OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

sobota, 19 lutego 2011

87. Czarna Dama gryzie sama, czyli Napletek na kokardkę (2/2)


W kolejnym odcinku strasznych horrorów przeniesiemy się (za pomocą morskiej bryzy) na wyspę i poznamy Króla, mistrza strategii, a także pewną damę, która uwielbia mężczyzn zagłaskiwać na śmierć. DzieUo kończy opowieść o Cilii - duchu/wampirze/zombie (aŁtorka nie mogła się zdecydować) autostradowym, której znudziło się zwykłe jęczenie i pobrzękiwanie łańcuchami. Ężoj!

Analizują: Dzidka, Szprota i Mikan.

CIEMNA WYSPA

Dawno nie pisałam, ale oto nowa upragniona nocia
- Hura - powiedzieli słabo analizatorzy.

************************************

-Opuścić szlupy! Zwinąć żagle! Krzyczał kapitan statku.
Konie, łby pospuszczać, psy, opuścić sznupy!

W oddali majaczyła ciemność.
A w pobliżu było zupełnie jasno.

Gdy opuścili szalupy, i popłynęli w ciemność, w nieznane.
To z wrażenia urwała im się reszta zdania.

Ktoś złapał się ich łodzi, jakiś człowiek.Krzyczał:
-Zawracajcie! Czeka was śmierć! Zawracajcie!
-Spokojnie, spokojnie, wytłumacz nam wszystko. Spokojnie.
-A więc tak:
Kiedyś ta wyspa była bardzo szczęśliwą krainą, dopóki nie zawładnął nią Cień.W nim, wszystkie koszmary stają się rzeczywistością, próbowałem uciec, dryfowałem, ale bez skutku, zawracajcie, póki jeszcze widać z tąd plamkę światła!
Eee, przecież chyba właśnie udało mu się uciec?
"Spokojnie, spokojnie" - a on tak wisi uczepiony szalupy, zanurzony w wodzie i im wyjaśnia? :D

Próbowali zawrócić, ale bez skutku, jeden z załogi powiedział:
-Światło zniknęło! Światło zniknęło!
A że była to wielka szlupa, cała załoga się w niej zmieściła.Jeden z niej powiedział do drugiego:
Co ona z tą szlupą? Dyć szlupa wygląda TAK.

-Słyszysz? Jakby za nami goniły wielkie nożyce.
Kwiiik!

-Słyszę, słyszę, a ty słyszysz, jakby pod naszą łodzią coś płynęło?
-Tak, tak!
Cała załoga walczyła za wszystkimi potwornościami Ciemnej wyspy,paru członków załogi zginęło, jesen został przecięty na pół, wielkimi nożycami (a jednak!), a jeszcze inny stracił głowę w walce z wielkim potworo-jaszczurem.
Moc zbudowanego w tej historii napięcia każe mi zwisnąć bezwładnie.
Opko przygodowe - koncentrat. Ktoś zapomniał rozcieńczyć.
[muhihihiiii a ja wiem, skąd ona to wzięła! To opis Wyspy Snów z "Podróży Wędrowca do Świtu" Lewisa! Tylko tam były same odgłosy, nic nie ciachało bohaterów.]

Rozbitek wrzeszczał:
-Wszyscy zginiemy! Zginiemy marnie!
Wot, prorok się znalazł!

A każdy pocieszał się, że wypłyną, że przetrwają ten koszmar. Ale oni płynęli coraz dalej, i dalej,
Ku nieznanemu.Ku nieskończoności...
Cała łódż, już prawie tonęła pod ciężarem krwi, wszyscy próbowali ją wylewać, ale nie widzieli nic, i nie wiedzieli czym, ponieważ nawet nie mieli czym.

Lała baba potajemnie krew
Tajemnicy swej strzegła jak lew
A dziad wiedział, nie powiedział
Bał się robić jej wbrew.


Wylewali, nie mieli czym, nie wiedzieli czym, nic nie widzieli, ale wylewali?
Za kołnierz.

Nagle ich łódź, uderzyła o coś twardego od spodu, na początku pomyśleli, że to ląd, ale potem usłyszeli ryk, i zobaczyli czerwone dwie plamki, mniej więcej 8 metrów nad nimi.
Nie wiedzieli co to, więc byli jak najciszej mogli, ale już powoli chyba się domyślali, wiedzieli, że nie mają szans na przeżycie, już wiedzieli, żę to jakiś krwiożercza bestia, która tylko czeka na pretekst do pożarcia ich.
Na przykład machanie flagami, puszczenie bąka, albo niecenzuralne okrzyki.
Tak, tak, ryczące czerwone kropki na wysokości ośmiu metrów nad głową obserwatora zawsze są krwiożercze.


Nagle zjawiła się czarna postać, majacząca w ciemności:
- Co to ja miałam takie dobre? A, zdrowie psychiczne miałam dobre!

Powiedziała do potwora, żeby się uspokoił, a on posłuchał, i wrócił pod wodę.
Już był kiedyś taki jeden co chodził po wodzie.
Jest taki uroczy dowcip: chodzi Jezus po wodzie, wzrok unosi do nieba i krzyczy: - Tato! Tato, no daj popływać!

Marynarze nie wiedzieli, i nie słyszeli o plotkach, które krążyły (im nad głowami), i nie zwracali uwagi na krzyczącego rozbitka, który wrzeszczał, że to królowa Cienia.
Oni go uciszali, ponieważ byli oczarowani urodą Czarnej Damy.Tak się nazywała.
To ta czarna Dama miała te czerwone, ryczące oczy? Cud urody!

Zaprowadziła ich bez większych przeszkód na ląd, ale tylko rozbitek wiedział,że to ich doprowadzi do zguby, zabrał łódż, gdy nikt nie widział, i próbował wydostać się z Ciemności.
O dziwo, po wielu trudnościach, udało mu się z niego wypłynąć, był wolny, ale nie zauważył śpiącego pod ławką w łodzi marynarza, drugi był pod drugą.
Rozbitek cieszył się wolnością i światłem, utraconym na kilka lat.
Bał się, że już nigdy nie dożyje dnia, kiedy zobaczy wiatło.
Na bora niech mnie ktoś dobije!
Przywołuję do porządku śpiewając Hymn Analizatorów:
Miejmy krytykę, nie tę jednodniową,
co w rozpaczliwym orcie opka pryska,
lecz tę, co wiecznie z podniesioną głową
Nie da się zepchnąć z swego stanowiska.
Miejmy krytykę, nie tę tchnącą szałem,
która na oślep szydzi bez oręża,
lecz tę, co sama, niezdobytym wałem
Iksde i wiatło polszczyzną zwycięża!!!
*
(parafraza "Miejcie nadzieję" A. Asnyka)
*rozgląda się niepewnie* -A gdzie są wszyscy?


Teraz zdał sobie sprawę z tego, że miał wielkie łachmany na sobie, więc wygrzebał z marynarskiej skrzyni jakieś czyste wdzianko, i założyła na siebie,
Ale wytworny! Pasażer lotu 815 czy co? O zmianie płci już nie wspomnę...
Jakby miał małe łachmany to by nie szukał.

obudził śpiących marynarzy, którzy nie zdawali sobhie sprawy, że przerzyli, i że so teraz tam, gdzie widać słońce. I wypłynęli, wcale nie walcząc, oni tylko spali. Mieli wielkie szczęście, że rozbitek był mądrym i wyrozumiałym człowiekiem, i że nie dał się otumanić urodą Czarnej Damy.
To chłopaki nielichy sen mieli. A może przedtem opróżnili parę beczułek rumu?
I umrzyka skrzynię. Dlatego nie pomarli z głodu.

Rozbitek opowiedział co się wydarzyło, podczas gdy oni spali, skuleni pod ławką ze strachu. Przedstawił im się, i powiedział że ma na imię Jeremi,

Spali skuleni ze strachu. Że strach jest paraliżujący to wiadomo, ale że działa usypiająco to spotykam się pierwszy raz.

i był kiedyś królem tej wyspy, opowiedział im cała historię owładnięcia jej Cieniem, i o tym, jak cała reszta załogi została tam, oczarowana urodą Czarnej Damy. Jeste ona włdczynią Cienia, i ona nim rządzi, każe mu robić wszystko co sobie zamarzy, i karze mu też zabijać, dla swojej rozrywki.

Co z niego za chłop, skoro się babie nie dał oczarować? I tylko on jeden? *ma pewne podejrzenia*
Kurde. Obiecałaś mi, że nie będzie żadnych yaoiców!


Jest ona bezlitosna, i nie do wzruszenia.
Na nic sonaty Beethovena, na nic Pornography the Cure, na nic kino familijne Walta Disneya.
Na nic też motyka.

Teraz pozostali marynarze mogli z nami uciec, ale gdyby z nami uciekili, to ona by nas goniła, a teraz oni mogliby zginąć pożarci przez potwora, i byłaby to śmierć szybka, i bezbolesna, a teraz będą umierać w męczarniach.
Jeżeli ktoś, KTOKOLWIEK, odnajdzie w tym zdaniu sens i logikę dostanie order z pieczonego ziemniaka.
Po głębokim namyśle stwierdzam, że moja miłość do pieczonych ziemniaków jednak ma granice.

Dzięki temu na szczęście i na nieszczęście, żę oni odwrółcili jej uwagę,
Nie zwrąjcajmy uwgai ną błędy, nie zwrąjcajmy!

dlatego mieliśmy mniej Ciemnych przeszkód, a dzięki temu oni będą umierać w męczarniach. Moglibyśmy się po nich zwrócić (Miałam dobre przeczucie. Zeżarli umrzyka i zwrócą.) i ich ratować, ale mogłoby nic z tego nie wyjść, więc zginelibyśmy wszyscy w męczarniach, a tak tylko oni zginą, wiem żę to brutalne, a z drugiej strony mogłoby się to udać, ale chyba nie warto rysykować, prawda?
Zdanie długie jak kolejka za papierem toaletowym. I tak samo odchodzi się  z niczym.
Mnie zaczyna migać przed oczami napis "Writer error. Press spacebar with your forehead to continue".

Wszyscy nie wiemy, co mamy począć, ale pewnego dnia, trzeba będzie postawić jej czoła (ke? to jakaś nowa nazwa drinka?), bo Cień owładnie cały świat.

Nie wiedomo, więc, czy robić to, czy tamto, jeste nas teraz za mało, żęby ich ratować, a w każdej chwili, Czarna Dama może nas dopaść, więc narazie, gdy jest zajęta oczarowywaniem ich, musimu wracać szybko na statek, i płynąć po posiłki, ponieważ [jestem cholernie głodny] sami nie damy rady.


W końcu jestem królem, i macie się mnie słuchać, i jestem dobrym strategiem, ponieważ ćwiczyłem się, na wielu dzięki temu zdobytych państwach. -
Bardzo dobry strateg. Był królem wyspy, przyszła jedna baba i rach ciach teraz ona rządzi. Takich strategów ze świecą by szukać.
Oraz widłami i tłumem rozjuszonych mieszkańców wyspy.
Z tego, co mówi król, wychodzi mi, że ćwiczył strategię na podbitych państwach, które podbił dzięki temu, że na nich ćwiczył. No cóż, można i tak.

Powiedział król Jeremi, a marynarze powiedzieli
-Królu, żęczywiście jesteś mistrzem strategii.
AŁtorko jesteś mistrzynią kretyńskich konkluzji.
I widział król, że było to strategiczne. Strategia bowiem wyskoczyła z krzaków i kopnęła go w dupę.


***

A tymczasem, marynarze zwęswzyli podstęp, ale niestety już byli przykuci do skalnych platform, i już byli gotowi do tortur, poprzez Czarną Damę.

W mig się obejrzeli, nie ma co, chytruski.
- Marynarze! Gotowi do tortur?
- Aye, aye, sir!

Ale ona delektowała się chwilą ich złości, i że nic nie mogą jej zrobić, mogą sie tylko wydzierać. A oni zdali sobie sprawę z tego, że rozbitek miał rację, a oni go nie posłuchali, przecież on był tu wcześniej, wiedział więcej.Teraz było ich tu ośmiu, Czarna Dama, wiedzaiała strach, na twarzy tego, którego wzięła za rękę, i przykuła jeszcze mocniej, do grubszej platformy.
Odcięła mu język: żeby nie krzyczał, mógł niestety tylkowydawać odgłosy wewnętrzne, a usta i odcięty język bolały potwoooooornie.
Tak oookropnie, że ojej!
Odgłosy wewnętrzne - organy mu grały?
Kiszki marsza. To normalne po odcięciu języka.

Wyobrażcie sobie, odciąć cały język, i nawet nie zmoczyć zimną wodą, nie zatamować krwi, krew ciekła niemiłosiernie, a Czarna Dama, zszyło go zwykłą żyłką wędkarską.
I zawiązała żyłkę. NA SUPEŁ!
*widzi Czarną Damę, z zatroskaniem na twarzy, przebraną w schludny fartuszek, która po każdej torturze przeprasza swoją ofiarę, tamuje rany, dezynfekuje i przemywa*
-Przepraszam, ja nie chciałam, po prostu tak mam, że jak widzę język, to ucinam, zszywam i wiążę na supeł. Nie masz mi za złe?

Gdy już to zrobiła zaczęła...
Yako rzecze Mistrz Yoda, na yęzyka zszywaniu rzecz się dopiero zaczyna.

...zaczęła mu wbijać na wylot przez łydki igły o metrowej długości.
Łydki wypuszczały powietrze z sykiem i komicznym piskiem.

Marynarz męczył się, i pocił, a krew lała mu się strumieniami, próbował zemdleć, ale królowa pomyślała też i o tym, i rzuciła na niego zaklęcie

,,Słodkie''życie
Słodkiego, miłego życia
Bez chłodu, głodu i bicia
!
Drożdżówki i trufle!
I pyzy.

to znaczy, że nie mógł on ani zasnąć, ani zemdleć.
Fakt. Sama słodycz.

Mężczyzna chciał już umrzeć, ale ciągle jeszcze nie mógł, bo to zawsze nie był TEN śmiertelny cios.Wbijała mu igły na łydkach tam gdzie się tylko mieściły, a pozostali nie mogli na to patrzeć, ale żaden nic nie mógł zrobić.Mogli tylko patrzeć jak ich kolega umiera w męczarniach.
Od akupunktury się nie umiera, nie cuduj.

Królowa chwyciła marynarza za łydkę, na co on miał wielkie jak groch, łzy cierpienia, ale nie mógł wydać ani jednego zbawiennego wrzasku.
Zbawiennego dla tego, ponieważ wtedy łatwiej znosi się ból. Przynajmiej ak się uważało.
*jakoś dziwnie czuje się podobnie jak ten marynarz*
Zbawienny wrzask, owszem, pcha mi się na usta.

Chwyciła go za łydkę, i odwróciła nią tak, jak do kopnięcia piłki, ale o wiele mocniej, łydka mogła już wtedy dotknąć uda, a kość łydkowa (kość łydkowa podobnie jak kość rękowa występuje w człowieku) zza dużego przeciążenia, przebiła skórę młodzieńca.To był obrzydliwie straszny widok, i dało się uslyszeć taki trzask, jakby ktoś staną na suchej gałęzi, a ona złamała się pod jego ciężarem.
Marynarz cierpiał jak nikt inny jeszcze na tym świecie.

Wyobraźcie sobie taki ból. Nawet nie da się go opisać, nie potraficie sobie napewno takiego bólu wyobrazić.
No to jak nie potrafimy, to co nam rzyć zawracasz?

A królowa potrafila zadać ból tak potworny, że wydaje ci się że zaraz umrzesz, ale nie, ponieważ to nie jest to miejsce, musiała by ci złamać kark, albo zadać cios porosto w serce lub szyję. Ale marynarz miał już dosyć po samej łydce, i gdy musiał sobie wyobrazić co się z nim stanie za chwilę, zemdlałby, ale nie mógł. A tymczasem królowa puściła jego łydkę brutalnie, zadając mu jeszcze większy ból. Dawno nie miała takiej świetnej okazji. Łudka marynarza opadła bezwładnie na ziemię,

Przez chwilę myślałam, że każdy marynarz został przykuty do platformy z własną, przyrośniętą do zadka, łódką, która więdnie, gdy marynarz traci przytomność.


...a kikut jego kości sterczał, i krew lała się z niego jak z cebra.
Słudzy Czarnej Damy uzupełniali krew, co by się delikwent nie wykończył za szybko.

Królowa pociągnęła jego skórę w dół (i w górę, i w dół, w górę, i w dół, w górę, i w dół,  w górę, i w dół, w górę, i w dół, w górę, i w dół, w górę, i w dół, w górę, i w dół, w górę, i w dół... jeny, jaki ten seks z facetami [DODAŁAŚ "Z FACETAMI"! DODAŁAŚ "Z FACETAMI!" :D] [i wcale się tego nie wypieram!] jest nudny!)  marynarz mruczał(bo tylko to mógł)jak najgłośniej się tylko da, wzdychał, jęczał i żałował, że nie włożyła czegoś bardziej lateksowego, próbował krzyczeć, ale tylko zdarło mu się gardło, zadając jeszcze większy ból, a królowa zawiązała jego obciągniętą skórę na supeł, i zaczęła dalej go torturować...
*czerwony kwadracik on* Na potrzeby analizy spytałam przed chwilą przyjaciela płci męskiej, co sądzi o zawiązywaniu obiągniętej męskiej skóry na supeł. Usłyszałam, że jestem sadystką o chorej wyobraźni. Rozumiem, że już to samo byłoby wystarczającą torturą ;) *czerwony kwadracik off*


***

Tymczasem u króla i dwóch ocalałych marynarzy.
Wtem!

-Jesteśmy już w naszej części krainy! Krzyczał marynarz na bocianim gnieździe.
Teraz resztaposzła po posiłki, i z nimi wyruszyła z powrotem na Ciemną Wyspę.
Resztaposzła poszła sie zaresztopościć.

Gdy pomyśleli znowu o tej niezkazitelnej ciemności, ciarki przeszły im po plecach. Młodziaki nie chciały płynąć, i krzyczały, że nie chcą umierać, ale nagle nad ich statkiem, przeskoczył ogromny rekin (this is what I call "jumping the shark"), przegryzając jednego na pół, izabierając jedną połówkę ze sobą, a pozostałych skazać na widok górnej połowy ciała, która już się wykrwawiła, i zostawiła po sobie na pokładzie bordową plamę.
Krnąbrnych marynarzy wreszcie sięgnie karzący widok kadłuba. Dodatkowo w imiesłowów szał jak tornado bezokolicznik się wdarł...

Jego poł ciała wyrzucili za burtę, i rekin od razu się nią zajął.
Przytulił do piersi i zaczął naszeptywać do ucha.
"Zjem cię zjem cię obedrę ze skóry"

Wpłynęli znów w ciemność, i poczuli ten sam chłód, i to samo uczucie...

Nieskończoności...

C.D.N.

***

A tak na marginesie, zgłaszajcie swoje blogi w księdze gości na ocenę.Od teraz, zakładam też coś w stylu ,,OCEŃ BLOGA'' zgłaszjcie się, i wpisujcie adresy poprawnie, ponieważ nie będę szukać ich prawidłowego adresu.Ocenę waszego bloga zostawię wam na nim w Księdze gości.

Nosił wilk razy kilka...

Zgłaszajcie się.

*o*

...-Światło zniknęło! Światło zniknęło!-krzyczał jeden z nowej załogi.
-Sprawdź w lodówce! - odkrzyknął jasnowłosy majtek.

Marynarze płynęli uratować innych, zresztą sami nie wiedzieli po co.
Przecież równie dobrze, żaden nie musiał płynąć, zostać spokojnie w domu, i popijać herbatkę (i beczułkę rumu!), takie oto teraz myśli, kłębiły się w głowach wszystkich marynarzy, a zwłaszcza rozbitka-księcia, który był tutaj już wcześniej, i to bardzo długo. I to on właśnie zebrał całą załogę, najpierw rzucając kotwicę.
A potem załogę.

-Drodzy marynarze, teraz opowiem wam całą historię, która wcześniej się tu wydarzyła...-powiedział i zaczął opowiadać.
Gdy skończył rzekł jeszcze:
-I teraz raczej po co tracić życie, płynąc na ratunek ośmiu innym marynarzom, który i tak się nie uda, i i tak zginiemy wszyscy?
-Tak, tak! Wracajmy!-rozległy się głosy wszystkich marynarzy.
-To zawracamy!!!-krzyknął i statek został skierowany do wylotu z ciemności.
O rodzie męski! Jak niestałe są twoje uczucia!
Ciemność stała wobec niego otworem. Strach pomyśleć, którym...


***

A tymczasem torturowani marynarze, słyszeli ciągłe krzyki swojego towarzysza, nic nie mogąc począć, a jego strumień krwi, już do niego dotarł, modlili się, żeby to się wreszcie skończyło, kiedy wreszcie zginą, i kiedy ich kolega zginie.A on nadal wrzeszczał, a królowa Cienia, stosowała coraz to większe tortury.
I się z tego cieszyła.
Łiii!!!

Raz wymyśliła, żeby wbić mu igłę o średnicy dziesięciu centymetrów w podbrzusze (jeśli to miało 10cm średnicy, to już raczej było metalowym kołkiem), i zrobiła to, a on jeden jedyny raz, na te wszystkie męczarnie, wydał głośny pisk.
No, mówię, to to wypuszczane powietrze.

Ale tego, co przedziurawiła mu królowa, już nie miał.
To znaczy czego?
Podbrzusza. O długości cztern... szesn.. stu centymetrów.

I zabrała się do tortur dalszych, a z niego płynęła już prawie rzeka krwi, mało co sam nie zwymiotował, na jej widok, ale teraz już się przyzwyczaił do jej widoku, ale jego ból był nadal niemiłosiernie  wielki.
Zdał sobie wreszcie sprawę, że jego męczarnie, dobiegają ku końcowi.
Królowa szykowała wielki pal, którym już celowała w jego głowę, która po chwili, rozplaskała się na ścianie, włącznie z mózgiem, z którego została woda.

Ktoś nam tu robi wodę z mózgu.
I potem nam uderzy woda sodowa do głów.


***

Marynarze na statku, już wypłynęli na słońce, i byli naswojej ciepłej wyspie,ale dzień znliżał się ku końcowi, ponieważ się ściemniało.
Jak wiadomo, słońce nie świeci w nocy, ponieważ i tak jest wtedy ciemno, a wiatr jest wywoływany przez poruszające się na drzewach liście.

Wszyscy wyczerpani przeżyciami, runęli na swoje łóżka jak dłudzy.A rano obudzili się wszyscy, z wyjątkiem kilku, z dziurami na wylot w brzuchach.
Pozostali obudzili się bez dziur, ale za to martwi.
A mówiłam, żeby nie pić alkoholu z niewiadomego źródła!

Spali w jednej izbie, ponieważ nie mili siły już sami wracać do swoich domów.A trupy leżały w wielkiej kałurzy krwi, pod ścianą z napisem:

MOŻE GDYBYŚCIE DOTARLI WCZEŚNIEJ, ŻYŁBYM, I MOI PRZYJACIELE TEŻ, TERAZ ZGINIECIE I WY!!!
A, przepraszam, KTO to napisał?...

I wszyscy usłyszeli mrożący krew w żyłach śmiech kilku osób.

Usłyszeli za sobą szelest, odwrócili się, a jeden z ich kolegów nie miał serca,
Jak się za chwilę dowiemy, bez serc, ale z duchem!

 ...nawet krew nie zdążyła się z niego ulotnić, a jego serce, jeszcze przez pięć sekund bijące, trzymał bardzo ztorturowany duch,
Gnieniegdzie miał dziury w całunie.

z szaleńczym uśmiechem na twarzy, wszyscy włącznie z księciem wrzeszczeli i krzyczeli, próbójąc pierwsi wybiec z izby, ale jeszcze bardziej zaczęli wrzeszczeć, gdy zdali sobie sparawę, żę są otoczeni przez ośmiu tak samo ztorturownych duchów marynarzy.
Duchowie marynarzy floty wojennej!

Duchy zabrały się za nich, i rozerwały na małe kawałeczki.Cała izba była poplamiona(to za mało powiedziane*o*)krwią.
Zbryzgana. To jest to słowo. Ja też się czuję zbryzgana.
*o* - czarodziejka z Księżyca?
Właśnie nie wiem. Mnie przypomina sparklące jajo.

I leżały w niej porozrywane części ciała, oczy, nogi, ręce itp.Nikt inny z wyspy nie wiedział kto to, ale omijają izbę szerokim łukiem.

***

Jeszcze nie wieadomo, co to była za wyspa, ale uwarzajcie!!!
Wyspy nie uwarzę. Umiem tylko carbonarę i zalewajkę.

Cień pochłonął już ćwierć kuli ziemskiej, może nie długo dojdzie i do was!
Nie długo, nie krótko, lecz w sam raz!
Komunizm opanował już jedną czwartą kuli ziemskiej! W przyszłym roku osiągniemy jedną ósmą, a za dwa lata jedną szesnastą!

BUACHACHACHACHACHA!!!!!!!!!!!!!
Or something.
HEH.

***


666


Była kiedyś pewna dziewczynka o imieniu Cilia, była ona dziwną dziewczynką, i inne dzieci, nie tolerowały jej, ale nie zależało jej na tym.
Była kiedyś pewna analizatornia, była to dziwna analizatornia i co jakiś czas analizowała coraz to dziwniejsze opka, ale nie zależało im na tym.

Rodzice martwili się o Cilię, ponieważ z dnia na dzień, stawała się coraz dziwniejsza.Jej rodzice, jadąc do pracy, autostradą numer 666
stracili panowanie nad samochodem,inni ldzie jadący tą samą autostradą też.
Wypadek synchroniczny jakich wiele.
Z tego zmartwienia nie zapanowali nad samochodem?


Ludzie złożyli wniosek, żeby zlikwidować tę autostradę.Cilia trafiła do domu dziecka.
To naturalna kolej rzeczy po wypadku na autostradzie.

Opiekunki, traktowały ją tak, jakby nie istniała,czasami nawet zapomniały zająć i zrobić dla niej porcję obiadu.
Dziewczynka po pewnym czasie zmarła, czego wcale się nie bała.
Ómarłam.I wcale się nie bałam! *gania z gołym tyłkiem po pokoju*
*zerka łakomie na pyszny tyłeczek Mikan* Jesteś pewna?
Blood and thunder? Victory at sea?
Show me! :>

Autostrada została przerobiona na cmentarz,ponieważ zbyt dużo ludzi na niej zginęło.
1000 km długości cmentarza nie robi jakoś na mnie wrażenia.
Właśnie! Myśmy ze szwagrem nie takie rzeczy po pijaku!

Krążą historie, że Cilia nęka ten cmentarz.
Wsiada sobie w elektryczny samochodzik i przemieszcza się to tu to tam.
Poza tym wysyła mu SMSy z pogróżkami!

Kilka lat po śmierci Cilii paru chłopców z tego samego sierocińca, postanowiło wymknąć się z niego po krujomy (no bez jojców), i przekonać się,
czy Cilia naprawdę nawiedza cmentarz numer 666.

Usiedli na nagrobku Cilii i wokoło niego
Tyłeczki mieli na nagrobku, a nóżki wdzięczne opletli w wianek naokoło.

.Zaczeli nabijać się z niej, i próbowali wywołać ją z grobu.
"Haloooooo! Jest tam kto?"
Nikto nie je doma!

Zrezygnowani mieli już iść, ale nagle usłyszeli trzask łamiącej się za ich plecami gałązki odwrucili głowy w tamtą stronę,
i zobaczyli Cilię, w pewnych miejscach na jej ciele brakowało skóry, i było widać tylko kości,
i wyglądała tak, jakby była rozcięta na kawałki a póżniej zszyta spowrotem.
Odnoszę wrażenie, że aŁtorka, aż za bardzo wzięła sobie ten widok do serca. Albowiem jednakże gdyż zdanie przypomina mi Ciliję w całej jej wdzięcznej postaci.
I widzieli skórę, kości i pozszywane kawałki Cilii, i wiedzieli, że to było dobre.
Nie miała co robić po godzinach, to ćwiczyła różne ściegi.
Ćwiczenie haftu krzyżykowego na cmentarzu 666 brzmi jak wyzwanie.

Zaczęli uciekać, Cilia dopadła jednego i powiedziała, a jej głos rozniósł się echem po całym cmentarzu:

-Bardzo było zabawnie, jek traktowaliście mnie jak ducha?
Specjalnie dla Was dudni Jęcząca Marta!
A na początku opka wyraźnie stoi, że miała w nosie to, że dzieci jej nie tolerowały.
Och, jak zauważył Pratchett, potrzebujemy ludzi, żeby im pokazać, jak bardzo ich nie potrzebujemy.

Teraz gdy nim jestem zauważacie mnie tak?
Następny proszę!


Jeszcze bardziej się zlękli, ale ten jeden, którego trzymała w dłoni za kurtkę, wił się i skręcał, ale nie udało mu się uciec.
Cilia zaczęła rozrywać go żywcem. Po całym cmentarzu, zaczął roznosić się wrzask chłopca rozrywanego żywcem.
Następnie na ziemi leżał chłopiec rozszarpany żywcem. Tyle, że nie był już żywcem, a trupcem.

Inni zaczęli uciekać, ale Cilia krzyczała że ten kto traktował ją źle, jak ducha, i nikt jej nie zauwarzał, będzie nękany po nocach.
Nie no jasne. Powinno się podejść, dotknąć i zapytać "czy zechce pani udać się ze mną na kawę Pani Cilio Zombie" ?
Wystarczyłoby sakramentalne "Może herbatki?".

Z jej ust i oczy, pociekły cienkie strużki krwi. A chłopcy błądzili po cmentarzy i nie mogli uciec, a Cilia goniła ich i po kolei rozrywała na kawałaki...
Analizatorzy błądzili wśród zdań, ale nie mogli uciec byli jak w sieci. A zdania z opka rozrywały ich na kawałki.*bredzi w malignie*
*uśmiecha się serdecznie do Mikan, podając dyskretnie Dzidce telefon z wybranym 112.*
*Dzidka uśmiecha się również. Odkąd zobaczyła po raz pierwszy to opko, chodzi i uśmiecha się bez przerwy.*

Dwóm z nich udało się uciec.Pobiegli oni do swojego sierocińca i powiedzieli wszystko nauczycielce.
Nie bardzo chciało jej się iść, ale jednak chciała im udowodnić że były to tylko zwidy.
Kochanie - rzekła do czarnowłosego - zaczekaj chwileczkę. Nagrzej mi kajdanki.

Poszli na cmentarz 666.Nauczycielka z chłopcami, szukali pozaostałych.
Naucycielka myślała, że pozostali się schowali. Gdy zobaczyła Cilię, pisnęła, a jej wrzask, rozniósł się po cmentarzu.
Przynajmniej ją zauważyła!

Cilia zaczęła ich gonić, i dopadła nauczycielkę.
Powiedziała to samo i ...
...i wgryzła jej się w tętnicę.
Godna podziwu niekonsekwencja.

Z jej ust zaczął ciec strumień krwi.Cilia zauważając stojęcych na uboczu do tej pory chłopców,
stojęcy pacholęta!
którzy właśnie teraz zaczęli uciekać. Dała im uciec i skierowała się w przeciwną stronę,a ciało nauczycielki, zaczęła pochłaniać ziemia.
Może przerabiają cmentarz na metro?
Nie. To był Krecik. Ahju!

Chłopców zżerała ciekawość.Wiedzieli że może się to żle skończyć, ale niewidzialna siła ciągnęła ich za Cilią.
Na miedzianych omszałych łańcuchach.

Gdy szli za nią, ona nagle się zatrzymała,i nie odwracając się zapytała
-Bardzo mi się puszą włosy z tyłu?

-Dlaczego za mną idziecie-
I poszła dalej, a raczej poszybowała dalej.
Chłopcy mieli ogromne szczęście.Ale zdziwili się, bo nie wydawali żadnego odgłosu.
A w normalnych warunkach chrzęścili, chrzamotali i skrzypieli przy każdym, nawet najmniejszym ruchu.
Cilia włączyła im opcję "mute".

Nadal za nią szli, nie wydając odgłosów, a ona znowu powiedziała:
-Możecie za mną iść, ale uprzedzam, to może się żle skończyć-
Łeee, znowu orgia...

Chłopcy bardzo się przestraszyli, ale nadal ta sama siła ciągnęła ich za Cilią.
Byli bardzo podnieceni tą sytuacją.
Myśleli, że zaprowadzi ich do gniazda rozpusty.

Iść za duchem, albo wampirem, po Cilia miała lekko uchylone wargi,
i było widać jej śnieżnobiałe kły, które połyskiwały w blasku księżyca.
A jej ponętny, pozszywany z kawałków tyłeczek tak się rozkosznie kołysał. W tym obowiązkowym blasku księżyca.

Nagle zatrzymała się, i wypowiedziała jakieś niezrozumiałe słowa.Ziemia rozstąpiła się, i wyszedł z niej czerwono-czarny potwór.
Do pasa był czerwony, a dalej czarny.
Za wzór do tego opisu posłużyli ałtorce polscy robotnicy budowlani po upalnym sezonie.


Chwycił mackami chłopców, podziękował Cilii (maniery przede wszystkim!)  i weszli razem pod ziemię.Chłopcy ujżeli miliardy wampirów,
które krzyczały:

-Wreszcie 666 ofiara złożona naszemu panu!!!-
Wampiry służące szatanowi. W sumie to i lepsze niż pracujące jako lekarze.
Ale który z nich miał ten 666. numerek?
Wygląda na to, że to w ramach promocji było dwa w jednym.


Chłopcy zdali sobie sprawę, co się właśnie stało.Po co oni wogóle za nią szli.Po co oni ją tak traktowali.
Może gdyby traktowali ją lepiej, nic takiego by się nie stało.Domyślili się, że gdy żyła, nie żyła.
Domyślam się, że gdy to czytam, to nie czytam.
Domyślam się, że nie żyła, lecz aorta.


To znaczy, że ona była czymś w stanie materii cielesnej, ale duszą która nie była w jej ciele.
Jestem w stanie półpłynnym, lekko twardawym, zbierzcie mnie do słoika i wyślijcie na Madagaskar.
Nie mogę Ci tego zrobić. Tam jest animowany lemur, co mówi z kresowym akcentem.

Ona nie żyła, gdy siedziała obok nich,ona nie żyła gdy oni się beztrosko bawili, teraz ją rozumieli.
Współczuli jej.Ale za póżno.Była w składzie zła.
P.P.H.U "Skład zła" Sp. z o.o. - składujemy wszystko i wszędzie.
A teraz się zastanówcie nad źródłosłowem wyrazu "złoooom". Muahaha.

Wciągnięta w wir szaleństwa i niegodziwości.
Taka była.Zawiązali im liny w pasie, przytrzymujące ręce.Z sufitu, na którym myśleli, że to był tylko wybrzuch skalny,
oderwał się on, ich, jak się domyślili, pan.
Pan. Wielki Bąbel. Zwisał se u powały jak szyneczka.
Teoria Wielkiego Wybrzuchu!

Zleciał on prosto przed nimi, i wbił im pazury w brzuch, (mieli jeden wspólny azali były brzuchy mrowie a mrowie?)
zawyli z bólu, ale on nie zwracał na to uwagi.I w końcu wbił im kły w szyje.
Umarli, i pochłonęła ich ziemia.Wampir powiedział, żeby otoczyć miasto, i dowiedzieć się kto wierzy
w żywych umarłych, a kto nie.
Stosowali praktyki łagodnej perswazji. Mimo wszystko i tak połowa poszła w zaparte.
Wampir z krucjatą kurtuazyjną.

Zginęła ponad połowa miasta teraz zmierzają w kierunku innych miast.
A drugą połowę tego pierwszego miasta zostawili w spokoju? Iście PRL-owskie marnowanie zasobów.

Może właśnie do twojego?Może za chwilę zapukają do twoich drzwi?
Właśnie zapukał. Listonosz. Powinnam go była przebić osikowym kołkiem, tak na wszelki wypadek?

Z Jądra Ciemności pozdrawiają Dzidka rozszarpująca aorty aŁtoreczek, wrzeszcząca zbawiennie Szprota, Mikan haftująca obrus na skórze oraz Maskotek ukrywający się przed listonoszem.


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

• stara kociara



Wasze analizy są cudne ale te dwa opka wymiatają! Rzadko zmuszacie mnie do śmiechu w cały głos a dziś popłakałam się przy opróżnianiu łódki za pomocą niczego i to niewidzialnego :-) reszta tez mnie nei zawiodła- dawano,dawno nie było tu opka tak fantastycznie zachwaszczonego :-)

• córka rasputina

wiecie co, a mi się te historyjki nawet podobały! wydaje mi się, że autorka ma trochę talentu i za parę lat może być całkiem niezła. z kolei ta cała krew, ohyda, naturalistyczne opisy tortur i nielogiczna fabuła są rozczulające. to są "horrory" z rodzaju tych, które opowiadają sobie dzieciaki, siedząc pod namiotem zrobionym z koca i świecąc w oczy latarką. mniam!

• Milka


Trzeba przyznać, ze ałtoreczki mają coraz dziwniejsze pomysły na opka. Moim zdaniem za dużo "Piły", "żywych trupów" i wszelakich wampirycznych opowieści. To naprawdę można przedawkować...

• Klaudia


Zbesztajcie mnie, powieście na gwoździu, ale... nie dotrwałam do końca tej analizy. I nie, tu nie chodzi o samą analizę, ale o opko. Jakieś takie... mało kwikaśne. Błaagam o fajniejsze opka!

• Chelsea


Ja, szczerze mówiąc, nie wiem o co tu chodzi. Zbyt poplątane, zbyt bez sensu jak dla mnie. Poziom strachu miał mieć chyba z 500% normy, ale nie wyszło.

• Croyance


Wszystko zniose, ale nie profanowanie 'Wedrowca do Switu'. Ja jej dam Cien, sny, co staja sie rzeczywistoscia I nozyce: zywcem przepisane, C.S.Lewis w grobie sie przewraca.

• ktoś

Robicie najlepsze analizy pod słońcem z niecierpliwością czekam na następne!

• A.


Co się dzieje z dobrym SuSem? Ostatnio widzę tu coraz więcej nowych oceniających, a analizy coraz cieńsze :(

• jasza


Takiej analizy to tu jeszcze nie było!

Opko wyjątkowe, analiza mistrzowska, i w o ghule...
Nie wiem co na mnie zrobiło największe wrażenie:
- czy bestialskie figlaski z naciągniętą skórą, łódź pełna krwi, podziurawione zombiaki, król-gawędziarz, czy jeszcze co innego.

I jeszcze na deser hołłoł o cmentarzu na autostradzie - Boru, jakie to pobabrane... a jakie śmieszne!


• Shovera

Próbowałam wyobrazić sobie obciągniętą męską skórę na supeł, ale przerosło mnie to. Podziwiam wyobraźnię aŁtorki, bo ja bym takich tortur nie wymyśliła ;D

Anonimowy pisze...

Rzepicha von Mjensen


Czytałam analizę jednym okiem, drugim malując ściany i rechotałam przy tym jak wariatka :D Czy tylko ja mam wrażenie, że te historyjki były jakoś tak bardziej pocieszne, niż poprzednie? Często same fragmenty mnie do łez rozśmieszyły, zanim doczytałam komentarze. I też się teraz chodzę i uśmiecham ;D

• Sineira


Znowu przerywam lekturę w połowie, bom ukwikana na amenT. Dawno się tak nie ubawiłam. Rozplaskany mózg mnie rozłożył na łopatki:D

• Demon z Otchłani


W imieniu społeczności piekielnej oznajmiam, iż
nawet nam się nie śniły tak fikuśne tortury. Dziękujemy. Wykorzystamy nabytą wiedzę, gdy aŁtoreczka do nas trafi.

Z wyrazami szacunku.

Demon z Otchłani.

• Ewa


Tęsknię za banalnymi historyjkami o Marlence/Milence i Tokio Hotel, Ronaldo i Kace, Kubicy, Ammannie, Hermionie histeryczce... Te wszystkie syndromy sztokholmskie Naruto i członków Rammsteina, Piekło w Ciechocinku i czerwonooka pani Cienia czy jak jej tam mnie przerastają.

• Pigmejka


Auuuuu... *zawyła Pigmejka do Księżyca* Po tym wszystkim czuję się jak... pozszywane żyłką wędkarską zombie. XD
Nie wiem, które opko mnie bardziej ukwikło - ale wiem, że Wasze komentarze znów były przegenialne! Biję Wam pokłony - zaprawdę, dużo pokłonów! ^^
Aż nie wiem, czy uda mi się dziś zasnąć... bo nie mogę przestać się śmiać! :D
Brawo.

• gabrielle

Fascynujący jest obraz Czarnej Damy zszywającej ranę żyłką wędkarską. Który dyktator i terrorysta przy zdrowych zmysłach zajmuje się robótkami ręcznymi?