OGŁOSZENIE

Przepraszamy,
blog chwilowo ma przerwę.

Mamy nadzieję, że niedługo wrócimy!

piątek, 18 lutego 2011

12. Zmutowane wirusy, czyli rozmnażajcie się


Dziś opko manichejskie, gnostyczne, holistyczne i historyczne. W tej kolejności.
Poznamy zasadę trwania Dobra i Zła, hermetyczne światy Wampirów i Wilkołaków.
Prosimy zapiąć pasy, startujemy!


Gdy nastąpił początek świata i powstało życie powstały również dobro i zło.
Krzaki, ryby i ptaki powstały nieco wcześniej...

pewnego razu w wiosce gdzieś w Szkocji
oraz powstała Szkocja. *tutaj dźwięk dud* prowadzących do boju.


pewnego razu w wiosce gdzieś w Szkocji zapanowała zaraza. Pewien mężczyzna zmutował w sobie tego wirusa i był odporny na choroby.
Jassssne. Wirusa trzymał w słoiku, a jak już był wielki jak królik, to go połknął.
W cierpieniu mutował, lecz nie zwymiotował... Twardy był. I już nic go nie tknęło.


Gdy się ożenił, jego żona poczęła mu trzech synów którzy odziedziczyli po nim ten wirus.
Całkiem jak hemofilia, tylko na odwrót. Ach żono, żono - co teraz poczniesz? Jak odpocznę, to pocznę trzech synów.

Gdy dorośli jeden z nich wyjechał a dwóch pozostało i opiekowało się chorymi ze starości rodzicami.
Jak w bajce o Głupim Jasiu.

Pewnego dnia ojciec ich oznajmił, żeby zostawili ich samych. Jak byli w lesie zaatakował ich wilk i nietoperz. Jeden z nich stał się pierwszym wilkołakiem a, drugi pierwszym wampirem.
Ukąszenie heglowskie, to przy tym – nic!


Wilkołak nie tolerował dotyku srebra i wody święconej a, wampir światła słonecznego i wody święconej.
Coś mieli wspólnego jednakże.

Zaczęli oni wielką wojnę między sobą i stworzyli dwie ogromne armie. Wojna ta trwa aż po dziś dzień lecz co działo się potem to już inna historia.
O co ta wojenka? O co – o wodę święconą?

Wojna trwała latami, aż wreszcie gdzieś w IV wieku poprzedniej ery zakończona została przez wielkiego i potężnego wampira Beliala, który zdobył taką siłę, że uodpornił się na nasze zwykłe słabości: znak krzyża, woda święcona oraz światło słoneczne.
Tudzież na żelki, pierogi z mięsem i glizdy na głodzie.

Przed swoją śmiercią spłodził syna który, odziedziczył po ojcu jego moce. Kazał go ukryć przed niedobitkami wilkołaków i ukryli go za „wielką wodą”(wczesna nazwa oceanu)
W Hameryce???

i trenować go aby był gotowy na walkę ostateczną z wilkołakami. Po śmierci Beliala w walce z najsilniejszym z wilkołaków stworzono trzy artefakty w których zamknięte zostały jego odporności: oko-woda święcona, żebro-krzyż, serce-światło słoneczne.
Wątroba - żelki, mózg – pierogi z mięsem.
Albo na odwrót.

Po kilku wiekach moc artefaktów została wchłonięta przez młodego Dampira(wynik nieszczęśliwego związku wampira i człowieka)
Wampiry i człowieki się krzyżują? Niesłychane!
No pewnie! Bo skąd indziej wziął by się Batman?

o imieniu Rane, była ona piękną kobietą o włosach czerwonych jak krew i oczach błękitnych jak niebo-którego nigdy nie widziała.
Sssssyyyy tak wygląda w naturze wsysanie artefaktów

Zabiła ona swego ojca sprzymierzonego z wilkołakami i przejęła władzę nad wielką armią wampirów i ich zwolenników.
Hermadofrydalna jednostka – wampir, czy wilkołak? Bo się pogubiłem!

W tym samym czasie gdzieś w okolicy narodzin pierwszych wampirów kolejny potomek krwi wielkiego Beliala tworzył swą armię wampirów. Miał on na imię Geralt został on zmutowany przez pewnego czarownika i stał się wiedźminem posługującym się czarami.
Idę się obwiesić na klamce. Rozumiem – wyobraźnia. Ale czy w wyobraźni trzeba gwałcić kanon? I to khę – od tyłu?
Czyż wiedźmaki nie są nad pojęcie chutliwe?
Walerian! Do kosza! Ale już, niecnoto!
Mam tylko nadzieję, że tym czarownikiem nie był Felsenheimer

Wyruszył on do Galii (teraźniejszej Francji) aby zmierzyć się lub wziąć pod swe skrzydła armię Rane.
*Walerian leniwie otwiera lewe oko i mamrocze*
"Galia est omnis divisa in partes tres. Quorum unam incolunt Belgae, aliam Aquitani.Tertiam qui ipsorum lingua Celtae nostra Gali apelantur...
Ty kocie, nie bądź taki wymiauczany.
Dlaczego nie nazwałeś mnie Cezar, dlaczego? *bije łapkami w obudowę kosza*
Bo Valerianus Primus też brzmi nieźle.
Primus? Ave Primus. Tak mnie witaj na progu.

Teraz wyjaśnienia niektórych pojęć:
-pamięć krwi – pamięć wampira który zmienił człowieka w wampa.
Pamięć o Poli Negri, Hollywoodzkim wampie z Powiśla jest silniejsza. Otr szos.

Dziękuję za czytanie bloga i proszę o rozpowszechnianie go.
A jakże! Z największą przyjemnością...Co czynię.

Notki będą ukazywać się jak tylko będę miał czas pomiędzy nauką i walką z wilkołakami.
AŁtor jak nic jest Srebrem Pisany.


Początek walki o wolność  Wielkiego Altaira.
Altair to gwiazda jak się patrzy.
Mniejsza od Syriusza?
Mniejsza od Betelegeuse, z pewnością...
I bohater gry komputerowej.
No to już wiemy skąd wyrósł napęd wyobraźni AŁtora
 
Gdy dotarli na miejsce armia Rane była w rozsypce po walkach z wilkołakami. Po dwóch latach znaleźli wampirzycę trójką towarzyszy gdzieś nad morzem Śródziemnym.
Nowa nazwa Wody Małej?

Przyłączyła się ona do nich od razu gdy ich spotkała. Geralt kazał ich napoić, nakarmić, i odziać w porządne szaty.

Geraltowi szacunek!
Daje im wikt i opierunek.
Nie ma, jak chłopak z Rivii
Wilkołaka też pożywi[i].

Przebyli oni morze i dostali się do bujnego kraju w którym przez większość czasu było gorąco i podróżowali tylko przez 6 godzin dziennie. W drodze stoczyli trzy bitwy z wilkołakami. Po 100 latach przebytych spokojnie przez pustynie i lasy
100 [lat] x 365 [dni] = 36500 dni
razy 6 [godzin dziennego marszu] = 219.000
razy 7 km marszu = 1.533.000 kilometrów jakie przeszli.
To jest 38.325 (trzydzieści osiem tysięcy, trzysta dwadzieścia pięć) razy okrążyli Ziemię
Nie doliczasz lat przestępnych.
Darujmy im to, oceany, rwące rzeki, góry, te rzeczy...

Po 100 latach przebytych spokojnie przez pustynie i lasy przebytych spokojnie przez pustynie i lasy dotarli do celu gdzie zbudowali fortecę. Lecz i tam wilkołaki ich znalazły gdyż mieli oni przewagę liczebną
Tyralierą szli i przeczesywali świat w poszukiwaniu fortecy.
To dlaczego nie wykumali nic za ich dziesiątym okrążeniem?
Nie wiadomo kocie, może mieli marny wywiad wojskowy. I nie należy zadawać takich pytań.
No więc ciiiiiii...

Geralt wraz ze swą ukochaną Rane wysłali trzy części swoich wojsk aby się rozdzieliły i powiększyły swą liczebność dziesięciokrotnie
Jak? Prokreacyjnie?!
Każdy z nich spłodził dziesięcioro kociąt? Walerian robi „blade oczy” *a dudy grają*

i powrócili do starej fortecy Rane w Galii. Jedna część poszła na wschód, druga poszła na północ, a trzecia na zachód do korzeni swego pochodzenia.
Na mój rozum, wychowanie wojownika dzielnego w boju to jak nic +20 lat. Trochę im zeszło, biorąc pod uwagę możliwość spładzanie w międzyczasie niewiast.

Gdyż Geralt jako wiedźmin był bezpłodny znalazł bardzo silnego noworodka
W wieku 4 miesięcy przesuwał szafy, jak miał pół roku – sam orał w dwa woły.

w wiosce w której, się ukrywał z małżonką zmienił on go w wampira
Noworodek-wampir. Coś cudnego. Pochylasz się nad kołyską, żeby odprawić stosowne do okoliczności gili-gili, co to za nózia, ach! jakie ząbki!
A ten ci się rzuca nagle do gardła.

zmienił on go w wampira i przelał jemu całą swą krew razem z pamięcią i mocą jego oraz przodków.
Transfuzyjka niewielka taka.
Geralt krwią zalał robaka
I z normalnego noworodka
Zrobił wampira - wyrodka

Gdy umarł Rane upozorowała jego porwanie przez wilka i zaopiekowała się nim.
Kim? Kto miał być porwany przez wilka, kim się zaopiekowała?
Czepiasz się. Noworodka porwały wilki, więc zaopiekowała się Geraltem. Albo na odwrót.
Noooo właśnie, kocie – no właśnie...

Gdy dorósł okazało się, że ma wiedźmińskie moce lecz sądząc po ilości jego dzieci a było ich około 15 odzyskał możność rozmnażania się.
To bardzo silny noworodek był. I tak mu zostało.

Po roku umarła jego matka, a dzieci zostały powybijane przez okrutnego wilkołaka który nabijał wszystkie swe ofiary na pale.
Wład III Palownik zwany też Drakulą (rum. Vlad Ţepeş, wym. wlad cepesz, lub Vlad Drăculea; ur. w listopadzie/grudniu 1431, zm. w grudniu 1476), hospodar wołoski w latach 1448, 1456-1462 1476 z dynastii Basarabów.
To z Wikipedii, tak na marginesie.
Błąd w genealogii... Vlad od lat robi za wampira, nie wilkołaka.

Wyruszył on więc z lodowatych okolic w których mieszkał na południe aby się szkolić u narodu, który modlił się 5 razy dziennie.
Poszedł do al-Kaidy, jak mniemam. Do talibów i Pasztunów.

Nauczył on się sztuk kowalstwa i kaligrafii oraz wielu innych sztuk wojennych
Sierżant – miej to na uwadze! Kaligrafia jest sztuką wojenną! Howq!
 

oraz artystycznych. Gdy ród Persów ze wschodu zaatakował ziemie na których żył ukrył się w okolicach dzisiejszego Rzymu.
Niezłego zakrętasa musiał zrobić – od Hindukuszu po Apeniny. Jakieś 5000 kilometrów biegiem przez Turkmenistan, Kazachstan, Kaukaz, Ukrainę, Rumunię (ach, ten Vlad!) i na koniec nadtybrze.

Przed śmiercią spłodził on syna
Kolejny, co płodzi dzieci na katafalku. Perwersja też może nużyć...

spłodził on syna który posiadł wszystkie moce i umiejętności ojca oraz zaczął zdobywać kolejne.
Wyplatanie koszyków z sitowia, gra na harfie, chorał gregoriański, wypalanie emalii, stawianie pieców.

Po upadku persów
Persy chylą się ku upadkowi. Mają wyłupiaste oczy i wklęsłe nosy, więc strasznie charczą.

i założeniu republiki rzymskiej
Ave Cezar, morituri te salutant!
Walerian, muszę odciąć cię od moich książek, natychmiast!
Valerianus Primus, tak rzekłeś?
Hyyyy. No tak.

wyruszył do Arabii aby nauczyć się nowych sposobów zabijania.
Mujeju, znów tam wrócił?!
Ledwo z życiem uszedł, znów go tam coś ciągnie?
To się nazywa Syndrom Sztokholmski.

Nie było słychać o jego potomkach aż do wieku trzeciego gdy nastały wojny krzyżowe. Potomek Geralt o imieniu Altair został skrytobójcą tzw. Assasynem.
No i dobrze. Tego nam brakowało. *dudy szkockie* tak na wszelki wypadek, coby nam się nie nudziło.
Adsumus! Adsumus!

Był on najlepszym z nich wszystkich. Po latach zabijania Krzyżowców dostał on jakiś umysłowy sygnał
Walerian też ma jakiś umysłowy sygnał. Siedzi w bezruchu gapiąc się w ścianę. Ani meee, ani beee, ani kukuryku.

do odnowienia wielkiej wampirzej armii i zjednoczenia tych którzy wyruszyli w trzy strony świata.
Ukryjmy się więc w czwartej części świata i przeczekajmy.
 
 
Wymuszający Jasza i wierszopisy Walerian,
pozdrawiają z Przedziwnego Świata, gdzie Indiana, Geralt i Czarnoksiężnik Felsenheimer żyją w zgodzie i pokoju.


1 komentarz:

jasza pisze...

• Aelfarran

• 2009-03-15
Łiiiii!!! *umarta na zakwik* Borze wszechlistny, ja chcę różowy nagrobek! Jobla dla aŁtora opka za głupotę, Nobla dla Waleriana za wierszyki!

• mauaMi

Zaraz zaraz, Altair został aSSasynem?! Strzelał z dupy szurikenami, czy po prostu współpracował z SS?

• Wafel


No cóż, trochę mi to czasu zajęło, ale w końcu przeczytałam wszystkie xD Jesteście bezbłędni (tak, Maskotek - ty też :P) A ta analiza była jedną z najlepszych. Nieraz prawie płakałam, czytając już samą 'treść' już o komentarzach nie wspominając. Dosłownie.
Czekam na więcej ;]

• Sineira


Ise - te nazwy funkcjonują równorzędnie.
Analiza kwikaśna, ale za krótka, za krótka! Ten bełkot zasługuje na coś dłuższego.

• Ise


Wojny krzyżowe? A co to jest? Jak się przygotowuję do matury to słyszałam tylko o wyprawach krzyżowych. Które rozpoczęły się pod koniec XI wieku, a trwały do XIII. Czy ja czegoś nie wiem? *przerażenie w oczach i myśl, że zdaje maturę z historii*
A wierszyki są cudowne. Analiza całościowo również ;)

• Ome

• 2009-02-28

Bardzo mi się podobało. A poezja - cudna. A analizowany twór - cudny inaczej, bardzo inaczej. Szczególnie te genetyczne krzyżówki i ciągłe płodzenia były ciekawe - nic dziwnego, że wojna ciągnęła się tyle wieków, skoro oni, zamiast się raz a dobrze wytłuc, non stop płodzili. Wampirzo-wilkołakowa polityka prorodzinna, phi.
Nie wypada tak od razu naciskać, więc na razie tylko delikatna aluzja - wspaniale było przeczytać tę analizę i wspaniale będzie przeczytać następną :)

• Amelia

Ten twór mnie przeraża... a Walerian powinien dostać Nobla!
Szczęśliwe zakończenia są przyjemne ^^

• kura z biura

Łiiihaaa! Piękne, cudne i kwikaśne. Nie wiedziałam, że tyle da się wycisnąć z tak krótkiego opka.
Skoro już były wierszyki o Geralcie, to uprzejmie przypominam Jaszy o tym zaległym. Wiesz, wanna itepe.
Pozdrawiam z Wieczornej Krainy, w której Małż ogląda wielce mądry film o gigantycznym wężu, a Kura zastanawia się, co mu odbiło.