OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

sobota, 19 lutego 2011

81. Kochany pamiętniczku, czyli śniadanie niekoniecznie u Tiffany'ego (2/2)


W poprzednim odcinku poznaliśmy Nieustraszonego Pogromcę Wampirów, który po schwytaniu przez bestię odkrywa swe nowe powołanie. Dziś poznamy sekrety wampirzego dzieciństwa, obejrzymy pokaz mody oraz udamy się na przyjęcie dla krwiopijców. Indżoj!
Analizują: Sineira, Kura i Suin.

[Hermo znajduje Tajemnicze Drzwi]

- Isignis.- szepnął cichutko zaklęcie, a po chwili usłyszał cichutki odgłos, świadczący że zamek ustąpił. Drzwi otworzyły się na oścież, wydając charakterystyczny odgłos.
To ta sierota zna zaklęcie na otwieranie zamków, a mimo to nadal siedzi u wampira?! Masz rację, Sine, spodobało mu się.
To dlatego, że wampir był dobrze wyposażony;)
Isignis przyszedł i otworzył drzwi.

Hermo z lekkim przerażeniem zajrzał w głąb pomieszczenia.
Ekhm, czy on nie został nam przypadkiem przedstawiony jako nieustraszony łowca, pogromca bestii? A teraz boi się pustego pokoju?
No wiesz, tam mogą się czaić pająki!

- Isignis.- chłopak znów powtórzył zaklęcie. Skrzynia otworzyła się ze skrzypnięciem.
Hermo nachylił się nad nią i zaczął przeglądać jej zawartość.
Z radosnym okrzykiem wyciągnął frymuśny, pąsowy pas do pończoch, jednak mina mu zrzedła, gdy zorientował się, że jest o kilka rozmiarów za duży.

Sterta starych, poplamionych fotografii, leżała na samym wierzchu. Przedstawiała mężczyznę z obrazu i chłopca o ciemnych długich włosach. Na jednym zdjęciu, mężczyzna obejmował dziecko, a ono je odpychało z przerażeniem, na innym zaś, ten sam facet, trzymał chłopca na kolanach, wszystko było by w porządku, gdyby tylko strach nie pożerał dzieciaka.
A strach ten miał wielkie... oczy, a co myśleliście?

Chłopiec o czarnych włosach wyraźnie bał się mężczyzny, który z chorą radością obejmował go i przytulał. Przyjrzał się bliżej fotografii, dopiero teraz zrozumiał, na każdym zdjęciu mężczyzna trzyma rękę tam, gdzie nie powinien. Raz na kroczu, a raz na pośladkach.
To sobie znalazł pozę do słodkich, rodzinnych fotografii, nie?

- Skoro drzwi były zamknięte, to świadczyło to o tym, że nie chcę, by ktoś tu wchodził.- wampir nie wyglądał na szczególnie złego.
Wszystko było by w porządku, ale przecież Unaka nigdy nie okazuje emocji, nawet podczas orgazmu.
- Wiem,- wstał chcąc wyglądać wiarygodnie.- Ja przepraszam, nie chciałem!
Wielki kurna łowca, duma i honor, tratatata. Za chwilkę zacznie skampleć, podskakiwać, merdać ogonkiem i lizać pana po rękach.

- Chciałeś, inaczej byś tu nie wszedł.- wampir spokojnym krokiem podszedł do niego.
Stanął tuż przed przerażonym łowcą i złapał go za podbródek.- Ciekawość to Twoja jedna z najgorszych wad.- przejechał zimną dłonią po ciepłym policzku blondyna.
No i paczpani, dłoń zimna, a sperma ciepła?
Może on był jak termos, w środku trzymał ciepło. Te cztery tysiące lat.

- Unaka, przestań - poprosił błagalnie łowca.
Nie, nie, nie... tak wolno!

Zimne usta wampira pieściły jego szyję, a dłonie znalazły się pod koszulą. Zaczął się denerwować, bo zamiast obrzydzenia czy bólu odczuwał przyjemność. Do cholery, no!
Nigdy takiemu nie dogodzisz. Jak gwałcisz, to źle, jak głaszczesz, to nagle woli obrzydzenie i ból.

Unaka jeszcze niedawno gwałcił go jak pierwszą lepszą dziwkę, gdzie przyjemność była jednostronna, a teraz? Teraz robi to tak delikatnie, chcąc doprowadzić łowcę do szczytu rozkoszy. Już sam nie wiedział, co się dzieje, czemu tak się czuje? Powinno go to ostro obrzydzić, ale jednak nie.
Podobno wszyscy jesteśmy biseksualni, tylko nie wszyscy to odkrywamy.

Najwidoczniej umysłowi niezbyt się to podobało, ale co innego z ciałem…, Co chwilę odchylał głowę, chcąc uciec przyjemnie zimnym ustom, jednak nie potrafił odepchnąć wampira...
Ona się przecię broni, jako wąż się wije
I twarz przed usty mymi w poduszeczkę kryje,
Jednak z takim dowcipem, że gdy się tym zbawia

Całowania, niechcący rzkomo ust nadstawia
I często, kiedy ust swych przed mymi umyka,

Z tymiż się za szczęśliwym obrotem potyka;
I kiedy się swą siłą z rąk moich wydziera,

Tym się potężniej wikle i pode mnie wdziera,
Białogłowskim folgując zwyczajom w tej mierze,

Które temu wolą dać, kto im gwałtem bierze;
Jakoż i ona wtenczas tak się tam broniła,

Że bawić tylko chciała, wygrać nie myśliła.
(Jan Andrzej Morsztyn)



- Unaka! - pisknął, gdy jedna z dłoni zahaczyła o sutek.
Uważaj, bo urwiesz!

Przyjemne uczucie, pomyślał Hermo, co było mu wstyd przyznać. Wił się pod zimnym językiem wampira, a kolano ciągle uciskało jego krocze - nie mógł już powstrzymywać jęków i westchnięć.
Raz po raz się wyginał, gdy tylko wampir natknął się na czulszy punkt.
Może to po prostu łaskotki?

- Nie miałem pojęcia, że aż tak będziesz się wyginać -zaśmiał się. Hermo mimowolnie oblał się soczystym rumieńcem, co nie uszło uwadze wampira. Pogładził jego policzek.
Łowca pierwszy raz znalazł się w tak krępującej sytuacji.Wampir najpierw go gwałci i poniewiera, później namiętnie całuje i pieści…Wszystko było takie skomplikowane. - Byłem pewien, że…
Był pewien, że w standardowym opku yaoi gwałt analny jest poprzedzany pieszczotami oralnymi. Odejście od opkowego kanonu zbijało go z tropu.

- Jego wyraz twarzy nagle się zmienił. - Kurwa - przeklął i zostawił blondyna samego na łóżku.
Podszedł do krzesła, zabierając długi, czarny płaszcz i zakładając go.
Hermo nie wiedział, co się stało - z początku myślał, że zrobił coś, co zdenerwowało wampira. Podniósł się na łokciach, by móc oglądać poczynania czarnowłosego.
- Dlaczego mnie tak brzydko nazwałeś? - załkał z rozpaczą.
- No przepraszam, nie kończ, wróć!

- Muszę iść, pewien podwładny… A z resztą, co ja będę ci się tłumaczyć? - Machnął ręką i wyszedł.
Łowca jeszcze przez chwilę leżał w bezruchu. Zrobiło mu się dziwnie nieprzyjemnie zimno.
Przedtem ogrzewało go ciepło bijące od ciała roznamiętnionego wampira.
Ciepło od kogo?
Ojej, no ciepło... ten... no... wewnętrzne.

Zapiął guziki koszuli i rozporek w spodniach.
Nie powiedział, że mam tu siedzieć, pomyślał.
Chłopak się uśmiechnął, lecz zaraz ten uśmiech znikł.
- Znów mnie będzie gwałcić - mruknął posępnie i dalej siedział na łóżku.
Bał się, że jeśli opuści alkowę, ten "gwałt" mógłby się opóźnić, a przecież nie mógł się doczekać!

Oczywiście, aż rwał się do znalezienia odpowiedzi napytania. Od dziecka był ciekawski, wsadzał nos w nie swoje sprawy, zawsze za to obrywał. Nie cierpi zagadek, każdą musi rozwiązać, dlatego też teraz ukradkiem zerka na drzwi…
Ale nic nie mówił… I tak mi się oberwie, myślał, a w jego głowie trwała mała bitwa. Tak bardzo chciał sprawdzić, co jeszcze jest w tej skrzyni, prócz zdjęć. Chciał dowiedzieć się, kim dokładnie była kobieta odwiedzająca wampira… Nawet powód wyjścia Unaki musi KONIECZNIE znać.
Matko Borska, on powinien się zgłosić do KGB albo przynajmniej do Moherowej Armii Ojca Muchomorka. Jest gorszy niż moja sąsiadka!
Może wampir zna jego naturę i gwałty są karą za to? Nieeee. To by miało sens, a nie podejrzewam o to autorki.

Najwyżej, pomyślał, dodając sobie niezbyt dobrej otuchy.Wstał i podszedł do drzwi, a następnie nadusił klamkę. Powolnych krokiem wyszedł na korytarz.
Nie wyczuwał obecności wampira…
Oberwie mi się, myślał.
Z nadzieją.

Szybko podszedł do schodów i zbiegł nimi na piętro niżej.Podszedł do pamiętnych, starych drzwi. O dziwo były otwarte.
Zajrzał do środka, w poszukiwaniu jakiejś postaci… Pusto.
Wszedł do wewnątrz i odszukał skrzynię, a gdy ją odnalazł,podskoczył do niej [Podskakuje, wyskakuje, wskakuje na kolana. Kto go przyjął do kasty łowców ja się kurza nać pytam?! Do baletu go!], wyłożył zdjęcia, które były na samej górze. Ze zdziwieniem odkrył, że pod nimi krył się jakiś dziennik…
Ooch, różowy pamiętniczek wampira! Tego nam było trzeba!

Łowca przełknął ślinę, która zaczęła mu zalegać w gardle,dreszcz podniecenia przebiegł mu po plecach. Włożył zdjęcia na miejsce, a dziennik schował pod koszulę.
Wybiegł z pokoju, sprawdzając wcześniej, czy nie zostawił żadnych śladów użytkowania.
Po chwili znalazł się w komnacie, gdzie zostawił go wampir.
Zdjął spodnie i koszulę, wskoczył pod kołdrę, by w razie czego mieć alibi. Skrył się pod pościelą i otworzył stary dziennik.
"Kochany pamiętniczku. Od rana się dzisiaj nudziłem. Żadnej imprezy, nawet na koncert Tokio Hotel nie ma co liczyć. No ale nie było tak źle, bo do mojego domu przyszedł łowca. Bardzo się ucieszyłem i oczywiście zaraz go zgwałciłem. Fajnie było!"
Koleś gwizdnął pamiętnik i przed czytaniem się rozebrał. Zaczyna boleć mnie głowa.

„Życie życiem… Śmierć śmiercią” - te słowa widniały na pierwszej stronie.
Pod spodem, mniejszymi literami, dopisano "A dupa dupą".

Po cholerę książę wampirów wypisuje takie bzdury o śmierci - przecież on ma zafundowane życie wieczne!
I rzycie wiecznie.

Nie zastanawiał się nad tym długo, szybko przewinął stronę.
To e-book był?!?
Netbook przerobiony na książkę.

Starał się skoncentrować na dwóch rzeczach na raz. Wysłuchaniu się w otoczenie - gdyby wampir się pokazał musi czym prędzej schować dziennik - i czytaniu tekstu ze zrozumieniem go.
Co, jak wiemy, jest sztuką nad wyraz trudną.
Oraz godną podziwu.

„Nie wiem, po co to piszę. Chyba dlatego, że mam pewność, iż moje życie będzie wieczne… Kiedyś, gdy zapomnę istotne fakty z długiego życia, sięgnę po ten dziennik i przypomnę sobie dzieciństwo.
Lecytyna byłaby lepsza.

„Zostałem przemieniony przez zdradę, lecz narodziłem się tak, jak każde zwykłe stworzenie. Moimi rodzicami byli zwykli biedni rolnicy i tylko oni akceptowali moją odmienność - gdyż byłem ich synem. (...) nie miałem pojęcia, kim jestem. Nikt tego nie wiedział, gdyż to były dopiero początki ery wampirów, którą ja sam zapoczątkowałem.
Zapamiętajmy, że Unaka jest praprzodkiem wszystkich wampirów, dobrze?

Zaczęło się dość niewinnie, wyglądałem wtedy na cztery lata, ale byłem o wiele starszy. Moi rodzice już powoli umierali, ja jako wampir starzałem się bardzo powoli.
Ałtoreczka natomiast staczała się bardzo szybko.

(...) Nachyliłem się i ukąsiłem dziewczynkę, tworząc w ten sposób drugiego wampira. Później zdarzało się to coraz częściej - jedynymi osobami, których nigdy bym nie ugryzł, byli rodzice, lecz oni umarli, zostawiając mnie. Byłem wtedy jeszcze dzieckiem, wyglądałem na niecałe pięć lat, choć przeżytych miałem ich sześćdziesiąt.
Wot, ciekawy przyczynek do wampirologii. 
Przeliczmy zatem to co wymyśliła nasza kochana ałtoreczka. Wampir wygląda na pięć lat, a ma sześćdziesiąt, przelicznik jest prosty 12:1. Teraz nasz mhroczny bohater ma cztery tysiące lat co w zaokrągleniu daje mu wygląd... trzystutrzydziestolatka. Bleh. Jaki maszkaron. Jak widać pojęcie "piękny" dla ałtoreczki jest dość względne.
Suin, zwariowałeś? Od kiedy to w opku jakiekolwiek obliczenia mają choćby cień sensu?
Nie powinniśmy mieć chociaż cienia nadziei, że trafi się w końcu takie, które będzie miało sens?

Drzwi od pokoju otworzyły się, a w progu stanął Unaka. Gdy tylko wszedł, usłyszał miarowy oddech, świadczący, że jego zabaweczka śpi.Podszedł do łóżka, spojrzał na kulkę zawiniętą w pościel. Chłopaka w ogóle nie było widać.
Złapał za końce kołdry i delikatnie zsunął ją z głowy blondyna.
Uśmiechnął się kpiąco… Tak, jak zwykle.
Złociste kosmyki porozsypywane były na bordowej poduszce,a usta lekko uchylone.
Złapałem łowcę, teraz muszę tylko dokonać niemożliwego…Rozkochać go w sobie, pomyślał, a jego kpiący uśmiech się powiększył.
Indukowanie Syndromu Sztokholmskiego - najwyraźniej zabawa w psychomanipulację nie nudzi się nawet po czterech tysiącach lat.
Nie lepiej byłoby takiego łowcę zdominować? A nie sorry, przecież to wampir z opka, lepiej gwałcić.

Hermo obudził się, jego zmysły podpowiadały mu, że jest wcześnie. Przetarł zaspane oczy i rozejrzał się po ciemnym pokoju.
Cisza, jaka tu panowała, przyprawiała go o zimne dreszcze przebiegające po plecach, wzdłuż kręgosłupa. Sama ciemność potęgowała to uczucie.Mimo kociego wzroku, który potrafił rozbić najczarniejszą czerń, gdzieś tam głęboko w środku bał się otaczającego go mroku.
Honor i duma, duma i honor, tralalala!
Oraz wieloletni trening i przygotowanie...

Nikt nie wie o jego słabościach, bo przecież łowcy nie mogą ich mieć. Zawsze ojciec tłumaczył mu, że strach prowadzi do szybkiej i haniebnej śmierci.
Do szybkiej śmierci prowadzi zazwyczaj głupota.
Nadmiar strachu, znany również jako "ghost sickness", prowadzi do TEGO.
A także do tego, że praczka ma pełne ręce roboty.
Dlatego łowcy noszą brązowe spodnie.

Że powinien się go wyzbyć…, Ale przecież to strach wyznacza człowieczeństwo… A jakby nie patrzeć, on człowiekiem jest, tyle, że ma bardziej wrażliwe zmysły.
Pozbywając się strachu i innych słabości przestałby być człowiekiem. Stałby się osobą zimną, bez uczuć, podobną do ojca, który nawet nie mrugnął okiem, gdy widział, jak jedna z jego córek została pożerana przez wampira.
I oto mamy wgląd w trudne dzieciństwo nieustraszonego łowcy wampirów. Nota bene, do bólu schematyczne, nieprawdaż?
Doceńmy za to prawdziwie nowatorską konstrukcję tego zdania.
Została pożerana, tja...
Yawn. Another child dies, so what? Who cares?

Dokładnie pamiętał ten dzień, gdy stracił starszą siostrę. Tata zabrał ich na „trening” do lasu. Pomijając późną porę i zimno, jakie panowało tego dnia, musieli zapolować na swojego pierwszego wampira.
To już nie trening tylko test. Wyjątkowo głupi. Chcesz zostać maszynistą? Idź teraz na tory, spróbować zatrzymać swój pierwszy pociąg.

Ojciec siedział na drzewie i przyglądał się rzeźni, jaką urządziła sobie bestia. Kolejny powód by znienawidzić te krwiożercze bestie.
A nie przypadkiem ojca?
Nie no, Hermoafrodyta pewnie twierdził, że ojciec w głębi serca kibicował siostrze.
Tylko HONOR nie pozwolił mu ruszyć jej z pomocą.
Ojciec wypełniał jego honor w tej samej chwili?
Jak to się mówi? Pełnił honory domu?

Odrzucił kołdrę na bok, wyskoczył z łóżka i czym prędzejz ałożył czarne spodnie i białą bufiastą koszulę. Szkoda tylko, że nie ma, czym związać włosów, gdyż zaczynały go już wkurzać.
Nie chciały się układać w zalotne fale.

Spojrzał się jeszcze na poduszkę, pod którą schował dziennik.To na pewno nie jest dobre miejsce na ukrycie czegoś takiego. Ale w końcu, czyż najciemniej nie jest pod latarnią? Może teraz liczyć tylko na szczęście, które ostatnio odwróciło się do niego plecami. Wystarczy, że wampir, czy tam jakaś jego służba, - o ile w ogóle ją posiada, będzie chciała przebrać pościel.
To pościel się przebiera? Kurczę, całe życie byłam przekonana, że się ją zmienia.

Wpadnie w całej okazałości, lepiej nie wiedzieć, jak będzie wyglądać jego kara…,Choć w zasadzie, może się domyślać, jak wampir go ukaże [na jakim tle i w jakim oświetleniu]. Dla Unaki na pewno będzie to przyjemne, gorzej już z samym łowcą.
<uśmiecha się pobłażliwie>
Wiesz co, młody? Napisz jeszcze kartkę "O, tu ukryłem dziennik!".

Westchnął, co ma być to będzie. Podejmie ryzyko, jest przecież łowcą, nie będzie się obawiać jakiegoś tam wampira…
Z jakimś tam penisem...
Na pohybel skur...czysynom! Uh uh auuu! Hooonoooor przeeede wszystkim! Auu!
<znudzonym tonem> Odpisz sobie 2 Punkty Człowieczeństwa.
Dwa? Kiedy Ty mi dwa testy zrobiłaś u licha!?

- Jakiegoś tam…?- powtórzył cicho po swoich myślach z niepewnością.
Sam samego siebie karmi kłamstwami…
Przyznaj to wreszcie, kurczaczku, zaczynasz to lubić!

(Słodki kiciuś odstawia żałosną scenę buntu, wrzeszcząc jak rozhisteryzowana trzynastolatka i grożąc wampirowi srogą zemstą swego klanu. Jak się zapewne domyślacie, Gubałówka Londyn straaaasznie się tym przejmuje.)

- Nie ukarzesz mnie?- spytał z niemałym zdziwieniem łowca.
Z niemałym zdziwieniem i jeszcze większym zawodem, jak mniemam.
Wciąż spoglądał na krocze wampira z nadzieją w oczach.
- Może jednak? Chociaż klaps!


- Nie, zadałem ci pytanie, jesteś głodny?- Hermo odetchnął cicho. Kara go jednak ominie… „Tchórz.”-przeleciało mu przez myśli. Nie udało mu się tego zignorować, choć bardzo chciał.
- Tak.- odpowiedział cicho.
Jest tchórzem, nie da się ukryć.
Cóż, szkoda, że nie odkrył tego wcześniej. Mógłby zostać księgowym...

Unaka zaprowadził chłopaka do jadalni. Gdy się tylko stanęło w progu drzwi z dwoma skrzydłami, w oczy rzucał się długi stół zakryty czerwonym obrusem ze złotym haftem. Na nim stały półmiski z jedzeniem. Od wędlin przez chleb, aż po sałatki i owoce. Na ten widok żołądek Hermo zaczął domagać się śniadania.
Romantyczny posiłek we dwoje... to znaczy we dwóch. Jak słodko!
A gdzie są elfickie dzieciątka, albo dziewice z rozłożonymi nogami na za piętnaście trzecia? To wampir nie będzie jadł?
Będzie, będzie, poczekaj chwilę...

- Siadaj - rozkazał wampir, odsuwając krzesło, tak by łowca mógł usiąść. Gdyby nie głód, na pewno zacząłby się kłócić o to, że Unaka traktuje go jak kobietę.
Akurat w tym momencie mu to zaczęło przeszkadzać?
To tylko dla zasady, tak na ogłupienie samego siebie.

Ale teraz najważniejsze było napełnienie żołądka. Mimo tego zaczekał, aż wampir zajmie miejsce po przeciwnej stronie stołu. Trochę kultury musi być, nawet w stosunku do tej krwiożerczej bestii.
Ta jest. I w ogóle to wpuszczamy tylko klientów w krawatach, bo są mniej awanturujący się.

- Smacznego - powiedział, gdy Unaka usiadł i był gotowy do rozpoczęcia jedzenia. Nałożył sobie chleb, posmarował masłem, położył na to szynkę, ser i pomidora, by ze smakiem wciągnąć go w ekspresowym tempie.
*Idzie walić łbem o ścianę* Nie no, ta wizja mnie przerasta. Wampir z łowcą przy wspólnym śniadanku, grzecznie wcinają kanapeczki z szynką...
Rhhhomantycznie...

- Chcesz herbatę, kawę czy może kakao? – wampir zadałpytanie, wyrywając łowcę ze słodkiego stanu zapełniania sobie żołądka. Chłopak spojrzał na niego zdezorientowany i zaczął analizować jego słowa.
Szukał podtekstów w słowie "kakao".

Gdy w końcu zrozumiał jego sens, przełknął to, co miał w buzi.
- Kakao - odpowiedział i zaczął wyczekiwać, co się teraz zdarzy.
Ekhm... w kontekście TEGO opka oba te zdania brzmią co najmniej dwuznacznie.

Raczej wątpił w to, że wampir podejdzie do niego i mu naleje… To byłaby ujma na jego honorze. A duma wampirów liczy się tak samo jak łowców.
"Blood and thunder! Victory at sea!"
O ble... dałabyś już spokój z TYM honorem ;)

Nagle wydarzyło się coś, czego Hermo nigdy by się nie spodziewał. Był pewny, że w tym wielkim zamczysku mieszka tylko wampir - a tu co? Do jadalni weszły dwie pokojówki w czarnych sukienkach, nienagannie białych fartuszkach oraz z idealnie uczesanym kokiem.
Jednym na spółkę.

Jedna z nich – blondynka - podeszła do łowcy, brunetka zaś odwiedziła Unakę. Gdy długowłosy poczuł zapach należący tylko do wampirów,instynkt nakazał rzucić się na pokojówkę - lecz tego nie zrobił. Mierzył złowrogim spojrzeniem czerwonooką, która uśmiechała się przymile.
Normalnie to pokonałby ją jednym ciosem, gdyż jest ona„wampirzym dzieckiem”.
Tak, do tego się ta pipa grochowa nadaje. Do bicia dzieci.
Wampirze dzieci i już mam złe wspomnienia z ostatniej analizy.

Inaczej mówiąc - była kiedyś człowiekiem.
Nalała do ręcznie malowanej filiżanki [Royal Doulton, pożyczona od Bukietowej] ciepłego, parującego płynu. Słodki zapach dotarł do nozdrzy łowcy, lecz on dalej przyglądał się złowrogo dwóm pokojówką [pokojówkOM, na litość!], które ukłoniły się i odeszły.
Podniósł szklankę i powąchał, chcąc wyczuć, czy nie wrzuciły mu nic do napoju. Co jak co, ale przecież wampiry i łowcy to odwieczni wrogowie!Te pokojówki mogły chcieć go zatruć. Nigdy nie wiadomo.
- Nic tam nie ma. Gdyby tylko zapragnęły dorzucić jakąś truciznę czy narkotyk, pożałowałyby. One o tym wiedzą i wbrew pozorom nie są głupie - powiedział wampir tak od niechcenia, rozwiewając wszystkie wątpliwości łowcy. Chłopak mógł zaufać Unace, bo jak jest wiadomo, wampiry o tej randze nie hańbią się czymś takim jak kłamstwo.
<jeżu borski, to jest tak głupie, że nie mam słów...>
*Przytulił, pogłaskał, pocieszył koleżankę*
*Zbiera się z ciężkim westchnieniem* Rozwala mnie to głębokie przekonanie, że wampir czy inny pomiot ciemności będzie się tak niewzruszenie trzymał zasad fair play...

Wziął dość sporego łyka kakao, aż westchnął. Pierwszy raz pije tak dobrze przyrządzony napój. Aż się mruczeć zachciewa, czego oczywiście nie uczynił. Jak by to wyglądało?
Niewątpliwie zabawnie, chociaż moim skromnym zdaniem Hermo już i tak niżej nie może upaść.
Zawsze może zostać pokojówką wampira.
Hm, ma zadatki raczej na wampirzego kotka.

- O co chodzi? – zadał pytanie podejrzliwie. Wampir właśnie kończył jeść sałatkę. A to nowość - te krwiożercze bestie żywią się także normalnym pokarmem, przeszło mu przez myśl, uśmiechnął się kpiąco na to stwierdzenie.
Zadziwiające, jak wielkie braki w wampirologii ma ten chłopak, zwłaszcza jak na kogoś, kto od małego był szkolony do walki z potworami.
Aż się boję spytać, co on wie na temat wilkołaków.
Łojzicku, sałatkę? Mam nadzieję, że była to przynajmniej sałatka z elfich wątróbek.

- A o co ma? – odparł spokojnie Unaka. Wziął łyka świeżo mielonej kawy. [na sucho?!] Ach, nic tak nie poprawia nastroju jak mała czarna, pomyślał wampir [po czym klasnął w dłonie, a młoda Murzynka przyniosła mu krótką, jedwabną kieckę]. Podniósł swoje rubinowe tęczówki na łowcę, który przypatrywał mu się z pewną dozą podejrzliwości jak i niepewności.
- No, czemu to wszystko robisz? Dajesz mi TAKIE śniadanie,nie wymierzyłeś kary… Jaki jest haczyk?- wyjaśnił jak najprościej potrafił.
- Dlaczego nie trzymasz mnie o chlebie i wodzie, dlaczego nie batożysz, dlaczego nie poniewierasz po kątach? - perorował chłopak, coraz bardziej dając się ponieść emocjom. Wreszcie, nie zważając na zdegustowany wyraz twarzy oniemiałego wampira, wskoczył na krzesło, zdarł koszulę z piersi i zaczął śpiewać:
"Męcz mnie!
Dręcz mnie
Ręcznie!
Smagaj, poniewieraj, steraj, truj!"
(Jeremi Przybora)

"Ja mężczyzn wabię, bawię się,
Kuszę i duszę, ich dusze ssę!
Ja jestem wamp!
Ja jestem wamp z kością i w krwi!
Chcę być łagodna, każdy wie!
Ale nie! Ale nie!

Ja mam obowiązek być wciąż na dnie,
No więc jest ze mnie bestia, i cześć. "
(Janusz Radek - Ja jestem wamp)


Do pomieszczenia weszły tym razem cztery pokojówki i zaczęły sprzątać.
A potem zatańczyły kankana.
Gdyby Twój dopisek o kankanie nie był oznaczony innym kolorem, potraktowałbym to jako część opowiadania.

Łowca zauważył, że wszystkie były kiedyś ludźmi… Czyżby Unaka je przemienił? W sumie to nie ma zbytniego sensu… Po co wampirowi TEJ klasy tyle niewolników?
"Tyle", czyli raptem cztery sztuki. Ledwie wystarczy, żeby posprzątać w tym kabarecie.
Łowca zauważył, że one kiedyś były ludźmi... a kim do cholery miały być? Świniami?
Nie, po prostu według aŁtorki wampiry dzielą się na takie, co kiedyś były ludźmi i takie, co od zawsze były wampirami.
Znaczy, wampiry z amnezją.

Z resztą, wszystkie te bestie muszą go słuchać, bo to w końcu pierwszy wampir. Swoją drogą, blondynowi wciąż trudno uwierzyć, że ponad czterotysięczny wampir zachował tak nieskazitelną twarz.
Tak, WIEMY, że ma cudowną, nieskazitelną, gładką twarz, jak pupcia niemowlęcia. Ile razy to jeszcze zostanie powtórzone?
Piękna, nieskazitelna, cudowna...
I gładka.

Dopiero, gdy zniesiono ze stołu wszystkie naczynia, Unaka odezwał się.
- Haczyk? - odpowiedział pytaniem na pytanie. Uniósł brwi do góry, by później uśmiechnąć się kpiąco. - Ach, tak. Zapomniałem, że dla was,łowców, wszędzie są jakieś zasadzki. Bo, jak to mówicie? „W życiu nie ma nic za darmo, nawet ksiądz w kościele za modlitwę pobiera opłaty.” - zacytował uproszczoną wersję powiedzenia łowców.
Pełna wersja zawierała szczegółowy cennik.

(Unaka oznajmia łowcy, że zabiera go w charakterze maskotki na wampirzy spęd rodzinny, po czym, jak na czułego kochanka przystało, obdarowuje go biżuterią.)

- Co to? - spytał i dotknął opuszkami palców wisiorek.Poczuł, że to jest jakaś gwiazdka w kółeczku, ale nie był do końca pewny.
Boże, on chce ze mnie satanistę zrobić, pomyślał ze strachem.
Kwiiiik!
OMFG! Ałtoreczka widać chciała błysnąć wiedzą na temat szmatanizmu. Pogratulować.
A tak naprawdę miała na myśli tę oto błyskotkę.

- Będzie tam pełno wampirów, niektóre nie są, jakby to nazwać? - zastanowił się na chwilkę. – Dopieszczone. Mogą chcieć się do ciebie dorwać. Jak zobaczą ten naszyjnik, powinny uciec tam, gdzie diabeł mówi „dobranoc”- wyjaśnił szybko.
Naszyjnik cnoty? Doradzałabym tradycyjny pas. Skuteczniejszy.
Za dużo bravo girl. Symbol, który otrzymał, to pentagram, a odczytany został przez aŁtoreczkę jako symbol satanistyczny. Brak mi słów.
I tak dobrze, że go nie pomyliła z Gwiazdą Dawida.

Wziął w dłonie czarne, materiałowe spodnie. Musiał przyznać, że były niczego sobie. Przeraził się dopiero, gdy zobaczył, co miało robić mu za bluzkę. Tunika, zakrywająca biodra, w błękitnym odcieniu, przeplatana srebrną nicią. Do tego srebrny,fikuśny pasek.
Przyjrzał się temu z niesmakiem. Może i jest ładne, ale dla kobiety. On jest przecież mężczyzną.
Oj tam. Jest mężczyzną, ale nie fanatykiem. 
Takie to... elfie ;)

- I ja to mam założyć? – Hermo skrzywił się. Spojrzał na wampira,który opierał się o framugę drzwi. - Możesz dać mi jakiś garnitur czy coś w tym stylu? – spytał, modląc się w duchu, by Unaka się zgodził. Spojrzał się na wampira z nadzieją, niestety sam wampir ową rozwiał, kiwając przecząco głową.
A mógł przecież pokręcić potakująco.

- W tym będziesz ładnie wyglądać - mruknął i podszedł do łowcy, złapał go za nadgarstek i poprowadził do łazienki.
A teraz dopasujemy ci cienie do powiek i szminkę.

Łowca musiał przetrzeć oczy, by upewnić się, że dobrze widzi. Rozmiary pomieszczenia były ogromne! Utrzymywane było (o dziwo!) w ciepłych barwach - takich jak beż. Na środku stała ogromna wanna ze złotymi wykończeniami… Nawet okno było! Wpadały przez nie radosne promyki południowego słońca. Gdzieś pod ścianą stały dwie ubikacje [kochana aŁtorko, to drugie to zazwyczaj jest bidet i służy do mycia pupy], a na przeciwległej ścianie wisiało ogromne, oświetlone lustro, a pod nim dwie szklane umywalki.
- Tu to ja mogę umierać - westchnął, nie bardzo wiedząc, o czym mówi.
No ba. Jak się przez siedemnaście lat myło w balii, raz na miesiąc, w tej samej wodzie dla całej rodziny, a za potrzebą latało za stodołę - to można zdurnieć z zachwytu, fakt.

- Nie dam ci umrzeć - z zamyślenia wyrwał go już nie zimny,ale podniecający głos Unaki, tuż nad jego uchem.
Co najwyżej dam ci to, co poeci zwą "małą śmiercią" - mruknął znacząco.

Poczuł zimne wargi na swojej szyi i dłonie błądzące po materiale bluzki na brzuchu. Zamruczał niczym dopieszczony kot, ale zaraz po chwili wszystko ustało.
On jest raczej skrajnie niedopieszczony, skoro wystarczy dotknąć, a mruczy...

Unaka podszedł do szafki pod umywalką, wyciągnął puchaty ręcznik w odcieniu miodowym i podał go chłopakowi. Na odchodnym musnął jeszcze jego policzek swoimi kuszącymi i zimnymi wargami.
- Nie śpiesz się, mamy czas do szesnastej - rzucił i wyszedł.
- Lakier do włosów masz na półce po lewej, lokówkę w szufladce, kolczyki i pierścionki zostawię na szafce przy łóżku.

Ta bluzka jest okropna, pomyślał ze złością, oglądając wyraźnie damską tunikę. Z niechęcią ją założył na siebie.Przejrzał się jeszcze w lustrze. Wyglądał cudownie - tyle, że jak kobieta, anie łowca.
A co za różnica...

Pasek podkreślał jego delikatną posturę - a tak przecież dbał kiedyś, by nie było widać tej damskiej sylwetki zakładał za duże koszule, a teraz? Tunika i pasek wszystko psuły. Wyglądał jak zniewieściały chłopczyk wampira.
Na przykład TAK? Yummy...
Wyglądał po prostu na to, kim był.

Po chwili w pokoju znalazł się Unaka, podszedł do blondyna i usiadł obok niego. Na jego twarzy błąkał się kpiący uśmieszek.
- Odwróć się do mnie plecami -szepnął, a wzdłuż kręgosłupa łowcy przebiegły dreszcze, wbrew pozorom przyjemne. Wykonał rozkaz wampira, z niecierpliwością czekał na to, co się teraz stanie. Poczuł delikatny dotyk na skórze głowy i włosach. Jak się później okazało, wampir zaczął czesać jego długie blond kosmyki.
W tym momencie Hermo poczuł się mocno rozczarowany.

Na koniec związał je w luźną kitkę, przewiązując rzemykiem.
- Dziś możesz mieć je związane -szepnął mu do ucha, by później subtelnie przygryźć jego płatek. Hermo odskoczył do niego jak oparzony, lecz później, aby ukryć zakłopotanie, przyjrzał mu się hardo, jakby ostrzegając go, by się do niego nie zbliżał.
Nie podchodź! Nie podchodź! Mam tipsy i nie zawaham się ich użyć!
Tym razem to wampir będzie mieć dwa zadra... znaczy się dwie głębokie rany na ustach.

Dopiero teraz łowca zauważył odświętny strój, jaki założył wampir. Czarne spodnie i czarna marynarka, przechodząca z tyłu w długi płaszcz.
Zaraz, czy to się przypadkiem nie nazywa "frak"?
Takie przestarzałe słowa nie są znane ałtoreczkom.

Włosy miał spięte w luźną kitkę, podobnie jak blondyn.
Zeszli schodami w dół, aż dotarli do przedpokoju i wyszli na dziedziniec przez mosiężne dwuskrzydłowe drzwi.
Na litość, co te aŁtoreczki mają z mosiężnymi (sic!) drzwiami? Obsesja jakaś? Klamki, okucia - to rozumiem, ale drzwi?
Znajomość wyrobów metalurgicznych też u nich kuleje.

Słońce chowało się już za horyzontem, oświetlając jeszcze czarną bryczkę i tak samo dwa czarne konie.Woźnica - jak stwierdził Hermo - także jest wampirem, tyle, że nie czystej krwi, był kiedyś człowiekiem. Szybko zeskoczył ze swojego miejsca i otworzył przed Unaką drzwiczki, kłaniając się.
Przepraszam, czy ja mam zbyt wielkie wymagania, chcąc, by magiczne neverlandy były osadzone w jakichś w miarę spójnych realiach? Bo facet z mieczem, skradający się ku zamczysku, które, jak się okazuje, wyposażone jest na sposób co najmniej XX-wieczny, a następnie wyruszający bryczką na przyjęcie - to trochę za dużo jak na moją wytrzymałość.
Ciesz się, że ich kulisi nie zawieźli rikszą.

W środku siedzenia obite były czarną skórą, nad oknem wisiały ciemne zasłony.
Hermo zajął miejsce i westchnął głośno. Gdzie się nie obejrzy, tam czerń. Czy wampiry nie znają innych kolorów,oprócz wściekłej czerwieni i czerni?
Też się nad tym zastanawiam. Tylko że nie "czy wampiry", ale "czy aŁtoreczki opek o wampirach".

- Fascynuje mnie twoja osoba -odezwał się w końcu wampir. Znów nie dało się usłyszeć kpiny czy drwiny. W umyśle Hermo zapaliła się czerwona lampka. Śniadanie, kąpiel, czesanie włosów, komplementy… Coś dziwnego dzieje się z Unaką.
Starość, panie, starość...

–Gadaj, czego chcesz, bo to do ciebie nie podobne. Jesteś dzisiaj dla mnie za miły!Nie zgwałciłeś, nie uderzyłeś, nie  zbeształeś…!- zaczął wyliczać.
Czuję się zaniedbany! Już mnie nie kochasz, buuu!
Jaka skrzywiona psychika, o cholera...

Unaka uśmiechnął się drwiąco.
- Usiądź - rozkazał, a łowca - chcąc,nie chcąc - wypełnił polecenie. - Przyznam, haczyk jest - powiedział w końcu.Hermo poderwał się znów na równe nogi, ale wampir zgromił go wzrokiem,postanowił więc usiąść i siedzieć cicho. - Ale nie powiem ci, jaki, jedynie zaznaczę, że przyjemny.
Ja bym tego nie nazwała "haczykiem"...
Wiesz, panowie różnie nazywają swego małego przyjaciela...

Pierwszy z powozu wysiadł wampir i, jak na dżentelmena przystało, pomógł łowcy wysiąść z karety. I wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby Hermo nie był mężczyzną! [Boru! A jest?!] Już chciał się zbuntować i powiedzieć coś kąśliwego, lecz w ostatniej chwili ugryzł się w język. Jakoś nie uśmiechało mu się ponosić karę przy tylu wampirach… To dopiero byłaby hańba.
Dlatego też grzecznie podał dłoń Unace i pozwolił sobie pomóc.
Bo występowanie w roli wampirzego yorka z kokardką na grzywce wcale hańbiące nie jest.
Znaczy co, spodziewał się, że wampir go publicznie wychędoży?
Lecz łowca jest sprytny, nie da się. Poda łapę, da głos, pomerda.

(Unaka zostawia pieska przy przekąskach i idzie załatwiać swoje interesy.)

Pokręcił się przez chwilę przy stole, zaczynał się stopniowo nudzić, a nuda to jest najgorsza rzecz, jaka może mu się przytrafić.
Albowiem wampirze przyjęcia są nudne jak cholera i wyglądają TAK.
Takie stanie przy tym stole, doprowadziło go do konieczności znalezienia toalety albo jakiegoś wychodka. Przez chwilę poskręcał się trochę,lecz w końcu dał za wygraną i zaczął szukać toalet.
Nie, po toalecie dla aniołów, wychodek dla wampirów mnie już nie dziwi. Wcale a wcale.

Odszedł od stołu w głąb pomieszczenia. Nigdzie, niestety, nie mógł ich znaleźć. Postanowił spytać się jednego z kelnerów.
- Przepraszam - zagadnął pewnego blondyna z czerwonymi oczami. No cóż, wszędzie są wampiry - to jest minus przyjęć dla wampirów.
Podobnie jak minusem balu przebierańców jest to, że wszyscy są poprzebierani, a minusem RPG jest to, że trzeba odgrywać rolę. Ha!
W RPG trzeba odgrywać? A więc o to w tym chodzi!!!

Chłopak spojrzał się na niego zdezorientowany, lecz po chwili przekonał się, że Hermo nie jest jednym z „nich”. Zęby wydłużyły mu się, a w oczach pojawiły się bordowe refleksy, które blondyn nie raz widział już u Unaki. Widać było, że kelner jest wygłodniały, dlatego też przestał panować nad sobą. Rzucił tackę,którą aktualnie trzymał w rękach i ruszył w stronę łowcy.
Kiepsko wyszkolona służba, doprawdy, wampiry schodzą na psy.
Wampiryczna służba, nie no ja się nie wypowiem...

Popchnął go na ścianę i już miał się wbić w jego szyję, gdy poczuł kolano wciskające mu się w krocze,a następnie pięść wwiercającą się w brzuch. Hermo z łatwością powalił blondyna na ziemię, gdyż nie był on wampirem czystej krwi.
Ojojoj, nasza panienka potrafi się postawić, cóż za zaskoczenie!
Po raz wtóry widać wspaniałe wyszkolenie kasty łowców, który uczy swoich przyszłych morderców sposobów obrony własnej dla kobiet. Piętą po palcach, kolanem po jajcach.

Ta scena przykuła uwagę wszystkich gości znajdujących się na Sali.
- Co ty robisz? - usłyszał nad uchem wściekłe syknięcie Unaki. - Przecież nie pozwoliłem ci odejść od stołu!
- Chcę do toalety. - wytłumaczył się blondyn, a po chwili poczuł ucisk na nadgarstku. Unaka w dość brutalny sposób zaciągnął go pod jakieś drzwi i wepchnął do środka, gdzie były trzy kabiny i dwa pisuary – oraz, oczywiście, umywalki.
Mamusiu, siusiu! Kurde, on naprawdę ma pięć lat...

- Szybko - warknął, a łowca zmierzył go wzrokiem.
- Nie jestem psem! - krzyknął i tupnął ze złości nogą. Niestety chyba źle postąpił, sprzeciwiając się wampirowi, gdyż po chwili został przyszpilony do ściany.
Z tego, co wiem, "przyszpilenie" polega na użyciu czegoś szpiczastego. Mogę więc spytać, CZYM był przyszpilony?
Tipsami z frenczykiem.

- Dla mnie jesteś. Nie wkurzaj mnie już i tak zrobiłeś niezły zamęt na sali. Wszyscy zaczną się tobą interesować i może ci się coś stać, nie rozumiesz tego? - wysyczał, lecz z każdym słowem jego uścisk łagodniał, także po chwili puścił łowcę.
Przypomniał sobie, że wszyscy na nich patrzą i że nie jest to najlepszy moment na małe bara-bara.

- Ale mówiłeś, że ten naszyjnik… - Wskazał na swoją szyję, nic już nie rozumiejąc.
- Kłamałem - odparł wampir i odwrócił głowę. Blondyn wybałuszył oczy i inteligentnie otworzył usta w niemym geście niezrozumienia.Książę ciemności hańbi się czymś takim jak kłamstwo!?
- Kłamałem - westchnął wampir. - Chciałem po prostu podarować ci coś z biżuterii, ale uznałem, że na złote serduszko z naszymi imionami jeszcze trochę za wcześnie.

- A teraz idź załatw swoje potrzeby. - Odsunął się i pozwolił łowcy przejść, ten jednak nie wykonał ani jednego kroku.
- Czemu więc mi go dałeś? - spytał i opuszkami palców przejechał po medaliku. Wampir westchnął głośno, lecz nic nie powiedział.Blondyn widząc, że Unaka mu nie odpowie, wszedł do kabiny i załatwił się. [tak. Poprosimy o dokładny, naturalistyczny opis wszystkich czynności, włącznie z kolorem i zapachem papieru, którego chłopak użył] Gdy wyszedł umył ręce, lecz nie potrafił spojrzeć na wampira.
E? To on tam cały czas czekał na niego? Ach, zapomniałam, że męska ubikacja jest miejscem nader niebezpiecznym...
Swoją drogą, przypomina mi się podstawówka, niedomykające się drzwi w kabinach i umawianie się "najpierw ja cię potrzymam, a potem ty mnie".


[Unaka i Hermo spotykają wampira w starszym wieku, którego Unaka wyraźnie się boi]

- Unaka? - szepnął zdezorientowany Hermo. Co to ma znaczyć?Przecież Ansbash jest pierwszym wampirem! To go się powinien bać starzec!
Jego, moja droga *głuchy zgrzyt zębów*. JEGO powinien się bać.
Może chodziło o starożytną chińską grę w GO?

Nie wiadomo nawet, czy jeden z najsilniejszych łowców dałby sobie z nim radę (choć jest to kwestia bardzo wątpliwa), a grozi mu jakiś tam wampir?
Uhm, jeśli inni łowcy prezentują poziom zbliżony do naszego kiciusia...

Blondyn nie wyczuł od starca żadnej imponującej siły, jest zwyczajnym wampirem czystej krwi, najprawdopodobniej dzieckiem księcia ciemności, a na tym przyjęciu jest ich od groma, a nawet jeszcze więcej.
Konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni, które w końcu są "czystej", a które nie. AŁtorka sama chyba do końca nie wie.
Oraz dlaczego Unaka jest "pierwszym wampirem", skoro spotyka starszego od siebie.

O co w tym wszystkim chodzi? Sam już nie wiedział,o czym myśleć.
- Załatwiłem już wszystkie sprawy, możemy wracać - powiedział Unaka, siląc się na stanowczy ton, łowca jednak widział, że jest on lekko przygaszony. Czyżby ten starzec tak go przeraził? Ale czym? Tym, że mu groził, czy może, że groził łowcy?
Tym, że miał dłuższy... warkocz.

Potrząsnął głową, wyrzucając w ten sposób absurdalne myśli.Przecież to niemożliwe, on jest tylko zabaweczką wampira - nikim więcej!
Ale żaden wampir nie lubi tracić ulubionych zabaweczek.

Uśmiechnął się smutno sam do siebie i przylgnął do ramienia wampira, jakby szukając pocieszenia.
Psitul mnie, tak mi śmutno...

***
Sięgnął dłonią pod poduszkę i odszukał dziennika. [Mroczny Dopełniacz atakuje!] Gdy jego opuszki natrafiły na chropowatą okładkę, wyciągnął zeszyt i ułożywszy się na brzuchu otworzył na pewnej stronie.
Przekartkował trochę do przodu, gdyż chciał się czegoś więcej dowiedzieć o tym mężczyźnie z przyjęcia.
„[…] zostałem adoptowany. Już byłem przekonany, że wreszcie znajdę kres mojej tułaczki, gdyż moim podopiecznym miał być wampir.
Podopiecznym, khę? Kto tu kogo adoptował?


 Zamieszkałem w wielkim zamczysku, nawet mnie przyprawiało o dreszcze. Moja komnata składała się z łóżka jednoosobowego,biurka i szafy. Nie mogę narzekać, że z sypialnią było coś nie tak, w końcu posiadałem nawet swoją łazienkę!
Ałtorka ma najwyraźniej jakąś obsesję na tle łazienek, nie sądzicie?
Po prostu jest przeciwnym biegunem Marlenki. Jest dopełnieniem i antytezą zarazem.

Najpierw zaczęło się od niszczenia mojej psychiki. Wygadywał różne rzeczy, przede wszystkim wyśmiewał to, kim jestem i co robię innym ludziom….
Przezywał się i brzydko wyrażał!
Chwila, bo się gubię. Wampir wyśmiewał drugiego wampira za to, kim jest? AŁtorka ma, za przeproszeniem, nie po kolei?
Ja się zastanawiam, skąd ona w ogóle wzięła tego starszego wampira, skoro poprzednio twierdziła, że pierwszymi wampirami były te, które przemienił sam Unaka.
Zapomniała, normalka. Chyba nie sądzisz, że przed napisaniem opka zrobiła jakiś plan czy inny konspekt?

Wyżywanie się na mnie cieleśnie, nie było jeszcze takie złe, gdyż to umysł ucierpiał.
Znaczy: wolałem dobieranie mi się do tyłka od tego przezywania.

Albo chłosta, albo noc spędzona w jednym łóżku. Mogłem wybrać. Padało na chłostę, gdyż widok jego nagiego ciała przyprawiał mnie o mdłości. Nie chodzi tu o to, że był obrzydliwy, jednak pozostał uraz po gwałtach, które na mnie wykonał.
Ciekawa rzecz. Większość bohaterów, stworzonych przez nastoletnie wielbicielki yaoi, ma za sobą traumatyczne dzieciństwo, z gwałtami i przemocą na każdym kroku. Zupełnie jakby aŁtoreczki uważały, że bycie homoseksualistą wymaga specjalnego uzasadnienia.

Zakończył czytanie. Ręce mu drżały, po przeczytaniu tego krótkiego fragmentu. Schował dziennik, by później przewrócić się na plecy i zasłonić twarz dłońmi. Teraz już dobrze wiedział, czemu Unaka nie chciał o nim mówić. Dwa tysiące lat dla wampira jego pokroju to wcale nie tak dużo, można powiedzieć, że był wtedy jeszcze dzieckiem. Gwałconym przez dorosłego mężczyznę.
Ekhm, teraz ma cztery tysiące - znaczy, jest nastolatkiem?
Nie, to tylko znaczy, że aŁtorka tradycyjnie nie zawraca sobie głowy takimi "strzegułami" jak obliczenie wieku bohatera w danym momencie akcji.
A teraz przypomnijmy sobie, że w skrzyni na strychu Hermo znalazł ZDJĘCIA przedstawiające młodego Unakę ze swym "opiekunem". Zdjęcia, najwyraźniej pochodzące sprzed dwóch tysięcy lat. Komórka z Titanica to przy tym pan Pikuś...
Bardzo ładnie widać, gdzie aŁtoreczka ma mózg. Nie pamięta tego co pisze i o tym nie myśli. Liczy się tylko ilość linijek w opowiadaniu. Szkoda słów po prostu.

Wiedział o tym, więc, po co czytał? Zaczął współczuć wampirowi, jego życie nie należało do tych przyjemnych…
Och. Wzruszamy się i samotne łzy lecą nam ciurkiem. Biedny wampirek, wcale nie jest taki zły, tylko miał trudne dzieciństwo i do szkoły pod górkę...
Ej, no co Ty, nie Ty masz się wzruszać, tylko Hermuś!

[Unaka przyjmuje odwiedziny pewnej wampirzycy]


- Dopilnuj by Hermo nie wyszedł z pokoju. Daj mu jakieś śniadanie, ale niech nie opuszcza pomieszczenia – wydał rozkaz.
Pokojówka ukłoniła się, a po chwili znikła.
Zdaje się, że Hermo po raz pierwszy będzie miał całkiem przyjemny poranek ;)

Wampir przeniósł leniwie wzrok na wampirzycę.
- Dowiedziałaś się czegoś? – Spytał niby obojętnie.
Na jej pięknej twarzy, przypominającej wyglądem porcelanę [ćmielowską z wzorkiem], pojawił się ledwo dostrzegalny cień uśmiechu. Usiadła wygodniej w fotelu.
- Oczywiście, przecież mówiłam, że zdążę – odparła lekko urażona. – Hermo jest jednym z wybitniejszych dzieci Diamona, [Boru. To nawet nie chcę sobie wyobrażać reszty tych nieudaczników.] ale wiesz jak to jest u łowców. [Tak, wiem, tej wybitności po prostu u nich nie widać.] Potomkowie nic nie znaczą, muszą sami martwić się o swoje życie - pokręciła głową z dezaprobatą [nie to, co u nas, wampirów, czule opiekujących się swym potomstwem] - Dodatkowo Diamon jest strasznie surowym ojcem – zamilkła, a po chwili uśmiechnęła się szyderczo.
- Warto też wiedzieć, że ostatnimi czasy ojciec Herma, zniechęcony niepowodzeniami na niwie łowieckiej, przeniósł się do Burkina Faso i zajął się spawaniem rur.

Założyła nogę na nogę i wpatrywała się w Unakę z nieodgadnionym błyskiem w rubinowych tęczówkach. - Słyszałam, że gdy ten cały Hermo zniknął nikt się tym nie przejął. To nie jest normalne – skomentowała,
Och, biedny chłopaczek, nikt go nie kocha, nikt się nim nie interesuje, nawet wampiry mu współczują! Chlip!

Unaka westchnął cicho, niedługo potem, także opuścił salon. Swoje kroki skierował w stronę schodów, miał zamiar odwiedzić syna swojego wroga.
Nie trudząc się pukaniem wszedł do sypialni.
Hermo akurat odstawiał kubek, a pokojówka zabrała tacę i ulotniła się z pomieszczenia.
W pośpiechu zapomniawszy dopiąć bluzki i poprawić przekrzywionego czepeczka.

- Smakowało?- Spytał przyglądając się chłopakowi z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Ten tylko spojrzał na wampira i wzruszył ramionami.
- Może być – wymruczał cicho.
- Ale ty smakujesz lepiej! - dodał szybko i gorliwie.
Kuro, zabiję Cię. Właśnie jem obiad...
No co? Miałam na myśli smak jego pocałunków...
Chyba "przyprawy" ;)

Musi z nim porozmawiać o jego ojcu. Wypytać się dyskretnie o obchodzącego sprawy, gdyż to dotyczyło długości jego życia. Dobrze wiedział, że nie ma szans.
Taki z niego pierwszy i najpotężniejszy wampir, jak z Herma najlepszy łowca. Dobrali się idealnie.

Jego dalsze myśli przerwał Hermo, który nagle pojawił się w pokoju z ręcznikiem obwiązanym wokół bioder. Gdyby miał lepszy humor wykorzystałby jakoś tą chwilę, lecz tak się składa, że raczej nie ma na takie zabawy ochoty.
Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz.

- Myślisz, że się przebiorę, gdy będziesz się na mnie patrzeć? – Warknął chłopak przyglądając się wampirowi ze wściekłością.
Oj, nie patrzcie, panocku, wstydam się!
Spłonął dziewiczym rumieńcem i zakrył buzię łapkami.

- Dla mnie możesz paradować w tym ręczniku – rzucił z kpiną powstrzymując śmiech – A nawet bez niego – dodał uśmiechając się drwiąco, a zarazem jakoś tak drapieżnie, co wcale nie podobało się Hermo. Chłopak zerknął na niego ze złością, przygryzając przy tym niepewnie wargę. Chwycił dużą poduszkę i rzucił nią w stronę wampira. Ten jednak złapał ją w locie, nie pozwalając by dotknęła jego twarzy.
Walka na poduszki - jest. Czekam na grę w butelkę...
I zabawę w słoneczko.

Co się z nim stało? Skąd ta nagła zmiana!? Zawsze taki pewny siebie, zimny i cyniczny,teraz tylko zmęczony? Czym?
Życiem.
I rzyciami.

Ale czy jego byt można nazwać życiem? Istnieje już tyle tysięcy lat… To nie jest życie, gdyż powinno wiązać się ono ze śmiercią…
Jak tylko będziesz miał odrobinę szczęścia, umrzesz niedługo…
Zdecyduj się, chłopie. Oszczędź nam tych rozterek. Jakby co, służę kołkiem.

Wampir uśmiechnął się już pewniej, usiadł koło Hermo w milczeniu.
- Chcesz? – Spytał nie wyjaśniając nic więcej.
Blondyn lekko się spiął. - Nie wiem, będzie boleć...
No proszę, a dopiero co był taki WYPOMPOWANY...
Wampir westchnął. - Miałem na myśli ten naszyjnik... - rzekł, wskazując złote serduszko z kryształkami Svarowskiego.

Poczuł obejmujące go ramię w pasie i zimne wargi na policzku.
- Nie będzie – szepnął obiecująco wampir, składając delikatne pocałunki wzdłuż szczęki chłopaka. Wolną dłoń położył na udzie blondyna, delikatnie masując. Tak, jakby chciał dodać mu otuchy.
Dodać otuchy udu... udowi... no, nodze!

Czując, że Hermo drży, spojrzał mu głęboko w oczy, gładząc delikatnie jego policzek.- Nie bój się, powiedziałem, że nie będzie boleć, to nie będzie – szepnął składając subtelny pocałunek, który z czasem się pogłębił. Ręce odnalazły drogę wzdłuż boków chłopaka, ciekawie zaglądając pod bluzkę.

(Tym razem wampir próbuje "po dobroci". Hermuś jest zaskoczony, ale podoba mu się. Nawiasem mówiąc,  aŁtoreczka w międzyczasie się dokształciła, a także odkryła istnienie lubrykantów. Darujemy sobie, prawda? Co ciekawe, niektóre pieszczoty wymagają użycia egzotycznych zwierząt...)

Drżące słonie wsunęły się w jego długie i czarne włosy,masując skórę głowy.
Trąbami?
*Ryczy pełną piersią, nieco fałszując* Czteeeery słonie, zielone słonie, każdy kokardkę ma na ogonie...  No co się tak gapicie?
*Popluł monitor*

[A post factum...]
[Post coitum, chciałaś powiedzieć...]

- Ja... Ja jestem pewny, że mój ojciec ci nie zagrozi –mruknął speszony.
Powstrzymam go, choćbym się miał zatupać, zapłakać i zafochać na śmierć!

Wampir spojrzał na niego uważnie, a po chwili jego wyraz twarzy rozpogodził się, jak jeszcze nigdy.
- Wierzę na słowo – odpowiedział i przejechał nosem po jego szyi w pieszczotliwym geście.
Odetchnął z ulgą, wreszcie czując się bezpiecznie - chroni go wszak potężna moc Hermo, największego z Łowców!
Z tego wszystkiego zapomniał zupełnie, że miał rozkochać w sobie łowcę. I nagle uwierzył, że istnieje miłość czysta, bezinteresowna, prawdziwa...
A różowy lukier, kapiący z sufitu, jakoś mu nie dał do myślenia.


- Zależy ci na mnie – powiedział wampir, pewny słuszności swoich domysłów.
Hermo mruknął coś pod nosem i odwrócił głowę, nie chcąc nawet spoglądać na długowłosego. A może to przez te rumieńce? Nie chciał dawać Unace powodów do drwin.
Wystarczy, że czytelnikom dostarczył ich aż nadto.

- Nigdy w życiu – burknął pod nosem.
- Mi na tobie zależy – powiedział wampir już całkowicie poważnie. Zaskoczony blondyn spojrzał na niego, zastanawiając się, czy może wierzyć własnym uszom. Czy to, co powiedział przed chwilą brunet nie jest jakąś kolejną, głupią grą. – Gdyby tak nie było, nie trzymałbym cię, tylko zabił na początku naszej znajomości.
Wiecie co? To ma sens! Może faktycznie na łowców szkoli się młodych śliczniusich chłopaczków, żeby w razie gdy nie uda im się zabić bestii za pierwszym podejściem, zostać jej kochankiem i wykończyć podstępem? To ma sens, prawda? *rozgląda się z nadzieją*
Eeee... <przytula Kurę i głaszcze po główce, dając jednocześnie znak Suinowi, który...>
*...zbliża się bezszelestnie, niosąc kaftan bezpieczeństwa.*

- Żartujesz teraz, tak? – spytał chłopak podejrzliwie.
- Nie, ja nigdy nie żartuję, tylko raz skłamałem – powiedział poważnie, a Hermo przypomniał sobie sytuację z naszyjnikiem. Odruchowo dotknął wisiorka. – Wiem, że to dziwne, ale nie chcę, by stała ci się krzywda. Właśnie dlatego pozwolę ci wybrać.
Hermo przygryzł drżącą wargę. Właśnie usłyszał, że komuś na nim zależy.
Drżę ze wzruszenia. A nie, to chyba jednak mdłości. Nadmiar słodyczy szkodzi.

Ojciec nigdy nie zapewniał go, że jest dla niego ważny, jedynie na każdym kroku podkreślał, że musi być silny i zabijać bestie żyjące w ciemnościach.
Nie tykając jednak bestii żyjących w świetle.
*nuci* Matka nigdy cię nie kochała, ojciec był jak głaz...

A teraz powiedział to wampir.
Ironia losu.
- Jeżeli chcesz, możesz zostać przy mnie. Jeśli nie, to drzwi otwarte. Nie będę cię zatrzymywać.
My również nie będziemy Was dłużej zatrzymywać. Nie jesteśmy aż takimi sadystami. Masochistami też nie.

Z głębi wampirzego łoża z baldachimem żegnają państwa: zemdlona Sineira, skrępowana kaftanem Kura, sadystycznie uśmiechnięty Suin i Maskotek z wisiorkiem w kształcie serduszka.




11 komentarzy:

Anonimowy pisze...

• Pani Minister


Leżę na ministerialnym biurku i kwiczę. Scena z kakaem rozwaliła mi serce. A "drżące słonie" mnie dobiły!
Swoją drogą to aŁtoreczka powinna zacząć się leczyć. Jeżeli już teraz ma takie wyobrażenie o uczuciach i relacjach międzyludzkich (jak się kogoś kocha, to trzeba go zgwałcić, wówczas odwzajemni nasze uczucia), to boję się, co będzie w przyszłości.

• L&T


Czy wiecie, jakie to uczucie, gdy na "Shreku 4" ogr mówi: "Mogą odebrać naszą wolność, ale nigdy nie odbiorą nam honoru!" i jesteście jedynymi osobami, które zaczynają się śmiać? Dzięki, Sine. Dzięki...

• Sineira

Na Powiślu pewnie tak samo gorąco, jak i w całej Polsce, więc nic dziwnego, że Ci się co nieco miesza;)

• 'N.


Nie można sfacepalmować na siebie, prawda?
Przepraszam znowu, tym razem za buraka - już się we własnej płci gubię, a co dopiero jeśli idzie o pisanie o innych.

Oficjalnie przepraszam.

• Sierżant


*facepalm* "Pani Sierżant" jak już...
• 'N.


Panie Sierżant, my już nie będziemy... Sumimasen!

@Sineira - ale może, skoro Suin nam się wypisał, to dokończymy opko na forum? ;>

Anonimowy pisze...

Sineira


Ups, w czasie jak pisałam poprzedni tekst Sierżant zafundowała nam zasłużony OPR. Przepraszam, już przestaję;)

• Sineira


Jeszcze nie zostałeś zgwałcony, więc olejek Ci nie przysługuje. To nie jest zwykłe opko, a więc fabuła musi być nieco bardziej pokręcona, a droga do szczęśliwego skonsumowania związku długa i najeżona przeciwnościami okrutnego losu. Na razie jest ten moment, kiedy winieneś mieć szereg wątpliwości i trwożnych przemyśleń, prowadzących do nieuchronnego wniosku, że wielbisz seme całym swym jestestwem. Niestety, on tymczasem zwrócił swe mroczne spojrzenie w inną stronę. Teraz, niczym Katarzyna Legoix, będziesz się musiał przedzierać przez krainy ogarnięte chaosem i wojną, przezwyciężając niezliczone przeciwności losu i poświęcając cnotę, zdrowie i urodę na ołtarzu miłości. Na końcu zaś umrzesz, a śmierci Twojej towarzyszyć będzie zimne i obojętne spojrzenie tego, który Cię odrzucił, w tle zaś słychać będzie histeryczny płacz tysięcy fanek.

• 'N.


Dobra, jako, że zbesztano mnie już w uszka i polecono zakończyć zabawę - Sineiro, ja nigdy i nigdzie nie określam swojej płci, ale - ustawowo nie mogę być uke ;)

• Sierżant


Kochani moi, nie chcę wam psuć zabawy, ale idźcie może poflirtować na forum, co? Generalnie jestem tolerancyjna i uznaję pełną wolność słowa, ale to już lekka przesada, nie uważacie? Będę zobowiązana




• 'N.


Dlaczego, do licha, nikt nigdy nie zapyta nieszczęsnego uke o zdanie, tylko od razu i to kilkakrotnie, gwałtem wskazuje! *scenicznym szeptem* czy to już ten moment kiedy idę płakać w kącie i rozważać, że mimo iż seme straszny a brutalny, to jednak coś fascynującego w nim jest? I cz mogę prosić o olejek truskawkowy do kąpieli po brutalnym gwałcie?

Kod: pgeji - i Ty, kodzie, przeciwko mnie?!

Anonimowy pisze...

Sineira


Ależ drogi 'N, przecież Suin kilkakrotnie, zwracając się do Ciebie, wskazał Twą rolę. Czyżbyś, ogarnięty zmysłów pożogą, nie zauważył tego? I nie, nie mam tu na myśli roli księcia;)

• 'N.


Ja Twoich stringów przecież nie ruszam, nie? Zwłaszcza tych z futerkiem, bo mnie łaskoczą w... no łaskoczą i już. A że książęta rzadko tak wybywają po głowę smoka w samej bielixnie- to smok się zdziwi na śmierć i będziesz miał, mój książę, ułatwione zadanie. Więc ruszże się i pomagaj! ;)

• Suin


Właśnie sam nie wiem. Z jednej strony chciałbym Ci pomóc a z drugiej... *zamyśla się na chwilę*. Książę co w stringach po głowę smoka idzie to raczej mało kuszący widok, nieprawdaż? ;)

• 'N.


Se... co?! Zaraz! Chwila! Moment! Ja... nie, ja sie nie będę tak bawić, jam jest dzielny, waleczny, decyzyjny a samodzielny i zupełnie nieukowaty osobnik! Suin, no powiedz jej! Powiedz jej, że ja mam dużo do powiedzenia! I że wcale nie jestem uke! I że ja też decyduję o kształtach, nie tylko ostatecznych, ale w ogóle też, tego wydarzenia! *tupie nóżką dla podkreślenia własnej męskości a ważności swoich słów* ;)

• Suin


Analiza bez chwili oddechu. Zastanawiam się czy pracoholizm czy może już perwersja. Za trzy dni odpowiedzi udzielę, namyślić się muszę ;)

• Sineira


Brońcie Mhhroczni Bogowie! Toż taka relacyja, post factum spisana, byłaby niepełną, jako że w zmysłów ogniu tudziez twórczym szale detale cenne Waszej pamięci by umknąć mogły, co stratą dla potomności byłoby niepowetowaną. Tedy być tam muszę, choćby z kronikarskiego obowiązku, któren każe mi pogodzić się ze zniszczeniem zalanego inkaustem (lubo napitkami rozmaitemi)odzienia.
A że strach? Tuszę, iż bycie analizowanymi na bieżąco doda Wam wigoru, a sztukę Waszą wzniesie na nieosiągalne dla maluczkich wyżyny.
Zresztą... O ostatecznym kształcie owego wydarzenia winien zdecydować seme, nieprawdaż? Czekam więc na zdanie Suina...

• 'N.


A nie lepiej to by było jakby my, już po teatrum wielkim a uciesznym, relacyję piękną a kwiecistymi słowy spianą, dostarczyli? Tedy i łatwiej i byś sobie, cna pani, odzienia inkaustem, przy okazji śmiechu z naszych poczynań rozchlapanym, nie pobrudziła?
Poza tym strach to tak się dać... zanalizować na bieżąco!

Anonimowy pisze...

Sineira


Tedy, gdy czas już nadejdzie i rzecz się będzie dokonać miała, dajże mi co rychlej znać przez herolda jakowegoś abym, zakupiwszy uprzednio napitki stosowne tudzież frukta, zasiąść zdążyła w miejscu odpowiedniem, wygodnem a zacienionem, z którego to miejsca owe theatrum bez przeszkód podziwiać będę, piastując na łonie pergamin i inkaust, spisywaniu analizatorkich spostrzeżeń służący.

• 'N.


Ah, nie o tej zabawie, co też ja... No tak, to moje rozgorączkowanie tak mi się na percepcję mi się rzuca ;)
Honor a zaszczyt czynisz wielki, chcąc zanalizować to, co jeszcze nie powstało, ale znaj mą łaskawość, równie wielką jak wrodzona gadatliwość oraz straszność; zatem - jeśli się współbawiący zgodzi i będzie cenzuralnie a sensownie [ bełkot i paplanina zostaje wykluczona, albowiem zanalizowanie tego mogłoby ujawnić jakieś tajemne tajemnice ] to proszę :D

• Sineira


Ach, ja nie o tej zabawie prawię;) Ale jakby co, to pozwolicie mi to... zanalizować?;>

• 'N.


Zaraza, jeszcze mi komenta zdublowało! Jakaś kara od sił wyższych za nęcenie analizatora :D

• 'N.


@Sineira - nie samą analizą człowiek żyje, czas na miłość z lekką domieszką innych takich ;)
I zabawy nam nie spsujesz, albowiem prawda nas wyzwoli a innym znana być nie musi, ale za to jak czytelnicy komentów się ucieszą z potencjalnego yaoica :D

• 'N.


@Sineira - nie samą analizą człowiek żyje, czas na miłość z lekką domieszką innych takich ;)
I zabawy nam nie spsujesz, albowiem prawda nas wyzwoli a innym znana być nie musi, ale za to jak czytelnicy komentów się ucieszą z potencjalnego yaoica :D

• Sineira


• A tak swoją drogą to nie wiem, czy psuć Wam zabawę, czy nie, ale dziwnie mi się zdaje, że szykuje się nam yaoi, bynajmniej nie opkowe:D:D:D No chyba, że mroki niepamięci źle mi podpowiadają;)



• t

po przeczytaniu 18analiz nie jestem pewna co do tego że zdam egzamin ze zdrowia psychicznego. niemniej jednak odstresować, odstresowałam się i to bardzo, większych kwiatków niż w przeanalizowanych opowiadaniach nie uda mi się napisać.
podziwiam i dziękuję za sporą dawkę rozrywki jak i cudownych przykładów zaburzeń psychicznych.

• Sineira


I zrobili sobie z SuS portal randkowy...

• Suin



@'N Krotochwila pod moimi palcami miałaby narodzić? Toż to jakowyś obłęd. Niezdolnym do czegoś tak skomplikowanego. Aczkolwiek ciekawość u mnie wielka cóż to się kryje za zasłoną Twoich słów. Sposób na dotarcie do mnie już podałem, wystarczy uważniej się przyjrzeć waść panno.

Anonimowy pisze...

'N.


@Suin - waść mnie podpuszczasz, krotochwile sobie stroisz czy wyzwanie rzucasz? Bo dla chętnych mamy pakiet demonstracyjny - zarówno wykorzystywania jak i tortur ;)

• Suin

@'N Mam uwierzyć na słowo? Czcze żarty waść panno ;)

• 'N.


@Suin - nie martw się a ciesz, bo bycie wykorzystanym przeze mnie to zaszczyt. A jak ktoś uważa inaczej to mamy dla niego zestaw wypoczynkowy a'la DE :]

• Suin


@'N Cholera, teraz to się poczułem wykorzystany ;)

• 'N.


@Suin - umrzeć analizatora komentem: bezcenne. Achievement unlocked! :D

• Suin


@'N Hehehe - umarłem :D

• Kemi


Ten blog warto zanalizować: http://koszmar-joanny-lisy.blog.onet.pl/ - tematyka TH brrrr...

• 'N.



@Suin - to ja kcem byc tfojom fankom, mogie? Ale na fejsbuku też mi poźlij busiaczqqi, bo tam moje koleszanki patżom! ;)

• Suin


@'N Tak, masę buziaków i słitaśne foteczki na NK ;D

• Azu

Scena z kakao (z kakałem?) po prostu mnie zabiła. I jeszcze "Mam tipsy i nie zawaham się ich użyć!" :P Zastanawia mnie tylko jedno: dlaczego ten cały "łowca" nie mógł być po prostu kobietą? Czy ja jestem dziwna, że nie widzę sensu w przebieraniu w kobiece tuniki wątłych chłopaczków o złotawych anielskich kędziorkach? Czy opowieści o miłości dziewczyny i chłopaka już nie są cool? Czy to ja się starzeję, że nie podniecają mnie yaoice? :c

• Tragiczna Krwawa Bitka


Drżące słonie absolutnie cudowne.
Niemniej nalegam, by spekulacje na temat obecności mózgu Ałtoreczki nie pojawiały się więcej. SuS analizuje teksty i odpuszcza sobie uwagi ad personam i m.in. za to wielbię tę analizatornię.
Mam nadzieję, że to był jednak wypadek przy pracy :)

• Dzidka


@An-Nah - może dałoby się to zanalizować? ;-P

@ Hasz -pomijając obłędną głupotę "ów" filmiku (i to w państwowej szkole?!), jak czytam o tych nietrwałych, opartych na seksie związkach, od razu widzę moją ulubioną parę gejów, z którymi nb widziałam się wczoraj. O ile dobrze pamiętam, w tym roku obchodzą dziewiętnastą rocznicę związku.
Amen.

• 'N.


@Tajemniczy - co Ty, niemieckich pornoli nie oglądałeś, że nie wiesz, co dalej? Wiadomo - wielka miłość i ślub! ;)

Anonimowy pisze...

Tajemniczy Wielbiciel


Jak mogliście przerwać w takim momencie? Okrutnicy! Ja chcę wiedzieć co było dalej!

• 'N.


@Suin, a dla fanek jakieś benefity masz? Na przykład [ tak, staram się przeczytać analizę i opko robi mi wodę z mózgu ] przesyłasz buziaczki codziennie wieczorem?

W sumie to jakby narysować yaoica na podstawie tego opka to tysiące Japonek kupią takie bzdety. I jeszcze się ucieszą...

• Nidyel

Czemu ja zawsze wchodzę na tego bloga, kiedy ktoś w pokoju u mnie śpi? Tak się śmiałam, że rąbnęłam kolanem w biurko i pomijając to, że spadła mi klawiatura, to jeszcze obudziłam psa :)
Słonie najlepsze, wstawki o honorach również :*
Pozdrawiam

• Hasz


Pod koniec to opko zaczęło już zakrawać na yuri, nie yaoi. No, ale.

Chciałam tylko wypowiedzieć się odnośnie tego uzasadniania homoseksualizmu traumą z dzieciństwa: to akurat zasługa systemu edukacji, a konkretniej - lekcji WDŻ i filmików "niby-to-edukacyjnych". Uraczyli mnie czymś takim w zeszłym roku - homoseksualizm jako choroba, brak ojca w rodzinie, traumatyczne zwierzenia przypominające "My, dzieci z Dworca ZOO" (znaczy się: prostytucja, wykorzystywanie w dzieciństwie przez niewyżytych staruchów)i wreszcie: radośni wyleczeni, którzy zaczęli nowe, wspaniałe życie i pozakładali rodziny. To by tłumaczyło wszechobecne gwałty w yaoi-opkach, prawda?

A! Filmik miał nam też wpoić, że w związkach między homoseksualistami chodzi tylko o seks (dlatego te związki takie nietrwałe - nie to, co te tradycyjne...)
- to by tłumaczyło z kolei wszechobecne w tych niby-yaoi dupczenie.

• An-Nah


To i tak jest jeszcze nic, w porównaniu z tym, co mi pokazywała ostatnio moderatorka z yaoi.pl - dziewczyna zatwierdza lub odrzuca teksty, ostatnio odrzuciła coś, czego bohaterowie mieli mentalność pięciolatków... Przy tamtym koszmarze to jest miłe, przyjemne, ma sens, logikę, psychikę postaci... Tamto, obawiam się, nawet do analizowania by się nie nadało...

Anonimowy pisze...

KatEv


Analiza borska, jednak im dalej szło opcio, tym było tragiczniej dla mózgu czytelnika.
Jestem w stanie zrozumieć wszystko oprócz syndromu sztokholmskiego(wychowanie na bezwzględnego łowcę poszło się przewietrzyć), kiciusia łowcy(ekhmm...). O, matko jednak nie jestem w stanie tego zrozumieć. Miało być pseudo-inteligenckie opko z dużą ilością chuci, a wyszło gorzej niż normalnie.

• Croyance


Widze, ze link nie dziala: chodzilo mi o ksiazeczke 'Diary of a wimpy vampire: because the undead have feelings too" autorstwa Tima Collinsa :-)

• Croyance


ROTFL.
Dzienniczek, ktory nasza panieneczka-lowca czytala do poduszki, to byl zapewne:

http://www.play.com/Books/Books/4-/14786210/Diary-Of-A-Wimpy-Vampire/Product.html?_%24ja=tsid:11518%7Ccc:%7Cprd:14786210%7Ccat:Books+%3E+Teen

• Suin


Najbardziej cieszą mnie fanki jeśli o ścisłość idzie ;)

• 'N.


@Suin - a to zależy od tego, jakiego rodzaju fani Cię cieszą ;)

• Suin


@'N
*Rozgląda się podejrzliwie* Znaczy mam się cieszyć? ;)

• Aartz


A, przepraszam, że tak zaśmiecam, ale zapomniałam dodać... Najpierw czepiacie się aŁtoreczek, że wszystkie boChaterki schodzą na dół na śniadanie, wcześniej wykonując 'poranne czynności', a jak tutaj aŁtoreczka chciała zagłębić się w szczegóły to Wy i tak ją zbesztaliście! :D No to jak to jest? Co Ci biedni boChatersi mają robić, jeżeli idzie o higienę, wydalanie i defekację? :D To dość intrygujące :D
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za kwikaśną analizę :))

• Aartz


O nie. Ukwikałam się, fakt. Ale też czytając co poniektóre fragmenty opcia zaliczyłam parę facepalmów i walnięć głową w biurko, jak nigdy. Rety, zawsze kiedy młode dziewczynki biorą się za pisanie opcia z punktu widzenia faceta - no po prostu zawsze musi wyjść takie.. takie coś. Zniewieściały kiciuś i miękkie kluchy vel Pan Potężny. Dlatego nie lubię czytać opowiadań pisanych z punktu widzenia faceta, napisanych przez kobiety, a w zasadzie dziewczynki. Aż się niedobrze robi. Lepiej niech sobie chłopaka znajdzie, a nie fantazjuje o męskim... dobra, lepiej niech nie znajduje bo gotowa jeszcze oczekiwać, że będzie taki jak Herm(o/a)frodyta albo zły i straczny kiziomizio Unakuś. Bleh.

Anonimowy pisze...

'N.


Chyba zostanę fanem zdań złożonych by Suin :D

• Suin


Gdy śmiejesz się z czyjeś twórczości to i tak w pewnym sensie wyśmiewasz autora, przecież tekst nie wziął się z powietrza. Ja w tym wypadku nie miałem ochoty nawet się hamować, po prostu powiedziałem co mi zalega na wątrobie, przez co niestety sam powtórzyłem się kilka razy czego wcześniej nie widziałem.

• gabrielle


"Bardzo ładnie widać, gdzie aŁtoreczka ma mózg. Nie pamięta tego co pisze i o tym nie myśli. Liczy się tylko ilość linijek w opowiadaniu. Szkoda słów po prostu."

Podobno mamy natrząsać się z tego, co aŁtoreczka napisała, a nie z samej aŁtoreczki.


• Dzidka

Boru, co za masakra. Zmęczyło mnie to!
Najbardziej podobały mi się drżące słonie :D

• 'N.


Nie. jestem. w. stanie. przeczytać. tego. naraz!
Fragmęty opka są tak drętwe, wnerwiające i nudne, że nawet moje lodowate krewetki i wewnętrznie ciepłe kalmary mają więcej polotu * przezornie domyka lodówkę zawierającą stwora robiącego paszczą sugestywne 'yum-yum' * Ta dziewczynka chyba chciała, żebyśmy wszyscy pomarli z niesmaku. Wewnętrznie jest fuj!

• KlaŁn Szyderca


Uuch. Oblecha. Nawet komentarze analizatorskie nie były w stanie tego uprzystępnić... Dobrze, ze się skończyło.

Kod: yajah. Serio!!!

• Nivis.


Wyczekiwałam tej analizy cały tydzień i połknęłam ją w rekordowym tempie. Teraz najedzona i zadowolona klepię się po brzuchu. Analiza wyborna, wyśmienita, jedna ze smaczniejszych ostatnio. Wybaczcie jedzeniowe porównania, jednak jest noc a ja w nocy zawsze odczuwam dziki głód.
Ehym, powracając do tematu... w opku pogubiłam się zupełnie. Od momentu balu już zupełnie nie wiem, kto z kim, kto kogo, kto jest czyim ojcem a kto czyim podopiecznym. Zniewieściała zabaweczka wampira obrzydza mnie do granic możliwości, tylko... co tam robi Hauru!? akurat jego nie spodziewałam się w wąpierzej analizie. W dodatku zły-mroczny-niedobry- pan ciemności i tak został przez aŁtorkę zamieniony w jakieś ciepłe kluchy. Bue, ohyda.
Jak zawsze, pozdrawiam załogę i podziwiam wytrwałość w przebrnięciu przez treść blogasia. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kolejny smakołyk! tfu, analizę ;)

• Pigmejka


Uch... to było ciężkie. Dawno nie czułam takiego niesmaku jak teraz, czytając o tej niemęskiej pipie... Gdyby nie Wasze komentarze, na pewno bym przez to nie przebrnęła. ;)Ale z analizą spisaliście się jak zwykle pięknie. Ach, ten Honor... już zawsze będzie mi się kojarzyć... jarzyć.. rzyć... RZYĆ.... Aaaaa no i widzicie, co zrobiliście mojej psychice?! :D

Dream pisze...

Musiałam to przeczytać ponownie, po prostu musiałam :D.
Rany... Teraz mi wstyd, że spłodziłam takie... coś. Inaczej tforu nazwać nie można, no ale cóż. Było się głupim, to teraz trzeba płacić. A jaka nauczka! xD
Muszę Wam podziękować, bo pewnie gdyby nie analiza to dalej cieszyłabym się słit komentarzami(no kurde, że ktoś to w ogóle czytał) i siedziała w swojej różowej pieczarze. W ogóle, gdyby nie Wy to pewnie dalej czytałabym inne opowiadania temu tu wyżej podobne.
Ha, jedna analiza a jak zmieniła moje życie xD. Bloga skasowałam, bo uratować się go nie dało. No sorry, tego czegoś nawet poprawić się nie da.
No i od tamtego czasu zaczęłam Was regularnie czytać. Jesteście świetni w tym co robicie i pewnie dobrze o tym wiecie.
Chciałam się nawet kiedyś zarejestrować na forum, ale stwierdziłam, że po honorze i wampirzym czarnoksiężniku możecie mnie mieć serdecznie dosyć. Zresztą wcale bym się Wam nie dziwiła.
Pewnie będę jeszcze powracać do tej analizy, żeby mi nigdy szajba nie odbiła. Taka przestroga na przyszłość.
A no i honor już nigdy nie będzie brzmieć dla mnie tak samo xD'.
W takim razie jeszcze raz wielkie dzięki i powodzenia w dalszym prowadzeniu Armady. Owocnych analiz życzę :D.

kura z biura pisze...

Dream, nie przejmuj się, zapraszam na forum :) Serio serio :)
A honor... tak, dla nas wszystkich już nigdy ni będzie brzmieć tak samo :) Przyczyniłaś się do wzbogacenia forumowego języka, ot co!

Dream pisze...

W takim razie może w przyszłym tygodniu się odezwę, bo wtedy będę miała więcej czasu.

Właściwie, jak tak się dłużej zastanowić, to przynajmniej dzięki mojemu słodkiemu tforowi (a przede wszystkim zawartemu w nim honorze) zostałam zapamiętana :D.
Och, głupota i naiwność ludzka nie zna granic. Brr, że mi to cuś przez palce przeszło. No ale chociaż można pokwikać. Ta analiza jeszcze bardziej mnie śmieszyła niż pozostałe (oczywiście samo opowiadanie wywołało też zażenowania). Już chyba nawet nie wiem, ile facepalmów zaliczyłam.