sobota, 19 lutego 2011

97. Skóra, fura i komóra, czyli Wiejski tuning po japońsku



Drogi Czytelniku! W dzisiejszym odcinku poznasz dwie groźne przedstawicielki Yakuzy wysłane z tajną misją do Berlina. Jaka to misja - tego nie wie ani ałtorka, ani boCHaterki, ani nawet sam Bór Zielony. Nieważne. Liczy się to, że jest akcja, jest wesoło, a trupy Logiki, Prawdopodobieństwa i Zdrowego Rozsądku ścielą się gęsto. Indżoj!
 
Analizują: Kura i Sineira

http://opko-cinema-bizarre.blog.onet.pl/


Elo!!!!to właśnie tutaj znajduje się kryminalne opko o niejakim zespole Cinema bizarre oraz słynnej japońskiej mafii Aqua timez.
Proponuję, żebyście teraz wyguglali sobie wizerunki śliczniusich Niemców udających Japończyków. Podobno nawet Tom Kaulitz chichotał, kiedy po raz pierwszy zobaczył ich fotkę. Visual kei stanowczo powinno pozostać domeną mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni.

Jest ono jak legenda. jest trochę prawdy i trochę fałszu.Bohaterowie (oprócz zdj.) są 100% prawdziwi. za niedługo powstanie oficjalna stronka tej oto mafii, i tam bd mogli dowiedzieć się szczegółów.
"Ta oto mafia" już dawno ma oficjalną stronę, tylko trochę ciężko się ją czyta;)

Odbył się już pokaz przedpremierowy i jak głowy państwa stwierdziły jest ono bardziej wciągające od ' Na wspólnej' i prawie tak samo dobre jak filmy z Jackie Chanem.
To akurat nie jest chyba zbyt trudne. Aaaa, przepraszam, to dowcip był?

A więc tak kończę to nudne zrzędzenie i zachęcam do przeczytania opisów bohaterów.
...które, nota bene, wprowadzają nowy element charakterystyki. Niezwykle istotny, oczywiście.

Bohaterowie:

Mafia:

Aikko

Data ur.:18.07.1992
Komórka: Nokia N81
Pokaż mi swoją komórkę, a powiem ci, kim jesteś.

Znajomość sztuk walki : kung fu, samoobrona, karate
W mafii od: 1996r
Mordercze czterolatki atakują!
Syndykat Zaplamionego Śliniaczka kontra Gang Połamanej Grzechotki!

Samochody: BMW X5, Mitchubisi Lancer, Subaru impreza, i kilka innych
Zatrważające, ale wg. Wujcia Gugla prócz aŁtorki istnieje jeszcze ponad 4300 osób, które nie wiedzą, jak się pisze Mitsubishi.
Ciekawe, jaki procent wśród nich stanowią równie zagorzali fani japońszczyzny, co nasza ałtoreczka?
Ona nie jest fanką japońszczyzny, tylko fanką niemieckich pseudojapończyków. To mniej więcej tak, jak wnioskowanie o kuchni bretońskiej na podstawie fasolki po bretońsku.

języki: angielski, niemiecki, japoński, chiński, koreański
Akiko, podobnie jak wszyscy pozostali bohaterowie, zna kilka języków. Biorąc pod uwagę fakt, że blog był założony w 2008 roku, cała ta "mafia" ma po 16-18 lat. Ha. Zaiste, angielski jest językiem obowiązkowym w japońskich szkołach. Zaiste, Japończycy kładą duży nacisk na naukę języków obcych. Ale efekty... Cóż, polecam wizytę w Tokio. "Engrish" w wykonaniu przeciętnego nastolatka jest śliczny, brzmi przepięknie i nawet daje się zrozumieć;)
Ciekawam, jak brzmi engrish w wykonaniu zjapońszczonych Niemców.
Jak marsz wojskowy grany na shamisenie.

wzrost: 175 cm
ŻE CO???

Mieszka w: Tokio

Eve

Data ur.:26.10.1992r
komórka: IPhone 3G
Tak, nie myli Was wzrok. AŁtorka uważa model telefonu za istotny element opisu bohaterki. Mniemam, że te komórki są przyrośnięte do rąk tudzież korpusów, bo w przeciwnym razie ich zgubienie oznaczałoby poważny kryzys tożsamości, kto wie, może nawet całkowity rozpad osobowości?

znajomość sztuk walki; samoobrona
Ninja Atak Zbożem na Tory!

W mafii od: 1996r
Samochód; hyundai Getz
Jednak nie tylko Szmeyer ma szmergla na punkcie samochodów.

języki ; angielski, niemiecki, japoński,chiński, polski
wzrost; 175 cm
Dobra, już wiem. To są mutanty, specjalnie wyhodowane przez Yakuzę i karmione hormonem wzrostu już w niemowlęctwie.

Mieszka w : Tokio


Takuya

Data ur.: 09.02.1988r
Komórka: Nokia 6300
<spogląda podejrzliwie na swój telefon> O kurka, jestem z mafii!

Znajomość sztuk walki; kung fu, samoobrona i karate
W mafii od: 1992r
Samochody: Honda Civic, Humer V3 i Porshe 911
Zaiste, tylko mafia mogłaby sobie pozwolić na posiadanie tylu samochodów w Tokio. Warunkiem zarejestrowania samochodu jest posiadanie miejsca parkingowego. W Tokio kosztuje ono około 50 tysięcy jenów miesięcznie (tyle co najtańsze mieszkanie).

Języki: angielski, niemiecki, japoński, koreański, chiński, hiszpański
Wzrost: 168 cm
Mieszka w : Tokio

Bohaterów jest jeszcze całe stadko, ale ponieważ w opisie powtarzają się wciąż te same elementy, resztę pomijamy.


Rozdział 1

Eve co 3 minuty pytała mi się, czy jeszcze daleko.Za każdym razem odpowiadałam że nie, ale przejeżdżałyśmy dopiero przez Frankfurt, choć naszym celem był Berlin. Rodzice pozwolili nam zamieszkać razem, [hihi, obie w mafii od czwartego roku życia, ale mamusi i tatusia grzecznie słuchają!] i żeby tego było mało, mój tata załatwił nam niezłą willę, na dodatek w samym środku Berlina!
Bo Berlin to taka miejscowość uzdrowiskowa, której centrum składa się ze stylowych willi z obszernymi ogrodami. Mieszkańców budzi  śpiew ptaków i dzwonek mleczarza.
W samym środku Berlina, tak między Reichstagiem a Bramą Brandenburską...

Ale niestety tylko na okres jakiś dwóch miesięcy, bo jak skończymy naszą robotę to musimy wracać i czekać na dalsze zlecenia, ale to później xD.
Raczej: wakacje się skończą i trzeba będzie wracać do szkółki.

Po dotarciu na miejsce zaparkowałam moje BMW na podjeździe, bo niestety w bagażniku i na tylnym siedzeniu było mnóstwo klamotów.
To ona tak z samego Tokio jechała swoim BMW?
Podejrzewam, że wprawdzie ze wschodu, ale o wiele, wiele bliższego.

Eve od razu zajęła się sąsiadami.
Słusznie. Trzeba im od razu zapowiedzieć, że jakby co, to nic nie widzieli, nic nie słyszeli, a w ogóle, to ich tu wcale nie było.

Podeszła do ogrodzenia i zamarła. Odwróciła się na pięcie i krzyknęła:
- Aikko, chodź, zobacz, jakich mamy przystojnych sąsiadów!!!
- Jeżeli to nie X – Japan ani Dir en grey to się bujaj!!! – odparłam, wyraźnie podkreślając ostatni wyraz. Nagle usłyszałam jak ktoś parsknął śmiechem, a to bynajmniej nie była Eve.
Odnotujmy prawidłowe użycie "bynajmniej". Aż się wierzyć nie chce!

Popatrzyłam w stronę ogrodu sąsiadów i zobaczyłam, że w naszą stronę idą Yu i Shin z Cinema Bizarre! ,, A więc to są ci nasi przystojni sąsiedzi’’ pomyślałam. Bo od kwietnia Eve właśnie w nich się kochała. Ja zresztą też ich polubiłam, ponieważ bardzo podobała mi się piosenka ,,Heavensent” .
*odhacza w notesiku punkt "Idol sąsiadem zza płotu"*
O Matko Borska!!! <rwie włosy z głowy> Podoba mi się jedna piosenka CB, idę się pociąć! I po co ja ten research robiłam, no po co?
Nie ma wyjścia, Sine, musisz się zakochać!
<ogląda zdjęcia członków CB> Odmawiam! Kategorycznie odmawiam!

Nie przerwałam pucowania mojego ukochanego autka. Po prostu udawałam że mnie nie interesują...Pierwszy podszedł do mnie Yu i zagadał:
Ciekawe, w jakim języku.

- Cześć, jestem Yu. Jeżeli mnie nie znasz, to spytaj swojej przyjaciółki. Aha, a ten tyczkowaty blondynek to Shin.
Wtedy podszedł do mnie Shin, podał rękę i powiedział:
- Masz zarąbistą brykę. BMW.. nie mylę się?
Bo ten znaczek z biało-niebieską szachownicą i trzema literkami jest taki enigmatyczny!
No pewnie! Może to zabytek chroniony prawem, a może to Red Bull?

- No nie mylisz się. Ja się nazywam Aikko, a tamta wstrząśnięta psychicznie to Eve.
- Widzę, że odkryłem pokrewną duszę... – powiedział Yu
- Dlaczego tak sądzisz? – zapytałam
- Ponieważ jesteś taka jak ja. Rozśmieszasz wszystkich naokoło, niby na pierwszy rzut oka taka poważna, ale po bliższym poznaniu naprawdę zajefajna osoba.
To jest TRZECIE zdanie, jakie z nią zamienił. Bliższe poznanie, fakt.

A pozatym odznaczasz się wielka miłością do samochodów, szczególnie tych sportowych...No wiesz, ja kolekcjonuję modele sportowych aut...
Moje dziecko też za nimi przepada. Ma 4,5 roku.

- To fajnie że chociaż jedna osoba ma takie zainteresowania jak ja. Eve twierdzi, że  motoryzacja to głupota... - powiedziałam
O! Miasta dla rowerów?
Tak. Dla rowerów oraz bezdzietnych singli, którzy nie muszą po drodze podrzucić dzieciaków do przedszkola czy szkoły, a do pracy niosą co najwyżej drugie śniadanie.

- To źle  twierdzi – odpowiedział Yu
- Miło mi że tak twierdzisz – odparłam
Twierdząco, rzecz jasna.

W tym czasie u Eve i u Shina...
Nieśmiertelne aŁtoreczkowie "w tym czasie u...". One naprawdę nie czytają nic prócz innych blogasków!

- Czym się interesujesz? – zapytał mnie Shin.
- eeee...eeee...Cinema Bizarre... – odpowiedziałam jąkając się
Po kiego psiego dydka ona to pisze w pierwszej osobie?
Właśnie się zastanawiam, kto tu jest narratorem. Bo akapit wcześniej w pierwszej osobie mówiła Aikko.
To powinna napisać nie "tymczasem u" tylko "z punktu widzenia Eve". AŁtoreczka, a nie zna ałtoreczkowego kanonu, Fstyd!

- Aha...to fajnie że się nami interesujesz.. A który z nas interesuje Cię najbardziej?
- Ty... - zrobiłam słodkie oczka do niego
Konkretna babka, nie bawi się w jakieś głupie podchody...

Shina zatkało...przez 15 minut nie mógł się otrząsnąć...
Och, doprawdy, powinien być przyzwyczajony do tego typu wyznań, w końcu jakieś fanki ten zespół jednak ma.

- Aha... - odpowiedział
Potem już się nie odnosił do mnie tak miło jak wcześniej...strasznie dziwnie mnie traktował...po prostu jak jakąś idiotkę...
Widzisz słonko, nie każdy lubi ładne samochody i szybkie kobiety. Niektórzy wolą odwrotnie.

Po przyjściu do domu chłopaków...
Yu popatrzył na mojego laptopa i powiedział:
- Ty to faktycznie jesteś fanką sportowych samochodów...tapeta z BMW laptop z ferrari ,breloczek z kluczami z porshe i czapka z daszkiem z bmw...
Czapka z daszkiem! *czuje znajomy klimat*
Kuro, czy Ty też zabierasz lapka, kiedy idziesz do kogoś z wizytą?
Może też jej przyrósł, jak komórka, i stał się niezbędnym elementem organizmu.

Po przejściu przez ogrodzenie (tylko Eve i Shin poszli normalnie przez bramkę) zobaczyliśmy resztę chłopaków. Mianowicie Strify leżał na różowym kocyku i się opalał, Kiro stroił głupie miny do Luminora (który był fanem zegarków oraz płytek ceramicznych), a ten wymachiwał gazetą odpędzając pszczołę ...Strify popatrzył na mnie i na Eve i krzyknął:
- Ludzie gości mamy!! Kiro czy pozmywałeś naczynia??? Luminor, umyłeś podłogi, czy nadal jest taki chlew jakby ktoś na nie narzygał??!!
Blogaskowi członkowie zespołów prawie zawsze mieszkają razem i sami prowadzą gospodarstwo domowe. Nic tak dobrze nie robi dłoniom muzyka, jak szorowanie posadzki!

Yu, ile razy Luminor ci mówił, że nie wolno podrywać dziewczyn, i to jeszcze takich jak ta ładna w fioletowych pasemkach bo... – gadał Strify
...bo zstąpi z niebios wielki i groźny Bóg Yaoi i przykładnie cię ukarze!

a Luminor przerwał mu w połowie słowa:
- Nie jestem dziewczyną ty blond matole!!!! Dobrze ze nie farbowałem włosów na blond, bo wiadomo, że wszyscy blondynie maja nie równo pod sufitem!!!!
Szczegół, że z nich wszystkich Luminor najbardziej przypomina faceta;)

- Nie o tobie mówiłem pedale, tylko o tej lasce stojącej obok Yu! Lepiej zdejmij te idiotyczne binokle, bo ci zasłaniają pół świata! – krzyknął zarazem wściekły, jak i rozbawiony Strify. A po chwili dodał: - A ty Yu, chyba wypadało by przedstawić tą panią, bo tego kultura wymaga!
Ta sama kultura, która przy nowo poznanej damie wymaga wspominania o rzyganiu oraz wyzywania kolegi od matołów i pedałów?

- Skoro tak lubisz rządzić, to dlaczego nie zostałeś generałem w wojsku? A tak pozatym to jest Aikko, nasza nowa sąsiadka. Jest wielką fanką sportowych aut... Strify, Kiro i Luminor podeszli do mnie i po kolei i każdy podał mi rękę. Tylko Luminor postąpił jak na kulturalnego faceta przystało i pocałował mnie w rękę.
Prawdziwe imię i nazwisko Luminora: Lars Falkowsky. Aha, nasz ci on! A już się zdziwiłam, że Niemiec całuje w łapkę;) Tak przy okazji - cały czas czytam to imię jako "Luminofor".

Gdy Yu zagwizdał, Luminor krzyknął mu żeby się zdeka przymknął.
Wtedy Yu zaproponował: - Aikko! Weźmiemy linkę, podepniemy do zderzaka twojego BMW i Luminor przejedzie cały Berlin wte i wewte na DUPIE!!!
Uwaga, Element Komiczny. Ha, ha, ha.
Tak, capslockiem napisany, żeby przypadkiem nikt nie przegapił.

Wtedy wtrącił się Kiro: Aikko, masz BMW??? Jakiego koloru??
Ta fascynacja BMW źle wróży.

- A może by tak naszego generała, jaśnie pana Strifyego, przewieźć na tyłku po Berlinie? Shin by pokazał mu ciekawe zakątki, bo przecież jako jedyny z tutaj zgromadzonych urodził się w Berlinie...
Próbuje przemycić półgębkiem informację, że tak naprawdę jednak pozostali są z Japonii?

- A wy gdzie się urodziłyście? Bo patrząc na was, raczej nie w Niemczech... – powiedział Kiro
O, geniuszu, chylę czoła przed twoją przenikliwością!

- My obydwie w Japonii. To znaczy ja w Tokio, a Eve w Nagasaki.... - powiedziałam
Coś mi się widzi, że są to dwa z trzech znanych ałtorce japońskich miast...

- Nie dam się przewieźć na tyłku po Berlinie!!! Będę walczył do upadłego!! !Znam karate i kung fu!!! – krzyknął Strify.
- Jak ostatnio miałeś walczyć do upadłego, to Yu załatwił cię jednym celnym kopniakiem! – wtrącił Kiro.
Wszyscy wybuchneli śmiechem, tylko Strify był niezadowolony. Nagle zaczęło kropić.
- Zaczyna padać – powiedział Shin
- Lecę wstawić do garażu moje BMW do garażu.... – powiedziała Aikko i szybko wyjęła małego pilota, wycelowała nim w garaż i nacisnęła, a wtedy brama garażu zaczęła się otwierać. Aikko szybko przeleciała przez ogrodzenie (na wylot) i wsiadła do swojego auta.
Które stało obok garażu, będącego garażem do garażowania.

- Na wszelki wypadek pójdę tam do niej, jakby potrzebowała pomocy... – powiedział Yu
- Co ci się dzieje, Yu? Zabujałeś się? – zapytał z miną niewiniątka Kiro.
- W kim się zabujał, w kim? W BMW czy w Aikko?? – zapytał podniecony Strify
- Zakochana para, Yu i BMW! - wrzasnął i wywalił język.

Yu przechodził przez ogrodzenie, a gdy usłyszał te teksty tak to nim wstrząsnęło, że aż sobie siadł. A że ogrodzenie było ostro zakończone, ucierpiało krocze Yu.
Widzę, że stężenie Elementów Komicznych w tym tekście może nas zabić.
*chciała coś powiedzieć o ałtoreczkowych pomysłach, ale przypomniała jej się jedna scena z Indiany Jonesa IV i zamilkła*

Po otrząśnięciu się Yu poleciał do garażu Aikko, a reszta pognała do domu. Gdy wysiadłam z samochodu zobaczyłam podpierającego ścianę Yu.
- Co cię do mnie sprowadza?? – zapytałam
- Chęć głębszego zapoznania się... – odpowiedział tajemniczo Yu.
- Czyli....Co chciałbyś o mnie wiedzieć? – zapytałam zdziwiona
- Wszystko... – opowiedział tym samym, tajemniczym tonem Yu.
Oj tam, zaraz wiedzieć. Ja chcę cię POZNAĆ. Dogłębnie.
Z ust mi to wyjęłaś.

Po przejściu przez ogrodzenie nie zastaliśmy przed domem nikogo.
Furtkę im ktoś zaspawał, że ciągle skaczą przez płot?

Gdy weszliśmy do środka, ujrzałam naprawdę wypasioną chatę...Mianowicie ściany pomalowane na czerwono – zielono, wściekle pomarańczowy dywan....
Stojąc w progu takiego domostwa zaczęłabym się modlić o daltonizm.

Yu popatrzył na mnie i powiedział:
- Ładne kolory, nie? Sam wybierałem....
- Masz dobry gust... – powiedziałam
Khhhh...

[W tym miejscu Sine zapytała mnie, czy nie zapomniałam czegoś przekleić, bo akcja się rwie. Sprawdziłam - nie, wszystko jest jak w oryginale!]

Po zjedzeniu zapiekanek poszłam z Eve do domu.
*odhacza kolejną opkową tradycję: zapiekanki, zapewne przygotowane w mikrofali*

Na górze było sześć pokoi i łazienka. Na dole była kuchnia, salon, łazienka i pokój.
Na kij od miotły im tyle pokoi? Tylko więcej do sprzątania. Hotel tam mają prowadzić, czy co?

Po rozpakowaniu rzeczy zabrałam się za układanie na półce moich ciuchów. Nagle usłyszałam krzyk: ’’kurde!!!!’’ Od razu popędziłam do pokoju Eve...I co zobaczyłam? CAŁY POKÓJ WYTAPETOWANY NA (uhm, to jakiś regionalizm, jak podlaskie "dla kogoś" w znaczeniu "komuś"?) PLAKATY CINEMA BIZARRE, TAK ŻE NIE BYŁO WIDAĆ ŚCIANY...
Aikko musiała się naprawdę dłuuuugo rozpakowywać. Przydałyby się tutaj konsultacje ze strony Sierżant, ona ma doświadczenie w zdobieniu ścian;)
Ostatnio zajęło jej chyba cały dzień.

- Boże, Eve skąd ty to masz?! Przecież w żadnej gazecie nie dano tyle plakatów...
Pfff. Ałtoreczki nie wiedzą, że prawdziwa fanka potrafi latami kolekcjonować zdjęcia idoli?

- Wydrukowałam sobie z twojego laptopa...-      To już wiem dlaczego nagminnie nie było tuszu.... (W laptopie???) – powiedziałam wściekła, a także dodałam: - Jak twój boski Shinuś to zobaczy to będzie stał tu w szoku tak długo, aż zapuści korzenie!!!
- Taaa...Niech wie jak bardzo go kocham.... – odpowiedziała z maślanymi oczami Eve
- Boże, ale z ciebie romantyczka...Za bardzo wczuwasz się w swoją rolę...Za dużo komedii romantycznych i dramatów... - powiedziałam

Tu następuje kolejny E.K., polegający na tym, że Eve śpiewa. Pół Berlina słyszy te wrzaski.
Tymczasem chłopaki wybierają się z wieczorną, sąsiedzką wizytą...


Luminor zaczął się dobijać do drzwi z tekstem „Otwierać! Muszę poważnie pogadać z Eve!” Stanęłam pod drzwiami i krzyknęłam takim głosem jak Eve:
- Przykro mi, ale nie mogę ci otworzyć ponieważ stoję tu w samym ręczniku, który, żeby było śmieszniej, mam na włosach...
- Których? - zapytał Luminor, automatycznie dostosowując się do poziomu przeciwnika.

Luminora zatkało...a ja kontynuowałam swój występ...
Zrobiła salto, szpagat i dwie głupie miny, po czym zaśpiewała "Odę do radości". Basem.

- Pozwolę ci wejść, pod warunkiem że na moich oczach będziesz się czołgał i jednocześnie skakał na jednej nodze...
A wtedy Luminor mi przerwał:
- Ej! To jest tekst Aikko! Powiedziała tak do Yu, gdy ten się jej zapytał czy zamieszkają razem...
Narrator najwyraźniej tego nie słyszał. Ani propozycji zamieszkania (kurde, mają lepsze tempo niż Tom z Milenką!), ani tej jakże błyskotliwej odpowiedzi...

To już wyższy stopień zaawansowania. Przeciętna aŁtorka zapomina, co napisała parę zdań wcześniej, a nasze dziewczynki w ogóle nie zawracają sobie główek zapisywaniem części opka.

Ty to powtórzyłaś...Ja wracam do domu...Nie będę tu tkwił godzinami...
Zwłaszcza że nikt, łącznie z aŁtorką, nie pamięta już, po co właściwie tu przyszedł.

Rankiem Yu zaprasza Aikko na seans filmowy, a Eve kontynuuje działalność wokalną. W dalszym ciągu to NIE JEST śmieszne.

Obejrzeliśmy dwa filmy z  Jackiem Chanem, a później pojeździliśmy na rowerach. Wieczorem jak dyskutowaliśmy w garażu, które auto ładniejsze, czy BMW czy ferrari...
Już widzę faceta, który dyskutuje o walorach estetycznych nawet nie tyle auta, ile MARKI.

Przybiegł Shin a tuz za nim Eve
- Słuchaj Yu! Rury wylały, cała chata zalana....nie ma jak mieszkać.... – powiedział Shin dosłownie na wydechu
- cooooooooo?
- To co usłyszałeś....Kaplica – powiedział zmartwiony Shin
„Kurde wszystko jest jak w szwajcarskim zegarku” pomyślałam. Wszystko jak Takuya powiedział.
Aaa, ona sugeruje, że zalanie było częścią misternego planu, uknutego WCZEŚNIEJ. Zapomniała tylko, że w momencie wprowadzania się do willi bohaterki były ZASKOCZONE na widok sąsiadów.

Ale moje rozmyślenia przerwał głos Eve
- To możecie zamieszkać u nas...
Mujeju, naprawdę? Któż by się tego spodziewał?

- Dzięki ci kobieto – powiedział Yu i dodał – To my lecimy po rzeczy!
Po chwili przyleciało całe CB ze swoimi rzeczami. Dzień później nie działo się nic specjalnego. Po prostu gadaliśmy, oglądaliśmy filmy, śmieliśmy się.
I wyjaśniło się, po co te sześć pokoi na piętrze. Wszystko to genialny plan tajemniczego Takui!

Tytułowa historia tego opka zdarzyła się jeszcze jeden dzień później...
Ach, czyżbyśmy wreszcie przechodzili do Akcji Właściwej?
Tak, aŁtorki się zorientowały, że w tym tempie nie skończą opka przed osiągnięciem wieku emerytalnego.

Mianowicie ok. 10 rano przyjechali z resztą naszych aut przyjechali członkowie mafii:Hirito, Saga i Uruha. Odebrałam od nich tablice rejestracyjne na wszystkie kraje Europy i Azji.
Taka tam malutka paczuszka, niecałe sto prostokątnych kawałków blachy. O przepraszam, razy dwa, bo przeca z przodu i z tyłu. Ale i tak mała paczuszka.

Był przy tym Luminor. Strasznie dziwnie patrzył...
Khhh... Mafia robi takie rzeczy przy świadkach? Biedny Luminor, pierwszy do odstrzału...
Też bym się dziwiła, gdyby przy mnie ktoś zupełnie otwarcie odwalał takie numery.

Po południu siedzieliśmy wszyscy w salonie i opowiadaliśmy sobie głupie dowcipy.
No. Jak to zwykle mafia na zagranicznej misji. Normalka, mieszczuchu.

Nagle zadzwonił mój telefon. Dzwonił Shinya. Jak zadzwonił mój telefon nagle spoważniałam i wyszłam z salonu.
Chyba po to, żeby podkreślić, że to jakaś podejrzana sprawa. Dyskrecja nie jest mocną stroną bohaterki, nieprawdaż?

Jednak Luminor poszedł za mną. Dopiero jak wyszłam z  domu odebrałam. Z Shinyą rozmawiałam po japońsku.  Luminor kiedyś się uczył japońskiego, ale teraz rozumie tylko co drugie słowo.
Znaczy, mamy 50% konspiry? Cóż, lepsze to niż nic.
Jasne, zwłaszcza że łapał tylko powtarzające się "watashi", "senpai" oraz "hai".

Ale usłyszał dosyć, żeby wywnioskować że coś jest tu nie tak. Na dodatek wpadło mu w to wścibskie ucho słowa „MAFIA AQUA TIMEZ” co było przegięciem.
Ależ skąd, przegięciem byłoby opublikowanie tego w prasie, któż by się przejmował jednym świadkiem?

Dopiero wtedy zaczął podejrzewać że coś mamy wspólnego z mafią.
Bo transport fałszywych tablic samochodowych nie dał mu do myślenia, wcale a wcale.

Ale co? I właśnie po postawieniu sobie takiego pytania utknął.
A ostrzegała mamusia, że myślenie szkodzi!

Postanowił, że będzie nas obserwować. I faktycznie, jeśli mu się to uda, na wszystkie pytania znajdzie odpowiedź. Po skończeniu rozmowy poleciałam do salonu, a Luminor za mną.
Jestem pewna, że kiedyś ktoś doceni nowatorskie i odkrywcze eksperymenty formalne aŁtoreczek, polegające na łączeniu narracji pierwszoosobowej z obecnością narratora wszechwiedzącego. Kiedyś. Ktoś.

Podeszłam do Eve i cicho po japońsku streściłam jej treść rozmowy. Mianowicie Shinya podejrzewa, że to dziś powoli zacznie się rozwijać zaplanowana woja.
Woja, to taki gatunek powoja, co się rozwija jak żmija?

Ale o tym później…wróćmy do teraźniejszości.  Luminor siedział jak na szpilkach przez najbliższe 15 minut, a potem wyszedł usprawiedliwiając się potrzeba pójścia do sracza. Chyba ja jako jedyna wiedziałam gdzie poszedł. DO KOMPA! Ale po co?
Skoro WIE, że poszedł do kompa, to czemu się głupio zastanawia, po co? Jakby nie wiedziała po co, to by się nie domyśliła, że idzie do kompa. Ach, ta konsekwencja aŁtoreczek.
No co Ty, przecież jest tyle możliwości! Mógł pójść komciować na fujzbuku, trzaskać w Farmville albo zaczepiać innych "Cze, skont klikash?"

I o to się tu rozchodzi... Pogadaliśmy jeszcze trochę i porozchodziliśmy się spać. Ja szybko weszłam na kompa i sprawdziłam historię otwieranych stron. Luminor wchodził na de.wikipedia.org. Ale po co? Sprawdzał termin...’ mafia AQUA TIMEZ’.
*kwiczy i tarza się po podłodze* Łihihihi, super agent Luminor Bond szuka informacji o mafii na wikipedii, a potem nawet nie raczy zatrzeć po sobie śladów?
Ale zauważ, jakie to aŁtoreczkowe - nie użył Wujcia Gugla!:D
Oj tam oj tam. Wujek Gugiel, ciocia Wikipedia, jedna rodzinka.

No nie nawet nie wiedziałam ze o nas w wikipedii napisali.
Nie w wiki-, a w nonsensopedii.  Pod hasłem "najbardziej lamerska mafia świata".

Shinya nie kłamał, naprawdę jesteśmy sławni...trza będzie teraz uważać żeby Lumiś nie wsadzał swojego długiego nochala w nie swoje sprawy...
<starannie porównuje Luminora z Wzorcem Męskiego Nosa> Eeee tam, zaraz "długiego"...

Poszłam powiadomić Eve. Spotkałam ją w pokoju Shina. Właśnie go całowała a ja wparowałam do pokoju. Szybko po japońsku streściłam jej całą historie i wyszłam.
Zwłaszcza zwrot "mafia AQUA TIMEZ" był zupełnie niezrozumiały na tle tej całej japońszczyzny.

Jedyne światło pochodziło z pokoju Shina ale ten niestety zamknął drzwi, a na dodatek nie mogłam znaleźć wyłącznika.
Ach te straszne, groźne bandytki, od małego szkolone w sztukach walki, którym wystarczy zgasić światło, a stają się bezradne jak pijane dziecko we mgle!

Nagle ktoś zasłonił mi usta i oczy oraz zaciągnął do jakiegoś pokoju. Gdy otwarłam oczy, zobaczyłam kto mnie uprowadził. To LUMINOR! Po takim człowieku można się wiele spodziewać, ale pajac przegiął pałkę: przyparł mnie do ściany żebym mu przypadkiem nie zwiała i zaczął kazanie:
Czyli w pokoju były trzy osoby, tak? Aikko, Luminor i jakiś pajac?

-  Doskonale wiem co knujecie. Obydwie należycie do japońskiej mafii AQUA TIMEZ. Wiem o was wszystko. Podobno, a raczej na pewno znacie sztuki walki. Wasz garaż nosi nazwę JAPAN TUNING i tam tuningujecie wasze auta.
A potem urządzacie wyścigi ze Złomkiem.

Potraficie grac jak zawodowi aktorzy. (teatru Kabuki) Każdy z waszej mafii zna co najmniej 5 języków. Założę się, że nie jesteście tutaj same. Tamci goście, którzy wam dowieźli fury, też są z mafii. Twój dowód osobisty jest podbity znakiem mafii.
Kwiiiik!!!
I macie też "MAFIA" wytatuowane na czołach.

Policja was szuka już od kilku lat.
Gópia policja, bo nie korzysta z Wikipedii!

A ja ich w tym wspomogę…Uważam że to ty, Shinya i Takuya jesteście najgroźniejsi…
Bo tak wyczytałam na waszym profilu na FujZbuku.

Tak więc muszę cię unieszkodliwić i wydać policji – wyciągnął nóż. Ja wolna ręką sięgnęłam po pistolet tkwiący za paskiem i wycelowałam w niego…Widać było że się zdziwił i przestraszył…
Wcześniej był zupełnie, ale to zupełnie ślepy i nie zauważył, że panienka nosi broń. Przecież giwera za paskiem zupełnie nie rzuca się w oczy.

Wydawało mu się że ma przewagę, bo na początku udawał przestraszona, ale kiedy wspomniał o policji uśmiechnęłam się szyderczo. Wyjęłam z kieszeni naboje i nabiłam pistolet.
Facet przypiera do ściany dziewczynę, którą podejrzewa o działalność przestępczą, po czym pozwala jej spokojnie wyciągnąć naboje z kieszeni i załadować gnata. To chyba ma być kolejny Element Komiczny.
A straszliwa mafiozica nosi ze sobą nienabitą broń... I naboje luzem w kieszeni...

Zaczęłam mówić;

- Gdy tylko komuś powiesz, obiecuję ci spotkanie z szefem mafii plus spotkanie z moim pieskiem, Szczękusiem.1/20 mafii jest tutaj.
A teraz wyciągamy karteczki i obliczamy, ilu członków liczy sobie cała mafia!

Zapamiętaj moje słowa: „Jeżeli posuniesz się za daleko, możesz zginąć…”  Policja nic ci nie pomoże. Mamy fałszywe dokumenty…i współpracujemy z niemiecką i japońską policją…
A także z CIA, FBI, Cobrą 11, Batmanem, Supermanem i Pikusiem. Panem Pikusiem.

- W tej chwili mi przerwał :
- Czy ty naprawdę masz 20 lat? Wyglądasz góra na 16 (a paplasz jakbyś miała 13) i raczej tyle masz… Ale czy nie jesteś za młoda do mafii?
- Ja jestem w mafii od 4. roku życia…większość z nas wcześnie zaczynała…
Ćwiczyliśmy podrzynanie gardeł na pluszowych misiach.

- Jak ci się udało do nas dotrzeć i tak perfekcyjnie grać…?
- Jak...? Nooo, tatuś wynajął nam tę willę, przez przypadek tuż koło was! - bohaterka z mozołem próbowała przypomnieć sobie, co mówiła na początku opka.

i żeby nabić tak szybko pistolet, ba, wyciągnąć go z taka sprawnością wymaga wieloletniej wprawy…a do tego masz góra, góra 16 lat. Makijaż wiele zdziała (co prawda, to prawda) ale jak się tak patrzy z bliska na ciebie to wyglądasz jak dziecko. Uwierzyliśmy że ma cię tyle lat tylko dlatego że jesteście wysokie.
Fakt, jak na Japonki, to są istne żyrafy. Chwila, a tak w ogóle to kto ją ma tyle lat?
Znaczy, gdyby miały po 180 cm, uznałby je za trzydziestolatki, na przykład?

Ale jak mogłaś zdać na prawko skoro u nas trzeba mieć 18, a w Japonii 20..
Takie rzeczy tylko w mafii!
W Japonii też 18, ale kto by się przejmował takimi strze... szcze... detalami.

A więc słucham – powiedział
- A z jakiej parafii ja mam się tobie spowiadać?! (Świętej Logiki Męczenniczki) Wiesz już za dużo, a teraz mnie puść. Nas jest więcej, jesteśmy silniejsi, wy nie macie szans. A teraz puść , póki grzecznie proszę.
Bo zacznę piszczeć i drapać!

- NIE PUSZCZĘ!
-Twój wybór. Ale teraz będziesz miał kłopoty…po prostu przegiąłeś. Jak wojna to wojna. –  kopnęłam go w jaja, schowałam pistolet i poszłam.
Nie wiedziałam, że do kopania w jaja potrzebny jest pistolet. Gdybym wiedziała, nigdy w życiu nie kopnęłabym nikogo w jaja, przysięgam!
Mnie się nie zdarzyło jeszcze nikogo kopnąć. Z pewnością dlatego, że nie mam broni!

Od razu po przyjściu do pokoju zadzwoniłam do naszej siedziby w Tokio. Odebrał Saga. Oto jak przebiegła rozmowa:
- Cześć Aikko.
- Cześć Saga. Jest może Takuya albo Shinya?
- Jest tylko Takuya. Shinya z Kaim i Uruhą wyjechał.
- Gdzie???
- Do was. Shinya chce się sam policzyć z tymi Szwabami. Takuya wyjeżdża za kilka godzin.
Zapamiętajcie to. Takuya jest w Tokio. Wyjeżdża za kilka godzin.

Słyszę że ktoś się dobija do drzwi wiec kończę. Sayo
- Cześć...
Przed wysłaniem dziewcząt do Berlina mafia ułożyła misterny plan. Potem zmieniła zdanie. A potem zmieniała je tak długo, że ostatecznie nikt nie był pewien, kto pojechał do Berlina, a kto do Koluszek.

Przed otworzeniem nabiłam pistolet.
Jeszcze raz, na wypadek, gdyby znowu zapomniała. Chociaż raczej stawiam na to, że aŁtorka nie rozróżnia "nabicia" od "odbezpieczenia".
Może ona ma naboje z mrożonej wołowiny (w którymś odcinku CSI takie były), co jak za długo posiedzą w lufie, to się robi tatar?

Jak otworzyłam drzwi, okazało się że przed nimi nikogo nie ma. Wzięłam na wszelki wypadek moje fałszywe dokumenty (prawdziwe mam zawsze przy sobie), pistolet, klucze, telefon i wyszłam.
W razie wpadki noszenie przy sobie dwóch kompletów dokumentów podziała na jej korzyść. Będzie mogła tym skuteczniej udawać głupią.

Poszłam do ogrodu. Stanęłam sobie i patrzyłam w dal. Trochę tęskniłam za Tokio…za resztą mafii, za prawdziwymi przyjaciółmi…siedzę w Berlinie już kilka dni, dręczona przez Luminora, Yu zaczął mnie wkurzać…
To takie symptomatyczne - bohaterka opka wyjeżdża do Berlina czy innego Kualalumpur, po czym SIEDZI na zadku i narzeka, jak jej źle, że się nudzi, że błe i fuj. Bo przecież zwiedzanie jest dobre dla wapniaków!

na początku myślałam, że fajny z niego gość…najchętniej wróciłabym do Tokio…Luminor obserwuje mnie praktycznie cały czas …na szczęście Yu jeszcze nie zajarzył że nie będę jego dziewczyną, a także że jestem jego wrogiem…aż się boje myśleć, co się stanie jak Yu otworzy oczy i stanie po stronie Luminora…jak Yu mnie chwyci to kaplica…sama sobie wtedy nie pomogę…
...albowiem kung fu i karate (ćwiczyłam z bratem) znam, owszem, ale tylko z opowieści.

Nagle usłyszałam krzyki. Były to głosy Yu, Luminora, Shina, Strifiego i Kiro. Padały różne teksty m.in. „Kiedy wy przeżyjcie na oczy?!?! (lub umrzecie na uszy) One są niebezpieczne! Powtarzam NIEBEZPIECZNE” Usłyszałam także głos Shina „Naprawili rury, już jutro rano możemy wracać do domu”.
Bo gdyby nie naprawili, to w całym wielkim Berlinie nie ma żadnej innej opcji, hotelu, mieszkania do wynajęcia, nic.

Szybko weszłam do garażu i zadzwoniłam do Takuyii.
Który, to chyba jasne, nadal jest w Tokio. Od poprzedniej rozmowy z nim minęło najwyżej kilkanaście minut.

Rozmowa:
- Hejka
- Cześć. Słuchaj, Luminor nastawił całe CB przeciwko nam! Jutro zajmie się samochodem…właśnie słyszę, że jutro wieczorem zaczynają z nami wojnę. A rano biorą się za tuning starego fiata PANDY Strifiego.
No ba. Wszystko w swoim czasie, rano podłubiemy przy samochodzie, wieczorem wojenka, a po tym wszystkim piwo i mecz.
No, skoro wunderwaffe Luminora stanowi Fiat Panda, to czeka nas bitwa morska!

- Mam pomysł! Eve by mogła chłopaków dosłownie w chacie uwięzić, czyli zamknąć w jednym pokoju na klucz…a ty, Tora, Shinya, Uruha i Hiroto stuningowalibyście im jakoś wieśniacko tą furę…
... korzystając z pomysłów zgromadzonych na TEJ stronie.

- Genialnie
- Fajnie że ci się podoba. Za kilka min. Chłopacy będą u ciebie w garażu.
A za kilka granatów polecą do Tesco.

A ty idź i zajmij się z Torą chłopakami.
- Ok. sayo
- Sayo i powodzenia

Przyznam, że od tego momentu pytanie "co aŁtorka brała i dlaczego z pewnością nie była to witamina C" towarzyszyło mi wiernie aż do końca tego opka.

Posłuchałam jeszcze trochę chłopaków i poleciałam do Eve. Szybko jej wytłumaczyłam o co biega. Plan jej się spodobał.
Głównie dlatego, że był łatwy do zapamiętania.

Powiedziała, że z tym nie będzie problemu. Telefony wszystkich się ładują oprócz naszych, drzwi i okna są dźwiękoszczelne, pokój w którym siedzą ma niezły zamek. I najważniejsze, chłopaki z tego pokoju nie maja wglądu na swoja chatę i co najważniejsze, na samochód. [Co najważniejsze] Nie byłoby bezpieczne, gdyby Eve poszła, ponieważ zna [co najważniejsze] tylko samoobronę, a gdy takich 5 gości ja napadnie to kaplica.
Bo koneksje z Lepperem nie zrobią na nich wrażenia.

Postanowiłyśmy, że to ja pójdę. Gdy wyszłam z pokoju Eve, ujrzałam Torę.
-  Co ty tu robisz? – zapytałam szeptem
- Pomagam ci. Rozmawiałem z Takuyą…Reszta jest w garażu. Przejrzałem gości…Siedzą tam i knują…ale strasznie głośno -  uśmiechnął się.
- Podsłuchiwałeś?
- Powiedzmy…Masz nabity pistolet?
- Tak.
- Ok., to lecimy
Nie wiedziałam, że zamknięcie drzwi na klucz to takie skomplikowane przedsięwzięcie.
I konieczne jest do tego pełne uzbrojenie.
Osłaniaj mnie! Muszę zamknąć okno!

Poszliśmy w kierunku pokoju chłopaków. Wszyscy siedzieli na podłodze prócz Yu, który siedział na parapecie.
Zupełnie jak zwłaszcza, wręcz przeciwnie do gołębia.

Gadali po angielsku, ale jak weszliśmy, nagle ucichli. Tora starannie zamknął za sobą drzwi na klucz, żeby przypadkiem nam nie zwiali.
Po czym zorientował się, że rozsądniej byłoby zamknąć drzwi z drugiej strony, ale Główna Bohaterka przypomniała mu czym prędzej, że powinnością Czarnych Charakterów jest wygłaszanie pełnej przechwałek przemowy w obliczu nieszczęsnych ofiar.

Zaczęłam:
A więc jak widzicie mam wsparcie oddanego przyjaciela po fachu. Wiecie już dość dużo, ale to wszystko nie składa wam się w logiczną kupę.
Święte słowa, w tym opku może i jest kupa, ale logiki nie uświadczysz.

Wiemy że jutro planujecie wojnę… - wyjęłam telefon i zadzwoniłam do Hiroto. Powiedziałam mu żeby sami zabrali się za tuning wg mojego projektu, bo my tłumaczymy sobie pewne sprawy.
Poprosiłam także, żeby w tempie ekspresowym przysłał mi tu Shou i Nao, oraz żeby sam przyszedł. A tuningiem niech się zajmą Uruha, Shinya i Kai.
Albo nie. Niech tuningiem zajmie się Shou, Kai niech idzie po bułki i masło, Nao niech się weźmie za pielenie grządek a Uruha niech skoczy po siekierę. Po co siekierę? A czy to ważne?

Minutę później Shou, Nao i Hiroto już u nas byli. W tym czasie Tora przedstawiał się wszystkim chłopakom. Tora zaczął mówić:
- Jest nas teraz po równo. Żeby nie było, że was jest za dużo a nas za mało…
Ilu członków mafii potrzeba żeby wkręcić żarówkę?
Na pewno więcej niż blondynek.


- Czemu nas więzicie? – zapytał Shin
- To wszystko tylko i wyłącznie z głupoty twojego przyjaciela – powiedziałam
- Którego? – zapytał zdziwiony Shin
- Luminora – powiedział Tora
- Co?! – zapytali wszyscy – Jak to? – zapytał Yu
- Jeżeli wam Luminor nie powiedział, ja to zrobię – powiedziałam. Wtedy Luminor się ruszył w moja stronę z nożem.
- Zabiję cię, jeśli im powiesz! To kupa kasy! Jak wam oddamy, będziemy spłukani! – krzyczał. Wszyscy oprócz Luminora i członków mafii patrzyli na mnie ze zdziwieniem.
-A więc…Luminor od nas wziął…40 mln euro. – Wszyscy wybałuszyli oczy na mnie
Ale nie wiedział, od kogo bierze, bo dopiero kilka akapitów temu sprawdził w Wikipedii.

- I… - ciągnęłam dalej – to właśnie z tej pensji są kupione wasze instrumenty.
Kochana aŁtoreczko - pensja NIE JEST synonimem forsy. Hmmm, a wiesz Ty, co to "synonim"?
Drogi utrzymanek z tego Luminora, nie da się ukryć.

- Zabiję cię! – krzyczał wściekły Luminor, jak skończyłam mówić.
- Nie zrobisz tego! – powiedział Hiroto, i chodź był niespełna 20 cm niższy, kopnął go w jaja i wyrwał nóż.
Chodź, aŁtorko. Chodź ze mną. Pokażę Ci słownik ortograficzny, choĆ pewnie tego nie chcesz. ChoĆ ma NIESPEŁNA kilkaset stron, wstrząśnie do głębi Twym jestestwem.

Yu wykorzystał nieuwagę moja i innych, chwycił mnie bardzo mocno. Podstawił mi nóż pod gardło i powiedział do mafii:
- Jeżeli nie zostawicie nas w spokoju, poderżnę jej gardło!
- Nie zrobisz tego – odezwałam się
- A czemu ? -  Yu ścisnął mi brzuch
Teoretycznie dlatego, że ona jest mafiozicą znającą sztuki walki, ale jak znam opka, to ten fakt zupełnie wyleciał aŁtorce z głowy.

- Kochasz mnie, to jest powód – powiedziałam, a on ścisnął jeszcze mocniej.
- Już nie. – powiedział niezadowolony
Przeszło mi - wzruszył ramionami. - Wspólne mieszkanie otwiera oczy.
Szybko przyszło, szybko poszło.

- No jak nie…już odkąd się spotkaliśmy patrzysz na mnie tym zakochanym wzrokiem…A teraz chcesz mnie zabić?
- Teraz już cię nienawidzę…Pożegnaj się z chłopakami, bo za chwile już cię nie będzie z nami…
- Puszczaj ją. Teraz  już wiem, czemu Shinya nie chciał cię wziąć do mafii!
Matko Borska, kto to mówi i do kogo? Dlaczego Shinya miałby brać do japońskiej mafii niemieckiego komedianta o chińskim imieniu?

Ty nawet nie potrafisz dziewczyny przytrzymać w miejscu. Nie tak to się robi. Nie można jednocześnie dusić i podrzynać gardła…
Zaiste, nie można, tyle że aŁtoreczka sama napisała, że Yu ściska BRZUCH Aikko.
Fałdki jej ściska? Ta zniewaga krwi wymaga!

Nagle Yu zaczął ściskać mnie najmocniej jak się dało. Tora zauważył, że Yu przegina i że ja już nie mogę ustać. Podszedł do Yu i z całej siły trzasnął go w pysk.
Ot i tyle. Pamiętajcie, jeśli ktoś trzyma nóż na gardle zakładnika, wystarczy podejść i trzasnąć w pysk. Nożem nie zawracajcie sobie głowy. AŁtoreczka gwarantuje, że zakładnikowi nic się nie stanie. Nawiasem mówiąc, Yu ma 179 cm wzrostu, Aikko 175. Na moje oko sama mogłaby go walnąć w rzeczony pysk, dostałby jej twardym łbem w nos i po ptokach.

Shou w ostatniej chwili mnie złapał, bo gdyby tego nie zrobił, ucierpiał by mój tyłek.
O, przepraszam, stanie się - pupę sobie potłucze. Mujeju!

Hiroto ostro się wkurzył:
- Nikt nie będzie ranił moich przyjaciół!  - i użył ciosu smoka przeciwko Yu.
I pewnie jeszcze krzyknął "Sekretna technika: Cios Smoka!" przed atakiem?

Szybko wyskoczyliśmy z pokoju i starannie zamknęliśmy drzwi na klucz. Od razu polecieliśmy do garażu oglądnąć dzieło mafii.
Niestety było ledwo zaczęte…Shinya już na nas czekał. Postanowiliśmy, że ja, Tora, Shinya i Uruha zostaniemy, aby porządnie stuningować furę Luminora. Szybko poleciałam do mojego pokoju, aby wziąć projekty JapanTrabant®, czyli projekty wieśniackich trabantów. Zrobiłam je w Tokio, a konkretniej wtedy, jak Saga robił Kaiowi  wykład pt.:” Jak nabić pistolet ”, bo ten kompletnie nic nie jarzył.
To było... Niech sobie przypomnę... A tak, to był mój ostatni rok w przedszkolu!

Trochę pozmienialiśmy w silniku, mianowicie, wsadziliśmy inny, tyle że pochodzący ze starego trabanta. Trzeba powiedzieć, ze dźwięk był zabójczy. Maksymalna prędkość była teraz równa 93 km/h, co nie ma porównania z mafijnymi autami, które dociągają czasami nawet do 300 km/h.
Ojtam, nieprawda. Przecież wiadomo, że trabant osiąga maksymalną prędkość podczas holowania.

Więc można łatwo wywnioskować, że w wyścigu z nami nie maja szans.
Nie oczekuję od przedszkolnej mafii znajomości zasad fair play, ale jaki sens ma "wygrana" w takim "wyścigu"?
Może zbierają punkty w rozgrywkach, czy coś...

Uruha i ja dodaliśmy zajebistych napisów typu: „2 slow 4 you”, „TURBOfiat”, „Fatalna Imitacja Auta Terenowego”, „mocy PRZYBYWAJ” i „mój drugi samochód to HUMMER”. Powiedzmy sobie szczerze, wyglądało to wieśniacko, ale przecież o to nam chodziło. Dorobiliśmy jeszcze zderzaki z kartonu i wsadziliśmy plastikowe kołpaki. Zamontowaliśmy jeszcze spoiler z dechy do prasowania i satelitę z dechy od klopa. Na koniec razem z Torą zrobiliśmy Nitro z puszek po piwie i na dach daliśmy „dopalacz”, a mianowicie butelkę z napisem „SPIROL 400%”.
Tym właśnie zajmuje się straszliwa japońska mafia. Nic dziwnego, że na ulicach Tokio człowiek się czuje zupełnie bezpieczny.

Szybko wyskoczyliśmy z garażu CB i polecieliśmy do domu. Eve poszła i otworzyła drzwi pokoju w którym byli zamknięci chłopaki. Wzięli swoje rzeczy i polecieli do własnego domu. Luminor sapał ze złości jak lokomotywa. Gdy przechodzili obok, Luminor szepnął do Uruhy:
- Jeszcze się spotkamy…
- Nie zaprzeczam… - Uruha zaprzestał czyszczenia swojego samochodu i popatrzył na niego jak na debila. Hiroto w  swoim Hummerze właśnie wjechał na podjazd, przez co o mało nie potrącił Luminora. Wysiadł z samochodu i krzyknął do niego:
- Ej laska, suwaj się, bo mi drogę zastawiasz! – uśmiechnął się głupkowato do niego
- Nie jestem babą…Chyba widać?! – wycedził przez zęby wściekły Luminor
- No w tym rzecz że nie…No wiesz, jeśli chcesz być laską, wystarczy, że se cyce z silikonu dorobisz – powiedziałam.
Wszyscy się z tego śmieliśmy, a najgłośniej Uruha.
Tyle Elementów Komicznych w jednym akapicie, aż dziw, że nie popękali!
Ałaaa... <rozciera czoło> Przed analizowaniem powinnam kłaść na biurku poduszkę.

Wtedy zza Hummera wyszedł Shinya. Podszedł do Luminora i powiedział:
- Miło mi, że uważasz mnie za najgroźniejszego. – nagle na podjazd wjechał Takuya w swojej Hondzie.
TADAM!!! Takuya jest w Berlinie. To ja też poproszę taki teleport.

Wysiadł, podszedł do Luminora i z groźną, a zarazem tajemniczą miną powiedział:
- Mi też jest miło, że uważasz mnie za najgroźniejszego.
Oni wszyscy są najgroźniejsi. Co do jednego.
*z westchnieniem* A gdzie i kiedy Luminor wypowiadał się na ten temat?

Po czym wsiadł do samochodu i wjechał nim do garażu. Popatrzyłam na Luminora. Nie wydawał się być zadowolony z życia. Podniósł walizkę i poszedł do swojego garażu. Gdy wszedł, i zobaczył co tam stoi, wrzasnął: NIEEEEEEEEEE!!!!!
<facepalm>

-  Ach tak… - powiedziałam cicho. Shinya od razu poleciał wszystko filmować. Po chwili wyleciał z garażu jak oparzony, ponieważ gonili go Strify i Yu. Nie zdążyłam dorwać Yu, ponieważ biegł trochę za daleko ode mnie, ale złapał go Takuya. Co mnie zdziwiło, Takuya miał tylko 168 cm wzrostu, był silniejszy od Yu. Patrząc na to śmieszne widowisko, zupełnie zapomniałam, że ktoś musi złapać Strifiego. Odruchowo podstawiłam mu nogę. Gość się ostro wyrypał.
Wygląda to zupełnie jak plac zabaw obok przedszkola. Chociaż mam wrażenie, że zabawy przedszkolaków mają nieco więcej sensu.

Shinya upewniwszy się, że Strify i Yu go nie zaatakują, podszedł do Luminora i zapytał:
- Kiedy oddacie kasę?!?!?!?!
- Spotkajmy się o zmierzchu pod tym niebieskim, opustoszałym budynkiem.
Jedynym niebieskim, opustoszałym budynkiem w całym Berlinie.

Tam rozszczygniemy sprawę po męsku. Rozumiemy się ?
Naszczyć na strzygę
Męskie to dzieło
Co z szczyną spłynie
to przeminęło.


- Doskonale. Weź kasę.
- A ty, ogółem, cała mafia nie bieżcie broni. OK.??
Nie bieżcie ogółem
niech każdy sam bieży
Kto bierze Bronię
wnet pod Bronią leży.


- Ok. Ile chcesz osób?
- Wystarczą 4.
- Dobra. To do zobaczenia wieczorem.
- Do zobaczenia .
Shinya i Luminor się pożegnali. Takuya nie chciał puścić Yu, więc ten zaczął go gryźć. Takuya wrzasnął z bólu, ale Yu gryzł dalej. Zauważyłam, że Takuya już sobie nie radzi, więc przestałam trzymać Strifiego za bluzkę. Ten od razu zwiał do domu.
Zorientował się, że paradowanie w damskiej bluzce nie przystoi nawet kiepskiemu muzykowi.

Pobiegłam pomóc Takuyii. Odepchnęłam od niego Yu i wycelowałam w niego pistolet.
- Wściekliznę masz?! – zapytałam, celując pistolet prosto w jego twarz.
Odnoszę wrażenie, że sztuki walki cała ta mafia zna jeno z opowieści, a ich broń to plastikowe pistolety na wodę. To opko to jakaś parodia.
Ja chyba wiem, o so cho. To po prostu absolwenci Wyższej Wieczorowej Szkoły Yakuzy, specjalność: turystyka i wiejski tuning, w Tokiohotelówku Mniejszym. Ktoś ich zrobił w niezłego wała z czesnym.

Wiesz co ci powiem? Odkąd wyszło na jaw, że jesteście w mafii, już się nie uśmiechasz tak jak kiedyś…Nie walisz dowcipami…Podobałaś mi się wtedy…To znaczy, teraz tez mi się podobasz, ale przecież jesteś moim wrogiem…
Więc nie możesz się już podobać, bo wrogowie z założenia są brzydcy i pryszczaci.

- Nie znasz mnie. Nie wiesz, jaka jestem naprawdę. Bądźmy szczerzy. Jak was poznałam, byłam pewna, że jesteście fajni. Że Shinya się mylił. Ostrzegał mnie, jacy jesteście naprawdę. Nie wierzyłam mu. Ale realizowałam plan. Udawałam 20 – latkę…A teraz spadaj. Spotkamy się później.
- Lecę – i dosłownie zwiał.
Jaki posłuszny!

Wszyscy poszliśmy do salonu. Shinya zaczął wygłaszać swoją przemowę:
- Dziś o zmierzchu spotkamy się z CB. Prawdopodobnie będziemy musieli walczyć. A teraz będziemy oglądać „Rush Hour”
Błyskotliwy plan. Szef mafii zagrzewa swoich "żołnierzy" do walki z talentem godnym super - Renatki.

Wszyscy przyjęli tę wiadomość. Niestety za szybko nadszedł zmierzch. Podjechaliśmy Mercedesem pod budynek. Było nas tylko czterech, tak jak zażyczył sobie Luminor.
Aikko zmieniła po drodze płeć?

Shinya wybrał Takuyę, Kaia i mnie. CB już na nas czekali. Kai poszedł się przedstawić.
Tego wymaga mafijny savoir vivre.

Gdy podszedł się przedstawić, Strify walnął go w jaja.
Cham i prostak!

- Szacunku dla moich jaj!!! – powiedział wkurzony Kai i przywalił Strifiemu z liścia. Takuya podszedł do mnie i zapytał:
- Gdzie wysłaliście Eve? – dzięki bogu zadał to pytanie po chińsku.
- Przekopuje dom CB. – odpowiedziałam w tym samym języku
Oczywiście nie mógł zadać tego pytania podczas jazdy, kiedy w pobliżu nie było żadnych wścibskich uszu.
Przecież musiał się popisać znajomością języków.

- A więc zebraliśmy się tu, aby stoczyć ostateczną walkę. Nie macie broni, my mamy. – Yu wyciągnął pistolet, a reszta scyzoryki
Ani chybi były to scyzoryki przeznaczenia. Jak wiadomo, scyzoryk przeznaczenia ma dwa ostrza, korkociąg, śrubokręt i otwieracz do konserw.
I taka jest jego przewaga nad mieczem przeznaczenia, co ma tylko dwa ostrza.

- Sorki że przerywam tą żenującą wypowiedź, ale musze powiedzieć, że pistolet masz strasznie tandetny. – Yu podszedł do mnie bliżej. Natychmiast podniosłam ręce do góry. Yu się uśmiechnął. Myślał że ma przewagę. Wykorzystałam tą sytuację. Zrobiłam obrót i wyrwałam mu pistolet.
Zębami.

Wzięłam i na oślep rzuciłam go w tył, złapał go Kai. Yu został pozbawiony broni.
Zażądał atak. Kai sam, jako jedyny, ruszył na nich. Jednego walnął tu, drugiego tam i tak dalej…
Cóż za dynamiczny opis walki! Ile emocji! Jakie napięcie!
A przeciwnicy grzecznie stali i z zaciekawieniem patrzyli, kogo tym razem walnie i gdzie.

- A może byście tak grzecznie oddali kasę??? – zapytał Takuya
- Nie. Będziemy o nią grać. – zażądał Strify
- W karty?? – zapytał z miną przygłupa Kai.
- Nie. Oglądaliśmy „Nową policyjną opowieść”. Zrobimy taką samą rozgrywkę.
Dobrze, że nie oglądali "Piratów z Karaibów".

- Sorki że przerywam tą cholernie ciekawą przemowę, ale wy nie macie fury, pistoletów, nie potraficie się bić…Nie uda nam się zrobić czegoś takiego… - powiedziałam
W zasadzie pozostaje tylko gra w bierki. Albo w klasy. Albo w butelkę!

- Ty się lepiej zajmij ciuchami, makijażem, no nie wiem, obojętnie czym, i zostaw pistolety w spokoju. – powiedział Yu i po chwili dodał:
- Takie rzeczy są dla facetów. Ty jesteś na to za ładna…Eve przynajmniej wykorzystuje swój potencjał. Nie lata ze pistoletem, ale zwabia chłopaków niczym pająk w swą sieć…
Uprzejmie proszę o wskazanie mi choćby JEDNEGO fragmentu, w którym rzeczona Eve podejmuje tego typu działania. Hallooo, aŁtoreczki, znowu zapomniałyście o czymś napisać?
Hm... może te wrzaski na pół Berlina w istocie były syrenim śpiewem wabiącym wędrowców?

Dlaczego ty tak nie robisz? – Kai zauważył, że uśmiech zszedł z mojej twarzy więc chciał pojechać Yu po ambicji
- A co c…
- Czekaj – przerwałam mu – skoro Yu chce wiedzieć czemu, będzie wiedział. Pytasz się, dlaczego latam z pistoletem, zamiast poprawiać makijaż? Widzisz, u nas w mafii, każdy zajmuje się tym, w czym jest naprawdę dobry. Od dziecka gonię z pistoletem. Po raz pierwszy dostałam wiatrówkę do ręki, gdy miałam 4 lata.
Idę odebrać dziecku pistolet i karabin na piankowe kulki. Jeszcze mi na mafioza wyrośnie.

Np.: Uruha świetnie tuninguje auta, i tak naprawdę, to razem tuningowaliśmy wasz samochód.
Pierwszego Hot Wheelsa stuningowali już w żłobku.

Jeżeli jeszcze nie jarzysz, pomogę ci zrozumieć. Dlaczego grasz na gitarze, a nie np.: na fortepianie?
- Bo fortepian ma za dużo klawiszy i nie łapę tego – powiedział niezadowolony Yu.
- A więc kiedy zaczynamy grać?? – zapytał Shinya.
- Teraz. Najpierw wyścig. Ja kontra Aikko. – powiedział Kiro.
- Ej, Saga przywiózł Mitchubisi??? – zapytałam Kaia.
- Tak, stoi obok Mercedesa.
Skąd się tam nagle wzięło misiwisi, skoro mafijna czwórca przyjechała na spotkanie Mercedesem?
Saga przywiózł. Na lawecie.

- Jedziemy tą drogą, zakręcamy obok śmietnika i wracamy tutaj. – wyjaśnił Kiro.
Wsiadłam do swojego Mitchubisi, a Kiro do starego fiata. Zdziwiło mnie, że nic nie zmienił w naszym tuningu. Jednym słowem, wszystko tak samo! W końcu wystartowaliśmy. Yu liczył czas. Przejechanie tak krótkiego odcinka zajęło mi 10,5 s. Na Kiro trzeba było trochę poczekać. Na przejechanie potrzebował aż 39,6 s. Ale jak na silnik z trabanta to nie tak dużo…Yu był wyraźnie niezadowolony. W końcu to nie CB wygrało wyścig, ale mafia. 1:0 dla nas.
Nawet jeżeli pisze się parodię, należy zachować umiar w robieniu z bohaterów idiotów. Ta scena jest tak głupia, że wygląda jak zerżnięta z jakiejś japońskiej komedii. Ewentualnie komedii bollywoodzkiej.

Cinema Bizarre wyraźnie stracili na humorze. Nagle Strify powiedział:
- Aikko, skoro tak długo obcujesz z pistoletem, to może mały sprawdzian? Na waszej stronie internetowej nazywają cię Królową Strzelców.
A ty wierzysz stronom internetowym. Znam strony, co nazywają Jednego Takiego wybitnym mężem stanu...
Ojtam, po prostu Polacy zaczęli eksportować płynne złoto do Japonii, no!

Słuchaj, najpierw rozdupcamy pistolet, a potem składamy go na czas? Kto pierwszy złoży pistolet i wyceluje w przeciwnika, wygrywa. Zgadzasz się?
- Tak – odpowiedziałam.
...gorączkowo usiłując przypomnieć sobie, czym różni się składanie pistoletu od jego nabijania, a to ostatnie od odbezpieczania. Na szczęście koledzy czuwali i...

Shin podał Strifiemu pistolet na kulki. Kai, Takuya i Shinya ryknęli śmiechem. Kai złośliwie zapytał:
- Komu zwinąłeś ten pistolet???? Młodszej siostrze? – znowu wszyscy ryknęli śmiechem, nawet Shin. Wyjęłam pistolet, a Luminor wrzasnął:
- MIELIŚCIE NIE BRAĆ BRONI!!!
Bronia poczuła się odrzucona, a po jej policzku spłynęła samotna łza.

- Niespodzianka! – powiedział Takuya i wszyscy z mafii wyjęli pistolety.
- Rezygnujemy z pojedynku na pistolety – powiedział Yu
Rozsądna decyzja w obliczu faktu, że mafia je ma, a wy nie.

-  oglądałem „Wejście smoka”. W ten  sposób będę się bił. Kto się skusi?? – zapytał i dodał: - może Shinya? Wyglądasz na takiego odważnego… - prowokował Yu. Shinya już miał do niego podejść, ale w ostatniej chwili go chwyciłam.
Matko borsko! *poprawia poduszkę i nakrywa się kołdrą* Weźcie mnie obudźcie, jak już dojdzie do tej bitwy!

- Ja się skuszę… - powiedziałam, a wszystkich jak na komendę zatkało.
- Ale przecież jesteś dzi… -  usiłował powiedzieć Shinya, ale nie pozwoliłam mu dokończyć.
...ewicą?!

- Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że jestem dziewczyną. Po prostu chcę się odwdzięczyć Yu za to, że chciał poderżnąć mi gardło i udowodnić, że potrafię nieźle przyłożyć. – gdy skończyłam, wszystkich zatkało. Milczenie przerwał Shinya:
- On chciał ci PODERŻNĄĆ GARDŁO? – zapytał rozwścieczony
Pokićkało mu się, jak żółtemu m'n'msowi!

- No tak. Zapytaj Tory. Opowie ci ze szczegółami. – powiedziałam i podeszłam do Yu. Ten walnął mnie pięścią w brzuch i dostałam z liścia.
"Spotkali się z wielkim zgiełkiem i niezmiernym pędem koni w pewnej dolinie w ten sposób, że przeciwna strona z góry, a nasza strona również z góry wzajemnymi ciosami razić się poczęły."

- To za to, że dostałam od ciebie z liścia. – dostał w jaja. – To za to, że uderzyłeś mnie pięścią – dostał z liścia.
Kuro, obudź się, bo straszliwa batalia się rozpoczęła. Co prawda nie wiem, czy warto z tego powodu otwierać oczy...

– to za to, że chciałeś poderżnąć mi gardło. – dostał pięścią w brzuch z całej pety. – a to za to, że się we mnie zakochałeś – ponownie dostał w jaja.
Miłość boli.

Yu aż usiadł sobie z wrażenia i z bólu. – To cię oduczy bicia kobiet. – powiedziałam, a Strify wrzasnął: „ODWRÓT” i po chwili już ich nie było.
"Pozostali zaś, którzy ocaleli, widząc że mistrz, marszałek i inni dostojnicy zakonu polegli, zwróciwszy się do odwrotu, cofnęli się w owym czasie aż do swych, uprzednio rozłożonych, taborów."

Chłopaki zaczęli mi gratulować.
- Jesteś prawie tak dobra jak Hiroto! – krzyknął podjarany Kai, a ja tylko odpowiedziałam „dzięki”.
Nie świadczy to najlepiej o umiejętnościach rzeczonego Hiroto. Walić z liścia i kopać po jajach potrafi byle dziewuszka z podstawówki.

- Co jest? – zapytał Takuya – Bardzo mocno cię uderzył?
- Nie, to znaczy mocno oberwałam, ale satysfakcja, że mu dokopałam rekompensuje ból. Niestety kasy nie odzyskaliśmy… - powiedziałam niezadowolona
- Fakt, kasy nie mamy ale i tak wracamy do Tokio – powiedział Shinya
Mafia musi mieć spore nadwyżki finansowe, skoro wyrzuca kasę na transport do Europy kilku osób i samochodów tylko po to, by wrócić z pustymi rękami.
Hm, jaką właściwie misję mieli do wykonania oprócz nakładzenia po ryjach sąsiadom zza płotu? I po co były im do tego potrzebne tablice rejestracyjne na wszystkie kraje Europy i Azji?

- A kasa?? Kiedy ją odzyskamy? – zapytał Kai
- Jestem pewny, że jeszcze spotkamy CB. Nie dadzą nam tak łatwo spokoju. Podejrzewam, że  specjalnie się pofatygują do Tokio…czytałem, że mają mieć u nas koncert. – powiedział Shinya
Tak, straszliwa i zabójcza japońska mafia wróci do domu i będzie z nieskończoną cierpliwością Wschodu grzecznie czekać, aż dłużnicy sami się do niej pofatygują. Tak. Ta karczma Rzym się nazywa.

- No niestety. A kiedy wracamy do Tokio??? Nie wytrzymam tu z tymi wszystkimi Szwabami…ostatnio jak byłem w sklepie to mała dziewczynka mi się zapytała, czy jestem kosmitą, bo mam skośne oczy i dziwny akcent… - powiedział wkurzony Kai
Litości... Nawet w Zadupkach Górnych małe dziewczynki nie zachowują się jak uciekinierki z dżungli, a to ponoć jest Berlin!

Jednak nie wyruszyliśmy o północy, tylko 6 godzin później. A całemu opóźnieniu winny był nie nikt inny, tylko Shinya. Mianowicie gadał jak nakręcony, a my pakując się, słuchaliśmy. Opowiadał, a raczej wspominał czasy, jak zaczął trenować karate, jak poznał wielu przyjaciół itd.
Powiem szczerze, że nie kumam tego opka. Na początku wyglądało na dzieło fanek CB, potem na dzieło antyfanek CB i jednocześnie fanek AT, ale wychodzi na to, że aŁtorki robią kretynów ze wszystkich jak leci.
A to normalne wśród aŁtoreczek, jeszcze się nie przyzwyczaiłaś? Najwięksi kretyni wychodzą zwykle z tych bohaterów, którzy mają być dowcipni; drugie miejsce zajmują ci romantyczni.

Jestem ciekawa, jak CB zareagują, że nas nie ma. Czy będą chcieli się z nami jeszcze raz spotkać? Czy odetchną z ulgą że się nas pozbyli?
Myślę, że to drugie. Banda wyrośniętych przygłupów, zachowujących się jak wypuszczone z klatki przedszkolaki, z pewnością jest wybitnie uciążliwym sąsiedztwem.

No cóż, pożyjemy, zobaczymy. Może za następnym podejściem odzyskamy kasę? Nic nie wiadomo…Co jeszcze czeka naszą mafię??? Diabli wiedzą…………
Diabli wypierają się jakichkolwiek kontaktów z bohaterami opka.


Hejka!!!! w dzisiejszej notce tylko informacja dotycząca II cześci opka. Kontynuacja I części nosi tytuł: Opowieść Mafijna II: Tokyo Drift. Premiera jest zaplanowana na 28 listopada. W następnej notce znajdą się opisy wszystkich bohaterów, ponieważ musimy przyznać, że trochę ich przybyło.
AŁtorki wyszperały po prostu kilka fotek ślicznych Azjatów i musiały je jakoś zagospodarować. Szkoda tylko, że biedny Gackt też im wpadł w łapki.

Żebyście nie mówili, że jesteśmy chamscy, napisaliśmy krótką recenzję, w której jest opisane o czym mniej więcej opowiada II część. Oto ona.
Jak mniemam, aŁtoreczki uznały, że słowo "recenzja" brzmi mądrzej niż "streszczenie". Patrząc na poziom recenzji zamieszczanych w większości czasopism, nie sposób się dziwić, że dziewczęta nie odróżniają jednego od drugiego.

Czerwiec 2009. Cinema Bizarre planują wyjazd do Tokyo, aby dorwać mafię, a szczególnie Aikko, która rok wcześniej złamała serce Yu.
Któż by pomyślał, że teutońskie serca są aż tak kruche?

Niestety swoje plany dotyczące wyjazdu do stolicy Japonii wyjawiają na swojej oficjalnej stronie. Ale jak pech to pech. Shinya, szef mafii, wszystko czyta i wybiera najlepszych agentów żeby towarzyszyli Aikko podczas walki z CB.
Jasne. Ogłoście publicznie swe zamiary, a potem dziwcie się, cóż za pech sprawił, że wrogowie już na was czekają... *soczysty facepalm*
Co się dziwisz? Nastolatki wrzucają swoje nagie fotki na NK lub rozdają je kolegom, a potem się dziwią, że ktoś nazywa je wszetecznicami. Nic dziwnego, że opisywani przez nie boChaterowie są równie "ostrożni" w sieci.
To fakt. Sama osobiście na własne oczy widziałam fotkę dziewczęcia, które kucając w kącie pokoju, sikało do podstawionego pojemnika...

Drodzy Czytelnicy, myślę, że wybaczycie nam pominięcie w analizie dalszej części opka. Powtarza się w niej niemal dokładnie to samo, co w pierwszej: przepychanki i walenie z liścia, które mają udawać straszliwe mafijne bitwy; wiejski tuning i "wyścigi" oraz kupa Elementów Komicznych. Z przewagą kupy, rzecz jasna.

Z mrocznego Tokio, którego ulice spływają krwią i płoną ogniem mafijnej wojny, pozdrawiają: boss Yakuzy Sineira, Kura z bronią nabitą tatarem i Maskotek w stuningowanym Fiacie 126p.


6 komentarzy:

Gabrielle pisze...

· Insomnia
Nie skomciałam. Trzeba skomciać.
Zatem: Znowu nie ogarniam opka. Choć tym razem fabularnie. Kto, co i komu był winny? Co ta mafia robiła? Po co w ogóle istniała? No i w końcu... jak zbierała członków, skoro miała w swych szeregach uzbrojone czterolatki? Nie mam pojęcia. Ale uśmiałam się setnie :)
Jak zwykle ślę analizatorom pozdrowienia!
· felietonla
Wygrzebałam coś takiego:
http://thirty-seconds-to-stories.blogspot.com/2010/10/3-przynajmniej-to-sobie-wyjasniysmy_24.html

na próbkę jak denne jest to opko zacytuję dwa fragmenty, które może Was zachęcą do rzezi:
"Dopóki dziś nie ujrzałem Alice, miałem w dupie to, co aktualnie się z nią dzieje. Kiedy ją zobaczyłem, obudził się we mnie jakiś dziwny instynkt. Chyba właśnie ojcowski. Rzeczywiście, trochę opóźniony, ale podobno nigdy na nic nie jest za późno."

czy:
'Byłem pewny, że już nigdy jej nie zobaczę. A dopiero co zachciało mi się zostać ojcem...'


Just do it!

· Goma
Nie, żebym rozumiała, o co chodziło w tym opku, ale dawno żadna analiza mnie tak nie ubawiła. Dzięki!
Biedny Gackt, cieszę się, że się nie dowiem, co się z nim stało w drugiej części.
· evilly
NIE. Ja się kategorycznie nie zgadzam, żeby jakieś szurnięte siuśki robiły pośmiewisko z naprawdę dobrych japońskich artystów. Jako fanka japońskiego grania mam ochotę wysadzić komuś ogródek i zrobić to z błogosławieństwem hide. Swoją drogą Cinema Bizarre też nie było aż tak złym zespołem, żeby pisać o nich takiego gniota.

Analizatorkom gratuluję cierpliwości. Przyznaję, że przeczytałam początek, a potem leciałam już po łebkach, bo się zirytowałam i nie zdzierżyłam. Niech się dzieciaki lepiej trzymają swoich Justinków Bieberków i innych Dżonasów, wry.
· sikorsky
Dochodzę do wniosku, że Japończycy zemścili się z opóźnieniem za Hiroshimę i Nagasaki tworząc yaoi i zespoły visualowe... i zarażając nimi wszystkich, którzy się nawiną.

Swoją drogą, "ciekawie" wygląda świat młodych nastolatek i ich pojęcie o rzeczywistości ;)
· Pigmejka
Ja też nic a nic z opka nie zrozumiałam, ale uśmiałam się jak hiena. :D Brawo! Podziwiam Was, że tak dowcipnie i błyskotliwie przebrnęłyście przez ten zlepek Elementów Komicznych. :)

@Jasza: Niedługo analiza Kury i Twoja? ŁIIIII!!! :D
· jasza
@Klaudia:

Najbliższa analiza będzie autorstwa Kury i mojej. Prosimy więc o cierpliwość.

· Yamnik
Ale ci z tego zespołu to naprawdę są faceci? *spoziera podejrzliwie*
· Demon z Otchłani
*zapala znicz na grobie Sensu i Logiki, po czym ociera łzy i idzie się zalać w trupa z rozpaczy*
· Klaudia
Nie zdzierżyłam. Opko przechodzi granice ludzkiej głupoty.

PS: Jasza, smutno bez twoich analiz!

Gabrielle pisze...

· SStefania
Omatko, jakie paskudne mordy mają panowie na szabloniku! Seriously, Gackt ma prawie 40 lat, czyli na standardy opka jest dziadem, a wygląda lepiej, czemu nie ma opek o Gackcie, który poza wyglądem tworzy całkiem fajną muzykę? Bo że nie ma opek o naprawdę dobrych japońskich kompozytorach to już przeboleję, ale aż mnie korci, żeby skrobnąć jakieś lesbijstwo z Yuki Kajiurą :)

"Pokaż mi swoją komórkę, a powiem ci, kim jesteś. "
Akurat to jest ładne naśladowanie Japończyków - dla nich telefony komórkowe są bardzo ważne, większość nawet ma więcej niż jeden. Nie wiem tylko, czy wiedzą, że Japończycy to straszni nacjonaliści i nie używaliby niejapońskiego telefonu :)

"Takuya

Data ur.: 09.02.1988r
Komórka: Nokia 6300"
LOL. Przeciętna japońska gimnazjalistka uznałaby taki model za przestarzałą cegłę bez interesujących dodatków XD

"W samym środku Berlina, tak między Reichstagiem a Bramą Brandenburską..."
WYBUDOWAŁY SIĘ W TIERGARTEN! Też chcę!

"Coś mi się widzi, że są to dwa z trzech znanych ałtorce japońskich miast..."
Ciekawe, czy trzecie to Hiroshima, czy Osaka.

"Khhh... Mafia robi takie rzeczy przy świadkach? Biedny Luminor, pierwszy do odstrzału..."
Wikipedia mówi, że miał problemy zdrowotne i opuścił zespół :D

"No co Ty, przecież jest tyle możliwości! Mógł pójść komciować na fujzbuku, trzaskać w Farmville albo zaczepiać innych "Cze, skont klikash?""
Albo sfapać do jakiejś fajnej MILFy.

"- Doskonale wiem co knujecie. Obydwie należycie do japońskiej mafii AQUA TIMEZ. Wiem o was wszystko. Podobno, a raczej na pewno znacie sztuki walki. Wasz garaż nosi nazwę JAPAN TUNING i tam tuningujecie wasze auta. "
Co.
A te wielkie litery to mi się z Pokemonami kojarzą: 'A wild AQUA TIMEZ appears! PIKACHU, go!'

"I pewnie jeszcze krzyknął "Sekretna technika: Cios Smoka!" przed atakiem? "
Wcisnął tył-tył-góra-kwadrat.

"AŁtorki wyszperały po prostu kilka fotek ślicznych Azjatów i musiały je jakoś zagospodarować. Szkoda tylko, że biedny Gackt też im wpadł w łapki."
A jednak Gackt! I jakiś świetny cosplay Misy Amane, mniam.

Opko tak głupie, że na odtrutkę przebierałam sobie Księżniczki Disneya na ich oficjalnej stronie. Ale się nieźle uśmiałam przy okazji, tzn. z opka, nie z Księżniczek. Superaśąna analiza, czekam na next!
· felietonla
Witam!:D
Kwikaśna analiza, mroczne Tokio wymiata^^!
Mam coś dla Was:
http://jared--leto.blog.onet.pl/

Błagam, zmasakrujcie to!:D
Ten blog aż się o to prosi!
· rzabcia
O rany... Gdzie tu sens, gdzie logika? Przyznam szczerze, że po prostu nie zrozumiałam tego opka, ale Wasze dopiski sprawiły, że przynajmniej pośmiać się mogłam, za co dziękuję :)!
I wyszło na to, że celem misji było przerobienie auta CB. I zauważyłam, że Hiroto zmienił się na Hirito (co od razu rzuciło mi się w oczy, gdyż kojarzę Alice nine., a to pewnie o gitarzystę tegoż zespołu aŁtorce chodziło, gdyż są tam imiona reszty jego członków).
Gdzie sens, gdzie logika?
· Sineira
Szpro, ależ oczywiście, GDYBY istniała sprawnie działająca komunikacja zbiorowa... Tylko że w naszym grajdołku należałoby zacząć właśnie od niej, nie od zamykania losowo wybranych ulic dla ruchu samochodowego (w tym i rzeczonej komunikacji zbiorowej).

Gabrielle pisze...

· mikan
Mafia z piaskownicy...Dżizas.

Miczubisi mnie załatwiło na samym początku :)

Gratuluję cierpliwości, nie dałabym rady!
· 'N.
Nie rozumieć, nie rozumieć - że co, że japoński zespół to mafia, która bije się łopatkami po głowie z jakimś podrzędnym zespolikiem z Niemiec. Dobra. Ale o co chodzi z tym tuningowaniem, tak podkreślanym? Czy to ma jakieś znaczenie fabularne czy to kategoria "nie szukaj sensu i nie wnikaj"?

Poza tym podziwiam za przeczytanie całości tego czegoś - ja wymiękam przy fragmentach.
· szprota
Okropnie głupie to opko, ale ubezpieczanie przy otwieraniu okna zrekompensowało :)

W temacie miasta dla rowerów i matek z dziećmi odsyłam natomiast do zapoznania się, jak to choćby właśnie w takim Berlinie wygląda. Hint: znajoma mieszka na obrzeżach tego miasta i nie ma samochodu. Na większe zakupy i wypady za miasto po prostu auto wypożycza. Kluczem jest sprawnie działająca komunikacja zbiorowa :)

(przepraszam za offtop, ale skoro Sine uznała za stosowne skomentować to hasło, nie mogłam nie odpowiedzieć)
· jasza
Śmieszne to jest do wypuku, ale nic nie rozumiem...
Wojna (chyba jakaś światowa, skoro z udziałem Niemiec i Japonii) na tuningownie trabantów?
Japońska mafia contra co? - wywiad niemiecki działający pod płaszczem zespołu muzycznego?

Opko opkoidalne kanonicznie. A Wasza analiza cudna.
· An-Nah
Nie wiem czemu, ale odniosłam wrażenie, że autorki tworzyły to opko z przymrużeniem oka i że większość tych bzdur była zgrywą...

...niemniej jednak - przeraziła mnie ta zgrywa. Zwłaszcza traumą było dla mnie czytanie o kolesiu noszącym imię/ksywkę Shin. Mój własny Shin udaje, że nie czytał mi przez ramię i nie, wcale się nie załamywał...

Anonimowy pisze...

Uch, jakie to cudownie niedobre:D:D:D
Gimbaza Yakuzy:D:D Pikne pikne. Przetlumacze moim dwom Japonczykom. Beda mieli jeszcze wiecej zabawy niz ja: "jak europejskie Gimbazy wyobrazaja sobie Yakuze"....:D:D
A Berlin i kosmici... dajcie spokoj.... Azjaci to juz zadna rewelacja nawet w wioskach na Bawarii, a co dopiero w Super- Multi-Kulti-Berlinie, albo moze jeszcze w japonskiej Kolonni w Niemczech Düsseldorfie....Bo jako mieszkajaca w poblizu walilabym glowa w biurko.
Dzieki Wam, Moje Wy Wielkie:)

Anonimowy pisze...

Uch, jakie to cudownie niedobre:D:D:D
Gimbaza Yakuzy:D:D Pikne pikne. Przetlumacze moim dwom Japonczykom. Beda mieli jeszcze wiecej zabawy niz ja: "jak europejskie Gimbazy wyobrazaja sobie Yakuze"....:D:D
A Berlin i kosmici... dajcie spokoj.... Azjaci to juz zadna rewelacja nawet w wioskach na Bawarii, a co dopiero w Super- Multi-Kulti-Berlinie, albo moze jeszcze w japonskiej Kolonni w Niemczech Düsseldorfie....Bo jako mieszkajaca w poblizu walilabym glowa w biurko.
Dzieki Wam, Moje Wy Wielkie:)

Anonimowy pisze...

"Mój własny Shin udaje, że nie czytał mi przez ramię i nie, wcale się nie załamywał.."

Mojemu Akirze sie udalo. Nie zalapal sie do opka. Ale moze next time...;D