czwartek, 14 lutego 2013

211. Szkolne Walentynki, czyli Tomeo i Julia z klasy pierwszej B (1/2)


Kochani Czytelnicy płci obojga! W tym tygodniu, po wielu masakrach rozmaitych kanonów, postanowiliśmy wpuścić nieco świeżego powietrza i dać Wam poobcować ze współczesną boCHaterką, dodając jako szperkę Truloffa-pedofila, czyli nauczyciela. Poznajcie więc Julię, licealistkę (podobno), która wiąże się z Tomkiem, nauczycielem techniki (a czasami i angielskiego). Tak naprawdę łatwo się zorientować, że boCHaterka jest alter ego aŁtoreczki, która liceum jeszcze nie widziała na oczy, a Truloff to z kolei alter ego jej prawdziwego nauczyciela, w którym się biedaczka kocha. W samym kochaniu się w nauczycielu absolutnie niczego złego nie ma, jest to choroba, którą wiele nastolatek musi przejść jak różyczkę, natomiast pozostawia wiele do życzenia sposób, w jaki nauczyciel jest tutaj przedstawiony. AŁtoreczka należy do (tak miłego naszym sercom) gatunku, który twardo nie dostrzega, jak wstrętnie i obleśnie prezentuje swój ideał, głucha jest na wszelkie argumenty prezentowane jej w komentarzach pod opkiem, i dziarsko owe komentarze kasuje. BoCHaterka jest chamska i głupia (czyli w zamyśle aŁtorki bystra, wygadana i walcząca o swoje), Truloff natomiast jest obleśnym, aroganckim cwaniakiem. Pozostaje mieć nam nadzieję, iż za kilka lat aŁtorka czytając swoje aktualne wypociny zmieni się w kupkę zawstydzonego popiołu. A póki co, my już teraz postaramy się jej udowodnić, że powinna.
Indżoj Ewerybady!



http://uczennicainauczyciel.bloog.pl

Analizują: Dzidka, Gabrielle, Kura, Mikan i Szprota.

Początek

Zaczyna się od tragedii. A potem napięcie rośnie.

Zaczęło się najgorzej... Straciłam najlepszą przyjaciółkę w pierwszym tygodniu liceum.
Znając częste w tym wieku nadużywanie słowa przyjaciółka, przyjaciółka była nią od jakichś dwóch tygodni. Czyli na tydzień przed końcem wakacji połączył je jęk, że buda wraca.

Przez co? Ktoś nagadał jej jakiś głupot. Z rodzicami się nie dogadywałam, mieszkałam tylko z mamą i jej nowym facetem, którego szczerze nie nawidziłam.
Czyli nieszczerze nawidziłam.

Miałam chotę z tamtąd uciec, ale jak???
Ale dokąd, to już nieważne.
Na chotę. Znaczy, chatę.

Następny dzień w szkole, a moja była przyjaciółka-Anka, znalazła sobie inne kumpele, a na lekcji techniki, tuż przed dzwonkiem wysłała mi liścik, na którym zmieszała mnie z błotem...
Ding-dong!!! W programie nauczania liceum nie ma techniki. Ten przedmiot kończy się razem z końcem nauki w gimnazjum. To mi przypomina znajomą licealistkę pytającą studenta polibudy, co teraz przerabiają na polskim.
Oraz Renię Superpsycholog biegnącą na zakończenie roku na studiach.


Wszyscy wyszli już z klasy, a ja zostałam sama, i najzwyczajniej w świecie się popłakałam. Wtedy do klasy wszedł pan Tomek. Miał około 30 lat. Niebieskie oczy, blond włosy, był wysoki. Zauważył mnie! O cholera!
A myślałam, że jak zamknę oczy, to mnie nie widać!
Liczyłam też na wpływ mysiej dziury, do której się skryłam, ale pan Tomek miał zwyczaj oglądać wszystkie kąty przed rozpoczęciem lekcji.

Podszedł do mnie cichutko:
-Julia, co się stało?
-Nieważne.
-Ale ja naprawdę Cię rozumiem, czasem życie się sypie...-odpowiedział, i popatrzył mi prosto w oczy
-Nic pan nie rozumie! Nie wie pan jak to jest!-wykrzyczałam na całą klasę,
Nie! Urodził się pan już jako trzydziestolatek, to co pan może wiedzieć!
I w ogóle nikt mnie nie rozumie oraz jak biegam, to się potykam o grzywkę!

a następnie wybiegłam z sali, nie wiedziałam co myśleć. Usiadłam na ławce w parku i płakałam. Płakałam jak małe dziecko. Wtedy podszedł do mnie i usziadł koło mnie. Nie chciałam tego.
Też bym nie chciała, żeby ktoś koło mnie sziadał, bo może to brudzi albo co.

-Julia, uspokój się. Odwiozę Cię do domu, zwolniłem Cię z lekcji.
Słyszysz, że tak Cię lubię, że mówię do Ciebie Wielką Literą?
Jak wymawiam wielkie litery, to mój koń rży z radości. Słyszysz to, prawda?

-Nigdy tam nie wrócę. Rozumie pan? Wszędzie tylko nie do MOJEGO domu, a zresztą niech pan mnie zawiezie tam, gdzie pan chce...
I już po chwili byliśmy w samochodzie, jechaliśmy autem około 10-15 minut.
Jak bezwolne cielę dałam się wieźć obcemu facetowi.
No co ty, przecież to pan-od-techniki :-P
A jak się ocknie w niemieckim burdelu to będzie, że przecież sama chciała.
Nie patrzyła dokąd jadą, natomiast skwapliwie pilnowała zegarka.

Btw, my tu śmichu-chichu, a problem jest poważny: według statystyk, większość gwałtów popełniana jest nie przez mitycznego bandziora z ciemnego parku, tylko przez osoby znajome ofierze.
Oraz w dodatku w domu, co łaskawie chciałabym przypomnieć tym wszystkim, których z nicka tu nie wymienię, którzy twierdzą, że ubiór może być zaproszeniem do gwałtu.

Wysiedliśmy koło jakiegoś bloku. Wysiedlismy, i okazało się, że to jego dom!
Wow! Miał cały blok na własność!
Na pewno łupił lokatorów na czynszu, już ja znam takich kamieniczników.

Zaprosił mnie do srodka, usiadłam na kanapie, a on przyniósł nam herbaty...
Wcześniej, w kuchni, wrzucił do filiżanki małą, bezwonną i bezsmakową pastylkę...

-No więc o co chodzi? Nie myśl sobie, że tak łatwo się wywiniesz.-znowu się tak zabójczo uśmiechnął-dlaczego nie chcesz wrócić do domu?
Weź, facet, co się obcyndalasz, zaproponuj od razu, że skoro nie chce wracać do domu, niech zamieszka u ciebie, a co.

-To wszystko przez moją matkę, a zresztą ojca też, ona znalazła sobie nowego faceta, który wymyślił sobie, że mam do niego mówić tato! Co on sobie myśli, nigdy się do niego tak nie zwrócę! A gdy mamy nie ma, to pokazuje swoje prawdziwe oblicze, czyli jest chamski i wredny. Wrzeszczy o wszystko, a w szczególności na mnie. A ojciec? Jego laleczka jest niewiele starsza ode mnie
A kiedy taty nie ma, laleczka pokazuje swoje prawdziwe oblicze...


.-popłakałam się już dzisiaj po raz kolejny, i zrobiłam coś niekontrolowanegoprzytuliłam się do niego! Był zdziwiony, ale mimo wszystko chyba się cieszył, nie wiem.
Nie, miał po prostu pistolet w kieszeni.

Popatrzyłam muprosto w oczy. Niemożliwe! On mi się podoba, ale on nie czekał na słowa, pocałował mnie! A ja to odwzajemniłam!
*Kura szuka opadniętych rąk trzy piętra niżej*
*Z doniesień prasowych* Policja bada tajemniczą śmierć mężczyzny przygniecionego we własnym domu przez damskie ręce.

-Od dawna chciałem to zrobić-uśmichnął się,
Śmichy-chichy sobie urządza!

a ja miałam minę zbitej z tropu, bo tak się właśnie czułam. Całowałam się z nauczycielem! Zamarłam w bezruchu, a on mnie przytulił...
I powiedział, że kocha ją odkąd po raz pierwszy ujrzał, po czym żyli długo i szczęśliwie, koniec bajki.
A ślub?

Zmienił temat... Zauważył, że się speszyłam. Szlag! Przecież to mój nauczyciel. Zerwałam się z kanapy i uciekłam.
Mam nadzieję, że wiedziała, jak trafić do domu, w końcu jak ją wiózł, to na nic nie zwracała uwagi.
Wsiądzie w autobus i będzie jechać 10-15 minut. Ani chybi, będzie z powrotem pod szkołą.

Cały wieczór o nim myślałam. To może się udać?
Nie.

Ja mam 16 lat, a on 30. 14 lat różnicy. Czy to dużo?
Tak.

Ale ten jeego uśmiech, mhmm...
Say no more! Ten uśmiech wystarczy za wszystko.

Raz myślałam, że warto spróbować, bo on mi się podoba-tak podpowiada mi serce, a rozum kategorycznie zaprzecza, bo to mój nauczyciel.
Oczywiście opcja “powiem komuś starszemu” w żadnym wypadku nie wchodzi w grę...
Jestem ciekawa, czy gdyby aŁtoreczkę naprawdę pocałował trzydziestoletni nauczyciel, to też uznałaby to za nieomal zaręczyny i zaczęła zastanawiać się, czy to wyjdzie i czy warto spróbować - czy może jednak zdolna byłaby do sensowniejszych działań, czyli np. takich, jak sugeruje Kura?
I oczywiście nie liczy się to, jakim jest człowiekiem, jakie ma przyzwyczajenia, pasje, liczy się to, że ma ładny uśmiech i ją pocałował *facepalm, facepalm, facepalm*
Co chcesz, ten wiek. Skoro ma ładny uśmiech, to na pewno jest dobrym człowiekiem, a skoro ją pocałował, to kocha po grób.


Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, było już wcześnie nad ranem. W szkole mijałam go normalnie, ale najgorsze były lekcje, gdy na mnie patrzył, miał takie przeszywające spojrzenie, albo gdy się uśmiechał ledwo wytrzymywałam napięcie.
Na szczęście miałam Tena Lady!

Ahhh... Z rozmyślań wybudził mnie jego głos:
-Numerki 4, 10, 12, 17 i 22 zostaną po lekcji.-o co mu chodzi?
O numerki.
Kupon Lotto będzie wypełniał.

Nawet nie wiem kiedy zadzwonił dzwonek. Wszyscy wyszli, została tylko nasza piątka i Tomek, to znaczy... PAN Tomek. Zaczął surowo:
-Tak, pewnie zastanawiacie się, dlaczego was tu zawołałem, a więc wasze oceny z różnych przedmiotów same mówią za siebie-zagrożenia...
Pierwszy tydzień nauki i już zagrożenie?!
Wiadomo, trzeba ich postraszyć, bo inaczej się nie wezmą.
Jaki troskliwy, przejrzał też i inne przedmioty, nie tylko swój.

-ja i zagrożenie?-poomyślałam
Pan Tomek zaczął wyczytywać kto z jakiego przedmiotu jest zagrożony.
-... Numer 10 (czyli ja) technika-zamurowało mnie jak to powiedział
Niegrzeczna dziewczynka! Będzie nagana!

Wygłosił jeszcze jakieś niezwykle ważne przemówienie [którego oczywiście nie słuchałam], a następnie wszyscy wyszli, na to czekałam. Zostałam z nim sam na sam...
Emocje wzięły górę, nie wiem kiedy, nie wiem jak, ale uderzyłam go w twarz "z liścia"
A potem wsadziłam kosz na głowę.
I nagrałam wszystko telefonem.
Słuchajcie, to niesamowite, ile miałam kciukasów na jutubie.

- Co Ty sobie myślisz?! To, że nie poszłam z Tobą do łóżka, to nie znaczy, że od razu masz mi dawać zagrożenie-wykrzyczałam mu prosto w twarz, nie zwracając uwagi na to, że nie mówiłam do niego na "pan".
Ja nie mówię, że nie ma nauczycieli, którzy się w ten sposób mszczą na uczennicach. Nie mówię, bo leżę na cycach ze śmiechu.

-Ale... Już rozumiem błąd. Franek Kowalczyk chodził do klasy z nami, ale go przenieśli, i to on miał numerek 10, czyli zagrożenie z techniki. Widocznie dyrekcja nie wykreśliła go z dziennika.
A nauczyciele do tej pory się nie zorientowali, że zamiast Franka zgłasza im się jakaś Julia.
Ałtoreczka nie przemyślała uzasadnienia. Byli sobie uczniowie wpisani w dzienniku: 10 - Franek, 11 - Julia. Franek został przeniesiony w trakcie roku szkolnego. Zwykle w takich wypadkach brało się linijkę, wykreślało równiutko Franka, po czym po tej operacji numeru 10 nie było, a Julia nadal powinna mieć jedenasty. To nie excel, w którym po usunięciu całego wiersza, wszystko przeskakuje o jeden poziom wyżej.
W takim razie numery 12, 17 i 22 również powinny być oburzone!
Nauczyciel dostaje w twarz od uczennicy. Nauczyciel. W twarz. Od uczennicy.
I jak na to reaguje? Skwapliwie rzuca się sprawdzać dziennik, bo skoro tak, to pomyłka....

Przepraszam cię Juleczko.-powiedział, ale widać było, że jego przeprosiny są szczere, ponieważ zauważył, że poczułam się skrzywdzona.
On policzkiem skrzywdzony się bynajmniej nie poczuł.
Nie miał prawa, przecież zasłużył.

-To ja przepraszam-zrobiłam się czerwona i chciałam wybiec z klasy, ale złapał mnie za rękę i pocałował.
W tę rękę. A potem rzucił się całować stopy obrażonego Bóstwa.
Po czym podniósł jedną z tych stóp i postawił sobie na głowie, jako wyraz czci i poddaństwa.
Trochę mam nadzieję, że oderwawszy ją uprzednio od korpusu.
Ja mam nadzieję, że masz na myśli jej stopę, a nie jego głowę.
A to ja zostawię takie niedomówienie.

Popatrzył mi prosto w oczy, a ja prawie utopiłam się w ich błękicie, ale na szczęście szybko się opamiętałam i wybiegłam z klasy, a następnie ze szkoły, bo technika była ostatnią lekcją. Dzisiaj mnie nie dogonił, wróciłam sama do domu...
Za szybko biegłam. Następnym razem nie zrobię tego błędu.
I będę biegać wokół szkoły.
Do skutku.

Rozmyślałam długo nad jego zachowaniem. Dlaczego zawsze jak wyjdę na idiotkę, to mnie całuje?
Widocznie lubi całować idiotki.

Może według niego to jakiś rodzaj pocieszenia? Nie wiem. Biłam się z myślami. Zastanawiałam się, czy on liczy na coś więcej, a jeżeli tak, to czy mamy szanse? W końcu on jest moim nauczycielem... Ehhh.
Rozumiem, że gdyby jej nie uczył, sprawa byłaby rozwiązana?

Dlaczego zawsze tak jest, że coś musi stanąć na drodze? Zdecydowałam, że muszę się tego dowiedzieć. Wygrzebałam z szfy moją ulubioną tunikę, i ubrałam się najlepiej jak mogłam.
Głodnego tygrysa kupię! Ktoś musi zeżreć tego, kto wbił do głowy ałtoreczkom, że jedyny dobry i seksowny strój to tunika.
Ze szfami.

Nie był to strój wyzywający, ale po prostu ładny, a przede wszystkim modny.
A facet jest na bieżąco z modą, wiadomo. Na pewno doceni.

Wybiegłam szybko z domu, żeby zdążyć na autobus o 16:04. Jest, udało się zdążyłam, a to już połowa sukcesu :)... Wysiadłam na przystanku i doszłam do jego bloku. Weszłam do środka i stanęłam przed jego drzwiami. To był jakiś impuls.
Impuls. BoCHaterka postanawia spotkać się z potencjalnym ukochanym. Stroi się, wybiega z domu, denerwuje się, czy zdąży na autobus, jedzie, wchodzi do jego bloku. Staje pod jego drzwiami i okazuje się, że to wszystko to był impuls.
Impuls...
No. A jak go będzie przez trzy miesiące stopniowo podtruwać arszenikiem, to potem powie, że to było morderstwo w afekcie.

Zadzwoniłam dzwonkiem, zakołatałam kołatką, zakluczyłam kluczem, zasłoniłam się słoniem, a po chwili otworzyła mi drzwi jakaś ładna blondynka, mniej więcej z wieku Tomka. No może z rok, dwa lata młodsza.
Niemożliwe, takie stare jeszcze żyją?
Ale zobacz, z jaką dokładnością określiła jej wiek!

-Dzieńdobry!-wybełkotałam.
Przyszłam na obiadek!

-czy zastałam pana Tomka?
-Nie, Tomka nie ma w domu. A o co chodzi?
-Yyyy, no, bo ja w sprawie korepetycji...-pierwsze, co przyszło mi na myśl to właśnie korki.
Z techniki?! No nie rób sobie jaj.
Damy radę! Ja na technice w podstawówce miałam rysunek techniczny. Niektórym może sprawiać problemy.

-Aha, ale przekazać mu coś?-odpowiedziała z szerokim uśmiechem
-Nie, ja zapytam się jutro w szkole, dziękuje, dowidzenia-tyle z siebie wyksztusiłam, a następnie wybiegłam z bloku, nie czekając na jej odpowiedź.
Całą drogę płakałam, bo wiedziałam, że to nie jego siostra czy kumpela. Tak, to napewno jego dziewczyna.
Kuzynki nigdy nie otworzą drzwi. Zakaz mają.
Nie, po prostu laska miała na sobie koszulkę z napisem “I LOVE TOMEK”, czy coś takiego.
Na dole drobnym drukiem dopisane było “Niecik”, ale nikt nie zwrócił na to uwagi.

W autobusie specjalnie usiadłam na ostatnich siedzeniach, aby nikt nie zwracał na mnie uwagi, ale na próżno, i tak wszyscy się odwracali.
Bo ryczała i wyła na cały głos?
Gryzła siedzenie z rozpaczy.

Ale teraz miałam to w dupie, nie obchodzili mnie oni. Ważny był tylko on i to jak mnie zranił...
Kuźwa, facet bogu ducha winny, ale już zranił. Jak się chce uderzyć psa...
Oj, nie taki “bogu ducha winny”, w końcu zaprosił ją do siebie i całował...
Ale o rękę wszak jeszcze nie prosił.

Wbiegłam do domu nie zwracając na Kaśkę,  dziewczynę taty.
To miło z twojej strony, że nie zwróciłaś, ale już trzeba było tego nie łykać raczej...
Oraz umknęło mi coś, czy ona miała mieszkać z matką i ojczymem?
Miała, ale może raz mieszka tu, a raz tam? Bywają takie przypadki.
Na początku pisze, że mieszka tylko z matką i ojczymem.
Zatem jedyny przypadek, z jakim mamy do czynienia, to klasyczna skleroza ałtoreczkowa.

Położyłam się nałóżku, zamknęłam drzwi i wtuliłam się w poduszkę. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.Nastał nowy dzień, wstałam z lekko opuchniętymi oczami, a makijaż?
W poduszce!

Byłam cała rozmazana przez kredkę i tusz.
Kredka z tuszem bardzo się starały mnie rozmazać, ale udało im się jedynie rozetrzeć mnie w kącikach,.

Szybko go zmazałam i nałożyłam nową, tym razem mniej intensywną warstwę tuszu, a z kredki zrezygnowałam.
Żałoba po utraconej miłości...
Spódnica do kostek i długi rękaw.
Czarna chusta Buff.


(...)
Wszyscy wyszli już z klasy. Zostałam tylko ja, wolno się pakowałam. Wtedy wszedł on i zamknął za sobą drzwi, aklucz schował do kieszeni.
Yyyy...
Przerwa, na korytarzu pełno ludzi i NA PEWNO nikt tego nie zauważył.

-Coś się stało, Julia, zrobiłem coś nie tak?-zapytał z epickim spokojem
Coś dzwoni, tylko nie w tym kościele... Taki spokój nazywa się “stoicki”.


-Byłam wczoraj u ciebie i drzwi otworzyła mi twoja lala, wiesz?-wykrzyczałam mu prosto w twarz-to twoja dziewczyna?
Nie, to lalka z sex shopu.
Jeszcze nie wiesz, że jesteśmy od jakiegoś czasu razem, a ty już mnie zdradzasz z tą zdzirą?!

Milczał...
-No powiedz, nie bądź tchórzem!-krzyczałam już coraz głośniej
Zaczęłam też ciskać w niego kredą i gąbką.

-Ciii, bo ktoś jeszcze usłyszy-odpowiedział szeptem
-No to odpowiedz!-zniżyłam lekko głos, ale to nie dlatego, że on mi kazał, to dla tego, żeby nikt nie usłyszał...
*facepalm* A to nie na to samo wychodzi?
Nienienie! Bo uważasz, ona chce Sama o Sobie Decydować.
Przecież nie będzie jej mówił, co ma robić!


-Tak...-odpowiedział szeptem
-Ty świnio-wyrwałam mu klucz razem z kieszenią, otworzyłam drzwi, a on mnie nie gonił. Znowu mnie nie gonił! Co robię źle? Może miał więcej rozumu i potrafił sobie wyobrazić, jak wygląda nauczyciel goniący uczennicę... I dobrze, jedyną pociechą jest to, że jutro sobota, i mam wolne od niego i od jego nic nie znaczących słów...
A co znaczącego ci powiedział? No chyba, że przekazywał coś podprogowo.
Na przykład ulotkę na wycieraczce.

Chcę świętego spokoju, czy to tak wiele? Widocznie tak, bo mimo wszystko on mi się nadal podoba...
Aha, czyli będziemy mieć opowieść o Męczennicy Miłości, co to wszystko zniesie, wszystkiemu uwierzy i wszystko przetrzyma.
Tak, zwłaszcza “wszystkiemu uwierzy”.
Wszystko według systemu: foch-on się tłumaczy-sielanka-foch-on się tłumaczy-sielanka-foch...

Sobota-miała być pocieszeniam, a nim nie jest. Cały dzień tonęłam w myślach, które cały czas zadawały jedno pytanie:"dlaczego on mi się nadal podoba?!" Nie mogłam wytrzymać już tego napięcia, a w szczególności Bartka-nowego faceta mamy, dlatego zdecydowałam, że przeprowadzę się na jakiś czas do ojca i jego pudrowanej barbie-Gośki.
Przed chwilą pisała, ze Kaśka.
A kto by tam zwracał uwagę na imię jakiejś uzurpatorki.
Była Kaśka, a teraz jest nowa. Gośka.
Na Kaśkę się nie zwraca, a Gośka się pudruje. Zapiszmy to sobie.

No ale trudno, może ją jakoś zniosę? Marzenie... Wprowadziłam się i pierwsze co zrobiłam, to zamknęłam się w swoim pokoju.
Świetnie cię wychowano, nie ma co.
Rozmontowałam wszystkie klamki i spokojnie zasupłałam rękawy na plecach.

Gośka się mną nie zajmowała, tylko tata cały czas prosił, żebym zeszła na kolację.
A zostawże ją tam, jak zgłodnieje, sama przyjdzie!
Zeszła?

Nie zeszłam, nie byłam głodna, a kolacja z Gośką przyprawiłaby mnie o jeszcze większe mdłości.
Znaczy, z deszczu pod rynnę. Nawiasem mówiąc, skąd ona się właściwie wyprowadziła, skoro w poprzedniej scenie “wbiegła do domu nie zwracając uwagi na Kaśkę, dziewczynę taty”?
W domu była Kaśka, dziewczyna taty, a tata mieszka teraz z Gośką. Kaśka pewnie po coś przyszła, może po adres.
Zośki.
Oj czepiacie się szczegółów! Gdzie Tomek?!
Z Kasią!

W niedziele też niczym innym się nie zajmowałam (bezproduktywne siedzenie w pokoju, brawo, z nudów można wymalować graffiti na suficie), ale o 16 zdecydowałam, że pójdę do Tesco na zakupy. Tak też zrobiłam. Gdy chodziłam od regału do regału zauważyłam bardzo fajny breloczek i kubek. Chciałam sprawdzić cenę, a więc z planem podejścia do czytnika odwróciłam się i zobaczyłam... Tomka z dziewczyną!!! Obejmował ją raminiem :(
Znaczy - oplatał ją i dusił konarami?

-Dzień dobry!-burknęłam
-Dzieńdobry-odpowiedziała mi Sandra (dziewczyna Tomka)-wybrałaś się na zakupy?-zapytała z uśmiechem.
- Nie, zwiedzam zabytkowe tereny postindustrialne na terenie dyskontu spożywczego.
Kontempluje przy okazji złożoność świata w jego konsumpcjonizmie oraz zależności pomiędzy przenikaniem się linii poziomych z pionowymi w półkach sklepowych.

-Tak-powiedziałam ze spuszczoną głową, a on puścił ją (tę głowę) i rękę wsadził do kieszeni
-My też (no shit, Sherlock), prawda Tomeczku-powiedziała z radością i przytuliła się do jego ręki
Zakupy w Tesco jako forma romantycznej randki trzydziestolatków, nieprawdaż.

-Może państwo mi doradzicie, bo nie wiem co kupić dla mojego chłopaka: kubek czy brelok?-Pobladł i spuścił smutnie wzrok.
AŁtorko, ten twój nauczyciel to ma lat trzydzieści czy trzynaście?
Jeśli wybierze brelok, trzynaście. Jeśli kubek...

Nie wiem dlaczego tak wypaliłam? Przecież ja nie mam chłopaka, a kubek i brelok miały być dla mnie.
Ja wiem, dlaczego.

-Ja myślę, że brelok, a Ty kotku?-Popatrzyła na niego, a jego wzrok dalej był wbity w podłogę.
Cud boski, że się nie rozpłakał.

-Yyyy... Co?! A, nie wiem, to wasze damskie sprawy-odpowiedział smutnie, z miną "zbitego psa".
A to mu dogadała, a to się zemściła!
A jak to się przejął, dorosły chłop.
Może ciało dojrzałe, lecz serce ciągle gimnazjalne!

-Dziękuję i do widzenia-powiedziałam, a następnie się odwróciłam i poszłam dalej. Usłyszałam tylko jak Sandra mówiła do Tomka, że ma fajne uczennice, a on wtedy na mnie spojrzał (widziałam przez ramię) i przytaknął. Kupiłam kubek i brelok, a następnie wróciłam do domu z kubkiem i brelokiem (no co, tak się przyzwyczaiłam, że ciągle powtarza: “kubek i brelok”, “kubek i brelok”...). Była już 17, a więc poszłam do swojego pokoju i włączyłam jakiś  serial.
A jaki, to nieważne.
Jeśli polski, to faktycznie - wszystkie o tym samym i z tym samym zestawem aktorów.

Po jakiejś godzinie usłyszałam pukanie:
Uf, to odcinek zdążył się skończyć.

-Proszę-zawołałam-z drzwi wychyliła się Gośka
I wykukała pełną godzinę.

-Masz gościa-powiedziała, a zanim ja zdążyłam cokolwiek powiediieć otworzyła szerzej drzwi, a stał w nich mój nauczyciel!-pan Tomek przyszedł na Twoje korepetycje. A no właśnie, dlaczego nie zapytałaś mnie albo ojca o zgodę? Sama masz zamiar za nie płacić?
Och, jakoś się z Tomkiem dogadamy...
-Bo ojciec jest ostatnio bardzo zajęty, a Ty nie jesteś moją matką i nie będę ci się spowiadać!
-A ty nie jesteś moją córką, panienko, więc pakuj plecak i na dworzec.

-zrobiła swoją paskudną minę, zaprosiła Tomka do mojego pokoju, a sama wyszła.
Droga aŁtorko, jeżeli sądzisz, że oto twoja boChaterka popisała się dojrzałością, to się grubo mylisz.

-Niech pan usiądzie-powiedziałam nie chętnie, a on usiadł koło mnie i złapał mnie za rękę:
-Julka, skarbie, zerwałem z Sandrą, bo uświadomiłem sobie, że ważna jesteś tylko Ty-nie wiem dlaczego, ale w moich oczach pojawiły się łzy.-Będziesz ze mną?-spytał
- No, z kwadrans mogę posiedzieć...

-Ja nie chcę być tą drugą.
-Tą drugą? A kto mówi o “drugiej”, tyle ich jeszcze w międzyczasie było! Przecieć ty zawsze byłaś tą piewszą [Kurde, Rejem z Nagłowic powiało...], tylko ty jesteś dla mnie ważna. Ale pytanie nasuwa się, czy ty chcesz byś tą pierwszą?-przytuliłam go najmocniej jak potrafiłam. Gest ten miał oznaczać "tak". On to zrozumiał, bo wyszeptał:
-...kocham cię, skarbie...
*Zbiera z podłogi upuszczonego wafelka*
*zbiera z podłogi czoło*
*niczego nie zbiera, wyciąga spod łóżka skrzynkę granatów*
*niczego nie zbiera, przewróciło się, niech leży*

Reszte wieczoru spędziliśmy na rozmowie o tym, że musimy bardzo uważać, żeby nikt nie poznał naszego sekretu.
Zapamiętajmy to :D
Na bora, jakie to niezwykle dojrzałe... Zakochali się w sobie tylko dlatego, że się sobie na wzajem podobają (no bo powiedzcie mi, kiedy oni zdążyli się bliżej poznać?)
Ojtam, Mikan, zapomniał wół jak cielęciem buł i zakochiwał się na śmierć i życie co miesiąc w kim innym? Z idolami z plakatów na czele? :P
Btw, gdzieś w komentarzach pojawiło się fajne stwierdzenie aŁtorki, że “no przecież oczywiste, że to opowiadanie jest wymyślone, bo piszę je już od roku i gdybym naprawdę była zakochana, to już by mi przeszło!” :D:D:D
Ok, przyjmuję to na klatę. Po prostu jestem już stara. Bardzo stara. Rychłoż się zejdziem znów?

Po około dwóch godzinach stwierdził, że "korepetycje" trwają już za długo i musi iść już do domu, żeby nie zaczęli nic podejrzewać. Położyłam się spać, a śniły mi się jakieś historie związane z nami...
Ahhh, ten uśmiech.... Mmmm, te usta...
Oj, wrzuciłabym tu linka albo i zdjęcie, ale nie będę obrażać Ulubieńca kontekstem.
To teraz, na trzy cztery, każdy wyobraża sobie własnego Ulubieńca i robi “Mmmmm” :)

Wstałam rano. Musieliśmy chodzić do szkoły tylko do środy, bo w czwartek jest dzień nauczyciela, a w piątek znowu lekcje ;(.
Jak ten czas leci, dopiero co był pierwszy tydzień szkoły!
Standardowy Wir Opkowy.

Do środy minęło normalnie. Nie faworyzował mnie, traktował jak normalną uczennicę. Ba! Nawet raz wstawił mi dwóję! Musiałam go bardzo długo prosić, żeby pozwolił mi to poprawiś (nie tak jak myślicie, nic z kategorii seksu;)).
No szkoda bardzo, żeby jeszcze. Dziewczyno, ty sobie naprawdę nie zdajesz sprawy, jakiego oblecha robisz ze swojego ulubionego nauczyciela? Współczuję mu szczerze, zwłaszcza że jestem niemal pewna, że postać “pana Tomka” wzorowana jest na kimś rzeczywistym.
Ja jestem w stu procentach pewna. Przez całe to opko przebija wyraźnie zadurzenie gimnazjalistki w nauczycielu, który oczywiście nie ma o tym zielonego pojęcia. Szkoda, że nie można ustalić, kim jest, podsunęłabym mu to opko.
Po co?
Ej, a może oni są ze Starachowic? (btw, poleca się przeczytanie tego artykułu aŁtorce i jej zachwyconym komentatorkom)
Czy komuś jeszcze, poza aŁtorką, poprawianie oceny skojarzyło się z seksem? o.O
Mnie nie i mówię to jako ktoś, komu wzór strukturalny witaminy A skojarzył się z seksem.


Nadszedł czwartek kupiłam bombonierkę MOJEMU nauczycielowi i stanęłam przed jego drzwiami i zapukałam. Otworzył mi drzwi, a następnie szeroko się uśmiechnął.
-Dzień dobry skarbie, nie wiedziałem, że przyjdziesz.-odpowiedział cały czas pokazując radość.
Radość odznaczała mu się w spodniach.
Niecierpliwie wyrywając się na wolność.
Z pie(ś)nią na ustach.

Weszłam do jego domu:
-Wszystkiego Najlepszego, w dniu twojego święta-rzuciłam mu się na szyje i pocałowałam w policzek
Tak w drzwiach? A co na to sąsiedzi?
Sąsiedzi spojrzeli przez wizjerki: “O, kolejna”.

-Tylko tyle mi się należy?!-i wskazał palcem na usta. Pocałowałam go teraz o wiele bardziej namiętnie
-No, to mi się podoba-uśmiechnął się i odwzajemnił pocałunek-może się gdzieś wybierzemy?-spytał
-Jasne, czemu nie-i tak też zrobiliśmy. Wyszliśmy na spacer po parku. Dzięki Bogu nikogo nie spotkaliśmy.
Zachowywanie ścisłej tajemnicy, odsłona pierwsza.
Nie trzymali się za ręce, więc nikt by się nie poznał. Liski chytruski.

Obeszliśmy cały park, i lekko zmęczeni wróciliśmy do domu.
Bo w tym parku były taaaaakie góry i taaaaakie doliny.
Wyszli tylko po to, żeby się zmęczyć. Jedni uprawiają sporty, a ci łażą po parku.

Otworzył drzwi. Ja weszłam i usiadłam na sofie, a on rzucił się na mnie i zaczął całowanie.
LET THE KISSING BEGIN!

Wtedy usłyszałam czyjś głos:
-A..a..ale Tomek?-to była Sandra, jego była!!!
No, wypadałoby zamknąć drzwi, zanim się rzuci z całowaniem na uczennicę.
Widać była nie była poinformowana, że została byłą.

NAtychmiast wstał i zaczął tłumaczyć:
-No bo, to nie tak...
Jej tylko, eeee... rzęsa się podwinęła i musiałem ją wydostać. Językiem.
Wg zaleceń hrabiny Lali Koniecpolskiej.

-A jak, zostawiłeś mnie dla małolaty? I na dodatek uczennicy? Z tego co wiem, to wy raczej nie możecie się spotykać!-wykrzyknęła prawie przez łzy.
Nie, no, w szkole mogą...

-Czy ty coś sugerujesz?!-teraz na nią krzyczał.
Właśnie, co to za podłe insynuacje. Całowanie uczennicy to jeszcze nie powód do znajomości, a co dopiero romansu z nią.

-Oczywiście, że tak! Ty zniszczyłeś moje życie, to ja zniszczę twoje!-Wykrzyknęła i wybiegła z domu
Zniszczył? Dziewczyno, ty się ciesz, że zerwałaś z dupkiem...

Popłakałam się. On pocieszał mnie, ale ja się mimo wszystko bałam. Mówił, że nic glupiego nie zrobi. To się jeszcze okarze!
A kara będzie sroga!

Wróciłam do domu. Poszłam spać. Rankiem nie miałam ochoty zwlec się z łóżka. Na 3 lekcji mamy technikę ;)!
Tak, ja też niechętnie wstawałam rano przed lekcją z ulubionym nauczycielem.
No bo ona miała ochotę zostać w łóżku, żeby technika przyszła do niej.
O ja niedomyślna *idzie się wstydzić*


[A teraz niepokojąca muzyka, napięcie narasta...]

-Julcia, musimy iść do dyrektora, Skalska powiedziała, że to pilne.-przez głowę przeleciało mi najgorsze.
DOWIEDZIELI SIĘ, ŻE ŚCIĄGAŁAM NA MATMIE.

Weszliśmy do sekretariatu. Czekała tam już na nas dyrektorka.
W różowej pelerynce, z naszykowanym zapasem samopiszących piór.

-Zapewne wiecie, po co waszmość państwa tu zawołałam-odpowiedziała sucho
-No niezupełnie-powiedział Tomek z miną niewiniątka
Ach, poprzekomarzajmy się w takiej chwili.

-Wiem, że macie romans. Nie wymigujcie się, mam dowody.
Skinęła na oprawcę i skierowała strumień światła w nasze oczy.
- Poproszę zdjęcia, nagrania, świadków. Jeśli pani ich nie ma, to ja spadam. Zaraz mam technikę.

Pobladłam
-Tomek, ty wiesz co ty robisz?!-krzyknęła na niego
- Nie - odparł Tomek i uśmiechnął się nieobecnie. - Chyba coś było w tej herbacie.

Zaczęłam drżeć. On to wyczuł. Objął mnie ramieniem i odparł:
-Ja ją kocham-przytulił mnie jeszcze mocniej
-Tomek, uspokój się, jesteś jeszcze młody, to tylko zauroczenie, a nie miłość,
No, to jest mniej więcej tekst, jaki można by skierować do piętnasto- a nie trzydziestolatka...
Nie żeby trzydziestolatkowie nie ulegali takim tymczasowym zauroczeniom, zwłaszcza w młodziutkich dziewczynach.
Tak, ale ten argument “Jesteś jeszcze młody”.

a poza tym, to twoja uczennica do cholery!
OK. Dyrektorka dowiaduje się o tym, że nauczyciel ma romans z uczennicą, wzywa ich oboje, ale nie do swojego gabinetu, a do sekretariatu - miejsca, jakby nie było, publicznego. Po czym oboje traktuje jak parę nastolatków przyłapanych na paleniu za szkołą. Czy tak właśnie aŁtorka wyobraża sobie zachowanie dorosłej, odpowiedzialnej osoby, jaką jest dyrektorka szkoły?
Widocznie w jej katalogu grzechów romans nauczyciela z uczennicą waży niewiele więcej od palenia za szkołą.

Drżałam jeszcze bardziej. Przytulił mnie jeszcze mocniej i pocałował mnie w głowę:
-Nie rób ze mnie dzieciaka, doskonale wiem, że to nie jest tylko zwykłe zauroczenie!-on też już krzyczał
Sekretarce płonęły uszy. Pod drzwiami zebrał się zaciekawiony tłumek uczniów i nauczycieli.
Rudowłosi bliźniacy przechadzali się między nimi nonszalancko i zbierali zakłady.

-Julia, dziecko, czy on cię do czegoś zmusza? No wiesz, no ehmm.. do.. yy. Czy on cię zgwałcił?-zapytała z niepewnością w oczach
Za pierwszym razem przeczytałam “z nadzieją w oczach”.

-Jak pani może, co pani sobie w ogóle myśli! Tomek mnie do niczego nie zmusza! Ja go kocham, a on mnie! W ogóle to nie pani sprawa!-
Przykro mi, dziecinko, ale to jak najbardziej JEST sprawa dyrektorki szkoły, do której chodzisz.

tak, po raz pierwszy powiedziałam, że go kocham.
No, mogłaś wybrać bardziej romantyczny moment.

Może nie patrząc prosto w jego oczy, ale on wtedy uśmiechnął się z ulgą.
Bo tylko kwestia “czy ona mnie kocha” spędzała mu sen z powiek, reszta to drobnostka niewarta uwagi.

-Przykro mi Tomek, ale wiesz, że nie możesz dalej tu pracować. Dyscyplinarka, czy składasz wymówienie?
A twoich rodziców, Julciu, nie zawiadomię, bo i po co mają wiedzieć, że obmacuje cię nauczyciel.
Wiadomo, takie brudy to najlepiej w domu prać.

Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Mój ukochany stracił przeze mnie pracę.
-Ale ja mam dom do spłacenia i kredyt za auto.
Kredyt na dom i samochód z pensji nauczyciela techniki. Yummy-yummy.
Twój argument jest inwalidą.
No nie wiem, chłopaku, ale może warto było pomyśleć przed dobieraniem się do uczennicy?

Proszę cię-rzekł zmartwiony
-Przykro mi. Nie mogę ci pomóc Tomeczku. Naprawdę mi przykro, że to się tak skończyło...
I ciesz się, że nie zawiadamiam prokuratury.
I teraz porównajmy sobie niewinne nastoletnie zakochanie, które za chwilę, ot, sobie przejdzie, a konsekwencje dla drugiej strony. Ona za rok będzie kochać innego, on ma zszarganą opinię, stracił pracę i mało nie oparł się w więzieniu.
I słusznie, mógł trzymać ręce przy sobie.

To nie fair. Dlaczego tak musi być? Skrzywdziłam go. Znowu ten pieprzony impuls! Wybiegłam z pomieszczenia, a następnie ze szkoły. Wołał mnie, wybiegł za mną. Złapał mnie dopiero pod boiskiem.
Kiedy zaryłam się już na pięć metrów głęboko.
Tia, jakby typowe. Gdy trzeba ponieść konsekwencje własnych czynów, uciekać, uciekać!

Przytulił do siebie i wyszeptał:
-Wszystko będzie dobrze... Najważniejsze, że się kochamy. Kocham cię, rozumiesz?
Urodzę ci dzieci i zbiję dla nich łóżeczko ze skrzynki po pomarańczach.

-Ja ciebie też...
Wróciłam do domu kompletnie załamana. Nawet Gośka to zauważyła. Położyłam się na łóżku i włączyłam jakiś następny durny serial.
Muzyki byś posłuchała, dziewczyno, komiksy poczytała, a nie seriale i seriale.

"pipi"-sms przyszedł. To od Tomeczka! "Hej Słońce! Może wpadniesz do mnie tak, no wiesz, do jutra, to znaczy na noc. Co mo o tym myślisz? Spędzilibyśmy więcej czasu razem?"
A rodzicom powiedz, że idziesz do koleżanki albo w ogóle nic nie mów.
Powiało Lubieżnym Farinem.
W sumie, teraz Tomek to już nie ma nic do stracenia.

Długo się wahałam, ale w końcu odpisałam: "Będę za 30 min." I tak też zrobiłam spakowałam do torby piżamkę, szczoteczkę i kilka najpotrzebniejszych rzeczy i wyruszyłam do niego.
I nikt nie zapytał, gdzie wychodzi ani kiedy wróci. Widocznie tatusiowi ta cała Gośka całkiem świat przesłoniła.
Kaśka zdobyła adres, przyszła i jest awantura, więc Julcia się wymkła.

Zapukałam do drzwi. Otworzył:
-O, już jesteś, wejdź.-uśmiechnął się-Napijesz się czegoś?
Tak, martini dry z oliwką. A potem kakao z pianką. I wiaderko.

-Nie, dzięki-usiedliśmy na kanapie i do 21 oglądaliśmy jakiś film, a ja cały czas leżałam wtulona w niego.
Jak na świeżych kochanków, to nie przesadzają z namiętnością.
No bo namiętność, najwidoczniej, ma przyjść jak zwykle po położeniu się do łóżka, tuż przed snem. Wcześniej, później, ani ciut ciut.

-Idę zrobić kanapki-wyszedł, a ja przez najbliższe 15 minut zostałam sama. Po chwili wszedł do pokoju z talerzem pełnych kanapek.
-No ty chyba oszalałeś. Przecież my tego nie zjemy. Chcesz, żebym wyglądała, jakbym była w ciąży?-co mi odbiło! Pomyśli sobie, że ja TEGO chcę. Spuściłam głowę.
Ale czego, ciąży? Żaden wstyd, chociaż moim zdaniem masz jeszcze na to czas.

-Na pewno wyglądałabyś słodko. A swoją drogą fajnie byłoby mieć dziecko-zamurowało mnie.
Szybko przechodzi do rzeczy... Widać doszedł do wniosku, że skoro już i tak wyleciał z pracy za romans z małolatą, to cóż ma więcej do stracenia?
Przecież nie powiedział, że z nią. Może miał na myśli, że kiedyś, za parę lat, jak się nasza Julcia dorobi matury...
Znasz bajkę o Łodzi?
Jestem z Łodzi, urodziłam się z tą bajką we krwi.

-Ten, no to ja idę się okąpać-rzuciłam
O co?
To trochę jak wykąpać, ale jakby po łebkach. Przemyła stopy wilgotnym ręcznikiem.
I psiknęła sprayem pod paszkami. Oczywiście, pomyliła butelki i użyła lakieru z brokatem.
(Ja kiedyś użyłam. Bez brokatu, ale i tak głupie uczucie. Światła w łazience nie było.)

-A umyś ci plecki?-zapytał z uśmiechem.
Jasne. I dupkę. I mógłbyś mi trochę oskrobać pięty, zrobić cukrową depilację okolic intymnych i może małą mikroderomabrazję.

-Yyyy, nie trzeba-odpar.łam, a następnie szybko się wykąpałam i wskoczyłam w piżamkę.
On poszedł się kąpać, a ja na sofie dalej oglądałam TV.
Ledwo się znają, a już jak stare dobre małżeństwo.

Przyszedł i zaprosił mnie do sypialni. Położyłam się, a on koło mnie-leżał bokiem i cały czas się na mnie patrzył. Był w samych bokserkach :) On coś planuje...
To widać...
Planuje zasnąć. Wszak od jutra szuka pracy.
Czemu to zawsze muszą być bokserki, łaknę opka z facetem w stringach.
Sorry, męskie stringi tylko w yaoi.
No a slipki? Co jest złego w ładnych, czystych, czarnych slipkach?
Jak dla mnie, to w nich jest samo dobre :>

A teraz trzymajcie się foteli, żeby nie zmyła Was fala żenady...
Czekaj, Kurciu, łyknę preparat.
Nie wiem, czy pomoże...

-Gorąco tu-powiedziałam, był straszny zaduch
Coś się Tomeczek niedokładnie umył?
Umył się może dokładnie, ale sapał i dyszał, jak stary parowóz :)
Może ma krzywą przegrodę nosową?
Polipy ma i tyle.

-No to ściąg piżmkę-powiedział i się uśmiechnął
Zdejm kapelusz.
Ściąg piż(a)mkę. Ściąg!!! Nauczyciel!
Od techniki, nie polskiego... ;)
Ja bym może najpierw zaproponowała, żeby wyleźć spod kołdry. Otworzyć okno, może. A później ewentualnie się rozebrać.

Spuściłam głowę.
-Może ci pomóc-popatrzył z niewinną minką
-Nie trzeba-powiedziałam zdziwiona.
-Ale myślałem, że ci gorąco. Dlaczego nie chcesz?-posmutniał
Zrobił minę skrzywdzonego kotecka, wiedział doskonale, jak to działa na dziewczyny.

ZGADNIJ.

http://25.media.tumblr.com/99fbd019bbd29c7aaf6a0d6dea427020/tumblr_mhvetjCori1rnyy3zo1_500.jpg

-No bo, no bo... ja się wstydzę...
-Mnie kotku?
No bo zamiast czarnej koronkowej bielizny mam wyszarzałe barchanowe majty.

-Yhym...-zaczerwieniłam się
-Ale kotku, nie ma czego.Co ty myślisz, że ja kobiety w bieliźnie nie widziałem?-zapadła niezręczna cisza...
Cokolwiek odpowiesz, będziesz żałować.

-To znaczy, ehmm. Wiesz o co chodzi-powiedział zmieszany. Wiedział, że się głupio poczułam.
Kuźwa, on zmieszany, ona się wstydzi. Darujcie sobie, dobrze?
No, jak to nastola... kurde, zapomniałam, że on ma trzydziechę.

-Rozumiem...-powiedziałam
-To co, na pewno nie chcesz-zapytał ponownie
Ale zastanów się dobrze, bo może jednak chcesz!
Nieeee, dam se radę! No to ci pomogę.

-Czego?-zapytałam, chociaż dobrze wiedziałam o co pyta
-No zdjąć bluzeszczkę , a potem spodenki, a potem... Przewieje ci nery od tej golizny. No chodź pomogę ci-powiedział, a ja wstałam z łóżka jak oparzona.
Też bym wstała. Musiał się strasznie zaślinić przy słowie “bluzeczka”.

-Nie chcę, żebyś mnie rozbierał! Myślałam, że jesteś inny, a nie tylko jedno ci w głowie-SEKS!!!
I właśnie dlatego zaprosił ją na noc.
A ona myślała, że cała noc będą serial oglądać.

-Ale Jula, to nie tak, ja tylko żartowałem. Przecież do niczego cię nie zmuszam!
Valmont dla ubogich, kurza jego nać.

-Ale ja...
-Co, myślisz, że cię zgwałcę?! Naprawdę ciężko mi jest mi się pochamować [bo nie jestem cham], żeby nie ściągnąć tego z ciebie, kiedy koło mnie leżysz, ale nie zrobię tego, bo j esteś dla mnie najważniejsza.
Więc zastanów się nad sobą, bo to nikt inny, tylko ty się obnosisz ze swoją atrakcyjnością.

Będziemy to robić, kiedy ty będziesz chciała, bo ja nie chcę cię do niczego zmuszać.
“Nie zrobię niczego, czego nie będziesz chciała”, hihi.

-Wróciłam na łóżko i przytuliłam się do niego. Pocałowałam go w usta, i tak zasneliśmy...
Przyssani do siebie jak glonojady.
Oddychając uszami.

Bardzo mi przykro, ponieważ prowadzę tego bloga już dość długo, i nikt go systematycznie nie czyta. Wejścia się nie zwiększają, a jedyny komentarz jaki przyszedł, zkrytykował bloga na całej linii. Ja po prostu lubię pisać, no cóż.
A nie mogłabyś tego, co piszesz, po prostu NIE publikować?
Właśnie. Równie miłe i przyjemne jest pisanie w pliku Worda na własnym komputerze. Polecam, spróbuj.

                                                            ~*~

Obudziłam się rano, jego już nie było w łóżku.
W ogródku zaś ział dół na sześć stóp.

Lekko się wystraszyłam (bo wyszedł po zapałki i nie wróci), ale po chwili wszedł do pokoju, a na widok, że już nie śpię zasmucił się:
-Myślałaem, że cię obudzę pysznym śniadankiem, a tu nic z tego. Cholera, to wszystko przez ten pieprzony blender!
Było trzeć ręcznie. Albo dać małpce banana.
http://25.media.tumblr.com/00321cad94c6952d9e2dc8aa085538f2/tumblr_mhb2vg3ylZ1rnyy3zo4_1280.png

-Nie martw się kotku, i tak jest pięknie.-powiedziałam uśmiechnięta
-A zaraz będzie jeszcze piękniej! Gadałem przed chwilą z kumplem, który jest dyrektorem w liceum na alei i właśnie dostałem posadę nauczyciela techniki, a czasem nawet angielskiego!-odparł dumny z siebie.

“Techniki, a czasem nawet angielskiego” *rechocze* I ta posada tak na ciebie czekała, aż raczysz wylecieć z poprzedniej za uwiedzenie uczennicy. I kumpel-dyrektor oczywiście nie ma nic przeciwko temu, żeby przyjąć nauczyciela z taką plamą na życiorysie.
Ciekawe, czy w umowie o pracę też tak to będzie miał zapisane...?


-To wspaniale kotku, ale tak szybko?-byłam lekko zdziwiona
-Znajomości-zaśmialiśmy się razem.
I te znajomości magicznie pomnożyły liczbę godzin z techniki, że starczyło na etat dla nowego nauczyciela, czy też dyrektor wywalił kogoś z dotychczasowych pracowników?
Moim zdaniem przyjął nagle dwadzieścioro nowych dzieci i w ten sposób utworzył etaty.
Dziesięć innych zakochanych par też zdecydowało się przenieść?

Zjadłam śniadanie i położyłam się przed telewizorem. Wiem, wiem jestem trochę leniwa.
Zważywszy, że opis tego, co oglądasz ogranicza się do “jakiś durny serial”, to nawet nie trochę, a bardzo i nie leniwa, a bezmyślna.
Byś chociaż pizzę zamówiła na obiad.


Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-zawołał Tomek.
Może akurat przyszła inna, khę... uczennica. I trzeba ją dyskretnie spławić, zanim Julcia zobaczy, bo inaczej będzie biczfajt na klatce schodowej.
A co ty taka podejrzliwa, Kurciu, może on naprawdę ją kocha i jest wierny.
(nie, też sobie odeśmiewam dupę na samą myśl)

Po chwili weszła do pokoju Sandra, a on za nią.
-Czego tutaj chcesz?-zapytał zdenerwowany
Gościnny to on nie jest.
No wiesz, była przychodzi, gdy akurat u niego jest aktualna... Niektórzy nie umieją rozegrać tego z klasą.

-No bo ja... chciałam cię, yy. to znaczy was przeprosić-powiedziała zmieszana
Matko boska. Za co?

-Przeprosić zniszczyłaś nam całe życie, a teraz co, myślisz, że jedno przepraszam wystarczy?-cały czas był wkurzony i krzyczał na nią.
Ale jakie całe życie, na Jowisza. Chłopak wylądował miękko na nowej posadzie, z profitem, że nie uczy już Julii, więc już mogą.
Hahaha, Szprocik, zaraz się zdziwisz!

-Bo ja cię dalej kocham! Wiem, że ty mnie już nie. Wiem, że liczy się teraz tylko ona. Trudno było mi się z tym pogodzić. Myślałam, że przez to, no wiesz... zerwiecie ze sobą, a ty wrócisz do mnie-powiedziała zmieszana.
No błagam, kobieto, po kij od mietły ci facet, który ogląda się za szesnastkami?
No nie wiem, ja bym nie narzekała, gdyby mój przyprowadził jakąś. Jeszcze żeby była ruda...

-No chyba śnisz! Coś ci się pomyliło. Wyjdź z tego domu najlepiej, bo nie mogę na ciebie patrzeć!-wykrzyczał.
Zrobiło mi się jej trochę żal, ale dobrze zrobił. Miał rację, w końcu zrójnowała nam życie...
Tak bardzo, że aż przez “u” zamknięte.
Tak. Ona wam zrój... tfu! Zrujnowała. Wasze obściskiwanie się po kątach, absolutnie nie ma nic do rzeczy.


Wyszła, a on wrócił do pokoju. Miałam łzy w oczach. Przytulił mnie mocno i powiedział:
-Wszystko będzie dobrze skarbie, wszystko będzie dobrze...-oby!!!

Wróciłam do domu lekko podminowana. W końcu mój Tomeczek nie będzie mnie już uczył. :( A tak właściwie dlaczego mój? Przecież nic pomiędzy całowania nas nie połączyło.
Teraz doszłaś do tego wniosku?
Sorry, ale “połączyło pomiędzy całowania” kojarzy mi się z nitką śliny od ust do ust, fuuuuj.
Kurtuazyjna wymiania płynów ustrojowych.

Wpadłam na pewien pomysł. Zadzwoniłam do mamy, żeby przyjechała do domu ojca.
O 21:37.

Przybyła za godzinę. Zaprosiłam ją do salonu, gdzie po chwili zjawił się też tata z Gosiunią.
A co ty nagle taka czuła?
A tata z Gosiunią do tej pory gdzie się podziewali? Jakby w ogóle w tym domu nie mieszkali.
Zamieszkują głównie sypialnię, w innych pokojach pojawiając się raz na ruski rok.

-No więc, chciałam, żebyśmy się tu spotkali, ponieważ chodzi o moją szkołę...-powiedziałam zestresowana
-A o co dokładnie skarbie?-zapytała ciepło mama
-No, bo, chciałabym, żebyście przenieśli mnie do ósemki. Ja już nie chcę tu chodzić. Po prostu nie dam rady!-nareszcie wydusiłam to z siebie
No, ja po takim oświadczeniu pognałabym do dyrekcji. Excellent plan, ałtorko.

-Ale ktoś robi ci tam coś złego?-zzapytał lekko poirytowany tata
-To nie o to chodzi. Ja po prostu poznałam fajną koleżankę na takim konkursie, ona chodzi do ósemki. Tutaj nie mam żadnych przyjaciół, a tam lubię ją, i jeszcze kilka fajnych osób-oczywiście wszystko wymyśliłam
I modliłam się, by przypadkiem nie zapytali, jak się nazywają te fajne osoby.
Sleepy, Dopey, Happy, Grumpy, Sneezy, Bashful, Doc.
I nowa koleżanka w klasie o wdzięcznej ksywie Gandzia.

-Ale nowe otoczenie, nowi nauczyciele. Przecież nikogo tam nie znasz.-powiedziała mama
-Znam! Pamiętasz pana Tomka? To ten, co przychodzi na korki. Jego kolega jest tam dyrektorem. On właśnie tam teraz będzie pracował. Przeniósł się!-po co ja z tym wypaliłam! Yhhhhhhh... Czasem mogłabym ugryźć się w język.
Brak mi słów.

http://24.media.tumblr.com/36f09d957ce6d49fda2242298b8b0c73/tumblr_mi2h39xuWd1ryvq99o1_400.gif

-Ale to na prawdę takie ważne dla ciebie?-zapytał tata.
-Tak!-odparłam z przekonaniem
-Luiza, musimy porozmawiać-i tata wskazując ręką zawołał mamę do kuchni.
- Co z nią zrobimy? - spytała zalękniona Luiza. Miała złe przeczucia. W co się wplątała jej mała córeczka?
- Nie wiem - burknął tata. - Ja bym na początek rzucił okiem, co wypisuje na fejsie.


Ja zostałam sama z Gośką. Była bardzo zła, że ojciec nie zaprosił jej do konwersacji, a poza tym jest sam w pomieszczeniu z byłą żoną.
No co oni tam robią, co oni robią!
W końcu rozmawiać TEŻ mogą.

Po 30 minutach bużliwej dyskusji (dyskutowali buŻliwie, bo byli nabuzowani) wyszli i oznajmili:

http://media.tumblr.com/tumblr_m5bf0p7l4L1r2slug.gif

-Jeżeli to naprawdę dla ciebie takie ważne, to przeniesiemy cię do tej szkoły
-Dziękuję wam!!!-wykrzyknęłam i mocno ich przytuliłam.
Niewiarygodne, że nabrali się na taką głupotę jak koleżanki.
Może doszli do wniosku, że koleżanki to nie taka głupota.

Ale to dla mnie lepiej! Znowu Tomek będzie mnie uczył.
Wygląda na to, że w całej tej szkole nie ma ani jednego nauczyciela techniki, a czasem angielskiego, skoro taka jest pewna, że będzie ją uczył.

Znowu będę tak blisko niego i będę pilnowała, żeby nie podrywał żadnej uczennicy ;)
Smycz mu kup od razu...
Kinky!

Teraz wszystko będzie już z górki ;)))
Na zbity pysk.
Nie uprzedzajmy faktów.
Nie, ale serio: to jeden z najgłupszych pomysłów, jakie widziałam. Jedynym problemem tej pary było to, że Tomek jest jej nauczycielem, bo Julia, jakkolwiek młodziutka, nie ma już prokuratora w majtach. Więc po rozwiązaniu tego problemu trzeba było doprowadzić do tego, by znów się pojawił - z głupiej, gimnazjalnej zazdrości.
Ona (aŁtorka, znaczy) najwyraźniej nie ma pojęcia, że właśnie TO stanowi problem - i sądzi, że jedynie dyrekcja nieprzychylna naszym słodkim gołąbeczkom, które TAK SIEM KOCHAJOM!!!

Położyłam się spać, a rano wstałam jak nowo narodzona.
Ale gdzie, w którym domu, bo zgubiłam już rachubę.

Muszę mu o tym powiedzieć, w końcu znowu możemy razem chodzić do szkoły! Ale nie teraz:może dzisiaj, może jutro? A z resztą, i tak mamy dwa tygodnie wolnego, bo remontują korytarze szkolne!
O.O To takich rzeczy nie robi się przypadkiem w wakacje?
Oczywiście, że takie rzeczy robi się w wakacje.Wystarczyło napisać, że w trakcie silnego gradobicia wywaliło szyby w oknach i przyczyna remontu gotowa.

Zdecydowałam, że pójdę po południu. Założyłam ciuszki zjadłam śniadanie z tatą i Gośką, i poszłam na spacer. Wędrowałam uliczkami, a każdy przypominał mi Tomeczka♥
Każdy uliczek?
I każda kamyczka na tym uliczku.
I każdy urobeczek pieseczka też.

, jestem zakochana!
Jesteś, jesteś. A ja jestem ciekawa, co by ten nauczyciel od techniki, w którym naprawdę jesteś cielęco zakochana, i o którym marzysz, powiedział na twoje opko. Mam nadzieję, że przynajmniej by się pomartwił o ciebie.

Wróciłam na obiad. Szybko go zjadłam i poszłam oglądać TV.
Jezu, jaki nudny bachor. Tylko je, śpi, chodzi do szkoły i ogląda telewizję.Chociaż by sobie jakieś zestawy ciuchów przygotowała, na parę dni naprzód.

O 16 stałam już pod jego drzwimi i niepewnie zapukałam.
-Proszę!-usłyszałam i po chwili już znalazłam się w salonie, gdzie on leżał na sofie.
Ja tam wstaję, jak goście przychodzą. I czasem nawet pytam, czy chcą herbaty.
ZAWSZE CHCĄ HERBATY.
A nie, bo ja chcę Coli Zero!
Ale jak nie mam coli zero, to i tak wybierasz herbatę.
*cichutko z kątka* Ja zawsze proszę o kawę.

-Kotku, mam dobre wiadomości-powiedziałm szczęśliwa
-Jesteś w ciąży?!-pobladł
*z lodowatym strasznym spokojem* Trzymajcie mnie, bo popełnię zbrodnię na nieletniej.

-Nie, no coś ty. Jakim cudem?! Przecież my nie... no wiesz-uśmiechnęłam się niewinnie, a on się zaśmiał
-No wiem, nie wiem co mi wpadło do głowy.-znowu się zaśmiał
Najwyraźniej nasz trzydziestoletni bohater też sądzi, że w ciążę zachodzi się od pocałunku z języczkiem.
Może się uchował pod jakimś kamieniem. Bez dostępu do książek, filmów i internetu.
Albo podejrzewa ją o bogate życie erotyczne.

-No więc, chodzi o to, że jeżeli chciałbyś, żebyśmy razem chodzili do ósemki, to ja mogę też do niego się przenieść. Rodzice się zgodzili.-odpowiedziałam i "spuściłam parę z ust"
Przez chwilę nie wyglądałam zbyt romantycznie.

-To cudownie kotku, chodź do mnie!-powiedział
Lekko na niego weszłam i go pocałowałam. On zrobił to samo tym razem namiętniej. Po chwili całowaliśmy się jak szaleni, a on zdjął mi bluzkę. Chciał zdjąć stanik, ale ja odskoczyłam jak oparzona i pobiegłam do sypialni. Usiadłam skulona na łóżku i zaczęłam płakać.
Ciekawe, dlaczego uciekła do sypialni :P Cnotliwa Zuzanna :P
A co ma się chłopak nabiegać.

Wtedy on wszedł do pokoju
-Spójrz na mnie-powiedział smutnie.
PATRZ NA MNIE JAK DO CIEBIE MÓWIĘ.

Lekko podniosłam na niego wzrok
-Przepraszam cię. Ja nie chciałem cię zranić. Myślałem, że tego chcesz, tak samo jak ja.-powiedział zmieszany.
Zdjęcia stanika? Nie, jest taki wygodny i dopasowany.

Przytuliłam się do niego i wyszeptałam mu do ucha:
-Chcę...-on z ogromnym zdziwieniem popatrzył mi prosto w oczy i zobaczył niepewność. Pocałowałam go. Zdjęłam z niego koszulkę, a on stanik.
Swój?
Na to wygląda :D

Po chwili inne części garderoby wylądowały na podłodze.
-Tomek, ale ja nigdy...
-Wiem! Będę delikatny, ale chcesz tego?
-Tak.
Zanim zdążyłam domówić “tak” do końca, Był już we mnie. Po chwili poczułam ból, lekko się wystraszyłam.
-Boli cię skarbie? Jeżeli tak, to przerwę.
-Nie, wszystko jest w porządku.-Nie chciałam, żeby kończył.
Po chwili przestało boleć była już tylko sama przyjemność.
Cja. Ściągnął z niej ciuchy, natychmiast jej wsadził, tak od razu, i była już sama przyjemność.
Magic wand is magic.

Potem odpłynęliśmy..
Statkiem do Młocin.


                                                                          ~*~
Leżeliśmy w milczeniu, wydmuchując refleksyjnie dym i nawet nie wiem kiedy Tomek zasnął. Ja leżałam i rozmyślałam:"przecież to mój nauczyciel"-cały czas to przechodziło mi przez myśli.
O ile nadążam za fabułą, to raczej wstrzeliliście się w moment, kiedy akurat nie.
Cicho, czego innego ją teraz uczy.

A my nawet nie byliśmy zabezpieczeni!!!
Ojojojoj.

Natychmiast wstałam, ubrałam bieliznę, w spódniczkę i koszulkę, a następnie wyszłam z jego domu, bez skarpet i butów zostawiając go samego poszłam na przystanek.
No karteczkę mogłaś zostawić jakąś.
A kiedy wstała i wyszła bez słowa, nie wybiegł za nią, nie dofinansował!

Przypomniałam sobie, że nie wziełam rajstop, ale przecież nie będę po nie wracać.
Poza tym mogą Tomkowi się przydać jako pasek klinowy.

Autobus podjechał. Wsiadłam do niego i wróciłam do domu. Było już późno. Zjadłam kanapkę, wzięłam prysznic, a następnie ubrałam się w piżamkę i poszłam się położyć.
Tata miział się akurat z Gośką, więc nawet nie zapytał “o której to się wraca”.

Długo leżałam i rozmyślałam nad nami. Straciłam z nim dziewictwo. Warto było? Nie wiem. Po długisz przemyśleniach, w końcu zasnęłam...
Jakby nie patrzeć, utrata dziewictwa jest sztuką na raz i już jej nie odkręcisz. Przynajmniej nie bez interwencji chirurgicznej.
Jak pisała Chmielewska: “Stracić cnotę to jest sztuka na raz i nie należy tracić jedynej okazji w życiu byle gdzie, byle jak i z byle kim”.
Tak coś czułam, że kogoś cytuję. Catchy phrase.

-Dzień dobry skarbie!-obudził mnie ciepły głos. Ale czyj? TOMKA!!!
-Ale, co ty tu robisz, kto cię tu wpuścił?
-Twoja mama, to znaczy, macocha...
-Aha, mogłam się po niej tego spodziewać.
Wpuszcza każdego - listonosza, inkasenta z gazowni, akwizytorów, a teraz ciebie. Chyba musimy kupić psa.
Albo domofon.
A co miała zrobić ta biedna Gosia na widok nauczyciela? Bronić piersią wejścia z okrzykiem “you shall not pass”???
No pasaran!

-Zostawiłaś u mnie rajstopy-powiedziałi lekko się uśmiechnął
Mógłbyś przynajmniej, chamie, przynieść kwiaty...
Albo przeprać je, pewnie nieco są zużyte. Rajstopy, nie kwiaty.

-Wywal je, niepotrzebne mi są już.
Jakbyś znalazł podartą mufkę, to też możesz wyrzucić.

-Jula, jesteś na mnie o to zła? Przecież sama tego chciałaś.
-To nie tak. Ja nie jestem po prostu pewna, czy dobrze zrobiłam. Straciłam z tobą dziewictwo, dla mnie to coś znaczy.
Bo drugiego nie mam.
Chociaż czekaj, wczoraj przyszła paczka z allegro.
CNOTA LEKKO URZYWANA ALE W DOBRYM STANIE PSZETARCIA PRAWIE NIEWIDOCZNE. W ŻECZYWISTOŚCI ŁADNIEJSZA, ZDJEŃCIA NIE ODDAJOM UROKÓ.
Mój borze, straciła z nim cnotę świadomie, w pełni władz umysłowych, ale co jej szkodzi podąsać się trochę z tego powodu? Dżizas krajzas.

-Dla mnie też to wiele znaczy, bo jestem pierwszym, z którym chciałaś to zrobić.
-Taa, ja dla ciebie jestem po prostu kolejną laską, którą rozdziewiczyłeś.
Jasne, codzienna rutyna. Pierwsza rzecz z rana.
Jeszcze zanim oczy dobrze otworzy.
No przecież nie oczami to robi.

-Nie prawda, i sama dobrze o tym wiesz. Przepraszam, jeśli cię skrzywdziłem, albo nie byłem wystarczająco delikatny.
-Wszystko było w porządku, to ja przepraszam...
Jezu. Za co. Za te rajstopy?
Noweś, zostawiła mu używane, niektórzy się brzydzą.
Wiem!!! Ona nie była dziewicą, ona nie zdjęła rajstop!!!

-Może wybierzemy się na spacer?
Co oni mają z tymi spacerami? O ile znam się na parach, to chadzają raczej do kin albo knajp.
Tomek stracił pracę, a Julcia wydała całe kieszonkowe na kubki i breloki, więc wybierają darmową rozrywkę. W dodatku zdrową, pochwalamy (my, Kura).
Ja nie potępiam, ja się dziwię. Ja, Szprota.

-Przepraszam cię, ale nie mam ochoty nigdzie wychodzić, a poza tym jestem trochę... obolała.
Zaśmiał się.
-Dobrze skarbie. Jak tylko sobie życzysz.
Chyba doszłam do wniosku, że warto było. On mnie kocha, a co najważniejsze, ja jego też...
Aha. Jeszcze 5 minut temu nie była pewna. Póki nie przyszedł, nie oddał rajstop i nie przeprosił na wszelki wypadek parę razy.
Co najważniejsze, ona go kocha i pokona wszystkie przeszkody atomową siłą miłości, ot co.

Gadaliśmy jeszcze trochę. Ja się przebrałam, i zdecydowaliśmy, że poczekamy na tatę i Gośkę, bo Tomek musi omówić wszystko co związane z przeniesieniem mnie do ósemki.
Mamusia już nie jest potrzebna.

Siedzieliśmy w salonie czekając na nich.
Tia, ciekawe, że Gośka wpuściła wcześniej Tomka do mieszkania. Najwyraźniej później szybko się ulotniła. Oni w ogóle, ci rodzice, macochy, ojczymowie, pojawiają się i znikają, jakby nigdy nie pracowali i nie mieli żadnych konkretnych zajęć.
Wszyscy romansują - tata z Gośką (i Kaśką czasami), mama z nowym chłopakiem, jak mu tam było... Bartek? Co będą tracić czas na chodzenie do pracy, jak miłość wzywa.

W końcu przyszli i weszli do salonu:
Przygładzając włosy, dopinając guziki i starając się uspokoić przyspieszone oddechy.

-Dzień dobry! Ja przyszedłem w sprawie przeniesienia państwa córki do Liceum nr 8.-powiedział wesołym głosem Tomek.
Bo zanim państwo by się za to zabrali tak jak trzeba, przez dyrekcję, Jula naprawdę by już była po maturze.

-Dzień dobry!-odpowiedziała Gośka i tata lekko skandując sylaby i szastając nóżkami.
-Ale, to nie jest moja matka-powiedziałam z wyrzutem
Ale mieszkasz u niej, głuptasku, więc jest za ciebie odpowiedzialna.


-Tak, wiem, przepraszam-powiedział Tomek. Mam do ciebie prośbę Julia. Mogłabyś zostawić nas samych?
Zamurowało mnie. Co on planuje???
Trójkącik z twoim tatusiem i Gośką, zapewne.

-Ale...-powiedziałam
-Julia-powiedział Tomek
BO JAK WEZMĘ PASA.

-Dobrze, już idę.-poszłam do kuchni, ale z tamtąd wszystko słyszałam.
Nie bez znaczenia były szklanka, ucho i ściana.

-A więc, z tego co mi Julia opowiadało wynika, że pan i matka Julii zgodziliście się na przeniesienie jej do innego liceum.-zaczął oficjalnie mój ukochany
-Tak. Skoro tam ma przyjaciól, a poza tym zna kogoś z nauczycieli, to czemu nie? Bo rozumiem, że pan również przenosi się tam.-powiedział tata
-Tak. Trzeba wybrać tylko profil dla niej, złożyć podanie i wypisać ją z poprzedniego liceum.
Jak szłam do liceum, sama wybrałam sobie profil.
Byłaś wręcz nieprzyzwoicie samodzielna, Dzidu.

-A jej przyjaciółka na jaki profil chodzi?-zapytał tata
-Yyyyy... Przykro mi, ale nie mam pojęcia. Julia mi nic na ten temat nie mówiła.
-A pan na jakim uczy?
-Na językowym. Uczę angielskiego i techniki.
-Aha. To może pan z nią porozmawia.
Po angielsku.
O technice.
A nawet technikach.
Bosz, jaka ta rozmowa jest cała z dupy wzięta!
A wyproszenie Julci było konieczne, bo...? Nie mówili przecież nic takiego, czego nie mogłaby usłyszeć.
No wiesz, Tomek musiał pokazać, kto tu rządzi.

-Oczywiście. Mam nawet podanie, to pomogę jej go [je] wypełnić
-Julia!-zawołał tata
-Tak?-zapytałam tuż po wejściu do pokoju
-Pójdziesz z panem do swojego pokoju i wypełnicie podanie, dobrze?
Yeah, we shall fill these forms, if you catch my drift.

-Jasne-po chwili znaleźliśmy się w moim pokoju
-Udało się skarbie!-powiedział Tomek
-Jesteś cudowny-powiedziałam, przytuliłam się do niego, a on mnie pocałował.
Poprzytulaliśmy się trochę,a następnie wypisaliśmy  podanie. Tomek poszedł do swojego domu, a ja zostałam sama. Ale jutro wielki dzień! Wycofuję podanie z obecnego liceum i składam je do ósemki!!!

Dzisiaj jest ten wielki dzień!!! Składam podanie do nowego gimnazjm
A to nie liceum? Wydało się, muhihihihihihi!
Trzy lata w tę, trzy w tamtą, cóż to jest wobec wielkiej miłości.
Już się z tej radości wszystko kićka.

i wycofuje poprzednie podanie od tej jędzy, która zwolniła Tomka. Ubrana szybko zeszłam na śniadanie [FUCKYEAH!], a następnie poszłam do parku, gdzie on już czekał.
-Hej Julcia!
-Cześć.
-No cóż. Jesteś gotowa odwiedzić te jędze?
-No ba! Tylko na to czekałam, przecież to są kompletnie puste idiotki!!!
I różowe Barbie! I słuchają Biebera!
Nie to co ja, bawię się monster high i słucham One Direction.

-No już dobrze, chodźmy.
Po 20 minutach byliśmy juz pod szkolą. Weszliśmy do środka. Wszystko było pookładane folią, ale my i tak poszliśmy dalej.
Nawet drut kolczasty nie zatrzymałby nas.
Trochę zdenerwowało nas porażenie prądem przy wejściu, ale nie może to być przeszkodą dla naszej miłości.
Nawet te okopy.
I cekaemy.

Stanęliśmy przed drzwiami jej gabinetu. Zapukał, i nie czekając na zaproszenie weszliśmy do środka.
Jacy my jesteśmy stanowczy!
Dwoje stanowczych buraków wchodzi bez zaproszenia, olej na płótnie.

-Ooooo! Kogo moje piękne oczy widzą! Tomeczek!-powiedziała
-Daruj sobie-powiedział sucho Tomek.
-Ja przyszłam złożyć wymówienie z tej szkoły, przenoszę się-powiedzialam stanowczo i polożyłam papiery na stoliku, a ona strasznie się wkurzyła.
Też bym się wkurzyła, gdyby mi uczennica pragnąca wypisać się z mojej szkoły, przynosiła jakieś papierzyska. Po pierwsze takie rzeczy załatwia rodzic osobą własną informując dyrekcję o konieczności zmiany szkoły. Po drugie to przypuszczam, że szkoła, z której uczeń odchodzi, woli od tego rodzica takie podanie na piśmie, chociażby po to, żeby na piśmie mieć adres nowej szkoły, do której dokumenty prześle pocztą. Mówię z doświadczenia osoby zmieniającej szkołę w trakcie roku szkolnego. Niech żyją przeprowadzki!!!
Zapytałam koleżankę - nauczycielkę z liceum, jak wygląda przeniesienie do innej szkoły w trakcie roku i dostałam odpowiedź: Jeśli [uczeń] jest niepełnoletni to rodzice zgłaszają się z informacją o tym, że przenoszą dziecko, zabierają papiery i tyle. Szkoła odnotowuje ten fakt w księdze uczniów i w arkuszu ocen ucznia. Oczywiście wcześniej przydałoby się, żeby ta druga szkoła miała świadomość, że nowy uczeń do nich się przenosi. Potem tylko stara szkoła przesyła nowej odpis wyciągu ocen z dziennika (w przypadku przenosin w trakcie semestru lub po wystawieniu ocen na I semestr) albo odpis arkusza ocen (w przypadku przeniesienia od nowego roku szkolnego). I tyle.
Ergo: niepełnoletnia Julcia na pewno nie załatwi tego sama, a podanie nie ma tu nic do rzeczy.

-Co ty sobie Tomek myślisz, że będziesz szpontował swoje kochanice, żebyodchodziły z mojej szkoły?!
E. E. Że co?... Co ona ma na myśli, bo aż się boję...
Moja babcia też mówiła “naszpuntować” w sensie “zbuntować kogoś”.

Ciągle jakies dziewczyny odchodzą, a zresztą chłopcy też! Co ty im robisz?-powiedziała wkurzona na maxa, a ja się zaniepokoiłam
Uczy ich techniki. Wiadomo jakiej.
Chłopców też? O.o
No co, żeby życie miało smaczek.
Strach takiemu chomika zostawić.

-Nie. A Julia nie jest moją kochanką, tylko dziewczyną. Ja wiem, że 100 lat temu, jak twój facet pytał cię o chodzenie, to nie było takiego czegoś jak dziewczyna, tylko były kochanice, ale skarbie, czasy się zmieniają!
TO JEJ DOGADAŁ, AŻ JEJ W PIĘTY POSZŁO.
Ale że on jej per skarbie, nono, węszę jakąś burzliwą przeszłość między tym dwojgiem.
Zwłaszcza, że ona do niego per “Tomeczku”.

Powiedział pewnie Tomek, a ona wkurzyła się jeszcze bardziej. Nie zwracając uwagi na nią wyszliśmy z jej gabinetu, a następnie ze szkoły. Szliśmy powoli parkiem, przytulając się do siebie.
Teraz już wszyscy mogą poznać ich sekret!

Zmierzaliśmy do ósemki. W pewnej chwili Tomek mnie pocałował, a co najlepsze, zobaczyli nas rodzice jednej z moich znajomych z poprzedniej szkoły! Mieli miny, a Tomek trochę się speszył, bo i jego i mnie poznaali.
Zachowywanie ścisłej tajemnicy, ciąg dalszy.
Gdybyście byli szpiegami, zabilibyście się o własne postawione kołnierze.

-O! Cześć! Jesteście już?-powiedział dyrektor
-Hej! No jesteśmy. Trochę nam to zeszlo, ale jesteśmy. Poznaj:to jest MOJA Julia.
Powiedział moja! Czy on wie, że my jesteśmy razem?
Kto, Tomek? No chyba się domyśla...

-Bardzo mi miło Julio! Wiesz, na początku zdziwiłem się, gdy Tomek powiedział mi, że zakochał się w uczennicy, ale teraz już rozumiem, jesteś taką śliczną dziewczyną -czyli wie
Jesteś tak śliczną dziewczyną, że wybaczymy twojemu nauczycielowi dobieranie się do ciebie.
Poza tym mamy na głowie poważniejsze sprawy niż to, kogo macają nasi podwładni.
Gdybyś była brzydka, w życiu bym was nie przyjął do szkoły.

Uśmiechnęłam się
-No tak, tylko zajętą, pamiętaj o tym!-powiedział Tomek.
Ona jest moja!!11
(po czym dyskretnie nalepił jej na plecach odpowiedni napis)

Zaśmiali się.
-Mam do was prośbę. Oczywiście jesteście przyjęci,ale starajcie się ukrywać przed uczniami, bo zaczną się plotki.
-Jasne, masz to jak w banku-powiedział Tomek
Hehe. Hehehehe. He.

-A, i jeszcze jedno. Nie planujecie dziecka?
Żeż kurwa, facet!!! Rozmawiasz z szesnastolatką!!!
Nie, ale nie stosujemy zabezpieczeń, więc nie zdziw się, jeśli wpadniemy.
Ciekawe co by było, gdyby powiedzieli, że i owszem.
Pewnie, żeby je ukryć przed uczniami, bo zaczną się plotki.

-Yyyy.. w najbliższym czasie nie-powiedziałam, a Tomek znowu się uśmiechnął (bo miał inne, niecne plany). Trochę mnie to przeraziło, bo wiem, że pomyślał o naszym ostatnim razie bez zabezpieczenia.
O, jasnowidzka.


-Mam nadzieję, że zrozumieliście pytanie. Chodzi o to, że n ie chcę pakować sobie na naszą szkołę kłopotów. A na razie to wszystko.
Jasssne. Nie chce pakować się w kłopoty, ale przyjmuje naszą parę gołąbeczków, upewniając się tylko, czy dziecka sobie nie zmajstrują. Już to widzę.
Będzie nasyłał im żandarma, który raz na miesiąc będzie Julii robił testy ciążowe.

Wyszliśmy na zewnątrz. Zrobiłam się blada. Podszedł do mnie.
-Wszystko w porządku skarbie? Jesteś jakaś blada.-zapytał z troską
Już ja wiem, co te bladości oznaczają. Zieeeeew.

-Wszystko ok, to znaczy nie! Nic nie jest ok!-wykrzyczałam
Wydzieranie się również nie.
*Włącza stosowny podkład muzyczny*

-Ale co się dzieje?-zapytał zdziwiony
-Powiedziałeś mu! Po co? Po to żeby się nas czepiał? Po cholerę mówiłeś mu, że jesteśmy razem!
Przytulać się i całować w parku TAK, dyrektorowi szkoły mówić NIE. Żelazna logika.

-Bo myślałem, że nie widzisz w tym problemu! O co ci chodzi?!-on też krzyczał
I psu na budę prośba o ukrywanie się przed uczniami. Minutę później poszli wrzeszczeć o tym na korytarzu.
Uczniowie otoczyli ich ciasno, żując tępo popcorn i popijając colą. Pojawił się też obnośny sprzedawca kiełbasek.

-O nic, po prostu dlaczego nie zapytałeś mnie o zdanie?-byłam wściekła, krzyczałam coraz głośniej
-Bo wiem, jaki on jest. Zarywa do każdej laski. Przecież sama słyszałaś. A co, jak ty byłabyś następna?-zapytał
Aha, Tomeczek musiał zaznaczyć teren, żeby żaden inny samiec nie ośmielił się wkroczyć...
Aż dziw, że jej do szkoły pozwoli chodzić.
Zwłaszcza, że “wie, jaki jest” dyrektor.

-To nic!-odburknęłam
-Ale ty jesteś tylkjo moja, i nie będę się z nikim tobą dzielił. Zbajeruje cię, a potem polecisz na jego kasę!-wykrzyczał
Grunt to zaufanie do ukochanej.
To zarabiaj więcej, bucu, a nie robisz sceny.

-Nie nawidzę cię! Nie jestem twoja, i nigdy nie byłam. Traktujesz mnie jak jakąś czekoladę.-wykrzyczałam
Czekoladę? *usiłuje rozkminić głębię tej metafory* Że niby co, sam zje i z nikim się nie podzieli?
Zamiast szarych komórek ma w środku rodzynki?
Może po prostu szybko topnieje w rękach.

-Julia...-zciszył głos i powiedział zmartwiony
-Daj mi spokój, nie nawidzę cię!-odwrócilam się na pięcie i poszłam w kierunku domu. Moje ostatnie słowa mocno go zabolały. Widziałam to. Przesadziloam.
Przesadzała w sadzawce Siloam?
I co teraz, będą się mijać z nienawiścią na korytarzach?
Ona ostentacyjnie nie będzie odpowiadać na jego lekcji, on ostentacyjnie będzie jej stawiał jedynki.

On po prostu bał się, że od niego odejdę, a ja tymczasem zraniłam go jeszcze bardziej. Nie mogę przecież od niego odejść, bo skończyły mi się licea w mieście.
Wróciłam do domu i położyłam się na łóżku. Długo myślałam co i jak i w końcu zdecydowałam, że pójdę do niego. Wyruszyłam w drogę. Po chwili byłam już pod jego drzwiami. Były otwarte, więc weszłam:
...i zobaczyłam, jak pociesza się z Sandrą :D
I Gosią. I Kasią. I dyrektorem.

-Cześć-powiedziałam
odwrócił się zaskoczony
-Co ty tu robisz?-zapytał
Te jego maniery są naprawdę porażające. Wchodzi bez pukania, gości wita pytaniem “co ty tu robisz”, pewnie jeszcze drapie się po jajkach w towarzystwie.

-Wpadłam do ciebie. Może sobie posiedzimy, pogadamy?-zapytałam słodko
-Nie mam ochoty-powiedział


Teraz zrozumiałam, że ja go nie zraniłam. Ja go zabiłam od środka słowami:"nie nawidzę cię!"
Tak, błędy ortograficzne potrafią zabić.


-Po co tu w ogóle przyszlaś?-zapytał
-Odwiedzić mojego chłopaka
-Ale ty już nie jesteś moja, więc ja nie jestem twoim chłopakiem. Jestem twoim nauczycielem, i niech tak
zostanie-powiedział,
 
http://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/1489_500.jpg


lecz wiedziałam, że tak nie myśli, ale mimo wszystko zamurowało mnie...
-A...A...ale Tomek! No bo ja... Kocham cię, rozumiesz?! Podeszłam do niego i ze łzami w oczach go przytuliłam
-Przecież mnie nie nawidzisz! Z kąd wiesz, że nie z wzajemnością?-zapytał
Jąkając się ze zdenerwowania.

Łzy popłynęły ciurkiem po policzkach. Puściłam go.
-Miałem co do ciebie poważne plany. Chciałem, żebyś w przyszłości została moją żoną, urodziła moje dzieci, a tymczasem ty mnie zwiodłaś-powiedział.
*bezsilnie wali głową w biurko*
POLECIAŁAŚ TYLKO NA MOJĄ TECHNIKĘ!
I język, nie zapominajmy o języku.

Było mu przykro
-Ale ja chcę orodzić [a potem okąpać] twoje dzieci! Przepraszam.
Właściwie to na cholerę jej gimnazjum czy tam liceum. Niech zamieszka z nim razem i rodzi mu te dzieci, no.
Ja bym jednak wolała, by dzieci rodziły w miarę dorosłe dziewczyny. Taki jakiś kaprys mam.

Tak bardzo cię przepraszam!-powiedziałam i rozpłakałam się jak dziecko. Przytulił mnie.
To manipulant skubany. I tak sobie będzie nią sterował za pomocą wywoływania poczucia winy!
To się nazywa toksyczny związek i można z tego wyjść. Naprawdę.

-Skarbie  ja ciebie też.-powiedział
Pocałował mnie, a rszta sama się już potoczyła. Zaniósł mnie na łóżko do sypialni. To było najfajniejsze przeżycie w moim krótkim życiu.
Jeszcze nikt mnie tak dobrze nie niósł do łóżka.
I nie gilgał uszka za pomocą puszka.

Z nauczycielskiej sypialni pozdrawiają: owinięta w tunikę Szprota, nie zwracająca na Kaśkę Mikan, Dzidka z kubkiem i brelokiem, rozmazana kredką Gabrielle i Kura, wciąż szukająca opadniętych rąk,

a Maskotek pierze rajstopy.

49 komentarzy:

Rzabcia pisze...

Moje ulubione dwa komentarze z analizy to te w wykonaniu Szproty:
"-Julcia, musimy iść do dyrektora, Skalska powiedziała, że to pilne.-przez głowę przeleciało mi najgorsze.
DOWIEDZIELI SIĘ, ŻE ŚCIĄGAŁAM NA MATMIE."
i
"Wtedy on wszedł do pokoju
-Spójrz na mnie-powiedział smutnie.
PATRZ NA MNIE JAK DO CIEBIE MÓWIĘ."
Dziękuję za poprawienie humoru :)!

Sineira pisze...

Przyjmijcie moje wyrazy szczerego podziwu. Mnie, niestety, ciężki wkurw popsuł przyjemność czytania analizy.
*gryzie się w język*
BOHATEROWIE OPKA to odrażające indywidua! (Ulżyło mi, dziękuję. I ojej, patrzcie, nie napisałam ani słowa o aŁtoreczce!)

Anonimowy pisze...

Ejże, ona ma pod notkami takie fajne ustrojstwo z łapkami a'la facebook!

*chichocząc szatańsko, idzie zabawić się w Nerona*


Maryboo

alvik pisze...

Zdejm kapelusz rozbroiło mnie totalnie i resztę analizy musiałam przeczytać pod biurkiem, chichocząc spazmatycznie co pewien czas. Cudo!
Mam nadzieję, że jak dzieweczka dojrzeje, to przestanie uważać taki model związku jak opisała za słodki i pełen prawdziwej miłości. Dla jej dobra.

Anonimowy pisze...

Nauczyciele wożący do swoich mieszkań nieszczęśliwe uczennice i całujący je w usta - tak mi się zdaje - stają przed Sądem, są wyrzucani z pracy i dostają wilcze bilety na kontakt z żeńską młodzieżą, mam rację?! Mam?!
Nie? /robi nieszczęśliwą minę/
Ja wysiadam.
Pocałunek. "Musisz do mnie przychodzić. Na dziewiczym wianie za jednym pocałunkiem jeden listek spada..." Tfu!
Opko jest całkowicie nierealne, ałtorka odporna na krytykę - a Wy jesteście wielkie.
/kłania się w pas/
Pozdrawiam - Barty
P.S. Hasło uaarnin. Uaaarr! NI! NIe czytać tego! NI!

Anonimowy pisze...

Żywe opko O.o

"Głodnego tygrysa kupię! Ktoś musi zeżreć tego, kto wbił do głowy ałtoreczkom, że jedyny dobry i seksowny strój to tunika."
Dokładam do interesu!

"-Coś się stało, Julia, zrobiłem coś nie tak?-zapytał z epickim spokojem"
Jebłam, leżę, i nie wstaję...

"-Tak...-odpowiedział szeptem
-Ty świnio-wyrwałam mu klucz razem z kieszenią, "
I z.. Tego...

"Czemu to zawsze muszą być bokserki, łaknę opka z facetem w stringach."
Haha, ja też. Tyle, że slipki są dla dziadków i ewentualnie statecznych małżonków a nie Trulowerów. Oh, wait...

"A co miała zrobić ta biedna Gosia na widok nauczyciela? Bronić piersią wejścia z okrzykiem “you shall not pass”???"
Borze Wszechlistny! *wstaje spod biurka*

"-Ale...-powiedziałam
-Julia-powiedział Tomek
BO JAK WEZMĘ PASA."
W tym opku to raczej pejcz :>

Wtrącenia "hogwartowskie" mnie ómarły. Analiza prześwietna, z niecierpliwością czekam na kolejną część.

B.

Szprota pisze...

"auczyciele wożący do swoich mieszkań nieszczęśliwe uczennice i całujący je w usta - tak mi się zdaje - stają przed Sądem, są wyrzucani z pracy i dostają wilcze bilety na kontakt z żeńską młodzieżą, mam rację?! Mam?!"

Sprawdzić, czy nie katecheta. Sorry, MSPANC.

dwanadziesiec pisze...

Jak czytałam fragmenty na forum, opko wydało mi się całkiem zabawne, ale teraz stwierdzam, że się myliłam. Jest obleśne. Też kiedyś byłam w gimnazjum, też zakochiwałam się w dorosłych mężczyznach i snułam różne dziwne fantazje, ale robić z tego opko, przedstawiać nauczyciela jako obrzydliwego, zupełnie pozbawionego rozsądku chama o mentalności dzieciaka - neeee, to już przegięcie.

Oczywiście, istnieje możliwość, że opko jest czystą fikcją, bochaterka to nie alter ego ałtorki, a nauczyciel nie ma nic wspólnego z żadnym z uczących ałtorkę pedagogów, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć.

CraftyKhajitt pisze...

Pieronie, jo musza pedzieć, "okąpać" to je nosze godonie! To rychtyk ślunsko godko! Jezderkusie, rechtór dziołszce pszoje? Dyć to je łostuda!

Anonimowy pisze...

Dziękuję Wam za to cudnej głupoty... urody opko! Co prawda moja twarz jest aż opuchnięta od facepalmów, ale czytało mi się znacznie lepiej, niż historię Anglików emigrujących do wojennej Warszawy.

Gosia

Anonimowy pisze...

Ojej, aż mi się liceum przypomniało...
A tak w ogóle, jak odmienia się to "zdejm"?
Ja i Opluty Monitor pozdrawiamy :)

Anonimowy pisze...

To opko jest idealne na walentynki, dawno się tak nie ukwiczałam!

-Ale ty jesteś tylkjo moja, i nie będę się z nikim tobą dzielił. Zbajeruje cię, a potem polecisz na jego kasę!-wykrzyczał
Grunt to zaufanie do ukochanej.
To zarabiaj więcej, bucu, a nie robisz sceny.

To mnie rozwaliło XD
Nie mogę się doczekać drugiej części analizy, jest wyborna.

alessandra

Anonimowy pisze...

"Rodzice się zgodzili.-odpowiedziałam i "spuściłam parę z ust" "
Źle ze mną, za pierwszym razem przeczytałem "i spuściłam mu się do ust"...
A gif z Pickardem zrobił mi dzień ;)

tuptaczek pisze...

"-Julia, uspokój się. Odwiozę Cię do domu, zwolniłem Cię z lekcji." - A ten pan to przypadkiem nie miał prowadzić lekcji w tym czasie? Może tak sobie wychodzić z zajęć bez konsekwencji? wtf?

"Ałtoreczka nie przemyślała uzasadnienia. Byli sobie uczniowie wpisani w dzienniku: 10 - Franek, 11 - Julia. Franek został przeniesiony w trakcie roku szkolnego. Zwykle w takich wypadkach brało się linijkę, wykreślało równiutko Franka, po czym po tej operacji numeru 10 nie było, a Julia nadal powinna mieć jedenasty. To nie excel, w którym po usunięciu całego wiersza, wszystko przeskakuje o jeden poziom wyżej." - Chyba, że mają internetowy dziennik i tam może numerki przeskakują, ale to i tak bez sensu, bo przeskoczyłyby z ocenami, a nie samo nazwisko ;)

Czy oni mają tą technikę każdego dnia? Nawet w gimnazjum, gdzie rzeczywiście jest ten przedmiot, to zdaję się, że tylko raz w tygodniu...

Ta cała historia kojarzy mi się z jedną taką głupią książką. "Lekcja plastyki" czy "Lekcja miłości" albo coś takiego, w każdym razie nauczyciel uczył plastyki, a dziewczyna miała 15 lat i niańczyła jego dzieci! A on jej powiedział, że chce z nią uciec! No normalnie rzygi :/

Elle pisze...

Ej, bo Tomek był zawodowym defloratorem! xD założę się, że to z tego żył i miał na te wszystkie kredyty, a nie z nauczycielskiej pensji!

BTW, nie wierzę, żeby za tym opkiem nie stało zauroczenie faktycznie istniejącym nauczycielem ałtorki. W końcu kto normalny wymyśliłby nauczyciela AKURAT techniki? :D

Kwikaśnie jak zwykle, myślałam, że szpiedzy w Warszawie byli nieźli, ale to opko bije szczyty głupoty. Przy facepalmie z okazji sceny pocałunku, który zobaczyli rodzice znajomych Julii ze starej szkoły, o mało nie wybiłam sobie oka. Matko borska, a ona się taka dumna z tego wydawała... Za stara jestem, za stara;]

Czwartki to już oficjalnie mój dzień z NAKWą;)

Anonimowy pisze...

O,fajne opko,lepsze od tego wojennego- tamto mi się wydawało irytujące.
Statek do Młocin i Picard byli cudni.
Mnie nie i mówię to jako ktoś, komu wzór strukturalny witaminy A skojarzył się z seksem - z nabożnym szacunkiem podziwiam skojarzenia ludzi wykształconych.

Tak na marginesie nie przypominam sobie spędzania nocy poza domem bez wiedzy rodziców ( i to nie był żaden rozszalały reżim,normalni byli).
A facet jest tu opisany jako palant straszliwy ,realistycznie obawiam się.

Chomik

Anonimowy pisze...

Komentarze analizatorów są jak sól i pieprz do potraw - blogaska saute nie mogłam zdzierżyć, a w takiej formie staje się przezabawny.

Moje ulubione:
"CNOTA LEKKO URZYWANA ALE W DOBRYM STANIE PSZETARCIA PRAWIE NIEWIDOCZNE. W ŻECZYWISTOŚCI ŁADNIEJSZA, ZDJEŃCIA NIE ODDAJOM UROKÓ."
"Wiem!!! Ona nie była dziewicą, ona nie zdjęła rajstop!!!"
"POLECIAŁAŚ TYLKO NA MOJĄ TECHNIKĘ!
I język, nie zapominajmy o języku."

Melomanka

newshadowlife pisze...

Poległam. Przeczytałam i poległam. Po skończeniu przyszło mi do głowy tylko to - http://www.youtube.com/watch?v=qy03EDdDsBw
Podziwiam Was za dobrnięcie do końca, ja bym nie wytrzymała i poszła pizgnąć autorkę między uszy. ^^

Babatunde Wolaka pisze...

Jak słusznie stwierdziła Dzidka we wstępie - po tych wszystkich produktach potteropodobnych opko "realistyczne" jest bardzo odświeżające. Jako człowiek, który ma w rodzinie prawie samych nauczycieli, znalazłem ten wykwit nastoletniej grafomanii, przy całej jego grozie, bardzo radosnym... A hasło "ściąg piżamkę" jest na miarę Milenki-Marlenki.

"Ktoś nagadał jej jakiś głupot"
Niejaki Głupot, bliżej nieznany, jej nagadał. Że przed "jakiś" nie ma przecinka? To nie jest największy problem tego opka.

"Miałam chotę z tamtąd uciec, ale jak???
Ale dokąd, to już nieważne."
Jeżeli chciała uciekać "z tamtąd", to elementarne, że "do kąd".

"-Numerki 4, 10, 12, 17 i 22 zostaną po lekcji.-o co mu chodzi?"
I nikt się nie odezwał: "I am not a number, I'm a free man!"

"Ja na technice w podstawówce miałam rysunek techniczny. Niektórym może sprawiać problemy."
Podobnie jak schematy obwodów elektrycznych...

"-Julia, dziecko, czy on cię do czegoś zmusza? No wiesz, no ehmm.. do.. yy."
"Yy" to całkiem zgrabny i zwięzły eufemizm.

"Ten, no to ja idę się okąpać"
CraftyKhajitt mo recht. To je regionalno forma. Spotykana zresztą nie tylko na Śląsku, ale i aż pod Radomskiem. Forma alternatywna: "ukąpać", as in: "Ten, no to ja się ukąpę".

"To zarabiaj więcej, bucu, a nie robisz sceny."
I mianowanego byś wreszcie zrobił...

Udział Picarda oraz GSP Dibblera jest zacny.

Hasło: wereEdi. Tylko jeszcze trólowerów ze Źmierzchu tu brakowało.

Anonimowy pisze...

Babatunde, piżmkę, piżmke, nie zwykłą piżamkę ona ściągła. To była specjalna piżamka wyperfumowana zapachem piżma.

Melomanka

Babatunde Wolaka pisze...

Zauważyłem to, ale "piżmke" trudniej wymówić. :)

Anonimowy pisze...

Nie no, ale serio, gdyby mi facet w ramach gry wstępnej powiedział "a teraz ściąg piżmkę", to ze śmiechu spadłabym z łóżka i poturlała się pod przeciwległą ścianę.

Melomanka

mrija pisze...

Jako posiadacz Dziecia w wieku licalnem temu opeczku mowię stanowcze: NIE. Omal mnie zemdliło. Dzieć na szczęście opeczka pisuje o seryjnym mordercy grasującym w teatrze Roma, ale i tak osad na zębach mi został.
Cześć i chwała Wam, za wywołanie analizą moich kwików pomimo tego całego zniesmaczenia;)

Babatunde Wolaka pisze...

Jeszcze odnośnie tego "ściąg", to już nic mnie nie zdziwi po tym, jak słyszałem u swoich nauczycieli "półtorej tygodnia" i "Azję Sierotkową".

Anonimowy pisze...

Nie przeczytałem całej analizy (ale mam na to tydzień, aż do pojawienia się ciągu dalszego), natomiast zajrzałem na blogaska. To, co mnie tam przeraziło to komentarze "entuzjastek"... I więcej nie napiszę, bo to mówi samo za siebie.
Tezet74

emilyanne pisze...

|-Byłam wczoraj u ciebie i drzwi otworzyła mi twoja lala, wiesz?-wykrzyczałam mu prosto w twarz-to twoja dziewczyna?
Nie, to lalka z sex shopu."

" -Julka, skarbie, zerwałem z Sandrą, bo uświadomiłem sobie, że ważna jesteś tylko Ty-nie wiem dlaczego, ale w moich oczach pojawiły się łzy.-Będziesz ze mną?-spytał
- No, z kwadrans mogę posiedzieć..."


A za "ZDEJM KAPELUSZ" serdecznie dziękuję.

To było genialne. :D Swoją drogą do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego Tomek u dyrektorki nie użył tego genialnego argumentu, którego tak się spodziewałam "Nie macie dowoduw! Nie wieszcie Sandrze, ja jom zostawiłem i ona się mści!". Ej, ale ja naprawdę nie uwierzę, że autorka jest gimnazjalistką, góra szósta klasa podstawówki. Może myśli, że teraz będzie składać podanie do gimnazjum, czy coś. Nie, naprawdę, w gimnazjum jest dzicz, jest gimbaza, są idioci, ale... noł łej, nie uwierzę, że aż tacy! ;o

Anonimowy pisze...

"Tam jest i nierówność społeczna, i trusty i kartele, i wszechpotężna władza kapitału. Ale tam jak ktoś kogoś gania samochodem, to oba dymają tak, że aż kurz idzie... Amerykański."

Tak mi się jakoś skojarzyło z powyższym opisem gimnazjum ;-)

Melomanka

Folg pisze...

Ciężko się nie śmiać podczas czytania, ale lektura i tak jest wyczerpująca, bo w niektórych momentach tylko cierpnie skóra. Dotrwałam do połowy, reszta jutro. Na raz nie ma jak tego wziąć. A tak czekałam na analizę tego opka! No nic, nie ucieknie, a ja psychicznie odpocznę.

Falco pisze...

Ale nie analizujcie tego więcej, to jest obleśne T_T

Ys pisze...

"przewróciło się, niech leży"
"Rychłoż się zejdziem znów?"
"wzór strukturalny witaminy A"
"ZAWSZE CHCĄ HERBATY."
okopy i cekaemy
"Chłopców też? O.o"
"Strach takiemu chomika zostawić."
"Gdybyście byli szpiegami, zabilibyście się o własne postawione kołnierze."
"I Gosią. I Kasią. I dyrektorem."

I jeszcze:
Statek do Młocin!
"A kedy wstała i wyszła bez słowa, nie wybiegł za nią, nie dofinansował"!!!
"Mógłbyś przynajmniej, chamie, przynieść kwiaty"!!!!!
I "Mufka"!!!!!!!!
Jeśli mi powiecie, ze to wszystko (Stępowski, Przybra, Waligórski i Kaczmarski) Kura, to powiedzcie też, czy przyjmuje propozycje matrymonialne... Od zamężnych pań, zresztą. Przyjmuje?!

Z komentarzy:
Melomanka: "I am not a number, I'm a free man"! Padłam.

Ys pisze...

Ach, no i jeszcze: Szprota, Ty już wiesz, co ja sądzę, o tym gifie z Picardem. Cudo.

Babatunde Wolaka pisze...

@Ys
"I am not a number, I'm a free man!" - to ja byłem.

Anonimowy pisze...

A propos biegania i łapania jest taki komiks, ale nie mogę go znaleźć. Dziewczyna idzie z chłopakiem i nagle zaczyna biec i krzyczy do niego, żeby ją gonił. I myśli sobie: "Jak będę biec za wolno, to mnie złapie i pomyśli, że jestem łatwa. Jeśli będę biec za szybko, to go zgubię i pomyśli, że jestem idiotką". Więc dziewczę się potyka i przewraca :)

Nie wiem, dlaczego niektórym wydaje się, że związek pełen dramy, wyzywania się, płakania i wzbudzania poczucia winy jest romantyczny... Poważnie, widać, że ktoś nie ma pojęcia o związkach, bo normalni ludzie, a już kochający się, nie oskarżają się praktycznie CODZIENNIE o zdrady, lale i lecenie na cudzą kasę. Nie uprawiają też tak bezmyślnego seksu. Eh, a są dobre seriale dla młodzieży, a propos oglądania seriali.

No ale ja jestem w związku już ósmy rok, więc nie rozumiem, co to świeżo wykluta miłość ;)

Ag

Ys pisze...

@ Babatunde Wolaka
A to bardzo Cię przepraszam.
Nadal padłam. :]

Borówka pisze...

Umarłam. Najbardziej mnie powalają teksty, które aŁtorka uważa za błyskotliwe i cięte. I te, które uważa za dorosłe i dojrzałe. A także te, które... bez końca mogłabym wymieniać.

To opko jest trochę przerażające (oprócz tego, że głupiutkie), ale analiza jako całość daje radę i mi się podobała. Tydzień odpoczynku się przyda ;)

Dzidka pisze...

@Elle
"BTW, nie wierzę, żeby za tym opkiem nie stało zauroczenie faktycznie istniejącym nauczycielem ałtorki. W końcu kto normalny wymyśliłby nauczyciela AKURAT techniki? :D"

No właśnie to świadczy o faktycznym zauroczeniu - fikcyjnie to by sobie wymyśliła anglistę, wuefistę, informatyka...

Anonimowy pisze...

Kurde, nigdy nie kochałam się w nauczycielu, ale nie żałuję jakoś, że mnie ten etap dojrzewania ominął. Chociaż... jestem w liceum, wszystko przede mną :D
To opko straszne jest. I tyle. Jeśli jest kontynuacja, to... nie bierzcie się za nią. Może jakiś odprężający potteroid? Byle już nie ten tfur. Po-tfur.
Abbey

B. pisze...

Autorka broni się, że jej opeczko to przecież fikcja. Ciekawe, czy pokazałaby je rodzicom (szczególnie te momenty, gdzie pojawia się magiczne słowo "seks"), skoro taka fikcja i w ogóle, co Wy się czepiacie :)

Anonimowy pisze...

Jej, analiza genialna! Super poprawiłyście mi humor. Normalnie nie mogłam się powstrzymac ze śmiechu :)
Gratuluję świetnej analizy.

Anonimowy pisze...

A ja chciałam tylko życzyć powodzenia Maskotkowi.

Devis pisze...

Błagam, nie analizujcie nigdy czegoś takiego. W którymś momencie aż mi się niedobrze zrobiło ><'

roylle pisze...

haha nie no dziewczyny, jesteście genialne! GE-NIA-LNE! przypadkiem trafiłam tutaj i ani przez chwilę tego nie żałowałam, Wasze trafne komentarze i riposty rozwalały mnie za każdym razem, no po prostu mistrzostwo :P musiałam się powstrzymywać od roześmiania się na głos ;)
jesteście niesamowite, tak trzymać, należy tępić głupotę pod wszelkimi postaciami, tłumić ją w zarodku ;)
trzymajcie się ciepło :D

Lutkar pisze...

Witam serdecznie- wpadłam przypadkiem, kiedyś szukając analizatorów, dziś z "najgorszych okładek", i jestem zauroczona zauroczeniem żywym. :D Kocham całą ekipę, i pozdrawiam gorąco. Co prawda trochę to dziwne naśmiewać się z "tfurczości" gimnazjalistek, alee... Chyba, że samemu jest się w podobnym wieku. ;3 Znaczy, nie mam nic przeciwko, sama padam z fotela, i może lepiej jak ktoś przemówi do rozsądku od razu, żeby potem nie trzeba było się wstydzić. I co teraz w głowach się dzieje. O.o Choć w sumie wtedy zaczyna się okres zainteresowania seksem, jakieś fantazje, sny itd. Mam sprzeczne poglądy... W każdym razie podziwiam za cierpliwość, przeczytanie tego wszystkiego i skomentowanie (choć z boku to wygląda na fajną zabawę). I powiadamiam, że jeśli życie pozwoli, macie nową czytelniczkę. :) A to co jest przerażające- o ile kojarzę, nauczycieli techniki i angielskiego jednocześnie zbyt wielu nie ma- u mnie w miasteczku właśnie ktoś podobny jest, uczy w gimnazjum, i daje korki. Jakoś nie mogę pozbyć się nieprzyjemnego wrażenia podobieństwa owego pana do Tomeczka. To pewnie dlatego, że zazwyczaj utożsamiam się z bohaterami, a co w tym przypadku jest niemożliwe (groziłoby trwałym urazem psychicznym)i szukam ludzi z otoczenia, którzy mogliby to zrobić za mnie :D Asierozpisałam. Pozdrawiam raz jeszcze załogę Armady.

Anonimowy pisze...

http://silly-kids-in-action.blogspot.com/
Zapraszam na tego bloga! ^^

Anonimowy pisze...

Respekt dla Gabrielle za skojarzenie wzoru witaminy A (nie, nie wiem, jak można to osiągnąć, chyba że metodą Xandera - "Człowieku, ja mam siedemnaście lat, mnie podnieca patrzenie na linoleum"). A jak już przy serialach jesteśmy, to Babatunde Wolaka mo +100 za Prisone... znaczy, za free mana. Autorka opowiadania ma za to - milion, powinna jak najszybciej odejść od klawiatury, odłączyć komputer od prądu, oblać go benzyną, podpalić i nie otrzymać nowego, póki nie udowodni, że trochę dojrzała. Dziękujemy za współpracę.

Anonimowy pisze...

Masakra jakaś... gdyby nie fantastyczne dopiski komentujących, to chyba bym przez to nie przebrnęła. Nawet nie wiem, co napisać. Obrzydliwy pseudoromans, idiotyczne postaci, główna bohaterka nudna, co chwilę strzela focha, bez powodu, wszyscy drą się na wszystkich... żenująca niewiedza... OK, większość lubi sobie kreować w myślach pewne sytuacje, w wyobraźni wszystko się mieści i tak dalej... ale chyba lepiej, gdyby pewne rzeczy pozostały jedynie myślami. Albo wynurzeniami spisanymi na kartce na dnie szuflady albo zapisane i zabezpieczone hasłem na komputerze.
Okropność!...

Anonimowy pisze...

Ja przepraszam, że się czepnę, ale na tym punkcie przewrażliwiona jestem: komentarz <"Chłopców też? O.o"
"Strach takiemu chomika zostawić."> w ogóle mnie nie rozśmieszył, a wręcz zniesmaczył, ponieważ wyśmiewanie się z biseksualności i porównywanie jej do zoofilii? Mmm nie ma to jak zapach bifobii przed snem.
Poza tym analiza miodna, a opko zatrważające tym, że patologiczną relację przedstawia jako TruLofff. Niemal jak Zmierzch.

Dżul.

Arthur Weasley pisze...

Proszę cię-rzekł zmartwiony
-Przykro mi. Nie mogę ci pomóc Tomeczku. Naprawdę mi przykro, że to się tak skończyło...

I ciesz się, że nie zawiadamiam prokuratury.

O czym, na szpilki i pończochy szanowanej i kochanej towarzyszki Kim Dzon Suk? Że trzydziestoletni facet gdzieś się włóczył z szesnastoletnią dziewczyną? To nie jest karalne. Mógłby z nią informację genetyczną wymienić i dopóki by wszystko było dobrowolne, nic prokuraturze do tego.

Arthur Weasley pisze...

Ktoś powinien wytłumaczyć aŁtorom, którzy jeszcze nic nie przeżyli, niewiele widzieli, a i z ksiąg niewiele świata poznali, że jeśli chcą umieścić swój utwór w rzeczywistości innej niż ta, w której funkcjonują, to powinni sobie znaleźć taką, której nie zna również czytelnik. Im odleglejszą, tym lepiej. Sensu to dalej nie będzie miało, ale jego brak nie będzie tak bił w oczy.