sobota, 19 lutego 2011

71. Przecież jesteśmy w Niebie, czyli Toaleta dla aniołów (2/2)


Moi drodzy! Przenosimy się do Nieba. Nie spodziewajcie się jednak cudów świetlistej wspaniałości, nie...
W dzisiejszym odcinku poznamy Najwyższego, który nosi barwy Lecha Poznań, szatana, co ma problemy z osobowością oraz głęboko wierzącą wampirzycę. Indżoj!
Dla zachowania spójności tekstu niektóre wątki wyleciały - jak się przekonacie, drodzy Czytelnicy, bez najmniejszej szkody dla opka.

Analizują: Kura, Jasza i Jerry O.

Gdzieś w niebie... 

Na bialutkiej, puchowej chmurce z harfą w ręku, leżała młoda anielica. Echo po przestworzach niosło piękną pieśń:   
[tu autorka cytuje wiersz Adama Asnyka. Cieszymy się z tego - wszak mogła napisać pieśń sama...]
 
Rozległo się donośne klaskanie. 
Gdzieś za borem...
 
     - Brawo! Rome coraz lepiej idzie ci śpiewanie, tylko wiesz twoje piosnki zawsze są pełne nostalgii- Bóg uśmiechnął się do kobiety
A powinny być skoczne i przaśne.
 
     - Wiem, ale Panie...- Rome ukłoniła się przed Białym- Ty dobrze wiesz dlaczego jestem smutna, lecz i tak nie chcesz tego zmienić 
     - To niemożliwe... Shigo to zła dusza, poza tym...- anielica nie pozwoliła dokończyć Stwórcy 
     - Nie jego wina, że musiał zabić!- głos kobiety był pełen wyrzutu, po różanych policzkach spłynęły łzy 
     - Morze łez już przez niego wylałaś- Biały zasmucił się- Jestem miłosierny, ale to o co prosisz mija się z celem... 
     - Pewnie!- kobieta uniosła się gniewem- Przez twoją idiotyczną kłótnię z czarnym ja muszę znosić moje rozstanie z bratem- Rome zawyła z wściekłości
Po chwili w całym niebie rozszedł się swąd spalenizny, a z chmurki zaczął opadać delikatny popiół.
- Dlaczego tak długo dawałem się opierdzielać? - pomyślał ze zdziwieniem Bóg, otrzepując ręce.
 
Rome uklękła i poczęła się modlić, Bóg widząc jej poczynania powstał i wolnym krokiem odszedł 
Ekhm, do kogo ona się modli, skoro przed chwilą rozmawiała z Bogiem jak z kumplem...?
Ale co mu nawrzucała od idiotów, to jej.
 
     - Trzeba jakoś zadziałać!!! Zanim Bóg się obudzi to Belzebub dawno zrobi swoje! A to peszek, nie powstrzymasz mnie Boże!- zadrwiła Rome 
Bunt? No no, moja droga, możesz odwiedzić posiadłości wujka Lucka prędzej niż się spodziewasz!
 
 
[pojawia się dwoje dzieci anielicy - Ryta i Kobryn]

     - Szkoda, że Stwórca jest taki uparty!- dziewczynka westchnęła 
     - A coś ty myślała? Że Biały z radością w głosie pozwoli mamie zejść do otchłani? Oszalałaś? Wiadome było, że się nie zgodzi... Ten typ tak ma!- Kobryn kopnął ze złości leżący nieopodal kapsel po coca-coli
Burdel w tym Niebie, aż się kapsle po chodniku walają.
To tylko drobny przedsmak, potem będzie gorzej. Ale nie uprzedzajmy faktów...
 
     - Hm... A co byś zrobił gdybyś dowiedział się o tajemnym przejściu do dziewiątego poziomu?- Ryta utkwiła swoje niebieskie oczka w bracie  
     - Kuszące, ale co masz konkretnie na myśli...- chłopak skrzyżował ręce na piersi 
     - Violence (Przemoc?! W Niebie?!) wspominała o dziurze w niebie, zwie się dziurą Neptysa i mieści się nieopodal toalet damskich- mała anielica poprawiła okulary na nosie 
Obok... czego?! Anioły, excusez le mot... wydalają?!
Anioł też człowiek, co zje, musi wydalić.
 
W innej części niebios toczyła się walka. No może nie dosłownie, bo była to tylko walka na słowa.  
Na przepięknej polanie, wśród kwiatów, drzew, traw, licznych zwierząt [oraz licznych pozostałości po nich] i źródeł [też wielu, czyli na dość podmokłym gruncie] leżeli najwyższej rangi aniołowie, serafini, archaniele i [za nic sobie mając zapalenie korzonków] debatowali nad sytuacją w piekle.
Archaniele - stoją w hierarchii nieco wyżej od Jasnych Anielek.
Ale za to zdecydowanie niżej niż choćby Cherubini. Jakkolwiek ich nie odmienić - Archaniołowie są raczej, khem, nisko w hierarchii anielskiej.
 
     - Należy być rozważnym, nie kierujmy się impulsem! Musimy rozważyć wszystkie za i przeciw! Tu chodzi o dalsze funkcjonowanie niebios i o niewinne dusze!- Uriel nakłonił gestem ręki swoich towarzyszy do milczenia- Jeżeli przyjmiemy, że ta cała Iva ma moc o jakiej nawet nam się nie śniło, to w nagłym przypływie gniewu może nas zetrzeć na proch!
Pewnie. Jednym pstryknięciem palców.
Przypomnijmy - to ta moskiewska demonolożka, która piszczała w panice na widok wampira.
Bycie Mary Sue jednak zobowiązuje.
 
- Dobrze, ale my tu gadu, gadu a Biały Pan i tak nie wyrazi zgody...- Zortek wzruszył ramionami i powrócił do żucia kępki trawy
Był on albowiem anielskim jeleniem.
Grajcie surmy anielskie! Taki kawałek tekstu, a aż dwa istniejące anioły się pojawiają! Co prawda jeszcze nie wiem, co do polityki zagranicznej Nieba ma strażnik, którym jest Zortek, ale i tak się cieszę.
Ba. Ałtorka znalazła po prostu stronkę z imionami anielskimi i wybrała te, które najładniej brzmiały, ty naprawdę nie podejrzewaj jej o jakąś szerszą wiedzę...
 
[Tymczasem dzieci anielicy wybierają się na zwiedzanie piekła. Wejściem od strony kibelków.]
Wspólnie ustalili, że wchodzą! Nie minęło parę minut a już byli w środku. Widok przyprawił ich o omdlenie... Strach? Lęk? Paniczny lęk? To zbyt mało powiedziane... Osoba psychicznie chora nie wytrzymała by tutaj przez minutę, a co to za uczucie musiało być dla dzieci? 
Stada poranionych dusz straszliwie wyjących...
Skazanych na piekielne tortury czytania opek.
 
Liczne kotły z czarną cieczą, małe diabły mieszające w kotłach i zadające katusze. W powietrzu dało się wyczuć krew, strach i ogromne cierpienie... Jednym słowem piekło i to w najczystszej postaci.
No tak, widzę, że w piekle też obowiązuje zasada "od frontu Francja-elegancja, od zaplecza - syf".
Ciechocinek-Ciechocinek to naprawdę była wersja demo.
 
Całe otoczenie obfitowało w małe wulkaniki wybuchające co chwilę magmą...
Magma chowa się pod skorupą Ziemi. Jak wylezie, wyskoczy, albo wypłynie - staje się lawą.
 
 Stalaktyty i stalagmity pokryte krwią, cuchnące dusze włóczące się i jęczące... W tle aby było strasznej dało się słyszeć marsz pogrzebowy i inne utwory napawające pesymizmem.
Jeżu najdroższy, Mandarynę im puścili!
 
Dzieci zostały skute niewidzialnymi kajdankami...  
     - One chyba ważą z tonę...- anielica westchnęła 
     - Cicho mi tu!- huknął Naama 
Chyba "huknęła". Naama to kobieta (choćby w Księdze Rodzaju (4,22)).
Standardowe zmiany płci. Żadne opko się bez nich nie obejdzie. *robi mądrą minę*
 
     - Przecież ona tylko...- chłopak próbował obronić siostrę za to oberwał ze skrzydła 
Grzmot był tak potężny, że Kobrynowi zadzwoniło w uszach... Ból był nie do zniesienia...  
"Cholerne dzieci diabła! Gnojki zasrane! A żeby was pogięło!"- trząsł się ze złości i bezsilności 
"Wy, wy... wy zbóje jedne, wy!"
 
"Jak oni lubią przemoc! Mam wielką ochotę nakopać im do ich dupsk! Tylko, że Biały nie pozwala... Co za chamstwo"!- chłopak był rozdarty wewnętrznie
Dylematy pacyfisty...
Ale przed zejściem do piekła to go zakazy nie powstrzymały...
 
     - Na szczęście upadły ma już plan...- włochaty wyszczerzył kły z radości
Taaaa, ściśle tajny plan, który zna każdy demon najniższego rzędu, plączący się po zapadłych kątach piekła.
 
     - Jak myślisz oni nas zgładzą?- Ryta szepnęła z obawą do brata 
     - Biały na to nie pozwoli, rozchmurz się mała!- Kobryn chciał dodać otuchy anielicy, ale sam nie wierzył w swoje zapewnienie  
     - Nie szeptać tam! Plebs się rzucać zaczyna!- prychnęła bestia 
     - Porządnie ich pierdyknąć to przestaną kombinować!- Naama ziewnął aż strzeliło mu w kościach (to demony mają kości???) ^^
Kurrr... zapiał na wierzbie, kto ma to wiedzieć, jak nie ty, cholerna autorko tych postaci?
 
Od Ałtorki:
 
PS2. Vold kiedyś mi wytknęła, że powinnam pisać 'czarny' dużą literą. Otóż moi mili NIGDY! Bogu owszem należy się szacunek, ale szatanowi? Bez przesady! Pisząc jego imię dużą literą musiałabym być nieźle wstawiona... Mam nadzieję, że wszystko wyjaśniłam :).... 
Tja. Szacunek dla Boga nakazuje jej pisać jego imię wielką literą, lecz jednocześnie wcale nie przeszkadza w przedstawianiu go jako zramolałego kretyna. Ech, ałtoreczki...
 
Szalona burza, mocno wyjący wiatr i te lodowate krople deszczu spływające po mojej twarzy łączyły się z moimi łzami... Byłam bezsilna, postawiono mnie przy murze...
Myślicie, że za jej plecami pluton egzekucyjny ładował broń? Nic z tego.
 
"Jak to ja? Mocą przewyższam Boga i diabła"?- kolejne łzy pojawiły się w oczach
No pewnie, od czego jesteś Mary Sue? I zrób porządek z tym burdelem, zamiast się głupio mazać!
 
 
[bohaterka spotyka sojuszników - chochlika Lini i demona Siaroza. Udaje się do ich pieczary]
 
     -  I co już lepiej?- Lini podał mi herbatę w czerwonym kubku 
     - Lepiej... Ale nadal nic nie rozumiem, za dużo tego...- mruknęłam i pociągnęłam solidny łyk z kubka po czym całą zawartość wyplułam na podłogę 
     - Nie smakuje?- chochlik zrobił zdumioną minę 
     - Coś ty tu dolał? Czystą wódkę? Jasna cholera... Co za dyndera!- wzdrygnęłam się i zaczęłam wycierać sobie język rękawem
A podobno ona dłuższy czas mieszkała w Rosji...
A, zapomniałam, rosyjska wódka to mit. Teraz pija się tam wyłącznie zieloną herbatę.
 
 
Z tego wszystkiego zasnęłam... Kolejny koszmar tym razem o wiele gorszy niż ostatnio.  
Znajdowałam się w dziewiątym poziomie. Tak przynajmniej wskazywała złota tabliczka umieszczona na ścianie...
Jak na klatkach schodowych w wieżowcach. Jeszcze powinno cuchnąć ze zsypu.
 
Obok wielkiego kotła z czterema duszami w środku, naokoło stało pięć demonów. W kotle czterema duszami okazała się Deci, moi rodzice i mój były chłopak Robert...  
Dante, jak kogoś nie lubił, to też go wcisnął do piekła. 
 
Jeden demon straszniejszy od drugiego... Każdy po kolei wymówił swoje imię: 
     - Naama czarny anioł (anielica!) rozpusty...- wysyczał a jego ognisty język owinął się wokoło mojej szyi 
     - Przjel czarny anioł nieprzyjaźni...- demon otworzył usta i wypuścił czarny dym, był to gaz, dzięki któremu zaczęłam się dusić
Patrzcie dzieci, do tego może doprowadzić awersja do pasty do zębów.
 
     - Penarys czarny anioł dręczący o 3.00 w nocy...- anioł skłonił mi się lekko po czym frywolnym krokiem zbliżył się do mnie i chwycił za nadgarstki
Tak zwany Demon Jednej Minuty.
Podręczy, podręczy i zostawi.
Kogo obchodzi, że Penarys jest całkowicie anielskim aniołkiem? Ważne, że imię ma mroczne.
 
Zaczął wykręcać mi każdą kończynę... To był sen, ale ból czułam w realu. 
W Auchan natomiast czuła euforię.
 
     - Farcuf arcymistrz cudzołóstwa...
Robi konkurencję Naamie.
 
- Lucek, po prostu Lord of hell!- czarne oczy zabłysły i powiał silny wiatr 
Patrzcie, kogo kot przyniósł! Tu go zesłali, do mieszania w garnkach. Buba pewnie stoi na zmywaku lub kroi cebulę.
Skoro Lucyfer to "Lord of Hell", to jaki tytuł ma Mefistofeles?
Mefcio to "Le maître d'Enfer"! A w ogóle, autorka powinna umieścić przypis "Wszelkie imiona i tytuły użyte w tym opku są dobrane całkowicie od czapy, a ich podobieństwo do tradycyjnych imion demonów jest zupełnie przypadkowe".
 
Nigdy nie czułam zimna i gorąca na przemian.
Jak nic, to jeden z objawów klimakterium. Tak zwane "hicwele", jak mówiła moja wielkopolska babcia.
 
Bałam się, strach mnie paraliżował, ale co chwilę jęczałam z rozkoszy bo Farcuf nie przestawał mnie molestować...
Bohaterka ma nielicho nadziobane w głowie, skoro molestowanie jej się podoba.
Dylemat dziewicy: i chciałabym, i boję się...
 
Mefisto śmiał się gardłowo i bił brawo...
A ten skąd się tu wziął?
Przyszedł popatrzeć.
     - Nie czas na łzy... Jeżeli nie przystąpisz do mojego ugrupowania [to nie uzyskamy większości w piekielnym parlamencie!], sprawię, że te demony i inne, o wiele gorsze będą dręczyły co noc...
"Fajnie się zapowiada", pomyślała z uśmiechem.
 
Nigdy nie zaznasz spokoju i nawet Bóg ci nie pomoże...- czarny wypowiedział słowo "Bóg" krztusząc się 
Masochista... nawet w Niebie mówią na Boga po prostu "Biały", a ten tu się męczy...
 
     - Nic ci to nie da... Już zdecydowałam, po której jestem stronie...- odwarknęłam z wściekłością  
     - Więc chcesz poznać prawdziwy ból, taki o którym ci nikt nie mówił, taki którego nikt inny nie przeżył przed tobą...- diabeł chwycił mnie za podbródek i jednym pchnięciem palca ułożył mnie na posadzce
Jeśli to jest to co myślę, to... tjaaaa, nikt inny, tjaaaa...
 
     - Co chcesz zrobić, chyba nie...- moje źrenice poczerniały, bałam się i to jeszcze jak 
     - Nic ci nie wybije twojego szaleństwa z głowy, zatem obedrę cię z twojej godności... Po wiek, wieków będziesz nosić tą hańbę...- szatan rozerwał moją bluzkę i zlizał pot z moich piersi 
Wyłam, krzyczałam, kopałam... Ale to wzbudzało jeszcze większe podniecenie u demonów, które rechotały... Farcuf już szczytował...  
     - I co, mało ci jeszcze?- upadły anioł właśnie wsadzał swoją rozpaloną łapę pod moją spódnicę  
     - Zostaw mnie! Obojętnie co mi zrobisz i tak nie wyrzeknę się swojej wiary! Wierzę w Boga i wierzę, że mnie uratuje!- splunęłam w twarz diabłowi
Generalnie, szatan w tym opku gópi jest nad podziw. Gdyby pozostał przy sprawdzonej metodzie kuszenia panny luksusem - już dawno miałby ją w kieszeni. A tak, tylko sobie męczennicę hoduje.
 
     - Płonne marzenia... Teraz już nikt ci nie pomoże... Niech się dzieje wola nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba [cytat z Zemsty- Aleksander Fredro]- szatan rozpiął swój płaszcz i tak po prostu, bez żadnej gry wstępnej rozsunął rozporek od spodni i.....
Jak to? Przecież każdy gwałt powinna poprzedzać przynajmniej godzinna gra wstępna.
Tu za całą grę wstępną robi Przypis w Kwadratowym Nawiasie.
Podniecanie Aleksandrem hr. Fredro to niezły pomysł, ale zamiast Zemsty polecam bardziej frywolne jego utwory, na przykład O Piczomirze, królowej Branlomanii.
 
 
                                                   #  #  #  #  # 
Nieźle porytą psyche mam... Gwałt z diabłem w roli głównej... :D  
Heh... czasami mi odbija... Zazwyczaj mi odbija... ^^ 
Pozdrawiam i do następnego razu :*
*nuci* Bo fantazja, fantazja, bo fantazja jest od tego
Żeby bawić się, żeby bawić się, żeby bawić się na całego!
 
Drodzy czytelnicy, koniec tego dobrego!  Proszę przyczesać zmierzwione włosy, pozapinać z powrotem guziczki i przybrać poważny wyraz twarzy. Po kwadransie rozrywki czas na kwadrans filozoficzny.
 
Chcąc oszukać i przechytrzyć szatana kierowaliśmy się mottem: "Przyczyną zła jest niezrealizowane dobro" [Mikołaj Bierdiajew]. Tak więc obraliśmy taktykę wojowania dobrem...
Mahatma Ghandi w zadumie zjada swoje okulary i idzie się pociąć mlekiem kozy.
 
No tak, każdy by pomyślał, jak tu walczyć z diabłem i kierować się dobrem skoro on jest przesycony złem? I tutaj był pies pogrzebany... Zwalczać wodę ogniem? No raczej niezbyt oryginalnie...
Wręcz przeciwnie! Kuriozalność tego pomysłu oszałamia.
Jeśli pęknie uszczelka w kranie, należy podpalić meble. W razie awarii wodociągu - puszczamy miasto z dymem. Powodzie należy powstrzymywać podpalając lasy.
 
Ale jak to bywa, Lini miał plan i według niego Bóg miał niedługo zlikwidować piekło.
Uhm, tak. Bóg będzie wypełniał plany jakiegoś drobnego chochlika.
 
Do tych reform Boga miało się jeszcze zaliczać kilka rzeczy: 
1) wszystkie dusze po śmierci zamiast do piekła (no bo go nie ma już być) trafiają do czyśćca, ale czyściec ma 10 poziomów i w zależności od popełnionych grzechów każdy idzie na inny poziom
Czyli wszystko po staremu, tylko nazwa nowa. A wiecie ile roboty jest ze zmianą wszystkich dokumentów i pieczątek?
 
2) dusza po śmierci może sobie wybrać czy chce jeszcze raz się narodzić i pod jaką postacią (naszkicować swoje idealne życie [chciałbym być chomikiem, zawsze o tym marzyłem]), rzecz jasna będąc już człowiekiem nie pamięta swojego planu, czy też żyć na zawsze, szczęśliwie w niebie 
 
3) zmiana dekalogu [precz z przestarzałym "Nie zabijaj!", "Nie cudzołóż" zastąpimy przez "Baw się dobrze", a "Nie kradnij" nie będzie potrzebne, gdyż zapanuje komuna i wszyscy będą mieli wszystko wspólne. Żony również? Przede wszystkim żony. *zaciera ręce* Haha!]

4) złoczyńcy karani za życia a nie dopiero przed sądem Boga 
Czyli posiedzi taki seryjny morderca z siedemdziesiąt lat w pierdlu, by później żyć w pełni szczęścia po wieki wieków wśród chmurek i aniołków.
 
5) częstsze objawienia na ziemi Maryi i Boga oraz innych ważnych Świętości [niebiańska księgowość wreszcie wyskrobała więcej kasy na delegacje zagraniczne]
 
 
[bohaterka postanawia osobiście włączyć się w walkę między siłami Nieba i Piekła]
- Co widzisz w moich oczach?- charknęłam
- Tęczówkę, źrenicę, twardówkę, rogówkę... a co, masz zapalenie spojówek? - Odcharknął.
 
    - A co mam widzieć?- Lini kręcił głową i za nic nie chciał ze mną nawiązać kontaktu wzrokowego 
     - To ja ci powiem! Ból, cierpienie, żal, rozgoryczenie, nienawiść, chęć mordu, zawiść, nieszczęście, udrękę...- wykrzyczałam
Noł, rili? Ja widzę tylko, że ci się rzęsa zaplątała, czekaj, wyciągnę... Już lepiej, prawda?
 
     - Nie ma czasu! Białe pióra walczą z czarnymi i mimo przewagi białych, czarni wygrywają!- zaśmiałam się- Tracę tu swój cenny czas, z wami nikogo nie uratuję! Wy nawet nie macie zamiaru porozmawiać z szatanem!- warknęłam i kopnęłam w ścianę 
Zastanowiła się przez chwilę i ponownie kopnęła, tym razem w kalendarz wiszący nad biurkiem.   
 
- Co sugerujesz?- Lini zwęził oczy  
     - Odchodzę...- zmierzyłam go chłodnym spojrzeniem i skierowałam swe kroki do starej szafy
Słyszałam, że w Narni znów mają wakat na stanowisku Królowej!


***                                                     
W posiadłości szatana od rana było słychać jedne wielkie krzyki, jęki i trzaskanie szkła.
Naama ma PMS?
 
Oto w sali gwałtów (na lewo od sali ćwiartowań, między salą do wieszania na hakach a salą gimnastyczną) na wielkim stole leżała rozłożona, naga Decina. Została zapięta w kajdanki w dodatku nad jej głową wisiała gilotyna. Wokoło stołu tortur na trybunach zasiedli nieliczni z pozostałych demonów.
A co z resztą? Struli się?
Kac gigant.
 
Każdy z diabłów miał pilot, po co? Do głosownia. Głosowanie miało przebiegać następująco:
- zadanie tortury Decinie
- Demony głosują
- szatan sprawdza wyniki, w razie niezadowolenia torturuje dziewczynę raz jeszcze
Po prostu szatańskie audiotele!
Tylko kretyn męczy swoich.

I tak w kółko. Wystarczyłoby powtórzyć ten rytuał sześćset sześćdziesiąt sześć razy a dusza czerwonowłosej znika na zawsze...
Niestety, tak przy dwudziestym razie widzowie zwykle zaczynają ziewać, a oglądalność spada.
 
[tymczasem bohaterka wdaje się w walkę z demonami. Niestety, turbodopalacz od potężnych mocy jakoś nie chce się włączyć i zaczyna ulegać ich przewadze]
 
Gdy dzieci diabła czuły już pewną wygraną, Iva wysmyknęła się im z rąk. Ktoś lub coś w błyskawicznym tempie przeniósł ją w inne miejsce. Tym miejscem okazał się być cmentarz... Nie było to jednak zwykłe miejsce pochówków! To tutaj leżeli rodzice Adama i Ewy, pierwotnych ludzi stworzonych przez Boga. 
Że, kurde, KTO?!
Chyba że masz na myśli tę grudkę gliny i to żebro...
To nawet zabawne. Autorka sama, w jednym zdaniu, przyznaje, że plecie dyrdymały.
Leżał tam Najwyższy i jego Połowica.
Bóg umarł. I ma teraz "mały, lecz cieszący oko kurhanik". Tylko w takim razie kim jest uzurpator, o którym aŁtorka pisze "Biały"?

 
[bohaterka spotyka Irouela, anioła strachu]
     - I co proponujesz w takiej sytuacji?- dziewczyna załamała ręce i spojrzała się błagalnym wzrokiem w oczy Irouela
     - Mam małą armię... Ona wie tylko tyle, że walczy przeciwko szatanowi. Musimy ją powiększyć i najpierw po gromić szatana i jego świtę a później zmusić Boga do jakiegoś konkretnego orędzia!-
Ot, taki mały zamach stanu, anielska junta przejmie władzę...
Wszechmocny stanie przed kamerami tak, żeby nie  było widać ręki z pistoletem skierowanym w skroń.
 
 
skrzydlaty powstał z ziemi i chwycił mnie w ramiona
     - Co robisz?- spłonęłam rumieńcem
"Muszę przyznać, że jest śliczny"- rozmarzyłam się
"O czym ja do cholery myślę! Decinę kocham... Tylką ją"- skarciłam się w duchu
Ale przecież nie zaszkodzi rozejrzeć się za innym trólawerem, prawda?
 
 
Irouel wraz z Ivą znaleźli się wreszcie w piątym niebie. To tutaj ludzie o naprawdę czystych sercach trafiali, to tutaj znajdowały się ofiary przemocy, zastraszone, pobite i zgwałcone.
Niestety, warunki w niebie w niczym nie przypominają piekielnego Ciechocinka:
 
 
Zostałam sama w tej obdartej komnacie. 
Obdartej z czego?
Z godności? E, nie, chyba raczej z tapet.
 
"Bleeeee"- pokręciłam nosem 
Pomieszczenie, w którym siedziałam przyprawiało mnie o mdłości. Zero gustu, zero kolorów! DNO!
Same tylko stonowane szarości.
 
Moje łóżko było okryte jakąś zdechłą płachtą (pod, którą miałam spać! JEZU!), nie było żadnego stoliczka nocnego, tylko na środku pokoju stał wielki stół, na którym walały się jakieś papierzyska.  
"FUJ"!!!- zaczęłam dygotać ze złości.
Podłoga była z betonu, żadnego dywanu, wykładziny, NIC!
To w architekturze wnętrz nazywa się minimalizm. Pochodna industrialu.
 
Okno było zakratowane i przepuszczało znikome światło. 
"Czy to czasem nie był kiedyś burdel? Kraty, a to dopiero!"
Tradycyjne burdele miały inny wystrój, mogłoby ci się spodobać. Purpurowe kotary, frędzelki, dyskretne światło sączące się zza czerwonych abażurów. Sama słodycz i nastrojowość.

Drzwi odrapane, ze ściany odłaziła tapeta... Żadnych lamp, ani świeczek. 
ani wonnych trociczków, ani dywaników, ani brzdąkających dzwonków wietrznych, ani aksamitnych poduszek, ani szklanych ryb...
 
- O fajnie, że już jesteś dyspozycyjna! Pomożesz mi przy kiblach!- Diva pociągnęła mnie za rąbek bluzy i chcąc czy nie chcąc ruszyłam za nią 
"Z deszczu pod rynnę... Bosh!!!"- złapałam się za głowę
"Trzeba szorować sedes" - pomyślała i ruszyła per pedes.
 
 
[Tymczasem szatańskie audiotele trwa nadal, zmienia się tylko ofiara - tym razem to anieliczka Ryta]
 
     - Ja nie chcę, nie będę! Zostawcie mnie! MAMO!- Ryta krzyczała ile sił w płucach 
     - Gwałć! Na co czekasz? Bierz ją! Daj ją do nas!- odzywały się chórem głosy z trybun 
W tej samej chwili zawalił się sufit i do pomieszczenia wpadł Bóg wraz ze swoją potężną armią! 
Deux Ex Sufit, ot co!
 
     - Co to za chlew! Zgorszenie!- Bóg nie przebierał w słowach
Ojejku! A nawet... terefere!
O psiakostka, ale tu bałagan!
 
Jak na zawołanie przy każdym z demonów pojawił się anioł ze sztyletem przy gardle.
Tylko się rusz, demonie jeden, a popełnię samobójstwo na twoich oczach!
 
     - Biały działający za pomocą agresji?- Farcuf zaczął rechotać- A to coś nie bywałego!- zaśmiał się ponownie
Farcuf jest nieoczytany w tekstach źródłowych. Potop, wieża Babel, Sodoma i Gomora... Nie daj Boże Najwyższego zdenerwować...
 
     - Farcuf, anioł cudzołóstwa... Niech cię szlag!- Bóg splunął na przeklętą zimie
Tyle mógł. Popluć sobie pod stopy.
 
    - No proszę i życzysz mi wszystko to co najgorsze...- demon śmiał się do łez- I VICE VERSA!- teraz spoważniał 
     - W imię Chrystusa odłączcie Rytę, przyodziejcie ją i oddajcie matce- Bóg huknął na diablęta 
     - Tchórz!- Farcuf zaczął kaszleć- Te podłe słowa! Duszę się!- kaszlał straszliwie
Zaraz, zaraz. Najwyższy musi powoływać się na imię swojego Syna, żeby diabełki były posłuszne?
 
 
- Stado białych kur! - Farcuf zaczął pluć krwią
Coś mówiłeś, chłopcze? *złowieszczo łypie okiem*
Leghorny. Drób nośny jako pogromca Sił Piekielnych.
Ale jaja...
 
- Mówiłeś coś jeszcze?- Bóg posłał mu mordercze spojrzenie
No właśnie.
 

Rozpoczęła się chwila mordu! Wszystkie anioł na znak przyzwolenia [przyzwolenia na co?] poderżnęły gardła demonom i rozszarpały je na części. Potem wszystko podpaliły i wyruszyły w drogę powrotną do nieba.
Podpalać piekło? Czy to nie przesada z fajerwerkami?
 
Nikt nie zauważył, że Farcuf jeszcze dyszy... Nikt nie zorientował się, że demon jeszcze ma moc... Ostatkiem sił diable zdołało zlikwidować kilku serafinów.
Diabłu, moja aŁtorko, [komu, czemu? Zza mgły niewiedzy wyłania się nagle Mroczny Celownik], temu diabłu udało się...
W ogniu walki poległa także deklinacja.
Podrzędny demon... Serafinów... Najwyższy chór... *chichocząc opętańczo idzie się utopić w kotle*
Łaj not? Skoro niziołek Frodo pokonał Saurona?
Bo Frodo był wielki duchem, a Farcuf ledwo dycha.
 
 
- Chociaż coś...- i padł  jak martwy 
Przeżył jednak.
Jak to się mówi, złego diabli nie wezmą.
 
Po niecałej godzinie do swojego "spalonego pałacu" powrócił prawowity właściciel - Lucek. 
- No, chociaż ty jeden przeżyłeś...- diabeł prychnął i zaczął przechadzać się po zgliszczach 
Wszystko jeszcze dymiło i w powietrzu dało się wyczuć siarkę pomieszaną z dwutlenkiem węgla. 
Szczególnie CO2 śmierdziało okrutnie.
 
Szatan tymczasem udał się do swojej drugiej rezydencji. Była ona równie okazała i zawierała wszystkie potrzebne komnaty m.in. salę tortur, lochy, salę utworzeń...
Salę tworzenia utworów? Jakiś przedsionek do sali tradycyjnych tortur?
No, jeśli to są takie utwory jak powyższe opko - to owszem.
 
***
Iva już od dwóch dni przebywała w piątym niebie. Dziewczyna już kilka razy próbowała zwiać, ale zawsze Irouel ją przyłapywał i kończyło się poważną rozmową, na jednej o mało się kończyło się aktem miłosnym.  
     - Iva, Iva, Iva...- anioł usiadł na starym, okurzonym fotelu i zaczął uważnie przyglądać się dziewczynie 
     - Przepraszam, ale tu jest gorzej niż w piekle... Tam chociaż była ciepła woda, można było całymi dniami się wylegiwać i o niczym nie myśleć... A tu? Szkoda gadać...- wampirzyca z nerwów tupała nogą
Cóż, obstawiam, że Irouel jest w istocie agentem Ciemności, mającym za pomocą subtelnej perswazji przeciągnąć pannę znów na stronę Mefista.
 
     - Jesteś bardzo ładna, a ja mimo, że jestem aniołem to jako facet też mam swoje potrzeby...- Irouel nie dawał za wygraną i począł przesuwać swój palec po aksamitnych usteczkach dziewczyny
"Życie seksualne aniołów. Przyczynek do rozważań, skąd biorą się putta".
 
     - NO WŁAŚNIE! Jesteś aniołem i jakieś prawa moralne cię obowiązują!
Seks dopiero po ślubie!
Bo przed ślubem anioły są generalnie rozwiązłe i bezecne.
 
     - Skąd te nerwy?- anioł znowu niebezpiecznie się zbliżył 
     - Mamy misję! URATOWAĆ ŚWIAT! A tobie się na amory zbiera?- Iva zaczęła zaciskać mocniej paznokcie na swoich dłoniach aż pociekła z nich krew
Krwawiące paznokcie. Tego jeszcze nie grali!
A z panny to faktycznie cnotka-niewydymka, z diabłem nie, z aniołem nie, to kogo ona sobie życzy - Shreka?
 

[Jednak Irouel nie daje się zniechęcić i przechodzi do konkretów]
"Jak zaciążysz to wtedy będzie wesoło..."-Irouel układał w swoich myślach plan 
"Urodzisz moje dziecko i wtedy będziesz moja, całą duszą..."
Bo nic innego w sumie jej nie zostało...
A ciąża jest gwarancją wierności.
 
Wszystko szło gładko i po myśli pierzastego. Nagle drzwi pokoju otworzyły się z impetem i do pomieszczenia wpadła Diva. 
- Umyłam wszystkie kible! Czas zrobić kolację, co sobie życzysz panie?- Diva oznajmiła zmęczonym głosem- Panie? Eeee? Coooo?- dziewczyna zakryła sobie dłonią usta i upuściła szmatę wraz z wiaderkiem 
Śmierdząca woda opryskała dziewczynę... 
- Puka się - anioł warknął
- Widzę!
 
 
Wampirzyca czym prędzej opuściła swoją brudną norę i udała się w poszukiwaniu portalu do piekła... 
Po dwudziestominutowych poszukiwaniach przejścia do piekła natrafiła na jakieś zielone drzwi. 
     - Co to?- podrapała się po głowie- Czyżby?- mruknęła
Tak! To właśnie jest szyb zsypu!
 
 
Jak na zawołanie drzwi uchyliły się a z nich zaczęła wydobywać się siarka.
W drzwiach były pokłady siarki bogate jak w Tarnobrzegu.
 
 
     - Iva?- jakiś głos zawołał
     - Kim jesteś?- czarnowłosa spytała, ale zamiast uzyskanej odpowiedzi dostała pałką w głowę
Osunęła się jak nieżywa na ziemię.
     - Bułka z masłem...- Farcuf zarechotał i zarzucił sobie bezwładną duszę wampirzycy na plecy
Demon był ogromnie zadowolony, wiedział dobrze, że za taki kąsek dostanie niezłą nagrodę...
Zwłaszcza za pomysł tłuczenia duszy kijem w łeb.


 
W komnacie szatana Iva leżała w madejowym łożu cała zakrwawiona i nieprzytomna. 
     - Ot jaka cnotka się znalazła! Myślała, że się mi wyrwie! Niedoczekanie!- szatan zaśmiał się szaleńczo 
     - Mój plan niedługo dojdzie do skutku... Jeszcze tylko dziewięć miesięcy i będzie po sprawie...- parsknął i opuścił pokój nie obdarzając dziewczyny jakimkolwiek spojrzeniem 
     - Więc po to byłam mu potrzebna... On chce aby legenda Horacjusza wypełniła się!
Znaczy co, każe jej bronić jakiegoś mostu? Czy raczej walczyć z przedstawicielami wrogiego rodu i ewentualnie zabić siostrę?
W ostateczności - znaleźć mordercę.

- Iva zakryła dłonią swoje usta
Ziewać jej się chciało z nudów.

- Może i mnie zgwałcił, ale to nie koniec świata! - dziewczyna pomalutku wstała z atłasowej pościeli 
Phi! A co mi tam. Przecież się nie wymydli...
Swoją drogą, atłasowa pościel na łożu madejowym to niezła perwersja.


Udała się pospiesznie do łazienki i odświeżyła.  
"Tak dawno nie brałam tak rozkosznej kąpieli..."- Iva mruczała z rozkoszy
Tortury - mrrrau! Łamanie kości - jaaaahhh! Gwałcik - mmmm... jak cudownie!
Nosz kurka, ale jak jej się humor od razu poprawił! To musiał być Syndrom Braku Chłopa w stadium krytycznym...

Jak na zawołanie do łazienki wpadł Irouel. 
     - Myślałaś, że uciekniesz?- anioł warknął i chwycił dziewczynę za ramię 
Wampirzyca wypadła z balii, potłukła sobie oba kolana i strzaskała łokieć!
TRA-GE-DIA!
W porównaniu z ledwo zakończonymi torturami, gdy leżała "cała zakrwawiona, nieprzytomna", stłuczony łokieć to prawdziwa tragedia! Bo-ska Tra-ge-dia!


     - Cham!- wampirzyca syknęła  
     - Może i cham, a może i nie!- anioł rozpiął swoje spodnie i miał zamiar zabawić się z dziewczyną
W butelkę.
 
- Zaraz się przekonasz kto jest lepszy! Ja? Czy ten szmaciarz!- anioł zakrzyknął 
     - Wiadome, że ten szmaciarz!- odezwał się trzeci głos w łazience 
Jednym sprawnym uderzeniem szatan powalił anioła i chwycił Ivę w ramiona! 
     - Giń!- krzyknął do pierzastego i zmielił go na szarą papkę
Wrzucił go do niszczarki, która stała w rogu..

     - Dziękuję, że mnie uratowałeś!- Iva wtuliła się w pierś Lucka 
     - Kto by pomyślał, że ty będziesz mi dziękować...- Mefisto pogładził dziewczynę po brzuchu-
Tak, drogi czytelniku, oczy cię nie mylą - autorka używa imion "Mefisto" oraz "Lucyfer" zamiennie, dla tej samej osoby. "Belzebub" zresztą też...


"A co do Deciny... To chyba jej nie kochałam! Same kłopoty były tylko przez nią! Teraz, tutaj z Luckiem przynajmniej odżyję! Drżyjcie narody!- myślała zadowolona z takiego obrotu sprawy
Taaaa. Władza to faktycznie najsilniejszy afrodyzjak.

     - Jesteś taka gorąca...- czarny obracał w swoich dłoniach uda dziewczyny
Stawy biodrowe tylko chrupały.

[Od Ałtorki]
Strasznie? Okropnie? Demoralizująco? Wręcz obrzydliwie? 
Ja to wszystko wiem, ale opko w końcu ma zawierać te wszystkie cechy...
Obrzydliwie, owszem. Obrzydliwie głupio...
W zamku szatana od rana krzątały się po korytarzach służące. Nasza główna bohaterka leżała na wielkim łóżku okrytym czarnym aksamitem, wśród wielu poduszek i jęczała. W jej łonie, już drugi miesiąc rozwijał się potomek czarnego.
Mulacik...
 
 
"Czysty obłęd, diabła nie ma, a ja muszę leżeć tutaj..."- dziewczyna syczała pod nosem
" I w dodatku ten pieprzony devil-junior kopie jakby chciał mnie rozerwać od środka"- Iva była coraz bardziej zdenerwowana
Dwumiesięczny płód kopie. Takie rzeczy tylko w piekle.
I u Meyersowej. Zresztą, na jedno wychodzi - wampirzyce w ciąży nie mają lekko.
 
 
     - To dopiero drugi miesiąc, kochanie wytrzymasz- diabeł podszedł do czarnowłosej i pocałował ją w czółko (...)
"Jeszcze sześć długich miesięcy... Ja oszaleję!"- Iva chwyciła poduszkę i cisnęła ją w drzwi
Jak świat światem 2+6≠9.
 
Cóż, nie wiedziała, że w świecie nadprzyrodzonym ciąża jest zjawiskiem odwracalnym:
Co do dziecka Diory, to jest iluzja, to wszystko na pokaz, tylko po to abyście nie mieszali się w nie swoje sprawy, wystarczy abyś odbył stosunek z Diorą a ciąża zniknie jak ręką odjął
Oryginalna metoda antykoncepcji. Wystarczy ciężarną przelecieć i yyyssss! Ciąża zassie się w głąb samej siebie i już jej nie będzie.
Uhm, to przypomina twórczość scenarzystów polskich seriali. Potrzebne ożywienie akcji - zaciążamy bohaterkę. Nie mamy pomysłu, co zrobić z tym dzieckiem - bohaterka roni.
 
- Po co mi to było...- wampirzyca rzekła do siebie- Gdybym wiedziała, że będę przez takie katorgi przechodzić to w życiu bym nie kochała się z diabłem...- westchnęła i zapadła w końcu w długo oczekiwany sen 
O ile mnie pamięć nie myli - nie zrobiła tego dobrowolnie. Ale w końcu gwałt to taki mały pikuś, że po godzinie się o nim zapomina.
"A rodząca kobieta musi krzyczeć. Oprócz zwykłych wrzasków, których treścią były obiecanki- cacanki, że już w życiu żadnemu parszywemu chłopu się nie odda, rodząca kobieta musi wzywać na ratunek jakieś bóstwo, a Melitele jest do tego w sam raz."
 
 
Główny zamek upadłego anioła nadal był przepełniony jękami i krzyczeniem.
Iva nie miała dość siły aby godnie przebyć ciąże.
Za to miała jej dość, żeby zachowywać się jak nadąsana gówniara.
 
- Te banany są zgniłe! Chcecie abym dostała sraczki???- Iva wydzierała się na pokojówki 
Bez obaw, sraczka ci nie grozi. Pozwolę sobie przypomnieć fragment z pierwszej części:
"Zachowywałam się tak jakbym chciała sobie wyrwać wnętrzności, ale przecież ich nie miałam."
 
     - Ile mam czekać na cappuccino???- wampirzyca darła się w piekłogłosy (heh ;p)
     - Sekundka!- odpowiedziała jedna z pokojówek
     - W sekundkę to zaraz wyssam twoją krew- Iva krzyknęła po czym przystąpiła do działania 
Chwilę potem dziewica była już sucha jak wiór. 
Dziewica, powiadasz? W piekle, "królestwie rozpusty i zła"?

     - Pychota...- Iva otarła swoje okrwawione wargi serwetką
    
- No proszę, kuracja krwią przywróciła mi siły i nawet ten bachor wewnątrz się uspokoił! Widać, że lubi krew...- zaśmiała się potwornie
Bella, Bella jak żywa!
 
- Czas na wyjście z otępienia... Ubrań w szafie jest mało, wszystkie naczynia potłuczone...-zaczęła wyliczać- CZAS NA ZAKUPY!
Wampir, czy demon, czy inna cholera
Bez zakupów - obumiera!
 
 
[Tymczasem u Pana Boga za piecem...]
 
     - Czy Gabriel oszalał?- Bóg warknął i ze złości uderzył pięścią w biurko- Ile czasu mu to już zajmuje! Chyba, żeby sprowadzić tą diablicę nie trzeba aż całego tygodnia?- kolejne uderzenie w stół- W niebie czas nie płynie, to fakt, ale na ziemi owszem!
Od ponad tygodnia nie było wieści od serafina.
Rozgromił Sodomę i Gomorę, a ma problemy z wampirem. Dżibril, staczasz się.
Poza tym, tak zupełnie na marginesie: Gabriel jest akurat Archaniołem, nie Serafinem.
 
Biały, ze złości, o mało nie rozniósł nieba!  
BEK. Brawurowy Element Komiczny.
 
     - Mów, mnie już nic nie zdziwi, ale zanim wszystko opowiesz to czy cała armia jest już gotowa?- Biały spytał nerwowym głosem 
Wszechwiedzący niczemu się nie dziwi, ale jednak woli nerwowo zapytać.
 
- Za dziesięć minut wyruszamy, wszyscy mają się stawić na głównym dziedzińcu, nie ma być żadnych 'ale'! 
Bo jak nie, to będę bardzo niezadowolony.
Jak się spóźnią, to autokar odjedzie bez nich i nici z wycieczki.
 
Krótko potem, armia została podzielona na dwa oddziały, pierwszy miał udać się do piekła a drugi miał za zadanie odszukać Rachel i przesłuchanie jej...  
Nie ma nic lepszego, jak strategiczne zmniejszenie armii o połowę tuż przed decydującą bitwą. 
Połowa armii na jedną małą anielicę? Biały nie przesadza przypadkiem?

                                                      *  *  *
Szatan w swojej posiadłości już wiedział o zbliżającej się armii Skrzydlatego. Diabeł chcąc przechytrzyć Boga postanowił zmierzyć się z nim.
Tak jak Jagiełło przechytrzył von Jungingena. Osz, to spryciula!
 
Jeśli by przegrał Bóg, cała ziemia zalała by się złem, wszystko i wszyscy za pomocą pstryknięcia palcem okazali by się mroczni [Mrohny, ale miałbyś konkurencję!], nikt nie byłby już bezpieczny. 
 
wszystko i wszyscy [...] okazali by się mroczni 
Mroczne biedronki. Ja to pieprzę.
Nie takie dziwy stworzyła Matka Natura.
 
Zaś jeśli przegrałby szatan, piekło zniknęłoby, i Biały sam musiałby sobie radzić z grzesznikami... 
Urobiłby sobie ręce do łokci.
 
- PRZYBYWAJ!- szatan ryknął na całe gardło- CZEKAM NA CIEBIE! MÓJ BIAŁY BRACIE! 
I nie licz na fajkę pokoju... No chyba, że przywieziesz dużo wody ognistej!
 
Chwilę potem królestwo rozpusty i zła przekroczyła czysta od grzechu stopa Boga. Walka się zaczęła. Ale zanim przystąpiono do ostatecznego starcia, szatan wystąpił ze swoją niespodzianką... 
Niech zgadnę... kinder?
 
Bóg wstrzymał swoich aniołów i począł nienawistnie lustrować postać szatana. 
- Co tym razem?- Niebieski prychnął pogardliwie 
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, więc lepiej uważać.
I pilnować, żeby Cię nie przemalowali z Białego na Niebieskiego. Potem tylko ciepną różowy rzucik i nie będzie jak się ze wstydu pokazać.
Niebooooo, biało-niebiescy!
 
Biały tarabanił (za każdym razem czytam "biały trabant") palcami o blat olchowego stołu, na którym stały misy z egzotycznymi owocami 
Wiadome, że Bóg nie może splamić swoich świętych dłoni krwią i w dodatku w tak nieuzasadniony sposób, ale od czego byli jego archaniołowie??
Do nieuzasadnionego mordobicia zawsze znajdzie się jakiś chętny aniołek.

     - Dziękuję za złożenie raportu, ale ciebie ta sprawa już nie dotyczy to znaczy nie będzie dotyczyć o ile wykonasz pewien krok...- Biały spojrzał się z drwiną na anioła i potarmosił go za czuprynę
     - O czym Bóg mówi? Co mam zrobić? Obiecuję, że nie zawiodę cię tym razem!- Michał rzucił się na twarz i zaczął gorączkowo modlić  
Pewnie ciężko mu szło z nosem w dywanie.
Cóż. Nie dla przyjemności się spotkali.
 
- To co masz zrobić...- Niebieski nadal trzepał szatę anioła
Michała szczęście, że nie był kapucynem...
 
- Bóg przestał go dotykać i spojrzał Michałowi w oczy- Rozumiesz?
- Tak, Panie. - Michał pokornie skinął głową. Oto dostąpił wyższego stopnia poznania...
Masz na myśli: został dogłębnie poznany?
Uhm. W sensie biblijnym.
 
Belzebub odkrył ucieczkę przyszłej matki jego dziecka i tego patałacha Shiga.  
- Nie mogliście ich upilnować? A to dobre...- szatan przechadzał się pomiędzy dwoma strażnikami, byli nimi Brest oraz Poprad
Jeden pilnował od wschodu, drugi od południa.

     - Ona użyła jakiejś zaawansowanej magii, co mogliśmy zrobić? Odurzyło nas jedno z zaklęć i zapadliśmy w letarg...- Brest tłumaczył żywym głosem coraz to wścieklejszemu diabłu- Powiedz Poprad, tak było, co nie?- strażnik miał zamiar dać swojemu kumplowi stryczek w ucho
Stryczek w ucho, kulkę w nos, a topór w wątrobę...
Miecz ci w oko!
 
 
 Tymczasem Iva szczęśliwie urodziła dziecko. Co można zrobić z potomkiem wampirzycy i szatana, jak sądzicie? Oczywiście - ochrzcić!
 
     - Niech będzie pochwalony...- duchowny rzekł tubalnym głosem
     - Aaaaa! Pająk!- Iva wydarła się na całe gardło i tym samym zagłuszyła imię Pana
Na księdzu nie zrobiło to najmniejszego wrażenia, najwyraźniej nie zajarzył, że imienia Boga nie było słychać.   
Dumam i dumam nad sensem tej sceny... Wampirzyca najwyraźniej nie jest w stanie znieść wypowiadanego przy niej imienia Boga. W takim razie, jak fatalne skutki przyniosą modlitwy odprawiane nad jej dzieckiem i pokropienie go czymś tak strasznym jak woda święcona?
 
- Zebraliśmy się dzisiaj tutaj aby przyjąć to dziecko do niebieskiej szczęśliwości
"Przyjąć do niebieskiej szczęśliwości" - hm, mnie to się kojarzy tak jakoś... pośmiertnie.
 
- kleryk chrząknął znacząco przypatrując się czarnym oczom Venice- Teraz przystąpmy do odnowienia chrztu świętego przez nas tutaj zgromadzonych- duchowny zaczął w bardzo dziwny sposób kaszleć- Czy wyrzekacie się szzzzz....- duchowny nagle umilknął i złapał się za gardło- Najmocniej przepraszam!- kleryk warknął i splunął krwią na podłogę
Pluje w kościele? Kleryk? Oj, autorko, autorko... 
To w końcu ksiądz czy kleryk? Różnica jest taka sama, jak między studentem a magistrem.
 

"Co tu się do jasnej cholery dzieje?"- Rachel wyczuwała na wylot coś złego
- Raz jeszcze... Czy wyrzekacie się szaaaaaaaaa......- duchowny szepnął i upadł na kolana
Mężczyznę w koloratce zaczęło coś ciągać po podłodze.
Wyglądało to mniej więcej TAK.
 
Pomieszczenie przeszyły różnego rodzaju złowrogie szepty.
- SATAN! ICHI! NI! ZERO!- warczało coś na okrągło 
Ni! Uja! Warczenie było doskonale okrągłe..
 

- CO TEN DUCHOWNY WYRABIA?- Steffi krzyknęła przerażona
Otóż ciało mężczyzny zostało rozerwane na połowę i górna część jego ciała kreśliła różnego rodzaju napisy na liliowych ścianach. Dolna cześć telepała się w konwulsjach na dywanie. 
Jak to, co? Lewituje!
 
- KURWA! On jest opętany!
Od razu opętany... Jak na razie jest tylko lekko martwy.
 
- Rachel krzyknęła- WSZYSCY UCIEKAĆ!- ryknęła jasnowłosa
Tomasz chwycił córkę za rękę i pociągnął ją ze sobą na zewnątrz, zaraz za nim wypadła Iva z płaczącą na rękach Venice, następnie zakrwawiona Rachel i o dziwo w całości ksiądz.
Wziął się i skleił...
Takiej regeneracji jaszczurka może tylko pozazdrościć.
 
Jego oczy pozostawiały wiele do życzenia, całe przekrwione, nie było w nich żadnych źrenic.Mężczyzna w kółko powtarzał zdanie:
- ICH MUSS SCHLACHTE EUCH!
- On napierdala po niemiecku, rzeczywiście opętany... - Iva krzyknęła i przyspieszyła biegu 
Boru litościwy! Mamy za Odrą 80 milionów opętańców!
I jeszcze nieco tych, co opętują się na kursach językowych.
Zapomnieliśmy o Austriakach i Szwajcarach...

Wszyscy dopadli czarne AUDI stojące przed blokiem
Nie przed kościołem? To gdzie oni dziecko chrzcili? W jadalni? Zresztą, audi to też marka wygenerowana przez opętanych zza Odry.
 
i władowali się do niego. Kleryk był tuż, tuż za nimi. 
Ksiądz skrupulatnie walił w szyby pięściami, kilka z nich zdołało już rozsypać się w drobny mak.
Skrupulatnie i systematycznie opukiwał je kawałek po kawałku.
 
Jego ręce powędrowały w głąb auta i natknęły się na szyję Rachel. Anielica próbowała uwolnić się z jego żelaznego uścisku, lecz na nic się jej do zdało. W końcu wkurwiona do granic możliwości pstryknęła palcami ostatkiem sił i duchownemu odcięło głowę.  
Dlaczego one zawsze przypominają sobie o swych supermocach dopiero w ostatniej chwili...?
To ma potęgować napięcie.
Mnie zastanawia co innego: dlaczego opętany macał anielicę? Nie powinien go szlag trafić, skoro demony nie mogą nawet słuchać imienia Najwyższego, a co dopiero macać jego sługi? I jak to jest możliwe, że został opętany w kościele (Domu Bożym z definicji)?
Boruuu... Jerry, ty JESZCZE logiki tu szukasz? Wytrwały...
To w końcu moja pierwsza w życiu analiza. Jeszcze wierzę w autorki.
Przejdzie Ci...

[A u Lucusia...]
Dziewczyna przebywająca w sypialni szatana była jego nową zdobyczą na noc. Ruda mimo długich i ponętnych nóg wyróżniała się seksownym tyłkiem i jaśniutką cerą.
Mimo. Znaczy, panna jest wyjątkiem od reguły głoszącej, że posiadaczki długich nóg mają tyłki jak szafa gdańska trzydrzwiowa, a cerę pryszczatą i przebarwioną?
 
Dziewica zakręciła pupą przed obliczem czarnego po czym chwyciła księcia ciemności za włosy.
     - Widzę, że lubisz ostro! Dobrze, a zatem zabawimy się dzisiaj coś 'ala' (ma kota) sado maso-Belzebub
Sadomasobelzebub? Tłuczenie much gazetą i wrzucanie ich sobie za dekolt?
 
Kolejną rzecz jaką wykonał diabeł było rozebranie samego siebie,
Do ostatniej śrubki.

a potem? A potem to cały pałac diabła przeszyły jęki rozkoszy...
Wszystko się trzęsło, począwszy od dziewczyny a skończywszy na fundamentach budowli.
Jedna wielka galareta...
Tak mu się strasznie ręce trzęsły.
 
- Jeszcze, jeszcze...- dziewczyna miauczała z rozkoszy
"A miała być dziewicą! Dziwka cholerna!"
Bo dziewicom z definicji nie może być przyjemnie...
 
"Teraz jednak trza się zająć Ivą i małą Venice..."- szatan zatarł ręce z radości i udał się do męskiej łaźni
W celu znalezienia sobie tym razem jakiegoś miłego chłopca.
                                                       
*  *  *
     - Ile mam jeszcze czekać na srebrne i złote naboje?- Stwórca krzyczał na swoich sługów [na swoje sługi]
     - Robimy co możemy, ale to naprawdę ciężko wyrobić kule, które mają być czyste...- cherubin Maxel odrzekł kłaniając się do stóp Boga  
Cherubin wyrabiający kule. *rozgląda się* Może jakiś Serafin robi za stajennego?
Srebrne naboje rozumiem, srebro zabija demony. Ale złote? Co dają poza punktami do lansu?
 
Stwórca zagryzał wargi w przypływie bezradności 
Tak sobie zawsze myślałam, że nazywanie go "Wszechmocnym" to zwykłe wazeliniarstwo...
 
 
"I co ja mam o tym wszystkim myśleć?"- Bóg usiadł na tron i począł niecierpliwie uderzać opuszkami placów o obręcz
Minęła noc, potem dzień... Bóg nie opuszczał swojej komnaty, cały czas rozmyślał.
"Trzeba to wszystko przemyśleć raz jeszcze..."- Bóg mruknął od niechcenia 
Myśl, MacGyver, myśl!
Myśl, myśl. Zostaniesz myśliwym.

   
***
W momencie, gdy Czarna miała wykonać ostateczny cios na Ivie, na ziemię przybyły obie wrogie armie.
Nie pytajcie, kim jest Czarna... To jakaś kolejna Mary Sue wyrosła na żyznej glebie tego opka. Ja już się z lekka przestałam orientować kto z kim, a przeciw komu...
W każdym razie - wszyscy razem przeciw składni i frazeologii! (WYKONAĆ cios NA kimś?!)
 
Z prawej strony ustawił się Bóg wraz z milionami aniołów, po lewej zaś stronie diabeł ze swoimi demonami. Wszystko zamarło, nie dało się słyszeć nic oprócz charczenia Czarnej i jęków Ivy, która o dziwo jeszcze stała.        - Co tu się dzieje?- Bóg wystąpił jako pierwszy i zabrał głos 
Odchrząknął, popił wody ze szklanki... "Raz, dwa, trzy, próba mikrofonu!"
 
     - Z tego co widać dziewczyny znalazły sobie rozrywkę, dlaczego mamy im przeszkadzać? Popatrzmy jak same miedzy sobą to rozstrzygają!- szatan zatarł ręce i zaśmiał się podle
Odwieczna walka dobra ze złem sprowadzona do pojedynku dwóch wampirzyc?
*idzie po popcorn* Zawołajcie mnie, jak zaczną się ciągnąć za włosy.
 
 
Nasza bohaterka chwilę potem podczołgała się w górę jakiejś uliczki i tam znalazła tajemne przejście. Był to portal, który pytał o drogę zanim kogoś prze teleportował.
Tak jak te nowe kasowniki w autobusach. Na Dworzec Główny poproszę!

Zaczyna się ustawka na boisku, czyli jak się domyślacie Ostateczna Walka Dobra ze Złem o Władzę nad Światem.
Prawie ostateczna. Do końca zostało jeszcze parę rozdziałów, niestety...
Fakt, akcja się nieco rozmywa i kołuje.
     - Przenosimy się teraz na boisko gdzie po lewej stronie mamy drużynę Niebieskiego a po prawej szatana!- jakiś głos tubalne wył przez megafon- Proszę państwa co tutaj się dzieje! Anioły atakują z lewej strony demony, ale nasze kochane rogate baranki nie pozostają dłużne i też kontratakują!- głos krzyczał  
     - ZAMKNIJ MORDĘ PAJACU!- jakiś czarny demoncio warknął w stronę białego komentatora 
     - Wszyscy się już zaczynają irytować, ale wracamy na boisko, otóż...- mężczyzna dalej charczał przez megafon 
     - MÓWIĘ STUL PYSK KUTAFONIE!!!- jakiś demon wkurwił się nie na żarty i przypieprzył aniołkowi 
Zastanawiam się, czy poziom mojej irytacji rośnie proporcjonalnie do "luzackości" tekstu, czy po prostu jestem uprzedzony?
Generalnie, głupota powyższej sceny przerosła moje zdolności komentatorskie. Panie Zimoch, pomoże pan?
I pomyśleć, że to w założeniu miało być dowcipne. Wyszedł DEK.  Do-W-Cipny Element Komiczny.
Albo i dodupny...
 
Pomijając fakt, że naszemu słodkiemu skrzydlatemu przyjacielowi spadła z głowy aureolka i nie licząc kilkunastu ran kutych to był nawet nietknięty.
Kutych, giętych i ciągnionych.
 
 
Walka trwała w najlepsze, raz górą był Bóg a raz Belzebub. Nasi kochani królowie nie bili się miedzy sobą, z ukrycia sterowali swoimi wojskami.  
"Nie mam zamiaru doprowadzić do starcia z szatanem, nie mam zamiaru z nim walczyć sam na sam! PHI!"- Stwórca myślał zły 
"Haha, ja na pewno nie będę walczyć z Bogiem na pięści! Na razie podoba mi się mój wygląd i nie chcę tracić swoich zadbanych rogów!"- Mefisto myślał wściekły
Szkoda, że nie grają w statki. To byłby taki piękny widok.
 
Walka naprawdę była nierówna. Dysproporcja sił z przewagą Niebieskiego radziła sobie całkiem gładko z armią diabła.
Chwała ci, waleczna Dysproporcjo!
 
 
"Do licha!"- Lucyfer myślał zbulwersowany takim obrotem sprawy
"Tere fere!"- Mefistofeles puknął się w czoło 
"A to ci dopiero!"- Bóg przełknął ślinę
O kurwa... Oni tak naprawdę...
Do tego Zły ma problemy z osobowością. Zaczynam żywić nadzieję, że to opko to prowokacja. 
The United States of Mefisto.
 
 

       - Czy chcesz zakończyć tę wojnę?- wampirzyca spojrzała się w przekrwione od płaczu oczy anielicy i spytała  
     - Oczywiście, że chcę!- Rome wykrzyknęła zaskoczona  
     - Oto mój plan: gdy wszyscy się wybiją z tego co wiem nadal zostanie Bóg i szatan... I wiem również, że istnieje pewien starodawny kodeks, który został zapisany jeszcze przed panowaniem Stwórcy i rogacza...- wampirzyca przerwała aby zaczerpnąć tchu
     - Czyli, twierdzisz, że oni mogą te reguły kodeksu łamać?- Rome załapała bakcyla 
     - Owszem, i dlatego musimy ten kodeks wykraść, niestety znajduje się on gdzieś na ziemi, w jakimś muzeum...- Iva mruknęła 
     - Znajduje się w Muzeum Stattwarte w Berlinie- kobieta za klasnęła w dłonie 
Kodeks stworzony jeszcze przed początkiem świata uznał, że należy mu się emerytura i poszukał jakiegoś spokojnego muzeum.
Nie ogarniam. A myślałem, że mam wybujałą wyobraźnię.
 
***
 
 - Czyli nie mam wyboru, trzeba napisać oficjalny list z zażądaniem pojedynku- Bóg zmarszczył brwi- W takim razie do dzieła!-
Mam coraz silniejsze wrażenie, że akcja tego opka kręci się w miejscu, jak pies próbujący złapać własny ogon...
 
Niebieski powstał od stołu i w progu potrącił służącą wnoszącą do pomieszczenia strawę 
Wszystkie pyszności wylądowały na śnieżnobiałej bluzce anielicy i świeżo wypastowanej podłodze. Dziewczynie zebrało się na płacz, lecz Bóg tylko machnął ręką i tyle go było widać.
Eee... Element Komiczny, jak mniemam?
 
Parę godzin później diabeł dostał list zalakowany niebiańską pieczęcią.
Jutro na boisku na ziemi mam zamiar zmierzyć się z Tobą osobiście!
Piłka jest okrągła, a bramki są dwie...
 
- Niebieski usiadł na nowo przy stole i kazał przynieść obiad 
     - Ale panie! Strawa wylądowała na podłodze i nie mamy nic innego, toteż...- anielica zaczęła tłumaczyć coraz to wzburzonemu Bogu 
     - Guzik mnie to obchodzi! Chcę jeść!!!- Kreator ryknął niczym rozjuszone zwierzę i uderzył pięścią w blat stołu 
Służka potulnie wymaszerowała z jadalni i parę minut później niosła już do zgłodniałego Boga nowy posiłek- potrawkę z jagnięcia.  
     - No ujdzie w tłumie! Jak człek głodny to wszystko zeźre!- Stwórca zarechotał i w mig spałaszował obiad 
Nosz kurwasz, Bóg sprowadzony do roli obślinionego obżartucha, yyy... *wali łbem w biurko rytmicznie i monotonnie*
*przysiada się do Kury i głową udaje perkusję w "Dig up her bones" Misfitsów*
 
Kurwa jasna!- anielicy puściły nerwy i zaczęła rzucać łaciną na prawo i lewo 
A ja znam więcej brzydkich słów niż ty!
Gallia est omnis divisa in partes tres, quarum unam incolunt Belgae, aliam Aquitani, tertiam, qui ipsorum lingua Celtae, nostra Galli appellantur!
*rozgląda się z dumą*
 
 
Dzień 6 listopada był wyjątkowy. Wszystko w powietrzu ustało, ani deszcz, ani wiatr nie miał zamiaru mącić owego spokoju, który tylko był zapowiedzią jeszcze większej burzy. Bitwa szatana i Boga miała się odbyć właśnie na zielonej murawie na Ziemi. Wszystko było dopięte na ostatni guzik, ale jak to bywa w życiu, znalazło się kilka osób niezadowolonych z takiego obrotu sprawy. 
     - Dlaczego jeszcze ich nie ma?- Iva bębniła palcami o kubeczek z gorącą kawą 
     - Spokojnie, u nich czas nie istnieje, dlatego tak się ślimaczą... Tylko spokojnie!- Rome właśnie żuła z nerwów drugą paczkę słonecznika 
Tjaaaaa, nie ma to jak umiejętność budowania napięcia...
 
Moi drodzy! Ałtorce znudziło się opko, wobec czego w szybkim tempie przechodzimy do zakończenia:
 
 
Huk! Trzask i jeden wielki świst! Cały świat zawirował, domy i drzewa w obrębie stu kilometrów zostały zmiecione z powierzchni ziemi.
 
     - Nikt już nie patrzy?- szatan krzyknął do Boga 
     - Nikogo nie ma! Można przejść do planu B!- Stwórca odkrzyknął 
Obydwoje [gdyż jedno z nich było samiczką] jak na zawołanie wstrzymali swoje armie, po których minach malowało się jedno wielkie zdumienie i przerażenie. 
To trzeba było opisać pole minowe, a nie zachowywać się jak fajansiarze.
 
 
Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie i na znak rozpoczęli niszczenie świata. Najpierw zatonęła Europa a wraz z nią na dno poszła Iva, Rome, Kobryn i inni. W minutę potem popękała Afryka i wszystkie Murzyniątka wyzionęły ducha,
Wybiło Murzyniątka, natomiast starzy przeżyli.
I zabrali się za robienie nowych.
 
potem Ameryka odwróciła się do góry nogami i zeszła pod wodę niczym Titanic.
Nie rozumiem, ale to robi wrażenie.
Ktoś oglądał 2012...
 
     - Została jeszcze Antarktyda, która i tak już się topi na całego bo słońce za lada moment wybuchnie!- diabeł zatarł ręce z uciechy i zatopił Azję
A mógł go wbić na pal!
Azja zatopił się w niewesołych myślach.
 
     - To co? Na raz, dwa, trzy rozwalamy atmosferę i wynosimy się z stąd?- Bóg spytał choć dobrze wiedział, że jest to pytanie retoryczne  
Czarny skinął swoją rogatą głową i przystąpili do działania. Kolejne grzmoty i jeden wielki dym. Po ziemi nie zostało już żadnego śladu. Godzinę potem, podczas gdy diabeł i Stwórca grali w kości, słońce wybuchło i zmiotło z wszechświata każdą planetę i gwiazdę.
I na koniec nasze poczciwe Słońce, jedno z mniejszych w Galaktyce, też okazało się Marysujką z potężnymi mocami...
 
The end. Alleluja!
Co za ulga...
Już?
Nie, tak naprawdę to nie. Ałtorka zapowiedziała ciąg dalszy. Ale nie chciałam was martwić...
Uroczyście przysięgam, że nie zanalizuję już ani jednego opka. To bolało.
 
Jerry w bandażach, Kura z maścią gojącą i Jasza podający wodę utlenioną
pozdrawiają z głębin nicości...
(Maskotek się schował, bo się boi widoku krwi)
 
skomentuj (28) | 2010-04-29 22:05:21

Maskotek

Główna




7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

• Ewa


Z tym opętanym szprechającym księdzem to może i nie takie absurdalne, na wsi bodajże w XVIII wieku często nosiło się jako talizman kartkę z tekstem w obcym języku, znachorzy wypowiadali formułki właśnie po niemiecku, język obcy miał w sobie coś magicznego. Łudzę się, że to tym autorka się zasugerowała.

• 'N.


Jak ona to zniosła... Myślę, że musiało być przy tym mnóstwo metalu, j-rocka i co najmniej ze trzy kubki czerwonej herbaty w ramach ukojenia nerwów - wnioskuję po podsumowaniu, będącym łagodnym stwierdzeniem, cytuję 'normalna ta aŁtoreczka nie jest'. Muszę jej częściej podsyłać analizy :]

• jasza


@ 'N

nie mam odwagi zapytać, jak to zniosła...
• 'N.


Wiecie, że nawet moja Mama przeczytała tę analizę? i nawet przetrwała tę kumulację głupoty wylewającą się z gąbkopodobnego tworu w czaszce aŁtoreczki.

• Croyance


Przyznac jednak musze, z reka na sercu, ze w porownaniu z Marlenkami ta altorka nie robi praktycznie ortografow, a kilka okreslen (np. krzyczeć w piekłogłosy)jest zupelnie niezlych :-D

To opko dlugo pozostanie w mojej pamieci.

Anonimowy pisze...

zaraza


Przeżyłam już miliony głupich opków z marysuitycznymi postaciami. Przeżyłam Kolonasa Waazona,wampiry zgwałcone przez enty, i niezliczonych kałliców. Ba, kinowy Zmierzch przetrwałam(nie pytajcie!)!

Ale ten tFór jest najgłupszym, najabardziej absurdalnym i najmniej logicznym opkiem jakie czytałam.

Komentarze ja zwykle tylko pogorszyły mój stan psychiczny;)

Pozdrawiam serdecznie
- jednoosobowe stado poranionych dusz straszliwie wyjących...

• Croyance


Wow.

I, tego ...

wow.

• Ome


Ta część była jeszcze głupsza niż dwie poprzednie, o ile to możliwe; gdyby nie to staranie się o powagę, to przypominałoby kiepskie wzorowanie się na kabarecie o Bogu, Szatanie i Polakach.
Analiza była cudowna, ale naprawdę się cieszę, że blogasek zniknął w niebycie, pewnie podobnym temu, jaki pochłonął cały wszechświat w wersji aŁtoreczkowej.

Pisałam kiedyś o podnoszeniu poprzeczki, prawda? To teraz dodam: z analizy na analizę wymagacie od czytelników, by znosili coraz gorsze sporty ekstremalne. Boję się nadchodzącego czwartku...

(Hasło: "uvoyj". Bełkot kojarzący się z tym opkiem...)

• Precel

Przyszedł mi do głowy sadomasochistyczny pomysł.
Postanowiłam poszukać [na dobranoc] wspaniałych opek, autorstwa wspaniałych ałtoreczek i przed chwilą doszłam do wniosku, że był to bardzo zły pomysł. Otóż wynalazłam bloga o An Cafe i podczas czytania dostałam takiego napadu śmiechu i głupawki, że zbudziłam rodziców śpiących piętro wyżej.
http://edytka-i-an-cafe.blog.onet.pl/ ta daam! Może spróbujecie to zanalizować? Na początku sama chciałam się za to zabrać, ale uznałam, że milion razy lepiej będzie to wyglądało w waszym wykonaniu.

[Czy powyższy tekst można wziąć za spam czy akcję charytatywną? o.o]

Anonimowy pisze...

kusz


ja przepraszam, że tak niegrzecznie przy pierwszej wizycie się wychylę, ale chciałam w obronie ałtoreczki (jedna nitka powinna zostać sucha). O ten kawałek mi chodzi:
>Ostatkiem sił diable zdołało zlikwidować kilku serafinów.

Diabłu, moja aŁtorko, [komu, czemu? Zza mgły niewiedzy wyłania się nagle Mroczny Celownik], temu diabłu udało się... <

Otóż pragnę zauważyć, iż tutaj szacowna Analizatornia chyba się zapędziła. Nie występuje tutaj znieważenie Mrocznego Celownika, a jedynie przypadłość pospolita NA: Nienaduszenie Alta. Wystarczy sobie zwizualizować ogonek (diablęta muszą mieć ogonki!) i gramatycznie wszystko jest ok.
Pozostanie może zadziwienie, że tak emocjonalnie ałtorka opisuje bohatera (bo chyba nie cofa go faktycznie do diablęctwa), ale to pewnie wymagałoby analizy na innym poziomie.

Poza tym chciałam powiedzieć, że (trafiwszy tu przypadkiem) doświadczyłam równocześnie tremendum i fascinans, sumujących się w stupor, w którym pozostaję. Szapo ba dla Ekipy!

• 'N.


Za chwilę mnie szlag jasny trafi i cholera niemożebna - trzeci raz próbuję dodać komentarz i się system czepia o kod anty-spamowy. Kod anty-spamowy gorszy niż spam... A całość komentarza poszła się gryzmolić, więc tylko jedna, drobna uwaga do: 'Rozgromił Sodomę i Gomorę, a ma problemy z wampirem. Dżibril, staczasz się.

Poza tym, tak zupełnie na marginesie: Gabriel jest akurat Archaniołem, nie Serafinem. '
Archanioł to chór, ale i tytuł - zależnie od mitologii. Tak samo jak Serafy to raz przydupasy na posyłki, a raz aniołowie stworzenia.

• Zua


Łomatko.
*Zbiera siły na jakiś sensowniejszy komentarz*
Fajnie, że Słońce jest tak potężne! Jestem z niego bardzo dumna.
*Ze zbolałą miną przymierza się do drugiego podejścia*
Ciekawe, czy ona poszła do centrum handlowego na te zakupy.
*Przyłącza się do grupy walącej łbami o biurka*
Nie... Tego się po prostu nie da skomentować. Nie i już. No dobrze, mogę dorzucić jeszcze "łojezu".

A jeszcze z tym niemieckim... Ci co mówią po niemiecku, są opętani, tak?. A czy ja też jestem opętana, skoro kocham ten język, chcę się go nauczyć (teraz moja znajomość niemieckiego wygląda tak, jak tylko może wyglądać po pół roku nauki) i STARAM SIĘ coś po niemiecku mówić? No i czy jakieś znaczenie ma tutaj to, że podczas czytania słuchałam niemieckojęzycznej muzyki?
Bo jeśli tak, to tego kleryka/księdza/ogólnie duchownego opętali lepiej! *foch*
Chociaż on w sumie MUSIAŁ dostąpić opętania najwyższej klasy, bo ośmielił się spróbować ochrzcić zUe dziecko Mary Sue.

PS. Przed chwilą włączyło mi się Das Ich "Gottes Tod". Taaak... Bóg w... Tym Czymś jest rzeczywiście martwy. Zmarło mu się, trafił do siódmego nieba i rządy sprawuje za niego jakiś idiota.

Anonimowy pisze...

sin


• Czy to aby nie jest prowokacja?
Bo zakończenie...
"SATAN! ICHI! NI! ZERO!"
Dlaczego oni liczą po japońsku? xD
Analiza bardzo udana, musiałam uważać, żeby śmiejąc się nie obudzić całego domu.





Brak mi słów. Ómarłam i z grobu nie powstanę. W całym opowiadaniu brakowało mi tylko Harrego Pottera i Power Rangers (najlepiej z Dino Grzmotem).

• Kazik-chan

...
To opko nie istnieje naprawdę! Nie! Nie! Nienienienienienienie!...

*pół godziny później*
*kchem*
NIE! NIE! To... halucynacja! Musiałam się nawdychać oparów z komputera!

*godzinę później*
Dobra, TO PRAWDA. Nie wiedziałam, czy zbierać szczękę z podłogi, rzucać mięsem czy śmiać się jak norka ze wstrząsem mózgu. Takiego przypadku Głupotówki Złośliwej jeszcze nie widziałam. Najbardziej mnie wkurza robienie z Wszechmogącego przeklinającego, zdziecinniałego idioty.
Ktoś (w domyśle: Święta Inkwizycja) powinien się ałtorką zająć.
Motyw przejścia do piekła przy damskim (zwłaszcza, że anioły płci z definicji raczej nie posiadają, ale co tam) i anielskim mnie powalił. Plum, plum.

W ogóle i szczególe, to było chore.

Chwała i chała analizatorom, co to się żadnego opka nie boją. Odwalacie kawał dobrej roboty. Naprawdę.

Aż żałuję, że BLoGÓś nie istnieje - nie mam okazji powytykać tego i owego w komentarzach.

Pozdrowienia i niech kisiel wisieńkowy będzie z Wami ^^

Anonimowy pisze...

Kivi


... Hi omnes lingua, institutis, legibus inter se differunt. Gallos ab Aquitanis Garumna flumen, a Belgis Matrona et Sequana dividit. Horum omnium fortissimi sunt Belgae, quod a cultu atque humanitate provinciae longissime absunt minimeque ad eos mercatores saepe commeant atque ea, quae ad effeminandos animos pertinent, important, proximique sunt Germanis, qui trans Rhenum incolunt, quibuscum continenter bellum gerunt.
Dalej nie pamiętam, musiałabym szukać książki, a mi się nie chce. *czeka na pochwałę jak grzeczny szczeniaczek*

Całość analizy wypadło mi czytać przy słodkich dźwiękach "Anioła" Myslovitz i szczerze powiem, że to jedno z tych opek, przy których idzie oszaleć bez celnych komentarzy Analizatorów.
Sit vis vobiscum, i oby tak dalej.

• Inzell

Ok, to ja mam kilka wniosków.

Primo, tu się Ewa oburzała o gwałt.
Otóż, według statystyk, o czym pisał już Masterton gwałt należy do najczęstszych fantazji erotycznych u kobiet (chociaż raz fantazjowało o gwałcie, pardon, nie chce mi się teraz szukać książki, ale około 70% kobiet). Nigdy to jednak nie oznacza, że taka osoba chciałaby przeżyć gwałt naprawdę - jest to raczej choroba współczesna, czyli kobieta nie mając opieki silnego faceta (bo niestety, większość jej nie ma) podświadomie uważa gwałt za akt dominacji, więc ją to kręci. Ale spokojnie, to przejściowe, mija po okresie dojrzewania (ok. 21-22 roku życia).

Jeśli natomiast chodzi o gwałt dokonany przez diabła, to nie ma w tym nic oryginalnego. Podobne praktyki miały miejsce w średniowieczu - tak zwane czarownice przyjmowały bardzo silne narkotyki i miały wtedy wizję sabatów, lecenia w przestworzach i aktów seksualnych z diabłem (bądź przynajmniej jakimś inkubem). Podobnie kobiety cierpiące na pewne choroby kręgosłupa często nieświadomie wykonywały ruchy frykcyjne, a skurcze potrafiły być tak silne, że dostawały orgazmu - to również było określane jako stosunek z diabłem (jako, że wiedza medyczna kulała, a jakieś wytłumaczenie być musiało).

Możliwe, że aŁtorka dorwała się do tej książki, którą ja również posiadam - "Magica sexualis, okultyzm i magia seksualna".

Chociaż chyba nie, bo wtedy może miałaby bardziej uporządkowaną wiedzę i nie tworzyłaby takich głupot.

Analiza mnie ómarła kompletnie. Taki miły akcent i doładowanie baterii przed Urzędem Skarbowym.

Podatniku, ostatni dzień na złożenie PIT-a!

Anonimowy pisze...

Anka aka Eowyn


Do tej pory do mojego zestawu Najdurniejszych Tworów Internetu zaliczały się Milenko-Marlenka i pamiętna NJN. Teraz doszło jeszcze TO COŚ z powyższej analizy. Po dzisiejszej lekturze SuS`a wszystkie seriale na Disney XD wydają mi się edukacyjne. W sumie to tyle mam do powiedzenia. Zastanawia mnie jeszcze jakiej właściwie wiary jest aŁtoreczka i czy nie popełnia jakiegoś grzechu pisząc opko, w którym Bóg słucha wampirzycy. A teraz idę się podkurować Tolkienem.

• Pani Minister


Być może jestem ociężała umysłowo, ale nie rozumiem nic z tego opka. Gwałcenie duszy, duchowa ciąża, Bóg obżerający się ziemskim jedzeniem i Szatan mówiący "terefere". Co ta aŁtoreczka pali? ! To z pewnością nie są Radomskie, ani nawet Camele. Swoją drogą przeraża mnie, że tak często nastolatki w swoich opkach piszą o gwałcie w taki sposób, jakby je to...hmmmm...kręciło. Chyba po prostu nie zdają sobie sprawę, czym tak naprawdę jest gwałt. To nie jest zabawa w sado - maso.
Pozdrowienia dla Analizatorni i podziękowania za pełne humoru komentarze śle trafiona Mrocznym Celownikiem Minister :).

• KlaŁn Szyderca


Wieszam swoją błazeńską czapkę na mojej lasce z dzwoneczkami i idę się pociąć srajtaśmą. Rodzice Adama i Ewy to za wiele nawet dla klałna i szydercy...
Tu wszystko mamy doprowadzone do gargantuicznego apsurtu. Nawet zwykłe "jak nie wiesz, co zrobic z bohaterem, to go ukazdrup", przepotworzyło się w "jak nie wiesz, co zrobic z akcją, to rozdyń wszechświat"!
Ałtorko, bój się Azaziela!

Anonimowy pisze...

mikan


Osz kur.....

Musiałam to wziąć na raty, bo jednorazowo umysł mi się blokował.

Normalnie metoda: weź wszystko co wiesz, dorzuć to, co żeś właśnie przeczytała w jakiś mądrych knigach, plus trochę przekleństw, wrzuć do jednego wora i potrząśnij, a następnie radośnie przepisz.

Łojzicku.

• Dzidka



Stop po jednej trzeciej tekstu, bo oczy tak bardzo wyszły mi z orbit, że zaraz wypadną :D
Takich bredni dawno nie czytałam (mówię rzecz jasna o opku). Reformy w piekle, nowy Dekalog, a w tym wszystkim rozporek szatana, który mnie ómarł, oraz piekny cytat, że któryś tam "dostał ze skrzydła". Rozumiem, że to kalka popularnego wśród nastolatków "dostał z liścia"?

• Sineira


"SATAN! ICHI! NI! ZERO!"
Szatan jeden-dwa-zero??? Allllee o ssooo choziii?
Ukwiczałam się nieziemsko:D Analiza cudna, a aŁtoreczka drugą Kossakowską raczej nie będzie;)

• Pigmejka


O mmattkkoo. O.O
To... było... STRASZNE! Yh, nie wiem, co bierze Ałtorka, ale powinna to szybko odstawić. Nie ma co, trafił się Wam blogasek - perełka! ;D Zmiotło mnie, zniszczyło i wywinęło na drugą stronę.
Analiza zaś przecudowna, jak zwykle spisaliście się idealnie. ^^ Nawet nie potrafię określić, co ukwikło mnie najbardziej, było tego zwyczajnie za dużo. :D
Anielsko-diabelskie pozdrowienia od Pigmejki. ;)

• Ewa


Mam w rodzinie zgwałconą dziewczynę i szlag mnie trafia, kiedy ałtoreczki wykorzystują próbę gwałtu jako jedyną możliwą okazję do wykazania się przez trulovera albo zaraz po gwałcie bohaterka stwierdza "co tam, to nie koniec świata" czy też w ogóle myśl o całym zajściu się w jej głowie nie pojawia, bo ma już inne palące problemy, na przykład jaką bluzkę z dekoldem sobie kupić. Zafundowałabym im wszystkim obejrzenie filmu "Nieodwracalne".

• Sierżant


Analizator powiadasz? A jakież to doświadczenie Waćpan masz, hę?
Poza tym dział Kadr znajduje się na forum. Rzycio-rys w kolorze mile widziany, referencje od Buby, ewentualnie Lucka - również.

• Demon z Otchłani


Yeeeha! Świat, że tak powiem, diabli wzięli. To w sumie straszne, że aŁtoreczki nawet najwyższym demonom nie odpuszczą, o Stwórcy nie wspominając. Takiego stężenia głupoty dawno nie widziałem, ale muszę przyznać, że ubawiłem się piekielnie. Zaniepokojonych mogę uspokoić: Piekło nadal stoi. *uśmiecha się szeroko*

Pozdrawiam gorąco.

PeEs (Nie mylić z PeKaEsem)
Analizator szuka pracy.

• Insomnia


Przerwałam w połowie. Starczy na dziś. Zanalizowane opko zyskuje miano najbardziej popierdolonego (pardon, ale nic innego tu nie pasuje) tworu. Sporo opek o błądzących marysuistycznych duszyczkach krąży po sieci, a każde głupie do bólu, ale bardzo daleko im do Tego Czegoś.