czwartek, 21 kwietnia 2016

312. Mroczne koperty, czyli nic tak nie ożywia akcji jak trup! (2/3)

Drodzy Czytelnicy!
W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się, że w Warszawie działa okrutny nożownik, zostawiający przy ofiarach czarne różyczki, a wszystko to ma związek z walką metali z popersami w latach 80-tych XX wieku. Dziś będziemy obserwować dalsze postępy śledztwa,  czasoprzestrzeń będzie zakrzywiać się w malownicze pętelki, zaś Dzielna Dziennikarka połączy siły z Praworządną Policjantką. Nad wszystkim zaś będzie unosić się duch Straszliwej Tajemnicy Rodzinnej.
Indżojcie!



Analizują: Dzidka, Jasza, Kura, Babatunde Wolaka
oraz Kobaś - Konsultantka Kryminalistyczna.


[Anna]
Rozdział 8 "Groźba"
Brzmi groźnie, prawda? Teraz będą suspensy za dwa pensy.
Przygotujcie się.


Dawid się zwierza:
-A... Aleksandra była moją partnerką, gdy pracowałem na policji w wydziale kryminalnym. No i również przyjaciółką... -Powiedział.
-A znasz może jej adres? -Spytałam.
-Niestety nie.
To rzeczywiście była przyjaźń, że hoho!


Gdy odeszła z policji... Nie mieliśmy już takiego dobrego kontaktu. -Odpowiedział smutno.
-Przykro mi. To może... znasz jakieś jej ulubione miejsce? -Zadałam pytanie.
-Hmmm... Właściwie to tak. Ten park na ulicy Białej -Powiedział Dawid.


E, tam od razu park. Skwer im. J. Popiełuszki.
Mówiąc inaczej - parę metrów kwadratowych.

-Okej, ktoś powinien jutro tam pójść. Może się pojawi. -Rzekłam.
Może jak bohaterka “Romansu wszech czasów” ma obowiązek codziennie spacerować po skwerku, deszcz nie deszcz, zimno nie zimno...

Przeglądałam jeszcze papiery. Gdy stwierdziłam że narazie [na razie] nic nowego się nie dowiem, pojechałam do domu.
Przeglądana w kółko ta sama kupka “papierów” za nic nie chciała zdradzić nowych informacji.


Wzięłam jeszcze listy ze skrzynki i weszłam do mojego mieszkania.
Z początku wydawało mi się, że nic ciekawego tam nie będzie.... Same rachunki, jakieś reklamy... I nagle zauważyłam dziwną kopertę. Otworzyłam ją i zauważyłam kartkę z napisem


“buuu!”
,,ZOSTAW W SPOKOJU ALEKSANDRĘ I CAŁĄ TĘ SPRAWĘ, JEŚLI KOCHASZ SWOJĄ CÓRKĘ I NIE CHCESZ, ABY BYŁA MOJĄ KOLEJNĄ OFIARĄ"
A jeśli chcę?


Ciekawe, na czym polegała “dziwność” tej koperty… Była czarna w srebrne czaszki?

Wystraszyłam się, jednak potem pomyślałam że to mógłbyć po prostu jakiś ,,żart" od kogoś, kto ewidentnie mnie nie lubi.
Hejterzy, hejterzy wszędzie! Tylko tacy analogowi :)


Niestety gdy zajrzałam głębiej w kopertę, zauważyłam dziwne zdjęcia.
Byłam na nich ja i Magda.
W dziwnej kopercie są dziwne zdjęcia.
Też całkiem czarne.


Anna, przerażona faktem, że ktoś robił im zdjęcia z ukrycia, dzwoni do swego byłego męża, który mieszka za granicą, żeby dla bezpieczeństwa zabrał do siebie córkę na czas śledztwa.

[Aleksandra]
Rozdział 9 "Nie uciekniesz"


Po nieprzespanej nocy udałam się do parku, gdy miałam pójść do mojego ulubionego miejsca zauważyłam tam Dawida, powoli zaczęłam się wycofywać i uciekłam, chciałam z Nim porozmawiać, rozwiać moje wątpliwości ale nie mogłam.
Zaimki. Osobowe. Piszemy. Małą. Literą. Bo jak ja zaraz kogoś huknę!!!...

Ruszyłam powolnym krokiem do mojego mieszkania gdy zauważyłam policyjne radiowozy przy starym opuszczonym bloku więc szybko tam pobiegłam
Gdyż w tej okolicy aż roi się od opuszczonych budynków.
Warszawa w ruinie, no wiesz.


-Dzień dobra Aleksandra Wójcik dziennikarka
- przedstawiłam się i podałam dokumenty.
No i to staranne ukrywanie się poszło w diabły.


-Co tu się stało? -Spytałam.
-Zabita została kolejna kobieta. -Odpowiedział policjant.
-Co o niej wiecie? -Zapytałam.
-Niestety niewiele. Znalazł ją 12-letni chłopiec. -Powiedział.
Policjant tak radośnie udziela informacji obcej osobie?!
Mówiłam, Aleksandra wręcza łapówki hojną ręką...


-Wiem kim jest - powiedziałam słabo. - Andżelika Teodor 39 lat...
-Sama ją zabiłam, to wiem...
Wiecie co? To jest moment, w którym każdy policjant mający więcej niż jeden zwój mózgowy zaprasza panią na miłą rozmowę na osobności. Już nawet nie chodzi o to, że nagłe pojawienie się na miejscu zdarzenia dziennikarki znającej personalia ofiary jest podejrzane, ale Aleksandra powinna odpowiedzieć chociaż na pytania, kiedy ostatni raz widziała zmarłą, jak bliskie relacje je łączyły (mogłaby też najszybciej zapewnić jakiś kontakt z rodziną/bliskimi), co do jasnej Anielki robi pismaczka na miejscu przest… A nie, to opko. Wykreślcie to ostatnie pytanie.


Szybko zrobiłam kilka zdjęć i gdy miałam wyjść, moją uwagę przykuła biała koperta przy ofierze, pochyliłam się nad nią i zauważyłam że jest tam napisane moje imię i nazwisko, więc tak by nikt nie zauważył schowałam ją do kieszeni i wyszłam.
Uuu, no to się wkopałaś. Za zacieranie śladów grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat.
Przecież koperta była zaadresowana do niej, więc wzięła jak swoją. Jeśli ktoś nie pamięta, to przypomnijmy: Ukończyła studia Kryminalne po czym 3 lat pracowała na wydziale kryminalnym w policji.


Udałam się do mojego mieszkania i tam otworzyłam kopertę. W środku był kolejny skrawek zdjęcia, kolejna czarna różyczka oraz list.
"MYŚLISZ ŻE SIĘ PRZEDE MNĄ UKRYJESZ?!?! TO TYLKO OSTRZEŻENIE, JEŚLI MNIE NIE POSŁUCHASZ I NIE ZOSTAWISZ TEJ SPRAWY W SPOKOJU NASTĘPNĄ OFIARĄ BĘDZIE KTOŚ NAJBLIŻSZY TWEMU SERCU!!"
Powtarzam “BU!”
Biustonosz Aleksandry!
*z nadzieją* Worek osierdziowy?


Czy on się ode mnie nie odczepi?... Załamana usiadłam na kanapie i nie wiedziałam co zrobić. Po dwóch godzinach bezsensownego siedzenia wzięłam laptopa i zaczęłam pisać kolejny artykuł;
No, jeżeli ona na każdą stresującą sytuację reaguje zastygnięciem w stuporze na długie godziny, to kiepsko widzę jej pracę dziennikarki… w ogóle jakąkolwiek pracę.

"Kolejna ofiara to Andżelina Teodor. Redaktorka gazety "Kryminał WWW"
A nie Andżelika?


Tej nocy doszło do kolejnego morderstwa, tym razem ofiarą jest Andżelina Teodor znana również jako Dana.
Tajemniczy morderca nie ma sumienia.
A może ma i go gryzie? Nie można tak z góry osądzać człowieka.
Nie ważne ile masz lat, gdzie pracujesz, czy masz rodzinę i kim jesteś... On Cię zabije.
Masz to jak w banku!
Dlatego apeluje [ten morderca?] do czytelników o rozwagę i nie wychodzenie po zmroku, ponieważ to TY możesz być następnym CELEM szaleńca....
...facet ma kurzą ślepotę, więc mu nie utrudniaj.
Liza
My oh my!... Fakt i Superak opuściły głowy ze wstydem i poszły się oddać na przemiał.
Fear mongering w najlepszym wydaniu. Nikt normalny nie wypuści artykułu napisanego jak kiepska creepypasta.

Bez zamachu na bohaterkę, opko byłoby nieważne.
Wysłałam artykuł do wydawnictwa i poszłam wziąć kąpiel. Po 30 minutach wyszłam z mieszkania i udałam się do sklepu, by kupić coś do jedzenia. Gdy przechodziłam przez pasy nagle zza zakrętu wyjechało czarne BMW które by mnie przejechało, gdybym nie odskoczyła do tyłu, koleś się nawet nie zatrzymał by sprawdzić, co ze mną.
Emocje, emocje jak na rybach!


Szybko wstałam i pobiegłam do mieszkania, tam zamknęłam drzwi na klucz gdy [WTEM] usłyszałam dzwonek telefonu.
Nie odbierajcie podejrzanych telefonów! Ale policja może sobie mówić jak do kogo dobrego.
Skąd ma wiedzieć, czy telefon jest podejrzany, no. Aparat zaczyna świecić na niebiesko?
Dla mnie podejrzany jest każdy numer, którego nie mam w spisie kontaktów.


"Szuka Cię FBI, byli tutaj, jak długo zamierzasz przed nimi uciekać. Nic im nie powiedziałam. Uważaj na siebie" to esemes od Kamy, zastępczyni Dany.
A ukrywa się przed FBI, bo?


Czyli FBI trafiło na mój ślad. Muszę się stąd wynieść. Zadzwoniłam do jakiegoś hotelu gdzie wynajęłam mieszkanie na dwa tygodnie.
Fiu-fiu!
Zadzwoniła do hotelu, żeby wynająć mieszkanie. Można, ale ja bym zadzwoniła do agencji nieruchomości.
Tak czy inaczej, ona musi mieć konia zrzędę, który znosi złote jaja, bo szasta forsą jak piachem.


Spakowałam trochę ubrań, dokumenty i laptopa po czym wyszłam z mieszkania.
Pokój w hotelu nie był zbyt ładny, ale lepszy taki niż żadny.
A jakby tak spróbować zrymować w drugą stronę? Pokój nie był ładen, ale lepszy taki niż żaden? :P


Moje myśli powędrowały do esemesa... dlaczego się ukrywam przed  FBI? Przecież chcemy tego samego..
Analizatorzy też nie wiedzą.


[Bohaterka przegląda na lapku zdjęcia z czasów, kiedy pracowała w policji; mamy retrospekcję.]


Czekałam niespokojnie na swoją kolej, byłam ciekawa, kto będzie moim partnerem. -
-Aleksandra Wójcik - wyszłam z szeregu.
-Twoim mentorem jak i partnerem będzie... Dawid Walaszek.
Nie wiem dlaczego, ale ta scena przypomina mi pierwszy dzień w nowej szkole.
- Zuzia i Maciek do czwartej ławki!


Gdy na niego popatrzyłam, przez moją myśl przeszło, czy się dogadamy…
Na czole miał wypisane, że baby nie do gadania mu służą…?


-Wójcik znowu się spóźniłaś! - wydarł się na mnie mój partner.
-Nie spóźniłam, mam jeszcze 30 minut do zmiany. - odpowiedziałam spokojnie.
-A... rzeczywiście - powiedział zmieszany…
Płaczę.
No co, zawsze na początku muszą się poprztykać, żeby potem mogli się pokochać ;)
Ale dlaczego w tak kretyński sposób? :D


Siedziałam nad papierami. Nie zamierzałam ich wypełniać, przypomniało mi się dzieciństwo.
...i to, jak rodzice zmuszali mnie do odrabiania lekcji, przysięgłam sobie wtedy, że nigdy więcej!


(bla bla, okazuje się, że w dzieciństwie bohaterki kryje się jakaś Mroczna Tajemnica, którą ona teraz wyjawia swemu partnerowi – ale czytelnikowi nie. Kolejna scenka w retrospekcji ukazuje Aleksandrę odchodzącą z pracy i dostającą na pamiątkę bransoletkę)


Stał przed oknem w swoim pokoju i wpatrywał się w przestrzeń. W ręce trzymał bransoletkę.
-Odnajdę cię siostrzyczko - powiedział i wyszedł z mieszkania..  
Ale że whut???
Ano. Suspens.


[Anna]
Rozdział 10 "Cierń"


[Anna rezerwuje najbliższy lot do bliżej nieokreślonego gdzieśtam, gdzie przebywa jej były mąż, żeby ukryć u niego córkę. Potem opis poranka – ciach!]


Po mniej więcej 2 godzinach bezsensownego siedzenia w pracy i rozmyślania nad tym listem,
JA TEŻ TAK CHCĘ! Przenoszę się do policji!
Takie slow hours. Nie było żadnej innej sprawy do rozwikłania. Po pokoju przetaczały się kłębki kurzu.
Przecież policjant ma zawsze do rozwiązania tylko jedną sprawę, którą się zajmuje. Dopiero gdy ją zakończy, dostaje następną. Nie?... Ale przecież w serialach kryminal...
Ale zauważcie, że to znowu są dwie godziny.


zadzwonił do mnie policjant i poinformował o kolejnej ofierze.
Czyli to policjant siedział dwie godziny i rozmyślał nad listem.


Wybiegłam z komendy i weszłam do auta. Pędziłam jak szalona. Niestety jak na złość ulice były bardzo zakorkowane.
No to pędziła co koń wyskoczy. Mechaniczny.
*scrolluje w górę* Zaraz. Jakiej komendy? FBI ma siedzibę przy ambasadzie Stanów Zjednoczonych. No chyba że założyli sobie tymczasowy punkt operacyjny np. na Komendzie Głównej, to wtedy zwracam honor.


Po około 25 minutach byłam na miejscu.
-Dzień dobry. Agentka Anna Strzelecka, FBI. -Przywitałam się z policjantami. -Co wiadomo o ofierze?
-To 39 letnia Andżelika Teodor. Dowiedzieliśmy się tych wszystkich informacji od Aleksandry Wójcik. Podobno to była jej koleżanka. -Rzekł.
-Ojej, wie pani, ona już była tu na miejscu, pogadaliśmy sobie...


-Od Aleksandry Wójcik? Cholera… wszędzie jej pełno. Następnym razem ją zatrzymajcie. -Powiedziałam.
-Po co? -Zapytał,
-Przecież pomaga policji w dochodzeniu, mówi kim jest ofiara i żeby od razu za to aresztować?!


-Nie wydaje się panu to dziwne?... Zawsze pojawia się bardzo wcześnie, ale nigdy przed policją. -Odpowiedziałam.
-Faktycznie to dziwne. -Rzekł.
Ano, jasne. Musimy wszędzie być wcześniej niż ona. Podrapał się po głowie, potem w zamyśleniu pod lewą pachą.
Istotnie, jaśnie panienko, jest to niejako ekstraordynaryjne. Ale nie aż tak bardzo, żeby zainteresować się tym z własnej inicjatywy.


Później kucnęłam gdzieś w rogu i zaczęłam pisać w służbowym notatniku o kolejnej ofierze.


12.07.2015, Godzina 10:03.
O, czasoprzestrzeń znów się zakrzywia. Wycięliśmy opis poranka Anny, ale wspomniane jest, że wstała o 7.30, zrobiła śniadanie dla siebie i córki, potem spakowała jej walizki. Jeśli wyrobiła się ze wszystkim w godzinę to i tak byłoby szybko. Po pół godzinie (rozumiem, że od tego śniadania i spakowania, a nie od dzwonka budzika) przyszła opiekunka do dziecka, a bohaterka wyjechała do pracy. Dojazd też powinien jej zająć jakiś czas… No, załóżmy, że była na miejscu o 9.30. Potem dwie godziny siedziała bezmyślnie, zanim dostała info o kolejnym morderstwie i 25 minut jechała na miejsce zbrodni. Powinno być koło południa.


AAAAAAA!!! Te zakrzywienia to pikuś! Sprawdziłam w pierwszym odcinku – i poprzednią ofiarę znaleziono 22 lipca!!!


tumblr_nump96700b1ugtjpno1_400.gif
http://38.media.tumblr.com/d8a8fa83d46e444910e484bbf07f38eb/tumblr_nump96700b1ugtjpno1_400.gif


Około godziny 9:30 11-letni Tomasz Sukiennik bawiąc się z kolegami w opuszczonym budynku, znalazł kolejną ofiarę zabójcy [jaśnie] panującego w Warszawie.
Była to 39-letnia Andżelika Teodor. Była redaktorką gazety ,,Kryminał WWW".
Nic się nie zgadza, ani wiek dzieciaka, który znalazł ciało, ani imię ofiary...
Dzieciak akurat obchodził urodziny. W momencie znalezienia miał 11 lat, a podczas rozmowy z policją - już 12.


Zabita w godzinach nocnych. Sposób działania zgadza się z poprzednią ofiarą."
A skąd ona to wie, nawet nie spojrzała na ciało, a od policjanta dowiedziała się tylko jej personaliów.
Widocznie poprzednia ofiara też tak działała.


Gdy skończyłam pisać, podeszłam do ofiary i dokładnie ją obejrzałam.
Z lewej i z prawej. Odwróciłam zwłoki na brzuch, aby obejrzeć plecy.
Makijaż zbyt krzykliwy, to uczesanie wyszło z mody dwa sezony temu, butom przydałaby się wizyta u szewca, a ta torebka nie pasuje zupełnie do niczego.
O właśnie, dopiero teraz ją ogląda!


Zauważyłam że obok niej leży jakaś wizytówka klubu ,,Cierń".
Dla każdego coś ciekawego. Dla Oli koperta, dla niej reklama pornoklubu.


Otwarte w godzinach nocnych. Obejrzałam jeszcze dokładnie budynek. Nic nie znalazłam.
Żadnych zgubionych dokumentów, ani czerwonych strzałek z napisem: “Tu sprawdź!” Nic.
W starym, opuszczonym budynku było pewnie tyle kurzu, aby odcisnęły się ślady butów, ale kto miałby się tym zająć...


Gdy wróciłam na komendę, spytałam Dawida czy zna ten klub. Powiedział że podobno odbywa się tam wiele nielegalnych interesów.
A policja mimo znajomości tego faktu nic nie robi, bo?...
...bo kiedy bandziory zostaną zaalarmowane przez pociągnięcie żyłki umieszczonej za oknem, natychmiast chowają wszystkie nielegalności, siadają przy stolikach i udają, że przyszli tu grać w brydża na zapałki!
Vetinari też był zdania, że jeśli już musi być przestępczość, to niech będzie zorganizowana. Oni widocznie zorganizowali się w Cierniu.


Postanowiliśmy udać się tam w nocy.
Za dnia lokal jest zamknięty, więc wybór mieli ograniczony.
Może natrafimy na jakiś trop.
Musiałby fosforyzować...


Około godziny 13:30.
Poinformowałam szefa, że muszę wyjść na dwie godziny (znowu!), a on niechętnie się zgodził.
Po 15 minutach byłam pod mieszkaniem gdzie czekała na mnie już ubrana Magda. Weszła do samochodu i ruszyłyśmy na lotnisko. Tam Magdę odebrał Damian. Pożegnałyśmy się, a gdy odlatywali, w oku zakręciła mi się łezka. Chyba pierwszy raz od paru dobrych lat...
Widzicie? Zazwyczaj w opkach znikają rodzice, a tu myk! i znika dziecko.


Gdy Madzia już odleciała, wsiadłam do samochodu, otarłam łzy i udałam się do pracy.
Około godziny 22 wszyscy teoretycznie powinni wrócić do domu.
O 22 komenda FBI wymiera, wiatr hula po kątach, a bandziory też grzecznie idą spać z rękami na kołderkach.


Ja postanowiłam jednak zostać, bo o 23 otwierają ten klub.
A poza tym mam podwójnie płatne nadgodziny.


Gdy była już godzina 23:00 wyjechaliśmy z Dawidem do tego klubu. 18 minut później byliśmy na miejscu. Dyskretnie pytaliśmy o Aleksandrę, ale i o ofiary. Niestety nikt nic nie wiedział. Jak zawsze.
Ciekawe dlaczego… przecież klienci nocnych klubów uwielbiają długie, szczere odpowiedzi na dyskretnie zadawane pytania, czy wiedzą coś o jakiś trupach.

Ponieważ było już po służbie, Dawid zamówił sobie drinka.
No kurde, nie było – przecież nie pojechali tam prywatnie w czasie wolnym, tylko w związku z prowadzonym śledztwem!


Potem Walaszek wyszedł z klubu, żeby się ochłodzić, bo w środku było bardzo gorąco.
Gorąca atmosfera, gorące dziewczyny…  a potem bardzo gorący rachunek ;)

[Aleksandra]
Rozdział 11 "Coraz więcej pytań i 0 odpowiedzi"

Aleksandra budzi się koło ósmej (początkowo myślałam, że znów nastąpiło zakrzywienie czasoprzestrzeni, ale chyba jednak chodzi o ósmą wieczorem), po czym idzie do pobliskiej kebabowni zjeść coś i popracować.


wyciągnęłam z torby laptopa, wczoraj przeskanowałam kawałki zdjęć które znajdowałam na miejscach zbrodni chciałam to jakoś ułożyć w całość. Niestety nie byłam wstanie ich ułożyć, fragmenty do siebie nie pasowały po za tym były mało wyraźnie.
A nie masz tego programu, którego używają śledczy z CSI: Kozia Wólka? Tego, który pozwala zobaczyć numery rejestracyjne na zdjęciach z satelity?
Aha. A ona całą tę robotę odwala przy stoliku w kebabowni, gdzie każdy może jej zajrzeć przez ramię...


Poddałam się i schowałam laptopa, po chwili dostałam moje zamówienie które zjadłam i wyszłam. Miałam dziwne uczucie że ktoś mnie cały czas śledzi, nie wiedziałam zbytnio co mam robić gdy dostałam kolejnego esemesa od Kamy. "Redakcja została zamknięta" czyli jednak Kama nie chcę prowadzić dalej gazety, rozumiem Ją, ale to oznacza że mam coraz mniej opcji.
Kama zamyka redakcję Kryminału WWW, tak z dnia na dzień. Pismaki idą na bruk, sieć płacze.
Takie czasy.
A pamiętasz tę redakcję największego rosyjskiego portalu sportowego, gdzie wszyscy dostawali wolne, kiedy naczelny wyjeżdżał z miasta, żeby załatwić rodzinne sprawy?
I szkoły, które się zamyka, gdy nie ma dyrektora.

Jak ja teraz zdobędę potrzebne informacje? Chyba będę musiała wrócić do starych sprawdzonych metod.
“Nie ma ludzi nieprzekupnych, są tylko zbyt małe łapówki”.


Wróciłam do hotelu, odpaliłam laptopa i zaczęłam szukać informacji na temat mafii, która grasowała w Warszawie. Niestety niewiele znalazłam, większość danych była utajniona.
A poznać to można było po adnotacjach na marginesie.
To brzmi tak, jakby ona szukała informacji o tej mafii we własnych plikach...


Gdy chciałam wziąć prysznic zadzwonił mój telefon.
A w telefonie straszny głos!


(...)
Wiem wszystko o tobie; wiem gdzie mieszkałaś i gdzie aktualnie jesteś, znam twoją przeszłość, wiem gdzie pracowałaś i gdzie pracujesz, znam twoją rodzinę i przyjaciół. Więc lepiej uważaj, przede mną nie uciekniesz... - powiedział i się rozłączył.
Rozumiem, że zadzwonił na telefon komórkowy, gdzie wyświetla się numer.
Może dzwonił z zastrzeżonego.


Usiadłam przerażona na łóżko, nie wiedziałam o co w tym chodzi, kim On jest i czego ode mnie chce. Miałam tyle pytań i żadnych odpowiedzi. Ale na pewno nie zamierzam się poddać, byle koleś mnie nie przestraszy, ruszam na miasto.
W Polskę idziemy, drodzy panowie, w Polskę idziemy!


I jak postanowiłam tak zrobiłam, wzięłam ze sobą pistolet który schowałam za pazuchą w kurtce.
Może być ci ciężko go wyjąć. Nie dali ci takich specjalnych szeleczek na broń?
Skąd ona ma w ogóle tę broń? W policji nie pracuje już parę lat.
Eno, może ma własną.


I w gorącą, lipcową noc kurtka nie zwróci niczyjej uwagi.
Fun fact: byłam ostatnio na szkoleniu z zagrożeń terrorystycznych. Jedną z rzeczy, na które prowadzący zwracał nam uwagę, jest właśnie niedostosowanie stroju do warunków pogodowych, np. właśnie w upalny dzień człowiek w płaszczu czy kurtce – bardzo możliwe, że ukrywa broń.


Postanowiłam że zajrzę do klubu "cierń" który jest otwarty tylko nocą i dochodzi tam do wielu nielegalnych interesów.
To ich hasło reklamowe? :D “Serdecznie zapraszamy, odbywa się u nas wiele nielegalnych interesów!”


Gdzieś nawet miałam karteczkę z ich adresem.
Na drzwiach lodówki, przypiętą magnesem.
Ona miała karteczkę, zabita Andżelik(n)a – wizytówkę… Wychodzi na to, że klub od nielegalnych interesów reklamuje się na prawo i lewo.


Mam nadzieję że znajdę tam jakieś informacje.
Wiecie co? Strasznie mi żal tych gości Ciernia. Zamiast prostej rozrywki w klubie nocnym, to  co chwilę ktoś przyłazi i wypytuje. Można złapać traumę do końca życia.


Gdy szłam jedną z bocznych uliczek usłyszałam za sobą kroki, obróciłam się i stanęłam na przeciwko [naprzeciwko] jakiegoś gościa
-A więc dalej węszysz. - powiedział nieznajomy -Kim jesteś i czego chcesz? - spytałam.               -Mamy wspólnego znajomego który kazał bym Ci o czymś przypomniał - powiedział.  
-Myślisz że się was przestraszę? Jeśli tak to się grubo mylisz. - powiedziałam
I wybuchnęła sardonicznym śmiechem.


 -O, nie ładnie - powiedział i wyciągnął nóż      -Kogoś tu chyba trzeba nauczyć                     manier -  powiedział i zaczął się do mnie zbliżać, wyciągnęłam więc pistolet.
-Nie zbliżaj się, bo będę strzelać - zagroziłam.
Najpierw strzeliła obcasami, potem zaczęła rozpinać kurtkę, zamek się trochę zacinał, ale po chwili już trzymała broń w dłoni.


-Złotko, nie ośmieszaj się... zapewnię nawet nie wiesz jak to obsługiwać - zadrwił ze mnie, więc strzeliłam  w niebo dla ostrzeżenia, tego się chyba nie spodziewał.
Nocne patrole policji też się nie spodziewały.


Niestety jednak nie przestraszył się i podbiegł do mnie, chciałam do niego strzelić ale nie miałam kul.
*facepalm stulecia* Nie no, gość miał jednak rację.


Kur.a żeby w takiej chwili, jak mogłam zapomnieć o sprawdzeniu magazynku [magazynka].
Trzeba było wziąć papierową torbę po cukrze. Fantastycznie się z nich strzela!


Myślałam że mnie zabije [śmiechem], gdy usłyszałam głos za nim
- A kuku!
-Jakiś problem?
-Tak. Problem z błędnikiem.
- koleś który przed chwilą mi groził przestraszył się i uciekł, a ja z ulgą schowałam pistolet i upadłam na ziemię
Ale dlaczego?
No, problem z błędnikiem.


-Wszystko w porządku? - spytał mnie nieznajomy i pomógł mi wstać.
-Tak, chyba tak.
-Olka... to ty? - spytał zdziwiony, dopiero wtedy go poznałam... był to... .
Był to Suspens Suspensowicz!


Przepraszam, zmęczyło mnie to opko, poproszę o chwilę odpoczynku: oto osobnik wykonujący podejrzany telefon!
http://www.takeonecff.com/wordpress/wp-content/uploads/2014/05/2face2.jpg


[Anna]
Rozdział 12 "Odnaleziona"


Gdy rozglądałam się po klubie do środka wszedł Dawid z jakąś dziewczyną. Na początku nie wiedziałam kto to, bo było ciemno.  Podeszłam do nich by zobaczyć z kim przyszedł
Sięgnęłam po lorgnon i włączyłam górne światło, bo w tym półmroku nic nie było widać.


-Ania, poznaj Aleksandrę - powiedział Dawid.
-Dzień dobry, Anna Strzelecka, agentka FBI. -Przedstawiłam się.
Tłum uciekających zadeptał kilka osób.
Klubowa ochrona została natychmiast zwolniona za wpuszczenie niepożądanego elementu. Otrzymała także premię okolicznościową w postaci betonowych chodaków.

-Dzień dobry. Aleksandra Wójcik.-Powiedziała.
-A więc to pani jest tą dziennikarką, która sprawia nam tyle problemów. -Powiedziałam.
-Nie wiedziałam że szuka mnie FBI. -Odpowiedziała, a ja ujrzałam w jej oczach kłamstwo.
-Mam do pani kilka pytań, proszę  przyjść jutro o 10 do siedziby FBI - Rzekłam.
-Dobrze. - odpowiedziała
Na litość borską, kobieto, masz podejrzaną na wyciągnięcie ręki i każesz jej przyjść następnego dnia jak na rozmowę o pracę?!


-Proszę, to wezwanie które pokaże pani przy głównym wejściu. Jest to obowiązkowe spotkanie. Inaczej będziemy musieli wszcząć poszukiwania na większą skalę.
Ale poszukiwania kogo?! Jej?! Mordercy?! Skarbów kapitana Jacka Sparrowa?!
FBI zawsze czegoś szuka, więc w zasadzie to obojętne.


-Ania... -Dawid dał mi do zrozumienia, że Aleksandra to jego przyjaciółka i żebym była milsza. Postanowiłam jednak zachować się zawodowo.
Cała ta wizyta w pornoklubie tchnie profesjonalizmem.


Następnego dnia Anna przesłuchuje Aleksandrę, obecny przy tym jest również Dawid.


-Co panią łączy z pierwszą ofiarą? -Zadałam pytanie.
-To była moja kuzynka. Byłyśmy ze sobą bardzo blisko. -Odpowiedziała.
Na pchnięcie nożem.


-A dlaczego tak bardzo zaintrygowala pani ta sprawa?
-To chyba oczywiste... Ten psychopata zabił mi kuzynkę.
-Ale wie pani że swoimi działaniami utrudnia pracę FBI i przez to jest pani na liście
podejrzanych? - Kobieta siedząca przede mną zagryzła nerwowo wargę.
- Być nie może! Jakim cudem?


-Nie miałam takiego zamiaru. -Powiedziała. Jakoś jej nie uwierzyłam, to jasne że ma powiązania z tymi morderstwami.
-Dobrze, w takim razie czemu zabrała pani dowody z miejsca zbrodni? -Zapytałam
-Myślałam, że mi bardziej przydadzą się w śledztwie.
Jestem przecież mądrzejsza i sprytniejsza od całej policji i FBI razem wziętych!


Bla bla, Aleksandra opowiada o dziwnych telefonach i listach z pogróżkami.


Ponieważ ona nie chciała mówić, Dawid dokończył.
-A wczoraj zaczepił ją jakiś facet który jej groził.
-Byłeś tego świadkiem? -Spytałam.
-Tak... -Odpowiedział.
-Czyli możliwe że miałeś zabójcę przed oczami, a nie pobiegłeś za nim? -Spytałam zdenerwowana.
-Ja...- Zaczął tłumaczyć się Dawid.
Dla kamuflażu włożyłem spódniczkę mini i szpilki, więc jak miałem biec?!


-Dobra, nieważne. -Przerwałam Dawidowi.
Nieważne, że widział podejrzanego, że może go opisać… A wuj z tym, kogo to obchodzi!


(...)
Zaraz po tym, jak wyszła z mojego gabinetu, postanowiłam zatrzymać ją i złożyć jej propozycje.
A nie mogła tego zrobić ZANIM wyszła?


-Mam pewien pomysł. Mogłaby pani dla nas pracować. Dostanie pani ochronę, ale oczywiście również zapłatę, gdy już znajdziemy zabójcę. -Zaproponowałam. Byłaby to idealna okazja żeby przy okazji mieć Wójcik na oku.
Co.
ANNO, CZYŚ TY NA GŁOWĘ UPADŁA.
Proponujesz podejrzanej pomoc w śledztwie… Właściwie jako kto? Świadek nie dostaje wynagrodzenia za informacje, jakich dostarczył. Biegłym nie może być osoba osobiście zaangażowana w sprawę. Co tu się, to ja nawet nie.
Tu się opko. Drineczka?


Hihi, Aleksandra będzie latała po miejscu zbrodni w kurtce z wielkim napisem “PRASA”. Precedens już był…
http://zpopk.blox.pl/resource/RichardCastleWriter3_400x400.jpg


[Aleksandra]
Rozdział 13 "Decyzja i ochrona"


Po przesłuchaniu wróciłam od razu do hotelu. Musiałam to sobie przemyśleć. Nie wiedziałam czy się zgodzić. W końcu jestem podejrzewana, ale z drugiej strony miałabym ułatwione zadanie. Nie wiem naprawdę, muszę to przemyśleć.


Bla, bla, bohaterka jednak się zgadza, potem przesypia pół dnia, następnie idzie na kolację do restauracji, gdzie - co za PSZYPADEG! - spotyka Dawida. Razem wracają do jej mieszkania i oddają się wspominkom o dawnej współpracy.


Dawid chciał już pójść ale zaproponowałam mu nocleg, zgodził się więc poszłam pościelić w pokoju gościnnym i poszłam spać.
A Dawid został z głupią miną, zastanawiając się, czemu ona wysyła takie sprzeczne sygnały.


Wstałam około 7 rano, ubrałam się i udałam się do kuchni zrobić jakieś śniadanie. Po chwili dołączył do mnie Dawid
I zaczyna się kawał wielkiej epiki:
Naturalizm, Jaszo, naturalizm.


-Pomóc ci? - spytał
-Tak pokrój pomidora, ogórka i jak chcesz to paprykę - powiedziałam i postawiłam jajka na ogniu, wyciągnęłam chleb, szynkę, ser żółty i masło. Pokroiłam chleb po czym posmarowałam kromki i położyłam na nim ser, szynkę i warzywa które pokroił Dawid i postawiłam wodę na herbatę dla mnie i kawę dla Dawida....( dobra pominę dalszą część robienia śniadania .)
Och, dzięki, dzięki za tę powściągliwość!


[W siedzibie FBI]


Weszliśmy i usiedliśmy na dwóch pustych krzesłach
-Aleksandro poznaj Barbarę Suchoń, Tomasza Szpilkę i Wiktora Wichurę - przedstawiła mi  trójkę agentów
-Moi drodzy poznajcie Aleksandrę Wójcik, która będzie z nami pracowała. - powiedziała.
-Witajcie - powiedziałam
Yyy, i żadne z nich nie zapytało, kim do jasnej ciasnej jest ta kobieta.
Po co? Z oczu jej bił profesjonalizm!


-Więc Aleksandro, co odkryłaś podczas swojego "prywatnego śledztwa" - w tym pytaniu wyczułam nutkę ironi. Wstałam i wyciągłam  przygotowane papiery.
Irona nie była na to przygotowana.


-Tajemniczy morderca przy każdej ze swoich ofiar zostawiał małą czarną różę i kawałek zdjęcia - zaczęłam mówić i wyciągnęłam folijki, w których miałam dokładnie zabezpieczone znaleziska.
Agenci ze zgrozą patrzyli na tackę po łososiu z Lidla, kilka torebek śniadaniowych i reklamówkę z Biedronki.


Wybaczcie, ale to jest ten moment, gdy umarłam ze śmiechu. Pokażcie mi sąd, który dopuści dowody ukradzione, zanieczyszczone i dostarczone potem przez jakąś podejrzaną personę.
Fun fact: w polskiej kryminalistyce rzeczywiście panuje bida z nędzą i przechowywanie dowodów (zabezpieczonych) np. w pudełkach po butach nie jest niczym dziwnym. Ale po pierwsze - jest coraz lepiej, po drugie - nigdy nie zeszliśmy na poziom tego opka.


-Poza tym odkryłam że takie morderstwa były już w przeszłości... - opowiedziałam im wszystkim o tym co odkryłam w archiwum i co podejrzewam. Wszyscy słuchali mnie z zaciekawieniem, pokazałam im również stare wydruki gazet jak i akta.
-To bardzo ciekawe - powiedziała Beata
Ja mam teorię. Aleksandra jest morderczynią i wodzi durne FBI za nos. Z tego, co tu widać, naprawdę nie trzeba do tego wielkiego sprytu.


-Nie rozumiem dlaczego zrezygnowałaś z pracy z policji - powiedział... bodajże Wiktor
Ona po paru minutach zapomniała imion dwóch facetów, których jej przedstawiono?


-Czyli że szukamy jakiegoś wariata, który wzoruje się na gościu z przeszłości - powiedział Dawid
Albo i niego samego.
-Wygląda na to, że tak - powiedziała Anna
Ja bym jeszcze przy okazji poszukała tego, który ukradł ze zdań wszystkie kropki.


Rozmawialiśmy przez dobre 3 godziny wymieniając się różnymi informacjami i przypuszczeniami.
– Słyszałem z wiarygodnego źródła, że Ojciec Mateusz ma romans z gospodynią!
– A ja przypuszczam, że w tych kartonach Hanki było coś podejrzanego...

[Anna]
Rozdział 14 "Pułapka"


Siedziałam i przeglądałam papiery, gdy nagle zadzwonił do mnie telefon.
-Dzień dobry. Ul. Lipowa 57  kolejna ofiara. -Powiedział.
Ten telefon.


-Jasne, już tam jedziemy. -Odpowiedziałam i zadzwoniłam do Wójcik, żeby również przyjechała.
Na miejscu byłam po 15 minutach.
Za to Ola była o wiele wcześniej.


Z tego co się dowiedziałam od policjantów, ofiarą była 39-letnia Danuta Spratek. Jest... Była nauczycielką. Kucnęłam obok martwej kobiety i dokładnie się jej przyjrzałam. Pod nią była koperta... W niej czarna róża, skrawek zdjęcia oraz kartka z jakimś adresem.
Jak rozumiem wyszarpnęła spod zwłok kopertę, potem ją otwarła, wytrząsnęła zawartość, obejrzała wszystko obracając w palcach…


Zaczęłam pisać w służbowym notatniku.
Na brudno pisała wypowiedzenie umowy o pracę.


27.08.2015 r. Godzina 14:25.
Ale że co?! Nagle wtem!!! minęło półtora miesiąca?


Około godziny 14, bezdomny 43-latek znalazł kolejną ofiarę zabójcy. Była to Danuta Spratek,
39 lat, nauczycielka. Zabójca działał tak, jak przy poprzednich ofiarach.


Agentki udają się natychmiast pod adres znaleziony na kartce i…
...i mają w nosie jakąś Spratek.


-Tu... kiedyś mieszkałam... z rodzicami... -Powiedziała smutno Aleksandra.
-Dobra, wzywam Dawida i Wiktora, jak przyjadą wchodzimy do środka.
-Żartujesz sobie?... Musimy tam wejść teraz, przecież coś tam może być!... Coś, co doprowadzi nas do końca sprawy…
Na przykład ślady, które musimy zadeptać!


-Ale musimy zaczekać, aż przyjadą inni agenci. Tam może być niebezpiecznie.
-W takim razie czekaj, jak nie to nie, sama to zrobię!  
-Powiedziała Wójcik i wbiegła do środka. Pobiegłam za nią.
Aaaaa!!! Znowu wszystko zadepcze i pozabiera dowody!


-Rozdzielmy się. Ty idź na górę, a ja sprawdzę dół -Powiedziała.
-Dobra, tylko uważaj na siebie. -Powiedziałam i poszłam na górę.
W międzyczasie Aleksandra przeszuka dół i podprowadzi wszystko, co uzna za stosowne.


Weszłam na pierwsze piętro i udałam się do najbliższego pokoju. Trafiła mi się sypialnia. Widać że nie bardzo dbali o to miejsce... Za podłodze było mnóstwo szkła
Może okno wybite, a może to rozbity wazon?
A może to spadł Kolonas Waazon?
I jak zawsze srogo nabałaganił.

i śmieci...
i szmaty wywalone z szuflad, i jakieś ciemne plamy na podłodze. E, tam…
Koszmar technika kryminalistyki. Nie wiadomo, co w takim syfie może być istotne.
No paczpani, a w CSI: Kozia Wólka zawsze wiedzą, że ten pet, co tu leży przy krawężniku, jest istotny i ma na sobie DNA podejrzanego.


Gdy już rozejrzałam się po tym pokoju [w którym wiało nudą i chlewem] wyszłam z niego i zadzwoniłam do Dawida, żeby razem z Wiktorem przyjechał. Ostrożności nigdy nie za wiele...


[Aleksandra]
Weszłam do kuchni. Nic się tu nie zmieniło... Poza tym, że jest tu masa kurzu.
I sterta brudnych naczyń w zlewie.


Rozejrzałam się po pomieszczeniu, ale nic ciekawego nie znalazłam....  wyszłam z kuchni i udałam się do salonu. Ironia losu, kiedyś obiecałam sobie, że już tu nigdy nie wrócę. A teraz co?... oto jestem....
Multikropki osiadają na tekście jak kurz na meblach.


[Anna]
Pokój na przeciwko był tak jakby gabinetem...
A jakby trochę warsztatem ślusarskim.


Otworzyłam wszystkie szafki. Znalazłam w nich jakieś nieczytelne zdjęcia.
Tak samo niewyraźne, jak te znajdowane przy ciałach? Ciekawe, kto trzyma takie śmieci w szafkach?  
Kiepski fotograf-amator?


Potem otworzyłam szuflady w biurku, a tam były jakieś dokumenty oraz wydrukowane informacje odnośnie tej mafii, o której mówiła Aleksandra…
Tak sobie w szufladzie leżały :D


Następnie weszłam do łazienki. W półce było bardzo dużo leków i żyletek...
Co jednoznacznie świadczy, że ktoś zadał sobie sporo trudu wbijając żyletki i pigułki w półkę.
Mieszkało tu jakieś pracowite (i/albo bardzo się nudzące) emo.


Oprócz tego, oczywiście było mnóstwo kurzu i śmieci... Potem weszłam do czegoś, co przypominało pokój gościnny…
Ale tylko z daleka, bo z bliska wyglądało jak schowek na miotły.


Wtedy zadzwonił do mnie Dawid.
-Hej, Anka. Jesteśmy już blisko. Co tam się u was dzieje? -Zapytał.
-Spokojnie, na razie nic.
-Burdel tu tylko jak w czołgu, jakieś śmieci się walają.

[Aleksandra]
Ujrzałam trupa kobiety. Leżała tu już co najmniej od 3 dni, ale poznałam ją, to była ona... moja matka.
Leżała cicho i bezwonnie, dlatego też dwie policjantki mogły spokojnie penetrować cały dom. Jest sierpień, więc zwłoki po trzech dniach leżenia w upale powinny przyciągnąć uwagę nie tylko much...
Zwłoki po trzech dniach w upale… Najgorsze jest to, że nie mogę napisać “nie wyobrażam sobie takiego smrodu”.


-O proszę, kogo ja tu widzę? - usłyszałam głos gościa, który mi groził jakiś czas temu.
-Czego tu chcesz?! -Krzyknęłam.
-A jak myślisz złotko? - powiedział i zbliżył się do mnie niebezpiecznie.
-Zostaw mnie w spokoju - powiedziałam.
Chciałam wyciągnąć broń, ale on całym swoim ciężarem przybił mnie do ściany.
-Nie ładnie - powiedział - Nie brzydko, tak w sam raz!

-Nie jestem tu sama, puść mnie - powiedziałam
-Tak... jest z tobą ta agentka FBI. Ale ona ci nie pomoże - zaśmiał się.
Muszę coś zrobić, muszę... ale co?...
Rozpłacz się?
Zaproponuj mu partię szachów.

[Anna]
Następny pokój wyglądał bardzo skromnie, ale widać było że mieszała tu jakaś nastolatka. Weszłam do niego i zobaczyłam zdjęcie, ewidentnie z przed kilku lat. Była na nim córka. matka i ojciec. Wyglądali na szczęśliwą rodzinę.
Usłyszałam jakiś dziwny dźwięk z dołu... Wyjęłam pistolet, wysłałam krótkiego sms'a do Dawida i poszłam na dół....
SMS-a. Mdleję. Co napisała? “Ktoś jest na dole”?


[Dawid]
Rozdział 15 "Mroczny sekret???"


-Czy ten samochód nie może jechać szybciej? - powiedziałem
-Dawid spokojnie, obie są dobrze wyszkolone - próbował mnie uspokoić Wiktor
Pięknie aportują i przynoszą kapcie.


-Znam dobrze Olkę. Ona czasami naprawdę potrafi wleźć w niezłe bagno - powiedziałem, a moje ręce bardziej zacisnęły się na kierownicy. Denerwowałem się bardzo. Przecież wiem jaka jest Olka i wiem, że Anka jej nie powstrzyma przed zrobieniem czegoś głupiego.
Aha, Dawid wie, że Ola jest niebezpiecznie głupia, więc zachował to dla siebie.


Po kilku minutach milczenia ujrzałem dom, zaparkowałem przed nim samochód i wsiedliśmy do środka.
-Ania co się dzieje? - spytałem, gdy zobaczyłem jak zbiega ze chodów z bronią w ręce.
-Nie wiem. Usłyszałam jakieś dziwne odgłosy z parteru. -Powiedziała
Może to były odgłosy rzygania - Aleksandrze wreszcie zadziałały nerwy węchowe.


-Jest tam Olka? - spytałem
-Raczej tak - odpowiedziała
Albo i nie. To Olka Schrödingera.


Ja i Dawid odbezpieczyliśmy broń i ruszyliśmy z Anią w głąb domu...
Ja i Dawid? To znaczy Dawid i Dawid? Z emocji się sklonował? :D
Tja, to jest ten rozdział, w którym narracja skacze z bohatera na bohatera jak pijana pchła z ADHD.


Powoli wchodziliśmy do wszystkich pokoi. Na końcu mieszkania był wąski korytarzyk. Usłyszeliśmy, że dobiega z tamtąd [!]  jakaś rozmowa. Powoli przemieszczaliśmy się w stronę komórki.
Zauważyliśmy, że tam była Aleksandra i jakiś mężczyzna....
Ściany były przezroczyste, jak to w komórce.


Na mój znak wbiegliśmy do środka i wycelowaliśmy w mężczyznę.
Ile osób zmieści się w schowku na miotły?


-Stój! Nie ruszaj się! Obróć się twarzą do ściany! -Krzyknęłam.
Podłoga była tak brudna, że żal było kazać mu się kłaść.

Gdy facet stał już tak, jak chciałam, dałam znak Dawidowi i Wiktorowi, aby mnie w razie czego osłaniali. Złapałam go za rękę i wykręciłam ją tak, aby zadać mu trochę bólu.
-Może delikatniej, pani Anno? -Spytał z ironią, a ja jeszcze bardziej wykręciłam mu rękę. Potem skułam go w kajdanki.
-Wszystko w porządku? -Zapytałam Aleksandrę.
-Tak, nic mi nie jest. -Odpowiedziała....
Ciekawe czy trupa zauważą, czy też nie?


[Aleksandra]


Mamy tutaj tę samą scenkę z punktu widzenia Aleksandry, wzbogaconą tylko o kawałek jej dialogu ze Strasznym Bandziorem – cytujemy najważniejsze: “Powinnaś wiedzieć jednak jedno; twoja rodzina skrywa mroczny sekret”.

-Ale... -  nie mogłam tego wydusić z siebie, Wiktor podszedł do mnie i spojrzałam tam gdzie ja patrzyłam
- Ania, mamy tu kolejną martwą kobietę - powiedział
Zauważyli! W końcu!


- Wiktor zajmij się tym z Aleksandrą. A ja i Dawid przesłuchamy zatrzymanego. -Powiedziała Anna.
- Dobra, zajmiemy się tym - powiedział. Strzelecka i Dawid zabrali zatrzymanego i udali się do samochodu, a ja i Wiktor wzięliśmy potrzebne rzeczy i zabraliśmy się do roboty…
Chyba do prokreacji i to w krzakach, gdzieś daleko.


[Anna]
W samochodzie panowała napięta atmosfera. Przez całą drogę nikt się nie odzywał.
Gdy byliśmy już pod siedzibą, weszliśmy z podejrzanym do środka. Sprawdziłam, czy nie ma ostrych przedmiotów. Okazało się, że miał przy sobie żyletkę.
Nie dotykajcie mnie, bo się potnę!


[Aleksandra]
Wiktor zadzwonił po kryminologa i zaczęliśmy zabezpieczać ślady, było mi bardzo trudno,
tu aż się prosi wtręt, że od lat tego nie robiła, że wyszła z wprawy, że się nie zna, itepe, ale inny był powód trudności:
mimo że nie miałam z nią kontaktu od 8 lat. W końcu to była moja matka…
Czy w takiej sytuacji nie powinno się jej natychmiast odsunąć od sprawy?
Od tej, przy której nie powinna pracować od samego początku? ;)


-Olka, wszystko  w porządku? - spytał Wiktor nie przerywając pracy.
-Tak... znaczy nie - powiedziałam chaotycznie. -Weźmy się lepiej do roboty.
Bogowie, podziwiam jej opanowanie. Żadnego szoku, żadnej histerii nad trupem matki, robota czeka!

-Dobra... - powiedział.
Razem z Wiktorem zabezpieczyliśmy wszystkie ślady, które udało nam się znaleźć.  Nie było tego wiele więc szybko skończyliśmy i czekaliśmy na kryminologa.
Bo pewnie połowę zadeptaliście, a większość pozostałych przegapiliście. Poza tym, jeden technik kryminalistyki (bo to on zajmuje się zabezpieczaniem śladów z miejsca zdarzenia) na cały piętrowy dom? Po pierwsze, zajęłoby mu to z tydzień, po drugie - nie wiem, ile mu płacicie, ale stanowczo za mało.

[Anna]
Usiadłam na krześle, a za oknem weneckim stał Dawid.
1024px-0721_-_Milano_-_Santi_Barnaba_e_Paolo_-_Foto_Giovanni_Dall'Orto_5-May-2007.jpg
A na parapecie wygrzewał się wielki kocur.
Nie, okno weneckie to nie synonim lustra weneckiego (a właściwie fenickiego).


Do pokoju jeden z policjantów przyprowadził naszego podejrzanego. No to zaczynamy przesłuchanie
- A więc nazywasz się Łukasz Cader, masz 34 lata i mieszkasz w Łodzi. Z zawodu jesteś mechanikiem - zaczęłam
- A wcale że nie!


Sprzeciw, to sugerowanie odpowiedzi!
Niezłe przesłuchanie, nie ma co.

-Czemu groziłeś Aleksandrze Wójcik? -Zadałam pytanie.
-To chyba nie pani sprawa. Może jej groziłem, może nie - powiedział.
- I nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy!


Zadałam mu jeszcze kilka ważnych pytań. Gość był twardy, nic nie chciał powiedzieć.
A ponieważ nic nie odpowiedział, to po cholerę czytelnik ma wiedzieć, cóż to za ważne pytania zadała mu Anna, c’nie?

-Dobra, może kilka dni na dołku otworzy ci gębę. -Powiedziałam i poprosiłam policjanta, by wyprowadził faceta.
-Twardy jest, co? -Spytał Dawid.
-Ta... Może jak chwilę posiedzi, to powie coś więcej.
Pfftfpft. 48 godzin maksymalnie, pani agentko.


[Aleksandra]
-Przepraszam że tak późno, ale trochę się zgubiłam.
-Nic się nie stało Barbaro, rozumiem - powiedział Wiktor
Wszyscy się pogubiliśmy.


Przez jakiś czas przyglądaliśmy się jak Barbara bada, co przyczyniło się do zabójstwa
Po tym badaniu ofiara zmarła.


-To był prawdopodobnie zawał, ale nie ma tu całego potrzebnego sprzętu. Zaraz tu przyjadą chłopaki i zabierzemy ją/
Zwykle robiła sekcję zwłok na miejscu, używając do tego scyzoryka, gumki do włosów i łyżki. Ale że to zawał, to potrzebny jej jeszcze stetoskop.


Zaraz apopleksji dostanę. Nie możesz podejrzewać zawału po prostu patrząc na zwłoki! Zwłaszcza rozkładające się!
Swoją drogą - kim jest ta Barbara? Z dialogu wynikałoby, że lekarzem medycyny sądowej. Według metryczki jest agentką FBI.
Nie zapominaj, że na zdjęciu w spisie postaci Barbarę reprezentuje Dana Scully, a ona była jednym i drugim ;)
A jeszcze wcześniej jest wzmianka, że Wiktor dzwonił po “kryminologa”, a zjawia się Barbara. Jest więc ewidentnie kobietą wielu talentów i profesji. Swoją drogą kryminolog zajmuje się raczej psychologiczno-socjologicznym aspektem zbrodni.

-Ola masz plany na dzisiejszy wieczór? - spytał
-Nie, nie mam żadnych - powiedziałam.
To jest całkiem fajny moment, aby umówić się na randkę.
I równie fajny, by zakończyć odcinek :)


Z zakurzonego pokoju pełnego tajemniczych śladów pozdrawia ekipa CSI: NAKW, pilnie układająca puzzle z czarną różyczką na czarnym tle,
a Maskotek prowadzi własne śledztwo w nocnym lokalu pełnym rozebranych tancerek :)

22 komentarze:

Sandra Jasionowska pisze...

Ja mam pytanie: po co właściwie powstało to opko? Tajemnica wcale nie wciąga, wątku romantycznego też brak... po co to?

Sandra Jasionowska pisze...

Ja mam pytanie: po co właściwie powstało to opko? Tajemnica wcale nie wciąga, wątku romantycznego też brak... po co to?

Ela TBG pisze...

Opko nudne jak flaki z olejem, tylko wasze komentarze je uratowały:-)

Farewell My Star pisze...

Anna, przerażona faktem, że ktoś robił im zdjęcia z ukrycia, dzwoni do swego byłego męża, który mieszka za granicą, żeby dla bezpieczeństwa zabrał do siebie córkę na czas śledztwa. to brzmi trochę, jakby autorki stwierdziły, że zrobią matkę z dzieckiem, bo to super, a potem uznały jednak, że nie chce im się pisać całego opiekowania się dzieckiem, więc pogrozimy i wyślemy do tatuśka, im dalej tym lepiej.
W środku był kolejny skrawek zdjęcia, kolejna czarna różyczka oraz list. żeby być prawdziwym tru mordercom to muszem capsem pisać cały list? Nie mogę kursywą? I wkładać jakieś różyczki. I dlaczego policja wpuściła kogokolwiek na teren, nie zabezpieczając takiego dowodu jak list? I jak u licha oni zapomnieli, że tam był? Czy ta dziennikarka nie wylegitymowała się przypadkiem? A jeśli tak, to skoro coś zginęło, to od razu podejrzenie spadnie na nią.
Cholipka, jakby rzeczywiście płacili za takie… artykuły, to była byłabym multimiliarderką.
Z emocji się sklonował? kwiiiiiiiiiik

Analiza cud, miód i malinki, przyjemny deserek do obiadku. Omal się nie udławiłam <3 <3

Gohondieli pisze...

Ona po paru minutach zapomniała imion dwóch facetów, których jej przedstawiono?
No ej, ja też tak mam. Czuję, że się ze mnie wyśmiewasz. :<

Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz miałam do czynienia z taką dawką absurdu. A to przecież nie jest całe opeńko!
Podziwiam Was. Naprawdę. Nie wiem jak to wytrzymujecie. Mnie by szlag trafił na samym początku.

Justyna K Lambert pisze...

Wiecie co? To całe opowiadanie ogromnie przypomina mi grę na PS4 "Heavy Rain".

Zorana pisze...

KOSZMAR. Kryminologiem to może zostanę ja, gdy skończę studia. Kryminolog to nie technik kryminalistyki. Po pierwszych zajęciach z kryminalistyki wiedziałam więcej niż którakolwiek ałtoreczka. Czytanie tego sprawia fizyczny ból. Te postacie nawet nie mają zrytej psychiki, bo zwyczajnie wcale jej nie mają. Brak opisów. To opowiadanie to kalejdoskop pomysłów, które pojawiały się umyśle ałtoreczek i znikały po pierwszym starciu z logiką.
Już wolę cierpieć oglądając seriale kryminalne i wmawiając sobie, że to komedie.

Anonimowy pisze...

Kuro piękna kuro, masz dziób

Anonimowy pisze...

Uśmiałam się, opko beznadziejne, ale wasze komentarze ratują sytuację ;)

psoras pisze...

NIE.
Wprawdzie w HR kryminologia została zgwałcona bodaj czy nie jeszcze bardziej (do analizy śladów na miejscu zbrodni służyły okulary do rzeczywistości rozszerzonej, które błyskawicznie rozpoznawały i rozbierały na czynniki pierwsze każdy włosek czy inny odcisk opony), ale ta gra miała fabułę, postacie, tajemnicę i naprawdę trzymała w napięciu. A morderca był tam prawdziwym zagrożeniem dla dziecka głównego bohatera.

Anonimowy pisze...

To całe zbieranie listów, wizytówek itp. przypomina mi grę point-and-click, gdzie zabiera się pojedyncze, podświetlone itemki i idzie dalej xP

W ogóle jak to opko jest wyprane z emocji :D

Korodzik pisze...

ANNO, CZYŚ TY NA GŁOWĘ UPADŁA. Proponujesz podejrzanej pomoc w śledztwie…

Jak w Death Note, no co. Tyle, że Anna z opka raczej nie stoi intelektualnie na poziomie L. :P

Anonimowy pisze...

Ładny wierszyk o pokoju, zdjęcia z Castle'a i komentarze Kury zacne. I dzięki za fachowe komentarze na fioletowo.Skąd Wy wzięliście to nudne cóś?!

Chomik

Anonimowy pisze...

Jak tęskniłam za takimi opkami! :) Cieszę się, ze będą 3 części, ten absurd mnie fascynuje.

Teodor Gbór pisze...

Ekhm... A może by tak odkurzyć arcyopko wydane drukiem, czyli Achaję? *spogląda sugestywnie z nadzieją w oczach, roniących samotną, kryształową łzę, w stronę chcigodnych analizatorek*

Anonimowy pisze...

Ej, słuchajcie, ale o co z tym cho? W poprzednim "odcinku" mieliśmy taką oto perełkę: "Weszłam do mojego auta i szybko ruszyłam przed siebie."

Tym razem mamy: "Po kilku minutach milczenia ujrzałem dom, zaparkowałem przed nim samochód i wsiedliśmy do środka."

Tak mnie zastanawia, skąd ten błąd, bo nigdy nie widziałam mylenia tych czasowników...

Anonimowy pisze...

Jeżeli mam być szczera, myślałam, że umrę z nudów, czytając to opowiadanie. Komenatrze analizatorek jak najbardziej trafne, a uwagi dotyczące aspektów kryminalistyki bardzo ciekawe, ale nawet te niewiele dały. Przeczytanie tego jednego wpisu zajęło mi trzy dni. Żeby tak zepsuć opowiadanie i stworzyć z niego nie ciekawą historię, a plan dnia, to trzeba mieć talent.
Pozdrawiam (ale nie autorki opka...)

Anonimowy pisze...

http://uchiha-haruno-rules.blogspot.com

Códne opowiadanie.

Anonimowy pisze...

http://ateam.blog.pl/ to się definitywnie nadaje do analizy. Prolog, który jest z filmwebu (poważnie!), błędy wszelakiej maści. Opisy akcji. Te wybuchy, te pościgi! I już w pierwszym rozdziale mamy opkową śpiączkę. Znajomość kanonu? Sądzę, że wystarczy zapoznać się z "prologiem" aby dowiedzieć się jak bardzo jest...a raczej go nie ma.

Anonimowy pisze...


Podsyłam blogaska do analizy: http://2kroki-pod-sercem.blogspot.com, dużo osób poleca jako objawienie twórczości Wattpadowej i dzieło nad dziełami, więc zaglądam, czytam pierwszy akapit i NOOOPE, nope. Pisane siekierą, styl Coelho wannabe, oklepane motywy - marzenie. Kult też niesamowity, a aŁtorka ma fanpejdża na którym głównie cytuje sama siebie (wyczuwam nową Michasię Olszańską :D).

Anonimowy pisze...

Czy można być analizatorem analizatorek? Takie retoryczne pytanie...

" Pfftfpft. 48 godzin maksymalnie, pani agentko."

Żeby wejść w żargon: Pfftfpft, proszę zapoznać się ze znaczeniem pojęcia "areszt wydobywczy". Nie, nie pochodzi ono z ustawy k.p.k., choć opiera się o jego mechanizmy. Biorąc pod uwagę okoliczności zatrzymania - posiedzi, aż mu się znudzi.

Anonimowy pisze...

Ja wciąż jestem za analizą jakiegoś fankfika do Wspaniałego Stulecia, choć obie propozycje z komentarzy wyżej przejrzałam i tez zacne. :D