czwartek, 8 marca 2012

165. Love Was, czyli Kain i jego siostra Abby


Drodzy Czytelnicy! W dzisiejszym odcinku czekają nas dwa opka o skrajnie różnej tematyce. Pierwsze opowiada o wampirach i najwyraźniej samo też jest wampirem, więc uwaga na wahania nastroju podczas czytania! W drugim - spotkamy pijanych w cztery dupy Sławnych Muzyków, samobieżną piczę, węża co opadł i inne kanały o zwierzętach. Indżoj!

Na początek parę ciepłych słów. Opko jest dziełem osóbki młodej i całkiem nieźle rokującej. Jeśli autorka sięgnie po nieco lepsze wzorce (więcej książek, mniej opek i głupich seriali) oraz zacznie zastanawiać się nad związkami przyczynowo - skutkowymi, to będą z niej ludzie.
Jeżeli jednak zadowoli się powielaniem schematów i budowaniem papierowych postaci bez grama mózgu, to zmarnuje iskrę. Wszystko w jej rękach.
Na razie mamy opko bardzo gimbusiarskie, w którym blade oblicza bohaterów (oraz czoła myślą nie zmącone) wyrażają przede wszystkim tęsknotę za rozumem. Indżojcie!

Analizują: Sineira, Suin i Kura.

http://wampires-secrets-and-love.blog.onet.pl/


Hej!

Hej wam!jestem Daria.Będę tu pisała opowiadanie o wampirach.oczywiście nieprawdziwe!
Dzień dobry, jestem Suin, jestem uzależniony od  sadystycznego znęcania się nad aŁtoreczkami.
Prawdę rzekłaś, to nie jest prawdziwe opowiadanie, to tylko wyrób opowiadaniopodobny.
Ech, te standardowe zapewnienia, że opowiadanie jest “nieprawdziwe”, “fikcyjne” itp. Czy one sądzą, że “Zmierzch” to reportaż, a “Pamiętniki wampirów” naprawdę nimi są?
MY żadnych pamiętników nie piszemy, wypraszamy sobie!;)

Love was!
My też Cię love. My w ogóle love aŁtoreczki, bo bez nich life byłoby sad.
Jak her przywalę w potylicę, to jej construction się rozpadnie.

następny rozdział: 16.06.2011 r.
dzisiejszy nastrój: Wzorowy ;p
No gratulujemy, tylko po co nam ta informacja?
Wzorowa dziewczynka napisze wzorcowe opko.

Bohaterowie
Hej!Nie będę wam wklejała fot... Wyobraźcie sobie bohaterów.
A to nowość. Żadnej foci Miley Cyrus? Jestem (pozytywnie) rozczarowana.
Czekaj, czekaj, pójdzie na pierwszą lepszą ocenialnię, to ją opierdzielą: jak to, nie zrobiłaś podstrony o bohaterach? Nie wkleiłaś ich zdjęć? Zero punktów!

Nawet zmieńcie wygląd jeśli chcecie...
*zakłada perukę i przykleja wąsy*
A najlepiej to napiszcie sobie sami to opowiadanie...
Ej, może ona przeczytała te przygody jasnowłosego Cahira o brązowych oczach z analizy PLUS-a i doszła do wniosku, że skoro i tak czytelnicy są w stanie wyobrazić sobie postać dokładnie odwrotnie niż ją autor opisał, to co im będzie utrudniać?

Więc tak:
*znudzonym tonem* Nie zaczyna się zdania od “więc”.

Abby Zienglerr:
Ma złote,niestety krótkie włosy (ledwo do ramion).Jest blada i spokojna.
Jak trup.
Spokojne, złote ramiona i blade włosy. Brzmi tak samo ładnie i konkretnie.

Choć tak naprawdę ma wybuchowy charakter.
A jest spokojna, bo...? Psychotropy?

Jej oczy są bardzo zmienne.Raz jawnie zielone,czasem (zastrzeżenie) niebieski a czasem (tajnie) szare. No wiecie jak to jest z tymi oczami...
Wiemy, wiemy. A jak ma zapalenie spojówek, robią się całkiem czerwone.

Fan "koppy" Elestr :
Jest zupełnym przeciwieństwem Abby. Jej włosy są czarne,długie.Jest opalona i odważna.
Albowiem niemałej odwagi trzeba, by stawić czoła słońcu, które - jak wiadomo - robi ze skórą straszne rzeczy.
Matko śfinto, uwielbiam te imiona i nazwiska brzmiące, jakby ktoś właśnie wyłowił garść liter do scrabble...
… albo zakrztusił się przy płukaniu gardła.

Oczy ma brązowe i jest najpopularniejsza w szkole.Jednak się przyjaźnią (z Abby)
Fenomen na skalę gazetki szkolnej.

Evan Robbs:
Przystojny i wysportowany nastolatek, który może mieć każdą.
Każdą... co? Parę trampek? Koszulkę?
Każdą chorobę weneryczną?

Na razie chodzi z Fan.
Z braku laku.

Posiada głębokie,niebieskie oczy i gęste,czarne włosy.Zdaje sobie sprawę ze swojej "urody" przez co jest dosyć zarozumiały.
Jeżeli słowo “uroda” umieszcza się w cudzysłowie, to znaczy, że coś z tą urodą nie tak. Widocznie Evan jest tak brzydki, że aż piękny.
Evan - niebieskie oczy, czarne włosy (za młodu) - zgadza się.

Kain Zienglerr:
Brat Abby.Uważa ją za smarkacza, ale stara się jej pomóc stać popularną.
Ghrrrr, ten amerykańsko-szkolno-serialowy terror “popularności”...

Niedługo zaprzyjaźni się z Leo.Jest do niej podobny (do Leo?),tyle że ma jawnie niebieskie oczy.
Abby i Kain. Rodzice mieli spaczone poczucie humoru.
Jawnie niebieskie oczy... to może również “openly gay”?

Leo Strers:
Jest nowy i strasznie tajemniczy.więcej dowiecie się w opowiadaniu!
Pierwsze skojarzenie: TO coś.

Zapraszam!Rozdział I chyba jutro!
ale go dodam tylko po 4 komentarzach...Inaczej nici!!!
Tradycyjny aŁtoreczkowy szantażyk, jakie to słodkie!
Od dziś będę kasować komentarze na takich blogach, to może uchronię świat przed zniszczeniem ;)

Rozdział I " Czyli mi wierzysz?"
(...)
Wiec już dzisiaj I rozdział!Może być trochę krótki ale na 8.50 muszę iść do szkoły a jest za 25 ósma!
Teraz już wiecie, dlaczego wyroby aŁtoreczek są takie, jakie są. Jedną ręką pisze opko, drugą wciąga skarpetki, w międzyczasie pochłania śniadanie.

no ok więc zaczyna się pierwszy!Proszę komentujcie i radźcie bo sama chyba nie dam rady! ;*
Proszę uprzejmie, oto moja rada: nie jedz przy kompie, bo będziesz miała okruszki w klawiaturze.
Proszę, nie daj rady następnym razem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                Rozdział I
Abby obudziła się równo z pierwszymi promieniami słońca.Chociaż była sobota,jak zawsze od  razu ubrała się i weszła do kuchni.
-Pusta lodówka?! - jęknęła.Musiała więc poczekać na rodziców.Aż wstaną, pogadają, pomarudzą, pooglądają telewizję i wreszcie pojadą do sklepu.
Biedne dziecko. Wredni rodzice nie zerwali się bladym świtem, żeby hrabiance śniadanko pod nosek podsunąć.
A sama nie pójdzie do sklepu, bo...?

Nie mając nic innego do roboty,włączyła poranne wiadomości.
-Dziś rano - mówiła prezenterka - znaleziono zwłoki dwoje osób.
Dwóch.
Prezenterka zaniosła się śmiechem, krzywiąc przy tym znacząco. Wypuściła powietrze z ust, plując przy tym siarczyście w stronę kamery. Chwile później wyskoczył komunikat o problemach technicznych, a pijaną prezenterkę zawieziono na odwyk.

Nie znamy jeszcze ich tożsamości,ale wiemy,że znaleziono ciała..Bez kropelki krwi...Sara Frothetherr - wiadomości...
Abby była przerażona.To zupełnie jak...jak wampiry!
Wampiry bez kropelki krwi? Biedactwa, musiały być strasznie wygłodzone!
Tak to jest, jak ogląda się wiadomości w telewizorze z klocków lego, zrobionym przez młodszą siostrę.
Za moich czasów robiło się taka ramkę z kartonu, a potem się brało ciemne okulary i udawało generała.
Ale my stare jesteśmy...

W tym momencie do salonu weszła mama.
-Hej słońce - pocałowały się w policzki. - a w tygodniu narzekasz na niewyspanie - westchnęła.
-Hmm mamo? - zaczęła nieśmiało Abby
-Tak kotku?
-Czy..Czy istnieje takie coś jak...jak na przykład hmm wampiry? - zapytała wreszcie.
- Ależ oczywiście, kochanie. Latają po lesie z nastolatkami na plecach i sparklą w słońcu.

-Co?! - zdziwiła się mama.
-No bo...O!Znowu leci ta wiadomość!Choć zobacz!
Obydwie usiadły przed telewizorem.Na ekranie pokazała się znów Sara.
-Powtarzamy!Dziś rano znaleziono zwłoki dwoje (dwóch!!!) osób.Niestety nie znamy ich tożsamości.Sra Frothetherr - wiadomości.
Mała literówka, a cieszy.
Gra półsłówek.

-Co?!A gdzie ta informacja o zero krwi?! - wykrzyknęła Abby.
-Ciszej!Bo obudzisz tatę i brata! - uciszyła ją mama - i mówi się "o braku krwi" !
Ojtam ojtam, Abby miała na myśli grupę zero.
Znaczy, były to plebejskie wąpierze o pospolitym guście, bardziej wyrafinowane wybrałyby rzadką grupę AB. A jeszcze jakby trafiła się Rh- to już sam cymes!

-czyli mi wierzysz? - spytała z nadzieją Abby.
-Tak.Wierzę...A teraz idź nam po chleb , bo zaraz się skończy! - mama poszła do łazienki.
“Czego to te dzieci nie wymyślą, byle tylko uniknąć domowych obowiązków” - pomyślała, myjąc zęby.
- No trudno, może kolejna lewatywa przyniesie jakieś efekty. - uśmiechnęła się do siebie odkładając szczoteczkę - A jak nie to gastroskopia...
                                   ~~~~~~
-Ale wiesz,że ona to zrobiła by cię spławić? - roześmiał się Kain.
-Wiem... - zasmuciła się Abby - I to wcale nie jest śmieszne!
-Ależ jest!I co?Zabronisz mi się śmiać we własnym pokoju?!
-Nie!Ale mogę...Mogę - poddała się...Nic nie mogła
Mogła pobiec do mamusi i naskarżyć, że brat się z niej wyśmiewa albo nasypać soli do herbaty, wrzucić ślimaka do trampek, wysmarować kurtkę brokatem... możliwości jest sporo.

-No właśnie! A tak a propos : WAMPIRY NIE ISTNIEJĄ!!!
Oburzona Abby wyszła z pokoju brata i kompletnie załamana rzuciła się na łóżko.
Po czym rozpłakała się rzewnie, aż jej się tusz rozmazał. Następnie cyknęła emo-focię, umyła twarz, napisała poemat o wrednym świecie i pocięła się żelkami.
Wampiry nie istnieją, wszystko skończone, nigdy nie poznam kogoś, kto powie mi, że lew się zakochał w jagnięciu, a ja jestem jego własnym gatunkiem heroiny!

Jakiś czas później zadzwoniła Fan.
-Halo ? - wyszeptała Abby.Nie była pewna czy zaraz nie wybuchnie płaczem
Go cry emo kid. And cry me a river.

-Halo? - Fan widać nie zauważyła jej smutnego głosu - Wiesz,że do miasta przyjeżdża nowy facio?!
-Aha...To tyle? - mruknęła Abby.
-Tak,w sumie to tak... - rozłączyła się...
Akcja opka rozgrywa się w Wyśmierzycach, więc przybycie nowej duszy to nie lada sensacja.
Możliwe, że Fan jest informatorem Yakuzy i wie wszystko na temat nowo przemyconych niewolników ;)

Tymczasem za oknem zaczęła się tłoczyć mgła.
Rozpychała się łokciami i kopała po kostkach.
Tłoczenie mgły... nadmiar Gangreli ze zbyt wysoką wartością transformacji?
Z tłoczenia mgły otrzymujemy szarobury sok o nieokreślonym zapachu, z którego po fermentacji wychodzi cienkie, kwaskowate wino, pijane na co dzień wyłącznie przez płanetników.

W cieniu drzew ledwo widoczny cień człowieka pomknął ku drzewom...
Moim zdaniem to zdanie jest tak wdzięczne, że nie wymaga komentarza komentatora.
Cień człowieka w drzewa cieniu
Umknął rześko jej spojrzeniu.
Mgła się wokół cienia tłoczy
I zasnuwa pannie oczy,
Które - tajne, czy też jawne,
O poranku niezbyt sprawne.

No i koniec I!Wow!Zaraz muszę iść! Sorka za WSZYSTKIE błędy i obawiam się,że nie będę jedyne... Dzięki za czytanie moich bazgrow..!
Byłąbym wdzięczna chociaż za 2 komentarze...Proszę...?
*spogląda na analizę* Zaiste wielka jest nasza hojność.
Skoro ładnie prosisz to masz, drugi komentarz. Niestety nie jestem w stanie napisać niczego sensownego po przeczytaniu tego chłamu. Przepraszam...?

następny rozdział: 17.06.2011 r./18.06.2011 r.
dzisiejszy nastrój: bardzo dobry :)
Ojojoj, aŁtoreczka nam się psuje, jak tak dalej pójdzie dojdziemy do depresji zanim opko się skończy.

Rozdział II "Czy ty w ogóle dzisiaj spałaś?!"
Dzięki za komentarze!Akurat już wakacje i postaram się dodawać częściej nowe rozdziały.Jeśli coś się wam nie spodoba to proszę powiedzcie mi...Z góry dziękuję :)
Niestety, lato było kiepskie tego roku i rodzice nie mieli zbyt wielu okazji, by wyrzucać aŁtoreczki z domów na świeże powietrze.
*Trzyma jedną dłoń wysoko w górze, drugą mocno zaciska na brzegu biurka i do tego tupie nogami* - Ja, ja! Ja chce coś powiedzieć!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                     Rozdział II
Abby szła przez las.Nie wiadomo dlaczego,miała zawiązane oczy.Wokół panowała cisza,która dodawała tajemniczy i przerażający nastrój.
Cisza w skupieniu dodawała nastrój do zupy, w której pływały już takie składniki jak mrok, zło i smutek. Niestety, zabrakło jej suszonej grozy i zmuszona była zastąpić ją granulowanym kiczem oraz spacjami z tego opka. A zupa i tak była za słona.

Nagle usłyszała hałas.Tuż za nią.Ktoś rozwiązał chustkę i Abby znowu wszystko widziała.w chęci podziękowania odwróciła się ale...
Oberwała po głowie słownikiem i padła trupem.
Cóż za wartka akcja. Weź jej jeszcze raz przyłóż, fajnie przy tym wierzga nogami.

Nikogo za nią nie było.Chciała zawołać.Ale nie mogła z siebie wydobyć głosu.
Tajemniczy ktoś zdjął jej chustkę z oczu i wepchnął do ust tak szybko, że nawet tego nie zauważyła.

Wtem przed nią pojawił się jakiś chłopak.Bardzo przystojny chłopak!Zaczął się zbliżać do niej i wtedy...Poczuła ból.
Mężczyzna wszedł jej buciorami na drobne stópki i nie zamierzał się zatrzymywać.

Okropny, przeszywający ból który sprawiał,że nie myślała o niczym innym.Dotknęła źródła.Jej szyja była mokra.Mokra od...krwi.......
Nie podniecajcie się jeszcze, to nie mógł być wampir. Skoro dopiero zaczął się zbliżać, to musiał mieć dłuuugą dzidę, którą dziabnął boChaterkę z dystansu.
A tam dzida od razu. Komara rozkwasiła na szyi, ot co.
A słynne wampirze błyskawiczne przemieszczanie się?
To się nie pisze, że “zaczął” się zbliżać, tylko że w jednej chwili był tam, a w drugiej tu, bo wzrok śmiertelnika nie jest w stanie nadążyć za ruchem wampira.

Abby obudziła się gwałtownie.W samą porę zakryła sobie usta,by nie krzyknąć.Odruchowo dotknęła szyi. Sucha.Odetchnęła z ulgą.Była cała spocona.
Oprócz szyi. Ot, magia.

Wstała powoli i poszła się napić.W głowie wciąż miała obraz tamtego chłopaka.Napiła się wody i przemyła sobie twarz.
Tą samą wodą, którą trzymała w ustach.
Stosowała obieg zamknięty, w końcu wodę należy oszczędzać.

Wiedziała,że już nie zaśnie.Otworzyła cicho okno na zewnątrz i usiadła na parapecie.
Zza okna ktoś krzyknął: “jump!”.

Przez chwilę wydawało jej się,że kogoś widzi.Jednak po chwili cień człowieka pod domem jakby się rozpłynął.
Tym razem krzyk dobiegł z zarośli: “jump god damn it!”.

Abby pokręciła głową.Pewnie musi jeszcze trochę pospać...
Ktoś zapukał do drzwi.
-Już idę! - wykrzyknęła "Ab"
Po chwili już gotowa do szkoły szła razem z Fan przez szeroką uliczkę.
Uliczki z definicji są raczej wąskie i kameralne, ale ta postanowiła się wyłamać z kanonu i spuchła.
Uliczka w sam raz dla pijaków, co wracają po nocy, zataczając się - “mam do domu tylko trzy krótkie uliczki, ale jaaaakie szeroooookie!”.

-Ab...Czy ty w ogóle dzisiaj spałaś?! - koppy przystanęła grzebiąc zawzięcie w plecaku.
-Hmm...Chwilę spałam ale potem...Co to jest?!
Fan wyjęła z torby jakiś krem.Mimo sprzeciwów przyjaciółki posmarowała ją pod oczami i kazała rozsmarować.
-Krem na wory pod oczami.-wytłumaczyła wreszcie.
Tak naprawdę na nałożyła jej pospiesznie warstwę tynku na imponujące sińce, po czym szybciutko wykonała sgrafitto. W przyszłości zamierzała zostać konserwatorem zabytków i nie zaniedbywała żadnej okazji do szlifowania potrzebnych umiejętności.
Ejże na litość, to są nastolatki, JAKIE WORY??? Wory to może mieć pan pod pięćdziesiątkę, co niejedno już w życiu wypił i wchłonął, ale nie nastolatka!
Chyba, że jest modelką, ale nie mówmy o patologiach.

Doszły w końcu do szkoły.W tym momencie usłyszały dzwonek na lekcję.Biegiem ruszyły ku budynkowi. Spóźnione weszły na lekcję Matematyki.
Zauważcie ten szacunek dla królowej nauk.

Na środku stał jakiś chłopak.Abby nie widziała jego twarzy.
-Przepraszam! - powiedziały naraz siadając w ławce.
Pan (Buk?) zmierzył ich wzrokiem mówiącym "Macie szczęście" i zwrócił się do klasy:
-Jak już mówiłem,to jest nowy uczeń : Leo...
-Stre(r)s... - dokończył Leo.
-Tak...zajmij miejsce na końcu.Chłopak odwrócił się i wtedy Abby myślała,że zemdleje.Przecież to był ten potwór ze snu!Znaczy się nie potwór ale...
… ale bestia.
… ale i tak był brzydki.
Potwór, nie potwór, byleby miał otwór.

-Abby! - koppy przytrzymała przyjaciółkę.Wszyscy otoczyli dziewczynę.Ale jej wzrok powędrował do Leo...
Przecisnął się przez tłum i pognał za nim z kopyta.

Następny rozdział: 24.06.11r./15.06.11r.
Dzisiejszy nastrój:Dobry =D
Coraz gorzej, mili państwo. Elektrowstrząsy lub hipnoza, złoty lek na wszystko - Prozac?
Opko-wampir. W potwornym tempie wysysa zasoby jej życiowego optymizmu.
Po prostu ssie.

Rozdział III "Nie miał prawa!"
(...) Nie jestem zbyt dobra w pisaniu,ale lubię to robić więc:
Nie jesteś zbyt dobra? Dziewczyno, powinnaś w akcie pokuty strzelić sobie kuszą okrętową w potylicę za wydanie na świat takiego bękarta.
Nie przesadzaj, bo w  takim razie Coelho musiałby użyć co najmniej bomby atomowej. Nasza aŁtoreczka ma spore szanse na poprawę, tylko musi chcieć.
No dobra, to zamieńmy kuszę okrętową na pałasz.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                     Rozdział III
-Czy jadłaś śniadanie?
-Tak...-odparła Abby z rezygnacją.
-Czy... - zaczęła kolejne pytanie pielęgniarka.
-Ona czuje się dobrze. - przerwała Fan. - idziemy! Do widzenia.
A kiedy kilka godzin później koleżanka zmarła z powody galopującej hipoglikemii, Fan poczuła się odrobinę głupio, ale zaraz poprawiła sobie humor, idąc na zakupy.

Obie przyjaciółki wypadły z pokoju i znalazły się bezpiecznie na holu.
-Dzięki - szepnęła Ab z wdzięcznością.
To takie okropne i wstrętne i odrażające, kiedy dorośli się o ciebie troszczą.
I to tak bezczelnie z zawodowego obowiązku.

-Jasne,spoko...Ale stawiasz mi colę!
-Okay.
-I plus! - zaczęła koppy - znasz tego chłopaka.On ci coś zrobił?Tak się na niego patrzyłaś...
-Śnił mi się... - wyznała Abby,po czym zaczęła opowiadać o swoim śnie.
Gdy już skończyła,Fan siedziała zamyślona.Były w damskiej toalecie,czyli w miejscu najbezpieczniejszym dla każdej dziewczyny. Przynajmniej w szkole.
Damska toaleta jest tak samo bezpieczna jak damska torebka.
No fakt, żaden facet z własnej i nieprzymuszonej woli nie zanurzy się w jej odmęty.
Myślę, że zanurzania się w odmęty toalet to i w męskiej nie praktykują.

-Więc...-powiedziała wreszcie koppy.
-Więc... - powtórzyła Ab.Nagle zadzwonił dzwonek. Dziewczyny zerwały się na równe nogi.
-Dobrze,że to już koniec lekcji!Możemy trochę pośledzić naszego włamywacza! - uśmiechnęła się Fan.
-Co? - zdziwiła się Abby.
-No wiesz.Leo! - koppy pomachała Ab przed oczami ręką.
-Ale czemu "włamywacz"?! - Abby powtórzyła ruch swojej przyjaciółki.
-Bo włamał ci się do snu!Nie miał prawa!
Powiedz to Freddy’emu Kruegerowi.
Włamywanie się do snów jest takie nieetyczne. Na szczęście mamy wiele surowych praw, które bronią nas przed tym straszliwym czynem. No i oczywiście musimy podziękować autorom wszelakich traktatów tematycznych, co my byśmy bez nich zrobili?

-Wierzysz mi? - zwątpiła Ab
-Nie!Nie wierzę ci! - powiedziała z sarkazmem Fan. Abby szturchnęła ją w ramię.
-Auć!
-Masz za swoje!
Zaczęły się gilgotać w damskiej toalecie...
Wybuch metanu strasznie by ubarwił całą tą sytuację...
Zawsze się dziwiłam, czemu do damskiego są takie potworne kolejki. Teraz już wiem. Panny się tam “gilgotają”.

Tymczasem Leo wracał powoli do domu.Już pierwszego dnia przyprawił kogoś o zawroty głowy! Uśmiechnął się pod nosem.
“All wimps and posers leave the hall...”

Za nim szły jakieś dziewczyny z nowej szkoły.Nic go to nie obchodziło... Ale ta dziewczyna...Ona coś wiedziała. Chyba ,że zawsze mdleje na widok chłopaków.
Jest w szkole koedukacyjnej, Sherlocku, więc to raczej nie to.

Z głosów za nim wywnioskował,że jakaś Mia założyła się ,że zacznie z nim chodzić jeszcze w ciągu tygodnia.
-Powodzenia! - powiedział tak cicho,że usłyszałby go tylko ktoś tuż obok.
Wiele razy dziewczyny o niego walczyły.Biły się. Wyzywały.
A on nie miał nic do gadania; był pucharem przechodnim, który brała sobie kolejna zwyciężczyni.

Nagle usłyszał jej imię.Abby...?
A nie, to tylko sprzątaczka czytała dział ogłoszeń. Aaaaby sprzedać...

Wytężył słuch.
-....Ona naprawdę jest jakaś dziwna!Ja sama myślałam ,że zemdleję,ale jak ona się na niego gapiła! - mówiła Mia.
-Tak!a widziałyście,jak się na mnie spojrzał? Podobam mu się! - pochwaliła się druga.
Zawiedziony nieco Leo skręcił w ciemną uliczkę,by przygotować się do kolacji.
Zemdliło go od tego szczebiotania.
W jaki sposób w ciemnej uliczce przygotuje się do kolacji? Umyje rączki pod rynną?

Przepraszam,że tak krótkie te rozdziały!Niestety inaczej nie umiem!Dziękuję jeszcze raz za komentarz!
Zasmucę cię, tak też nie umiesz.
Co prawda praktyka czyni mistrza, ale czy pisanie opowiadania na brudno i publikowanie tekstu po jego dopracowaniu nie byłoby rozsądniejsze?
Bije od Ciebie nadmiar miłosierdzia. Co brałaś?

Rozdział IV "Jesteś nowy?"
To kolejny rozdział.Mam dzisiaj jakoś tak wenę! =D Jak coś to macie tu moje gg: [censored by Sine]
Podawanie numeru GG z takim talentem pisarskim... niezbyt mądrze.
W ogóle podawanie numeru gg do publicznej wiadomości nie jest zbyt mądre, zwłaszcza jeśli się jest naiwną nastolatką. Z pożytkiem dla takich dzieci byłoby (zamiast dwóch godzin religii w tygodniu) nauczanie o bezpieczeństwie w sieci... i poza nią.
Bywa, że pewne aŁtoreczki liczą na pochwałę, wywiad albo audycję na antenie ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                   Rozdział IV
-Abby! - zawołała mama. -Abby!
-Hmm? - wymruczała jeszcze półprzytomna Ab.
-Możesz dzisiaj nie iść do szkoły!
- To po cholerę mnie budzisz? - wrzasnęła boChaterka i skosiła matkę serią z kałacha.

Dziewczyna natychmiast się rozbudziła.Podbiegła do mamy i przyjrzała się jej.
-A co jest? - spytała podejrzliwie.
- Czy ty się aby dobrze czujesz? - dodała z lekkim niepokojem - A może jesteś Obcym podszywającym się pod moją mamę?
Inwazja Porywaczy Ciał - rozpoczęta!

-Nic...Po prostu możesz nie iść do szkoły!
-Ale dlaczego?! - naciskała Ab.
-No właśnie? - dołączył się Kain. - ja tez nie idę jak ona może ! - Kornelia(mama) pokręciła głową.
-Bo znaleziono martwe zwłoki bez krwi....
…oraz żywe zwłoki z krwią.  I w związku z tym, zamiast posyłać was do szkoły, gdzie pozostawalibyście pod czujną  opieką nauczycieli, wolę was zostawić samych w domu. Mam nadzieję, że ktoś was zeżre! - oświadczyła matka i poszła do pracy.
Zostawiam cię samą... z bratem! - powiedziała z naciskiem, nim wyszła.

-Ha!Mówiłam!Mówiłam wam! - wykrzyknęła z triumfem Abby.
Gratulujemy. Twoja matka jest teraz tak samo pusta jak i ty. Uwielbiam gdy postaci są tak barwne.

-Ta..-mruknął Kain,po czym poszedł odespać cały tydzień...
Się przejął.

Leo szedł przez las ocierając usta.Ten mały posiłek nie nasycił go zbytnio,ale lepsze to,niż nic.Wstrętny pijak!W jego krwi tyle było promili,że czuł się jakby pił samo piwo.
Tak oto aŁtoreczka zgrabnym ruchem rozpierniczyła całą tajemnicę (nędzną, bo nędzną, ale zawsze). Nie ma to jak spoiler, prawda?
Często potem dostaje on czkawki,
Siada nagle bezradnie wśród trawki
I słychać głos biedaczka:
Znów wyssałem pijaczka...
I to jest popijawka pijawki.

Gdyby nie ten chłopak,mógłby jeszcze trochę popić.
-Głupi baran! - mruknął z niezadowoleniem.
Teraz trzeba będzie mu wyczyścić trochę z pamięci...
Opróżnić kosz, usunąć pliki tymczasowe, odinstalować nieużywane programy i wywalić tę kolekcję pornoli, która zawala pół twardego dysku.
Za dużo roboty - doszedł do wniosku.  - Lepiej znajdę go i zabiję.

Evan siedział sam,w swoim domu.Nie wiedział co myśleć.Wraca sobie spokojnie ze szkoły i nagle widzi jak jakiś typ,krzywdzi jakiegoś pijaka.
Znaczy? Kopie go, bije, zabiera butelkę? Jeszcze co innego?

Nie widział jego twarzy,ale coś w figurze napastnika zdawało mu się znajome.Cały czas był roztrzęsiony.Dobrze,że uciekł,bo inaczej ten typek mógłby go zaatakować! Wyobraził sobie co mogłoby się wydarzyć. Wzdrygnął się...
Interpunkcja też się wzdrygnęła, i to wielokrotnie. Wzgardzone spacje zawiązały komitet protestacyjny. Niektóre postulowały wynajęcie płatnego zabójcy, ale inne, bardziej ugodowe, zabrały się za opracowywanie listy postulatów. A Suin pojechał je wspierać.

Wracając do Abby:
Nie, tak się nie pisze. Nie pisze się również “z punktu widzenia Abby” ani “u Abby”.
Złe wzorce są złe.
[Brat Abby wybywa grać w piłkę z kolegami, zostawiając siostrę kusząco samą w domu]

Po jakimś czasie w wiadomościach opisali morderstwo,o którym mówiła Kornelia.
-Znaleziono kolejne zwłoki prawie że bez krwi. Jedyny świadek - Evan Robbs,nie zgodził się zeznawać.Wiadomości - Sara Frotheterr.
Ogarnij się, aŁtorko. Takich baboli, jak podawanie danych osobowych świadka w trakcie prowadzonego śledztwa, nie sadzą nawet w “Modzie na sukces”.

-Evan?! - wykrzyknęła zdziwiona Abby.
Natychmiast wzięła do rąk telefon.Wybrała numer. Po drugiej stronie odezwał się dziewczęcy głos:
-Halo?...
-Koppy?!Czy ty wiesz,że twój chłopak był świadkiem zabójstwa?!
-...-cisza.
Ufff, a mógł to być brzęk upuszczonej szklanki lub łoskot ciała spadającego ze schodów. Szczęka Koppy opadła na szczęście na miękki dywan.

-Fan? - zapytała niepewnie.
-Czekaj...Już do niego dzwonię!Pa!Dzięki!
-Pa...
Fan się rozłączyła.
-Wow! - pomyślała Ab.
- Wow, znam świadka. To mi dodaje punktów lansu!

Tymczasem Kain wracał właśnie z boiska.
-To...Leo...?Jesteś nowy?
-Tak.Chodź do nas na pizze..?
-Okay... - Leo uśmiechnął się tajemniczo.
Trochę się pogubiłam. Wychodzi na to, że Leo zaprosił na pizzę Kaina.

Weszli do domu.Na kanapie leżała Abby.Leo spojrzał na nią niepewnie.
-Mogę wejść? - zwrócił się do Kaina.
-No wchodź!
Czy tylko mnie się kojarzy milenkowe “wchudź”?
Btw, skąd to zmieszanie Leo na widok Abby? Miał ochotę na małe sam na sam z nowym kolegą?

Leo uśmiechnął się tajemniczo.Abby zerwała się na równe nogi.Spoglądała to na niego,to na swojego brata.
-Hej! - powiedział szczerząc się...
Ups, zapomniał schować kły!

Rozdział V "Halo?Kto tu jest?"
No to zaczynamy piąty!Dziękuję,że czytacie!
Ależ prosz...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                  Rozdział V
Abby patrzyła chwilę na brata,po czym skierowała wzrok na Leo.Nagle poczuła się słabo.
-Abby?!Co ci jest?!
-Idę do siebie... - powiedziała i ostatkiem sił pobiegła do pokoju.
Bo to był wampir energetyczny, o!
Coś w tym jest, skoro sam jego widok działa osłabiająco.

Zamknęła drzwi na klucz,który na szczęście miała tylko ona i rodzice.Usłyszała jak Kain ją woła i próbuje otworzyć drzwi.I w końcu się poddał.
-Nareszcie - pomyślała.
Mimo wszystko nagle zaczęła płakać.Płakała z bezsilności.Z niewiedzy.
I z wyrzutów sumienia, bo zostawiła brata na pastwę losu. A potem powiedziała:  “Czyż jestem stróżem brata mego?” i uspokoiła się.
Sądzisz? Taki mały biblijny rewanżyk?

Gdy wszystkie łzy nasiąkły w poduszkę,za oknem było już ciemno.
Szkoda, że aŁtoreczki nie nasiąkają gramatyką, a wszelka wiedza nie wsiąka w ich mózgi. Ech, czasami mi żal nauczycieli, cały wysiłek jak krew w piach...

Za godzinę miała wrócić Kornelia.Tata miał być za tydzień.Po chwili Ab usłyszała jak Kain wychodzi.Przez okno zobaczyła brata idącego razem z Leo.Zniknęli za budynkami.Nadeszła noc.
I też zniknęła za budynkami.

[Kain wychodzi i znika z fabuły. Abby ma koszmarny sen, który został opisany wcale nieźle, więc - nie pastwimy się]


Następny rozdział: 25.06.11r./26.06.11r.
Dzisiejszy nastrój: Bardzo dobry =D
Opko nie ssie już aż tak, to i nastrój lepszy ;)

Rozdział VI "to nie jest śmieszne!"
(...)
                                    Rozdział VI
Evan siedział sobie w swoim pokoju.Sam.Chociaż było dobrze po dziewiętnastej,za chwilę miała przyjść Fan. Nie martwił się o nią.Najważniejsze było,że to nie on musiał przechodzić przez te ciemne zaułki. Było to dosyć egoistyczne podejście,ale po przeżyciach ostatnich dni miał już dość.Nagle ktoś zapukał do drzwi.Wstał z pewnym ociąganiem i otworzył je na oścież.
Nie sprawdzając, kto za nimi stoi. Wiadomo, że w wieku gimnazjalnym traci się instynkt samozachowawczy, ale żeby do tego stopnia?

Ku jego zdziwieniu przed nim nie stała Fan,ale jakiś chłopak.wydawało mu się przez chwilę,że zna tę osobę ale nie zdążył się nad tym zastanowić gdyż nastała ciemność...
… na góra kadłuba.

Koppy szła szybko przez ciemne uliczki.Chciała już się znaleźć w domu Evan'a i przesłuchać go dokładnie.
W tym celu taszczyła ze sobą kajdanki, latarkę halogenową i parę innych ciekawych narzędzi.

Z tą myślą rozglądała się wokół. Zadrżała przechodząc przez zaułek w którym zaatakowano pijaka czego świadkiem był właśnie jej chłopak.
Po pierwsze - gdzie są rodzice i dlaczego pozwalają jej na takie wycieczki po zmroku, skoro w okolicy grasuje morderca? Po drugie - dlaczego Fan jest taka głupia i wybrała się na tę eskapadę sama? Po trzecie - dlaczego nie “przesłuchała” chłopaka przez telefon?
A co to za zabawa przez telefon.

Gdy tylko dowiedziała się o tym zdarzeniu od Abby od razu zadzwoniła do Evan'a.Gdy doszła do domu,drzwi były otwarte.
-To dziwne - pomyślała marszcząc brwi.Delikatnie pchnęła wrota.
Wrota, ho, ho, ho, to Evan rezydował w jakimś zamczysku?

W środku paliło się światło.
-EVAN! - zawołała. - EVAN!
weszła do salonu.Telewizor również nie został wyłączony.
-To nie jest śmieszne!Evan natychmiast chcę cię zobaczyć przed sobą!
Zazwyczaj tak jest, że widzi się to, co jest przed, a nie to, co jest za, chyba że używa się lusterka albo ma się oczy na szypułkach.

Nagle coś obok poruszyło się.
-Kochanie... - wyszeptała przybliżając się do szafki .
Szafka przymilnie zaskrzypiała drzwiczkami i zaczęła się ocierać o jej nogi.
Jaka logika kazała jej szukać swego chłopaka w szafie...?

Coś musnęło jej kark.Gwałtownie odwróciła się.Nikogo. W pewnym momencie usłyszała syk. Pisnęła i zaczęła biec w kierunku schodów.Coś przemknęło tuż przed nią.
Był to wieszak, zazdrosny o względy okazywane szafce.

Pobiegła więc w przeciwny kierunku.Słyszała jak ktoś za nią biegł,ale nie miała odwagi się odwrócić.Dobiegła do małego pokoiku. Schowała się w szafie i czekała.Przez szparkę w drzwiach obserwowała jak ktoś wchodzi przez drzwi. Próbując nie wydać nawet dźwięku wyjęła z kieszeni telefon i napisała wiadomość na numer Abby.
PIP-PIP-PIIP! - zapiszczała radośnie komórka.
Ojtam, może miała wyłączony dźwięk klawiatury.

Ab siedziała w pokoju i słuchała muzyki,gdy nagle doszedł do niej SMS.Spojrzała na ekran telefonu - Fan.Otworzyła.
,,Pomóż!Jestem w domu Evana!Ktoś mnie goni!Pomocy!"
Ciekawa rzecz, zwykle nastolatki piszą skrótami, a tu proszę, pełne zdania, znaki interpunkcyjne i litery diakrytyzowane, istna orgia rozpasania!

Przerażona Abby zadzwoniła natychmiast na policję. Nie miała czasu do stracenia.Opowiedziała o wszystkim komendantowi i czekała.
Niezłe wtyki miała dziewczyna, skoro pozwolono jej zawracać tyłek samemu komendantowi.
Słuchaj, nie jest źle, laska myśli! Dzwoni na policję zamiast, jak w typowym horrorze, lecieć tam sama, nie zawiadamiając nikogo i dać się zabić. Zaprawdę, powiadam Ci - jest nadzieja tak dla niej, jak i dla aŁtoreczki!

I tym optymistycznym akcentem kończymy analizę. Opko ma jeszcze jeden rozdział, lecz darujemy go sobie. Ałtoreczce zaś życzymy, by nie zmarnowała iskry, którą momentami u niej widać - wymagać to będzie z pewnością wiele pracy, ale dla chcącego nic trudnego, nie?

A teraz żegnamy się z wampirami, a witamy - dwóch pijanych muzyków o umysłowości pięciolatków.

W przeciwieństwie do poprzedniej aŁtoreczki, to dziewczątko nie ma raczej szans na zostanie autorką. Poniższe opko jest prymitywne, wulgarne i bezdennie głupie, a fabuły ma tyle, co przeciętny pornol. Znakomity przykład tego, jak NIE należy pisać.
Sine, nie rób ludziom nadziei na pornola...
Fakt, pornole bywają ciekawsze.

http://brucedickinsonaxlrose.bloog.pl/

Rozdział1
-Nie moge uwierzyć że widziałam Axla na żywo był wspaniały-ekscytowała się brunetka.-Myślałam ,że Axl i Bruce już nigdy więcej nie zaśpiewają razem po tym jak Bruce powiedział że tylko cioty noszą spódnice.
Pogodzili się, kiedy Axl pomachał Bruce’owi przed nosem tym zdjęciem.
Poza tym, kasa się sama nie zarobi.

-Do cholery nie mam autografu Bruca!!!-oburzyła się jej przyjaciółka.
-Ty nie masz autografu Bruca?!JA nie mam koszulki Axla bo jakaś pizda mi ją wyrwała.
Samobieżna?
Złapała w zęby i chodu!
*wyobraża sobie smarkulę wrzeszczącą do drugiej smarkuli “ty vagino dentato!” i spada z krzesła*

A słyszałaś ze potem poszła do jego garderoby i podwalała się do Bruca.-powiedziała Sandra.
-Ja zabiję.-wkurzyła się Jessica.
A tobie kto bronił tam pójść, khę? Chyba, że mamy boCHaterkę tak niewyględną, że ochrona ją przegoniła... *złośliwy chichocik*
Po prostu na to nie wpadła, biedactwo.

Jessica wstukała kod wejściowy i otworzyła drzwi.Dziewczyny weszły do bloku.Gdy były już w mieszkaniu przebrały się, umyły i wyszły na balkon.
Pobłogosławić zgromadzony lud.

Usłyszały dwa znajome głosy.
Niech zgadnę, Bolka i Lolka.

-Rudy, 5 minut temu mówiłeś, że wiesz do kąd idziemy.-Bruce.
-No bo do cholery wiem.-Axl.
Rudzielec potkną się o krawężnik i przewrócił się.
To wcale nie był krawężnik, to było “ł”, które uciekło ze zdania i podłożyło wokaliście nogę.
Czy naprawdę każda Tró Loff musi zaczynać się od tego, że obiekt wyrypie się jak długi?
Nie, niektóre zaczynają się od tego, że jeden obiekt wyrypie drugi.

-Kuwa czego mnie popychasz.-Axl.
-Ja do cholery nic ci nie robię.-oburzył się brunet.
-Dobra przestań pieprzyć i pomóż mi wstać.- Rudy.
Po czym poznać, że aŁtoreczka nie przeczytała w życiu ani jednej książki? To proste, po sposobie zapisywania dialogów.

Bruce próbował pomóc Axlowi ale wylądował na kompletnie pijanym przyiacielu.
Nagle Rose zaczął śpiewać Fell... My,My...Serpentine i poruszać biodrami.
Nieźle był napruty, skoro własnych tekstów nie potrafił prawidłowo zacytować. Bo chyba nie chciał zakomunikować, że mu wąż opadł?
To taka poetycka przenośnia na “nic z tego, kochanie”.
Nic z tego, kochanie
Wąż padł i już nie wstanie
Zabiło go chlanie
Więc przykro mi, kochanie.

Brunet momentalnie podniósł się z rudzielca.
-Miałem racje ty jesteś ciotą.- nawrzeszczał na niego brunet.
Jeden brunet się podniósł, drugi na niego nawrzeszczał. Zaraz się dowiemy, że ich tam był cały pluton.

-Ja ciotą?! Jeszcz nigdy nic nie włożyłem żadnemu facetowi do dupy!-Axl
Ojtam ojtam, to nie jedyny otwór w ludzkim ciele.
Zdradzę Ci wielką tajemnicę, Axl: nie zawsze TY wkładasz.

-Cholera czy to ja noszę spódnicę?!-Bruce.
Nie, ale te obcisłe spodenki z gorsetowym wiązaniem po bokach też są niczego sobie.
Niemniej jednak są to spodnie. Zawsze może powiedzieć, że to on nosi spodnie w tym związku.

-Kurwa o co ci chodzi? Jak ci jeszcze coś przyjdzie do tego metalowego łba to ci tak przypierdole ,że szatana spotkasz!!!-rudzielec.
-Mam to w dupie, wiedziałem ,że od pijanego Rosa powinienem trzymać się z daleka.-Dckinson.
Axlowi nareszcie udało się wstać.Rose usiadł na murku,wyciągną jedną butelkę z piwem i upił sprego łyka.
Cud, panie, cud, nie stłukła się!
To była półtoralitrowa Warka w plastiku.

-Stary, z kumplem się nie podzielisz?-Bruce.
-Mam tylko jedną butelkę.-Rose.
-Widziałem jak wynosiłeś trzy a i tak jesteś dwa razy bardziej nachlany ode mnie.-Dickinson.
Rudzielec niechętnie oddał jeden z alkoholi.
A była to gliceryna.
Spirytus metylowy. Pijmy szybciej, bo się ściemnia.

Gdy obydwaj skończyli pić, brunet wstał.
-Choć bo jeszcze ktoś cie wyrucha.-Bruce.
-Nie mam nic przeciwko.-Rose.
A potem Bruce rozpiął rozporek, wziął  duży rozbieg i już, już niemal wskakuje, a tu nagle... Wziuuum!!! W ostatniej chwili zrobił unik i przeleciał obok.
- Hahaha, Axl, ale cię wyruchałem!

Bruce wszedł po schodach, Axl w końcu podniósł się i poszedł za brunetem. Złapał się poręczy żeby znowu się nie przewrócić. Kiedy wspiął się po schodach złapał za klamkę do drzwi wejściowych i zaczął szarpać.
-Czy ty do cholery zawsze otwierasz tak dzwi?!-Bruce.
-Czego się do kurwy nędzy znowu czepiasz, otwieram tak drzwi gdy gdy zapomnę  kluczy i kodu.-Axl.
Aha, aha, Axl Rose mieszka w tym samym bloku co boChaterki, cóż za niesamowity zbieg okoliczności!
Znaczy - tak się ekscytowały, że wreszcie widzą na żywo sąsiada z naprzeciwka?!

Nareszcie udało mu się otworzyć drzwi. Obaj mężczyzni weszli do środka.
Rudy podszedł do pierwszych lepszych drzwi i zaczą dzwonić.
Jessica podeszła do drzwi i spojrzała przez wizjer, zawołała przyjaciółkę. Dziewczyny bez namysłu otworzyły drzwi.Wokaliści weszli do mieszkania.
Pytam grzecznie i kulturalnie: jaką kretynką trzeba być, żeby wpuszczać do mieszkania dwóch napranych w trzy dupy facetów?
No przecież to Idole. Idole z definicji są wrażliwi, subtelni i dżentelmeńscy wobec kobiet. Nawet napruci w trzy dupy.


Rozdział2
Dziewczyny poszły do drugiego pokoju, nadal nie mogły się z tego otrząsnąć.
Więc stanęły na środku i robiły TAK.

Axl zaczął natychmiast przeszukiwać wszystkie szafki,a Bruce poszedł do kuchni.
Matko borsko, są bardziej wścibscy niż całe komando babć z ławeczki pod blokiem!

-Kurwa tu chyba nie ma nic ciekawego.-myślał rudzielec.
Muzyk przeszukiwał już ostatnią szafkę.
Ghrrr, jakby do mnie taki przylazł, jakby mi szafkę otworzył, przypierdzieliłabym mu patelnią tak, że zobaczyłby Mgławicę Oriona!!! Nawet gdyby to był Till!
Nie kłam, Tillowi byś nie przypierdzieliła. Chyba że w celu pozbawienia przytomności i zaciągnięcia do piwnicy;>
No dobra, przejrzałaś mnie. Ale co do Axla - nie miałabym skrupułów!

-Bruce w końcu znalazłem coś ciekawego.-wrzasną rudzielec wbiegając do pomieszczenia w ,którym znajdował się przyjaciel.
-Co takiego?-powiedział brunet.
-Prezerwatywy nie martw się podzielę się z tobą.-mówiąc to Axl usiadł na podłodze i zaczął się jedną bawić.Prezerwatywa w końcu pękła.Brunet podszedł do niego walnął go w głowe.
Element Komiczny, auć. Co będzie następne? Baaardzo śmieszne rzyganie?
Zaiste, milordzie.

-Czy nie wiesz do czego to służy kretynie?!-wydarł się na niego przyjaciel.
Może nie wie i też ma milion córek, jak Voldi?

Axl spojrzał się na niego z dziwną miną.
Nooo... do nalewania wody i zrzucania z dziesiątego piętra?

Nagle do kuchni weszła Asia, która stała nieruchomo.
Weszła, stojąc nieruchomo. Lewitowała, czy miała podstawkę na kółkach?
Petrificus Totalus + Locomotor, tak to widzę.
A w ogóle, skąd tam się wzięła jakaś Asia, mowa była o Sandrze i Jessice?

Zdawało się jej ,że kiedyś już ich gdzieś widziała.
Jak wsiadali rano do windy?
Jak wrzucała list do skrzynki,
A Bruce jadł obok pralinki,
I Axl też list wrzucał,
Naprany - naprany,
Taki naprany, że jak wrzucał, to kucał.

Dziewczyna nie myliła się, wdziała ich w telewizji jak oglądała z przyjaciółkami teledyski Guns'n'Roses i Iron Maiden. Odwróciła się i zobaczyła za sobą przyjaciółki,które  wpatrywały się w wokalistów.
Już nawet pomijam tę Asię Ex Machina, ale broń mnie Jeżu Jak Byk od takich przyjaciółek

Rozdział 3
Jessica podeszła do Bruca złapała go za rękę i poszła z nim do pokoju usiedli na kanapie  i  zaczęli rozmawiać.
Doprawdy, niezwykle interesująca musiała być rozmowa z facetem tak napranym, że chwilę wcześniej nie był w stanie utrzymać się na nogach i przewracał na prostej drodze.
“Aleee sieee naeeebaeeem. Hik!”

Natomiast Asia wyszła z kuchni i poszła do pokoju w którym znajdowała się druga dziewczyna. Usiadła na podłodze i zaczęła słuchać o czym rozmawia jej przyjaciółka z brunetem.
W myślach już układając historyjkę o piekielnych współlokatorkach, gdyż - jak powszechnie wiadomo - nic tak nie leczy duszy jak opisanie kogoś na znanym portalu internetowym.
E tam, raczej przygotowywała materiał dla Pudelka.

Sandra stała z Axlem w kuchni wpatrywali się w siebie, gdy nagle dziewczyna podeszła bliżej do rudzielca i przytuliła się do niego.
Rose spojrzał się na nią z uśmiechem.
-Może pójdziemy do pokoju tak jak Bruce-odezwał się rudzielec.
-Ok.-odparła brunetka.
Schlany rockman zmienił się z pluszowego misia. Takie cuda tylko w opkach.
A może jednak nie? Może chce wykorzystać te prezerwatywy, które znalazł w szafce?

Gdy weszli do pokoju zobaczyli Asie siedzącą na podłodze przypatrującą się rozmowie koleżanki z muzykiem.
Przypatrywała się dymkom z tekstem, ukazującym się nad ich głowami.

-O czym gadacie?-Axl
-O muzyce i innych rzeczach.-Bruce
-Kurwa o jakich innych rzeczach?-Axl
-O wielu.-Bruce
Prowadzili głęboką dyskusję o sztuce starochrześcijańskiej, szczególną uwagę poświęcając wschodniej stylizacji i hieratyzmowi.

-Nie ważne, włącz telewizor.-Axl
-A co zamierzasz oglądać?-Sandra.
Axl spojrzał się na nich z dziwną mina.
“Co ja tu robię?” - tłukło mu się pod czaszką. - “I dlaczego mam zamiar oglądać telewizję, zamiast dmuchnąć tę małolatę w kącie, wyrzygać się z godnością i zasnąć pod prysznicem?”

Asia włączyła telewizor i przeskakiwała po kanałach.
-Czekaj, cofnij-Bruce
-Ten kanał?-Asia
-Nie poprzedni tam leci jakiś horror.-Bruce
Sandra zgasiła światło i wszyscy zaczęli go oglądać.
A panowie grzecznie trzymali rączki przy sobie. Już to widzę.
E, niekoniecznie. Rozdział się urywa w strategicznym miejscu... *z nadzieją*
*współczująco głaszcze kurzą nadzieję po łebku*

Rozdział 4
Kiedy horror się skończył Asia włączyła światło i zonaczyła śpiącego Axla , Sandra przytuliła się do niego i też zasnęła.
-Jest coś do jedzenia?-Bruce.
-Tak.a co lubisz?-Jessica.
-Ciastka.-Bruce.
Nie, aŁtoreczko. Facet, który prosi o coś do JEDZENIA, na pewno nie będzie miał na myśli czegoś tak mało konkretnego jak ciastka.
Ty się ciesz, że nie poprosił o róziowego lizaćka w kształcie serduśka.

-Chyba coś się znajdzie.-Jessica.
Jessica poszła do szafki i wyciągnęła jeżyki. Podeszła do bruneta otworzyła pudełko, podała ciastka Brucowi i usiadła koło niego. Asia przełączyła na kanał o zwierzętach. I we trójkę oglądali.
A Bruce’owi burczało w brzuchu coraz głośniej i głośniej.
Kanał o zwierzętach...? ;>
You and me, baby ain’t nothing but mammals,
So let’s do it like they do on the Discovery Channel!

-A gdzie jest łazienka? muszę skożystać-Bruce.
-Koło drzwi wejściowych.-Jessica.
-Czyli gdzie?-Bruce.
-Chodź pokaże ci.-Jessica.
Dziewczyna złapała za rękę bruneta i zaprowadziła bo pod drzwi łazienki.
I poszła w ślady Milenki
“skakając na sedesie”
aż echo po bloku się niesie.

"Kurwa co oni tam robią tak długo?"-Pomyślała Asia.
Asia zawołała przyjaciółkę ale nie było słychać odpowiedzi. Weszła powoli do przedpokoju i zobaczyła całującą się i obściskują się przyjaciółkę z brunetem.
-O Fujjjjj.-wrzasnęła dziewczyna.
Zanim zapytacie, dlaczego fuj, przypomnijcie sobie: dwaj muzycy po koncercie, pijani w czarnoziem, w dodatku pod blokiem tarzali się w rynsztoku - fuj, zaiste fuj.
Asia zazdrości, bo dla niej zabrakło pary. Czemu nie wzięli jeszcze któregoś z kumpli, choćby Slasha?

-Aśka!!!-Wrzasnęła koleżanka.
-Co?!!!-Asia.
-Po co tutaj teraz przyszłaś?!!!-Jessica.
-Po ciebie.-Asia.
A może  - po chomika?
Instynkt opiekuńczy jej się włączył, tylko miał bardzo opóźniony zapłon.

-No dobra.-rzekła zdenerwowana koleżanka.
Kiedy weszły do pokoju Jessica spojrzała na Aśkę jak by mała przez moment ochotę ją zabić i wrzasnęła tak aby Bruce nie usłyszał i żeby nie obudzić śpiących w drugim pokoju przyjaciółki i rudzielca:
Czyli wrzasnęła szeptem, taka była zdolna.
Albo telepatycznie.

-Aśka jak mogłaś?!!!-Jessica.
-Ale o co ci chodzi?.-odpowiedział udająca głupią przyjaciółka.
-Doskonale wiesz o co.-Jessica.
- Jak mogłaś mi przerwać obściskiwanie się z pijanym facetem, który jest ode mnie dwa albo i trzy razy starszy? Jutro oskarżyłabym go o pedofilię i wyciągnęłabym z tego grubą kasę!

Jessica usiadła na kanapie obrażona na przyjaciółkę.
-Ale...-Asia.
-Nie gadam z tobą-przerwała jej brunetka.
-Przeprasza.-Asia.
Przeprasza. A powinna to całe towarzystwo wynieść za drzwi na kopach.

Tu aŁtoreczce skończyła się wena. Całe szczęście.
Po tej lekturze - zdecydowanie odświeżające są takie na przykład westchnienia fanek: “O Boże, o Boże, jakbym go zobaczyła, to by mnie zamurowało, zapomniałabym języka i wgl!!!” *wraca do czytania forum Feuerrader*

Z balkonu bloku zamieszkanego przez Sławnych Muzyków pozdrawiają: Suin z kuszą okrętową, Sineira, która love wszystkich i Kura ciesząca się, że jej idole w tak głupich opkach nie biorą udziału
oraz Maskotek, przewracający kuchenne szafki do góry nogami w poszukiwaniu róziowych lizaćków.


13 komentarzy:

Tuśka pisze...

Kain i Abby... Hłe, hłe, hyłe.

Też uwielbiam te odaŁtorskie wtręty o tym, że historia jest całkowicie zmyślona :D. To chyba oczywiste, że każde opko o takim Schlierim czy innym Cristiano traktuję jak oficjalną biografię, prawda?

Ja mam grupę AB! A mój tatko ma Rh(-). Czy to znaczy, że musimy kryć się przed podejrzanie sparklącymi się osobnikami?

Analiza, naturalnie, cudowna; teraz przechodzę do jej drugiej części.
Pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

Cholera, zaczęłam guglać po imionach (żeby było śmiesznie - po trzech, bo jakoś tak byli opisami, że myślałam, że jest ich trzech), co to za muzycy, bo myślałam, że to może jakieś kolejne emo gwiazdeczki pop-rocka, ale... niestety nie. Niestety, to CI panowie.

Oczy mi wyżarło :(

Ag

Anonimowy pisze...

Analiza niemal cud i miod, ale widze ze Suin trochu nie w formie... jakby co, to chetnie nadstawie tetniczke, coby sie chlopina pozywil ;) Co prawda jedynie plebejskie A+ ale zawsze cos. Bajdewejem: kiedy nareszcie sie skonczy ten postzmierzchowy wysyp marnych produkcji o wampirach? Ja juz chyba wiecej nie zniese °w°
Pozdrawia El Ayuda

Anonimowy pisze...

"Pizda samobieżna" mnie ómarła - leżę i kwiczę :D

Steele X pisze...

Myślałam że jednak istnieją Sławni Muzycy, o których opka nie powstają.

O słodka naiwności... Dobrze że aŁtorce w porę skończyła się wena, nie wiem czy przeżyłabym transformację Dickinsona w trÓlawera.

Nolofinwë pisze...

Zgadzam się, że z pierwszej ałtorki jeszcze mogą być ludzie, jeśli tylko odstawi te wszystkie Zmierzchy i inne badziewia. Ale grunt, że czyta chociaż coś, bo to i tak jest sukces i jak jej to zostanie, to kto wie - może kiedyś dojdzie do czytania Tolkiena i Sapkowskiego (cóż, może nie wróżę jej kariery szekspirologa, ale górna półka fantasy - czemu nie).
Natomiast druga dziewczyna - cóż, nigdy nie czytałam/nie pisałam opowiadań o muzykach i odnoszę wrażenie, że bardzo dobrze. Jednak kiedy piszesz fanfic czy cotam o książce, to musiałeś ją jednak przeczytać. Kiedy piszesz o swoim loffcianym zesspole wystarczy słuchać odpowiedniej muzyki i wstawiać odpowiednie obrazki na tapety komputera.

KlaŁn Szyderca pisze...

Apropo zanurzania się w męskie toalety, to w szkołach było to i jest praktykowane, tyle że nie zanurza się siebie samego, a raczej innych. "Mycie pały" się to zowie.

Girl from the North Country pisze...

Iron Maiden w opku. Koniec, prosze państwa.

Wpisujcie miasta [*]

Ellis (analizyundschizy.blog.onet.pl) pisze...

Girls end Boys, ta analiza jest awesome.

So let’s do it like they do on the Discovery Channel!

Hattress pisze...

"Rudzielec niechętnie oddał jeden z alkoholi.
>A była to gliceryna.
>>Spirytus metylowy. Pijmy szybciej, bo się ściemnia."
W tym momencie już leżałam pod biurkiem i wyglądałam spodeń tylko po to, żeby przeczytać następny akapit i wturlać się z powrotem.
Z tego pierwszego opowiadani rzeczywiście coś może być (aczkolwiek wtręt, że "opowiadanie jest zmyślone" wprawił mnie w stupor), do tego drugiego nawet nie mam komentarza.

I jeszcze... widziałam, że na forum odkopano temat o nowych analizatorniach. Pozwolę sobie na bewstydną reklamę: http://curz-rze-ze-szfecji.blogspot.com
Dopiero zaczynam, więc wasza krytyka będzie dla mnie cenna.

Bumburus pisze...

A Maskotek znalazł w końcu jakieś lizaćki i się pożywił biedaczyna?
Hasło: Annerst ditJef. Niemiecka rodzinka- Anna, Ernst i Detlef?

Bastet pisze...

pierwszy przypadek to tylko i wyłącznie dowód szkodliwej działalności "Zmierzchu", przecież tego powinni w dekalogu zabronić (no ale dekalog słów 10 to miejscówki tam raczej nie zagrzeje no to chociaż w kościelnych albo w tym całym indeksie ksiąg zakazanych),
przyślijcie ją do blade na przeszkolenie to się jej od razu odwidzi, dziecko niespodzianka - zdolne ale jej wiedźmin woli pić z bohaterami poniższego opka, może dlatego jeszcze nie zakołkował tego Edwarda, kurde trza do Jakuba zadzwonić, on by to zrobił od razu, od ręki i wystarczyłoby tylko trochę truskawowej pryty, a jeszcze jakby się okazało, że autorzy są w posiadaniu receptury na etanol z trocin :D w końcu była 100. rocznica zatonięcia titanica (gdzie została ona ponoć pogrzebana), była wyprzedaż wszystkich gratów z tego wraku GOD DAMM IT! 8D


a co do drugiego pornola to stawiam na strusia, który przejechał łysym tyłkiem po papierze ściernym i wpadł do wanny pełnej spirytusu w stężeniu 90% po tym jak na cmentarzu przeleciał go strach i napruci w trzy dupy idole zespołu, który usilnie próbował zrobić moonwalk bez skarpetek co jest ponoć wykonalne,
parafrazując tutaj szczyt masochizmu i złośliwości


gud dżob maj dija! ;] gud dżob!

Anonimowy pisze...

Pierwszy tekst - meh, a co nowego, za to drugi wypalił mi za jednym zamachem pół mózgu. Jeżu. Jeżu. Idole z mojej młodości sprowadzeni do roli rechoczących półmózgów; wypadają w tym tekście tak odrażająco, że patelnia to za mało, na te zdeformowane kreatury przydałby się miotacz ognia i wyrzutnia rakiet. Może rację ma moja koleżanka, która ze wszystkich wokalistów Maiden najbardziej lubi Blaze'a Bayleya (facet ma nadwagę i wyglądą, jak wygląda, więc nie przyciąga autoreczek i jest spokój).