piątek, 18 lutego 2011

1. Histeria zmutowanej miłości, czyli wujek Jasza opowiada

 



 Opko Klaudii wywołało u biednej stałej ekipy Sierżant&Saper napady lękowe, więc postanowiliśmy zatrudnić dorywczo Jasze. A kimże byłby Jasza bez sierściucha Waleriana?


Rano obudziłam się pierwsza. Na polu wstawało słońce.
Na polu także wstawała ozimina, kartofle pokazywały kiełki, a spod świeżo skopanej ziemi wychodziły siromachy. Jak to na wiosnę...
 
Było bardzo wczas.
Hej, to w czas było! Najstarszy gazda z zafrasowaniem drapał się pod pachami przypominając to sobie.

Nocą śniły mi się jakieś koszmary. Otworzyłam szafę
Szafę śnić, znaczy – goła baba. (Z. Freud) Śnić gołą babę, znaczy -szafa...

Szybko zeszłam na duł. Napiłam się wody, przegryzłam rogalika i poszłam do pobliskiego salonu fryzjerskiego
Śniadanie w podaje się w lochach. Wodę i nadgryziony rogalik. A w ogóle to strasznie duło.

Rozczesałam nową grzywkę i rozpuściłam włosy
Włosy wrzuciłam do wody królewskiej. Niech się rozpuszczają.

Zobaczyłam, że bill ścieli łóżko więc zaszłam go od tyłu i zasłoniłam mu oczy
Zaszłam go z mańki i oślepiłam. Dobrze mu tak, dziadowi!

- Powiedz lepiej co masz na dziś w planach
-Em no wieczorem wylatujemy do Egiptu więc chyba się spakujemy, zjemy coś i będzie gotowe – wyjaśnił
-wieczorem? Mówiłeś, że dopiero jutro – zauważyłam
Nie no. Do Egiptu jak do Falenicy, dziś, czy jutro, nie ma znaczenia!

-oj, lidi – zajęczał dredek
Tak pewnie jęczą włosy rozpuszczające się w kwasach.

Chłopak zwijał się ze śmiechu na kanapie. Był już cały czerwony gdyż przez śmiech nie mógł zaczerpnąć powietrza
-co ci tom?- zapytała zdziwiona lidi patrząc krzywo na dredka
-momęt – wystękał
Eksperyment trwa w najlepsze. Zobaczymy ile wytrzyma.

Po dość długim uspakajaniu się to wrócił w miarę do normalności
Nie wierzę! Do normalności?
Gadające kłaki nie mogą być normalne.

-no to jak katsis uciekła ona ma z garem – powiedział i znów zaczął się śmiać
-ty masz z garem... kretyn- lidi udającą oburzoną poszła do pokoju
Można uciec z listonoszem, sąsiadem czy inkasentem. Ale z garem?
Chyba, że to przystojny gar był.

Stwierdził, że nie będzie pukał bo Georg Itak nie usłyszy
Odys Itak nie słyszał, bo zalał sobie uszy woskiem. Georg Itak – najwyżej od lat hodowaną woskowiną.

-jak ci idzie pakowanie się? – zapytał bill machając rękoma i rozglądając się po pokoju
Jasne, z głuchym to tylko na migi...

-ja nie jadę - usłyszał tylko pusta odpowiedź
A odpowiedź jego pusta
Przecisnęła się przez usta

-no Georg nie wygłupiaj się – czarny próbował go przekonać
-sorry, nie mam nastroju – wydusił z siebie kilka pustych słów
Siedzi poeta przy biurku
Wyciska rymy jak wągry
Jeden jest kwadratowy
A drugi jest okrągły...

- kuźde nie to nie chciałem pomóc
O, kurweńka! Ja pierdzieluszkam!

tak bardzo ją kocham a ona ot tak mnie zostawił
Bo to bardzo męska kobieta była.
L

-nie chce się w strącać ale może ona po prostu chce zobaczyć czy zależy ci na niej
W strącać? Trącać? Robić w strąki?

kawa wypita... wgapiłam się już tylko w nudny serial brazylijski.
Wstała i poszłam do salonu siedział tam tom i oglądał formułę 1
Pamiętajmy, oni za kilka godzin mają lot do Egiptu.
Przepraszam – chodzi o sznelcug do Falenicy.
Siedział tam tom, tam-tam, tu-tu i trututu.

Dziewczyny latał po sklepach jak szalone kupując coraz to droższe i skąpsze cichy na wakacje
Doleciały w końcu do sklepu ze sznurkami. Za milion trzysta kupiły trzy metry szpagatu. To było to!

Wiki wygrzebała ze sterty ciuchów koszulę
To był najbardziej ekskluzywny szmateks na osiedlu.

Do 15 min kasowania kasjerka podała cenę za wszystkie ubrania
-co takiego? Gustaw wytrzeszczył wzrok na kasę fiskalną
A wzrok aż mu trzeszczał.

-no nie ja tyle za rok nie wydałem
Ale roki są o wiele tańsze niż trendi sznurek!

Kasjerka nie mogła schować pieniędzy do kasy, gdyż gusti nadal komutował
Permutował? Przechodził mutację z mutanta w mamuta...

Zapełnił policzki powietrzem i powoli je spuszczał
Ze śmiechu Walerian spuścił się z kolan pod biurko i zaczął gwałtownie linieć.
Chwila przerwy...

- A o której mamy samolot?- zapytał Geo
-Em o 20.00
-To powoli możemy się zbierać jest 19.00
Baaaardzo powoli, jak żółw ociężale. Mają przecież jeszcze GODZINĘ!

Była 19.47 kiedy byliśmy przed lotniskiem. Szybko trafiliśmy na odprawę. Wszystkich zgrabnie przepuszczali tylko Toma chyba 5 razy sprawdzali
13 minut! Swoisty rekord, biorąc pod uwagę pięciokrotną rewizję osobistą Toma. Chyba, że był w samych slipach, to wtedy mogło iść o wiele szybciej...

Po 20 min lotu cały samolot zaczął się trząść. Gały wyskoczyły mi i spanikowałam
Samolotem trzęsło, ona za gałami uganiała się po pokładzie, a te tylko myk-myk między siedzeniami.

Samolot ponownie się zatrząsł a ja aż piskałam
Czereśniak mi się przypomniał. „Tomuś, nie piskej!” A w czołgu to musiało trząść, że hej!

Po jakiejś godzinie lotu myślałam, że umrę z nudów.
I ona się skarży na nudę! Przecież pogoń za oczami musiała nieźle rozruszać towarzystwo.

Gustav z tomem grali w pokara.
Grali w pokraka. Licytacja była ostra, ale tom ze spuszczonymi policzkami wygrał w cuglach. Miał wprawę.
Walerian: grałeś kiedyś w pokera we dwóch?
- Ale oni nie w pokera, tylko w pokraka.
- Chyba jednak w durnia.

Wszyscy byli zajęci, a ja myślałam, że zaraz zniosę jajko.
Khę... drastyczna owulacja?

Po 30 min drogi znaleźliśmy się w eleganckim 5-cio gwiazdkowym hotelu nad Nilem.
Szybko zabraliśmy klucz do apartamentu i wjechaliśmy na samą górę windą. Było tam prześlicznie.

I teraz Proszę Państwa owula! (przepraszam :/ ) voila!
Następuje opis apartamentu w 5-cio gwiazdkowym hotelu:

W pierw był extra przedpokój wyłożony drewnem.
Boazeria robiona na jasny orzech, jak u wujka Heńka w Mrzygłodach Dolnych, co se willę strzelił taką, że sołtys się nie mógł nadziwić!

Następnie salon z kuchnią obok.
W kuchni na blaciku pod oknem stał kocherek na gaz z butli i mikrowela. Na hakach wisiało kilka fajansowych kubasków.
Francja-elegancja. Sądzę, że nawet talerze papierowe mieli i widelce z plastiku.
Nie ma to jak luksusowe apartamenty! Człowiek wie, że żyje.


Łączyło się to w świetne jedno pomieszczenie oddzielone bufetem. Pierwszy w kuchni był bill i od razu zrobił zapiekane tosty z serem i szynką. Wszyscy rzucili się na jedzenie.
Były tak samo dobre, jak w budce w przejściu podziemnym.
Obsługa hotelu zgrzytała uszami z wściekłości.

Pełnia księżyca odbijała się w rzece
A nów odbijał się od piramid.

Ciąg dalszy realistycznego opisu warunków panujących w najwytworniejszym hotelu w Egipcie:

-Kuźde powiedział głośno w łazience Gustav
-Co się stało?- zapytała Wiki z pokoju
-Skończyła się pasta do zębów- wyjaśnił chłopak
-Ojć przepraszam zapomniałam kupić. Sorrki jestem podła- tłumaczyła się Wiki
To zła, podła kobieta!

Gustav idzie do Toma pożyczyć pastę i toczy się między nimi dość dynamiczny dialog. Bardzo kurtólarny, by nie rzec – wytworny:

-dobra, bierz sobie tę pastę w cholerę, ale odczep się już- tom zasadził przyjacielowi kopa w tyłek i wyciepał za drzwi.
Z sennika egipskiego i chaldejskiego: O świcie skopać tyłek przyjacielowi – wakacje nad Nilem wyjątkowo udane!

Tom zaczął gonić lidi w końcu dorwał ją. Usiadł z nią na fotelu, przewinął przez kolano i jak małemu dziecku zasadził klapsa w tyłek.
-siadło- zasyczał gdy zapiekła go ręka
-ała dupku to bolało- krzyknęła lidi ześlizgując się z jego kolan
-dupku?- powtórzył Tom
-tak! Wrzasnęła przecierając z bólu tyłek
-a chcesz tak jeszcze raz?!
-bij idź sobie śniadanie zjeść, bo masz małpi rozumek dziś
Malutkie sado-maso, przecier z tyłka i rozmowa kochanków.
Tylko po kiego grzyba pchali się do Egiptu?
Nie prościej było jechać do Falenicy?
A niech tam. Nawet do Otwocka?!


Wielki Geograf Jasza i Walerian Wspaniały,
Pozdrawiają z pięciogwiazdkowego hotelu w Mrzygłodach Dolnych.


7 komentarzy:

Tesska pisze...

Witajcie, witajcie, witajcie znowu na Internecie! Wazoniki nasze, niech Wam się świetnie wiedzie na swoim! :*

Tinwerina.Miriel pisze...

Ach, jak miło Was widzieć na swoim. Powodzenia, kochani!

E: hasło opect, prawie jak opko :)

Murazor pisze...

Super, archiwum zaczyna się pojawiać! Tylko starych komentarzy szkoda...

Kalevatar pisze...

@Murazor - nic to, napiszemy nowe! Przynajmniej będę miała pretekst, żeby jeszcze raz przeczytać wszystkie analizy. ;)

Hasło: bation. Ostatni bastion ortografii w necie.

Murazor pisze...

Ponoć Jasza działa żeby przywrócić dawne komcie!

jasza pisze...

Tak, przenoszone z SuSa komentarze są już pod wieloma analizami.

Jest ich na ponad 700 (siedemset!) stron w wordzie, więc proszę o cierpliwość.

Robię co się da z with a little help by my friend, znaczy z Tess.

mysza pisze...

Wyczuwam masę wyrażeń z mojej ojczystej gwary.