lat należałem do kółka różańcowego, chodziłem na kolanach do Częstochowy i śpiewałem psalmy przy goleniu... Bo przedstawiona karykatura świata, mówiąc wprost, W PALE MI SIĘ NIE MIEŚCI. Dziękuję za rzetelną analizę, jak zwykle poplułem monitor ze śmiechu :)

• imagine.pinger.pl


jak zacznę czytać Wasze analizy to nie odejdę od kompa, dopóki nie skończę ;D uwielbiam Was ;)

Settima pisze...

... odnalazłszy Was nie komentowałam, chociaż zarykując się ze śmiechu sąsiadów byłam wybudziłam; ten opek mnie poruszył do głębi...Kto by pomyślał, że jeno logika i ortografia potrafią do stanu takiego doprowadzić ;)
Dziękuję Boru Szumiącemu za to, że istniejecie :)

Marath pisze...

Padam do nóg i stopy całuję z uszanowaniem!
W RZyciu bym tego w całości nie przeczytała.
Ja rozumiem opowiadania erotyczne, mnie się nawet zdarzyło popełnić kilka (ech te dziewicze frustracje), ale Borze Wszechlistny, nie takie coś...
Szacun. Pełen szacun.
Daruję Wam rachunek za ściereczki do monitora, to jest praca w warunkach szkodliwych, miejcie ode mnie jako dodatek.

Anonimowy pisze...

O ja pierniczę. O ile przy dwóch poprzednich częściach tej analizy kwiczałam ze śmiechu, o tyle tę czytałam z otwartymi ustami i autentycznym przerażeniem, by nie rzec zgrozą. Szambo, jakie wylewa się z tego opka, po prostu nie ma granic. Jeśli choć jeden detal jest częścią autentycznego doświadczenia aŁtorki, to aż myśleć mi się o tym nie chce. Jeśli zaś jest to jej wyobraźnia, albo, co gorsza, jakiś rodzaj marzeń – to dziecko kwalifikuje się do bardzo poważnego leczenia zamkniętego.
Tak czy siak, szacun przeogromniasty dla Analizatorni całej, a Kury i Sineiry w szczególności.

Sher pisze...

Martin?!
Martin!
Muszę się wyleczyć z tego opka. Idę się gapić na Martina. Freemana.

Jenkins pisze...

To troll... Ta autoreczka to bez wątpienia geniusz zła ukazujący swój potencjał w mrocznych czeluściach internetu, narażając na wszelakie skrzywienia i stres umysły analizatorek.
...prawda jest jednak tak bolesna jak czytanie tego...

Anonimowy pisze...

"Kochanie nie będe ci przskadzała ide do sklepu chandlowego.Przyjde około 3.Kocham cię. 
Kupić cherbatę. 
To są jakieś inne sklepy? 
W Chorzowie są chandlowe, w Hamburgu handlowe, w Kijowie kijowe, a w Tanis tanie."
W Bordeaux bordowe, w Czadzie czadowe, w Chuy... albo może zmieńmy temat.

"-jeśli dobrze pójdziee to dziś pani wyjdzie-powiedziała-ale wasz synek....niestety musi zostać jest chory na niedoomykalność serca i ma problemy z oddychanie musicie panśtwo co rok jeździć na badanie serca na echo...jakimś cudem Angelika się dobrze rozwineła chodź jest óężąła 
Nie wiem, co to jest, ale brzmi groźniej, niż ta niedomykalność..."
Pewnie, że groźniej, w końcu "niedoomykalność serca" to pewnie jakiś lekarski termin znaczący, że sercu delikwenta nie grozi zagłada, albo coś.

"-Kochanie-krzyknoł patrząc na łazienke-kurwa dziwko wyłaź i tak cię złapie."
Ekskjuzmi, ale czy wcześniej nie było napisane, że Marlenka wyłamała drzwi? Skąd ona niby miała wyleźć, spod klapy w sedesie?

"Obudziłam się w szpiitalu na głowie miałam jakieś okulary a moją ręke trzymał Tom"
W teorii mogłyby to być okulary RTG, ale po co - nie wiem.

"Angelika.Podbiegła do mnie zaczeła mnie całować obściskiwać.To samo rrobił Bill"
Khem khem, tak tylko zauważę, że "obściskiwać" to jednak nie to samo, co "ściskać".

"-oczywiście-zaśmiałam się po moim policzku zleciałą łza...łza szczęścia radoośmi...miłości. 
Jedna. Samotna. Kryształowa. Coś pominęłam?"
No, była jeszcze łza szczęścia radoośmi. Pewnie to jakieś hinduistyczne bóstwo patronujące małżeństwu.

"-zaraz zaraz-powiedziała Tom-to nzaczy że Angelika też nie jest dziewicą-spytał 
Jezus Mario... Trzynastolatki..."
Z moich obliczeń wynika, że jedenastolatki...


Po raz kolejny chylę czoła przed Analizatorkami, nie wyobrażam sobie, jaką torturą musiało być czytanie tego opka w oryginale.

Lynx