sobota, 19 lutego 2011

70. Przecież jesteśmy w piekle, czyli Dusza wyssana do cna (1/2)


W dzisiejszym odcinku poznamy młodą moskiewską demonolożkę, której ciało składa się nie wiadomo z czego, za to dusza poczyna sobie nader śmiało... Zobaczymy też piekielny Ciechocinek i zapoznamy się z klasyfikacją mieszkańców Otchłani. Indżoj!
Gościnnie występuje dziś z nami Jerry Only. Należało mu się, on nie tylko znalazł to cudo, ale również próbował nawrócić jego autorkę na drogę poprawnego pisania...
 
Blogasek zniknął, bo autorka postanowiła napisać opowiadanie od nowa. Trzymamy za nią kciuki i mamy nadzieję, że analiza i wyszczególnione w niej błędy pomogą jej w tym szczytnym przedsięwzięciu, oraz pozwolą jej oswoić się z krytyką pod każdą postacią.
http://kuroi-kokkyo.blog.onet.pl
 
Analiza dedykowana Mrohnemu. Oraz mrocznym biedronkom.
Analizują: Kura, Jasza i Jerry O.
 
Nastała zima. W Rosji zimny klimat był niczym nowym. Dla mnie, nowo przybyłej pogoda w Moskwie okazała się gorsza niż przypuszczałam. Poprzednio mieszkając w Polsce raz było ciepło, raz zimno.
Imiesłowy szalejąc. Kura się już przyzwyczaiwszy.
To zależało, czy włożywszy kurtkę i szalik, czy nie.
 
Tu natomiast klimat nie zmieniał się.
Bo jak Rosja długa i szeroka - jeno Syberia i białe tygrysy.
Rosja, w wyniku tajemniczej kosmicznej katastrofy, przestała podlegać wpływom pór roku.
 
Wciąż ta sama smuta za oknem
Na szczęście Smuta trwała tylko piętnaście lat (1598-1613). Fakt, Godunowów wyrżnięto w pień, kolejni Samozwańcy wyskakiwali jak diabełki z pudełka, a my konie na Kremlu zeżarliśmy, no ale warto było. Choćby po to, żeby za oknami coś się ciekawego działo...
 
Osobiście nigdy nie przejmowałam się wyglądem nowego miejsca zamieszkania. Taki samolub był ze mnie, niby optymistka a jednak odludek. Tęskniłam bardzo za Polską, jej tradycjami i językiem. Z przyczyn dla mnie irracjonalnych, musiałam się stamtąd wynosić (nieudany romans.... żal wspominać).
Polska jest małym krajem, więc nawet na jej drugim końcu idąc po bułki można natknąć się na byłego kochanka.
A ja, kurde, od trzech lat nie widziałam kolegi, który mieszka dwa bloki dalej.
Wystarczyło wyjechać do Radomska, Kutna czy Wąchocka...
 
Z początku myślałam, że nie poradzę sobie ze znalezieniem pracy i mieszkania. Jak się potem okazało, był to pryszcz!
Jak wszystko dla Mary Sue.
 
Ostatecznie załapałam się na stanowisko demonologa.
A ja głupi się cieszyłem, że robię w składzie budowlanym...
Nie płacz, Jerry, żadna praca nie hańbi... *głaszcze uspokajająco po głowie*
Praca w biurze od 8.oo-16.oo. Raz na parę tygodni wyjazd w teren, w celu odprawienia jakiegoś egzorcyzmu, rzucenia klątwy, lub zagnania demona z powrotem do butelki.
 
Ze znanych mi wcześniej opowiadań, typowy Rosjanin to taki co pije całymi dniami i zajada się pierogami. Oczywiście mit! Nic takiego nie miało tu miejsca.
Pizza i hamburgery podbiły cały świat...
We're all living in America...
 
Owszem, kultura wschodu różniła się nieco od zachodniej, ale to tylko dodawało jej uroku. Ludzie, choć na codzień zapracowani, wieczorami udawali się do pubów.
A w pubach pije się wyłącznie ziołowe herbaty i niesfermentowane soki owocowe.
 
Rzeczywiście, postęp i nowoczesność dotarła nawet tu, do Moskwy. 
Czyżby w Moskwie była już elektryczność?
Komunizm to władza Rad plus elektryfikacja.
Ba! Pobudowali nawet wieżowce zamiast lepianek z gliny i chrustu! *wali łbem w biurko*
A do odprawiania egzorcyzmów nie używa się już starych, zetlałych ksiąg, tylko czyta się zaklęcia z laptopa.
 
W biurze nastała już noc, zegar wskazywał 23.00.
Poza biurem nadal trwał dzień, niekończący się dzień...
W firmie zatrudniającej demonologów świeci się czarne światło.
 
    - Trzeba iść do domu, dobrze, że dziś piątek- rzekłam pod nosem ziewając i przeciągając się na krześle 
Cholerka, u nich to dopiero mają nadgodziny!
 
Nagle usłyszałam dziwny hałas. Coś jakby siorbanie i sapanie.
A to w cieciówie, tłusty stróż nocny chlipie gorącą herbatkę.
Z musztardówki!
 
Długo się nie namyślając, wyszłam ze swojego gabinetu i udałam się prosto korytarzem w kierunku windy. Po drodze przystanęłam przy drzwiach od magazyny i poczęłam nasłuchiwać. Siorbanie narastało a mnie mimowolnie przeszły dreszcze. Ostrożnie uchyliłam mosiężne drzwi
Nie, Drodzy Czytelnicy - wzrok Was nie myli. Mosiężne drzwi.
Wiesz, może to ze względu na jakieś demonologiczne BHP...
 
i zerknęłam do pomieszczenia. Widok przeraził mnie, nigdy nie spodziewałabym się takiej sceny.
Naszła mnie okropna wizja: tłusty nocny stróż nie tylko chłepcze herbatę, ale i ogląda RedTube.
I ciężko sapie.
Idźcie wy w cholerę, jeszcze mi się przyśni...
 
Na środku podłogi leżał martwy pies (wszystkim pracownikom dobrze znany jako Brido, mały kundelek, jakże przyjazny dla ludzi), niestety teraz nie przypominał łagodnego psiaka. Jego oczy były zalane resztką krwi, łeb zmiażdżony czymś ciężkim, kończyny powyrywane i w dodatku brzuch rozpruty. Takiej masakry nie byłam w stanie przewidzieć [zaraz, ona tam robi na etacie jasnowidza?], mimo, że zajmuję się nauką o aniołach i diabłach, ten widok zamroził mi krew w żyłach. Pośpiesznie wykręciłam numer strażnika biura za pomocą mojej komórki. 
Stary dobry telefon z okrągłą tarczką, a ona zamiast paluchem wykręca numer anteną komórki? 
Widać ma takie tipsy, ze palcem nie zdoła.
Przecież w TAKIEJ firmie stróża powinno się przyzywać składając palce i mamrocząc zaklęcia!
 
     - Pan Walery?- wyszeptałam dygocąc na całym ciele 
     - O, panna Iva, w czym mogę pomóc?- mężczyzna zapytał z serdecznością w głosie 
     - W magazynku na pierwszym pietrze, wydarzyła się tragedia!- zaczerpnęłam powietrza- Brido jest zaszlachtowany, proszę tu przyjść i przy okazji sprowadzić ekipę sprzątającą- skończyłam relacjonować Waleremu
Elektryczność już mają, ale sieci kamer jeszcze się strażnicy nie dorobili.
Telepatia też wysiadła.
 
     - Oczywiście! Co za nieszczęście!- strażnik wykrzyknął ze zgorszeniem i szybko się rozłączył 
Ja natomiast zaczęłam przyglądać się bardziej psinie. Szczerze? Nie miało w sobie ani odrobiny krwi (poza oczami). Podeszłam bliżej i z ciekawości zajrzałam głębiej do brzucha. Nic poza skórą i gołymi kośćmi. Nie zdziwiłoby mnie to, gdyby Brido walczył z jakimś drapieżnikiem, ale tak "wyczyścić" ciało z żywych komórek i wnętrzności? Niesamowite i strach przyznać, ale obrzydliwe.
Jak nic, Chupacabra!
Kolejny dowód na to, ze psy w opkach mają przesrane...
 
Nawet najpotężniejsi demonolodzy, siedzący tak długo w nadgodzinach, z lekka głupieją:
 
Po chwili zorientowałam się, że ktoś mnie od dłuższego czasu obserwuje. 
     - To ślady czyiś rąk!- przeraziłam się nie na żarty
Znaczy, eee... Ślady ją obserwują?
A linie papilarne mrugają znacząco.
 
Coś za mną zaczęło chichotać.
Musiał to być chichot "sardoniczny", że jak dziecko dała się zajść od tyłu.
 
Obróciłam się błyskawicznie za siebie i pisnęłam ze zgrozy!
Nie zapominajmy, że popiskująca ze strachu panienka, nie w księgowości pracowała, lecz jest demonologiem o ogromnej Mocy...
 
Jakiś stwór stał pod oknem, cały ociekał krwią, lustrował mnie teraz z góry na dół...
Sporo krwi było w tej małej psinie...
 
    - Jeszcze jedna okazała zdobycz- istota zacmokała szyderczo i automatycznie znalazła się przy mym boku 
Zanim zdążyłam mrugnąć oczyma, monstrum przyssało się do mojej szyi i zaczęło chciwie chłeptać moją krew. Próbowałam go odepchnąć od siebie, lecz z upływem czasu słabłam... Przez myśl przemknęło mi tylko "Gdzie ten cholerny strażnik"? A potem to była już tylko ciemna nicość...
Podsumujmy - jakiś wąpierz najpierw wyssał psa, później zabrał się za bohaterkę. Tylko, khem, dlaczego nie wyssał najpierw połowy pracowników biura, skoro taki duży, szybki i silny? 
Bo to Chińczyk urodzony w Roku Smoka. Jada tylko psy i dziewice.
 
 [od Autorki]
Wiadomo, że uczymy się na błędach... 
Pozdrawiam Was serdecznie... Liczę na szczere opinie ;*
Mhm, a później słyszę, że autorka "nienawidzi krytyki".
Zamiast uczyć się na błędach, może lepiej uczyć się na lekcjach języka polskiego?
 
[bohaterka budzi się w szpitalu]
 
Długo nie trwało i usnęłam. Śniłam o jakiejś krainie, w której wszystkie istoty były potworami. Jedne wampirami, inne zaś czarownikami, znowu jakieś półkonie i centaury...
Co to są półkonie? Coś jak mymłon?
Półkoń to odwrotność centaura, ma ludzkie ciało i koński łeb.
Zanurzony natomiast w wodzie staje się samczykiem syreny.
 
Wszystkie monstra rzuciły się w moim kierunku a ja zaczęłam uciekać. Na nic mi się to zdało, ponieważ biegłam po koleinach.
Śnią jej się koszmary z polskimi drogami w rolach głównych? Naprawdę tęskni za Ojczyzną.
Patriotyzm miewa różne oblicza.
 
Znowu o czymś śniłam, tym razem to ja byłam potworem i kogoś goniłam. Otoczenie we śnie było mroczne, zewsząd dochodziło wycie wilków i innych zwierząt.
Sów. Jeleni. Jeży.
Kotików afrykańskich.
Wiewiórki dziko wyją, a owce szczerzą kły.
 
Ja i moja ofiara znajdowałyśmy się w puszczy. Moje zachowanie przypominało drapieżnika, głodnego i spragnionego krwi. Dziewczyna biegnąca przede mną krzyczała i co chwilę się potykała. W zaistniałej sytuacji dogoniłam mój "pokarm" w błyskawicznym tempie. Rzucając się na dziewczynę zrobiłam to niezwykle elegancko.
Dygnęłam wdzięcznie i odgięłam mały paluszek.
Mam ogromną nadzieję, że mimo wszystko nie zacznie sparklić na słońcu.
 
Przydusiłam ją do ziemi a następnie usiadłam na niej okrakiem. Spojrzałam jej głęboko w oczy, owszem była nawet ładna, ale mi nie chodziło o jej ciało, ja byłam rządna jej krwi...
Kolejny z błędów, których Word nie podkreśla. "Rządna" znaczy tyle, co "gospodarna", no w sumie, może to też zaleta wampira - dobrze gospodarować zapasami jedzenia...
 
Przyciągnęłam jej szyję ku sobie i pogładziłam ją po wystających obojczykach. Nie zastanawiając się długo wbiłam w nią swe kły i zaczęłam pić. Smak krwi przyćmił mi rozum, ssałam tak długo, aż ciało ofiary zrobiło się suche jak wiór.
Zdolności ssące ma lepsze niż niejeden odkurzacz.
 
Zadowolona z siebie, otarłam ręką ociekające krwią wargi i wstałam mlaskając co chwilę.
Następnie beknęłam zdrowo i puściłam wiatry.
Cała klasa i wyrafinowanie poszły się gonić przepędzone przez głośny mlask. Napawam się.
Powinna jeszcze oblizywać palce z głośnymi cmoknięciami...
I może jeszcze wyssać szpik z kości? 
Nie przesadzajmy.
 
 - Krew o smaku jaśminu, cudo!- rzekłam sama do siebie
Pomidory o smaku fistaszków, pyszności!
 
Wtem wokół mnie zrobiło się strasznie ciemno. Z lasu zaczęły nadbiegać postacie w kapturach [Robin Hood i jego wesoła kompania?], ogarnęła mnie euforia (pewnie na widok beczułek Braciszka Tucka). Nadal moje ciało domagało się krwi i teraz jeszcze chciałam obić komuś mordę. Doprawdy, świruska ze mnie.
Doprawdy, wyrafinowane miewasz Waćpanna zachcianki!
 
Mimo siły, którą miałam, czarne demony bez wysiłku okrążyły mnie i poczęły atakować. Około pięćdziesiąt pali rozdarł moje ciało na kawałeczki, nie zdążyłam nawet krzyknąć [ale policzyć pale zdążyłam...].
 
Obudziłam się z krzykiem, tym razem ktoś zamknął mi usta i nie była to moja towarzyszka z sali...
Był to przystojny lekarz, a zamknął, rzecz jasna, pocałunkiem.
 
 
[Bohaterka, budząc się, zauważa nieznajomego mężczyznę w kapturze, który zapowiada, że niedługo po nią przybędzie i znika]
 
Przez około 15 minut nie wiedziałam co o tym wszystkim sądzić.
Potem zaś wyrobiłam sobie pewne i niewzruszone poglądy na każdy temat.
 
Ktoś zjawia się w środku nocy, w strzeżonym szpitalu i znika tak bezszelestnie jak się pojawia.
Tuszę, iż był to duch.
Nie, nie. To Mroczna Salowa w miękkich bamboszkach.
 
     - Niesłychane! Ja już totalnie zwariowałam! Gratuluję Ivo! Doigrałaś się, pracując jako spec od diabłów, sama się naraziłaś na potępienie!- naprawdę było już ze mną źle, skoro gadałam sama ze sobą i w dodatku o szatanie i Bogu
Ekhm, wzmiankę o diabłach zauważyłam, ale gdzie w tym wszystkim Bóg?
Przecież Bóg jest wszędzie. 
Idąc za tą logiką, kiedy dzwonię zamówić pizzę, też rozmawiam o Bogu?
Hmm... Tak mniej-więcej.
 
Rano zjawił się przy moim łóżku lekarz. 
     - Witam pani Ivo, to co mam do zakomunikowania przekracza wszelkie granice normalnego rozumowania- młody doktor pokiwał gniewnie głową i zacisnął mocno dłonie
Był strasznie zły.
 
     - Czy coś nie tak?- spytałam zaspana 
     - Widzi pani, wyniki krwi wynoszą...
Jednak nie wyssali jej do cna, skoro starczyło na zrobienie morfologii.
Tym niemniej wynik wynosi x = 7,25
 
- lekarz zaczął potrząsać nerwowo głową i po chwili wybuchł- PANI WYNIKI SĄ PONIŻEJ KRYTYCZNEJ, PANI JUŻ TAK NAPRAWDĘ NIE POWINNA ŻYĆ!
I wyciągnął zza pleców siekierę.
Był wściekły na maksa!
 
Myślałam, że spadnę z łóżka, dobrze, że leżałam. Już po chwili trzęsłam się ze śmiechu. 
     - Świetny dowcip! A teraz proszę do sedna sprawy- skrzyżowałam ręce na piersi 
Lekarz zwiesił nos i mruknął coś, co zabrzmiało jak "zombie". 
     - Pani Ivo! To prawda! Takie są fakty! Pani już nie żyje!- doktor przygryzł wargi i zaczął tupać nogami
A potem rzucił się na ziemię z płaczem.
Mam deja vu.
 
     - Dla mnie to też nietypowa sprawa! I droga pani Ivo, niech pani uwierzy, ale nikt nie chce zrobić z pani wariatki! Ja sam już twierdzę, że to chyba mnie coś postrzeliło!- mężczyzna warknął sam na siebie i skupił się na widoku za oknem
Bo generalnie, śmierć pacjenta stwierdza się na podstawie badań krwi, pomijając takie drobne i nieistotne szczegóły jak tętno, oddech, aktywność mózgu oraz fakt, że pacjent chodzi, mówi...
Ale przecież zombie też przeważnie chodzą, a czasami nawet bełkoczą pod nosem ("mózg, móóózg"), więc?
Nie pisze nic o odpadających kawałkach i roju much wokół... Chyba, że to świeżutkie zombie?
 

skupił się na widoku za oknem
Za oknem dalej szalała Smuta. Właśnie w niewoli konał Wasyl Szujski.
 
Już chciałam coś odparować w stylu: "No to gdzie ten kaftan", ale przez zamknięte okno (nie wiem jakim cudem [Hmm... może tłukąc szybę?]) wpadł jakiś mężczyzna w kapturze i z bananem na twarzy
Bibliotekarz? Uuk, uuk, uuk!
 
oznajmił doktorowi, że mnie porywa, i że nie ma się niczym przejmować bo i tak zmanipuluje jego umysłem, że ten nie będzie nic pamiętać. 
Ech, chłopcze... Nie wiesz, że jak już gdzieś mieszać, to w kartotekach, nie w pamięci ludzkiej?
 
Biegliśmy bardzo długo, ja drgająca z zimna i wtulona w mojego herosa, myślami byłam jeszcze w Moskwie i moim biurze.
To się nazywa pracoholizm!
 
 - Gdzie mnie transportujesz?- chciałam aby mój głos wydawał się pewny, ale wyszedł mi tylko jeden wielki pisk 
- Ha! Dobrze, że zapytałaś!- nieznajomy chrząknął, bo najwyraźniej wpadła mu do buzi muszka- Biegniemy w kierunku innego świata, świata pełnego potworów... do piekła...
Zasłużyłaś sobie, grzesznico! Mwahahahahaha!
*idzie ostrzyć widły i polerować kopyta*
Elegancik z Ciebie.
Dopiero teraz (przez to całe zamieszanie wcześniej nie było mi dane) mogłam przyjrzeć się mojemu herosowi. Sprawiał wrażenie dobrze zbudowanego, z blond czupryną, niebieskimi oczyma i cwanym uśmieszkiem. Całość dopełniała czarna szata, którą miał na sobie, i która rzeczywiście prezentowała się na nim zabójczo!
Nie jest ważne, jak facet wygląda w ubraniu, ale że odzież na nim prezentuje się zabójczo!
Facet wyglądał jak manekin sklepowy, no. Zwracasz uwagę na manekiny?
 
Mój towarzysz spoglądał co jakiś czas na mnie, ale z jego wyrazu twarzy nie wyczytałam większego zainteresowania moją osobą. A szkoda!
Odporność psychiczna Marysujek wprawia mnie zawsze w stan głębokiego podziwu. Przeżyła atak wampira, jakiś typ porwał ją ze szpitala i niesie do piekła, a ta zastanawia się tylko, jak zrobić z niego trólawera.
Przedłużenie gatunku przede wszystkim!
 
Choć z drugiej strony, takiej szarej myszce jak ja, żaden księciunio nie był pisany. Tak mi się zdawało. On piękny niczym narcyz [i równie zapatrzony w siebie], ja zaś zwykła gęś [co fakt, to fakt. Siodełkowaty nos, płetwy pławne między palcami i nisko zawieszony kuper]. Moje czarne, długie włosy opadały na jego ramionach niczym glizdy owinięte wokół kija. Kolor moich oczu to była kolejna zagadka, niby brązowe, lecz pod odpowiednim kątem przybierały odcień czerwieni. Z budowy ciała była niska, miałam średniej wielkości piersi, małą pupę, ale za to zgrabne nogi.  
Ale nie o tym miałam pisać! 
Nie no, dlaczego. Pozachwycaj się sobą jeszcze troszkę, poczekamy...
Czym tu się zachwycać? Mały cyc, mały tyłek... Brzyyydal!
Faceci... *wzdycha ciężko i kręci głową*
 
Po niecałej godzinie drogi znalazłam się wreszcie przed jakimiś wielkimi wrotami. Napis na nich wzbudzał kontrowersję: 
<<Uwierz z Anioły, nawet jeśli ich skrzydła są czarne, 
Uwierz w Diabła choć na jego rogach spoczywa płonąca aureola>> 
[Tomasz Jakubiak]
A gdzie stare, dobre "Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie"? Jakubiak nowym Dantem?
 
Szczerze? Oczy zrobiły mi się wielkie jak u nietoperza!
A uszy długie jak u dżdżownicy!
Ucho od śledzia, moja droga Kuro, ucho od śledzia.
 
Poczułam mimowolny skurcz serca i lekkie duszności. Mój towarzysz tylko wyszczerzył kły w półuśmiechu i dodał mi otuchy poklepując po ramieniu. Zaraz potem brama się otworzyła a z niej wyleciały kłęby dymu. Zdawało mi się, że poczułam siarkę. Czy to możliwe, że zawitałam do piekła? 
                                              #  #  #  #  # 
 
Oto przed moimi oczami ukazało się wielkie miasteczko.
Zabudowane niskimi wieżowcami, przecinane wąską autostradą.
 
Koło bramy stało dwóch strażników, posturą przypominających sumo.
Znaczy, wyglądali jak japoński sport narodowy znany od VIII wieku?
Cieszmy się, że posturą nie przypominali polskiej piłki nożnej.
 
Droga, po której kroczyłam wraz z Shigo była równiutkim chodnikiem, wyłożonym drogocennymi kamieniami.
Mówi się, że piekło dobrymi chęciami jest brukowane, ale widocznie na jej przyjazd zrobili remont.
 
Budynki, które stały przede mną były kolorowe niczym z bajki, okna wraz z okiennicami pomalowane na jasno, zaś tła domów ciemniejsze, dawało to niezły kontrast. Dopiero teraz spostrzegłam się, że minęliśmy targ. TARG? Nie do pomyślenia... 
Ciekawe, co na tym targu sprzedają? Rajskie jabłuszka?
*tonem mrocznym i głębokim* Dusze w niewolę...
 
Wszyscy ludzie, którzy nas otaczali wydawali się szczęśliwi, pełni życia i weseli. Co było grane z tym wszystkim? Przecież nie tak ma wyglądać piekło! A gdzie te wszystkie kotły, płomienie, lawy? Nawet czarnych diabełków z ogonami nigdzie nie dostrzegam.
Ten kawałek piekła był nastawiony na torturowanie dobrego smaku i zmysłu estetycznego penitentów.
Albo Szatan zatrudnił sobie sztab PR-owców.
To tylko wersja demo.

- Owszem, piekło niegdyś przypominało twoją wizję, lecz nasz upadły anioł miał dość krytykowania jego królestwa toteż stworzył nową wizję swego państwa
Cienias!
A gdzie "Be yourself, no matter what they say"?
Kto krytykował?
Inspektorzy "Z Góry", czy pensjonariusze? Zabawne - dusze potępione zakładają związki zawodowe, organizują strajki i demon-stracje, domagając się lepszych warunków bytowania w piekle.
 
Po pierwsze, do naszego władcy zwracaj się per książe, upadły anioł lub Mefisto!
Mefisto dostał awans! Hehe! Należało mu się. Ciekawe jednak, co zrobili z Belzebubem...
Buba z Luckiem pojechali na wczasy. Aktualnie zwiedzają głębiny piekielnego morza. W betonowych bamboszach. (Ale o tym się nie mówi, ciiii...)
 
Nigdy, przenigdy diabeł lub co gorsza szatan!
Uuuaaa. To się wszystkie Tró Mhrocki załamią...
 
     - Więc... jesteś....wampirem...- chłopak uniknął mojego zszokowanego wzroku i utkwił swoje spojrzenie w wieży ratuszowej 
     - Że co?- pisnęłam 
     - Ja też nim jestem, zresztą tutaj, w piekle, mamy same potwory...- i zaczął wymieniać 
Zapamiętałam kilka z nich: 
*wampiry [za rysowanie mebli zębami]
*ghule [za w o ghule]
*gremliny [za atakowanie w amerykańskich komediach]
*wiedźmy [a co z wiedźminami?]
*chochliki [za błędy redakcyjne i korektorskie]
*skrzaty [za szczanie do mleka]
*krasnale [fakt, te ogrodowe potrafią być potworne]
*prutniki (podobne do misiów, ale z zębami ostrymi jak brzytwa) [Biały miś dla dziewczyny? Lecz ogólnie misie mają zęby tępe jak rozgotowany makaron]
*wilkołaki [za dręczenie zwierząt chronionych]
*centaury [a gdzie półkonie?][leżą na półkach]
Itd. [oraz etcetery, za całokształt]
Szok! To tacy ludzie, a raczej dusze tutaj przebywały...
Tja. Krasnale to potwory, centaury to ludzie, a wszystko razem - dusze. Kogo ci Rosjanie zatrudniają jako demonologów...
 
Dlaczego ja jestem nadal w ciele, to znaczy gdzie moja dusza?- ogarnął mnie lęk
- Ciało dawno temu zostało zabrane do naszego magazynu, ty od pięciu lat na świecie funkcjonowałaś jako zła dusza- Shigo skończył swój wywód niczym nie zmąconym uśmiechem
E? To co jej w tym szpitalu badali, ektoplazmę?
Swoją drogą to bardzo ciekawe zagadnienie filozoficzne. Czy z duszy można wyssać krew, jak to miało niedawno miejsce? Czy duszy można zrobić badania? Czy dusza może podjąć pracę? Jak wysoka jest stawka ubezpieczenia zdrowotnego duszy? I jak można, do licha, przez pięć lat nie zauważyć, że się nie ma ciała?!
To nie żadne zagadnienie filozoficzne, tylko prosta ałtoreczkowa skleroza. One nigdy, ale to nigdy nie siadają do pisania z obmyśloną spójną i konsekwentną wizją fabuły i postaci...
Czy ty zawsze musisz mnie tak boleśnie sprowadzać na ziemię?
I jak tam moi drodzy czytelnicy? Akcja nabiera tępa, jak narazie to jeszcze troszkę tu namieszam, a potem to już tylko będzie się wszystko pomalutku wyjaśniać...
No fakt. Po tej porcji rewelacji czuję się cokolwiek otępiała.
 
W końcu otworzyłam powieki i ujrzałam przed sobą śliczną twarzyczkę. Jakaś dziewczyna starannie obmywała moje czoło zimną wodą. Blask jaki bił od jej lica, powodował większe krążenie krwi w ciele. Ha! Pewnie i bym tak zareagowała, ale w zaistniałej sytuacji, nie posiadając ciała, zdobyłam się jedynie na nikły uśmiech.  
     - Dzień dobry Ivo- dziewczyna pogłaskała mnie po głowie i usiadła na skraju łoża, w którym leżałam 
Spostrzegłam się, że leżę nago przykryta jakąś jedwabną płachtą. Rumieńce wyskoczyły mi na policzki.
Toż przecież przed chwilą twierdziłaś, że nie masz ciała... *wzdycha ciężko*
Oj Kuro, myślisz, że jak zła dusza, to już wstydu nie ma?
 
    Decina kiwnęła głową i odkryła moje ciało spod kapoty
Przed chwilą była to tylko płachta, a teraz nagle kapota?
Cóż, autorka ma bardzo szeroką definicję słowa "synonim".
 
    - Co robisz???- syknęłam zawstydzona, że ktoś ogląda moje ciało, tj. (mrohną, ociekającą smołą) duszę
     - Nie masz czego się wstydzić, uwierz, że ja przy tobie jestem niczym drobna mrówka- dziewczyna dotknęła mojego uda i przeciągnęła palcem w górę linii mojego ciała
Ciało, dusza, ciało, dusza, weź się zdecyduj wreszcie, co?
Jak określić to, co ta dziewczyna robi bohaterce? Naruszenie nietykalności dusznej?
 
Pokiwałam głową ze złości i pospiesznie pobiegłam do łazienki. Wow! Co to był za widok... Srebrne kafelki, niebieskie kinkiety w kształcie gwiazdek a na ścianach obrazy ze scenkami z Biblii.
Jak nic, Szatan zatrudnia tego samego dekoratora wnętrz, co znany nam już Igor z Petersburga.
W końcu nie ma nic fajniejszego, niż wylezienie z wanny wprost na obrazek z Ukrzyżowanym.
 
Mało tego przepięknie zdobione zlewy i toalety,
Eee? W tak eleganckim lokalu zbiorowe toalety?
Zlewy? Czyli gary w łazience zmywają. Zaiste, piekielny pomysł...
Chyba, że w nieświadomości swojej, aŁtorka chciała wspomnieć o pisuarach (no, bo się do nich leje), w takim razie "przepięknie zdobiony pisuar" stanie się celem moich marzeń.
 
a na środku podłogi stały cztery, duże balie [Balie. Cóż, odrobina skansenu nigdy nie zaszkodzi.], jedna z nich wypełniona była po brzegi wodą
Jeśli chodzi o ścisłość - gorącymi mydlinami, a o jej krawędź oparta była tara. Bo dziś w piekle jest wielkie pranie!
 
Pływały w niej różnego rodzaju płatki kwiatów. Zanurzając się w wannie poczułam jak moje ciało (w sumie to nie wiem jak nazwać moją materię) [Proponuję: glutoplazma!] rozluźnia się i przeszywa je prąd.
No to nam duszyczkę potelepało...
W wyniku poddawania glutoplazmy elektrolizie można uzyskać bardzo ciekawe substancje.
 

     - Panienko!- moja kapłanka lekko klepnęła mnie po ramieniu
Twoja?! To w międzyczasie osiągnęłaś już status bóstwa?!

Decina zaprowadziła mnie ponownie do pokoju z wielkim łożem i postawiła przed dużym lustrem. 
Zauważyłam moją kapłankę stojącą za mną o nieskazitelnie pięknej cerze [nie kochamy składni, nie kochamy...], zielonych oczach i rudych, krótkich włosach. Wyglądała jak niewinna boginka.  
Na pierwszym planie widniała dojrzała kobieta do złudzenia przypominająca mnie. Włosy owej niewiasty lśniły niczym czarny aksamit, oczy były równie błyszczące, pełne, czerwone usta, duże piersi, jeszcze dłuższe nogi.
Jej piękność olśniła Rembrandta i błagał, aby została jego  modelką
Ja stawiam jednak bardziej na Jordan...
 
Brakowało mi słów aby ocenić tą boginię! [tĘ, aŁtoreczko, tę boginię!]
I któż to jest, ach któż? *z niewinną miną zaciera łapki*
 
"Zaraz, zaraz...."- pomyślałam 
     - Przecież to ja! O mój Boże!- wykrzyknęłam pełna zachwytu- Moja skóra jest taka gładka i śnieżnobiała, jestem piękna!- zaczęłam skakać z radości
Mwahahahahaha! Zgadliście?
 
       - Już dobrze- kapłanka uśmiechnęła się niebiańsko (a raczej diabelsko)- ujęła mnie za podbródek i pocałowała namiętnie 
To był mój pierwszy pocałunek z kobietą.  
"Przecież ja jestem hetero"!- coś krzyczało wewnątrz mnie
Pffff! A gdzie ciekawość poznawcza?
 
"Nie dość, że pozwalam się całować tej małej wampirzycy, to jeszcze zezwalam na jej 'niby niechcące' trącanie mojego nagiego ciała"- prychnęłam sama na siebie 
Nagiej duszy...
Przybyszewski zaciera łapki. Na Początku była Chuć!
 
"Jestem żałosna"-machnęłam ręką z rezygnacją
Mamy zaprzeczać?
 
     - Ale te jej delikatne wargi, muskające moje...- uderzyłam się w twarz- Co za paranoja!- warknęłam 
Dopiero teraz zaczęłam rozglądać się po pokoju. Stało tutaj, przy oknie z niebieskimi zasłonami, duże, madejowe łoże.
No, wreszcie coś na miarę piekła! Madejowe łoże = łoże tortur! Mwahahahaha!
Chwila! Mała wampirzyca, czy co to tam za czort jest, dobiera się do bohaterki, a ta rozgląda się po pokoju i rozmyśla nad kolorem zasłonek? Kobiety... *kręci z niedowierzaniem głową*
Kobiety mają podzielną uwagę, mój drogi Jerry!
Łoże, co też szybko zauważyła, wyposażone było w niezłe koci-łapci.
 
"Czy ona ma zamiar ze mną spać"?- stłumiłam w sobie krzyk
Nie, raczej robić inne ciekawe rzeczy...
Kogo muszę zamordować, żeby się do piekła dostać?
Nie wiem, o czym myślisz, ale mnie chodziło o tortury!
Mnie oczywiście też. Urocze diabliczki mogą mnie męczyć do końca świata...
 
Nieopodal dalej stała dębowa toaletka z trzema lustrami i pufą obitą różanym materiałem, takim samym zresztą jak łóżko. Naprzeciwko drzwi, na ścianie wisiał portret jakiegoś mężczyzny.  
"Jaki on śliczny i te jego oczy, takie migdałowe"- zachwycałam się dłuższą chwilę- Hm, a jednak jest w nim coś niepokojącego, taki demoniczny- mruknęłam, ale szybko odgoniłam od siebie to stwierdzenie 
Stwierdzenie, skowycząc, poszło do kąta.
 
Na środku komnaty, na mozaikowej podłodze leżał perski, biały dywan.
Znaczy: dywan albinos? Bo normalnie raczej nie spotyka się białych perskich dywanów.
Może to był dywan z kota persa. One bywają białe.
 
Po drugiej stronie naprzeciwko  łóżka, widniały drzwi prowadzące do łazienki a zaraz obok były drugie do garderoby. 
"Mieszkanko niczym jak dla księżniczki"- podrapałam się po kolanie i znowu puściłam buraka [na białym persie, po buraczkach plama będzie że hej!] bo nadal siedziałam okryta tylko ręcznikiem  
"Gdzie w takim razie jest Shigo"?- zrobiłam zmartwioną minę i spojrzałam się w sufit
"Ja tu siedzę goła, a ten gdzieś się włóczy!"
 
Właśnie tam, idealnie po środku widniał żyrandol niczym z Titanica. Wysadzany brylantami, srebrny, mienił się wszystkimi kolorami tęczy.
Urwij się, urwij! *Trzyma kciuki*
 
- Gotowa na spotkanie z mrocznym?- Shigo stał oparty o ścianę i wesoło pogwizdywał
Mrooooooohny! Masz gościa!
 
Zauważyłam, że ma na sobie ciemną koszulę w paski, jeansy, trampki i w ogóle był taki "inny"
Cholera jasna! Ja też mam na sobie dżinsy i trampki! I nawet ciemną koszulkę! Ja nie chcę być "inny".
 
     - Taaa gotowa, chyba tak- odparłam rumieniąc się  
Nagle uderzył mnie jakiś słodki zapach, niczym konwalia.
Cios konwalią może spowodować nieodwracalne uszkodzenia.
 
Moje ciało zaczęło wariować, nie chciało mnie absolutnie słuchać... Zaczęłam zachowywać się jak na polowaniu. Moje oczy przybrały odcień koralu, paznokcie przekształciły się w szpony. Do moich nozdrzy raz jeszcze nadleciała ta cudna woń, woń kobiety mijającej nas stojących w korytarzu.
A podobno ona jest hetero...
Ale stoi na korytarzu.  Antyszambruje.
Jaszu! Powiedziałam "jest heterO", nie "jest heterĄ"!

Nie minął ułamek sekundy a już pochwyciłam jej szyję...  
Shigo przewidział moją reakcję i czym prędzej odpędził mnie od mojej "słodkiej drożdżówki". 
Jak mawiają na to w Poznaniu - szneka z glancem. Od ust jej odjął.
 
Stawiałam się mu a jakże... Chłopak jednak tylko syknął i przybrał pozycję zdolną do ataku.
Zdolna jestem niesłychanie! - pozycja rozejrzała się z dumą po zebranych wokół.
Walka o drożdżówkę może mieć niespodziewany przebieg.

Przez moment już chciałam go pierwsza zaatakować, ale w porę zasłabłam. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Moja dusza poczęła szaleć... Jeden wielki ogień przeszył mnie niczym pień drzewa.
Mmm... Solidny kawał... uhm... pochodni.
 
Zachowywałam się tak jakbym chciała sobie wyrwać wnętrzności, ale przecież ich nie miałam.
Bohaterka nie ma flaczków. Zapamiętajmy to, dobrze?
Nurtuje mnie, czym w takim razie przez te pięć lat trawiła?
Och, tędy jej wpadało, tamtędy wypadało...
 
To jeszcze bardziej utrudniło sprawę.
No, niewątpliwie. Tak jak łysemu trudno się strzyc.
 
Ostatkiem sił wbiłam swoje szpony w ramię Shiga i je rozszarpałam.
Szpony sobie rozszarpała? Tipsy jej odpadły, czy jak?
 
Chłopak warknął i wtedy zadygotałam...  
"Że też w takiej chwili musiałam dostać gorączki"- zasyczałam 
39,6 C Polecam napar z kwiatu lipy i trzy dni pod kołdrą. Bez towarzystwa!
 
"Zaraz, to ja miałam zamiar atakować mojego towarzysza? Najczarniejsze anioły, toż to szaleństwo"!!!- krzyknęłam 
This is blasphemy! This is madness! This is SPAAAAARTAAAAAA!!!
 
Potem to się osunęłam na ziemię i udałam się w czeluść. 
Raz, dwa - lewa!
Raz, dwa - lewa!
Idzie sobie wojsko i wesoło śpiewa!
 
  - Iva, już! Budzimy się, halo!- mój hero potrząsł mną lekko, a gdy to nie pomogło dostałam policzek
Ładnie zapakowany i obwiązany różową wstążką.
 
   - Przecież książe mnie oczekuje- zakryłam dłonią twarz i załkałam
     - Spokojnie, on już wie o wszystkim- Shigo zaśmiał się- Wasze spotkanie zostało przełożone do momentu, aż poczujesz się lepiej
Czegóż się nie robi dla Mary Sue. Sam książę ciemności poczeka, byle tylko stawiła się na spotkaniu pełna sił i wdzięku.
 
  - Głupia krowa- mój hero powiedział to cicho, ale i tak dało się to usłyszeć 
  - Gbur- kapłanka warknęła na "pożegnanie" i okryła mnie szczelnie kocem 
  - Przepraszam, to nie moja sprawa, ale dlaczego tak się zachowujecie w stosunku do siebie?- pytając starałam się aby zabrzmiało to dosyć miło 
  - Skoro to nie twoja sprawa, to się nie interesuj!!!- Decina wrzasnęła i zacisnęła swoje drobne piąstki
*odsuwa się na bezpieczną odległość* Wariatka...
Przyzwyczajaj się słonko. Tak wygląda piekielna uprzejmość.
 
     - Sorry, nie chciałam- odrzekłam poirytowana, po czym odwróciłam się na drugą stronę z zamiarem zaśnięcia.
Wywróciła się na lewą stronę. Przypomniał mi się stary dowcip o krokodylu.
 
Chwilę potem poczułam na swoich plecach dłonie Deciny. 
     - Wybacz, nie miałam zamiaru na ciebie krzyczeć- kapłanka zrobiła skruszoną minę 
Już chciałam jej wybaczyć, ale postanowiłam się z nią podroczyć. 
     - Może i nie chciałaś mnie zasmucić, ale tak właśnie wyszło... Czuję się jak zbrukana dziewka
Nie lubię, kiedy ludzie używają słów, których znaczenia nie rozumieją.
Och, ty nie pamiętasz "zmąconej ujmą szmaty"...
 
- miałam nadzieję, że mój głos był dostatecznie oschły i pełen żalu 
     - Przepraszam... ja nie wiem co mnie naszło... Miaałaamm byćć dlaa cieebiee miłaa aaa wyszłłłam naa zwykłąą sukęęę...- Decina zaczęła ryczeć
Niemal za każdym razem jej imię czytam jako "dziecina" i chyba powoli zaczynam mieć rację.
 
Nie wiem jaki czort mnie podkusił, ale pocałowałam ją...
Jaki czort? Kochaaana, jesteśmy w piekle, mamy tu takich na pęczki.
 
Wystarczyło kilka sekund a już pieściłyśmy się jak opętane na łóżku... To było naprawdę miłe doznanie... Jej miękkie, pełne wargi zasypywały moją płonącą pierś tysiącami pocałunków. Ja zaś w dowód wdzięczności lizałam jej opuszki palców, nie wiem do czego by doszło, gdyby nie nagłe osłabienie Deciny. Moja kochana usnęła jak dziecko i zaczęła pochrapywać. 
*mruga osłupiały* Nieno, w trakcie to się różne rzeczy robi, ale jakim trzeba być zmordowanym, żeby zasnąć?
No wiesz... Nawet Indianę Jonesa kiedyś zmogło!
 
     - Sama jestem zmęczona, najlepiej jak odpocznę- pogładziłam moją kapłankę po włosach i bezszelestnie udałam się do łazienki 
Spędziłam w niej krótką chwilę, gdy się odświeżyłam i przebrałam w pidżamę (a raczej bieliznę! co ta Decina sobie myśli? kusa koszulka wraz z koronkowym wykończeniem... PHI!),
Nie ma to jak barchanowe reformy...
 
już chciałam wychodzić, gdy wtem ktoś w łazience się zmaterializował.  
     - Oh!- wykrzyknęłam przestraszona 
     - Ciii, baby!- jakiś piekielnie przystojny mężczyzna oparty o jedną z umywalek przyglądał mi się z zaciekawieniem  
     - Kim jesteś? I co tu robisz?- wydukałam czerwona jak piwonia 
     - Mów mi czarny- facet olśnił mnie swoim uśmiechem i nagle znalazł się tuż przy mnie
Eee... Kaulitz? Ty tutaj?
Eee... Jimi Hendriks?!
 
      - Jesteś niemożliwa Ivo, ale dzięki temu jesteś taka słodka- mężczyzna przybliżył się maksymalnie do mnie i delikatnie zsunął ramiączko koszulki z mego ramienia 
     - Co robisz???- podniosłam alarm 
     - Ciii, nie bądź taka cnotliwa... (W końcu jesteśmy w piekle...)
     - Natychmiast opuść to pomieszczenie!- warknęłam zła, moje wargi pobielały od furii jaką w sobie tłumiłam
Zdążyła to zobaczyć w lusterku nad umywalką.
 
     - Nie obawiaj się już znikam, chciałem ci tylko zakomunikować, że twoje spotkanie z Mefisto odbędzie się pojutrze [o 14.23], na miejsce spotkania zaprowadzi cię Shigo...- czarny obdarzył mnie zniewalającym uśmiechem- Bye baby!- i zniknął
Baj, baj!
 
"Chwila! Ja skądś znam tego gościa"- pomyślałam i nagle pstryknęłam palcami
... aż poszedł snop iskier. Przepraszam, jakoś brakowało mi tego.
 
     - No tak! Portret!- pisnęłam, ale w porę zamknęłam jadaczkę bo przypomniałam sobie, że Decina śpi  
Podeszłam do ściany, na której wisiał obraz. 
"No tak, to on"- mruknęłam zadowolona, że rozwiązałam zagadkę (Sherlock byłby z ciebie dumny)
"Ale przecież i tak nie znam imienia tej osoby! Jakiś czarny, ale co? Psssss... Dużo mi to mówi!"- zagryzłam wargi
Jaka ona niekumata. Aż takiego bystrego umysłu trzeba, żeby się zorientować, że Czarny to Mefisto we własnej osobie?

PS. Jeśli te sceny Was gorszą to mi alarmujcie! Muszę wiedzieć co się Wam podoba, a czego nie tolerujecie :P
Osobiście czuję się zgorszony wręcz do głębi mego jestestwa! Jak autorka może takie bezeceństwa pisać? Będzie się smażyć... no właśnie, khem, w piekle.
 
- Czas na poranną toaletę no i spacer- Decina poderwała się z miejsca i pobiegła do łazienki
Po chwili wróciła, trzymając w pysku smycz i radośnie merdając ogonem.
 
 
Dzień zapowiadał się wspaniale. Słońce świeciło wysoko na horyzoncie.
Tak, moi drodzy, w tym piekle świeci słońce. W dodatku znajduje się na horyzoncie, a jednak wysoko (hm, czyżby piekło miało kształt wielkiego leja?). Pod tym słońcem spacerują sobie w najlepsze dwie wampirzyce i ani nie płoną, ani nawet, kurde, nie brokacą. Czego jeszcze dowiemy się o geografii krain nadprzyrodzonych i biologii ich mieszkańców?
Takie z tego piekło, jak z krowy helikopter.
 
Na ulicy panował gwar i wesołość. Ludzie na targu przekrzykiwali się chwaląc swoje produkty, a na placu rynkowym gołębie dziobały resztki, rzucane przez dzieci.  
"Kolejny cudowny dzień w piekle"- zaśmiałam się pod nosem 
Piekło w wyobrażeniu autoreczki to najwyraźniej kurort wypoczynkowy dla niemieckich emerytów.
Skrzyżowanie Ciechocinka-Ciechocinka z Baden-Baden.
 
 
[Pominiemy tu opis uroczego dnia w piekle. W skrócie: bohaterka i jej przyjaciółka najpierw długo się stroją, potem idą na spacer nad rzekę, na lody oraz uwaga, gwóźdź programu: kupować ciuchy! Jeeeee!]


Wkrótce dowiecie się co tak naprawdę planuje Lucyfer i jaki związek ma z tym wszystkim Biały Pan :***
Gandalf, co ty znowu knujesz?!
 
[bohaterka dostaje list od Mefista]
Szanowna Ivo 
Ubolewam z powodu niemożliwości spotkania 
się z Tobą w pierwszym terminie. Zapewniam  
Cię, że już niedługo porozmawiamy a ściślej 
mówiąc, jutro o tej porze spodziewam się Ciebie 
w restauracji "Kieł Wampira". Droga Ivo to tyle 
co miałem Ci do przekazania, choć może o jeszcze 
jedną radę się pokuszę: Przywdziej barwy stonowane... 
          Czekam z utęsknieniem 
          Upadły Anioł
 
Przyjdź do Kła, dają tam niezłą pizzę i całkiem dobre hamburgery.
Popatrzysz sobie... bo przecież nie masz wnętrzności, żeby trawić kolację.
Za to włóż coś na siebie w barwach kryjących. Nie chcę się zbytnio manifestować z Tobą. No wiesz, paparazzi...
 
Wspaniały list, tylko pozazdrościć Mefisto retoryki. Ehhh, zadziwiające jest także to, że on dokładnie wiedział kiedy otworzę przesyłkę. Zrobiło mi się gorąco i zmuszona byłam wyskoczyć z ciuchów.
To się nazywa moc uwodzicielska! *z podziwem kręci głową*
 
 Po chwili na odwrocie papeterii spostrzegłam napis drobnym maczkiem. Była tam zawarta złota myśl niejakiego Charles'a Baudelaire'a: 
<< Nie należy sądzić, że diabeł kusi jedynie ludzi genialnych. Gardzi zapewne głupcami, ale nie lekceważy ich pomocy. Przeciwnie, pokłada w nich wielkie nadzieje>>
Lucek używa papierów wtórnych i nieco sobie tym nagrabił.
Nie Lucek. Mefiś.
Masz rację. Mefiś. Lucuś został zdegradowany.
Do roli latarnika.
 
Zmarszczyłam czoło w nagłym przypływie złości.  
     - Co to ma być do cholery?- syknęłam drąc list na malutkie kawałeczki- Że ja? Głupia? Pokłada we mnie nadzieję? Ha! Zobaczymy kto wyjdzie na durnia!- krzyczałam coraz głośniej
Taka głupia to ja znów nie jestem,
Może głupia, ale taka to już nie!
 
Z łazienki wypadła Decina owinięta w ręcznik i zmierzyła mnie rozbawionym spojrzeniem. Nie przeczę wyglądała bardzo ponętnie. Jej mokre, krótkie pukle włosów opadały dotykając ramion. Zgrabne, ogolone i blade nogi kusiły aby je dotknąć i poczuć ich jedwabistą gładkość. Lekko rozchylone usta wraz z rozbawionym wzrokiem dopełniały cały kunszt. 
Oczy miała schowane głęboko w gardle. Zalotnie zerkała nimi zza migdałków.
Wolę się nie domyślać, co tam jeszcze mogła mieć...
 
"Toż to majstersztyk, gdybym nie musiała iść zaraz do łazienki, to bym ją chyba schrupała"- rozmarzyłam się 
Ale siusiu było silniejsze.
 

Bohaterka idzie na kolację z Mefistem, ale nie dociera tam, gdyż po drodze spotyka chochlika wygłaszającego mroczną wróżbę i mdleje. A potem następują:
 
Wyznania ałtoreczki:
 
Kończą mi się pomysły, a to nie wróży nic dobrego... Obiecuję gdy nabiorę dystansu, kolejne epizody przyniosą Wam wiele radości, łez i uśmiechu :). 
Mówiłam? One nigdy, naprawdę nigdy nie siadają do pisania z obmyślonym choć z grubsza zarysem fabuły... Radosny słowotok, ot co!
 
Chochlik Jasza, W O Ghul Kura, Półkoń Jerry i Prutnik Maskotek
pozdrawiają spod Domu Zdrojowego w Ciechocinku.


6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

• Zua


Ewa, rozumiem, o co Ci chodzi. To o czym piszesz jest dowartościowywaniem się i niczym więcej. Jednak sama przyznasz, że lepiej nie robić z siebie mrocznego gota, słuchając kilku piosenek Nightwisha, Evanescence i Within Temptation naprzemian z Tokio Hotel, Avril Lavigne i Lady Gagą.

• Ewa

Dobra, twoja pojedyncza wypowiedź mogła służyć takiej charakterystyce, ale pisałam profilaktycznie, żeby się nie pojawił chór naśladowców.

Kiedyś chciałam sprawdzić, co to jest to całe emo, o którym ciągle słyszę, a nigdzie go nie widzę. Weszłam na jakieś forum i zaczęłam czytać o tym, jak to dzieciaki są manipulowane przez media, kupują na tony lansowane ciuchy i myślą, że są oryginalne, słuchają badziewia i myślą, że to takie prawdziwe itp. Napisała tak jedna osoba, druga, trzecia i kolejne, w pewnym momencie nikt już nie miał nic do dodania, tylko powtarzał wszystko, co już napisano, ale kolejnych stron tematu przybywało. I to mi wyglądało na takie dowartościowywanie się - "tamci są tacy głupi, natomiast ja taki dojrzały, słucham dobrej muzyki i mam swój własny styl".

• Jerry O.


Nie nazwałbym tego dowartościowywaniem się. Raczej nakreśleniem krótkiej charakterystyki bazującej na stereotypach.
Poza tym, gdybym wspominał o zespołach, których słucham, to wymieniłbym raczej Misfits, nie Therion ;)

• Ewa


Niee, proszę, tylko nie zaczynajmy się teraz dowartościowywać, pisząc "autorka pewnie myśli, że jest taka mroczna, bo słucha Avril Lavigne i Tokio Hotel, a nawet nie słyszała o (tu wpisujemy zespoły, których słuchamy my)".

• 'N.


http://izismile.com/img/img3/20100427/640/daily_picdump_640_103.jpg

Had to.

• Sineira


Obśmiałam się jak norka. Swoją drogą ciekawe, czy elementy yuri to projekcja skłonności aŁtoreczki, czy tylko "moda"?

Anonimowy pisze...

Jerry O.


Podejrzewam, że autorka jest wyznawczynią teorii głoszącej, że Avril Lavigne jest esencją mocnego, punkrockowego grania, a Tokio Hotel są mroczniejsi niż hałda węgla, więc o Nightwishach i innych Therionach pewnie nawet nie słyszała. Pozwolę sobie ją zacytować: "mroczny gościu? no proszę... nosisz glany?". Tia.
W końcu słoik powideł śliwkowych jest piekielniejszy niż jej twór.

• Pani Minister


Gatunek, pod który można podciągnąć aŁtoreczkę to zapewne kinder metal lub kinder goth. Dziwne, że w mhrocznym piekle z głośników nie leci złowrogi Najtłisz albo coś w tym stylu (przyznam, że nie mam pojęcia, co jest teraz na topie). Tu nawet Minister Zdrowia nie pomoże, tylko to:
http://www.youtube.com/watch?v=UHODx7Kzf0c ;)

• Dzidka


Oooo, i to Pisak! :)

• akurat

Mam propozycję na analizę. ;)

http://wojny-szkolnych-gangow.bloog.pl/?ticaid=6a0df

• Ome


Brzuch mnie rozbolał ze śmiechu - i to już ze śmiechu wywołanego samym tekstem, a co dopiero Waszymi komentarzami. Opko zdecydowanie pisane na zasadzie "od pomysłu do pomysłu, a potem zapchajdziura".
W przeciwieństwie do opka - analiza wspaniała. Ogromnie lubię Wasze wielokąty, a Jerry O. ładnie współtworzył trójkąt z tego tygodnia :)

I przepraszam za przyziemność oraz doczesność pytania, ale bohaterka miała w końcu te flaczki czy ich nie miała?

• As.


A może o takie łoże madejowe jej chodziło (obrazek tak jakby troszkę +18):
http://streemo.pl/Portal/410112,Zdjecie,Robertos2009_Male_loze_madejowe.html ?

• deficient


No cóż, do najmądrzejszych osób to ja może i nie należę, ale chyba przez 5 lat zauważyłabym, że nie mam ciała i jestem wampirem. Zresztą co oni tak na tą Ivę czekali w piekle te 5 lat? Nie mogli jej od razu zabrać? Ach, i czy wampir nie powinien przypadkiem odżywiać się krwią i palić się w słońcu?

• Inzell


Swoją szosą, Jerrycho chce iść do takiego piekła, ja też, może jak zbierzemy więcej chętnych to dostaniemy jakąś zniżkę grupową i przewodnika?
Albo przewodniczkę ;)?

Podesłałam znajomemu analizę. On też się pisze na diabelską pokojówkę-kochankę.

Swoją drogą, patrząc na płody ałtoreczkowej wyobraźni... Freud chyba miałby coś tutaj do powiedzenia.

• Ewa


"Naruszenie nietykalności dusznej" to mój faworyt :-)

Anonimowy pisze...

mikan

No aż samo mi się ciśnie na usta: PIEKLISZCZE Z DEMONISZCZAMI
;))

• Pigmejka


O Jeżu Malusieńki i Matko Borska... Ech... Ekhm... Huh... *próbuje zebrać się w sobie i ogólnie dojść do jako takiego stanu używalności po tym, co przeczytała*
Ach, analiza jak zwykle pierwsza klasa. Cios konwalią... Toż to straszna broń. :D A te półkonie i prutniki to mi się będą śniły w koszmarach, zobaczycie! XD
Cóż... ciekawe to piekło. Na madejowym łożu to bym chętnie Ałtoreczkę położyła.

• jasza


@ Wredna_Szp.
Jasne, że miały być to błony pławne. "Płetwy" to mi tylko z nieogarniętego zakwiku wyszły.

Nie czepiasz się, masz rację!

• Steele X


Szczające do mleka skrzaty mnie ómarły. Nieodwracalnie.

• blaskszminki.pinger.pl


Więc to z tego powodu dziś śniły mi się demony! To był sen proroczy! :D

• Wredna_Szp.


Mogę się przyczepić? *mruga tak intensywnie, że aż tusz do rzęs odpada* U gęsi są błony pławne, nie "płetwy pławne". Tak wiem, jestem upierdliwa :) A w ogóle, to też chcę do takiego kurortu... Może Mefisto zrobi masaż tajski, tak w ramach promocji?



• jasza


@Inzell i Ktosza:

Idzie Tony Halik*) brzegiem Nilu. Idzie i idzie, a za nim coś drepcze i mamrocze cuf, cuf... cuf, cuf.
Odwraca się, patrzy, a to krokodyl idzie za nim i stęka: cuf, cuf... cuf, cuf i generalnie chce go użreć w piętę.
Halik wkłada mu rękę w paszczę, baaardzo głęboko, łapie od środka za wnętrze ogona i przewleka krokodyla na lewą stronę.
Halik idzie dalej brzegiem Nilu, a za sobą słyszy:
- fuc, fuc, fuc, fuc...

____

*) Tony Halik, słynny podróżnik. Był wszędzie, wszystko widział, każdej potworze dał radę.

Anonimowy pisze...

Ktosza


Madejowe łoże? Poważnie? :)
... jak to podsumował mój brat: "to tak jak napisać, że w salonie stał stół i cztery krzesła elektryczne". Rozwaliło mnie to łoże kompletnie, i już nawet żadne komentarze analizatorów nie były potrzebne.
Dzięki za ten końcowy fragment o domu zdrojowym w Ciechocinku. Teraz będę cały dzień chodzić i śpiewać pod nosem "Maxi Kaza".

PS. Też nie znam dowcipu o krokodylu!

• House_addict

Witamy piszącego oczojebną czcionką analizatora. Tym razem bardzo mi się podobało, nie mam na co narzekać. "Za szczanie do mleka" i "W oghule" to chyba najlepsze teksty, choć w sumie wszystko wyszło idealnie. Tak trzymać!

• Inzell


Czepiacie się rekreacyjnego Ciechocinko-piekła. Baden-baden, demonolog też gdzieś musi urlop spędzać, może to jest wyjazd fundowany przez firmę?

Swoją drogą - żarcia full, prywatne kwatery i śliczna kochanka? Jak to było... to kogo trzeba zamordować żeby iść do takiego piekła?

No i może jestem ciemna i nieobeznana, ale ja nie znam dowcipu o krokodylu.

Ktoś oświeci?

• Erka

A, a! Ja jeszcze dodam, że wiem, jak wygląda półkoń! Dzisiaj rano na prosektorium pan Rysio (techniczny) gmerał w takim w magazynie, ku uciesze zgromadzonych przed drzwiami studentów - wot, półkoń, ciekawy stwór, każdy chciał go zobaczyć na własne oczy :)

Anonimowy pisze...

World Ruler

Aż nie wiem, od czego zacząć... Radosna wizja piekła została już chyba przez każdego obśmiana, więc powiem tylko, że gratuluję zaskakujących komentarzy do fragmentów opowiadania, które mnie wydały się beznadziejne i tak głupie, że aż nie do wyśmiania. Jestem pod wrażeniem.
W ramach ciekawostki dodam, że nie ma się co nabijać z krwiożerczych owiec z kłami, bo chyba na Tele5 pokutował taki "horror", gdzie szalony farmer zamieniał ludzi w owce-zombie i one potem na ten przykład wyjadały bebechy w sposób bardzo ucieszny. Żałuję, nie pamiętam tytułu.
Czekam na drugą część i bardzo dziękuję za poprawienie mi humoru.

• Kamyq



• Jako oddana miłośniczka zaświatów, kwiczę radośnie nad tą wizją Piekła. :D Z panny Ivy taki demonolog, jak ze mnie japoński parawan. Za po przy potwornym misiu miałam jeden mental picture- pedobear.^^

Erka
Zaczęłam czytać i myślę sobie: ej, jak na opko to to nie jest aż takie tragiczne. Bywały DUŻO gorsze.
Czytam dalej...
Pod koniec nieco zmieniłam zdanie ;)
Prutuki mnie zabiły XD Jak i pociągająca (smark smark, nosem, rzecz jasna) Decina tudzież Czarny 'Baby' Mefisto (jakby mnie ktoś nazwał babą, to bym się obraziła - co dopiero babami...). Szkoda, że panna usunęła bloga. Chętnie bym przeczytała, co tam się wykłócała... ;)

• Dzidka


A ja przeczytałam "centaury i półkolonie" i potem już do końca mnie te półkolonie straszyły :)

• Mirveka


Och, ciosy konwalią i glisty wokół słupa zakwikały mnie okrutnie.
Po tym wszystkim czuje się jak przeszyta pniem drzewa.


ps
hasło "nvcmu" prawie jak "nie wiem czemu"

Anonimowy pisze...

KlaŁn Szyderca

Mosiężne drzwi już wcześniej były! W szpitalu(?), gdzie urodził się Tom Riddle (odcinek "Bigos Myśliwski").

Zaś w czasach przedwojennych, jak się miało dużo pieniędzy, to można było jechać do Baden, albo do Baden-Baden, albo do Wiesbaden. A jak się pieniędzy miało mniej, to pozostawało Rajsze*), albo Rajsze-Rajsze, albo Wysrajsze.


*) Rzeszów.
• 'N.


Mamo, kup mi półkonia i prutnika [ czy tylko mnie się jakoś głupio kojarzy z prądnicą? ]!

I czy te panny w opkach zawsze muszą mdleć? Co i rusz to bach! na glebę - normalny człek to by umarł od obrażeń spowodowanych ciagłym zaliczaniem gleby czy innych marmurów :)

• Mrohny


Przepraszam, coś się popsuło i nie wyświetliło mi wszystkiego, za to bezczelnie zaspamowało :(
Półkoń mnie ómarł. Już wiem co chcę na urodziny :D
I chcę więcej tego opka, A nawet "rządam"!
Dzięki :D

• Mrohny


Mnieeeeeee? Na Bora, wzruszyłem się autentycznie :3
Dziś rozśmieszają mnie zwierzaki - na Przyczajonej był ślimak, tutaj genialny półkoń

• a


Bądźcie pozdrowieni piekielnym Apage! :-) Stróż chlipiący herbatę przed RedTubem - samotna kryształowa łza szczerej radości się w oku kręci. Jeśli piekło składa się z napalonych rudowłosych i innych brunetów, to organizuję wycieczkę objazdową.
Poza tym serdeczne pozdrowienia, bo to mój debiut w komciowaniu.

a.
• Carmen Gold


To co, moi mili? Piąteczka i oby szybciej była druga cześć, bo mi sierżant zdraciła zarys fabuły i już się nie moge doczekać aby zobaczyć jak Kura zatapia w niej szpony.

Z tekścików to wymiękłam przy mlaskaniu a potem już lałam równo. xD

No i debiut pana JO baardzo udany, życzę stałego etatu w SuS-ie...