czwartek, 12 lipca 2012

182. Jes-taka sprawa, że Żelisława, czyli pięćdziesiąt róż za plecami (2/2)

Drodzy Czytelnicy! Przed nami drugie i, chwała Boru, ostatnie spotkanie z Asią trenującą z Manchesterem. Jak bardzo opkowe to opko, przekonacie się za chwilę. Poprowadźmy więc piłkę z narożnika, przez Standardową Próbę Gwałtu na środku pola, typowy faul na opkowej mamie, rzut wolny w sypialni Ronaldo, żółtą kartkę dla Zuej Barbie, aż do samego gola, którego strzeli oczywiście nie kto inny, jak Mary Sue. Tę wisienkę zostawiamy Wam, Drodzy Czytelnicy, na koniec.
Rozsiądźcie się wygodnie, weźcie popcorn i inżojcie!

Analizują: Dzidka, Kura, Mikan i Gabrielle.

http://opowiadanie-o-cristiano.blog.onet.pl/


-Cześć chłopaki-powiedział Cristiano do jedzących śniadanie Nuno i Patricka
-…
-Co jest? czego się nie odzywacie?
Jej... kumple się na niego obrazili, bo się urżnął :D
Tam urżnął. Popełnił znacznie gorszą, niewybaczalną wręcz zbrodnię, czyli...

-Ty jesteś taki głupi czy faktycznie nic nie pamiętasz?-krzyknął Nuno
No właśnie. Dlaczego to takie oczywiste, że jest w domu? Przecież film urwał mu się zapewne w restauracji. Pierwszym pytaniem powinno być “jak znalazłem się tutaj?”
Może on w ogóle nie pamięta, że się schlał?

-O co wam chodzi? Co mam pamiętac?
-Spiłeś się wczoraj jak ostatni cham, dzięki Asi, która cię odwiozła taksówką i targała sama do domu nikt cię nie okradł i nie musiałeś nocować na stadionie, a ty niedość że się dziewczyna przejęła tobą to ty ją wyzywałeś od takich które by chciały cię okraść.
Ty niedobry Cristiano! Jak mogłeś! Co to za zachowanie! Jestem bardzo tobą rozczarowany. Bardzo. Nie tak cię mama wychowała.
...obraził Mary Sue!!!

...wyzywałeś od takich które by chciały cię okraść.
Straszliwe słowo “złodziejka”, jak widać, nie mogło mu wręcz przejść przez gardło.
A ona oczywiście wzięła to do siebie, nie biorąc poprawki na pijackie bredzenie i już koniec, Niemcy w domu.

-Musisz spróbować ją przeprosić, choć łatwe to nie będzie, ona ma charakterek
-Wiem że ma, i to mi się właśnie w niej podoba, że choć jest młodsza zachowuje się jak kobieta a nie gówniara
Nie. Zachowuje się jak gówniara.

-My wiemy że ona ci się podoba dlatego będziemy szczerzy, próbuj ją przeprosić ale nie łudź się że ona ci tak szybko to przebaczy ona potrzebuje czasu
Asia ma chyba całą swą charakterystykę psychologiczną wypisaną na czole, bo to wszystko mówią kolesie, którzy poznali ją raptem poprzedniego wieczora.

-Dzięki, idę na trening-wybiegł z domu


***

Obudziłam się  „trochę” przybita, więc wyjęłam gwoździki za pomocą kombinerek, i zdezynfekowałam się spirytusem wzięłam prysznic, zjadłam coś lekkiego, ubrałam się w niebieski dres, adidasy, z włosów zrobiłam dwa warkoczyki, wyszłyśmy z dziewczynami z mieszkania, zjechałyśmy windą po czym zobaczyłam Ronaldo jak podjechał swoim autem na parking, więc poszłam szybciej żeby się z nim nie spotkać, poszłam do szatni, przebrałam się w koszulkę białą klubową i granatowe dresy 3/4  i wyszłam do Fergusona
… i złapałam dech.


-Dzień dobry trenerze, mam prośbę-powiedziałam
-Witam cię kochana, o co chodzi?-spytał
-Chciałabym prosić o zmiennika
-Dlaczego?-zapytał
-Wolałabym o tym nie mówić to sprawa osobista
-Asia, przepraszam cię
Przepraszam cię?! Sir Alex Ferguson prosi Asię o wybaczenie?!
Weź, jeszcze i na niego się obrazi i runie wszystko, cały misterny plan treningów, a drużyna się zdemotywuje.


http://news.bbcimg.co.uk/media/images/60051000/jpg/_60051533_60051532.jpg

ale wolałbym żebyś trenowała z Cristiano, on jest jednym z najlepszych pomocników
-Jak pan sobie życzy-uśmiechnęłam się sztucznie, wolę nie wszczynać awantur, więc przytaknęłam
Wolisz nie wszczynać awantur??? A te darcie twarzy na lewo i prawo, to co to było? Grzeczna pogawędka?
Ciicho, cicho, cieszmy się, że chociaż przed Fergusonem respekt czuje.


-Asia?
-Tak trenerze?
-Ale nie jesteś na mnie zła prawda?
-Niee, nie jestem-uśmiechnęłam się
Alex Ferguson pracowicie machał ogonkiem i spoglądał przymilnie w oczy Mary Sue.
Ale dam ci do zrozumienia, że zadowolona nie jestem, już czekaj, ty!

A teraz przed Państwem opis treningu Manchester United. Tadaaam!

A zresztą co mnie to obchodzi, nie będę się najwyżej odzywać do Cristiano, będę robić to co mi każe i tyle:/ Zobaczyłam że jest już na boisku więc podeszłam do Edwina Van der Sara, Tomka Kuszczaka i Toma Heatona na rozgrzewkę, lubiłam wszystkich i nie mogłam się zdecydować do kogo mam iść, do pomocników nie pójdę bo tam jest Ronaldo, więc poszłam do bramkarzy
W końcu jest dokładnie wszystko jedno, co ona będzie trenować i na jakiej pozycji grać w drużynie.
Wyobrażacie sobie Szczęsnego, który obraził się na Tytonia i w związku z tym idzie trenować z napastnikami?
A Szpakowski podczas meczu “proszę państwa, jak wszystkim wiadomo Szczęsny gniewa się na Tytonia, w związku z tym mamy na boisku ciekawą sytuację. Jak widać Tytoń próbuje trafić piłką Szczęsnego, a Szczęsny gra do bramki Tytonia.”

-No witamy najpiękniejszą piłkarkę na świecie-krzyknął Edwin i mnie przytulił
-Cześć chłopcy, już od rana wam odbija?
Nie, to odbija aŁtorce, która w usta faceta wklada słowa wesolutkiej nastolatki.

-Nam? My jesteśmy zawsze normalnie-wyszczerzył zęby Sar
-No nie powiedziałabym-zaśmiałam się
-Wiesz co? To my tu z komplementami od razu a ty się z nas śmiejesz?-udawał obrażonego
-Edwinku, słonko, przepraszam-zaśmialiśmy się i robiliśmy rozgrzewkę, rozgrzewka się po jakichś 15 minutach skończyła
Zawodowi sportowcy rozgrzewają się piętnaście minut?
Tak, bo są zawodowcami. Mistrzowie nie rozgrzewają się wcale :)

-No zmykaj aniołku do Crisa-ten to mnie rozwalał z tymi komplementami:D
-Wcale nie mam ochoty tam iść, ale muszę:/-skrzywiłam się
-Będzie dobrze, powodzenia-przybił piątke Tomek
-Nie dziękuję
Ciekawe, jak to brzmi po angielsku. I don’t thank you?
Eno, jak rozumiem, to akurat było do Kuszczaka, nie musiała wysilać się na lengłydż.


I poszłam, widziałam po minie Crisa że jest jakiś smutny, trudno mógł mnie tak nie wyzwać, to mi jest przykro, dziewczyny patrzą co zrobimy (piłkarze patrzą co zrobimy, trener patrzy co zrobimy, wszyscy zamarli, co też zrobi teraz Joanna?), ja biorę piłkę rzuconą od Nemanji Vidica i stoję i czekam co mi każe zrobić
-Cześć, możemy pogadać?- zaczął
Kto? Vidić?
-Nie
-Zachowałem się jak ostatni dupek, zerwałem z Gemmą, jak się spiję to gadam głupoty, wybacz mi proszę Cię
Zaczęłam go bić;D Prawy prosty w klatę, lewy sierpowy w ramię ;D
-Co ty myślisz?! Ze powiesz przepraszam i ok.?!!!!!!!!
A co niby miałby jeszcze zrobić? Przekopać się na wskroś do Australii???

-Nie, uwierz mi, ja nie wiedziałem co mówię.
Wszyscy łącznie z trenerami i sztabem medycznym się na nas gapili.
Fajny ten trening. Więcej takich :)
Chłopczyk rozdający wodę po cichu przyjmował zakłady.

-Czy do ciebie nie dociera to, że nazwałeś mnie wprawdzie niedosłownie ale jednak złodziejką-teraz mówiłam spokojnie, łza mi napłynęła do oka-ja bym ci swoje oddała a nigdy bym nie ukradła, nigdy, brzydzę się kradzieżą, zraniłeś mnie, przyjaciele tak się nie zachowują-odeszłam z boiska-Trenerze przepraszam, ale nie jestem w stanie…-siadłam na trybunach i płakałam
- Won! - powiedział trener ze stoickim spokojem.

Podszedł do mnie Carlos Quieroz
QUEIROZ *warczy*

i mocno przytulił, był super, od przyjazdu do Manchesteru się bardzo polubiliśmy, Carlos ja i Ferguson:D
Po tym zaledwie jednym treningu? Aha. Pewnie były zajęcia w podgrupach.
Dwóch trenerów, ona jedna...

-Cii…nie płacz, Asiu, bo misę serducho kraje jak taka śliczna osóbka płacze
Serducho musi z diamentu, skoro kraje misę.
Rozum pewnie rżnie talerzyki.
Brzydule mogą zapłakać się na śmierć?

-Panie trenerze niech pan przestanie z tą pięknością bo uwierzę.
-Jaki tam trenerze wujku mi mów:D I nie przestanę:D-wystawił mi język
Doprawdy...?


-Dobrze wujku-zaśmiałam się płacząc, otarł mi łzy chusteczką i poprosił żebym się mu wypłakała i opowiedziała wszystko więc tak też zrobiłam
Trener - niańka i spowiednik w jednym.
Dlaczego nikt nie pociesza Cristiano? Przecież zerwał z dziewczyną!

-Asiula, ja myślę że na Cristiano za dużo spadło, rozstali się z dziewczyną, a swoją drogą to dobrze bo jak ją widziałem to mi się normalnie nóż w kieszeni otwierał taki silikon,
A co cię, k***wa obchodzi, silikon, czy nie? Co cię w ogóle obchodzi życie prywatne twoich zawodników i kim do cholery jesteś, żeby oceniać, jak wyglądają ich żony, narzeczone i dziewczyny?! *irytuje się leciutko i subtelnie*.
Mary Sue go zaślepiła blaskiem swej megazajebistości, to i gada głupoty.
*Oddycha głęboko* Dobra, dobra, wiem, ze nie powinnam mieć pretensji do trenera, tylko do aŁtoreczki, która włożyła mu w usta teksty godne zazdrosnej piętnastolatki...

no a wracając do Cristiano, chyba z tego wszystkiego wczoraj chciał się odegrać na jakiejś dziewczynie, no i padło na ciebie słoneczko, spił się i mu odbiło, my południowcy jesteśmy trochę wybuchowi jak czasem wypijemy, Cristiano to nie jest zły chłopak, tylko taki trochę zagubiony, bo nie może znaleźć miłości-powiedział Quieroz
Na jednym oddechu wykonując całą psychoanalizę.
Najlepiej szybko i konkretnie. Tak BTW, jeżeli treningi i w ogóle relacje w drużynie miałby tak wyglądać, to zapomnijcie o wygranych. Później trener tłumaczyłby: Cristiano nie strzelał goli, bo rozstał się z dziewczyną, Rooney w niedyspozycji, bo dziecko mu ząbkuje. No, sami musicie zrozumieć!

-Ale z ciebie gaduła-zaśmiałam się
-Mogę być szczery?
-Pewnie
-On ci się podoba prawda?-spytał
W tym momencie Alex Ferguson wyszedł z siebie i zwolnił Queiroza za obijanie się w godzinach pracy i pierdolenie o Szopenie.

-To nie ma znaczenia, podoba mi się ale to nie ma sensu
-Szczerze to widzę że ty się jemu też podobasz
Ciekawe po czym to wnosi?
Po spodenkach.

-Jakby tak było, to by nie gadał takich głupstw
-Jeszcze się wszystko ułoży, chodź bo się wujek Alex zdenerwuje-buchnęłiśmy śmiechem
Wujek Alex lekceważąco pomachał im dłonią. Rozmawiajcie sobie, rozmawiajcie - stwierdził nieomal z czułością.

-Wujku mogę z tobą trenować?
-Jeśli nie jestem za stary dla ciebie
Powiedział Queiroz z udawaną skromnością, jednocześnie dyskretnie napinając biceps i prężąc klatę.

-Przestań! Wcale nie jesteś stary, jakbym była starszy to bym do ciebie podwalała-buchnęliśmy
BoChaterka z tej radości chwilowo doznaje drgania płci. Hormony aż buchają.

-A co na to moja żona?-zaśmiał się
-A no fakt hehe, to co idziemy?
Złapał mnie za rękę i poszliśmy. Wzięliśmy piłki i odbijaliśmy do siebie kątem oka (uważajcie na źrenice! Na rogówkę. Uszkodzenie jest ogromnie bolesne i niebezpieczne.) patrzyłam co robi Cristiano, był jak zbity pies, nie uśmiechał się nie było słychać jego śmiechu ani głosu ,którego na treningach zawsze było pełno,
Popadł w okropny stupor i pociął się mlekiem.


właśnie trenował z Waynem szybkość biegnięcia do piłki, aż tu nagle zadzwonił telefon Quieroza
-Tak? cześć Iker, no co tam u was? Gadał tak z pół godziny ehh jaka to gaduła, ale przesympatyczna; )
-Przepraszam że tak długo, dzwonił Iker Cassilas bramkarz mojej poprzedniej drużyny, Realu Madryt
Cze, Carlos, nudzę się na treningu, poklikash?
- A poza tym - Casillas - zaznaczyła z naciskiem Dzidka, której Casillas jest ostatnio ulubionym piłkarzem. (Ilość literówek, jakie aŁtoreczka popełnia w nazwiskach swoich bohaterów, jest przerażająca!)
Ciekawa jestem, jak aŁtoreczka wymawia nazwisko Casillasa.

-To do zobaczenia wujku-dołączył do nas SAF
Że co? Co to, kurna, ma być, rejestracja samochodowa?!
AŁtoreczka wykorzystała, że “SAF stands for Sir Alex Ferguson (football manager)”, jednak nie doczytała, że  “This definition appears very rarely”.

-Wujku??-spytał Alex
-Tak do mnie ten aniołek będzie mówił-odezwał się Carlos oblizując się.
-Oj stary, a głuuupii….mi też tak mów-zaśmialiśmy się
O, jak to się pchają, żeby być wujkami tej kozy...
Trochę to takie... obleśne. Zaraz mi się przypomina “Klaudyna w Paryżu”, Łusia i jej, hm, wujek.

-Dobrze to do następnego treningu wujkowie –zaśmiałam się

No więc, podsumowując: trening Manchesteru składa się ze zwierzeń na trybunach, wygłupów i przytulania oraz długich rozmów przez telefon.(takie piżama party dla nastolatek :) ) W zasadzie to mogłabym złożyć tam CV, mam szanse.
You got the job!

Szłam korytarzem do szatni, z naprzeciwka szedł Cristiano, chciał chyba pogadać zatrzymał się, zmierzyłam go wzrokiem i poszłam się przebrać. Niech nie myśli że taka łatwa jestem;D
No ta... przecież zagadanie z kumplem po treningu to najwyższy stopień puszczalstwa.


[Joanna idzie do nowo zdobytej pracy, gdzie stwierdza, że Peter bardziej jej się podoba niż Ronaldo]

***
Cristiano szedł długim korytarzem z Waynem i Alanem na parterze Old Trafford załatwiali ciąg dalszy papierkowych spraw.
Rrrany, ale to co oni załatwiają? Zakładają własną działalność, czy co? Czy po każdym treningu muszą się rozliczać ze spodenek i koszulek?
No wiesz, kryzys, może Glazer obciął dofinansowanie.

Był opuszczony (tia, w towarzystwie opuszczony był, piętro niżej chyba. No co chcesz, samotny w tłumie!), smutny, rozkojarzony, nie słuchał ich w ogóle, teraz też coś do niego mówili, ale właśnie przechodzili oboko Klubu Tańca i to co zobaczył jeszcze bardziej go dobiło, w tej sekundzi zobaczył Asię śmiejącą się od ucha do ucha, rozmawiającą z Peterem i mierzwiącą jego włosy.
Bez Ciebie jestem tak smutny, jak kondukt w deszczu pod wiatr
Bez Ciebie jestem wyzuty z ochoty całej na świat
Bez Ciebie jestem nieładny bez żadnej szansy u pań
Bez Ciebie jestem bezradny, jak piesek co wypadł z sań …

… Bez Ciebie jestem frustratem i znika z oczu mi cel,
do szafki nie zajrzę zatem, nie ujrzę iż skończył się żel...


[Koledzy umawiają się na grilla, Cristiano zamyślony, rozkojarzony, nie słucha...]

-Taa, jesteś od rana taki, wczoraj też taki byłeś, co jest stary, to jak z tym grillem?-spytał Wayne
-Nic!-skłamał- ok., wpadnijcie do mnie o 20, ale bez piw nie przychodźcie-zaśmiali się, próbował udawać że wszystko jest w porządku, oni udali że w to uwierzyli, ale wiedzieli że coś jest nie tak, byli jego najlepszymi przyjaciółmi z klubu, znali go na wylot. Wszyscy rozjechali się w stronę domów, Cris wsiadł do swojego kabrioleta Bentleya GT i odpalił wóz, po czym ruszył w stronę marketu kupić coś na wieczór.
KWIK. Do Tesco pewnie?
No, totalnie widzę coś takiego na parkingu przed Tesco:


Jadąc myślał o niej. Jak mogłem jej coś takiego powiedzieć, a najgorsze jest to że ja wcale tak nie myślę i nigdy bym jej o takie coś nie posądził-pomyslał, wiem, że jest najlepszą przyjaciółką, czy aby na pewno tylko przyjaciółką…
Ronaldziu, mój drogi, zastanów się, kiedy ona zdążyła zapracować na tę przyjaźń? No chyba, że jej odzywki wydały ci się przyjazne...

nie, ona jest dla mnie za młoda, przecież  mama mówi że różnica nie ma znaczenia…
To nie jest rozmyślanie, tylko sraczka myślowa.


rozmyślał i przez to o mały włos nie spowodował wypadku, w ostatniej chwili skręcił na pobocze i zgasił auto.
To dobrze, bo szkoda byłoby takiego fajnego auta. Mam nadzieję, że zostało tylko trochę nadpalone.
Znowu biedak jechał na ręcznym :>

[Peter zaprasza Asię do kina na wieczór.]

(...) dziewczyny zostawiły mi kartkę że poszły na siłownię i będą po 17. Do tego czasu nudziłam się strasznie ZNOWU!, zadzwoniłam do Madzi
-Hej siostrzyczko co słychać?-spytałam
-Cześć kochanie, wszystko w porządku-w jej głosie odczułam jakiś dziwny smutek
-No spoko, o co chodzi? czemu jesteś smutna?-spytałam
-Pokłóciłam się z matką, razem z Moniką zniszczyły moje projekty kolekcji dla modelek
WTF?!
Jakaś patologiczna rodzinka. Chamska matka, ojciec, który mówi cicho jedno zdanie i wszyscy stają na baczność, a teraz to...
Hm, czy myśmy przypadkiem na początku opka nie czytali, że mamusia jest zuuuaaa, bo właśnie chce, by jej córki były modelkami? No to na logikę powinna się cieszyć z zainteresowań Madzi, nie?
Może nie chce, żeby córka była projektantką mody?

-A co u ciebie?
-Mam randkę-zaśmiałam się
-Z tym portugalskim przystojniaczkiem? Ale z niego ciacho-zachichotała
-Ej siostra a twój mąż to niby nie ciacho!-zaśmiałyśmy się –nie, nie z Cristiano, wszystko się pieprzy z Crisem
Nawet mleczarz i siedemdziesięcioletnia pani Avery z Church Street.
Powiedziała to tak, jakby miała za sobą dziesięcioletni związek, co najmniej.


Czas szybko zleciał, o 19.45 byłam już gotowa na spotkanie, Peter miał po mnie wpaść, ubrałam się w jasną mini i czarny top i czarne kozaki i punkt 20
Ciekawe, gdzie go miała.
Tam, gdzie mężczyźni zazwyczaj szukają punktu...

otworzyłam drzwi Peterowi i wyszliśmy.


[piłkarze przychodzą na grilla do Cristiano, a on dokonuje samokrytyki i zachwyca się Asią, oraz wysyła kumpla z drużyny, żeby z nią pogadał. Tak, tak, dobrze czytacie.]


***
-I jak się podobał film?-spytał Peter
-Przefajny- zaśmiałam się –uśmiełam się do łez
-Ja też-uśmiechnął się
Szliśmy właśnie małą uliczką Manchesteru
Jedyną.

-Mówił ci ktoś że jesteś piekna?-zapytał a mi się zrobiło gorąco
Bo słyszała to już nie wiem, który raz w przeciągu ostatnich paru dni. Ci faceci mogliby się bardziej postarać.

-Czasami-uśmiechnęłam się cwaniacko-ale dziękuję
-Asia, podobasz mi się, będziesz ze mną chodzić?...
O Jezu. Szkoda, że nie zapytał przez kumpla...
I nie ją samą, tylko jej koleżankę.


Witam Was moje kochaniutkie:*:*:* Notka tak jak powiedziałam jest w niedzielę;) Napisałam ją w 10 minut
To widać!
Słychać i czuć.
10 minut, co za znój.

ale spoko hehe:) może za szybko trochę to porobiłam w tej notce wszystko ale uznałam że tak będzie najlepiej;)
Rozczaruję cię. Nie jest lepiej.

Weszłam do mieszkania.
-Jak tam spotkanie z Peterem?-spytała Karolina
-Fajnie, od pół godziny on jest moim chłopakiem a ja jego dziewczyną. Nie, przepraszam - od trzydziestu dwóch minut i osiemnastu sekund.
-Co?!!
-No tak, poprosił mnie o chodzenie-powiedziałam na luzie
-I ty się zgodziłaś?
-Czemu miałabym się nie zgodzić?
-Bo jesteś zakochana w Cristiano-stwierdziła Agnieszka
-Nie jestem w nim zakochana-odparłam nie będąc tego taka pewna
-Czyżby?
-On mnie zranił nie rozumiecie? Co z tego, że mi się podoba? Będę chodzić z Peterem..
Ale piłkarka przez świat nie może iść przecież sama...

[Długa logorea pt. “Bla, bla, bla, nie wybaczę Cristiano, niech się bardziej stara, teraz mam chłopaka.]


Po godzinie siedzenia w wannie, (lekko zmarszczona po kąpieli) ubrałam się w piżamkę i poszłam do sypialni, położyłam się w łóżeczku i włączyłam telewizję, właśnie leciała powtórka jakiegoś meczu ManUtd…goool, Cristiano Ronaldo-komentator darł się wniebogłosy i na ekranie ukazała się anielska twarzyczka z bananem na ustach;)
*rzyg - i z “anielskiej twarzyczki” i z “banana”*
Pozwalają mu żreć w czasie meczu?

Eee tam-wzięłam pilota i wyłączyłam telewizor.
Eeee tam - Dzidka wzięła pilota i wyłączyła opko.
Eee tam - aŁtoreczka wyłączyła musk i pisała dalej.



*** 2 tygodnie później ***

Nic się nie zmieniło, wręcz drażniło mnie chodzenie z Peterem, byłam w stanie wybaczyć już Crisowi,
Mhihihihihi -zarżała Mikan. Joanna zaczyna się łamać, mujejum! Tego nie przewidziała :D
Przypomina mi się stary dowcip o Żydzie i kozie.

odkąd dowiedział się, że chodzę z Peterem był po prostu wkurzony, syczał aż ze złości jak czajnik;D Gadał o tym z chłopakami z Manchesteru, a przy mnie udawał dobrego:D
Taaaaa, widzę tego Cristiano, co nic tylko chodzi i zwierza się chłopakom, godzinami piłuje z nimi temat focha Asi, roztrząsany w najdrobniejszych szczegółach. Dziś, mówiąc “cześć”, patrzyła na mnie pół sekundy dłużej, czy to znaczy, że jednak mnie kocha?

Ale przepraszał mnie ciągle, więc dziś dam mu szansę, idę na trening.
Znaczy że co, wcześniej z powodu tego focha porzuciła treningi?!
Tak, a co? Coś nie tak?

[BoChaterka decyduje się zerwać z Peterem. A Cristiano decyduje się przeprosić raz a ostatecznie.]

***
-Chłopaki macie ten bukiet?
Bukiet... Za to, że po pijaku nazwał ją złodziejką... Zaiste, gniew Mary Sue jest straszny.

-Mamy, jest w salonie, zamówiliśmy taki wiesz żeby niezły był-powiedział Patrick
-Co ja bym bez was zrobił? Dzięki chłopaki, jak mi dziś nie wyjdzie to się już załamie
-Powodzenia!-rzekł Nuno
-Dzięki, dobra jadę, trzymajcie kciuki-i odjechał swoim wozem
Bukiet miał być dla Asi, miał dziś ją przeprosić w obecności wszystkich, chłopaki kupili 50 czerwonych róż.
Jak to nie poskutkuje, to już tylko pierścionek z diamentem...

Podjechał pod Old Trafford, biegł szybko do szatni żeby go Asia nie wyhaczyła na dole-gupek;D hehe;D Wpadł do szatni.
-Siema Cris, to dla mnie? Stary nie musiałeś-zrobił minę panienki Gabi Heine
-Idź ty glupku, nie dla Ciebie-drzeźnił się z nim Cristiano
Co robił???


***
To co ujrzałam mnie zdziwiło. Zapanowała cisza a tu nagle przez całe boisku idzie Cristiano Ronaldo [w zwolnionym tempie, a włosy mu tak powiewają... oh wait.]  i trzyma coś za plecami, a jednak przyszedł.
Podaj choć jeden powód, dla którego piłkarz światowej klasy miałby nie pojawić się na treningu, jeśli nie jest chory i nie umarł mu właśnie ktoś bliski.
Maciupci był ten bukiet, skoro mu się za plecami zmieścił.
Bo to był bukiet z pięćdziesięciu róż miniaturowych.

Dziewczyny się uśmiechają wszyscy też a ja stoję jak słup soli i podchodzi do mnie Cristiano
-Cześć-zaczął niepewnie
-Hej-odpowiedziałam a on wręczył mi bukiet ognisto czerwonych róż
-Kolejny raz cię przepraszam, wiem, że źle zrobiłem, ale uwierz mi to wszystko przez tę wódkę, ja naprawdę tak nie myślę-wzięłam ten bukiet od niego zrobiłam poważną minę i uśmiechnęłam się szeroko do niego, pocałowałam w policzek i mocno przytuliłam.
A Chłopaki z kadry i wujek Carlos „gorzko, gorzko”
Kurczę, niech żyje multikulturowość! Świetnie są oblatani w polskich zwyczajach. Pewnie studiują je po nocach, żeby zrobić przyjemność Mary Sue.

co mnie rozbroiło totalnie i tylko im popukałam do głowy.
*oddycha głęboko* Jeśli.. jeszcze... raz... przeczytam... o... pukaniu... do … głowy... to... jak... wezmę... taki... duży... kamień...
I pukniesz jej do głowy?


-To znaczy że mi wybaczyłaś?-spytał niepewnie
-Głupolu, tak, i muszę cię pochwalić, starałeś się naprawdę
Zadowolona Mary Sue, to spokojna Mary Sue. Niech Cristiano wie, że zwykłe “przepraszam” nie wystarczy!

-Bo nie chcę żeby się takie sytuacje między nami działy
-Ja też nie chcę, nie zmarnujmy tej przyjaźni ok.?
-Ok.-banan na ustach i przytulił mnie jeszcze raz, ten zapach banana ten jego uśmiech to wszystko po dwutygodniowej przerwie zaczęło powracać…
Rozumiem, że przez kłótnię z Asią chłopak przez dwa tygodnie ani razu się nie uśmiechnął, przestał dbać o siebie, snuł się tylko jak zbity pies...?! To ja nie chcę myśleć nawet, co się dzieje, jak drużyna przegra mecz, pewnie cały sztab psychologów liną okrętową wyciąga go z depresji!
(a po zerwaniu z Gemmą raz się upił i starczyło...)

-Ale teraz już w tej chwili wracamy do treningu!-krzyknął Alex do wszystkich
Do tej pory stał i przytupywał z niecierpliwości, czekając, aż Cristiano i Asia skończą załatwiać Ważniejsze Sprawy.

Zaczęliśmy trening z Crisem, byliśmy jak dzieci, wygłupialiśmy się strasznie, brakowało mi rozmów z nim, brakowało mi jego, faceta który zawsze pocieszy (i kiedy, i po czym on cię tak pocieszał, złociutka), trening skończyliśmy tak o 11 i wróciłyśmy do mieszkania.
I, niech zgadnę - nudziłyśmy się?


Cały dzień ogólnie się nudziłyśmy (yep), wieczorem zadzwonił telefon, Peter
Och, gdyby nie zadzwonił, przenudziłyby się jeszcze przez wieczór i noc! Co za szczęście, że je od tego wybawił!


O 18 zadzwonił dzwonek do drzwi, Peter wziął mnie za rękę i wyszliśmy.
-Wiesz co? wpadnijmy na chwilę do klubu tańca, zostawiłem tam portfel
(...)
Weszliśmy do klubu tańca. Pociągnął mnie do korytarzyka między salami i postawił pod ścianą jak manekina, złapał za nadgarstki, zabolało co on robi.
-Peter puść to boli!
-Nie puszczę! Posłuchaj szmato, nie liczysz się dla mnie, i już u mnie nie pracujesz, liczy się to co zrobimy teraz i tutaj-syknał mi do ucha
-Peter! Przestań!
Zamiast strzępić język po próżnicy i mieć nadzieję, że Peter przestanie, strzel go tam, gdzie go najbardziej zaboli. Nogi masz wolne! Żesz kurdesz, tak to wygadana jest, ale jak się bronić, to już nie potrafi.

Trzymając mnie jedną ręką za nadgarstki zaczął ściągać ze mnie spodnie, dobierając się do bielizny, lecz najpierw zdjął swoje dżinsy.
AAAAAAAAA!!!
“(...) obrońca posunął się do zwierzeń intymnych mówiąc: - Proszę Wysokiego Sądu, uczyniłem doświadczenie z własną żoną. Jedną ręką trzymałem ją za jej dwie ręce, a drugą zdejmowałem spodnie, poleciwszy jej się wyrwać. Otóż nie ma siły, albo żona uciekła, albo spodnie zostały…”
[Joanna Chmielewska “Autobiografia, t. III”]
Wiesz, tej nikt nie polecił się wyrywać, więc stała jak słup soli.
Daje pole do popisu dla Truloffa, który już za chwileczkę, już za momencik!

-Nie!-płakałam-Przestań! Niee! Pomocy!!!!
-Cicho siedź, zaliczymy mały numerek, no nie wierzę że tego jeszcze nie robiłaś…
-Peter nie!!!-płakałam, odwróciłam głowę w prawą stronę i ujrzałam….
...stado tęczowych kucyponków?*wzdycha* Zapewne Cristiano. Oni wszyscy poruszają się chyba  po ogrodzonej, małej  powierzchni, dlatego tak na siebie bez przerwy wpadają.

No i jest nocia, choć trochę późno,
Tam nocia! Najwazniejsze, że jest SOPG! Standartowa Opkowa Próba Gwałtu!
I wiecie już, kogo się teraz możemy spodziewać? :P
...Sasuke?!

---
…Cristiano, który właśnie wbiegł do sali
Bo Peter był tak zaaferowany, że nie pomyślał o zamknięciu drzwi na klucz.

-Puść ją skurwielu!! –rzucił się na niego i tłukł po twarzy
Taaaak! Pojawił się Truloffer-Obrońca!!! Taaaak! Rycerz w lśniącej zbroi nadciągnął!


(Aureoli mu brakuje :D)

Swoja drogą, one są tak rozczulająco głupiutkie z tymi marzeniami o Dzielnym Obrońcy ratującym z opresji... I tak wnerwiająco wtórne...
Ale wiesz, marzenia o Dzielnym Obrońcy są takie faaaaajne :D
Ja się zastanawiam, skąd Truloff wie, gdzie i kiedy ma się zjawić? Ale to pewnie jego słodka tajemnica.
Nie jego, tylko opkowa. No jak to skąd? A skąd Superman wie?


-O przyszedł szlachetny pan Ronaldo, który zalicza panienki na jedną noc, tę dziwkę też przeleciałeś?
Cristiano wziął go za fraki i syknał mu do ucha:
-Jak ją nazwałeś?
-Tak jak słyszałeś to jest zwykła tania dziwka
Dostał chyba najmocniej w twarz od Cristiano który był jednym słowem wpieniony
A Peter tak stoi i daje się obtłukiwać?
To stary model, oprogramowanie się zacina, nie zdążył jeszcze przestawić się z trybu “gwałt” na tryb “bójka”.
Tak jak wcześniej boChaterka dała się rozebrać.

-Jeszcze raz ją tak nazwiesz, a ciebie na tym świecie już nie będzie, zrozumiano?-krzyknął mu do ucha żeby dobrze usłyszał.
-Boję się wiesz, cała twoja rodzinka jest taka sama, twoja matka jest szmatą a…-nie dokończył bo znów oberwał silnie
A twoja babcia kłapie sztuczną szczęką u Rubika.

-Posłuchaj gnoju, nie chcę cię więcej widzieć na oczy, Asia-zwrócił się do mnie- dzwoń na policję
Interesująca ta obrona. Roztrzęsiona niedoszła ofiara po wszystkim sama musi dzwonić na policję.
Dobrze, że w ogóle jej powiedział, co ma robić, bo dalej by tak stała.

Płakałam, byłam roztrzęsiona, ledwo wybrałam numer i zadzwoniłam po policję, która za jakieś 10 minut przyjechała na stadion. Zwinęli go, kiedy szedł do radiowozu podeszłam i oplułam go prosto w twarz,
Znaczy, Peter przez te dziesięć minut grzecznie stał i czekał, aż po niego przyjadą? Faktycznie oprogramowanie mu się zacina...


Cristiano podszedł do mnie i mocno przytulił do siebie, tylko tego teraz potrzebowałam, żeby przy mnie był, wziął mnie na ręce i gdzieś niósł
-Cichutko kwiatuszku nie płacz-po tych słowach usnęłam
Cristiano wydzielał z ust opary chloroformu?
A panna taka wydelikacona, że aż usnęła? Może gorsecik trzeba poluzować?

Wsadził mnie do samochodu i gdzieś pojechaliśmy jak się potem okazało do domu Cristiano.
Eeee... Dzielny Obrońca chce odebrać nagrodę?
Mógł zainkasować na miejscu.

Niósł mnie śpiącą, Nuno i Patrick stali w osłupieni nie wiedząc co się stało, przynieśli czystą wodę i chusteczkę i obmyli mi twarz z łez i rozmazanego makijażu, spałam w sypialni Cristiano, tej którą już raz widziałam…
Hał romantik...
I ani woda, ani przenoszenie, ani czułe układanie, nie były mnie w stanie zbudzić, dopiero ziarnko grochu? Tfu, pocałunek królewicza?

Wrócił do sypialni, przykrył mnie białą pościelą i pogłaskał po policzku, poszedł spać do pokoju obok. W nocy miałam straszny koszmar
I nikt nie musiał dzwonić do rodziny i koleżanek, żeby zawiadomić, co się z nią dzieje, nikt jej nie szukał?

-Nie!! nie!!!-krzyczałam płacząc przez sen
-Cristiano szybko zerwał się z łóżka i podbiegł do mnie i przytulił moją głowę do swojej klaty.
“Klata” i “klata”. Już pomijając to, że osobiście nie cierpię tego słowa, to czy nie byłoby ładniej i romantyczniej, droga AŁtoreczko, gdybyś napisała “przytulił moją głowę do swojej piersi”?
Tak, mężczyźni też mają pierś, ten wyraz nie jest zarezerwowany jedynie dla damskich cycków!
Ewentualnie, gdyby słowo “pierś” wydawało się jednak za mało męskie, mamy jeszcze taki ładny “tors”.
Na dość długo zasnęła, nie uważacie?

-Już dobrze, już maleńka, jestem przy tobie, nie płacz
-Śniło mi się że mnie jednak zgwałcił i do tego strasznie pobił, a ciebie zabił…
Co oznacza, że gdy Peter bił i gwałcił, to Ronaldo się przyglądał?
Może zabił go najpierw... Zresztą, nie wnikajmy w logikę snów ;)
-Nic nie mów, spokojnie-uspokajał mnie
-Tylko przy tobie czuję się bezpiecznie, zostań ze mną, proszę- jaka propozycja;D
A jak doskonale zdajesz sobie z tego sprawę, nawet w takich okolicznościach!

-Dobrze zostanę, no już kładź się i zaśnij.

Położył się na łóżku obok mnie, ehh ta jego klata xD wtuliłam się mocno w poduszkę [dlaczego nie w klatę?! No dlaczego???] i zasnęłam. Gdzieś o 7.30 obudził mnie.
-Asiu posłuchaj ja muszę iść na trening (a ty nie), w sumie mamy mistrzostwo w kieszeni ale ostatni mecz trzeba grać z honorem, za chwilkę do ciebie przyjdą dziewczyny, pośpij jeszcze
-Nie, zaraz wstanę i pojadę do hotelu-powiedziałam
-Nigdzie nie pojedziesz, nawet nie ma dwóch zdań-zagroził mi palcem
-Cris? usiądź tu na chwilkę koło mnie
Piłkarz usiadł na łóżku
-Słucham cię-wyszczerzył ząbki
Co one, do cholery, do szmurwy nędzy, mają z tymi idiotycznymi ząbkami, w dodatku wyszczerzonymi?! Nie znają żadnych synonimów na “szeroki uśmiech”?
Bo skojarzenia to ja (i podejrzewam, że nie tylko ja) mam zgoła odmienne:



-To uważnie mnie wysłuchaj, ja ci za to co zrobiłeś będę dziękować do końca życia, wybacz mi że dopiero wczoraj przyjęłam twoje przeprosiny byłam głupia, jeszcze ten zboczeniec-głos mi się załamał –on buntował mnie przeciwko tobie, co zaszło że tak się nienawidzicie?

Tadam, tadam! Pamiętacie z poprzedniego odcinka scenę, kiedy to Cris chce powiedzieć Asi coś ważnego, ale w tym momencie, złośliwym zrządzeniem losu, dzwoni jego dziewczyna i nie kończą rozmowy? Wreszcie doczekaliśmy się wyjawienia tajemnicy!

-Nie przeprasza to moja wina, co zaszło? On już miał kiedyś taki numerek, wykorzystał jakąś dziewczynę, zapłacił jej za to żeby zeznała na mnie że to ja niby ją zgwałciłem, miałem przez to straszne problemy, ale ta dziewczyna pod koniec rozprawy zeznała że nawet mnie nie widziała na oczy wcześniej, a Peterowi jakoś się upiekło, bo miał znajomego sędziego, pamiętasz jak ci mówiłem żebyś u niego nie pracowała? Czemu wtedy ci tego nie powiedziałem, a jak już się dowiedziałem że on jest twoim chłopakiem to miałem dość
No właśnie, CZEMU JEJ TEGO WTEDY NIE POWIEDZIAŁEŚ, KRETYNIE?! O ile pamiętam, nie wzywali cię do pożaru, mogłeś te pięć minut poświęcić!
Wiesz, z tego co wiem, to i ona za bardzo wytłumaczyć mu nie pozwoliła. Unikała go ostentacyjnie i tylko mierzyła go wzrokiem. To co się chłopak będzie narzucał.

-Ja nie byłam w nim zakochana, nigdy, wczoraj właśnie miałam z nim zerwać…a co ty wieczorem robiłeś na Old Trafford?
-Zostawiłem telefon w Red Cafe i przyjechałem po niego-uśmiechnął się
No przecież się nie przyzna, że ją śledzi.
Zostawił telefon? I nikt mu go do tej pory nie zwinął??? Toć to telefon Ronaldo!!!

Spojrzałam na swoją „piżamkę (?)”
-Yyy a Cris co ja mam na sobie?
-Piżamkę-wyszczerzył szereg śnieżnobiałych ząbciów;D
No masz, znowu.
Hm, ktoś rozebrał Asię, gdy spała i przebrał w rzeczoną piżamkę? A ona nie ocknęła się ani na chwilę?
No mówiłam, że jakby ją ktoś w łeb zdzielił. Te boChaterki wszystkie takie mocno-śpiące.

(...)
Natomiast ja wzięłam prysznic i przebrałam się w jakieś chłopskie ciuchy,

zapewne Crisa dresy, zawsze miałam sentyment do męskich ciuchów <lol>:D
Pomyślała Joanna, owijając sobie długie nogawki dresowe wokół uszu.

[Do towarzystwa dołączają koleżanki Asi]

Ja zabrałam głos
-Zrbię niespodziankę Cristiano i ja ugotuję obiad, a wy będziecie udawać że to niby wy ugotowaliście, i ciekawe czy się kapnie ok.?
A jak się nie kapnie, to znowu się na niego obrażę.

-Ok., może być.
Zrób bigos zamiast hamburgerów, na pewno nie pozna.
A tak BTW, jaka, kurnać! skromność. Jakie przekonanie o swojej wszechzajebistości. Jakie ogromne oczekiwania na jęki zachwytu nad cudownym obiadem.

Po jakichś 3 godzinach przyjechał ufolud;D znaczy się Cris;D i od razu wpadł do kuchni
-No hej, masz uściski od wujków-zaśmiał się –a chłopaki ugotowali obiadek jakiś?
Starli kurze? Coś ci ścierali? Nawoskowali parkiet? Wyczyścili srebra?
Ciekawe czy zupa na kościach, czy z papierka? :)

-Tak-w duchu się śmiałam – podam ci zaraz, nalałam mu zupy na talerz i czekałam na jego reakcję
Pałaszował aż mu się uszy trzęsły, a ja patrzyłam się na niego wyczekująco.
-Patrick? Nuno? Na pewno wy to gotowaliście? Bo jest jakieś inne-krzyknął do chłopaków siedzących w salonie
Fajnie temu Ronaldo. Wychodzi rano na trening, a kuzyni gotują mu domowe obiadki.

-No a kto niby?? No my!!-ryknął na cały dom Patrick
-Wiesz, bo jest jakieś …pyszne wręcz, nie to nie wy gotowaliście
Ja się roześmiałam
-To ty gotowałaś tak?
-Ja?? niee, no jaa, idź ufoludzie żeby już nie poznać innego smaku od razu
*ryczy w dzikiej furii* NO PRZECIEŻ POZNAŁ OD RAZU, OCZADZIŁO CIĘ?!
E tam, po zjedzeniu całego talerza to się nie liczy, powinien rozpoznać po pierwszej łyżce, o!
Po zapachu samym!


Cris zdecydował że mieszkanie w bardziej zielonym miejscu z dala od centrum mi dobrze
Taaa... Izolacja od koleżanek, sklepów i dyskotek i przebywanie w pustym wiecznie domu, bo właściciel ciągle trenuje, na pewno zrobi jej dobrze. Będzie mogła gotować obiadki do woli!

zrobi więc zostałam, choć nie byłam pewna czy to dobry wybór…Gdzieś koło 21 zadzwonił dzwonek do drzwi….

---
-Kto może być o tej porze?-spytał zdziwiony Cristiano
-Nie mam pojęcia, może jakaś fanka?-zachichotałam
-Raczej niee, nie nawiedzają mnie w domu-zmarszczył brwi
-A gdzie?
-W łóżku-buchnęliśmy śmiechem
A łóżko stoi w ogrodzie, żeby łatwiej było mi te fanki spławić, jak już osiągnę orgazm.

A tu drugi raz dzwonek.
Listonosz! On zawsze dzwoni dwa razy.

Okazuje się jednak, że to nie listonosz, tylko... mamusia Cristiano przyleciała go odwiedzić bez zapowiedzi. Znaczy z wizytacją, nie z wizytą ;) Cristiano jest lekko skonfundowany.

-Będziemy tu stać w korytarzu? Nie przywitasz się?
-Przepraszam mamuś, wejdź-ucałował ją w policzek i przytulił
-Mój kochany syneczek-pogłaskała go po głowie
Ja już nie mogłam wytrzymać ze śmiechu,
A nie mogłaś wytrzymać ze śmiechu, bo?...
Bo żyrandol tak śmiesznie się kiwał w przeciągu.

[Następuje “zapoznanie”. Obie damy przypadają sobie do gustu.]

-Długo się znacie z Cristiano?-spytała Maria
-Praktycznie od mojego pierwszego treningu, tak od miesiąca
-Aha, a to ty jesteś tą dziewczyną co miała przyjechać na treningi.
A Cristiano o tym powiedział mamusi? “Mamo, mamo, mówię ci, jakieś polskie dziewczyny przyjeżdżają i będą z nami trenować!” Taaaaaa... juz to widzę.
Tą jedną jedyną? Czyli Cristiano dostał wiadomość, że przyjeżdżają trzy dziewczyny i ONA?
Księżniczka i jej dwórki.


-A często się widujecie oprócz treningów?
-Mamo! co to za pytanie?
A ten czego się tak cyzeluje?

-Cristiano tylko pytam
-To znaczy..zależy od czasu, a mam go mało bo treningi i przyjaciółki…
I ten czas, gdy się nudzisz...

-Aha, Cris dziś widzę jakiś zmęczony, fajnie że wpadłaś do niego to nie siedział na kanapie przed telewizorem cały dzień.
Ale teraz idź już sobie, nie jesteś dłużej potrzebna, idź, idź!
Ewidentnie daje do zrozumienia, prawda? :D

-Mamo Asia będzie ze mną mieszkać przez jakiś czas-odpowiedział Cris
-Yyy…nie wiedziałam, a stało się coś?
-Nic się nie dzieje, przeraszam ale nie chciałabym teraz o tym mówić.
Nooo, takim tekstem na pewno nie wzbudzi czujności mamuśki, ależ skąd.

-Dziękuję ci że nie zacząłeś tematu o tym co się wczoraj wydarzyło-cmoknęłam go w policzek
-Nie miałem prawa, to jest twoja sprawa
A jes-taka sprawa, żes-tanisława...

-Moja mama jest szalona, ale kochana
-I przesympatyczna-dodałam
-Hehe, no i gaduła, mam prośbę poszłabyś chwilę z nią pogadać ja zrobię kolację
-Pewnie, idę cię poobgadywać ufoluduśku i posłałam mu kissa na dłoni
Prosto w assa.
Rymuje się z... przprszm.

Wyszłyśmy na taras i wpatrywałyśmy się w gwieździste niebo. Świetnie się nam gadało i obgadywało Crisa:D I w tej sekundzie zobaczyłam jak po jej policzkach spływają łzy.
-Pani Aveiro co się dzieje? Dlaczego pani płacze?
Bo jestem emo!!! Uaaaaaaaaaaaaaaa! Uaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!

-Przypomniało mi się, jak zawsze siedzieliśmy tak z moim mężem jak teraz i patrzyliśmy w niebo, od jego śmierci minęły 2 lata, a ja dalej tak siedzę go dalej tak kocham…
-Bardzo mi przykro…

[Asia i mamusia zwierzają sie sobie - Asia z próby gwałtu, pani Maria ogólnie ze swoich zyciowych nieszczęść. Ciach.]{
[Wpada Cris kucharz i zaprasza na kolację]

-Moje panie zapraszam na kolację- stanął dumnie
Z męskim dreszczem rozkoszy.


Wzięłam kąpiel, przebrałam się w „piżamkę” i położyłam w łóżku i wparował Cris w samych bokserkach, jaki widok klata mhmm:D:D:D:D
*facepalm*
Niewinne to to jeszcze, tylko klatę widzi.

-Chcesz dziś ze mną też spać?-spytał i się wyszczerzył
-Yy chętnie:D będzie mi cieplej;D Ale może lepiej nie, co sobie twoja mama pomyśli?
-Że się kochamy
-Co??!!
-Że się kochamy, tzn. nie chodzi mi o seks, tylko o darzenie siebie przyjacielską miłością, tak jak ty kochasz swoje przyjaciółki
-No ja myślę:D Dobra wskakuj, ale ostrzegam, że jak mi się koszulka podwinie i będzie mi brzuszek widać albo coś to oczka i rączki przy sobie
Jak to, nie chcesz, żeby Cristiano pociumciał cię po brzuszku?
Nie mam siły tego komentować. Nie mam siły tego komentować. Nie mam siły tego komentować!

-Tak jest! Jutro będzie fajny dzień, musimy wygrać meczyk będziesz chyba siedzieć koło trenerów, i będziesz patrzyć na ostatni mecz ligowy ,w którym mistrz Cris szarżujepo boisku
Meczyk. Cristiano mówi “meczyk” *charcze*

-Oj głupku głupku-wystawiłam mu język i się zaśmialiśmy.
Jak dwie głupiutkie nastolatki.

Położył się koło mnie, nie mogłam się opanować, jego perfumy opanowały cały pokój,
http://www.dobroni.pl/foto_news/mini/th_gaz_nie_wchodzic.jpg
Nie mogła się opanować i co zrobiła?

był taki śliczny, miał zamknięte oczka i złapał mnie za rękę i powiedział
-Przyjaciele forever?
-Przyjaciele forever, na zawsze- zasnęłam przytulając się do niego
Kołdra wybrzuszyła się bezszelestnie...


--------

Obudziłam się tak około 8, Cristiano jeszcze słodko spał, taa słodko to mało
powiedziane słodziuchno normalnie;D
Słodziusienienienienieczko!

[Joanna robi Crisowi śniadanie, przekomarzaniom nie ma końca]

-Jak mogłeś powiedzieć że będę gruba?
-Specjalnie tak powiedziałem, żebyś mi trochę śniadania dała, przepraszam, i tak nigdy nie będziesz gruba, tylko jak będziesz w ciąży będziesz troszkę grubsza, a nigdy gruba
Znaczy, Cris ma już wobec Asi dalekosiężne plany...?!
Ja wiem, czy takie dalekosiężne, pochwa nie ma więcej niż 14 centymetrów długości...
Może się troszkę zdziwić, gdy Joanna w ciąży okaże się być grubsza, niż przewiduje.

-Yyy, rozumiem? Przecież ja tobie zrobiłam specjalnie śniadanie, gdzie ja bym tyle zjadła
-Dziękuję- banan na ustach –a co mi przygotowałaś? No banana przecież!
-Kanapeczki z pomidorkiem i ogórkiem, tosty z dżemikiem i kawe-postawiłam mu tacę na kolanach
Śniadanie jak raz dla ciężko pracującego fizycznie sportowca, w dodatku w dniu meczu.
Wrzuć ty sobie, aŁtoreczko, w gugla frazę “jadłospis piłkarza” i zobacz, co oni jedzą.
Powinny być jeszcze  “tościki” i “kawusia”, co za brak konsekwencji.
I tacunia na kolankach.

Po zjedzeniu śniadania wparowała do pokoju pani Maria
-Dzień dobry dzieci- diabelski uśmieszek –jak się spało?
-Mamo, o co chodzi? Co to za uśmieszek?
-Synu zrozum, że ja nic nie kombinuję
Tylko wiesz, wnuki już bym chciała poniańczyć...


Do godziny 11 się nudziliśmy z facetami,
Jak one wszystkie marnują czas... A życie jest takie krótkie...
Taaa, mnie też osłabia to jej ciągłe “nudziliśmy się”. A poza tym, czy mnie się zdaje, że laski, które w końcu nie przyjechały tam na wycieczkę, tylko trenować przed jakimiś mistrzostwami, powinny mieć o wiele bardziej napięty grafik?
Daj spokój, one powinny chodzić z zakwasami po ścianach z bólu, jedzenie jeść wysokoenergetyczne, a nie jakieś z lodówki i mieć nie jeden trening co dwa dni, a dwa różne treningi dziennie. Albo trening i siłownię, a na drugi dzień basen.


postanowiłam zabrać piłkarza na spacer, żeby się wyciszył przed meczem i zrelaksował.
AŁtorka nadal konsekwentnie trzyma się się pomysłu, że Ronaldo, aczkolwiek znany na całym świecie, może spokojnie przejść się ulicami miasta, zostawić telefon gdziekolwiekbądź i nic z tego nie wynika.
Nie oczekujcie więc, że nagle napadną na niego fanki, a obiektywy będą się bujać w krzakach. Nie, nic z tego.
-Cris zbieraj się idziemy się przejsć do parku albo nad rzekę
-Nie chce mi się-mruczał
-To zaraz ci się zachce, marudo no chodź
Te, słonko, może ty jednak zostaw go w spokoju, co? W końcu to nie debiutant, ten facet rozegrał już w życiu sporo meczów i sam chyba najlepiej wie, co go relaksuje! Jak ma ochotę siedzieć w domu na dupie, to niech siedzi!
No coś ty, przecież Mary Sue wie lepiej.

-Normalnie gorzej jak w komunistycznym państwie
Interesujące porównanie, jak na Portugalczyka.


Wyszliśmy w stronę parku, łaziliśmy po alejkach, siadliśmy na ławce.
[I pobawiliśmy się w “pokój zwierzeń”, tj. opowiedzieli sobie nawzajem wszystko o swych rodzinach]

-Fajnie że cię mam –przytulił mnie
Bo bez ciebie jestem taaaaki saaaamooootny!

Wróciliśmy do domu.
-A tak właściwie to w co ja mam się na taki mecz ubrać?-spytałam szukając jakiegoś łaszka w torbie
Eee... a to ona miała ze sobą jakąś torbę z rzeczami? Toż po tym niedoszłym gwałcie Cris zabrał ją do siebie tak jak stała (ba, nawet przyniósł zemdloną na rękach), pożyczał piżamę i dres, słowa nie było o tym, że np. koleżanki jej cokolwiek przywiozły...
Zdaje się, że szukała w JEGO szafie...


-Dobra chłopaki, ubieramy się, za 20 minut w szatni!!!-ryknał SAF
Zaczęli przebierać się w stroje klubowe, z trybun już słychać głośne „Glory, Glory Man United!” czyli hymn Manchesteru, my z dziewczynami też przebrałyśmy się w stroje;D i siadłyśmy na miejscu gdzie siedzą trenerzy itp.
I przez cały mecz udzielały im światłych rad, konsultowały decyzje o zmianach i tak dalej.

***

Zaczęli się rozgrzewać, podbiegłam do każdego i przybiłam piątke, podbiegłam do Crisa:
-Strzel dla mnie dziś gola
-Postaram się
-Głupku, żartuję
-Ale i tak się postaram-pogłaskałam go po głowie i poszłam usiąść obok Fergusona i Quieroza, czułam się dumna;D Siedząc obok takich sław, będę w telewizji;D;D
Pozdrawiam ciocię Jadzię i kuzyna Włodka!

[Opis meczu. Ciach. Oczywiście Wiadomo Kto strzela zwycięską bramkę.]

-Chłopaki no na co czekacie, trzeba podziękować kibicom! Łapiemy się za ręce i biegniemy w stronę każdej trybuu i rzucamy się im do stóp na klatę:D No dawać łapki i już biegniemy, jedną stronę już zaliczyliśmy, biegniemy i…potknęłam się
A ty tam po co?! Jesteś w drużynie?
A co by drużyna bez niej zrobiła!
Przecież to dzięki niej wygrała!

i
-Auć!!!!! przekręciłam się z bólu, Cristiano do mnie podbiegł
-Asia, co się stało?-spytał przestraszony
-Auaa…coś z moim nadgarstkiem-popatrzyłam na rękę puchła, obrzęk był coraz większy
-Podaj drugą łapkę, pomógł mi wstać, no już, wytrzymaj chwilkę, zawiozę cię do szpitala
-Nie ma mowy! zostajesz! to jest twój dzień!
-Nie gadaj tyle, już tylko się przebiorę i odbiorę medal, nic nie mów tylko usiądź sobie na krzesełku i poczekaj na mnie chwilkę
ROTFL
Służby medyczne drużyny zdematerializowały się, że nie można ich poprosić o pomoc?
Po co służby medyczne, skoro jest Truloff?

***
W szpitalu:
-ma pani złamany nadgarstek-tego bym się nie spodziewała że to takie poważne, jak ja będę trenować w piłkę? –założymy pani gips- skrzywiłam się
*wzdycha* Zwykła orteza nie wystarczy?

-Co się dzieje? noo, nie smuć się
-Tak, łatwo powiedzieć, ciekawe jak będę trenować?
A kiedy ostatni raz byłaś na treningu, moja droga, hm?

-Normalnie? Ze mną w moim ogrodzie, będę cię asekurował przed upadkiem, oj nie martw się, będzie dobrze
Najlepiej będzie, jak od razu się położysz, wtedy z pewnością nie upadniesz!

Założyli mi gips, wróciłam do hotelu, wzięłam jakoś prysznic,
Brałam prysznic z gipsem po pachwinę, bez większego problemu.

Cris chciał mi pomóc no ale bz przesady, eh on to jest erotoman;D Wskoczyłam w krótką kieckę i szpilki i wyszliśmy.
IMHO ubieranie się z zagipsowanym nadgarstkiem to dużo większy problem niż branie prysznica... ale co ja tam wiem.
Bz przesady, bz bz bz.

Dziewczyny były już na bankiecie, Cris przebrał się w frak :D Ślicznie wyglądał:D I pojechaliśmy.
“Frak to najbardziej elegancki strój wizytowy, którego główną cechą jest tzw. jaskółczy ogon. (...) Dziś wkładany jest zazwyczaj na śluby, choć można go spotkać także na różnego rodzaju wytwornych balach.”

***

[Bal, Asia poznaje innych piłkarzy i ich żony, bla bla bla, ciach]

Poszliśmy spać, o 3 w nocy zadzwonił telefon, sir Alex, Cris dał na głośnik, usłyszałam tylko przez sen „Carlos miał zawał, ledwo go uratowali, leży w szpitalu w bardzo ciężkim stanie”…
------
Zamurowało nas…jakto? On jest pełen energii, wydawało mi się że w pełni zdrowia…

-Ale jak trenerze, kiedy? co się stało?-obsypywał pytaniami Fergusona Cristiano
-Zaraz po zakończeniu bankietu, pojechali do domu z Cameron, poszedł wziąć prysznic i zemdlał na korytarzu, dobrze że Cameron szybko zadzwoniła po pogotowie, bo nie chcę myśleć co by było gdyby..-tu urwał –najprawdopodobniej z tych emocji, zdenerwował się, nie byliśmy mistrzami od 4 lat…
No to chyba raczej ucieszył? Czy może aŁtorka sugeruje, ze obstawił u bukmacherów zwycięstwo przeciwnika?

słuchaj synu, może byśmy go odwiedzili? nie mówię, że teraz, już, ale na przykład jutro?
*puka się w czoło* No ja myślę, że raczej jutro niż o trzeciej nad ranem.

Zjedliśmy jakieś śniadanie przygotowane przez mamę Cristiano i pojechaliśmy do szpitala w centrum Manchesteru. Gdy byliśmy już na miejscu, zobaczyłam w kiosku gazetę i Cristiano z wczorajszego dnia, jak posyłał mi buziaka i kręcił wokół siebie z napisem „Nowa miłość RONALDO?”, postanowiłam to kupić, schowałam do torebki i ruszyliśmy w stronę oddziału kardiologii. Fotoreporterzy żerujący na jego nieszczęściu pstrykali fotki
Ale jak strzelali foty Kryśce i tobie, to byli spoko.
Poza tym bez jaj, na OIOM to mógłby się przekraść pojedynczy paparazzo, ale na pewno nie jest tak, że ich cały krąg stoi i strzela zdjęcie choremu.
Last but not least, ale Carlos Q to żadna fisza celebrycka, żeby go fotoreporterzy prześladowali.
Ale zauważyłaś, że w tym opku wszystko jest na opak? Carlosa napastują fotoreporterzy, a Ronaldo nie :)


Carlos zaczął czytać gazetę „Wczoraj odbyło się ostatnie spotkanie ligowe tego sezonu, Manchester United podejmował u siebie West Ham United, wygraną po strzale Cristiano Ronaldo w ostatniej minucie tylko przypieczętowali mistrzostwo. Czy światowy łamacz kobiecych serc, jeden z najbardziej pożadanych mężczyzn świata jest znowu zajęty? Wiemy zapewne że nie jest typem samotnika, bez kobiet nie potrafi się obejść, to już chyba jakiś rodzaj uzależnienia. Strzelając gola, podbiegł do jednej z dziewczyn trenujących w kadrze Czerwonych Diabłów, posyłając jej pocałunek na dłoni,
Hihi, znaczy on strzelał gola, JEDNOCZEŚNIE przesyłając ukochanej buziaczka? No to faktycznie piekielnie zdolny. I ma megapodzielną uwagę.

ona to odwzajemniła i po kończącym spotkanie gwizdku podbiegła do piłkarza rzucając mu się w objęcia... przed meczem nasi reporterzy zobaczyli ich na romantycznym spacerze w parku (ha, a jednak, aŁtorka przypomniała sobie, że niewdzięczni fotoreporterzy jednak by się przydali. Dziwne, że DOPIERO wtedy, gdy Joanna zaczęła przyjaźnić się z Ronaldo), czy to miłość? czy kolejny wybryk portugalskiego kobieciarza? tylko czy aby na pewno zaledwie 17-letnia panienka zaspokoi jego potrzeby?”
Zastanawiam się, co to była za gazeta - jedno zdanie o meczu, sześć o panience :P
Papierowe wydanie Pudelka.
Gdzie są rodzice tej panienki, ja się pytam.


-Jakie prostackie pisemko, ej dzieciaki ale wy serio jesteście razem?-spytał Carlos
-Wujku my jesteśmy przyjaciółmi, oni są wszędzie, jak mogli tak o nas napisać?-oburzyliśmy się wszyscy
-To już przesada z tą 17-letnią że nie zaspokoi potrzeb, chyba trzeba im wytoczyć proces-stwierdził Cristiano
LOL. Tak się oburza na sugestię że go nie zaspokoi? :D
Uhm, a podczas ewentualnego procesu ona musiałaby udowodnić, że jednak zaspokoi?

-Pogadamy o ty później, Cris to tylko zwykły brukowiec, nie bulwersuj się tak-złapałam go za policzek (tak jak to zrobiła ciocia Jadzia z Miodowych Latach na Karolu: Karolku wiedziałam że z ciebie to złoty chłopaczysko) :D
Dzidu zrobiła facepalm jak porucznik Uhura w “Star Trek VI: Wojna o pokój”.

-Słuchaj Cristiano a co z treningami bo zapomniałam się spytać trenera, jak teraz piłkarze mają wakacje to jak to będzie wyglądało?-spytała Paulina
A Cristiano najlepiej zorientowany, sam im plan pobytu układał... Tak nawiasem mówiąc, próbowałam się zorientować w upływie czasu w tym opku i wyszło mi, że minęło już około sześciu tygodni, a przyjechać miały na dwa miesiące. Jakoś nikt nie wspomina, że czas im się kończy...

-Wiesz, jest kadra zastępcza do przygotowań, ale myślę że ci co z wami trenują znajda czas na treningi, na pewno, ja będę tu w ogrodzie trenował z Joasią, bo muszę jej pomóc-dziewczyny się popatrzyły na siebie i uśmiechnęły zawadiacko
-Aha, to dobrze, tylko my będziemy tęsknić za nią-skrzywiła się Karolina

[I tak oto tędy-śmędy przyjaciółki również wpraszają się do Cristiano. Agnieszce zostaje przeznaczony przez aŁtorkę Nuno, Paulina ma chłopaka w Polsce, ale wcale się nie zdziwię, jeśli WTEM! okaże się, że tamten z nią zerwał, czy cuś.]


Nuno&Aga:
(...)a czym ty się zajmujesz?
-Chciałabym związać się na stałe z fryzjerstwem i kosmetologią,
Cholera, chyba znalazłam ją na Facebooku :D


Tymczasem mama Cristiano też bierze się za swatanie:

-Ja widzę co on przeżywa jak na ciebie patrzy, kochana ty mu się podobasz naprawdę mu się podobasz, on chodzi jak zakręcony,, on się w tobie zakochał mówię ci
-Niech pani da spokój, ja jemu? on może mieć każdą, a nie jakąś małolatę z Polski
Kokietka.
No to spadaj z jego chałupy i daj mu się zająć normalnymi kobietami, a nie małolatami z Polski.

-Nie mów tak! ja naprawdę widzę co się dzieje, dobra dobra, ja idę spać bo jutro muszę wcześniej wstać, a ty się tym nie zadręczaj, najlepiej posiedź sobie chwilkę sama to ci dobrze zrobi, no dobranoc Asiu-i wyszła a ja zostałam sama popijając kakało;D
A kapela cięła walca na sześć.

Idyllę niestety przerywa telefon...

-Tak tato?
-Cześć kochanie
-Tato? Co się stało?
-Mama zaczęła pić, to się zdarza non stop…-tato płakał…
No to się zdarza, czy non stop?

---
-Tato uspokój się, co ty mówisz? Może była na jakiś imieninach parę razy co?
-Nie dziecko, nie…ona pije w domu, szlaja się po barach,
Jestem ciekawa, czy to tylko taka licentia poetica, czy tez mamusia aŁtoreczki znowu czymś jej podpadła? Bo ten potwór okropnie się rozrasta :D
Zauważyliście, że to zawsze z matką jest problem? Zazwyczaj. A to się wyprowadza i ciągnie boChaterkę do obcego miasta i środowiska, a to jest wredna, że bez pały nie podchodź. Ojców jakby w ogóle nie widać.

nie panuję już nad nią, nawet Monika nie jest w stanie jej pomóc-ciągnął Tomek
-Jak mam ci pomóc tatuś?
-Przyjedź proszę cię, może ty spróbujesz z nią porozmawiać…
Co my byśmy bez ciebie zrobili, nasza ty Mary Sue!
Mary Sue ma siostrę bliźniaczkę, ale aŁtorka chyba już o niej zapomniała. Niech tam się dziewczę pałęta po treningach, co się będzie matką martwić.

[Krótka konsultacja z psiapsiółkami:]
-Cristiano ma się nie dowiedzieć, że jadę do Polski, nie chcę mu o tym mówić, Jak powiecie chłopakom to im możecie, ale proście żeby nic nie mówili że jadę Cristiano, jakby coś to jadę do Doroty do Londynu.
A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację “w drugą stronę”: Cristiano gdzieś wyjeżdża i okłamuje boCHaterkę. Och, byłby płacz, zgrzytanie zębów, obraza majestatu i foch co najmniej trzymiesięczny!!! Ale JEJ wolno.
Już nie mówiąc o tym, że nie rozumiem, po co robić wielką tajemnicę z tego wyjazdu. Ale gdzie ja logiki szukam.
No właśnie.

[Przyleciała, wita się z rodziną, bla bla bla bla i jeszcze raz bla. Rozmowa ze starszą siostrą, Madzią:]

-Cristiano prawda? To on ci się tak podoba?
-Nom…
-Wiedziałam, że o niego chodzi a ta k w ogóle to jakim sposobem się poznaliście? Od pierwszego treningu czy wcześniej?
-Oboje spóźniliśmy się na pierwszy trening, zdążyliśmy się pokłócić, pogodzić, pójść przypadkiem do tego samego klubu, w którym wylałam mu na głowę połowę drinka, odwiedził mnie wieczorem w hotelu w którym drzwi od pokoju otworzyłam w samej koszulce nocnej, pocałował mnie lekko, uderzyłam go w policzek, pogodziliśmy się, pracowałam u Petera, on mi to odradzał, pożarliśmy się znowu, spił się, zawiozłam go do domu, wyzwał mnie od  prawie złodziejek, przepraszał mnie chyba z 2 tygodnie każdy dzień, wybaczyłam mu, wiem, że dobrze zrobiłam, bo on…ja chodziłam z Peterem, i Madzia..on jakby nie Cris on zgwałciłby mnie rozumiesz?
Jezusmario, dziewczyno, ty znasz coś takiego jak “nowe zdanie po kropce”?
Dzidu, jakaś Ty prozaiczna, ona o gwałcie, a Ty o kropkach...
Zgwałciła mnie długością tego zdania.

-Naprawdę? Jak to dobrze że był tam Cristiano, no to bardzo dużo się wydarzyło hehe, ale opowiadaj wszystko ze szczegółami, jaki on jest, ze zdjęć w necie widziałam że mega ciacho
No taaaaaa, kogo obchodzi próba gwałtu na siostrze, porozmawiajmy o mega ciachu! *facepalm*
Oj tam, oj tam. Było minęło, ale jest Cristiano!

[Bochaterka rano spotyka w kuchni skacowaną mamusię.]

-Mamo, popatrz co się z tobą dzieje, jesteś piękna, czemu to robisz? czemu pijesz? Jesteś blada, niewyspana, masz podpuchnięte oczy…
-Przyjechałaś po to żeby mnie pouczać?! –o zaczyna się ostra wymiana zdań
-Mamo, spokojnie, chcę żebyś się cieszyła życiem, a nie zaglądała do kieliszka
-Nie będziesz mnie pouczać, ja też ciągle chciałam żebyś została modelką, ty też mnie nie posłuchałaś
-A więc to o to chodzi…zawsze o to samo chodzi…o te cholerne sesje…
Zignorowała moją wypowiedź i powiedziała:
-Ja rozumiem że przyjechałyście z Agnieszką już na stałe, że koniec treningów
-Nie, przyjechałam sama na 2-3 dni, Aga została…nie będę kończyć treningów, Cristiano mnie uczy nie mogę tego odpuścić
-Może ten cały Cristiano uczy cię sztuki kochania co?!
-Jak możesz tak o nim mówić?
-Bo to zwyczajny dziwkarz, wiem z gazet, że może coś was łączy, ale na pewno on tego nie traktuje poważnie, przeleciał cię już czy ma zamiar niedługo to zrobić? –łzy stanęły mi w oczach
-Nie pozwolę ci na to! Nie pozwolę ci na obrażanie jego! Jest moim przyjacielem, i nigdy się od niego nie odwrócę
-Wiem, bo jesteś zwyczajnie naiwna! On cię wykorzystuje!
Nie wytrzymałam, wstałam i poszłam na górę, spakowałam z powrotem torbę ubrałam się i zeszłam na dół.
-Wiesz co? Nie zmieniłaś się w ogóle, zawsze taka byłaś w stosunku do mnie, Agi i Madzi, nawet nie wiesz jak zawsze liczyłyśmy że się zmienisz, że będziemy mogły z tobą pogadać o zwyczajnie babskich sprawach, o dziecięcych miłościach, o naszych problemach, jak córki z matką, ty się już nie zmienisz…tylko szkoda że nie wiesz, że gdyby nie Cristiano, to zostałabym zgwałcona…-po tych słowach wybiegłam z domu, zaraz za mną pobiegł tato
A ja myślałam, że to miała być rozmowa o problemie alkoholowym matki, o tym, żeby jakoś mu zaradzić, żeby ratować rodzinę. Ale, oczywiście, jak zwykle zwekslowało na nasz pępeczek świata, Mary Sue, która na końcu strzeliła foszka i wyszła. Najmniejsze zdziwienie galaktyki.

Tato odwiózł mnie na lotnisko, pożegnałam się z nim i wróciłam do Manchesteru. Taksówką do domu Cristiano, płakałam rzewnymi łzami przez całą drogę,
Ale dopiero w taksówce. W samolocie nie.
Ciekawe, skąd miała pieniądze na bilet.


[Asia opowiada siostrze i przyjaciółkom, co działo się w domu]

-Matka wyzwała Crisa od dziwkarzy, zapytała się czy już mnie przeleciał, że mnie wykorzystuje, że jestem naiwna, i żebym jej nie rozkazywała
-Tak ci powiedziała?! –krzykneła Aga –nic się nie zmieniła, dlatego ona mnie nie obchodzi, rozumiecie? wiem, że jest naszą matką, ale to jest niemożliwe, żeby to była matka, tak się matki nie zachowują
-Aga ona tak o mnie powiedziała, nie o tobie nie mów tak
-Ty jej jeszcze bronisz? dziewczyno! daj spokój! no weź się w garśc, Cris czeka na wyjaśnienia, weź kąpiel, chłopaki będą robić grilla to zejdź do ogrodu my tam będziemy
- Słuchaj, a co z tym jej piciem? - zapytała zatroskana Paulina.
- Eeeee, z jakim jej piciem?...

[Cris odkrywa że Asia poleciała do Polski nie mówiąc mu o tym.]

-Asia co to jest? Dlaczego mnie okłamałaś? Nie byłaś u żadnej kuzynki, byłaś w Polsce, czemu mi nie powiedziałaś?! –wyszedł wkurzony do domu
Pobiegłam za nim.
-Przepraszam, co ci miałam powiedzieć? Że lecę do Polski? Że moja matka wpada w alkoholizm? Że nie mam w niej wsparcia? Że zawsze taka była??
Eee, tak? Tak jak właśnie teraz mu to mówisz?

-Dobrze już spokojnie, trochę mi przykro że mi nie powiedziałaś, ale rozumiem cię, mój ojciec też był alkoholikiem, wiem co to znaczy, no już nie gniewam się, ale uśmiechnij się do mnie
Mówiłam? Mówiłam? Ona po takim czymś fochałaby się ze trzy miesiące i nie wiem, czy tym razem wystarczyłyby publiczne przeprosiny z bukietem z pięćdziesięciu róż. A tu jedno zdanie i Krysia już wybacza, i w ogóle śmiałby nie!


-Wiesz że jesteś debeściak?
-Wiem-wyszczerzył kły


-No to chodź nie chcę już o niej gadać, wracajmy na grilla
-Powiedz tylko czy pogadałaś z nią?
-Pogadałam, A gówno, nie kłam. nic to nie dało, ona mnie obraziła, nie szanuje mnie w ogóle, ale już tyle, chodź wracamy.
Tam matka, chrzanić matkę, zajmijmy się ważniejszymi sprawami, kiełbaski nam się spalą!
I wiesz kochanie, chyba będziesz musiał zacząć mnie utrzymywać, bo treningi się kończą i kasa też.

Posiedzieliśmy tak 3 godzinki przy grillu, Cris się schlał jak dzika świnia:D
O, jakie to zabawne, dlaczego schlana mamusia tak cię nie śmieszy?
Bo Cristiano ją przytula i nie rozkazuje.


[Tata Asi zapowiada swój przyjazd wraz z jej siostrą Madzią]

Podałam adres i pożegnałam się z nim. Postanowiliśmy z Cristiano jechać w odwiedziny do Carlosa do szpitala, jutro już wychodzi więc koniecznie dziś musimy. Podjechaliśmy pod szpital, cała chmara dziennikarzy stałą pod drzwiami, co jest, przecież wujek już leży tydzień to każdy dzień tu są?;/
AŁtoreczko. Niech do ciebie dotrze, że w podobnym wypadku organizuje się konferencje prasowe, na których informuje się prasę o stanie zdrowia delikwenta i eto wsio. Jeżeli nie jest to Ronaldo, papież, Doda albo królowa Elżbieta, reporterom szkoda czasu na okupację szpitala.
No ale może oni tu czatują na Mary Sue?


Przepchaliśmy się przez ten wielki tłum i jechaliśmy windą na oddział. Wyszliśmy z windy a przed nami –chyba z 20 facetów w garniakach, yyy zaraz zaraz, przecież to drużyna Realu Madryt pamiętam z plakatów taty! To niesamowite!
Tata wiesza plakaty Realu?...
Tak, w takim małym pokoiku, w piwnicy...

[Okazuje się, że cały Real wziął i przyjechał odwiedzić w szpitalu Queiroza]

-Carlos daj spokój, a my mamy dla ciebie mamy propozycję-zaczął Ruud van Nisterloy
Van NISTELROOY! I to nie jest literówka, cały czas dziewczyna pisze z błędem.

-No to dawaj
-Chcemy żebyś przyjechał do Hiszpanii na ile będziesz chciał, załatwimy ci sanatorium,
Sam trener ani też klub nie są w stanie niczego “załatwić”, po zakończeniu leczenia Queiroz zostanie wykopany na ulicę.
Eee, i po to musieli przyjechać całą drużyną, nie wystarczyło jednego wysłać?


Nagle wtrącił się jak do tej pory cichy i spokojny Cristiano Ronaldo Dos Santos Aveiro:
-Gdzie się zatrzymaliście, w którym hotelu?
-W Exclusive Motel
*pada ze śmiechu* Oksymoron jakby?

-A co robicie wieczorem?
-Chyba jakaś imprezka
-No to wszyscy wpadacie do nas to znaczy do mojego domu, poznacie moich przyjaciół, a poza tym tato Asi jest największym fanem Realu i on dziś przyjedzie więc wiecie chcemy mu zrobić niespodziankę
-Ale Cris trochę nas tam będzie
-Pomieścimy się Ruud nie panikuj
-Ok., ale siostra Miguela Torresa przyjedzie z Londynu, żeby się z nim spotkać i nie wiemy co zrobić
Ojtam, nie wiecie, zakwaterujcie ją w jakimś eleganckim, pięciogwiazdkowym Golden Exclusive Youth Hostel.

(...)
Zobaczyłam jak taksówka bagażowa odjeżdża spod bramy, to tata z Madzią.
-Ja otworzę-skakałam ze szczęścia, jak otworzyłam drzwi to tylko mój wrzask pisk i krzyk było słychać –Suupeeerr!!! wejdźcie proszę, zaraz was poznam z Cristiano i jeszcze z kimś. Weszliśmy do salonu, tata stanął jak słup soli, cała drużyna jego marzeń, Real Madryt siedziała w salonie.
-Tato chciałabym ci przedstawić mojego przyjaciela a zarazem przyjaciela, to jest Cristiano, Cris to mój tata [a zarazem tata] i moje siostra Madzia [a zarazem siostra].
-Bardzo mi miło-wyciągnął do taty rękę, a Madzię pocałował w rękę <wow>
No, nieźle już go podszkoliła z polskich zwyczajów!

Wiem, że pan kibicuje Realowi więc postanowiłem ich tu zaprosić dziś, to moi dobrzy znajomi, niech się pan czuje jak u siebie w domu, zaniosę walizki do pokoju na górze. I zostawił nas wychodząc na górę.
No paczciepaństwo, jak się dobrze złożyło, że Queiroz dostał zawału, bo tak to by Real nie przyjechał i nici z niespodzianki.
I jak dobrze, że piłkarze akurat nic innego nie mają do roboty, żadnych napiętych grafików, ani nic.

-No tato nie stój tak, chłopcy to mój tato, największy fan Realu Madryt! –chłopaki zaczęli bić brawo –Tato jest nieśmiały i się wstydzi-zaśmiali się pociągnęłam biednego ojczulka żeby się z nimi przywitał, oj widziałam że jest szczęśliwy, jego marzenie się spełniło, będzie czym się pochwalić do kolegów prokuratorów i adwokatów;D
-Bardzo się cieszę, że mogę was spotkać-zaczął Tomek
Nadejszła wiekopomna chwila...

-Tato! Nie tak oficjalnie to są chłopaki na luzie, zapewne chcą z tobą przejść na TY
I spojrzała na nich wzrokiem, który nie dopuszczał odmowy.
Jak dobrze, że Joanna już taka z nimi zaznajomiona i wie lepiej jak się zachować.

(...)
Zadzwonił dzwonek do drzwi, Cris poszedł otworzyć, a był to Migiel z śliczną siostrą    , przy niej poczułam się okropnie, czułam, jakbym była najbrzydsza na świecie:/ Nie wiem co mi się stało:/ (zwyczajna zazdrość) Ale ona to znaczy Agathe, bo tak miała na imię nie spodobała mi się charakterem, była jakaś wyniosła i co to nie ona:/
No, bo już mi brakowało zUej Barbie...

(...)
-Paulinko, co się stało?-pogłaskałam ją po głowie a ona rzuciła się w moje ramiona i zaczęła strasznie płakać
-Tracę go..tracę…
-Ale kogo? Marcina? Dlaczego?
-Czuję to, że się wszystko sypie, gadamy telefonicznie to on zaraz musi gdzies iść rozmawiamy jak kumple a nie jak para, a ja go kocham…
Mówiłam? Mówiłam? Przecież to nie wypada, by psiapsióła głównej boCHaterki zadowalała się byle chłopakiem z Polski, kiedy wkoło kręci się tyle sław.
A jak rozmawia para, a jak kumple?

(...)

-Zakochałaś się w Crisie prawda? –zapytał van Nisterloy –widzę, że ciągle na niego patrzysz, on jest moim przyjacielem jak chcesz to pogadam z nim, a tą panną się nie przejmuj, Cris najpierw robi, potem myśli, tak szczerze to ja jej nie trawię
Oj, Kryśka, coś kiepsko u ciebie z gustem. Najpierw silikon, od którego twojego trenera obrzydzenie brało, teraz znowuż panna, której kolesie nie trawią...

(...)
Tata normalnie szalał;D Madzia tańcowała z panem Gonzalezem;D Od dłuższego czasu zniknął mi z pola widzenia Cristiano, może się źle poczuł to pójdę go poszukać, ale Agathe też nie widać…
Pewnie przytrzymuje mu głowę nad kibelkiem.

Poszłam schodami na górę, na korytarzu ciemno, weszłam do pomieszczenia, przez które wchodzi się do pokoju Crisa, otworzyłam drzwi….i to co zobaczyłam zraniło moje serce doszczętnie…Oni się kochali! Na łóżku Crisa, na łóżku, na którym ja też spałam…
No widzisz, przypiliło go, w końcu ileż można spać z dziewczyną w jednym łóżku i nawet jej nie dotknąć?
Zwłaszcza, że są TYLKO przyjaciółmi i nikt nikomu nic nie obiecywał.

zamknęłam po cichu drzwi i wyszłam na korytarz. Oparłam się o ścianę zsuwając się na dół, zakryłam twarz dłońmi i zaczęłam płakać…moje uczucie do niego to już chyba przeszłość? Nie…przecież on mi nic nie obiecywał…
Co ma jedno do drugiego? Gdyby ci obiecał, to mogłabyś przestać go kochać? :D

Ruud i Paulina podbiegli do mnie i mocno przytulili…
Znaczy co, szli za tobą, żeby w razie czego zainterweniować?
I tak jakby wiedzieli, czemu ona płacze i co się dzieje za drzwiami?

Nie miałam już na nic siły…
----
Obudziłam się przykryta kolorową pastelową pościelą w moim pokoju, nie wiem jak się tu znalazłam (typowe, amnezja opkoidalna) pewnie Ruud mnie przyniósł…Ból głowy nie pozwalał mi nawet racjonalnie myśleć byłam tak rozwalona psychicznie i fizycznie po imprezie ze szkoda gadać…Jeszcze doszły mi te dni…ehh..
W te dni, gdy nie ma nic darmo
Każdy kwit ma, każdy zna saldo
W te dni, gdy nie ma nic darmo
Kto mi zapłaci za łzy?

***

Leżał na wielkim łożu i myślał, wiedział, że z którąś się przespał, tylko z którą…ból głowy nie pozwalał mu odtworzyć zdarzeń z tej nocy…Było pewne, to nie była ona ta którą kochał, tak teraz się do tego przyznał że ją kocha, Asię, bo to by pamiętał, to byłoby najcudowniejsze na świecie, a teraz czuje się podle w stosunku do niej,
Lamentu-lamentu, było myśleć głową, nie główką.

to Agathe, to z nią się kochał, myśląc o tamtej…przecież Asia go nie kocha, myślał, i nigdy nie pokocha, takiego egoistę, na horyzoncie nowa panna a ten już do łóżka, tak trudno będzie mu jej spojrzeć w oczy…
Och tak, och pewnie, teraz z kolei Ograny Chwyt z Harlequina Numer Siedemset Pięćdziesiąt, On Myśli Że Ona Go Nie Kocha, A Ona Myśli, Że On Jej Nie Kocha. *ZIEEEEEW*

***

Było jeszcze wcześnie rano postanowiłam zejść do kuchni się czegoś napić, nawet czystej wody kac nie wybiera;) Ubrałam się w puszysty szlafrok a misie;D i boso zeszłam na dół, jak pech to pech Agathe była w kuchni.
-Cześć, mały kac?-zapytałam na wejście, na co ona prychnęła oburzona
-Hej! (głosem cwaniary) , coś ty, ja nigdy nie mam kaca, to ta dzisiejsza noc tak na mnie działa-westchnęła a ja nie wytrzymałam nerwowo
-Jeśli myślisz że podzielisz się ze mną opowieściami z seksu z Crisem to się grubo mylisz, bo mnie to interesuje jak zeszłoroczny śnieg (głosem obrażonej księżniczki)
No, widać.

-otworzyłam butelkę mineralnej i wyciągnęłam szklankę z szafki, do której nalałam wody
Wody do szafki? Nie chcę sobie wyobrażać, czym zaschniętym mogła być pokryta...
Kac był chyba większy, niż przypuszczała.

-Ale o co ci chodzi? Co ty sobie wyobrażasz?
-To chyba tobie o co chodzi, zgrywasz niedostępną panienkę, która za wszelką cenę się chce pochwalić że ruchała się z Cristiano Ronaldo
Dziwna definicja “niedostępnej panienki”...
Może “niedostępną dla wszystkich poza samcem alfa”?
Matko, co za język.

-Wiesz co? Jesteś dziwna, nie wiem jak możesz się przyjaźnić z moim misiaczkiem –mówiła głosikiem cieniutkim i takim naiwnym
-To zapytaj swojego misiaczka- powiedziałam z ironią –a mi zejdź z drogi-uśmiechnęłam się szyderczo, nawet się nie kapnęłam że za mną stoi Cristiano, odwróciłam głowę i spojrzałam w jego oczy, w te oczy w których się zatapiałam, nie mogłam dopuścić do tego, żeby ta chwila trwała dłużej, nie, nie mogłam…
Ale już było za późno. Ślurp! i się zatopiła.
I znikła! Hurra!

-Ej no dziewczyny nie kłóćcie się, a tak w ogóle to dzień dobry-wskazał palcem na policzki abyśmy go ucałowały, Agathe pocałowała go w usta, na co aż mi się niedobrze zrobiło, spojrzał na mnie wyczekująco,
Haremie, zachowuj się jak porządny harem!

minęłam go i mruknęłam z sarkazmem pod nosem
-Dzień dobry-wzięłam szklankę i wyszłam
A sarkazm majtał jej się aż poniżej brody.
Chusteczki jej się skończyły, no.

***
Wiedział że ona wie o nocy z Agathe, wiedział, że nie ma u niej szans, patrzył na nią wychodzącą na taras boso, w krótkim szlafroku i nie mógł się nadziwić jej pięknu…

***
Agathe wyszła na górę, a Cris polazł za mną na ogród. Siadłam na ławeczce między krzewami różaneczników i wpatrywałam się tępo w szklankę, usiadł obok mnie, nie mogłam na niego spojrzeć nie w tym momencie, po prostu nie, bo byłabym w stanie na wszystko przymknąć oko.
Niechby pił, niechby bił, niechby zdradzał - byle był?
Nie będzie foszka? Jestem rozczarowana.

-Czego chcesz?!-spytałam z furią;D
-Co się dzieje?\
-Nic mam okres-powiedziałam szyderczo
-Aha, ale to że masz okres to chyba nie jest powód żeby wpaść w taką furię, chciałbym pogadać.
-To sobie chciej, może lepiej będzie jak pomilczymy.
-Ale dlaczego co się stało?
Ty jesteś taki głupi, czy tylko udajesz? Naprawdę nie jesteś w stanie skojarzyć, co to oznacza, jeśli laska, która się w tobie podkochuje wie, że spałeś z inną?

-Ty jesteś taki głupi, czy takiego udajesz?! [o, paczcie, jednym głosem mówimy!] Nie interesuje mnie co ty sobie nocami robisz z kobietami (taaak? to czemu właśnie mu to wypominasz?), nie interesuje mnie czy dobrze się bawisz (zachowanie godne przyjaciółki), ale skoro zaprosiłeś gości na imprezę, to powinieneś przynajmniej ich pożegnać, nie wiem podziękować za fajną zabawę, a ty nie, ty to olałeś, pewnie, po co? po co się wysilać skoro lepiej spędzić  czas na kochaniu się? –wykrzyczałam mu to w twarz i wracałam ścieżką w kierunku domu
Jak myślicie - uwierzy, że dziewczyna ma do niego pretensję, że nie zachował się jak na gospodarza przystało? Bo IMHO to jest tak głupie, że mi włosy z nóg wypadają.
Ja już od pewnego czasu wpatruję się w ten tekst i zastanawiam się co tu napisać. No, trzeba przyznać, że boChaterka trzyma fason, w sumie. Skoro zaprosił, to powinien pełnić obowiązki gospodarza. Tak, wiem, że to słabe *omdlewa*

Minęła mnie Agathe w samych majtkach, i jego koszulę miała na sobie.
Ciekawe, czyje majtki.

-A ty się ubierz! Bo wyglądasz jak z agencji towarzyskiej! tu ludzie mieszkają!-znowu Cris przylazł
-Nie będziesz mi rozkazywać mała, to jest dom mojego kotka, a nie twój-ŻAL.PL
Żal międzynarodowy, powiedziałabym, w końcu mamy tu Polkę, Portugalczyka i Hiszpankę w Wielkiej Brytanii.

-Dobra masz rację jestem, młodsza jestem, ale to chyba dobrze prawda? Później się zestarzeję niż ty, bo wiesz w takim wieku jak ty, to już zmarszczki się pojawiają pierwsze, o widzę masz już pare, cellulitisu też nie brak na nogach!
-Szczeniara-prychnęła
Za kudły się weźcie, za kudły! I torebkami!
Chyba piórnikami!
Pilniczkami.

-Przestań!-krzyknął na nią Ronaldo –ona ma rację, ubierz się, tu jeszcze inni są-odezwał się ignorująco
Chyba miałaś na myśli “obojętnie”?

Odeszła a my znowu zostaliśmy sami. Spuścił głowę na dół i powiedział.
-Przepraszam.
-A zejdź ty mi z oczu. Nie wmawiaj mi i sobie że żałujesz nocy z Agathe. W ogóle nie chce mi się z tobą gadać. –powiedziałam to takim tonem jak z reklamy „PIJ MLEKO BęDZIESZ WIELKI”:D
Ej, memy ci się pomieszały!

-Wiem że źle zrobiłem, byłem pijany, przepraszam się-pocałował mnie w rękę
Rońdzio absolutnie każdy wybryk usprawiedliwia stanem upojenia alkoholowego. AŁtoreczko, zmartwię cię - w prawdziwym świecie to tak nie działa...
Rońdzio, zauważ, przeprasza SIĘ. No jak on mógł to sobie zrobić!
W sumie, wiesz - jego zdrowie...

-Powiedzmy, że się nie gniewam, ale jeszcze jeden taki wybryk a będę groźniejsza-pokiwałam mu palcem –a w ogóle to jestem w złym humorze więc nie wymagaj ode mnie żebym miała dobry bo nie będę miała
*Przygląda się podejrzliwie* Hm, czy to oznacza, że już mu wybaczyła, czy też jest to tylko wstęp do focha przewlekłego?
No popacz. “Złodziejka” kosztowała go dwa tygodnie błagań o wybaczenie, a seks z panienką zaledwie jeden poranek.

[Asia z Madzią smażą naleśniki i plotkują. Ciach.]

Dołączył do nas rozpromieniony i rozbrzmiewający energią tato.
Wydawał z siebie takie głośne, wibrujące BĘ! BĘ! BĘ!

-Cześć dziewczynki-pogłaskał nas po głowie i mnie przytulił –dziękuję, do końca życia za to co wczoraj się wydarzyło, że spełniłaś moje marzenie, teraz będę mógł się z nimi telefonicznie kontaktować, i mam już zapewnioną lożę na Santiago Bernabeu
Kwiczek. Taki maluteńki. Już widzę pana Szymczyszyna, jak sobie wydzwania do Królewskich celem pogaduszek.
Na Santiago Bernabeu jest specjalna loża dla Wszystkich Krewnych i Znajomych Naszych Poznanych Pięć Minut Temu Koleżanek.

[Asia prosi Crisa na “rozmowę”. De facto ma do niego jedno pytanie.]

-Wiem, że to nie jest może moja sprawa, ale gdzie jest Agathe? Od tej sprzeczki między nami nigdzie jej nie widzę.
-Oboje uznaliśmy, że to nie ma sensu, wróciła do domu-powiedział nadzwyczaj spokojnie
Wczoraj przyjechała, i w sumie była moim gościem, ale co tam.

-Aha, więc to był pojedynczy epizod.-powiedziałam cicho i wróciłam do gości. Poszedł za mną usiadł obok mnie w altance. Siedział zamyślony, ja zresztą też, bo myślałam nade mną, nad nim i nad nami, i nie doszłam do niczego sensownego poprostu….z jednej strony moje serce było tak jakby złamane, bo go kocham, a drugiej cieszyłam się że nic nie wyszło z Agathe przecież nie pasowali do siebie…
Ależ skąd taka supozycja, skąd wiesz, czy ich genitalia nie miały idealnie do siebie pasujących rozmiarów?
Jak dla mnie, to jest wciąż jedna i ta sama strona. Kocham go i cieszę się, że z Agathe mu nie wyszło, do kroćset!


***
Siedział i patrzył jak rozkłada swoje śliczne ciało na leżaku,
Najpierw odkręciła lewą nogę i położyła ją z prawej strony leżaka. Potem odpięła prawą dłoń, umieszczając ja na wezgłowiu. Stopy związała sznurkiem i przewiesiła przez poręcz, a lewe oko po namyśle ułożyła na stoliczku do drinków.
Wot i mamy Picasso!

jej zgrabne nogi , biust i całe ciało sprawiało, że nie mógł skupić się na niczym, dosłownie na niczym…Wiedział, że jest skończonym głupkiem…że przez takie zachowanie to nic z tego nie wyjdzie…

***
Postanowiłyśmy ugotować jakiś obiad, żeby nie było, że nic nie robimy:D Kiedy już skończyłyśmy zaprosiłyśmy wszystkich na nasz wyczyn. Pośmialiśmy przy jedzeniu i zastanawialiśmy się co będziemy po południu robić.
*z radosnym niedowierzaniem* Nie będą siedzieć i się nudzić aż do kolacji?!

-To może gdzieś pójdziemy tato, nie chciałbyś pooglądać Old Trafford?-spytałam
-Super, właśnie miałem się ciebie o to zapytać, chciałbym poznać też chłopaków z Manchesteru ale ich tam nie będzie, może kiedy indziej ich poznam:)
-Ale dlaczego miałoby ich nie być? –zapytał Cristiano –jak do nich zadzwonię (I tak stała i dzwoniła z jakąś godzinę, zanim obdzwoniła i złapała wszystkich), to na pewno przyjadą, kochają Asię i dziewczyny jak siostry, zgodzą się na pewno
Rzucą w diabły wszystkie swoje plany i przyjadą, przecież to oczywiste. A może nie mają żadnych planów, tylko też wszyscy siedzą, nudzą się i czekają, aż ktoś im powie, co robić?
Daj spokój, rzygają wręcz wolnym czasem, każda minuta rozrywki się liczy.


-Wiesz nie chciałbym robić kłopotu-rzekł tata skromny:D
-To ja do nich zadzwonię bo mnie najbardziej kochają-wystawiłam Crisowi język a on się nie bronił? i poszłam wykonać parę telefonów, chłopcy się zgodzili, moi kochani:) Wiedziałam że dla Asi zrobią wszystko:D
Weszliśmy do wielkiego hollu, obchodziliśmy Red Cafe, wszystkie galeria, muzeum, szatnie, pokój przedmeczowy, i najważniejsza część wieczoru –weszliśmy na murawę, a tam…chłopcy grają w piłkę, nie wiedziałam że oni będą grać, mieli tylko przyjechać…
To nałóg. Nawet jak przyjadą odwiedzić chorego byłego trenera, to jak tylko zobaczą boisko...

-Tato ja nie wiedziałam że oni będą grać, naprawdę, a tak w ogóle to gdzie jest Cris? –spojrzałam dookoła. A tu z tunelu wychodzi Cris w stroju ManUtd, trenerzy i chłopaki z Realu w strojach Realu!
KWIK!
Spontaniczny mecz pomiędzy Manchesterem i Realem Madryt z okazji przyjazdu do miasta Taty Asi Sz. Ojapier...! Też wypisywałam w życiu różne idiotyzmy, ale czegoś takiego...

-Tato tylko spójrz! Twój Real!
Przyjechali odwiedzić chorego trenera, ale przywieźli ze sobą stroje i buty! To się nazywa pasja!

-I twój Manchester dziecko! No idź do nich ja usiądę koło trenerów, porozmawiam trochę z nimi, a ty zagraj z nimi
Tata jakoś mało się przejął tą fetą na jego cześć.

-Co? Eee tato chyba nie, bo się będą ze mnie wszyscy śmiać.
-No kto ma się niby śmiać? Manchester? Trenerzy, Real? czy może ja z Magdą?
Czytelnicy? Analizatorzy?

No daj spokój, już zmykaj się przebrać i gramy-przybiliśmy piątkę, weszłam na murawę, ucałowałam każdego w policzek dziękując przy tym że przyszli, i poszłam się przebrać. Za 5 minut w stroju Czerwonych Diabłów wyszłam na boisko. Zdziwili się trochę chłopcy.
Nieee, naprawdę?...

-Co chłopcy? Gramy? Nie bójcie się mnie, taka groźna na boisku to ja nie jestem-poklepałam po ramieniu wyraźnie zakłopotanego Robinho:D
Robinho zastanawiał się nad w miarę kulturalnym odpowiednikiem “spierdalaj, mała, tu dziś grają zawodowcy”?
Zastanawiał się, ale tak go zatkało, że nic nie powiedział.

-Dobra, ale jak przegrasz to robisz 50 pompek, a jak ja to ja robię-wyszczerzył się murzynek
-Umowa stoi-podałam mu rękę i wyszliśmy jedenastkami na boisku
ManUtd: E.V.D Sar, Vidic, Ferdinand, Fletcher, Brown, Carrick, Giggs, Scholes, Ronaldo, Szymczyszyn:D znaczy ja:D I Rooney;)
*umiera*
Eee... czy ktoś się orientuje, kogo usunięto z podstawowego składu, by zrobić miejsce dla Asiuni?
Nieważne *macha lekceważąco ręką*. Joanna tu gra!
Joanna i dziesięć koszulek.

Ja dalej w gipsie ale ok:D
Mujejum, a tyle było zawodzenia, jak ja będę grać, co ja teraz zrobię, wręcz jak tu żyć?! A tu bach, gramy meczyk i po bólu.

Real: Cassilas, Ramos, Drenthe, Pepe, Torres, Marcelo, Guti, Baptista, Raul, R. v. Nisterloy,Robinho.
I oczywiście TYLKO Mary Sue, koleżanek już nie zaprosili.
Dzięki temu, uwaga skupia się TYLKO na Mary Sue.

I zaczęliśmy. Pierwsza prawie skuteczna akcja dla Realu, ale Edwin broni w ostatniej sekundzie. Szybka kontra Manchesteru Paul Scholes podaje do Ronaldo, biegnę biegnę idealne podanie Portugalczyka i goooooll!! Szymczyszyn w 12 minucie:D
- Kurwa - zdenerwował się świstak i zmiął sreberko.

Biegnę podziękować Crisowi, przytulił mnie i powiedział:
-Piękna akcja Asiu-mrugnął oczkiem do Casillasa, który za plecami Asi uniósł kciuk do góry, nie no ja nie mogę zaraz się rozpłynę.
-Dzięki tobie, dokładne podanie, zrobiłam to co mogłam najlepiej, wracamy do gry.
Nie graliśmy o nic. To był mecz po przyjacielsku, żeby zagrać, żeby sprawdzić swoje umiejętności i obie strony dobrze o tym wiedziały.
Bądź pewna, że gdyby to był mecz o cokolwiek, ciebie by tam nie było.
Dzidu, a właśnie, że nie bądź taka pewna, jesteśmy w opku, czyż nie?
Gdyby piłkarze sprawdzali swoje umiejętności, to byś, Joasiu, w życiu nie strzeliła gola. Ba, nawet nie zdążyłabyś biegać za nimi.

Żadnego grymasu po stronie chłopakó1) z Hiszpanii nie było widać, cieszyli się tą  moją bramką jak wszyscy.
Umówili się w szatni, że pozwolą jej strzelić, a ta się głupia cieszy.
Oj tam, pocieszmy się i my :)

Do pierwszej połowy nadal prowadziliśmy 1-0, druga połowa zdała się być szybkimi akcjami i to zaraz po gwizdku. Real szukał kontrataku, a Manchester się bronił jak mógł, Joanna szukała oddechu.. I mamy gol dla Realu z rzutu wolnego, dośrodkowywał Sergio Ramos. U nas też nikt się tym nie przejął. Real zwolnił, Manchester przyśpieszył. Spotkanie dobiegało końca, była gdzieś 85 minuta. Po wykopaniu długiej piłki przez Edwina van der Sara dostałam piłkę od Ryana i biegłam z nią jak najszybciej, nie widząc, że za moimi plecami zawodnicy zbili sie w małą grupkę i gawędzili leniwie, i nawet nie wiem kiedy piłka po moim kopnięciu znalazła się w bramce Ikera Cassilasa! 2-1 dla Czerwonych Diabłów.
I tak oto nasza Mary Sue z rączką w gipsie i paluszkiem w nosie rozniosła Królewskich. Ciekawe, co by było, gdyby w gipsie miała nóżkę? *Kura masuje twarz spuchniętą od facepalmów*

Spotkanie się zakończyło i wszyscy chłopcy otoczyli mnie dookoła i podnieśli na ręce
-No co wy! to nie moja zasługa!
-Nie wcale, a kto dwie bramki strzelił! Szkoda że nie mogę być mieszane drużyny w piłce jakbyś z nami grała to wszystkie trofea byśmy zdobyli!- krzyknął Wayne
Hm, może ten znajomy trenera, co na początku opka załatwił dziewczynom treningi z Manchesterem, dałby radę pogadać na ten temat z Platinim?

-Eee tam nie zawstydzajcie mnie! Poza tym i tak wszystko wygracie bo jesteście najlepsi! a Real proszę mi się nie gniewać za to co powiedziałam, bo ja kocham Manchester z całego serca, Real jest drugi.
-Pewnie że się nie gniewamy-powiedzieli wszyscy głośno
Zgodnym, karnym i pokornym chórkiem. Nieźle ich wytresowała.

-No to dobrze, yy a moglibyście mnie na ziemię sprowadzić?
A proszę bardzo. Grasz jak dupa wołowa, pozwoliliśmy ci trochę pobiegać, żebyś miała radochę i tyle.

Bo tak trochę niewygodnie tutaj-zaśmialiśmy się
Postawili mnie na ziemie, po czym co sił w nogach pomknęłam do trenerów taty i Madzi.
A tata z Madzią co właściwie trenują?

-Jesteśmy z ciebie dumni-pogłaskali mnie po głowie równocześnie Sir Alex i tato. Tata poznał się z chłopakami z ManU, wszyscy wparowaliśmy do Red Cafe, trochę się tam nas zebrało, no ale żaden problem.

Wróciliśmy do domu, my z Crisem pięknie zmęczeni byliśmy. Niby taki towarzyski na luzie mecz ale jednak trochę wysiłek jest.
Zwłaszcza dla analizatorów. Prosimy teraz napoje izotoniczne oraz dobrze zbilansowany posiłek.
Ja proszę o to, żeby aŁtorkę wywalić kiedyś na boisko i pozwolić jej pograć taki meczyk. Nie musi być z zawodowcami, mogą być koledzy ze szkolnej ławy. Może ją to czegoś nauczy.

*odgwizduje koniec analizy*
Opko co prawda ma jeszcze wiele rozdziałów, ale w tej analizie dogrywki nie będzie!

Z Old Trafford pozdrawiają: Kura przesyłająca buziaczki Wszystkim Krewnym i Znajomym Królika,  Dzidka z aparatem cykająca z fleszem zdjęcia chorym na OIOM-ie, Mikan pouczająca Ronaldo, jak się strzela gole, i Gabs, parkująca Bentleya pod Tesco.

A Maskotek bawi się znalezionym telefonem i wydzwania do wszystkich byłych dziewczyn Ronaldo.




20 komentarzy:

Sineira pisze...

Matko Borska, jakie to opko jest bezdennie głupie!
Plusik za Klaudynę. Też mi się skojarzyło z Łusią.

jajebszon pisze...

marysuizm w stanie czystym :)

Babatunde Wolaka pisze...

Bardzo klasyczne opko sportowe. Psychologia bohaterów kompletnie rąbnięta, realioznawstwo takoż.

"-Cześć chłopaki-powiedział Cristiano do jedzących śniadanie Nuno i Patricka
-…
-Co jest? czego się nie odzywacie?"
Bo akurat jedzą.

Przy Szpakowskim fikłem i kwikłem.

"Zaczęłam go bić;D Prawy prosty w klatę, lewy sierpowy w ramię ;D (...) Wszyscy łącznie z trenerami i sztabem medycznym się na nas gapili."
Byli świadkami nadejścia przełomowej reformy futbolu, polegającej na wprowadzeniu elementów boksu.

"Wzięliśmy piłki i odbijaliśmy do siebie kątem oka (uważajcie na źrenice! Na rogówkę. Uszkodzenie jest ogromnie bolesne i niebezpieczne.)"
Zwłaszcza, jeśli odbijane są piłki do metalu.

"O, jak to się pchają, żeby być wujkami tej kozy..."
Pewnie liczą na to, że każdy z nich spędzi w kozie przynajmniej 48 godzin.

"...po czym ruszył w stronę marketu kupić coś na wieczór.
KWIK. Do Tesco pewnie?"
Nic trudnego, wyjedzie na Chester Road, a stamtąd do Tesco jest już prosto jak strzelił.

" i na ekranie ukazała się anielska twarzyczka z bananem na ustach;)"
Banan w kontekście futbolowym kojarzy mi się tylko z rasistowskimi ekscesami kiboli i pewnego sędziego.

"...ale ostatni mecz trzeba grać z honorem..."
Jak to kiedyś powiedział w wywiadzie jeden piłkarz: "No i strzeliłem, wie pan, tym powyżej kolana..."

"-Normalnie gorzej jak w komunistycznym państwie
Interesujące porównanie, jak na Portugalczyka."
Angola? Mozambik? Rep. Zielonego Przylądka?

"pomknęłam do trenerów taty i Madzi.
A tata z Madzią co właściwie trenują?"
Bierki elektryczne pod wodą.

Uff, chyba się przetrenowałem na tym opku.

Anonimowy pisze...

Rozbiłam sobie czoło, gdy uderzyłam nim o biurko podczas czytania opisu meczu i tego, co aŁtorka zrobiła z Ikera. Ten facet broni największe bomby strzelane przez najlepszych piłkarzy, a nie dał rady jakiejś gówniarze?
Ja wysiadam.

Anonimowy pisze...

Fajne!
Klaudyna i Star Trek bardzo mnie rozczuliły.
Opko głupie,ale na czasie.
Lubię klasyczne Mary Sue,wokół których kręci się świat.Aragorna taka jednym machnięciem miecza pokona,bramkę strzeli...
Pozdrowienia dla Maskotka.
Chomik

Anonimowy pisze...

Stężenie Mary Sue w tym opku wręcz mordercze. Takie fantazje to jej powinny w główce zostać. Świat ich nie powinien ujrzeć. Ale ma to swój niewątpliwy plus - dzięki temu powstała kolejna analiza (wyśmienita, trzeba dodać) :)
O wszechłaskawy Cthulhu, dzięki ci za NAKW-ę! ;)

Borówka pisze...

Nie dałam rady przeczytać do końca. :P Pokonało mnie stężenie nudy i bzdurności dialogów w tym opku, mimo waszych komentarzy.

Całe szczęście, że to już koniec. Czekam z wytęsknieniem na coś innego za tydzień. :)

Anonimowy pisze...

Opko klasyczne merysójkowe, znakomita analiza, nic tylko czytać i kwikać. Ewentualnie ubolewać nad główną boChaterką i jej wyobrażeniami na temat życia piłkarzy :P

Chom. pisze...

Podśpiewuję pod nosem, pokwikując :D. Ach!
PS. Popieram anonima z 18:03.

Siberian tiger pisze...

"ManUtd: E.V.D Sar, Vidic, Ferdinand, Fletcher, Brown, Carrick, Giggs, Scholes, Ronaldo, Szymczyszyn:D znaczy ja:D I Rooney;)
*umiera*
Eee... czy ktoś się orientuje, kogo usunięto z podstawowego składu, by zrobić miejsce dla Asiuni?" Głowy sobie uciąć nie dam, ale obstawiałbym, że Nani się poświęcił (choć z opka by wynikało, że po prostu aŁtorce zapomniało się o jego istnieniu).

Dziwię się aŁtoreczce, że taka była wniebowzięta, kiedy piłkarze/trenerzy/towarzysze broni mówili do niej ciągle per "aniołeczku, śliczna osóbko". Dla mnie to brzmi wybitnie protekcjonalnie, takie poklepywanie po główce. I pewnie taki wydźwięk by miało, gdyby nie ich ogólne zachowanie (Queiroz wystawił język, jak z nią rozmawiał? No błagam, to jakieś sci-fi jak nic).

Btw.:
"-Będzie dobrze, powodzenia-przybił piątke Tomek
-Nie dziękuję
Ciekawe, jak to brzmi po angielsku. I don’t thank you?"
Skoro w Anglii całują kobiety w dłonie, na widok niesfornej pary krzyczą "gorzko, gorzko", to i pewnie polskie przesądy przyjmują. Aż dziw, że goście nie zdejmowali butów, jak przyszli do Ronaldo na imprezę. /~Shiren

Anonimowy pisze...

Ojejku. Ojejku. Ojejku. Ja nadal nie wierzę, że ktoś takie rzeczy pisze i co gorsza publikuje. Doznanie jedyne w swoim rodzaju. Błogosławiona bądź, Armado.

Anonimowy pisze...

Po raz pierwszy z ledwością udało mi się dobrnąć do końca dzieła, pełznąc niemal na ślepo i wyłuskując wyłącznie komentarze analizatorów (autorka, która wyłączyła mózg i pisała dalej - piękna, choć pewnie nie do końca tak jak by chciała). Przerażający jest ten świat piłkarzy, gdzie wszyscy zachowują się jak po lobotomii płata czołowego i nic nie działa tak jak u nas. Błagam, dajcie teraz coś swojskiego i komfortowego na podreperowanie zdrowia, jakiś skandaliczny romans kanon-bohaterów, mały slaszyk albo co...

Anonimowy pisze...

Matko Borska, już dawno nie widziałam tak głupiego opka. Wyrazy szacunku dla analizatorów, że byli w stanie przez nie przebrnąć.

Kejt

Anonimowy pisze...

Nie podejrzewam autorki o bycie fanką piłki nożnej, albo jakiegoś klubu. Raczej tylko Ronaldo ją do tej tematyki przyciągnął. Do pisania zresztą też... :)

Podsyłam ciekawe opowiadanie (aktywne), które dzisiaj znalazłam. Zastanawiam się, czy to już Mniszkówna? http://lady-of-pemberly.blog.onet.pl/

Anonimowy pisze...

Też nie dałam rady przebrnąć,nawet Wasze komentarze nie były mi w stanie osłodzić(a może raczej zasłonić)głupoty...wszystkiego!Mam wrażenie,ze te opka odnoszące się do realności bardziej demaskują debilizm Autorek. A może to tylko ta jedna?
Czekam niecierpliwie na odmianę.

Gure_Okami pisze...

Marysiuzm w tak czystej postaci, że aż toksyczny... uo matko borska, te dzieciaki chyba nie wiedzą już, co to pisanie "do szuflady". Bo i tak, niech piszą gówna, niech się uczą, ale DO SZUFLADY!!! A może lepiej nie, nie byłoby wtedy pracy dla analizatorów...? Z jednej strony twarz mnie boli od facepalmów, z drugiej potylica i tyłek od spadania z krzesła...

Nada es para siempre amor pisze...

Dość interesujące jednakże nie czytałam go od poczatku wiec nei za bardzo wiem co i jak :D
Ale ogromny plus i podziw z mojej strony iz napisałaś az tyle rozdziałów!!

Zapraszam Cię serdecznie na http://nada-es-para-siempre-amor.blogspot.com/

Nada es para siempre amor.. jest to historia pewnej dziewczyny która została zraniona, przez chłopaka w bardzo dotkliwy sposób i zaprzysięga sobie iż od tamtej pory będzie bawić się chłopakami tak samo jak oni - nią. Opowiadanie pełne przewrotnych i zaskakujących akcji, retrospekcji oraz wątków miłosnych, zdrady, rozdarcia wewnętrznego. To tyle słowem wstępu. Mam nadzieje, iż zajrzycie i ocenicie moje dzieło krótkim komentarzem.

PS. Będzie w nim występował Cristiano Ronaldo ale ciii.. Ty nic ode mnie nie wiesz ;D

Rust pisze...

http://anna-boleyn-demoniczna-zona-henryka-viii.blog.onet.pl/

aaaaaa, opko o tudorach!

Insomnia pisze...

Jak zwykle dajecie radę. Uśmiałam się. Tradycyjne pozdrowienia dla analizatorów! :)

Anonimowy pisze...

-Szczerze to widzę że ty się jemu też podobasz
Ciekawe po czym to wnosi?
Po spodenkach.

Dotychczas myślałam, że kwiki to tylko taka metafora, ale właśnie wyrwał mi się taki odgłos.

-Przyjaciele forever, na zawsze- zasnęłam przytulając się do niego
Kołdra wybrzuszyła się bezszelestnie...
KWIIK!

Jezusmario, dziewczyno, ty znasz coś takiego jak “nowe zdanie po kropce”?
Dzidu, jakaś Ty prozaiczna, ona o gwałcie, a Ty o kropkach...
Zgwałciła mnie długością tego zdania.
A tu z kolei zarżałam... jakiś atawizm, same zwierzątka mi się włączają.

Ashera