OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

sobota, 19 lutego 2011

53. Kim jest zaciesz, czyli policyjne sms-y

 
Analizuje Zespół Specjalnej Troski o Braci Jonas, czyli Dzidka i Gabrielle.
Wcina się Kura.

 
http://sweet-dreams-x33.blog.onet.pl/
 
Dzień w Wyckoff w stanie New Jersey był spokojny i nie zapowiadał nic złego. 
Tam nie może dziać się nic złego. Tam mieszkają Jonasi.
Ja bym powiedziała, że właśnie obecność tam Jonasów defaultowo generuje nieszczęścia. Najpierw do domu obok wprowadza się fanka, a zaraz potem jej rodzice giną w katastrofie. Po czym następują porwania i inne równie rozkoszne zdarzenia. A to ktoś wypadnie z okna, a to skręci kostkę, a to złamie komuś nos... Ale nie uprzedzajmy wypadków.
 
Otworzyłam niechętnie oczy i spojrzałam za okno, była piękna pogoda. Słońce świeciło, niebo było bezchmurne, aż chciało się żyć. Nie chciało mi się wstawać, tak fajnie mi się leżało, ale przecież jestem omówiona z Emilly. Wstałam niechętnie i powlokłam się do łazienki. Kwadrans później już wybrana [spośród milijonów] wyszłam z pokoju i zeszłam na duł [zagadka na dziś, zachować kanon, czy ortografię, kanon, czy ortografia...] kierując się w stronę kuchni. Po drodze pod dreptał do mnie mój Kochany Piesio, pocałowałam go w czółko na przywitanie i pogłaskałam. Zrobiłam sobie płatki [boChaterka nigdy nie zje kanapki z żółtym serem] i poszłam oglądać TV. Oczywiście nic ciekawego nie leciało, więc od razu jak skończyłam jeść wyłączyłam pudło i wyszłam na spacerek z wcześniej już wspomnianym "Kochanym Pieskiem". Po 1,5 godz wróciłam. Przebrałam się w ulubioną fioletową bluzkę na ramiączkach z napisem "You will find luck in music" ,  
Cały czas czytam "You will fuck in music".
 Nie ty jedna.
 
- W końcu przyszłaś - co za przywitanie!! Poszłyśmy do jej pokoju. Moją uwagę przyciągnęło nowe akwarium, które leżało na łóżku.  
Przeciągając się rozkosznie wszystkimi szybkami.
 
- To co robimy najpierw? - zapytałam siadając na łóżku
- Hmm . . . najpierw umyjemy akwarium, potem przepłuczemy żwirek . . . - i zaczęła wymieniać wszystko po kolei
- Ok to do roboty - powiedziałam entuzjastycznie, wzięłam akwarium w ręce [trochę wielkie było, w końcu 45 litrów :D przyp. autorki] i udałam się do łazienki. Starannie je umyłyśmy, potem wymoczyłyśmy porządnie żwirek.Odstawiłyśmy akwarium na półkę, na której miał stać i Emilly wlała do niego pierwsze 5 litrów.Poszła do łazienki nalać sobie do butli jeszcze wody, a ja w tym czasie nalewałam do akwarium kolejne 5 litrów gorącej wody.  
Pomijając drobiazgowość opisu - dlaczego do licha nalewają GORĄCEJ wody, skoro to akwarium już ustawiły w miejscu docelowym? Zasięgnęłam języka pytając na pingerku, czy do akwarium wlewa się może gorącą wodę, bo się nie znam... Najdelikatniej rzecz ujmując, zostałam wyśmiana.
 
- Emilly!! Przecieka!!- krzyknęłam gdy zobaczyłam że woda się leje po szewca (gdy powinna lać się po szklarza?) i kapie na podłogę.Szubko wzięłam ręcznik i zaczęłam wycierać.  
Szubką wycierała? Nie szkoda szubki?
 
- No super!! Sprzedali nam przeciekające akwarium - powiedziała Emilly cała w kurzona.  
Ja jestem cała w brudzona.
 
- To co robimy? - spytałam
- Wylewamy wodę, a potem napiszemy do tego gościa - powiedziała i poszła do łazienki.  
Po co wylewać wodę? Przecież sama wycieknie.
 
- A masz jego e-mail? - zapytałam
- Gdzieś w zakładkach znajdziesz stronkę na allegro i tam znajdziesz
- odpowiedziała, napełniając kubek wodą do [?] akwarium, po czym wlała ją do miski i tak na okrągło.  
Idzie Grześ przez wieś, worek piasku niesie,
a przez dziurkę piasek ciurkiem sypie się za Grzesiem...
 
Szybko znalazłam tą stronkę i jego e-mail
- To co mu napisać?
- Wejdź na interie i tam z poczty mu napisz
Przez gadu gadu będzie szybciej.
A zauważyłaś, że facet ma konto na allegro? ;P Pewnie jeszcze Emily zapłaciła za to akwarium w złotówkach?
A czego się spodziewałaś? Franków szwajcarskich?
 
- Jaki masz login i hasło? - spytałam, po chwili już pisałam wiadomość. Nie wysłałam jej, bo chciałyśmy sprawdzić czy na pewno przecieka. Nalałyśmy znowu do niej wody, jakieś 15 litrów i nic. Ani kropelki!! Nic się nie wylewało!! Wyszło na to że mam strita czy coś że wylałam poza akwarium. Przez moją głupotę mieliśmy podwójną pracę, ale teraz jest już wszystko ok. Włożyłyśmy żwirek, dałyśmy trochę roślinek i kamyków i akwarium było gotowe. Niestety musiałam już iść, więc Emilly przeniosła rybki do ich 'nowego akwarium', a ja poszłam szybciutko do domu żeby się nie spóźnić. Na szczęście tata był jeszcze w pracy, więc obyło mi się bez kazań, bo jak zwykle z resztą się spóźniłam.
Reszta też ucieszona uniknęła kazania.
Mam wrażenie, że to powyżej to opis autentycznego wydarzenia z życia aŁtoreczki. I jestem ciekawa, czy naprawdę wlewały gorącą wodę :)
 
 
Poszłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Pomyślałam o mamie i w tym momencie nagle coś mnie natchnęło na napisanie piosenki. Usiadłam na nim po turecku, chwyciłam swoją gitarę i notes z piosenkami, i zaczęła pisać. Zajęło mi to niecałą godzinę, wyszłam z notesem w ręce na balkon. Podeszłam do barierki, otworzyłam notes na nowo napisanej piosence i zaczęłam śpiewać:  
[Tu znajdował się tekst piosenki, który aŁtoreczka przywłaszczyła sobie od Miley Cyrus]
Swoją drogą, to ona jest genialna, a wręcz eu-genialna. Godzinę zajęło jej napisanie piosenki. Niecałą godzinę! I słów, i muzyki. Jak sobie pomyślę, że innym małym głupim żuczkom typu U2 zajmuje to nieraz tygodnie albo i miesiące...
 W końcu to aŁtoreczka. Synonim geniuszu.
 
Popatrzyłam na księżyc . . . gwiazdy do okoła oddawały całą jego okazałość . . . jego piekność . . . nieda sie opisać wspaniałości księżyca . . . ta jego tajemniczość . . . gdy raz sie popatrzy . . . niechce sie przestac . . . hipnotyzujace . . . magiczne . . . wspaniałe.Przebrałam się w moją wspaniałą piżamkę i położyłam się na łóżku, przykrywając się kołdrą. Rozmyślałam nad swoim życiem . . . w sumie to jest cudowne . . . umiem spiewać . . . grać na gitarze . . . wiele dziwczyn mi pozazdrościło by tego . . . tylko te kłutnie z tatą . . . śmierć mamy . . . wszystko psują . . . Po moim policzku popłyneło mi parę pojedynczych łez. Brakowało mi mamy . . . dzięki niej w naszej rodzinie było tak ja być powinno . . . szczęśliwa i kochająca się rodzina . . . ale od kąd jej niema wszystko się zmieniło . . .
Duże litery z wrażenia pouciekały ze zdania.
Mam wrażenie astmatycznego sapania. Jego piękność... zip-zip... nieda sieopisać... zip-zip...
 
 
Rozpłakałam się na dobre. Z powrotem wróciłam na balkon. Byłam w samej koszulce i bokserkach,  
Nie znam chyba dziewczyny, która chodziłaby/sypiałaby w bokserkach. Pomijając już to, że spanie w majtkach jest niezdrowe i niehigieniczne. A poza tym, ona jeszcze przed chwilą miała na sobie swoją wspaniałą piżamkę!
Ałtoreczka jest za młoda na spanie bez majtek.
Myślisz, że jeszcze nosi pieluszki?
 
ale to tak jakby naj mniej mnie obchodziło w tym momencie. Ciągle płakałam niemogłam przestać, zawsze gdy wspominałam mame płakałam.  
http://poradnia.pwn.pl/ Byłoby super, gdyby ałtoreczki korzystały choćby z poradni on-line, skoro mają taki wstręt do papierowych słowników!
Słowniki nie są trendi, dżezi, czy jak tam teraz się mówi.
 
-Ej bokserkowa dziewczyno!! Nie płacz wszystko będzie dobrze!! -usłyszałam męski głos dochodzący z dołu. Wychyliłam się lekko by sprawdzić kto to,ale nadal go nie widziałam, więc jeszcze bardziej się wychyliłam,bardziej, bardziej, aż przeleciałam przez barierkę. Na całe szczęście wpadłam w czyjeś ramiona.
Zagadka: kto tam się błąka po nocy? Miś Kolargol zapewne
Miś Colargol? Największa p**da wśród misiów? Bałby się chodzić po nocy.
Spodziewasz się prosiaczka wracającego z wojska?
 
Siła uderzenia, jednak była zbyt duża i oboje runęliśmy o ziemię. Wypadłam z 'objęć' tajemniczego osobnika i przeturlałam się po ziemi, zatrzymując swoje ciało na brzuchu, w pozycji leżącej. Od razu przekręciłam się na plecy. Nieznajomy podał mi rękę i pomógł wstać. Podniosłam wzrok do góry, aby w końcu dowiedzieć się kim jest mój 'wybawca'. Ujrzałam uśmiechniętego od ucha do ucha nastoletniego chłopaka o brązowych, wyprostowanych włosach i miedzianych oczach.  
Jak wyglądają miedziane oczy?...
Cienkie i nawinięte na szpulę?
 
- Zabiję, uduszę, poćwiartuję spalę, sprzedam, odnajdę, ożywię i jeszcze raz zabiję - zaczęłam mówić z wyrzutem do chłopaka, otrzepując się z brudu  
Skomentowałabym to z chęcią, ale za bardzo się śmieję.
Ale ta ałtorka dowcipna, no nie?
We wszystkich swoich blogaskach ten tekst powtarza. 
 
- Jej, bo zacznę się ciebie bać! - powiedział śmiejąc się
- Powinieneś!! I z czego się tak śmiejesz? - spytałam wkurzona
- Z Ciebie - odpowiedział
- No bardzo śmieszne!! Ne dość że jestem cała brudna, to jest mi zimno!!
Heroska jakaś. Wypadła z balkonu i nic jej się nie stało? Tylko zimno? Żadnej utraty przytomności, szybkiej jazdy do szpitala i Jonasa ratującego jej życie?
Wpadła w jego ramiona przecież! To nic, że zgodnie z prawami przyrody powinna mimo wszystko siebie i jego porządnie połamać. Rycerz na białym koniu i te sprawy, wicie, rozumicie.
 
- Nie musiałaś się aż tak bardzo wychylać! Proszę - ściągnął z siebie swoją bluzę i dał mi ją.
- O jaki dżentelmen - powiedziałam z przekąsem i nałożyłam jego bluzę. Mmm . . . całkiem całkiem są te jego perfumy . . .
- Tak w ogóle to jestem Joe   
Czepiam się. W ramach ratowania znalazł się pomiędzy nią a ziemią.  
Zastanawia mnie ciągle, dlaczego Cherosi w opkach używają perfum i noszą bluzki...
 
- Tata cię zamyka na klucz? - spytał wytrzeszczając gały
- Nie. Sama się zamknęłam. Lubie mieć spokój kiedy śpiewam albo gram - odpowiedziałam bez namysłu. Po co ja mu to w ogóle powiedziałam?
- Śpiewasz?? Grasz?? - spytał jeszcze bardziej wytrzeszczając gały. Gdyby na czymś siedział, to już by pewnie na ziemi leżał :PP  
No bo przecież umiejętność grania i śpiewania jest w USA rzadsza niż umiejętność poprawnego pisania.
 
-Yyy . . . no tak . . . za dużo gadam - walnęłam się w czoło i dodałam - to po możesz mi??
- Jak coś zaśpiewasz!! - powiedział zakładając ręce na klatę
- Ooo!! Co to to nie!! - powiedziałam kręcąc głową raz w prawo raz w lewo  
O cholera. Ja zwykle kręcę głową raz w górę, raz w dół. W duł.
W duł to ja zaraz popadnę. A potem w Ruf Mariański.
 
- No proszę - zrobił takie maślane oczka, że każdy by się złamał. Ale nie ja!!
Mówiłam, że heroska.
CHirołka!
Of Majt'en'Medżik.

 
- Źle trafiłeś!! - powiedziałam wystawiając mu język [trochę się szarpał, ale w końcu mi się udało] 
- Może, ale jak bez mojej pomocy wejdziesz na górę? - spytał
- Osz ty!
- Dajesz! - powiedział z łobuzerskim uśmieszkiem  
[tu dla odmiany piosenka ukradziona Demi Lovato]
 
- Nie myślcie sobie że ja to zaśpiewałam! Za żadne skarby bym tego nie zrobiła. Po prostu powiedziałam to w rytm muzyki.  
Znaczy rapowała? "Who will I be, yo! It's up to me, motherfucker, yo!" Ciekawe dlaczego nie zaśpiewała, przedtem na balkonie nie miała jakoś oporów.
 Bo to już nie była scena balkonowa. Romeo i Julia to pies?
 
- Dzięki! Dobranoc - krzyknęłam na odchodne i weszłam do swojego pokoju, zamykając drzwi balkonowe. Zaśmiałam się pod nosem z bruneta.Szybko wskoczyłam do łóżka. Przypomniałam sobie że mam na sobie jego bluzę. Numeru nie miałam. Nie wiem gdzie mieszka. Tródno,  
Mieszka na Bródnie.
 
kiedyś mu napewno oddam. Chyba.  
Chyba raczej na pewno?
 W końcu z czegoś trzeba sklecić treść opka.

Dzisiejszy dzień będzie, chyba najgorszym w tym roku dla Rubina. Ponieważ właśnie dzisiaj zabieram go do weterynarza, a chyba każdy wie że psy zbytnio ich nie lubią . . . Niechętnie wstałam z łóżka, podeszłam do szafy, wyciągnęłam z niej jeansowe rybaczki i bluzkę na ramiączkach z SOAD i poszłam do łazienki. Gdy wykonałam poranną toaletę [jako miłą odmianę po porannych czynnościach] zeszłam na dół i udałam się do kuchni. 
 
- Tato niewidziałeś Rubina?
- spytałam wchodząc do salonu
- Gdzieś biega po podwórku
- odrzekł przekładając kolejną stronę gazety.  
przebóg
powiało poezją
białym wierszem
Białoszewski alibo haiku
 Muzo natchniuzo.
 
- Osz ty! Nie próbuj mnie nawet przekupić! Idziemy! - powiedziałam, wstał od razu i poszedł za mną do furtki. Po 15 min byliśmy na miejscu [u weterynarza], wzięłam Rubina na recę, żeby mały skubaniec mi nie uciekł i usiadłam na kanapie w poczekalni.  
Pies, który dobrowolnie i bez smyczy przyszedł za swoją panią do weterynarza. Musi być głupi jak but i pozbawiony węchu :)
 
Moim oczom ukazał się nastoletni chłopak z burzą loków na głowie i mocno brązowych oczach.
- Co? - spytałam oschle
- Mogę się dosiąść? - odpowiedział pytaniem na pytanie
- No raczej - odpowiedziałam i przesunęłam się trochę by mógł usiąść. Spojrzałam na ziemię i zobaczyłam biszkoptowego szczeniaka
- Jaki piękny golden!! Twój?  
- Tak - odpowiedział krótko
- Jaki słodki! Jak się wabi? - spytałam głaszcząc go  
Pierwszy raz widzi chłopaka na oczy, i od razu go głaszcze. Ach, ta dzisiejsza młodzież.
 
- Tak w ogóle to jestem Alex - wyciągnęłam w jego kierunku dłoń.
- Ja to się chyba nie muszę przedstawiać - powiedział poirytowany, a na moją rękę tylko popatrzył drwiąco  
A to ci sodówa, gwiazdorek jeden. Ręka mu się nie spodobała.
 
- Fajnego masz psa, jaki to rodzaj? - spytał
- Rodzaj? Chyba chciałeś powiedzieć rasa? Beagle i wabi się Rubin - odpowiedziałam śmiejąc się  
Beagles i goldeny. Inne psy nie istnieją w opkach. Ani w reklamach. 
 
Po zastrzyku wyszłam mijając się w drzwiach z Nickiem i poszłam do domu. Szybko przebrałam się w wygodniejsze ciuchy, nałożyłam rolki na nogi i zeszłam na dół, do salonu.  
Nie byłoby wygodniej założyć ich na progu? Podłogę rysujesz tymi ząbkami! Znaczy się, rolkami.
 
- Tato idę pojeździć do parku - oznajmiłam wychodząc, a raczej wyjeżdżając z domu. Prawie byłam w parku gdy dostałam sms'a od Emilly:"Co teraz robisz? Jak będziesz mogła to wpadnij za 2 godz. Odp. ;*;*"
Szybko odpisałam:"Właśnie wjeżdżam tyłem do parku. To za dwie godz będę ;***"  
 To, że tyłem, było niewątpliwie najważniejsze.
 Pewnie, że najważniejsze. Trzeba boChaterce stworzyć warunki do wpadnięcia na kogoś.
 
Skończyłam pisać i już chciałam nacisnąć "wyślij" gdy nagle poczułam że na kogoś wjeżdżam. (Ha!) Wyrżnełam na nim jak długa, ale szybko się podniosłam.
- Przepraszam - powiedziałam otrzepując się z brudu
- Mam już tego dosyć!! Jak chciałaś mój autograf to wystarczyło się spytać!! A jeśli chciałaś się po prostu pojawić na pierwszej stronie każdej gazety to brawo!! Udało ci się!! - wrzeszczał wstając
- Że niby co?! Na kij m twój autograf?! Człowieku pieprznij się w łeb! Zanim coś głupiego powiesz!! - warknęłam oburzona, obróciłam się do niego plecami i odjechałam kawałek. Dlaczego tylko kawałek? Bo zagrodził mi drogę swoją szanowną posturą.  
Teleportował się? Jak mógł zagrodzić jej drogę (o to, że jego szanowną posturą, mniejsza), skoro ona odjechała od niego?
Biega za nią przecież, nie mogąc wytrzymać chwili bez jej obecności. Niech biega, bo jeszcze z tęsknoty piosenkę napisze i będziemy musieli ją znosić.
 
- Czego? - zapytałam oschle
- Chciałem cię przeprosić - odpowiedział spuszczając głowę
- O nagle ci się wzięło na sentymenty?! - powiedziałam poirytowana
- No wiesz jak się jest gwiazdą to często ludzie na ciebie wpadają po to by wziąć autograf i inne takie - powiedział tak szybko że nic nie zrozumiałam (to skąd cytat?) a że mam coś z głową to cała złość mi przeszła i zaczęłam się śmiać  
Ewidentnie ma coś z głową. Mózgojad w niej głoduje.
 
- No dobra, ale jak jutro będę w gazetach na pierwszej stronie z tobą to cię zabiję! Zrozumiano?!  
Skąd pomysł, że będzie w gazecie? Przecież nie wie, na kogo wpadła. Przed chwilą jeszcze się dziwiła, o jakim autografie facet mówi.
Zapominanie tego, o czym pisały w poprzednim zdaniu, jest u aŁtoreczek normalne. Do rozdziału pasuje śmierć ojca? Mamy tatusia nieboszczyka. Ojej, przydałby się w następnym! Mówisz, masz! Tatuś jak żywy awanturuje się, gdzie się przez dwa tygodnie podziewała córka.
 
- Nie rozumiem cie. Wszystkie by tego chciały.
- Ale nie ja!! A jak będziesz dalej tak głupio gadał to nie pójdę z tobą nigdzie - warknęłam
- No ok. obiecuję że żaden fotogram nie zrobi nam zdjęcia - zarzekał się  
Na to, że żaden fotogram nie zrobi nikomu zdjęcia, mogłabym nawet postawić roczną pensję. Bez najmniejszych oporów.
 
O nie!!! Co on tu robi?!?! Przecież wyjechał do Polski!! Ciekawe po co tu przyjechał? Hm... może się go spytam? A co mi tam! Podjechałam, a raczej specjalnie na niego wjechałam, po to by mnie zauważył.  
Mało pomysłowa, wciąż te same zabiegi. Przecież mogła przejechać obok niego tyłem, na jednej nodze, żonglując kolorowymi kółkami i wydając bojowe okrzyki. Na pewno by ją zauważył. I nie tylko on.
 
Zaczęła tańczyć i śpiewać piosenkę, którą napisała wraz z swoją mamą.
-"Pada deszcz
krople lśnią na twojej twarzy jak diamenty pełne marzeń
czy to deszcz
czy to łza
gdy chmury granatowe
zakryją nasze marzenia krople deszczu kryształowe
budzą ciche westchnienia"
(...)
- "Pada deszcz
krople lśnią na twojej twarzy jak diamenty pełne marzeń
czy to deszcz
czy to łza
W deszczu mokną nasze myśli
w zapłakanym świecie łza
jak cierpienie nam się wyśni
kiedy płaczesz Ty płaczę ja. "  
Jakież optymistyczne piosenki zawodziły z mamusią!
 Zwłaszcza, że tu również skorzystała z Internetu.
Domyśliłam się, ale nie chciało mi się googlać. Co to? Paulla?
Wujek Google donosi, że to wiersz jakiejś apolonii, wykorzystany przez aŁtoreczkę również tu.
 
- I znowu się spotykamy - usłyszała za sobą czyjś męski i jej już znany głos.
Obróciła się do niego natychmiastowo. Szeroki uśmiech nie mógł zejść jej z twarzy, kiedy zobaczyła że przed nią stoi we własnej osobie Joe.
- Hej - odpowiedziała promienna Alex.
- Nie dość że świetnie tańczysz to i śpiewasz bosko! Czy coś jeszcze nie wiem? - powiedział brunet.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz - zaśmiała się.
- Nie jest ci zimno i ... mokro? - spytał unosząc jedną brew do góry.
Ałtoreczka siliła się na dwuznaczności?
Mnie się skojarzyło z tymi pieluszkami, które ona jeszcze nosi.
 
No tak ubierając krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach to nie jest zbytnio dobry pomysł, szczególnie w taką pogodę, no ale nie przewidziała tego.
- Troszkę - odpowiedziała ocierając ręce o siebie,
- To może chodźmy do mnie? - zaproponował
- No wiesz ... przebierzesz się w coś suchego i poznasz moją rodzinkę - dodał widząc zdziwioną minę dziewczyny,
- No nie wiem ... ledwo co się znamy, a poza tym to mam nie daleko do domu - odpowiedziała,
- Ale bliżej jest do mnie - zaśmiał się,
- A skąd możesz wiedzieć? - spytała
- Przecież wtedy było ciemno?
- Po prostu wiem i tyle - pokazał jej język
- Hahaha, ale trochę głupio mi tak będzie -odpowiedziała sama się sobie dziwiąc. Ona co potrafiła się sprzeciwić samemu dyrektorowi i przy tym postawić na swoim? Ona co codziennie dokuczała szkolnym tzw. "Gwiazdą"?
Notorycznie pomijane „-om” to już chyba z rozpaczy powinno siedzieć na kozetce. Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie używa.
Jej wolno. Ona potrafi się postawić samemu dyrektorowi. Padnijmy na twarz pospołem, uderzmy przed nią. Czołem!  
 
- Teraz to chyba już nie mam wyjścia - powiedziała i razem przeszli przez próg.  
Do lepszego świata.
 
Rozglądnęła się w koło. 
W kwadrat i trójkąt rozglądały się wszystkie poprzednie dziewczyny
 
Nic szczególnego nie widziała, zwykły dom, ale jednak coś sprawiało że było tam miło i przytulnie. Nagle brunetka poczuła jak coś ją łapie za nogę. Przestraszona spojrzała na duł i odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła że to mały chłopczyk, miał może 8 lat.  
Ośmioletni chłopczyk ma jakiś 1,20 m wzrostu, więc raczej trudno, żeby go nie zauważyła. Nisko za nogę to by ją mógł trzylatek złapać.
 
Przykucnęła przy nim i już chciała coś powiedzieć, ale malec ją uprzedził.
- Cześć jestem Franki. A ty? Ile masz lat? Jesteś nową dziewczyną Joego? [mówiłam]-i polał się potok pytań.
- Część. Jestem Alex, mam 16 lat i nie, nie jestem nową dziewczyną Joe - odpowiedziała rozbawiona.
-To po co przyszłaś? - pytał dociekliwie chłopiec.
- Ponieważ jak już pewnie zauważyłeś jestem cała mokra, a Joe był tak miły, że zaoferował mi swoją pomoc w wysuszeniu włosów i ciuchów - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Franki już chciał zadać kolejne pytanie, ale Joe mu przeszkodził.
 Po jakiś 10 min wyszła przebrana z mokrymi ciuchami w ręku
- Co mam z nimi zrobić? - spytała
- Daj mi - odebrał od niej rzeczy i wyszedł mówiąc " zraz wracam".  
To chyba jakieś hasło. Odzew zapewne brzmi: "Schabowy przyjeżdżam"
 
Dziewczyna rozglądnęła się po pokoju w poszukiwaniu czegoś ciekawego, innego, oryginalnego, czegoś co przyciągnie jej uwagę. Koło drzwi do pokoju zobaczyła gitarę. Każdy by powiedział"zwykła gitara", jednak dla niej to była najlepsza gitara na świecie,ponieważ to była jej ulubiona. Odkąd ją zobaczyła, zapragnęła mieć ją w swojej kolekcji, jednak było to nie możliwe, bo była tylko jedna taka i on ją miał. Bez pozwolenia wzięła ją do ręki i usiadła na łóżku.Zaczęła grać Pink - Sober.
- Joe mogę pożyc... Alex? - spytał zdziwiony chłopak.Brunetka natychmiastowo zwróciła ku niemu wzrok.
- Nick? - spytała nie dowierzając.
- Co ty tu robisz? - spytał.
- A to długa historia, a ty? -
- Mieszkam -
- Co? - spytała
- To znaczy że jesteś bratem Joego? - zadała kolejne pytanie.
- No tak jakoś wyszło  
Kiedy mamusia i tatuś kochają się w ten specjalny sposób, to bardzo chcą się do siebie mocno przytulać...
  
- Chcesz poznać resztę rodziny - spytał Joe zmieniając sprytnie temat.
- Pewnie że chce - odpowiedziała.
- No to chodźmy na dół - powiedział entuzjastycznie Nick i wziął Alex pod pachę, a z drogiej strony Joe.  
Uważnie przeczytałam ostatnie zdanie. Wynika mi z tego, że Nick niósł pod jedną pachą Alex, a pod drugą Joe, przy czym pacha, pod którą niósł Joe, była droga. Być może namaszcza ją wszystkimi wonnościami (pachnidłami) Arabii, a tę drugą traktuje zwykłym dezodorantem.
I tak podpasznie obarczony, zszedł po schodach! No no no, PudziaNick!
 
- Jakoś dziwnie się czuję - powiedziała brunetka śmiejąc się.
- A tam, przyzwyczaisz się - powiedział uśmiechnięty Drucik.  
Prostownica, Lokowaty, Drucik... A gdzie Kichaś, Gapcio, Gburek, Hałabała i Koszałek Opałek?
Z rozpaczy zapakowali się do kartonu i wysłali do Abu Zabi. 
 
- Tia ... - przytaknęła.
- Zobaczysz - powiedział Nick. Puścił ją i otworzył drzwi. Cała rójka weszła do salonu, gdzie na kanapie przed telewizorem siedzieli rodzice chłopków.  
Matka była prostą chłopką z Podola, ojciec wąsatym gazdą z Podhala.
Góraaalu, czy ci nie żaaaaaal!
Oj żal. Żal.pl i rozpacz.com :-P
 
- Chcieliśmy wam kogoś przedstawić ... - zaczął Joe.
- ... to jest Alex - dokończył Nick.
- Dzień dobry, miło mi państwa poznać - powiedziała brunetka wyciągając rękę w ich kierunku.  
A czy przypadkiem nie powinna poczekać, aż starsi zrobią to najpierw?
A czy przypadkiem nie zapomniałaś, że czytasz opko a nie podręcznik dobrego wychowania?
 
- Dzień dobry - powiedział ich ojciec i uścisnął jej dłoń.
- Witaj Alex - powiedziała ich mam i co brunetkę strasznie zdziwiło, zamiast uścisnąć jej dłoń, podeszła i ją przytuliła.
- i jakie państwo? Ja jestem Denise, a to jest Kevin i prosiłabym żebyś się tak do nas zwracała, bo państwo nas postarza - dodała.  
Łolaboga, dyć państwo postarzają chłopków! Państwo się nie krępią, państwo ją!
 
Pośpiesznym krokiem udała się do swojego domu. Jej taty jak zwykle nie było, bo ciągle pracował. Jej rodzeństwa też nie było, więc była sama. Poszła do swojego pokoju, po jakieś czyste i stosowne do wyjścia ubrania, a razem z nimi do łazienki, wykąpać się. Po zrobieniu wszystkich czynności miała jeszcze 10 min na dojście.  
Eeee.... nie, nie mam skojarzeń. Aczkolwiek... 
Aczkolwiek w łazience trzyma się różne rzeczy.
Dokładnie. Chyba że po przeprowadzce nie ma się jeszcze szafki w łazience, to wówczas różne rzeczy trzyma się w sypialni.
  
Dzisiaj też będę pisać inną narracją, ponieważ muszę dokończyć to co zaczęłam w poprzednim odcinku. W następnym już będę normalnie pisać.  
Buk zapleć za wyjaśnienie. TrzyTelniczki zapewne reprezentują zbliżony poziom umysłowy, więc to cenne.
 
Wyszła z dom, poprzednio zamykając go na wszystkie spusty i spokojnym krokiem udała się w stronę parku.
- Ej! Alex! Czekaj! - usłyszała za sobą znany jej bardzo dobrze, męski i zdyszany głos. Obróciła się i zobaczyła Michaela.
- Yyy ... Co chcesz? - spytała zdziwiona
- A tak pogadać - powiedział, próbując wyrównać oddech
- I po to mnie zatrzymujesz? - spytała z wyrzutem  
No bo przecież można pogadać w biegu. Co za niewyhowany ham.
 
- Sorki, ale się spieszę! - dodała zanim cokolwiek powiedział.
Ruszyła już szybszym krokiem, żeby się nie spóźnić, ale niestety dogonił ją i złapał za rękę
- Zostaw mnie w spokoju - krzyknęła i próbowała mu wyrwać rękę, jednak on był silniejszy. Obrócił ją w swoją stronę i złapał za drugą rękę.
- Uspokój się, chcę tylko porozmawiać - mówił spokojnie
- Ale ja nie chce - powiedziała spokojniej, przestała się wyrywać i spojrzała mu głęboko w oczy.
- Czemu? - spytał
- Bo nie chce cię znać - powiedziała szeptem, a po jej policzku zleciała pojedyncza łza.
- To po co byłaś dla mnie taka miła i dałaś mi swój numer? - spytał wyraźnie zdenerwowany.
- Nie wiem. Skasuj go i zapomnij o mnie - powiedziała prawie nie słyszalnie, wyrwała mu ręce i zaczęła się oddalać.
Muszę odsunąć klawiaturę, bo wzbiera we mnie chęć walenia głową w biurko, a klawiatury mi szkoda.
 
- Ale nie mogę o tobie zapomnieć! - krzyknął za nią, ale ona udała że tego nie słyszała, tylko zaczęła biec przed siebie i płakać. Im szybciej biegła, tym bardziej płakała. W sumie to nie wiedziała dlaczego? Przecież to ona z nim zerwała. Jednak nie mogła o nim zapomnieć. Zajmował w jej sercu zbyt dużą cząstkę, której niestety nie mogła się pozbyć. Po tym jak z nim zerwała udawała że wszystko jest dobrze, jednak wiedziała że popełniła błąd. Błąd, którego nie da się odwrócić. Po roku w końcu wyjechał. Kiedy wszystko układało jej się dobrze i o nim zapomniała, przyjechał i wszystko zniszczył.  
Jedną wymiana zdań w biegu? W dodatku niczego nie wnoszącą do, eeee, akcji?
 
- Stój! - usłyszała za sobą, poznała że to nie głos JEGO, więc się zatrzymała. Nie obróciła się, tylko upadła na kolana i zaczęła głośno łkać
- Nie płacz! - usłyszała ponownie ten sam głos
- Wszystko będzie dobrze! - poczuła jak ta osoba kuca obok niej i przytula ją. Obróciła swoją twarz w jego stronę i zapłakanymi oczami spojrzała na niego. Uśmiechnęła się samowolnie.  
Zazwyczaj uśmiechała się przymusowo.
 
- Cześć. Dobrze cię widzieć - powiedziała uspakajając się.
- Ciebie też. Wiem że to zbytnio nie moja sprawa, ale co się stało? - spytał
- Spotkałam mojego byłego, niezbyt miło się to odbyło - wyjaśniła
 
O tak, to logiczne.
 
- Ale widać że się rozpogodziłaś, bo rymujesz - powiedział uśmiechając się do niej
- Jakoś tak wyszło - odwzajemniała go
- Jak coś to zawsze możesz na mnie liczyć, wygadać i w ogóle - powiedział
- Dzięki. Jesteś dla mnie jak starszy brat, których mam dwóch - zaśmiała się  
Takich trzech, jak ich dwóch, to nie ma ani jednego.
 
- No to masz już trzech - uśmiechnął się szeroko
- A teraz wstawaj, przecież mieliśmy iść na kawę - powiedział i pomógł niebieskookiej wstać.
- A nie będzie ci głupio teraz ze mną iść - spytała ponuro
- Czemu? - spytał tępo
Ona pyta ponuro, on pyta tępo... Można od tego dostać nawrotu depresji!
Zacytuję moją przyjaciółkę: nie ogarniam ludzi, którzy piszą "bąbka".
 
- Jakoś dziwnie ci się przyglądała - spostrzegła Alex - Jakbyś był jakąś gwiazdą czy coś.
- Bo nią jestem - powiedział spuszczając głowę
- Co? - nie dowierzała jego słowom
- Pamiętasz jak na mnie wpadłaś - spytał nadal nie podnosząc głowy
- No pewnie. Pamiętam jak się wtedy na mnie wydarłeś! - wspomniała z uśmiechem - Ale co to ma wspólnego?
-Już ci mówię. Wtedy chodziło mi o to, że dużo osób wpada na mnie, tylko po to, by znaleźć się na pierwszych stronach gazet. Teraz to nie wiem kto udaje przyjaciela, a kto nim naprawdę jest - powiedział smutno i podniósł głowę wpatrując się jej głęboko w oczy.
- Pewnie jest ci strasznie ciężko ... Mogę cię zapewnić że ja jestem tym prawdziwym przyjacielem, a nawet więcej bo siostrą - zapewniła z szerokim uśmiechem
- Dzięki
- Głupio mi tak troszkę pytać ... pewnie jesteś znany na cały świat ...
- Prawie cały - przerwał jej
- ... no to prawie cały świat ... ale czemu tak właściwie jesteś sławny?
- Razem z moimi młodszymi braćmi tworzymy zespół Jonas Brothers - odparł  
I dopiero w tym momencie zgadujemy, że chodzi o Kevina. Przez cały czas nie wiadomo było, z kim ona właściwie rozmawia.
 
-I niech zgadnę ... jesteście teraz gwiazdkami tego ... jak mu tam ... atak ... tego Disneya i pod ich przymusem nosicie pierścienie czystości?- zakpiła sobie, patrząc znacząco na jego pierścień  
Disney zaatakował (Myszką Miki?) i zmusił ich do celibatu?
 
- Zgadłaś. Tylko te pierścienie to od taty - powiedział z uśmiechem
- A ty czemu go nosisz? - spytał po chwili, bo brunetka nie mogła wydusić z siebie słowa a co dopiero całego zdania i przez to nastała nie zręczna cisza.
-Mama mi dała, jak miałam 10 lat. Przysięgłam jej że nigdy nie złamie obietnicy - odparła, a na samo wspomnienie o matce, poleciała jej pojedyncza łza.
- Proszę o to zamówienie - powiedziała ta sama brunetka co wcześniej zwaną kelnerką i postawiła przed nimi napoje  
Dziwne. Prosi ich o to zamówienie, ale już stawia napoje na stoliku.
Proszę panią o niedziwienie się. 
Brunetka zwana kelnerką. Rybka zwana Wandą.
 
- Wiem że to tak troszkę głupio wyjdzie, ale czy mogłabym prosić o autograf? - spytała nie pewnie
- Oczywiście - odparł Kevin z nieukrywaną niechęcią. Kelnerka z zacieszem poleciała na zaplecze, a po chwili wróciła z płytą w ręku, na której się podpisał.
Zaciesz został na zapleczu.
 
- Proszę bardzo- dodał z sztucznym uśmiechem.
- Dziękuję - powiedziała uradowana i odeszła.
- Mógłbyś się chociaż szczerze uśmiechnąć - skomentowała jego towarzyszka upijając kolejny łyk kawy.
-A tam - machnął ręką
- Chodźmy stąd, bo zaraz pojawi się tu stado paparazzich - dodał. Wstał z miejsca i poszedł zapłacić rachunek.
- Ale ja swoją biorę na wynos - poinformowała go i wzięła do ręki kubek.
- Ja swoją też - powiedział zabierając swój napój z stolika
- Chodźmy już! - pośpieszał ją
- A nie zapomniałeś o czymś? - spytała wstając od stolika
- O czym? - spytał zdezorientowany
- O czapce i okularach żeby nikt cię nie rozpoznał - powiedziała zakładając mu czapkę na głowę  
Tak się zastanawiam... Wyckoff liczy sobie około 17 tysięcy dusz. Naprawdę Jonasi w rodzinnym, małym miasteczku maskują się wychodząc na ulicę? I naprawdę w czapce i okularach nikomu nie rzucają się w oczy?... Zwłaszcza że jest lato...
 Może według aŁtoreczki fanki z całych Stanów i okolic koczują wokół miasta. Jej ukoffana wizja szału na punkcie gwiazdy.
 
-A no tak - przytaknął. Założył okulary i obydwoje wyszli z kawiarni.Udali się w pewne miejsce na plaży.  
Wg Google Maps, na terenie Wyckoff, NJ, znajdują się jedynie dwa nikczemnej wielkości jeziorka, czy raczej stawki. Konia-zrzędę temu, kto mi tę plażę wskaże. I to jeszcze taką, gdzie można sobie znaleźć ustronne miejsce.
Nikczemnej wielkości jeziorka, nikczemnej wielkości plaże.  Nie marudź, tylko kop grajdołek. Również nikczemny.

Miejsce, gdzie niema szalonych fanek, gdzie niema paparazzich, gdzie będą mogli spokojnie pogadać.  
Jest tam za to mnóstwo niemych. AAAAAAAAAA!!! Oszaleję od tych błędów.
 
Będę pisać miesiąc później, bo nie chce mi się opisywać każdego dnia po kolei.
Chwała Boru. Wyobrażacie sobie trzydzieści identycznych odcinków, zaczynających się od "wstałam, wykonałam poranne czynności i zeszłam na śniadanie"?
 
Ale oczywiście opisze co się w nim wydarzyło. Zachęcam do czytania i zaczynamy:
*___*___*___*___*___*___*___*___*___*___*___*___* ___*___*
 

 

Właśnie poznałam ich z sobą, bo Emi nie dawała mi spokoju. Kevin w stosunku do Joego i Nicka zachowuję się jak do braci, tak samo jak i oni do niego.  
A jak, do ciężkiego konia, ma się zachowywać brat w stosunku do brata?!
Jak śfagier?
 
Otwiera mi drzwi, jak do nich przychodzę, ma praktycznie wszystkie rzeczy u nich. Troszkę to dziwne no ale cóż.
Czytając ten fragment nabrałam wątpliwości, czy Kevin jest faktycznie rodzonym, a nie np. przyrodnim bratem Nicka i Joego. Źródła jednak na ten temat milczą... chyba, że ałtoreczka ma jakieś tajne informacje z pierwszej ręki o prywatnym życiu mamusi Jonasów?!
 
Z Nickiem chyba najbardziej się zżyłam, ale nie tak jak brat z siostrą, tylko coś więcej. Przynajmniej tak mi się zdaję i obym miała rację, bo naprawdę podoba mi się.
Franky - To najsłodszy dzieciak jakiego w życiu widziałam.  
Franki, Franky czy jeszcze jak? A może po prostu Frankie?
Frania. Frania Maj.
 
Często przychodzi do mnie, żeby pogadać o swoich "problemach". Gdy pokłócę się z tatą (A często tak jest), on jakby to wyczuwa i przychodzi do mnie z swoim misiem. Kładzie jego łapki na moje ramiona i mówi:
- Misiu pomoże. Misiu przytuli i będzie po sprawie.
Czyż to nie jest słodkie?
Emilly - Z nią tak jak zawsze. Dużo śmiechu, mało łez. Innym słowek przyjaciółka od serca i nie tylko.
 
[Tu boChaterka jakimś cudem nie spędza w łazience trzech godzin, ubiera zwykły biały t-shirt i idzie uczyć się jazdy na deskorolce]
 
Wzięłam pod rękę deskorolkę i wyszłam przed dom. Postawiłam deskę na ziemi i postawiłam jedną nogę na niej, a drugą się odepchnęłam po chwili i ją postawiłam. Nogi lekko zgięłam i odpychałam się co pewien czas, sterując nogami. Wszystko szło dobrze, aż za dobrze.
I niniejszym stała się moją idolką. Raz w życiu próbowałam jazdy na desce. Ziemia do tej pory jęczy od zderzenia ze mną.
 
Wiedziałam, że coś się stanie i się w końcu wywalę. Ni stąd ni zowąd przede mną wyskoczył Nick, zachwiałam się lekko, straciłam równowagę, poleciałam na niego, ale gdy już leżeliśmy na ziemi, to jakimś trafem to on na mnie leżał.
- Co za przywitanie - powiedział z wielkim uśmiechem
- Tak, wspaniałe - powiedziałam patrząc w jego jakże cudowne oczęta. Nasze twarze były zaledwie 2 centymetry od siebie.  
- A, nie. Jednak dwa centymetry dwadzieścia jeden milimetrów - skorygowała, odkładając suwmiarkę na stoliczek.
 
Widziałam że jego twarz się zbliża do mojej. Chciałam tego pocałunku, ale nie chciałam żeby to było tylko pod wpływem impulsu.  
Idiotka. Woli pocałunki starannie zaplanowane? Pffff.
  Wiesz, ja w stanie totalnego zmęczenia muszę zapisywać sobie praktycznie wszystko. Może aŁtorka ma gorzej i zapisuje: 15:38 - pocałunek zwykły. 15:39 - pocałunek w pozycji swobodnej, niewymuszonej.
 
Przecież tylko idiota by nie skorzystał z okazji pocałowania dziewczyny w takiej sytuacji, jakiej my się właśnie znajdujemy. Ze pchałam go z siebie i szybko wstałam, otrzepując się z niewidzialnego brudu. Nick najwyraźniej był zszokowany moją reakcją, bo dopiero po chwili wstał.
Nici z odpoczynku na niej?
 
- Umiesz jakieś sztuczki? - spytał, by odwrócić uwagę od tego całego zdarzenia.
- Jeśli chodzi ci o obrót o 180 stopni, to tak - odpowiedziałam, biorąc deskę do ręki.
- Jak chcesz to mogę cię nauczyć paru sztuczek.
- Jasne, czemu nie.
- To chodź do mnie muszę wziąć deskę - powiedział i ruszył w stronę swojego domu, a ja za nim. Całą drogę przeszliśmy w ciszy, żaden z nas nie wiedział co powiedzieć.  
Opko bez zmiany płci aŁtoreczki opkiem straconym.
 
 
#Na zewnątrz#
 
Chłopaki dalej się śmiali w niebogłosy.
- A wy z czego się śmiejecie? - spytała zaciekawiona Emilli, która właśnie zmierzała do mojego domu.
- Z Alex - powiedział przez śmiech Kevin
- Co znowu zrobiła? - zadała kolejne pytanie
- Próbowała zrobić Ollie i się wywróciła - wyjaśnił Joe.  
O jakież to zabawne.
 
- Yeee! Yhy, yhy, yhy! W końcu się wywaliła, a ja wygrałam! - śpiewała rozradowana i tańczyła swój taniec szczęścia i zwycięstwa.  
Emily, wierna przyjaciółka, potomkini Indian, pokazuje swoje wsparcie.
 
- To ja lęcę sprawdzić czy nic jej nie jest - powiedziała i weszła do środka. Skierowała się w stronę kuchni. Gdy już miała wchodzić, usłyszała rozmowę. Postanowiła troszkę podsłuchać.[Mamusia nie uczyła, że nie wolno?]
- Wszystko będzie dobrze. Troszkę jest spuchnięta, ale przejdzie. - powiedział Nick.
- Yhm. - mruknęłam, patrząc na zabandażowaną kostkę.
- Alex chciała byś się ... - zaczął chłopak, ale przerwał. Spojrzałam na niego z pytającą miną. Emilly uznała, że jeśli chłopak z siebie nic nie potrafi wydusić. to nic się nie stanie jak wejdzie.
Zdobył ją niemowa -
Nie tracił czasu na słowa.

 
- Alex chciała byś się ... - znowu zaczął, [straciłam cierpliwość! Co on chce z siebie wydusić? Próbuje spytać "Alex, chciałabyś się dać zerżnąć w krzakach?", że tak się męczy?] ale tym razem to Emilly mu przerwała.
- Hej - powiedziała uśmiechnięta.
- Hej - odpowiedzieliśmy równo.
- Mówiłam że kiedyś się wywalisz - powiedziała uradowana
- Mówiłaś- przyznałam - ale nic nie mówiłaś o skręconej kostce - dodałam lekko zła.
- A to skutki uboczne - wytknęła mi język.  
Ulotka nie przewidziała?
 
- Yhm - mruknęłam powtórnie
- To może teraz niech Kevin cię nauczy jeździć, a ja pójdę już do domu. Nick odprowadzisz mnie? - zaproponowałam. Mósiałam [ostrzę topór, ostrzę noże, nic Ci aŁtoreczko nie pomoże!] przecież się dowiedzieć co on chciał mi powiedzieć. Nie mogłam tak sobie tego zostawić. Męczyło i nękało by mnie to.
- Jasne - odpowiedział
- No to idę pomęczyć Kevinka   
A to mi się głupio skojarzyło :) Pomęczyć kevinka, zmarszczyć freda...
 
 
- O co chodzi? - spytałam prosto z mostu, gdy odeszliśmy troszkę od ich posiadłości
 
Z mostu to ja zaraz będę skakać.
- Ale że co?
- Dobrze wiesz co! Co chciałeś mi powiedzieć?
- E ...
- No?!
- Wiesz ... jest takie ... fajne miejsce ... i ... czy chciałabyś ... no ... wiesz ... ja tylko ... - nie wiedział co powiedzieć
 
"Coś sugerujesz?
Lekko wściekła"
"Nie ja nigdy ;P
Skruszony"
"Uważaj bo ci więżę  
Więżę, wiążę, zwiążę.... I plany na randkę skrystalizowane.
 
 Niedowiarek"
"To o 19 będę po ciebie. Mam nadzieję że 10 godzin ci wystarczy ;P
Nick"
"No oki
Alex"
Wstałam z mojego mięciutkiego łózka i powędrowałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy. [i ani słowa słowa o porannych czynnościach?] Otworzyłam drzwi balkonowe na roścież, żeby troszkę powietrza i promieni słonecznych wpadło do mojego pokoju. Wzięłam głęboki wdech, by po chwili wypuścić powietrze.  
Drugą stroną.
 
[Siostra] Wstała z kanapy i zaczęła śpiewać i poruszać się w takt muzyki, udając że gra na gitarze. Przez pierwszą zwrotkę patrzyłam się na nią jak na idiotkę, ale po chwili coś mnie naszło i dołączyłam do niej. Po chwili ni stąd ni zowąd pojawił się Chris i zaczął z nami wariować. Pod koniec piosenki, gdy była solówka gitarzysty, wraz z Lily machałyśmy włosami, a Chris chyba za bardzo się wczuł, bo próbował wjechać na kolanach. Prawie mu się to udało do końca zrobić, ale udeżył dość mocno głową w stolik, na którym stałyśmy.
- Auu! - zawył z bólu. Wybychnęłyśmy nie pochamowanym śmiechem. Już leżałyśmy z łzami w oczach, trzaskając rękami w podłogę,  
Młahahaha! Jakież to śmieszne.
 
 
- Aaaa!! To na pewno on! - zapiszczałam cicho
- A może ktoś inny - powiedziała pod nosem brunetka
- Idź lepiej sprawdź - ponaglałam ją
- A czemu ja? Przecież to ty z nim idziesz, a nie ja! - sprzeciwiała się
- No chyba że chcesz żebym ja z nim poszła. Wiesz jeśli jest ładny to nie ma sprawy - uśmiechnęła się szyderczo.
- Nie idiotko! Chcę zrobić dobre wrażenie! Nie oglądasz filmów? Zawsze ktoś otwiera drzwi, a wtedy ona bóstwo dla jego oczów schodzi niczym boginka po schodach - rozmarzyłam się  
Bóstwem dla moich oczów jest słownik języka polskiego.
 
- Tak, ale ty chyba za dużo
- No proszę! Otwórz! - zrobiłam oczka al'a kotek z shreka.
- Dobra, niech ci będzie! - mruknęła i wyszła, a ja z powrotem zaczęłam chodzić po pokoju
- Alex! Do ciebie! - usłyszałam po chwili donośny krzyk mojej siostry. Szybkim krokiem wyszłam z pokoju i w tym samym tempie do schodów. Zatrzymałam się na chwile przed nimi, poprawiłam niesforny kosmyk i z gracją zaczęłam schodzić po schodach. W połowie drogi zerknęłam w stronę drzwi i normalnie szczęka mi opadła. Bo zamiast zobaczyć Nicka, zobaczyłam totalnie mi obcego kolesia z pizzą w ręku. Już normalnie pokonałam resztę schodów i drogę do drzwi. W momencie, gdy pokwitowałam, przypomniało mi się że przecież z nerwów zamówiłam pizzę. Walnęłam się z otwartej w czoło. Chłopak dziwnie się na mnie popatrzył. Odebrałam w końcu pizzę z jego rąk, chłopak wyszedł, a ja z im petentem trzasnęłam drzwiami.  
Petent z tupetem był impotentem z impetem.
 
Usłyszałam jęk za nimi. Szybko je otworzyłam i zamarłam. Za nimi stał Nick w jeansowych rurkach, lekko rozpiętej, niebieskiej koszuli i trzymał się za nos, z którego leciała płynnie krew.  
 Niech to ktoś skomentuje, bo wymiękam.
Gdyby urwała mu rękę, krew chlustałaby w regularnych odstępach... może być?
 
W końcu wyszliśmy. Jak to na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi i obydwoje wsiedliśmy do jego pojazdu. Muszę przyznać ze całkiem niezły był. W końcu to BMW M6. Ruszyliśmy z piskiem opon, jak to przystało na taką brykę. Jednak niestety długo się nie nacieszyliśmy jazdą, ponieważ zaraz za zakrętem usłyszeliśmy za sobą dźwięk sygnału policji.
- A niech to szlak - powiedział podenerwowany i zjechał na pobocze. Czekaliśmy, aż łaskawie policjant ruszy swoje cztery litery, żeby nam dać (zapewne) wysoki mandat za przekroczenie prędkości. Zatrzymali się zaraz za nami, ale dopiero po jakimś czasie wyszedł policjant i podszedł do nas.
- Coś z samochodem nie tak? - spytał
- Nie wszystko dobrze - opowiedział Nick.
- To czemu zjechaliście na pobocze? - zadał kolejne pytanie, a ja myślałam że go zabiję.
- Jechaliście za nami na sygnale, nie wyminęliście nas, a o ile mi wiadomo to oznacza że trzeba się zatrzymać - powiedziałam ironicznie.
- Nie jechaliśmy na sygnale, tylko przyszedł do mnie sms, a dzwonek mam ustawiony na taki sam dźwięk - wytłumaczył, a nam szczęki opadły.  
[Tłucze głową o biurko i klawiaturę, wydając z siebie pełne rozpaczy, zdławione, zduszone i piejące dźwięki.] A myślałam, że jeśli chodzi o opka, nie ma już takiej rzeczy, która by mnie ómarła!!!
Już nigdy nie spojrzę na radiowóz bez zastanawiania się, jaki policjanci mają dzwonek w komórkach. O losie! 
 
- A wiesz że wydawało mi się to trochę dziwne, że jak się obróciłam to zamiast wrednych min i światła na dachu auta, zobaczyłam miłe i żadnego światła - powiedziałam przerywając ciszę.  
Dostałam tym zdaniem po oczach.
 
- to prowadź - dodałam z uśmiechem ipodałam [zempetrzyłam?] mu rękę. Zaczął mnie prowadzić w głąb jakiegoś lasu, straszniekrętymi dróżkami. W końcu trafiliśmy na ślepą uliczkę.  
W lecie? To się dróżka nazywa. Albo przecinka.
Są jeszcze linie ostępowe i linie oddziałowe, ale nie brzmią romantycznie.
 
- I co teraz Panie Przewodniku? - spytałam, zakładając ręce na piersi.
- Troszkę tu zarosło - zmierzwił swoje loczki.
- Troszkę? - spytałam ironicznie
- Tu jest jak w buszu - dodałam  
Do licha - pomyślała - zapomniałam o brazylijskiej depilacji.
 
- Oj no nie przesadzaj. Parę gałęzi się połamie i tyle - powiedział podchodząc do tych chaszczy.["Czeka też, miękki mech, trawa już dla niej kładzie się, będzie miło" - nuci Blendersów]
- Ty sobie chyba żartujesz?!
["I las już wie, co i gdzie, lubi poprzyglądać się" - mimo wszystko, nadal nuci]
 
- No pewnie że tak - pokazał mi język. Wyciągnął z kieszeni spodni chustkę i zawiązał mi na oczy.
- Ej! Ja się boję ciemności - powiedziałam dziecięcym głosikiem. Zaśmiał się tylko uroczo i znowu zaczął mnie gdzieś prowadzić. Po chwili stanęliśmy, pościł moją rękę i odwiązał opaskę. Moim oczom ukazało się pole golfowe. W sumie to nawet nie wiedziałam, że gdzieś tu jest.
Niedaleko mnie leżał koc, a na nim koszyk piknikowy i jakiś taki mały laptop czy coś. Przyciemniało już się, więc gdzie nie gdzie było oświetlenie, co powodowało, że to miejsce było przepiękne i bardzo romantyczne.  
Pole golfowe w pełgającym, migotliwym blasku świec.
 
- Ślicznie tu - powiedziałam w moim ojczystym języku.
- Co? - spytał zdziwiony.
- Ślicznie tu - powtórzyłam i usiadłam na kocu, po chwili zrobił to samo.
- Po jakiemu to było? - spytał
- Po polsku - odpowiedziałam
- Gdy byłam mała razem z rodzicami i rodzeństwem chodziliśmy na pole golfowe na pikniki. Więc jak zobaczyłam to miejsce, to przypomniała mi się Polska i tak jakoś mi się wymsknęło.- zaczęłam mu opowiadać  
AŁtoreczka była mała, jak mniemam, jakieś dziesięć lat temu. Faktycznie, dziesięć lat temu w Polsce było mnóstwo pól golfowych. Gdzie by nie spojrzeć, pole golfowe. I to jeszcze takie, na które można iść całą rodziną na piknik!!!
 
- Cztery lata temu umarła, a rok po tata postanowił przyjechać tu, do jego rodzinnych stron.  
Kto, Polska?!
 
- Joe mi mówił że ładnie śpiewasz. Zaśpiewasz coś?
- Chyba śnisz
- No proszę
- Nie i koniec. Tylko parę osób wie jak śpiewam i niech tak pozostanie
- A Joe zaśpiewałaś - udał obrażonego
- On usłyszał przypadkiem
- A nie możesz mnie dołączyć do tych szczęśliwców, co usłyszeli jak śpiewasz? - zrobił oczy al'a kotek z Shreka
- A masz gitarę? - zmiękłam
- Pewnie - powiedział entuzjastycznie i obrócił się do mnie plecami. Usłyszałam jakby skrzyp drzwi, a potem trzask. Obrócił się z powrotem do mnie, a w ręku trzymał prześliczną gitarę akustyczną. 
SKĄD on wyciągnął tę gitarę?!
Abra kadabra! Czary mary i hokus pokus.
 
- Śliczna - powiedziałam i wzięłam do ręki, delikatnie przejechałam po strunach. Nick cały czas uważnie lustrował każdy mój ruch. Przez chwile zastanawiałam się co zagrać. Gdy w końcu znalazłam coś odpowiedniego zaczęłam grać, a z moich ust zaczęły wydobywać się słowa piosenki.
[Tu dla odmiany piosenka Anneliesie van der Pol]
  Opko powinno mieć tytuł: Samotna łza nad kopiowaniem cudzych piosenek.
 
Skończyłam. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Odłożyłam gitarę na miejsce. Kolejna łza. 
Czy ona płacze na rozkaz?
 
- Piękna - powiedział i mocno mnie przytulił. Spojrzałam mu w oczy i zrobiłam coś czego nie zamierzałam. Pocałowałam go.
- Przepraszam. - spuściłam głowę na dół. Nic nie powiedział tylko dłonią podniósł mój podbródek, przez co musiałam mu spojrzeć w oczy.
- Nic nie szkodzi - szepnął i tym razem to on mnie pocałował. Delikatnie muskaliśmy się ustami, potem zaczęliśmy bardziej się wczuwać. Nasze języki toczyły bitwę.
Niczym Grunwald ta bitwa czy może Waterloo?
"Wczuwać się"? Eufemizm roku!  Językami sobie migdałki obmacują, a ta "wczuwać się".
 
To był najbardziej magiczny pocałunek w moim życiu. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.  
Z głośnym mlaśnięciem. Na języku Alex pozostał przerośnięty trzeci migdał Nicka. Wypluła go nerwowo.
 
- Ale z was chamy nawet śniadania kochanej siostrzyczce nie zrobicie - powiedziałam, sięgając po jajka,które stały nieopodal mnie na blacie.
- Może jeszcze kawkę miałem zrobić? - spytał zgryźliwie Chris.
-Z milą chęcią bym się napiła - odgryzłam się, a w między czasie rozbiłam skorupkę jajka, po czym całą zawartość wrzuciłam na rozpaloną patelnie.
- I co jeszcze księżniczka sobie życzy? - spytali równocześnie Mark i Lily.  
Alex, Chris, Mark i Lily. Piękne, staropolskie imiona. Ola, Marek, Krzysiek i Lilka nie brzmią już tak cool.
 
Nie no mogliby się na chórki zapisać. Całkiem nieźle im to wychodzi. Wczoraj, gdy wróciłam z randki, obydwoje na mnie naskoczyli i ciągle równocześnie zadawali pytania. To jest chyba jakaś telepatia, albo co.
- A was co ugryzło - spytałam po chwili, mieszając.
-A nic takiego. - machnął obojętnie ręką Mark
- Tylko myśleliśmy, że nie mamy przed sobą żadnych tajemnic, a tu się okazuje, ze jednak! - dodał podenerwowany.
- Że co? Jakie zaś tajemnice? - spytałam zdezorientowana i przełożyłam, już gotową jajecznicę, na talerz.
- O już nie udawaj! - odezwała się ironicznie Lily.
-Jak nie wiesz to sobie zobacz. - dodał po chwili Chris i podał mi jakąś gazetę dla nastolatek. Zaczęłam czytać na głos nagłówki przy tym je troszkę komentując.
- "Kate Perry lesbijkom? - szokujące zdjęcia  
Ale co Katy (Katy, nie Kate!) lesbijkom? Zadedykowała piosenkę? Podarowała pieniądze?
Czyli jednak użyła "-om". Idę po relanium. A nie, nie wolno mi. Idę pomedytować i upuścić jedną łzę.
Na spodnie rurki, pamiętaj.
Nie mam! O ja nieszczęsna!
 
- "Jak pewnie wiecie Selena Gomez niedawno zerwała z Nickiem Jonasem. A już wczoraj wieczorem około godziny 19 przyłapaliśmy go na randce na polu golfowym. Nieznane jest imię pięknej brunetki, nie wiemy także ani gdzie mieszka ani kim tak naprawdę jest. Czyżby Jonas się pospolitował? A może po prostu zaprosił jedną z swoich fanek na randkę. Tak jak w wcześniejszych wywiadach chłopcy mówili będą się umawiać tylko z najbardziej oddanymi fankami, czyżby Jonas wprowadzał już to w życie? Tego do końca nie wiemy, ale wiemy jedno, że ta dziewczyna ma anielski głos i może kiedyś dzięki Jonasowi zabłyśnie na scenie.Życzymy im powodzenia w związku."Ej,ej czekaj... Czyli ze Nick mnie cały czas okłamywał? Tak po prostu zmyślał, że jest normalnym nastolatkiem? Ej, ej czekaj... Przecież dużo jest osób o nazwisku Jonas, prawda? Z resztą gdzieś są tu zdjęcia.  
Czy ktokolwiek coś z tego rozumie? Wychodzi na to, że boCHaterka dopiero teraz się zorientowała, że Nick jest piosenkarzem z zespołu Jonas Brothers. Mimo iż mieszka w Wyckoff, zna ich imiona i nazwiska, ba, Kevin mówił jej o zespole, i nawet przypominała mu o czapce i okularach. Mimo że wie, że Kevin, Nick i Joe są braćmi - i nagle teraz dostaje histerii. bo zorientowała się, że Nick nie jest normalnym nastolatkiem?
[wpatruje się w opko cała ogłupiała]
Logika, R.I.P.
 
Zaczęłam szukać po całej gazecie tych paru pieprzonych zdjęć.Cholera jasna! Jakby nie mogli je koło artykułu zamieścić! Dopiero po 2minutach je znalazłam.
To jakiś dziwny zwyczaj w amerykańskich brukowcach: artykuł w jednym miejscu a zdjęcia w innym?
Logika już nie R.I.P. Logika przewraca się w grobie.
 
Przyjrzałam im się dokładnie, a raczej temu pacanowi. Tak teraz pacanowi! Bo to kurwa jest on! Jak on mógł,przecież... Stałam z otwartą buzią. Dziwne że jeszcze ta przeklęta mucha, która mi brzęczy pod uchem do niej nie wleciała. Na szczęście Mark był tak łaskawy i mi ją zamknął.
- Ej, siostra! Wszystko w porządku? - spytał troskliwie Chris i zaczął mi machać ręką przed oczami, a dobrze wie że tego nienawidzę! Dlatego potraktowałam go z łokcia w brzuch. On się zwijał z bólu, a ja dostałam napadu złości.
-Huj jebany!  
To się pisze przez "ch"!
Who, you? Yeah, bunny! (sorry, dziewczyny, że się wcinam...)
Wcinaj się, wcinaj! Nam wszystko opada...
 
[boCHaterka kłóci się z tatusiem, który pojawia się nagle w domu. Kłótnia jest tak sztampowa i oczywista, że pozwolimy ją sobie pominąć.]
 
- Kto ci daje pieniądze na wszystkie twoje zachcianki? - zakończył. Nie no teraz to już przesadził! Trzymajcie mnie, bo zaraz przywalę własnemu ojcu!
- Janie mam zachcianek! - wybuchłam  
Janie! Mam zachcianki! Dla pana tampon, dla pani korkociąg!
 
Przykryłam folią wszystkie meble i zaczęłam malować pokój. Malowałam, malowałam, malowałam, aż w końcu, po jakiś 2 godzinach skończyłam [Superwoman, noż kurna!] Pewnie ciekawi was jak? Otóż dwie ściany były fioletowe. Jedna czarna, a na niej porozwieszane zdjęcia najważniejszych dla mnie osób, które niestety odeszły już z tego świata i te, które na szczęście żyją.
 
Czarna ściana też była fioletowa, tylko że z tym wyjątkiem, iż na środku, a konkretnie na moim łóżkiem był biały prostokąt.  
Czarna ściana jest fioletowa, bo ma biały prostokąt?
Z tym wyjątkiem, iż na środku? Zali wżdy?
 
Na nim czarny koń, stojący na dwóch tylnych nogach 
Istotne jest zaakcentowanie faktu, że koń stał na DWÓCH tylnych nogach.
 
 i słowa mojej mamy, które wypowiadała od mojego pierwszego występu do swojej śmierci.  
To chyba sporo miejsca zajmowały :DDD
 
I tu zastaje nas termin oddania analizy - na czytaniu ściany zabazgrolonej bonmotami nieboszczki mamusi. I szczerze mówiąc, na więcej nie mamy ochoty.
 
Zdegustowana Dzidka, wymiękła Gabrielle i wcinająca Kura
pozdrawiają z Copacabany w Wyckoff, New Jersey, USA.


5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

• Croyance
• 2009-12-23

Dopiero dzisiaj trafilam na to opko: Kuro, lista z forum jest wyjatkowo przejrzysta i dzieki niej odkrylam, ze kilka opek - niektore nawet dosc niedawne - mi umknelo.

To jest jednym z lepszych, nawet pomimo bledow. Glupiutkie, ale jest w nim kilka zupelnie niezlych i niekanonicznych opkowo momentow, poza tym dziewczyna ma jakies pasje (deskorolka, pies, spiewania) i jej jedynym marzeniem nie jest wyrwanie boyfrienda. Poziom wyzszy niz wiekszosc analizowanych tu opek. I, musze przyznac, ze bohaterke da sie lubic.


• kura z biura

Zwykle to wygląda tak, że jak komuś wpadnie w oko jakieś cudo, to zabiera się do analizy, sam wybierając sobie, z kim chce współpracować. Nie, nie pytamy autorów o zgodę - treści opublikowane, nawet w internecie mogą podlegać krytyce, analizie, interpretacji itp. Co do rozszerzania składu - zdarza się, ze publikujemy analizy gościnne, ale muszą być faktycznie dobre.

• Postrzałka

Jestem żałosna. "Czy możecie zaanalizować ICH bloga". Tak to jest, jak się nie czyta, co się piszę...


• Postrzałka


Jezu, miało być "czy możecie zaanlizować swojego bloga". Oślepłam.

• Postrzałka


Guten Tag. Mam pytania do... wszystkich, co tu "CHarUją". Mogę? Po pierwsze, jak razem ustalacie, jaki blog zaanalizować, kto ma co "mieć" etc. ? {?!} PO drugie, czy pytacie się aŁtoreczek i Pisaków o to, czy mogą zaanalizować ich bloga? I po trzecie; czy przyjmujecie analizatorów, czy to "oddział zamknięty"? Danke for wsłuchiwejszyn. I proszę o odpowiedź.

• Texas Midnight Radio

Kurna chata, tak w ogóle to muszę się oduczyć jeść i pić czytając waszego bloga.

• szalonamrchewa

http://ocenki-by-mischine.blog.onet.pl/

Droga nasza aŁtoreczka sama ocenia blogi! I robi jeszcze uwagi! Ha, ha, ha!

Anonimowy pisze...

Insomnia


Wiecie, że aŁtorka skasowała komentarz z powiadomieniem o zanalizowaniu? Czyżby martwiła się, że znajomi zapoznają się z tą analizą?

• Fabulosita

ale mój pies autentycznie daje się dobrowolnie zaprowadzić do weta...wiec co jest grane, minę ma nieszczęśliwą, ale idzie karnie. głupi, upośledzony czy po prostu dobrze go wychowałam? :) zdrowych i spokojnych, Załogo Nautilusa. Nieście kaganek oświaty w nowym roku.

• lobo


Też spałam w bokserkach. W zasadzie nadal śpię i nie narzekam. Wygodnie.

• Texas Midnight Radio

Ja spałam w bokserkach. Średnio wygodne. Za to we "Wspaniałej Piżamce" jeszcze nigdy nie spałam.

• Lizak

o Jezu! Naprawdę potrafisz człowiekowi poprawić humor.
Znalazłam w internecie pewnego bloga, ciekawa jestem jak go ocenisz.
http://www.irma-malfoy.blog.onet.pl/
Danke szón.

• kura z biura

Owszem, szykujemy Specjalny Odcinek Świąteczny!

• lobo


Wiecie co, to opko nie było jeszcze tak tragiczne. Żadnych gwałtów, żadnego maltretowania, żadnej córki Voldemorta, nikt się nie puszcza... Miła odmiana, aż lekko się czytało. Oczywiście ortografia, składnia i fleksja pocięły się w kącie z rozpaczy sucha bułką, bo nikt ich nie kocha, nikt ich nie używa, ale sama treść da się przyswoić. Krwotok oczny wywołuje jedynie forma. Jak na blogosek to bardzo dużo. Albo po Marlence/Milence podniósł mi się poziom wytrzymałości kretynizmu. Analiza przednia. Wrzucacie nową w święta czy robicie sobie urlop? Chcę wiedzieć, czy mam na to czekać
zdrowych i wesołych
lobo

• KlaŁn Szyderca


Ja mam, niestety, obawy, że Ałtorka chętnie odczytałaby to swoje dzieuo przed całą szkołą. I naprawdę nie wiem, czy zostałaby przez innych uczniów (a zwłaszcza uczennice) oklaskana, czy wyśmiana.

Anonimowy pisze...

Dzidka

"Przepraszam, ale co to ma być?"

To jest (nie "ma być") analiza Twojego opka.

"Tak sobie chodzicie po blogach i sobie je analizujecie?"

Tak.

"A może byście się tak spytały czy autorka sobie życzy? Hę?"

A Ty nas pytałaś, czy życzymy sobie, żebyś pisała opko?

"Jakaś analiza... A ktoś was prosił o nią? Nie! Więc ja się pytam na jakiej podstawie to zrobiliście?!"

Na takiej, że jesteś jedną z wielu nastolatek wypisujących w Internecie głupoty nielogiczne, niegramatyczne i nieortograficzne. Jest taka mądra zasada - "Nie pisz niczego, co musiałabyś ze wstydem odczytać na swoim pogrzebie". Pisać opowiadania trzeba umieć, a Ty tego nie umiesz. Skoro publikujesz swoje wypociny w Internecie, musisz być przygotowana na słowa krytyki, nieraz wielcer miażdżące. Ja rozumiem, że komentarze pod twoim "dzieUem" wprawiają Cię w doskonały nastrój, ale to my jesteśmy po to, żeby brutalnie sprowadzić Ciebie i Tobie podobnych na Ziemię. Pokazać w sposób prześmiewczy, że to co piszesz, jest zwyczajnie niedobre i przyprawia o ból głowy. Niestety, większość z Was reaguje tak jak Ty, czyli fochami i świętym oburzeniem. A szkoda.


• M.


Dzwonek mnie zabił.

M.

• Dzidka


Ja tego nie odebrałam jako czepianie się :)
Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Gayaruthiel

Dzięki za wyjaśnienie :)

Męskie perfumy to fajna rzecz:) Zwłaszcza na odpowiednim mężczyźnie.

W tamtym wypadku CH nie było z wielkich liter, więc zwątpiłam :P

A że Wasz blog opiera się na czepianiu się ludzi, to nie powinniście widzieć problemu w tym, że ktoś czepia się Was :P

• Dzidka


Co do "w lecie" to faktycznie zdarzyła mi się literówka :-/No trudno.
A w kwestii bluzki: tam akurat aŁtorka pisała - bodajże - o "perfumach Joe". Perfumy kojarzą mi się z płcią żenską, ewidentnie. Aponieważ w licznych opkach równie często powtarza się motyw "Joe miał ładną bluzkę", stąd mój komentarz. Mam nadzieję, że teraz wszystko jasne, choć przyznam, że posądzenie mnie o sadzenie tak haniebnych ortów zatkało mnie na dłuższą chwilę ;-)

• Dzidka


O rany borskie, no oczywiście, że CHerosi to zabieg celowy! I dlatego "CH" jest napisane wielkimi literami. Tak samo jak piszemy "aŁtoreczki" lub "boCHaterki".

• szalonamarchewa


O Borze Wszechlistny! To się ałtoreczka oburzyła! I poczuła smutek w swoim małym, ałtoreczkowym serduszku! *łka* Może powstanie dzięki temu nowa piosenka boChaterki opka? Kto wie do czego może dojść!*skojarzenia, skojarzenia,skojarzenia!*

Analiza palce lizać! :)

• Gayaruthiel

Cześć,

Zazwyczaj czytam Was z przyjemnością, ale dziś mam odczucie pewnych braków...

Piszecie :

"Zastanawia mnie ciągle, dlaczego Cherosi w opkach używają perfum i noszą bluzki." Autorka użyła słowa bluza, i to dwa razy. Bluza z kapturem, bluza dresowa, bluza sportowa, to nie jest męski/chłopięcy ubiór...? No i ci "Cherosi", to miała być ironia, czy jednak wkradł się błąd?

"W lecie? To się dróżka nazywa. Albo przecinka." A w zimie nazywa się inaczej? A na wiosnę jak?

Na dobrą sprawę ortografy i literówki jak w opkach, może one się udzielają? :P

Pozdrawiam:)

• Kivi


"bluzkę na ramiączkach z SOAD"
ŻE CO?!
W moim mieście mają tylko takie pozerskie z rękawami... I z kapturami... Absolutnie nie dżezi, przecież każdy wie, że słodziaste rybaczki pasują do najlepszego (i chyba jedynego) zespołu soilowego dziesięć razy lepiej niż, dajmy na to, poszarpane, czarne dżiniochy...

Gratuluję przeżycia. Ja musiałam się posiłkować stymulującym inteligencję madżongiem, albo biedna by wyparowała zupełnie. Brawo:)

• ViolneT_xD

Przepraszam, ale co to ma być? Tak sobie chodzicie po blogach i sobie je analizujecie? A może byście się tak spytały czy autorka sobie życzy? Hę? Ogólnie nie wiem co to ma być! Jakaś analiza... A ktoś was prosił o nią? Nie! Więc ja się pytam na jakiej podstawie to zrobiliście?! Wypraszam sobie takie coś!

Anonimowy pisze...

Steele X


Ja nie, że chcę się czepiać... ale czy to co boCHaterki zrobiły z akwarium nie kończy się przypadkiem wielkim bakteryjnym zakiszeniem wody? No ale skąd aŁtoreczki mogą wiedzieć o czymś takim jak zakładanie akwarium które jest dłuższym procesem niż wlanie 45 litrów wody, dotkanie tego żwirkiem, zameczkiem i rybkami i to wszystko na raz ...

• Chelsea
A mi się najbardziej podobała wstawka z bluzką na ramiączkach z SOAD
Jeśli znajdziecie taką na Allegro, dajcie znać! ;)


• badylla

A czy dwa centymetry dwadzieścia jeden milimetrów, to nie przypadkiem cztery centymetry i jeden milimetr?

A może czegoś nie doczytałam?

• jasza


> Im szybciej biegła, tym bardziej płakała.
* Im bardziej płakała, tym szybciej biegła. I tak powstało perpetuum mobile.


Scena z gotowaniem 45 litrów zupy rybnej jest nie do pobicia.
Świetna analiza.

• Tinwerina Miriel
- Jeżu! Ja też przeczytałam "you will fuck in music" zamiast "you will find luck in music." Opka rzucają się na mózg.

• Murazor


Czy tylko mię się wydaje, czy w tym opku Allegro odebrało rynek aukcyjny w USA ebayowi?...