OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

sobota, 19 lutego 2011

56. Kał-lica zmienną jest, czyli Lody w głębi boru (1/2) [K&J&M]


Drodzy czytelnicy! W dzisiejszym odcinku zagłębimy się w dzikie ostępy miasta Magdeburg, poznamy tajemnice ośrodka Funduszu Wczasów Pracowniczych oraz dowiemy się, w czym najlepiej prać koszulkę swego idola. Indżoj!
Analizują: Kura, Jasza i Murazor.

http://www.honda-th.blog.pl/

Bohaterowie: Suzy (ja), Alex (przyjaciółka Suzy), Bill, (o kogo chodzi, chyba wszyscy wiedzą:) Gates? Clinton?, Tom, Gustav, Georgie, Bartek (wujek Alex), Diana (dziewczyna Bartka).
Miejsce i czas akcji: Wakacje, Magdeburg.

To zaczynamy!

Zaczęły się wakacje. Obudziłam się w swoim łóżku.
Wyjątkowo.
No tak, podczas roku szkolnego budziła się zazwyczaj w którymś z nauczycielskich. W końcu jakoś przejść do następnej klasy trzeba... 

Ach…. Pomyślałam. Jutro razem z Bartkiem, Dianą i Alex wyjeżdżam do Niemiec. Konkretnie do Magdeburgu.
Jechać będą przez Lipsku?

Jadę tama na CAŁE wakacje! SUPER! Moi rodzice wyjeżdżają do Ameryki do cioci, a ja wolę spędzić wakacje z moją przyjaciółką w Niemczech. Mamy załatwione pokoje w jakimś tam hotelu nad jeziorem. Wokół rosną lasy, łąki.
Łąki rosną? Hmm, w sumie, skoro lasy mogą...
Piękne miasto, ten Magdeburg. Takie dzikie, takie naturalne...

Fajno.
Ubrałam się. Zeszłam na śniadanie.
Pkt. 3 - odfajkować.
Gnębi mnie pytanie: ile miała lat?

- Wiesz już, co chcesz zabrać?- Zapytała mama.
- Spox mamo! Jestem już prawie spakowana.- Odpowiedziałam.
Po śniadaniu wysłałam eska do Alex:,, Przyjdziesz? Pogadamy o wyjeździe. Czekam! Papatki.,, Po chwili nadeszła odpowiedź:,, Oki, już idę. Buźka.,, Po 20 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć.
-Cześć- Przywitała się Alex.
-Cześć- odpowiedziałam.
Poszłyśmy do mojego pokoju i włączyłyśmy naszą ulubioną płytkę – Tokio Hotel.
Łelkam tu di hotel kalafonia! Eee, to nie to? 

Słuchałyśmy jej, gadałyśmy o TH i wyjeździe.
-Wiesz co Suzy, dziś w nocy miałam sen o Billu i Tomie.- powiedziała Alex.
-Ta? A co się w nim działo? Byłaś dziewczyną Toma? – zaśmiałam się.
Aha, widać kogo rezerwuje dla siebie.

-Jezu daj dokończyć! Sniło mi się, że ich spotykamy… - powiedziała rozmarzona Alex.
-No i co dalej? – spytałąm
-Później dostałam smsa od ciebie i się obudziłam. – Odpowiedziała Alexandra.
- Łee.. A ja myślałam.. – i nie dokończyłąm bo do mojego pokoju wparowała moja młodsza siora.
- Wynocha! – Wrzasnęłam do Honi (bo tak ma na imię).
*Z atencją, stentorowym głosem:* Honi soit qui mal y pense!
Honi? Honia? Po jakiemu to, na litość? Nie, żebym się spodziewała polskich imion (w opku mogą je nosić co najwyżej postaci poboczne), ale to ani niemieckiego, ani żadnego innego nie przypomina.
Może to po prostu (dziwne) zdrobnienie od Honorata?
Po mojemu to wszechobecny honey.

Przez resztę dnia razem z Alex dopakowywałam kolejne ciuchy, do mojej wielkiej torby. Nie mogłam doczekać wyjazdu. Razem z moją psiapsiółką i mamą zadecydowałyśmy, że będę spać u Alex.
Jak znam życie i opka, to decydujący głos miała psiapsiółka.

Koło 18 wyruszyłyśmy do domku Alexandry.
Wielokołowy wehikuł miały.
Sprawiedliwość na osiemnastu kołach? Serial taki był.

Resztę wieczoru (i nocy:) przegadałyśmy o Magdeburgu i snach Alex.
Proroczych snach ;)

[Wylądowali na polanie wśród leśnych ostępów]
Obudziłam się gdy dotarliśmy na miejsce. Okazało się, że nie ma czteroosobowych pokoi, ale można wynająć dwa dwuosobowe.
-Czyli mieszkamy same?! – zapytałam Bartka.
- Na to wygląda.. – odpowiedział zmartwiony Bartek.
Tak, bo facet jadący na wakacje ze swą dziewczyną o niczym tak nie marzy, jak o tym, by wziąć pod opiekę nieletnie siostrzenice i zamieszkać z nimi w jednym pokoju.
Z żalu gryzł dywan po prostu...

Zaczęłyśmy zwiedzać naszą łazienkę.
Szły i szły zachwycone, podziwiając a to wannę, a to muszlę klozetową, gdy nagle...

Właśnie podziwiałyśmy nasze lustro, gdy usłyszałyśmy łomot drzwi…
-Co to?- zapytałą przerażona Alex
-A co Ja? Centrala? Nie wiem? Może sprawdzimy? - Odpowiedziałam.
Lekko uchyliłyśmy drzwi od łazienki i naszym oczom ukazał się obraz, o jakim marzy nie jedna dziewczyna.
Dama z Łasiczką? Bitwa pod Grunwaldem?

Na naszych łóżkach leżeli spokojnie bliźniacy Kaulitz. Tom słuchał discmana, a Bill zaczął przebierać koszulkę.
Przebierał leżąc spokojnie? Zdolniacha.
Przebierał koszulkę z jednego foliowego opakowania w drugie.
Chyba że w palcach ją przebierał...

- Jaką on ma klate!! – szepnęłam.
Eeee... Poproszę silniejszą lupę, bo na Bora! nie widzę, gdzie ten wywiędły schabek ma klatę...
Ten to ma dopiero klatę!

- No…- odp. Alex
W pewnej chwili Bill zagaił do brata- idę się wykąpać….
Słysząc te słowa postanowiłyśmy skończyć zabawę w chowanego i wyjść.
-Chyba pomyliliście pokoje!? – powiedziałam niepewnie wychodząc z łazienki.
- Tak myślisz latarnico!? – zaśmiał się Tom.
Grunt to zrobić dobre pierwsze wrażenie!
Milenka by się ucieszyła z komplementu...


Po kilku minutach od wyjścia chłopaków zorientowałam się, że…
kolesie zostawili walizkę. Alex podniosła torbę i pognałyśmy za bliźniakami.
Lecz po drodze zawartość walizki wysypała się na środku korytarza. Zaczęłyśmy śmiać się jak głupie, ponieważ zawartością walizy okazały się… majtki!
- Ale brecha!- przez śmiech powiedziała Alex.
- Patrz te czerwone bokserki w serduszka- dodałam.
- A te niebieskie w miśki – rechotałam – urocze!
Proszę wycieczki! Proszę spojrzeć w lewo, tak teraz właśnie. Oto mijamy klasyczny Element Komiczny!

Alex zaczęła grzebać w stercie bielizny.
- Patrz – powiedziała – znalazłam kosmetyczkę.
Bez namysłu otworzyłyśmy kosmetyczkę i znalazłyśmy w niej bardzo ciekawe przedmioty.
Hm, powiedzmy, że walizka sama się otworzyła. Ale grzebać z premedytacją w czyichś rzeczach? Fuj!
No ba. Na tym przecież polega prawdziwa Tró Law. Co je twoje, to i moje.

- Co my tutaj mamy.. – uśmiechnęłam się- 2 tubki żelu do włosów, lakier, czarna karetka, lakier do paznokci (koloru czarnego i niebieskiego metalicu)…
Metalicu na Kałlicu.
Jak do tej pory, czytaliśmy tylko o "czarnej kretce". Czarna Karetka (coś pomiędzy karawanem a wampiryczną sanitarką do transportu krwi) nie była jeszcze w użyciu.
NIKT SIĘ NIE SPODZIEWA ŁÓDZKIEGO POGOTOWIA!

- To kosmetyczka Billa! – śmiała się Alex – on ma tyle kosmetyków ile ja miałam przez 2 lata!
W pewnej chwili drzwi na końcu korytarza otworzyły się, a z pokoju wyszedł Bill.
Gdy zobaczył kupe swoich slipków na ziemi złapał buraka,
puścił pietruszkę, żonglował kalafiorami, jednocześnie kozłując kapustą.

podszedł do nas i zaczął pakować gatki do torby.
- Sorry. – powiedziałam, a Alex oddała mu kosmetyczkę.
- to nic… - odp.
Gdy chłopak właśnie kończył swoje ,,zbiory,, z pokoju wyszedł Tom i zaczął lać z brata.
To to się teraz "brat" nazywa?
Trafniejsze niż "przyjaciel" - bo tych można sobie wybrać, a braci jakich się ma, takich się ma...
Skąd aŁtorki biorą aż takie Elementy Komiczne?

- Brachu! Otwierasz lumpeks z swoimi majtami?! – Brechał się Tom.
Bill w milczeniu wziął walizkę i wrócił do pokoju.
- Przeproś go od nas – rzuciłam do Toma i razem z Alex poszłyśmy w stronę pokoju.
Demokratyczny savoir vivre: po przegrzebaniu cudzej walizki można kazać przeprosić komu innemu i dumnie odmaszerować.

Bartek wszedł i zapytał
- No i co tam? Rozpakowane już?
- Jo…. – powiedziałam
- to dobrze bo za godzinkę jest obiad. – powiedział – w tej wielkiej Sali – dodała i wskazał budynek za oknem.
Znaczy co, hotel ma jadalnię w postaci osobnego budynku? Po co, na co? Podejrzewam, że pannie przypomniały się wakacje w Pracowniczym Ośrodku Wczasowym. No, wiecie, domki z dykty, stołówka, a przy niej zbiorowa łazienka.
Natomiast Logika przyczaiła się w zaroślach. Bo jeśli Magdeburg jest ośrodkiem wypoczynkowym w gaju, na łączce przy ruczaju, to co w pensjonacie FWP robią Kał-lice?
Chowają się przed aŁtoreczkami. Niestety - nieskutecznie.

- Przyjdźcie na 13.- dodał i poszedł
- Okey – odp.
Taaak, to potwierdza moją teorię. W tych ośrodkach obiady podawane są mniej więcej o takich godzinach. Chyba że turnus większy, to na dwie zmiany.

Reszta dnia minęła spokojnie. Nie licząc tego, że na jadalni spotkałyśmy Billa i Toma.
Po dachu chodzili.

Bill gdy nas zobaczył spuścił wzrok i zaczerwienił się, a Tom cięgle miał polewkę z porannego wypadku.
Na obiad była polewka. Czarna (sic!) polewka.

Następnego dnia wstałyśmy około 9.
-O matko – powiedziałam – ale mnie głowa boli – jęczałam.
-chcesz tabletkę? – zapytała Alex
- Nie. Dzięki – odp.
-Jest coś do picia? – zapytałam po chwili.
To by wskazywało na ciężkiego kaca. Co podają do obiadu w tym ośrodku wczasowym zamiast niewinnego kompociku?
Może i kompot, ale nie aż tak niewinny.

- Nie, ale pójdę do sklepiku. Zaraz będę. – rzuciła Alexandra i wyszła.
Kupiła sok porzeczkowy w butelce sztuk 2. Wracając otworzył jeden i popijając soczkiem podziwiała widoki.
AleXandro zmieniając wciąż płeć swoją podziwiając popijało sztuk 2. Rozumicie, towarzysze?!

W pewnej chwili….
…uderzyła w jakiegoś kolesia. Tym gościem okazałą się Tom.
Tom było okazałą gościem. Epidemia raptownych zmian płci przenosi się przez uderzenia.
A żebyś wiedział, Murazorku, żebyś wiedział... *chichocze jak gupek*

Wszystko skończyłoby się dobrze, gdyby nie to, że fioletowy sok wylądował na białym T-shirtcie chłopaka.
-Ku***, co ty wyrabiasz??!! - wrzasnął Tom
- Przepraszam – powiedziała wystraszona Alexandra.
-Ja nie chciałam… - dodała.
- Moja koszulka za 50 euro! – zaczął lamentować Tom
Pińćdziesiąt nędznych ełrosów i już lament? Cieńki Bolek...

- Jeszcze raz sorki… Może Ci ją wypiorę? – zapytała Alex
Tom zdjął koszulkę podał Alex i powiedział
- Jak wypierzesz to wiesz gdzie przynieść?
-Nie bardzo – odp. Alex
-Pokój nr 218, czwarte piętro. – dodał.
Gdy pokoje numerowali, to im się w oczach dwoiło. I schody też wydawały się dwa razy dłuższe.

-ychymmmmm…. – wyjąkała Alex
-Ale mięśniak – mruknęła pod nosem Alex
-Coś mówiłaś? – Nagle zapytał Tom
- Nie, nie….-Odpowiedziała dziewczyna.
No przecież nie powie mu tak prosto z mostu, że ma paskudnego guza, nie?

-ok. to ja spadam. Ach… A tak w ogóle to ja masz na imię? – Zapytał
Po chwili namysłu Alex odpowiedziała – Alexandra , a dla znajomych Alex.
Alex przez chwilę przeglądała w myślach listę najsweetaśniejszych imion godnych Tró Loff Idola. Nie była jednak w stanie wybrać pomiędzy Bellą, Amarantą, Karmillą i Glorfindelą, więc ostatecznie postanowiła nie kombinować.

- A ta druga? – Spytał chłopak
- Suzy – odparła Alex
- To cześć. Pozdrów tą Suzy. – Pożegnał się Tom
- No, pa.. – Rzekła oniemiała Alex.
Usiadłszy w słonecznym cieniu na miękkim kamieniu, rzekła oniemiała.
Też byś oniemiał, gdyby kazano Ci pozdrawiać kogoś tą Suzy.

Dziewczyna wróciła do pokoju, podała mi sok i zaczęła mi zdawać relacje z wypadku.
-Ale on ma mięśnie! – Powiedziała uradowana Alex.
- Pewnie takie same jak Bill – odp.
Znaczy, obaj chudzi jak kurczaki.

- żeby mnie tak kiedyś objął.. – Zaczęła marzyć Alex
- No może wypierz mu tą koszulkę, bo Nie wyschnie do jutro.
Ktoś wie, co to za Nie?
Ulepszone OMO.
Ani IXI, ani OMO
cię nie spiorą tak jak ZOMO

-Dobra, już dobra.. – powiedziała Alex i zabrała się za pranie.
Pucu pucu, chlastu chlastu, nie mam rączek jedenastu. Tylko mam dwie rączki małe, lecz do prania doskonałe.

Około godziny 20 (było już ciemno) dostałam esmsa od mojego chłopaka – Simona.
,,Sorka, że teraz Ci to mówię, ale muszę z Tobą zerwać. Wybacz.,, - przeczytałam i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
Wyczuł sprawę i robi miejsce dla Tró Lowera.

- ZERWAŁ ze mną! – Zaczęłam łkać.
- Co się stało?! – Zapytała zdziwiona Alex.
-SIMON ZE MNĄ ZERWAŁ! – Zaczęłam ryczeć.
- Uspokój się. on jest chamem, nie wartym ciebie. – Uspokajała mnie przyjaciółka.
Większym niż opkowy Tom?

- no nie płacz. Może pomylił numery.
Ciekawa końcepcja. Znaczyłoby to, że miał naraz kilka dziewczyn, i z jedną z nich chciał zerwać, ale nie trafił. Ałtoreczkopodobne osóbki wydają się lgnąć do chamów nes-pa?

Wybiegłam z hotelu i zaczęłam biec w stronę lasu.
Jak on mógł? Pytałam sama siebie. Jak on mógł…. A ja go kochałam!
Po drodze zauważyłam ławkę nad brzegiem jeziora.
Utop się! Utop!

Usiadłam –i zaczęłam płakać. Płakałam, płakałam… W pewnej chwili zorientowałam się, że…
po kolana tkwię w błocie?

…obok mnie ktoś siedzi.
-czego!? – Wrzasnęłam przez płacz.
To można zrozumieć dwuznacznie. Nie jest jasne, czy płacz był powodem wrzasku czy tez przeszkodą.

Ten ktoś nic nie odpowiedział.
-CZEGO!? –Powtórzyłam pytanie. Odwróciłam się w strone gostka i zobaczyłam Billa…
- Co ty tu robisz? – Zapytałam
- To, co ty.. – Odpowiedział
- A skąd wiesz, co ja robię!? – Wrzasnęłam.
- Siedzisz… - odp. Chłopak
Bill z poczuciem humoru. Może go polubię?

Puściły mi nerwy i zaczęłam drzeć się na Billa.
-Wy wszyscy tacy jesteście! Nic was nie obchodzi, co dziewczyna czuje! Zmieniacie laski jak rękawiczki, traktujecie nas jak śmiecie, jak jakieś lalusie, zwierzęta! Jesteście nieczuli, bez odrobiny wrażliwości1 Ciamajdy, debile, dupki… - zaczęłam rzucać mięsem.
I hamy! I inne wędliny!

Bill siedział w milczeniu i wysłuchał wszystko co miałąm do powiedzenia. Gdy się trochę uspokoiłam rzekł z wyrzutem.
- A skąd wiesz, jaki ja jestem!?
Zrobiło mi się głupio. Przecież on ma rację. Znam go dopiero 3 dni, a już go osądzam jakbym go znała 3 lata.
-Przepraszam – powiedziałam.
-Właśnie się dowiedziałam, że mój chłopak mnie rzucił. – i zaczęłam cicho płakać.
-Ja też. - odp. Bill. I płakali razem.

Obudziłam się wcześnie rano. Alex też już nie spał.
-I jak tam randka z Billem? – Zapytała z ironią w głosie.
Jeszcze ono nie przestało płci zmieniać?

- Oj daj spokój… To nie randka. – Odpowiedziałam zaspana.
- Widziałam jak cię odprowadził. – powiedziała Alex
-Gdyby tak Tom … - dodała, ale ja jej przerwałam i powiedziałam, że musimy już iść na śniadanie.
Podczas śniadania razem z Bartkiem i Dianą ustaliliśmy, że wuj, Alex razem ze swoją dziewczyną pojadą do miasta, a my mamy zostać w hotelu i być grzeczne.
Alex jest homo? A, prawda, onu ciągle płeć zmienia, wiec te rozróżnienia nu nie dotyczą. A wuj ma pewnie robić tam za przyzwoitkę.
Po pierwszym czytaniu wyszło mi, że Alex jedzie ze swoją dziewczyną, a "wuj" to eufemizm.

Zaraz po śniadanku poszłyśmy oddać koszulkę Toma.
- Ty? Ile tyś ją prała? Wygląda jak nowa! – Powiedziałam kiedy Alex pokazała mi koszule.
-Starałam się! –Odparła Alex.
I wyciągnęła z torebki pięciolitrową flachę Perwoll Magic.

Poszłyśmy na czarte piętro. Znalazłyśmy pokój nr 218 i właśnie miałam zapukać, kiedy…
Pojawiły się czarty!

…Ktoś mnie i Alex złapał za usta i szepnął nam do ucha
-Tylko nie krzyczcie to was puścimy…
Jak można złapać kogoś za usta? Robili im "dzióbka"?

Przeraziłam się. Alex zemdlała. Nagle jeden z porywaczy zaczął wrzeszczeć, że Alex nie żyje.
Ktoś puścił mnie. Spojrzałam na,,morderców,, okazało się, że to ….. BLIŹNIACY KAULITZ.
Porywacze, mordercy, potencjalni gwałciciele... Cóż za wysokie mniemanie o idolach!
Scena mrożąca zimne ognie...

-Idioci! - Zaczęłam wrzeszczeć.
-Patrzcie, co zrobiliście! –Dodałam i wskazałam na moją przyjaciółkę. Uklękliśmy nad nią.
- Co teraz? –Zapytał przerażony Tom.
-Weźmy ją do waszego pokoju – odp.
I wykorzystajmy...

Tom(ek) wziął Alexandre na ręce i wniósł do swojego pokoju.
Pokuj nie różnił się od naszego, oprócz tego, że pod ścianą stał telewizor plazmowy, obok leżało playstation, a wszędzie stały jakieś gadżety, o których JA mogę tylko pomarzyć.
Czy to "JA" świadczy o rozroście ego?
A tę plazmę to przywieźli ze sobą, czy była na wyposażeniu?

Ile oni mają hajsu?!
Czegój?

Pomyślałam.
Tom położył Alex na wielkim łóżku. Usiadłam obok Alex i zapytałam Billa czy mają lód. Bill poszedł po lód a ja oddałam koszulkę Tomowi. Ten nawet nie sprawdził czy jest czysta i cisną ją w kont. Wkurzyłam się.
- Słuchaj! Alex tak się starałam, prała i prała a ty masz to wszystko w dupie!
Tym razem bohaterka nie zmienia płci, a jedynie tożsamość...

Tom spojrzał na mnie jak na głupią i wrzasnął.
-Alex mnie bardziej obchodzi niż jakaś tam koszulka!
Zaniemówiłam.
-Przepraszam – bąknęłam i siedziałam już cicho. Wydawało mi się że Alexandra wpadła w oko Tomowi.
-Przyniosłem lód – powiedział Bill. Wyciągnęłam rękę po lód, lecz Tom był pierwszy. Nerwowo przyłożył go do głowy Alex i zaczął łagodnie mówić do niej. Coś stylu,,obudź się mała,,,,nie chcę cię mieć na sumieniu,, itp.
A ten co, oko jej podbił, że lód przykłada? Ładnie się zaczyna ta cała Tró Loff!
Nerwowo jej przyłożył (lód do głowy).

Po jakiś 10 minutach cucenia, Alex otworzyła oczy.
-Czy ja żyję? – Zapytała – Czy ja jestem w niebie? –Dodała
Nie, w piekle na czartym piętrze - odp. czart.

Spojrzeliśmy się na siebie.
-Och…, Jaki piękny sen! Tom… ja Cię… - przerwałam jej, aby uniknąć obciachu.
-Lubię! – Dokończyłam za Alex.
-Alex ty żyjesz! Uuuu… - zaczęłam mówić.
Suzy, ty nie żyjesz! Aaaaaa!
A poza tym wypraszam sobie. Ja tu jestem jedynym legalnym duchem pokładowym.

-Dobrze, że się obudziłaś? Gdybym Cię stracił… - powiedział i zaczerwienił się.
Punkt któryś tam - "błyskawiczna miłość" - odhaczony.
Czternasty.

Ty razem my spojrzeliśmy się na niego jak na widmo. Bill przerwał milczenie i powiedział, że może obejrzymy jakiś film na DVD.
-Ok.- Odpowiedziałam, – ale jaki?
-Może horror? – Zaproponował Tom
-Eeee… Nie macie jakiejś komedii romantycznej? – Zagaiła Alex
Na przykład ekranizacji którejś powieści Milenki-Marlenki?
Interesujące. To już któreś opko, w jakim bliźniacy K. za jedyny film warty obejrzenia uznają horror. Czyżby zwierzali się z tych upodobań w jakimś wywiadzie?
Weź pod uwagę, że obaj wyglądają jak zombiaki.
Taaa. Ze śpiewających braci, Jonasowie są zdecydowanie przyjemniejsi dla oka.

Usiedliśmy wygodnie na kanapach. Ja i Bill na jednej, Alex I Tom na drugiej.
Oglądaliśmy chyba,,Piłe,,. W filmie była okropna scena. Wydałam z siebie coś podobnego do pisku i wtuliłam się w Billa. Lecz po chwili oderwałam się od niego i wyjąkałam
- s s s sorka, wystraszyłam się.-
Bill uśmiechnął się i objął mnie ramieniem. Czułam się jak w niebie…
W pewnej chwili….
…zasnęłam.
Kiepsko straszą, znaczy, skoro widz zasypia...

Obudziłam się o 10 rano. Lecz coś mi nie pasowało. Poczułam, że nie leżę w swoim łóżku, lecz…. Razem z Billem na kanapie.
-Jezu! Mój wujek się skapnie, że nie byłam w nocy w pokoju tylko spałam… - nie mogłam tego wymówić - …spałam z Tobą – wyjąkałam wreszcie.
-Po pierwsze, to nic złego nie robiliśmy. Zasnęliśmy podczas oglądania filmu, a po drugie twój wuj dzwonił, że stoi w gigantycznym korku, więc przyjedzie dopiero jutro. – Tłumaczył mi bliźniak.
Niemieckie drogi słyną z takich korków, że Zakopianka chowa się w kąt i cicho skomli.

-To, co dziś robimy? – Zapytał Bill
-Może pojedziemy do Centrum Handlowego na lody albo coś takiego? – Zaproponował Tom
Centrum handlowe... Pkt. 6 odfajkowany. Lody... Pkt. 9 też.
Cóż, to jedyna dostępna rozrywka w tym Ośrodku Wczasowym.

- Dobra, tylko się przebierzemy – odp. – będziemy za pół godz. – dodałam
U nas w pokoju zaczęłyśmy z Alex rozmowę o minionej nocy.
-I jak tam Bill- zapytała Alexandra – Miły?
- Nie wiem, spałam! – Odp.
-A ty gdzie spałaś?- Zapytałam po chwili.
-No jak to?! Ty z Billem, a ja z Tomem! – Odpowiedziała uradowana Alex.
-I jak? – Zapytałam z ciekawością
-Nie wiem, spałam! – Zaczęła mnie przedrzeźniać Alex.
Ja cię kocham, a ty śpisz?
Zaczynam podejrzewać, że w tej magdeburskiej puszczy żyje wyjątkowo agresywna i żarłoczna mucha tse-tse i oni wszyscy zapadają w śpiączkę.
Bardzo zgryźliwa, a nawet zjadliwa mucha tse-tse.

-A na poważnie, to gadaliśmy do prawie 6. – Odp.
Przebrałam się w dżinsowe rybaczki, i żółtą bluzeczkę na ramiączkach napisem:,, I am lucky girl!,, Alex ubrała spódniczkę i zielona bluzeczkę z motylkiem.
W pewnej chwili dostałam eska:,, Halo! Koniec przebierania! Miałyście być 20 min. Temu.
Komu, bo zasnąłem?

Przychodźcie bo tęsknimy..:-),, Był to oczywiście es od Billa. Głupek. Pomyślałam. Mieszka piętro niżej i wydaje kasę na eski.
A co, ma walić szczotką w sufit?
Alex nieustannie zmienia płeć, ale pensjonat też mutuje w najlepsze. Kał-lice zamieszkali na czwartym piętrze, NAD nimi.


Zeszłyśmy na dół. Tam Tom i Bill zaprosili nas do czarnego wozu który stał pod hotelem.
-Andreas (tak miał na imię kierowca) zawieź nas do Centrum Handlowego. – powiedział Tom.
W samochodzie Alexandra siedziała wtulona w Toma. Coś mi tu śmierdzi… pomyślałam.
No tak. Milenka już nas uświadomiła swego czasu, że Tom nie ma zwyczaju zbyt często się myć.

Gdy dojechaliśmy na miejsce i wysiedliśmy tłum fanek rzucił się ku nam, znaczy się ku bliźniakom.
To już wiem, czemu służą te ciągłe zmiany płci: panny trenują utożsamienie się z idolami!

Chłopcy rozdali kilka(dziesiąt) autografów i poszliśmy na lody.
Obowiązek obowiązkiem jest!

W czasie, gdy chłopaki stali w kolejce podeszły do nas jakies fanki i zaczęły nas wyzywać.
-Wy su**! Tom i Bill są moi! –Krzyczała jedna.
-Skąd wy jesteście? Spod latarni?! – rzuciłą druga.
Razem z Alex siedziałyśmy spokojnie i nie zwracałyśmy na nie uwagi.
-A tak w ogóle to Tom zabawiał się z 25 dziewczynami. One są następne. – zaśmiała się trzecia.
Alex nie wytrzymała i zaczęła wojnę na słowa.
Wojnę na słowa, czy na bluzgi?

-To wy jesteście po****** dzi***! – Krzyczała oburzona.
-A Tom jest spoko koleś! -Dodała
-ku***! – Krzyknęła pierwsza – Tom to po****** dupek! - Dodała
Star Wars, czyli wojnę na gwiazdki.

-Cicho! No.. Tom zapytał mnie czy chcę z nim chodzić dzisiaj na lodach. – Zaczęła opowiadać Alexandra.
Radio Erewań ogłosiło, że startuje nowa edycja programu "Gwiazdy tańczą na lodzie". Następnego dnia sprostowano: nie na lodzie, tylko lodach (śmietankowych), nie tańczą, tylko chodzą i nie gwiazdy, a bracia Kał-lic.
Ale poza tym wszystko się zgadza.

Właśnie przechodziliśmy obok kosmetyczki, kiedy przyszedł mi do głowy pomysł. Może tak kolczyk w języku….
-Poczekajcie chwilę – powiedziałam i weszłam do kosmetyczki.
Bill zkapił o co chodzi i wszedł za mną. Poprosiłam kosmetyczkę o zrobienie kolczyka w języku, z znieczuleniem oczywiście. Usiadłam na fotelu, a niespodziewanie obok mnie usiadł Bill.
-Poczujesz mocny ból, który nagle zniknie – szepnął – nie bój się…
O słodka niewinności! Kura jak zwykle ma zupełnie inne skojarzenia...

Pani podeszła i zaczęła mi coś tam grzebać nagle poczułam okropny ból. Ból jakiego jeszcze nie czułam.
Ze znieczuleniem miało być! Ja bym składała reklamację!

Odruchowo złapałam Billa za rękę. Spojrzałam na niego przerażonym wzrokiem on tylko ścisnął mocniej moją rękę.
-Już po wszystkim – oznajmiła kosmetyczka.
Zapłaciłam i wyszliśmy. Alex prawie zemdlała z wrażenia.
-SUPER! – Zaczęła wrzeszczeć na całe centrum.
-Czad – skomentował Tom.
Gadając o różnych rzeczach wróciliśmy do domu.
W przypadku Suzy, chyba sepleniąc.
A nawet bełkocząc. Mnie wystarcza znieczulenie dentystyczne, żeby przez kilka godzin mówić niewyraźnie.

-To, co robimy? – Zapytał Tom
-Może…
[tu oczywiście zawieszenie ze względu na koniec odcinka. Ach, wyobrażam sobie tych czytelników gryzących paluchy z niecierpliwości, te rozognione spojrzenia i szalone domysły!]

… zagramy w butelkę – rzuciła Alex
Pkt. 7 - odfajkować.

-oki- powiedziałam sepleniąc.
Jak, na Ozyrysa, można zaseplenić wymawiając 'oki'?

Wszyscy zaczęli się śmiać.
Pierwszy kręcił Bill. Wypadło na mnie.
-pytanie, czy zadanie? – Zapytał
-Pytanie – odp.
Szybkie pytanie - szybka odp.

-No to … Czy kochałaś tego Simona? – Zapytał
Trochę się wkurzyłam. Pytać o takie rzeczy, kiedy to ja zerwałam z tym Simonem 2 dni temu?!
Amnezja opkowa - to on z tobą zerwał, durnoto!
E, nie wiesz jak to jest? "Ona ukradła, czy jej ukradli, ale zamieszana była w kradzież."

- Tak, bardzo.. – Odpowiedziałam.
Bill zamyślił się. Ja zakręciła butelką. Wypadło na Alex.
-Pytanie, czy zadanie?
-Zadanie.
-oki. – Uśmiechnęłam się i spojrzałam na Toma. –To może pocałuj Toma!
Alex zburaczyła się.
Czytam: zborsuczyła!

Podeszła do chłopaka i cmoknęła go w usta.
-TYLKO TYLE? – Zapytał oburzony Tom. Zaczęliśmy się śmiać.
Alex zakręciła i wypadło na Billa.
- Pytanie – powiedział bez namysłu Bill.
- Ile razy w życie byłeś zakochany? – zapytała Alexandra
Bill nie odpowiedział. Oczy zaszły mu łzami, po czym wstał i wyszedł.
- Co mu? Powiedziałam coś nie tak? – Bąknęła Alex zdziwiona reakcją Billa.
Ma alergię na żyto, biedak.
A może on w życie nie może?
Tajemnicze kręgi w życie to niby czyja sprawka?


Wyszłam na dwór było jeszcze jasno. Spojrzałam na zegarek była 17.
Ałtorka najwyraźniej chce nam zwrócić uwagę na tę niezwykłą anomalię: w lecie o 17. jeszcze jest jasno. To jak nic zapowiedź galaktycznego kataklizmu!

Pomyślałam chwilkę i poszłam w stronę lasu, a dokładnie ławki, na której 2 dni temu spotkałam Billa.
Już w oddali zauważyłam skuloną postać, siedzącą na ławce.
Tak był to Bill…
Morderca zawsze wraca na miejsce zbrodni a Tró Emo na Ławkę Płaczu.
Do tej pory znałem tylko Ściany Płaczu (jedną w Jerozolimie, drugą w Krakowie). Ale w sumie - czemu nie ławki?

Usiadłam obok niego. Chłopak siedział ukrywając twarz w dłoniach. Położyłam rękę na jego ramieniu. Bill podniósł głowę. Płakał. Jego makijaż był rozmazany. Kredka i tusz do oczy były wszędzie.
Nawet plecy sobie na czarno usmarował.

Żyłyśmy tak sobie beztrosko, spotykając się z bliźniakami. Minęły 2 tygodnie od naszego przyjazdu to Magdeburga. Wszystko było Ok. oprócz tego, że nadal nie wiem, dlaczego Bill płakał. Nikt nie wiedział, że Bill płakał siedząc razem ze mną na ławce. Nikt oprócz mnie…
Jakbym ja siedział z ałtorką na ławce, to pewnie też bym płakał.

Pewnego dnia Tom oznajmił nam, że razem z Billem i resztą zespołu wyjeżdżają na koncert. Posmutniałyśmy z Alex , lecz po chwili bliźniak dodał, że my też jedziemy – z nimi.
Po jakimś czasie przyjechał dziesięcioosobowy bus. Weszłyśmy do środka, przywitałyśmy się z Georgem i Gustavem.
Jechaliśmy bardzo krótko. Dotarliśmy na miejsce po jakiejś godzinie.
I w żadnym korku nie utknęli? No no...
Do remizy w najbliższej wiosce nie było znów tak daleko. Korków nie ma, bo duktem leśnym jechali.

W hotelu nie wiedziałyśmy - w co się ubrać. Przekopałyśmy walizy i wreszcie ja wybrałam ciemno niebieskie, wycierane dżinsy i koszulkę z napisem,, I love You!,,
Alex ubrała czarne, obcisłe spodnie i top z napisem,,Misiu,, Zrobiliśmy sobie lekki make – up.
Ach, jakże pocieszająca jest świadomość, że choć w dzisiejszych czasach wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, przynajmniej opka twardo trzymają się swoich standardów!
No, nie do końca! To, co prawda, są poranne czynności (dobór strojów + letki makijaż), ale akcja akurat ma miejsce o nieco późniejszej porze dnia! Ale chyba odfajkować mogę.

I usiadłyśmy przed TV. Po jakiś 10 minutach wszedł Tom, Bill , Georgie i Gustav.
Byli już gotowi do występu. Umalowani, ubrani…
Gdy nas zobaczyli Tom krzyknął
-Hej laski, dla nas nigdy się tak nie zrobiłyście dla Tokio Hotel to nawet macie makijaż! –
- A Bill zawsze się maluje- i co ? – Zapytała Alex, lecz nie dokończyła, bo zawołali nas.
Bill nadrabia za nie obie. I za wszystkie inne kobiety w okolicy.

-Chodźmy, bo się spóźnimy – rzucił Gucio.
Wyszliśmy.
Na koncercie było zaje******. Bill ma taki głos w rzeczywistości, że Ci, co stali przy głośnikach po prostu ogłuchli!
Ich szczęście.

Koncert trwał 3 godziny. Na koniec Bill zaśpiewał,,Rette mich,, Śpiewając refren dał mi i Alex znak żebyśmy weszły na scene. Wgramoliłyśmy się. Bill złapał mnie za rękę i śpiewał dalej. Alex podeszła do Toma i tańczyła obok niego.
Występ bohaterek razem z zespołem - odfajkować!
Odfajkowane... z opkowego cannonu brakuje mi jeszcze samotnej łzy.

Po skończeniu piosenki fanki TH zaczęły wrzeszczeć. Bill pożegnał się z publicznością, ukłonił i wyszliśmy za kulisy. Tam także stały fanki. Następne 2 godziny chłopaki rozdawali autografy. Biedaczki.
Około 1 w nocy wróciliśmy do hotelu.
-Idziemy spać – oznajmił Tom i razem z Alex zajęli jeden pokój. Oczywiście, Alex spała osobno, tylko, że w jednym pokoiku:-).
Oczywiście, oczywiście. Wierzymy na słowo. Co prawda pewniej bym się czuła, gdyby bracia Kaulitz pożyczyli pierścienie czystości od braci Jonas...
A! Może oni mają pierścienie czystości i dlatego nie muszą się myć?!

-My też już idziemy spać – powiedział Gutav i razem z Georgem weszli do drugiej sypialni.
Interesujące, że przy nich nie ma żadnego wyjaśnienia odnośnie kwestii "razem czy osobno"!

-To, co piękna?- Zapytał Bill – my chyba też idziemy lulu:-)
Tajest! Siusiu, paciorek i lulu! W osobnych łóżeczkach, z rączkami na kołderce!

-Ja ci dam lulu! Co ja dzidzia?! - Krzyknęłam oburzona i rzuciłam się na Billa. Ten odskoczył na bok i zaczął mnie łaskotać.
-Bill…. Przestań….. HAHAHAHAHA… - Śmiałam się w niebogłosy.
W pewnej chwili do naszego pokoju wszedł Tom…
- O ku***. Sorry bracie, że wam przeszkadzam a pikantnej sytuacji…:-) – zaczął się śmiać.
Tomuś lubi wpadać znienacka, zauważyliście? Pewnie czai się z uchem przyłożonym do drzwi...

[Suzy nocuje w pokoju Billa]
- Jak przyjdziesz do mnie to ci dam drugiego buziaka, – powiedziałam. Bill wstał i właśnie miał zamiar podejść do mojego łóżka po nagrodę, –kiedy potknął się i wylądował na mnie…
-Upss… - wyjąkał – nie chciałem…
Wstał ze mnie i złapał buraka. Ja uśmiechnęłam się wstałam z łóżka i pocałowałam go w policzek.
-No to masz nagrodę – powiedziałam i wróciłam do łóżka. Bill zburaczył się jeszcze bardziej.
-Nie buracz się tak bo na obiad ugotuję barszcz czerwony! – Zażartowałam i zaczęliśmy się śmiać.
Raz się burak z burakiem przeburaczać zaczął...

Jeszcze trochę pogadaliśmy o koncercie, aż wreszcie zasnęłam.
To musiała być pasjonująca rozmowa o wyjątkowo ciekawym koncercie, skoro padła bez czucia.

W pewnej chwili obudziłam się i…
usłyszałam jakiś szelest. Nie ruszyłam się. Oczy miałam nadal zamknięte. Pomyślałam, że może Bill wstał i właśnie miałam otworzyć oczy, kiedy on powiedział.
-Och Suzy…
Chłopak wstał usiadł na moim łóżku i powiedział.
-Gdybyś tylko wiedziała jak mi na tobie zależy. Gdybym tylko zdobył się na odwagę…
Poczułam, że całuje mnie w czoło i wraca do łóżka.
Pozostawiając Suzy z oklapniętą szczęką...

Nie wiedziałam, co o tym myśleć. Może on mnie tylko lubi.. Pomyślałam… a może mnie… kocha… Ta myśl nie dawała mi spokoju. Nie mogłam spać. Wrzeszczcie nad ranem zapadłam w sen.
Wrzeszczmy z radości, że jej się udało!

Wstałam i poszłam do łazienki.
-Cześć – usłyszałam. Była to Alex.
-Jak tam noc? – Dodała
Ja natychmiast opowiedziałam jej, co zdarzyło się w nocy. Poszłyśmy do klopa i zamknęłyśmy się w nim. Tam Alex skomentowała moją przygodę.
-On chyba cię kocha.
-Ale ja nie wiem czy ja go…. Kocham… - odpowiedziałam
Um. Czy pkt. 22: "Miłość w wychodku" można uznać za odfajkowany? Bo to niby tylko opowiadanie, a nie sam akt, ale chyba podpada, co?
Ja się zastanawiam, czy nie podciągnąć tego pod "poranne czynności".

Wróciliśmy do Magdeburgu około godziny 13.
-Idę się przebrać – rzuciłam i poszłam do kibelka.
W łazience zauważyłam, że nie wzięłam koszulki,
To w końcu łazienka, czy kibel? Zdecyduj się, ałtorko!
Może też ma tam wielofunkcyjną umywalkę, znaną z opka o Hałsie?

więc śpiewając,,Schrei,, wyszłam z łazienki w samym staniku i majtach. Właśnie grzebałam w torbie, kiedy do naszego pokoju wparowali bliźniacy! Odwróciłam się. Bill zaczerwienił się, a Tom wybałuszył oczy.
-Wynocha! – wrzasnęłam rozwścieczona.
-To my może przyjdziemy później… - powiedział Bill
-Tom chodź już – dodał
-Zaczekaj. Ja się jeszcze nie napatrzyłem (od autorki: przypominam, że Suzy jest w samej bieliźnie:-)
(Od analyzatora: dziękuję za przypomnienie, bo wiesz, ja mam pamięć dobrą, ale krótką. Eeee... Możesz jeszcze raz powtórzyć, w czym ona była?)

-Chamy !– wrzasnęłam i z płaczem uciekłam z powrotem do kibelka.
Usłyszałam, że drzwi się zamykają.
Płakałam z pół godziny. Następnie przyszła Alex i zaczęła tłumaczyć Kaulitzów.
-Oni nie chcieli- mówiła – oni chcieli nam powiedzieć, że mamy przyjść do nich.
Przyjdę do ciebie, żeby powiedzieć, że masz przyjść do mnie. A potem ty przyjdziesz i powiesz, że niestety nie możesz przyjść.

-Mogli zapukać – krzyczałam płacząc.
-Ale tak jakoś wyszło, że nie zapukali.. – tłumaczyła dalej.
- No wyjdź… - dodała
Wyszłam. Ubrałam koszulkę i położyłam się na łóżku.
Alex zapytała po chwili.
- To idziesz do nich?
-NIE! Po tym co się stało, mam tak po prostu iść do nich?! – zapytałam oburzona
Nie rozumiem. Grzebać w majtach Billa - nie wstydziła się. Spać z nim w jednym pokoju - nie wstydziła się. A teraz nagle obraza majestatu?
Może te "majty" były aż tak kompromitujące, że teraz zostaje tylko ciepnąć się z okna?
Tak zwane kompromajty.

Nawet nie wiem -kiedy zasnęłam. Obudziłam się wcześnie rano. Była 6.
Przypomnijmy: wrócili do Magdeburga około 13, cała akcja z przebieraniem, podglądaniem i płaczem w kibelku zajęła najwyżej godzinę. Nieźle ją ścięło!
W ogóle to opko jeśli chodzi o okoliczności i długość snu bohaterki plasuje się na trzecim miejscu, zaraz po baśni o Śpiącej Królewnie i legendzie o Świętym Leniu i Siedmiu Braciach Śpiących. Nie przytaczamy tu, co prawda, wszystkich fragmentów, w których o śnie bohaterki jest mowa, ale czynimy tak tylko i wyłącznie po to, by czytelnicy tej analizy sami nie zasnęli.

Ubrałam się i postanowiłam, że wyjdę na spacer.
Poszłam w stronę jeziora. Na pomoście zauważyłam jakąś parę zakochanych. Całowali się.
Szósta rano, najlepsza pora na randkę. Chyba, że to pożegnanie po wspólnie spędzonej nocy?

Szłam dalej, lecz w pewnej chwili dostrzegłam, że tym chłopakiem który całuje się jest…. TOM! Nie wierzyłam własnym oczom. Podeszłam bliżej i… Tak to był Tom.
O nie! Zdradzać Alex! Pomyślałam. Ty draniu…
Podeszłam do chłopaka i postukałam go w ramię. On odwrócił się i gdy mnie zobaczył odskoczył od laski. Ja sprzedałam mu liścia
Marychą się handluje?...

i powiedziałam
-A już myślałam, że ty naprawdę kochasz Alex… Wiesz, jak mogłeś?! – zapytałam z wyrzutem i odeszłam.
Nie dając mu szansy na wypowiedzenie tradycyjnego "To nie tak, jak myślisz!".


[Bohaterka przynosi tragiczną wieść przyjaciółce]
-A może ty mi zazdrościsz? – wydarła się już prawie płacząc – Bill ciebie nie chce to psujesz mój związek?!
Ee? Skąd, na litość, ten wniosek? Dopiero co wyznawał rzewnie, że tak mu na niej zależy...?

Nie odpowiedziałam. Wiedziałam, że Alex jest zdenerwowana. Podeszłam i przytuliłam moją przyjaciółkę. Alex wybuchnęła płaczem.
-Ale świnia… - mówiła – ale świnia…
Tego dnia Alex położyła się do łóżka i nie wstawały już do wieczora ciągle płacząc.
Tak. Była "ona", "on", "ono" i "onu". Po gwałtownych zmianach płci przyszła wielopłciowość. A nawet wielopostaciowość. Teraz Alex to "ONE"! Za kilka akapitów pewnie będą "oni". Aż strach pomyśleć, co będzie dalej!
Ommmm...

Tom i Bill dobijali się do drzwi, ale im powiedziałam, że dziś mają sobie odpuścić.
Jako i one im odpuszczają.
Jamen.
I Jemen.

Czy niewierny Tomuś wróci do swej Tru Law? Co jeszcze wydarzy się w gaju, na łączce przy ruczaju? To wszystko w następnym odcinku, już za tydzień!

Personel ośrodka Funduszu Wczasów Pracowniczych, czyli kierownik stołówki Murazor, Kura intendentka, kaowiec Jasza i Maskotek zaopatrzeniowiec,
pozdrawiają z głębi magdeburskich borów.


3 komentarze:

Anonimowy pisze...

• Monaco

• 2010-05-28

Fan club Murazora się rozrasta -
on połączył polskie miasta ;)

Pozdrawiam serdecznie, analiza jak zwykle genialna i naprawdę nie wiem, które z Was jest najgenialniejsze!

• CherryDarling

Btw, nikt nie przekłuł by języka 14latce bez pisemnej zgody rodziców :)

• mistrzyni

Jestescie moimi absolutnymi idolami! czytam analizy od rana i placze ze smiechu !
Uwielbiam ten blog :)))))))

• Pimka


Hihihi haha huhuhuhu hehe! I tyle!!!

• Laura Absinth


Rozkwiczałam się na całego! Magdeburskie lasy przyćmiły wszystkie groteskowe sytuacje występujące w opku... Swoją drogą ciekawi mnie, dlaczego wielkie gwiazdy zawsze jeżdżą na wczasy do jakichś podrzędnych hoteli, jedzą wyłącznie pizzę, lody i fast foody, a cały swój wolny czas spędzają w centrach handlowych (do tego rzadko kiedy zaczepiani przez fanki). Zastanawiam się też, kiedy oni właściwie znajdują czas na pisanie piosenek, próby, koncerty, rozmowy z managerem itd., skoro 24 godziny na dobę spędzają w towarzystwie aŁtoreczek.

• An-Nah

Noż ludzie, w moim dziele występuje jedna Alex... ale główną przyjaciółką bohaterki nazwać ją trudno (bohaterka próbowała ją po twarzy raz podrapać XD)
(A Mirveka wymyśliła Alex niezależnie...)
Anyway, nie obrażać Alex. To ładne imię jest i niektóre Alex są fajne, no!

Analiza przyjemna - ostatnie mnie niezbyt ruszyła, przy tej kwikałam. Nie to, co Mniszkówna, albo Kolonas Waazon, ale takie miłe, klasyczne opko :)

• Aartz

brak mi słów, chyba.
miła odmiana po Julce, o której to opowiadanie zrobiło mi z mózgu wodnistą papkę kiedy to nadrabiałam wszystkie analizy od początku. Co do powyższego opka - piękny przykład schematycznego podejścia do sprawy. I przy okazji chciałabym podsunąć świeżo znalezionego przeze mnie bloga. Był już 'pamiętniczek Toma' w którym to aŁtorka nieudolnie próbowała wszystkich oszukać że jest chłopakiem, teraz czas na Billa!
Mmm, yaoistickowy smaczek!
http://prawdziwa-milosc--twincest.blog.onet.pl/ Im dłużej na to zerkam, tym bardziej zastanawiam się czy to nie jest jakiś fake?

Anonimowy pisze...

Chelsea
Murazor>

Jeśli o mnie chodzi, to będę tylko oglądać, nie dotykać! ewentualnie po cichutku chichotać (jeśli będzie taka możliwość)
I broń Borze, popełniać opek nie mam zamiaru ;)
• Pigmejka


O matulu, jaka cudna analiza!!! :D Trudno mi nawet napisać, co mnie najbardziej ukwikło: czytając, co chwilę podskakiwałam, wydając z siebie rożne zwierzęce odgłosy - a to żabi rechot, a to chichotanie hieny... :]
A opko tak cudownie kanoniczne, jakby było z matrycy jakiejś wytłaczane. :D

• KlaŁn Szyderca


Zróżnicowana, a jakże.
W szczególności Jasza z Murazorem to:

Starsi panowie, starsi panowie,
Starsi panowie dwaj,
Już szron na głowie, już nie to zdrowie,
A w sercu ciągle maj!

• kura z biura


Flovuś: świetnie się spisaLIśmy. Ekipa SuS jest zróżnicowana płciowo, że się tak wyrażę.

• jazzy

http://bruderkaulitz.blog.onet.pl/ w razie braku nowych opek o kał-licach.. :>
• Flovuś

Na bora liściastego, dziefczęta, ajć Wy macie ogromny dar od bora! Uwielbiam wasze ironiczne poczucie humoru. Przyznam bez bicia, że owa analiza poprawiła mi humor. Szósteczka z dwoma plusami. Świetnie się spisałyście, jak zwykle, jo. Czekam na kolejną analizę!
Pozdrawiam ;>

• Berek

Dołączam do fanklubu powyższej drużyny analizatorskiej. Żyto kosztowało mnie długie wytrząsanie klawiatury z okruszków, którymi ją poczęstowałam. O czarnej karetce na własność od dziś marzę.
A poza tym zdecydowanie wolę analizy,w którym rozpracowuje się nie tyle brak interpunkcji i ortografii, co logiki i pomyślunku. To jakoś dowcipniej :)
• Margotka
@Murazor

Za późno, fanklub się rozrasta. ;D
Już niedługo, będziesz trÓlawerem, a twoją gerl będzie bliżej nieznana nam Alex.
• Murazor


> Chelsea

Z tym fanklubem to wolę postępować ostrożnie i z pewną taką nieśmiałością.
Bo to niby miło się zaczyna, a tu ani się człek obejrzy, a jakaś ałtoreczka lub pisak do opka go wsadzi. I już za późno "giewałt!" wołać.

• Anka aka Eowyn


Ach, wreszcie jakieś klasyczne opko o TH i to zawierające większość opkowego kanonu! Najlepsza dla mnie była niezaprzeczalnie czarna karetka (to brzmi prawie jak czarna wołga, nie?). Reasumując, analiza wybitnie borska.

Anonimowy pisze...

Chelsea


Ja powiem tak: już od dawna nie było tak borskiej analizy.
Trójkąt: K-J-M chyba zdał egzamin na szósteczkę w terminie zerowym. Gratulacje!
Co do opka, wydaje mi się, że aŁtorka nie wywodzi się aż z tak patologicznego środowiska jak Marlenka o czym świadczy brak scen obrzydliwych, jak również to, że ałtoreczka ma ok 12-14 lat góra. Wniosek ten nasuwa mi się na podstawie tej dziwnej wstydliwości. Mam na myśli histeryczny płacz w kibelku, po oglądnięciu sobie w bieliźnie panny Suzy przez chłopaka (a napewno?)

P.S. Panie Murazorze! Czy ja mogę do fanclubiku dołączyć?
Bo nie ukrywam ten typ humoru całkiem mnie rozkłada! :D

• szalonamarchewa


Żyto jest dla mnie stracone....:)

• Raven


Akrobacje warzywne i Łódzkie Pogotowie Ómarło mnie i pokrzepiło po całodniowym strojeniu szkoły na studniówkę. Dziękuję! A że jeszcze nie było sexu, i cionrzy, to się dziwię. Chociaż, Bill zajęty jest rozsmarowywaniem makijarzu po całym ciele. Może niemieckie Bravo twierdzi, że porządna, czarna karetka powoduje przyrost masy mięśniowej?

• ariah


Kwiiiik!

Świetny arbajt, że tak się wyrażę ^^ Logikomorderczo, jak zwykle; tym zacniej panie i panowie :D

• Margotka


Kwiiik!

A, tak a propos, łódzkie pogotowie jest cool! :D

• lobo


Już nigdy nie spojrzę na żyto bez pewnych podejrzeń ]:>
Analiza wyjątkowo jadowita i kwikogenna, od dawna się tak nie uśmiałam. Wiecie, nawet się stęskniłam za bliźniakami, miła odmiana po tych wszystkich serialowych masakrach. Pozdrawiam pokładowe widmo i ekipę. Nieście gaganek oświaty w galaktyczne mroki internetu.

• shenny.pinger.pl


chciałam być silna. postanowiłam przeczytać analizę, jedząc drożdżówkę.
niestety, przy "życie", drożdżówka postanowiła mnie zabić.
pozdrawiam :)

• Murazor

> Mała:

Na samotną łzę przyjdzie poczekać do drugiej części tego opowiadania. Jak w dobrym thrillerze - do końca nie będzie wiadomo: popłynie czy też nie popłynie.

• Mała


Dzidko! Taki podpunkt regulaminu tru opka. Żeby było git i śłitaśne musi spełniać liczne wymogi. Jednym z nich jest posiadanie przez przyjaciółkę boCHaterki imienia, które nie przyćmi w żaden sposób niezwykłego wyrazu, jakim mianuje się boCHaterka owa, a jednocześnie nie robi wrażenia niemodnego lub obciachowego.

Jak widzę, większość podpunktów się pojawiła. Szkoda tylko, że samotne łzy występowały całą grupą...

Pozdrawiam

M.

• gabrielle

@Dzidka
Może to jedyne imię, które umieją napisać poprawnie i za każdym razem tak samo?

O Boru!
Dawno nie czytałam takich głupot. Piękna analiza!:)

• Kamyq

Żyto mnie ómarło! =D

• snajper


Flacha Perwoll Magic i zabawy warzywami... jedno słowo. Pierdolnęłam.

• Dzidka


Jak zwykle-ście przeborscy :D
BTW: dlaczego one ZAWSZE maja na imię Alex?